Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Miłość i seks nastolatka a rodzice

Autor: Anna Lissewska
Odsłony: 85072
Data: 20-06-2005

Ktoś kiedyś powiedział, że są dwa najtrudniejsze momenty w życiu rodziny:
- gdy dziecko dowiaduje się, że rodzice współżyją ze sobą seksualnie
- gdy rodzice dowiadują się, że ich dziecko współżyje seksualnie
Wbrew pozorom to podobne momenty - bez względu na to, czy rodzic czy dziecko - jedno z nich musi się pogodzić, że to drugie ma jakieś swoje życie, do którego ono nie ma dostępu, jest z niego wyłączone. Im lepiej rodzice i dziecko poradzili sobie z tym pierwszym momentem, tym lepiej poradzą sobie z drugim. Jeśli w dzieciństwie nastolatka rodzicom trudno było postawić granicę, "zamknąć drzwi od swojej sypialni" a więc skonfrontować go z faktem, że są takie chwile, gdy nie jest najważniejszy na świecie, że dla mamy i taty równie ważny, a w intymnych chwilach nawet ważniejszy jest ich partner seksualny, należy podejrzewać, że sami mają kłopot z przeżyciem bycia wyłączonym, oddzielonym od kogoś bliskiego, a więc również dziecka. Nic więc dziwnego, że gdy to dziecko zaczyna się samo oddzielać, wkraczać w swoje niezależne, samodzielne życie, mieć jakąś symboliczną sypialnię, w której się zamyka ze swoim partnerem, niektórzy rodzice nie mogą tego przeżyć.

Pytacie często w swoich listach, czy lekarz ginekolog musi zachować tajemnicę lekarską, bo boicie się, że wiadomość o fakcie rozpoczęcia przez Was współżycia lub chęć, by to zrobić, dotrze do rodziców. Nawet gdy wiecie o tajemnicy lekarskiej, i tak nie ufacie, boicie się, że kontrolujący wzrok matki przedrze się przez drzwi gabinetu w pobliskiej poradni. Piszecie nie ze swoich kont pocztowych z lęku, że rodzic czyta Waszą korespondencję. Owszem - niektórzy rodzice są nadopiekuńczy, kontrolujący, nie umieją się pogodzić z tym, że ich dziecko jest odrębną istotą. Czasem stosują bardzo perfidną obronę przed tym, aby ich opuściło i poszło w świat: wpuszczają w poczucie winy, szantażują emocjonalnie ("wpędzisz mnie do grobu", "moje serce tego nie wytrzyma"...). Gdy nastolatka wychowuje tylko mama, to uwiązanie może być jeszcze silniejsze. Wielu z Was ma kłopot z przeciwstawieniem się, z obroną swojego JA. Lęk przed tym, że swoją samodzielnością skrzywdzicie rodzica, który w końcu wiele dla Was zrobił, wychował, poświęcił się (niby skoro Was urodził/spłodził, to jego powinność, ale warto to docenić), sprawia, że albo rezygnujecie z dojrzewania i zostajecie wiecznym, zależnym dzieckiem, albo zaczynacie prowadzić podwójne życie, oszukujecie, lawirujecie, w pewnym momencie ta podwójność i nieuczciwość staje się Waszym sposobem na życie. Są jeszcze tacy, którzy tak bardzo się buntują, że przestają kierować się swoim dobrem, tylko tym, by jak najbardziej dokuczyć rodzicom, i na tym buncie robią rzeczy dla siebie naprawdę głupie, groźne, destrukcyjne i pławią się w satysfakcji, gdy rodzice z bezradności nie wiedzą już co robić (w końcu też robią rzeczy głupie). Może to się skończyć zerwaniem więzi, wieloletnią a nawet na całe życie obrazą, a mimo wszystko nawet będąc dorosłym, rodziców warto mieć.

Po tym możesz poznać, czy jesteś dojrzały i wystarczająco dorosły: jeśli nie kierujesz się lękiem przed tym co powiedzą czy zrobią rodzice, ani tym, by zrobić im na złość, na przekór, odwrotnie niż myślisz, że chcieliby, tylko swoim przemyślanym zdaniem, tym, co dla Ciebie najlepsze, co jest wypadkową Twoich pragnień, Twoich doświadczeń i rad mądrzejszych od Ciebie. Jeśli jesteś pewien/na tego, że to co robisz jest słuszne, nie ma powodu, by się z tym ukrywać. Umiejętność obrony swojego zdania to kolejny przejaw dorosłości. A, jak pisałam w W JAKIM WIEKU MOŻNA ROZPOCZĄĆ WSÓŁŻYCIE SEKSUALNE, decydując się kontakt intymny, wypadałoby być dojrzałym i cieleśnie, i emocjonalnie.

Niestety dobrze wiem, że to piękna teoria. Seksualne impulsy popychają Was w dorosłe życie, choć nadal większość z Was jest dziećmi. Nic więc dziwnego, że rodzice są przerażeni, gdy zaczynacie się z kimś spotykać i podejrzewają, że rozpoczynacie życie intymne. Boją się o Was i to zrozumiałe, często jednak trudno im skonfrontować się z faktem, że nie mają już nad Wami władzy (choć niektórym to się jeszcze długo udaje, choćby, jak pisałam wcześniej, szantażem emocjonalnym), że nie skontrolują każdego Waszego kroku i nie uchronią przed wszystkimi konsekwencjami. Wciąż się łudzą, że prośbą, groźbą, zakazem odsuną od Was zagrożenie. Nie rozumieją, że już nic więcej w tej sprawie nie zrobią, już Was nie ochronią, wszystko zależy od tego, jak Was do tej pory wychowali, w co Was wyposażyli na drogę - mogą jedynie ufać w Waszą mądrość i że dacie sobie radę z tym, co otrzymaliście od nich w dzieciństwie. Klamka zapadła. U zdrowych psychicznie osób od dorosłości nie ma ucieczki!

Jak widać, droga między dzieciństwem a dorosłością wymaga dojrzałości nie tylko od dzieci ale i ich rodziców. Czasem dziecko musi wykazać się większą mądrością, bo rodzice mogą się już nie zmienić! I z tym też, tak jak rodzic z Waszą odrębnością, musicie się pogodzić - to także miara dorosłości. I o ile od rodziców zależało, czy pozwolą Wam na większą samodzielność, indywidualność, gdy byliście mali, gdy uczyliście się chodzić i coraz bardziej oddalaliście się od maminej spódnicy, odkrywaliście świat i rówieśników, o tyle teraz zależy to tylko od Was. To nie rodzic ma Wam pozwolić odejść w Wasze własne życie, to Wy musicie sobie na to pozwolić, czasem niestety wbrew jego woli, jeśli z powodu własnych problemów emocjonalnych nie jest w stanie wypuścić Was w świat. Ten krok należy do Was.

Jest jeszcze druga strona medalu - Wasza nadmierna zależność od rodziców. Pytacie, czy rodzice powinni wiedzieć, że rozpoczęliście współżycie, czy powinniście im o tym powiedzieć. A czy oni Was pytają, gdy idą z kimś do łóżka? Współżycie seksualne, czy w ogóle miłość, czułość, intymność, to osobista, bardzo prywatna sprawa, dotyczy tylko TYCH DWOJE. Czasem mamy ochotę podzielić się swoim szczęściem, czy też niepowodzeniem na tym polu z kimś bliskim, zaufanym (i czasem są to rodzice), ale nie ma powodu, by informować o tym kogokolwiek, nawet mamę czy tatę. Ci ostatni czasem stosują inną strategię (przeważnie robią to bezwiednie), by nadal mieć nad Wami kontrolę i trzymać przy sobie - oboje lub jedno z nich staje się Waszym powiernikiem, przyjacielem. Dzięki temu Wasze zwierzenia pozwalają im nadal żyć Waszym życiem, a Wy mając w nich jedyne bliskie osoby, wciąż jak dziecko jesteście związani z domem, nie oddzielacie się, nie odchodzicie we własne, dorosłe życie.

To oddzielanie nazywane jest separacją - indywiduacją i jest niezbędnym w życiu procesem. Bez tego nie ma rozwoju i szczęśliwego życia w przyszłości. Ale, jak napisałam, jest to proces. Trwa jakiś czas, zachodzi stopniowo, by każdy kolejny krok w dorosłość mógł być zrobiony rozważnie, żeby można było się wycofać, jeśli okazuje się przedwczesny, żeby zarówno rodzice jak i ich dzieci oswoiły się i przygotowały na ostateczne rozstanie. Jednak przeciąganie tego w nieskończoność nikomu nie wyjdzie na zdrowie!
Czas młodzieńczego buntu, to czas kształtowania nowej dorosłej tożsamości. Nie ma wyodrębniania, budowania siebie bez okazywania złości, stawiania granic, warto więc, aby i rodzice i nastolatki mieli świadomość, że kłótnie to nie koniec świata, lecz wpisane w ten proces zachowanie. Przechodzą (oczywiście nigdy całkiem, czasem pokłócić się trzeba), gdy proces zakończy się sukcesem. Są tym burzliwsze, im wcześniej, właśnie we wczesnym dzieciństwie, w dziecięcej fazie separacji - indywiduacji, proces ten przebiegał z problemami, gdy nie zakończył się pomyślnie. Okres adolescencji (dojrzewania) to próba naprawienia tego, co wtedy się nie udało, a także nowe wyzwania. Wymaga cierpliwości od wszystkich zainteresowanych i coraz większej mądrości - i u dorosłych i u nastolatków. I dobrze by było, aby Wasza dojrzałość seksualna szła w parze z tą mądrością - wtedy rodzice nie będą mieli powodu, by ze strachu o Was, zabraniać, karać czy robić różne głupie rzeczy.

Miłość, związek... To już Wasze życie. Nie musicie się z niego komukolwiek spowiadać, bo to już Wasza sprawa i nikomu nic do tego, nawet rodzicom.
Seks to aktywność dorosłych, zachowujcie się więc jak dorośli, skoro go już uprawiacie.


Średnia: 3.6/5 Oceniony 51 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Komentarze
DoMcia_10-04-2009 15:08
Wiemm wiem .. ale ja mówiłam za siebiie . generalnie ja ufam mamie .. Myślę że moja mama nie była by do tego zdolna ... a może .. gdyby by tak było to bym sie nie złośćiła bo to tylko potwierdza moją teorje że kazda mama martwi sie o swoje dziecko ... moim zdaniem wy jak beziecie dorośli ( w zanaczeniu że będziecie mieć dzieci)to tak samo bedziecie dążyli do tego by poznac prawde i bedziecie sobie zadawać ja pytanie czy moje dziecko już zaczęło .. >? . ja rozmawiałam z moją mamą o tym i moja mama powiedziała że jak bede gotowa to mam jej powiedziec i ze ze mną pójdzie .. może to wydawać sie smieszne ale mnie to nie martwii .. bo mama to najlepszy przyjaciel ... i gdy ktoś was skrzywdzi albo coś to zawsze bedze koło was ... a gdy już jej zabraknie pożałujecie tegoo . i tych tajemnic .. o sexie .. ahha Anne05 napewno ci ufa ale napewno interesuje ją to co robisz i jak wspomniałam wyżejj to sie o ciebie martwii . Papa .

Anne054-04-2009 19:08
Może nie, DoMcia_, ale bywa to trochę męczące, a mnie zwyczajnie wkurza. Na przykład, kiedy raz przyłapałam mamę na grzebaniu mi w rzeczach, a potem właśnie te anielskie słowa, na które burzy mi sie krew w żyłach "Martwię się o sibie". Dla mnie to wcale nie zamyka dyskusji. Jest to wkroczenie na mój teren, na moją prywatność, kontrola mojego życia, które jest MOJE. Kiedyś i tak się przecież wyprowadzę i zostawię rodziców. Tak bardzo mnie tamta sytuacja zdenerwowała, że zaczęłam się mamy wypytywać dogłębniej, czego tam szukała. Odpowiedź zwaliła mnie z nóg. Poczułam się jescze gorzej, bo powiedziała, że tabletek antykoncepcyjnych, że chciała wiedzieć, czy po kryjomu ich nie łykam i nie nie zaczęłam współżycia seksualnego. W każdym razie to "martwienie się" wygląda tak, jakby mi rodzic nie ufał. I vice versa.

DoMcia_21-03-2009 18:48
Czy to takie dziwne że mama się o was troszczy i martwi .?

DoMcia_21-03-2009 18:45
Ja mam bardzo duże zaufanie do mamy .. mam 13 lat i kiedy stwierdzę że już jest ten moment poproszę mamę żeby poszła ze mną do ginekologa po tabletki antykoncepcyjne ... ja mówię mamie wszystko to moja najlepsza przyjaciółka ... widzę że piszecie o takich dziwnych sytuacjach że nie mówicie mamie wszystkiego o sexie może jestem jeszcze mała ale nie rozumiem was ponieważ to w mamie macie największe oparcie ..wasza mama na pewno by was zrozumiała ..

karusia1814-01-2009 20:18
Klaaudynaa napisz do mnie na gadu: 7358404, mam podobny problem.

kitasz266-01-2009 15:17
w sumie jestem mlody i niedoświadczony ale moja rada to : zyj swoim zycie m tak jak Ci sie podoba a dla rodzicow powiedz ze jesli z Toba sie nie zgadzaja to bardzo Cie zawiedli, bo jezeli maja na Ciebie krzyczec za to ze mowisz i co robi ich corka to lepiej nic im nie mowic...

Klaaudynaa3-01-2009 10:50
Przepraszam za ewentualne bledy ale pisalam to an szybko i pod wplywem ogromnych emocji oraz prosze o odpowiedz.. jakaś rade.. cokolwiek.. :(

Klaaudynaa3-01-2009 10:29
Mam ogromny problem... Chciałam byc w porzadku wobec rodzicow... i poinformowalam ich ze planuje zaczac brac tabletki antykoncepcyjne. Uznalam ze nie chce sie chowac z zazywaniem ich i klamac bo wszystko to bd utrudnialo... Mam 18 lat( rocznikowo, bo jestem z czerwca.. rocznik 91 ) i stwierdzilam ze to jest odpowiedni moment zeby poinformowac rodzicow. Z tym ze nie znaja calej prawdy i jej raczej nie poznaja bo by ich zabila ( nie wiedza o tym ze od ponad 2 lat nie jestem juz dziewica). W kazdym razie powiedziala wczoraj mojej mamie ze zamierzam zaczac brac tabletki i ze w poniedzialek pojde do lekrza po recepte. Mama najpierw byla w szoku i zaczela jeczec zeby z tym poczekala jeszcze pol roku albo rok... ( kiedy ja juz od ponad 2lat nie jestem dziewica...)na co jak wpadl na ta rozmowe moj tata to od razu zaczal krzyczec i mwoic ze ja nic neiw iem, ze zmarnuej sobie zycie, ze tabletki wcale nei sa skutecznym zabezpieczeniem i kolejno zaczal dawac mi przyklady osob ktore mlodo zaszly w ciaze.. Albo przyklad naszej znajomej ktora w wieku 28lat rok przed aplikacją zaszla w ciaze i moj ojciec twierdzi ze rozmawial z jej chlopkaiem i tamtej mowil ze podobno zabezpieczali sie w 100% i mimo to maja tearz dziecko... Teraz jak meni tylko widzi to krzyczy po mnei i wymienia kolejne przyklady osob ktore zaszly w ciaze. ON nei ma o niczym zielonego pojecia... Nie zdaje sobie sprawy i nie potrafi nawet tego dostrzec ze skoro mysle o zabezpieczeniu to jednak jestem odpowiedzialna i rowniez chce zapobiec ciazy. Po za tym to wszytsko wyglada tak jakby on myslal ze ja sie go pytam o zgode na teoretyczne rozpoczecie wspolzycia...KIedy po pierwsze zaczelam je nei informujac rodzicow daw lata temu a po drugie jest to moje zycie i mysle ze w tej kwesti nei sa w stanie mi niczego nakazac ani zakazac. Z tym ze nei wiem co tearz robic. Chcialam dobrze... Chcialam byc fair wobec nich i ich nie oklamywac juz wiecej... I bardzo sie na nich zawidolam.. oczekiwałam od nich innej reakcji.. a teraz co? Szczerze żaluje ze ich o tym poinformowalam i uwazam ze byl to głupi pomysl zeby im cokowleik mowic...Tylko nie wiem co teraz zrobic..? Jedyne wyjscie to chyba przestac rozmawiac z nimi na ten temat , zamknac ten rozdzial skoro nei potrafia ze mna o tym rozmawiac i i tak po cichu brac tabletki... Sytuacja jest beznadziejna, zawiodłam sie na rodzicach i juz nie mam zamiaru wiecej im ufac w tej kwesti. Myslalam ze doroslej podejda do tego tematu a tu tylko krzyk i krzyk. Moze na sile i po wielu probach jakos z mama doszlabym do porozumienia ale z ojcem nigdy.. Mam dosc tej sytuacji i zaluje ze chcialm dobrze ;/ bardzo prosze o jakas rade bo jzu nie wiem co robic ;(

artrosis9131-03-2008 15:49
Mówimy tutaj tylko o sytuacji gdzie my nie wiemy jak zareagują rodzice na nasz pierwszy raz,a co jeśli dowiemy sie że rodzice współżyją?JA od kiedy zaczęłam podejrzewać że moi rodzice uprawiają seks nie moge sobie poradzić>to straszne!!!!!!!!!!!!!!!!

Wojtek91919119-12-2007 23:16
łaaałłł ale z ciebie bunt^^
jestes dumny z tego...ja cie popieram, starzy sa zli i cie ograniczaja...nie sluchaj ich, to masonski spisek zeby staruchy dreczyly swoje dzieci...a jak beda sie cos pluc to im wtlucz, ja tak robie i mam luzy, czasem trzeba dac staremu w leb zeby sie nie zapominal...trzymaj tak dalej buntowniku^^

Tomoko939-12-2007 11:58
Ja zawsze robie to na co mam ochote. Oczywiście, rodzice dają mi kary, zakazy i myślą, ze sie do nich dostosuje... NIE! Jak coś rodzicom nie pasuje, to już trudno. Moje życie-moja sprawa. Ja też nie wtrącam sie do ich życia, więc mnie maja zostawić w spokoju. No tak, ale musze wracać o 20.00 do domu, rozumiecie to? O 20....:/ Masakra... Zawsze przychodzę po 21.00 i mówie, ze mi autobus uciekł, że nie miałam biletów, kanary weszły, i szybko wyszłam z autobusu... Mam już dużo przygotowanych takich historyjek... A w okłamywaniu rodziców to już jestem mistrzem...

finlandia00873-12-2007 13:46
a seks to nic złego tylko coś pieknego i dobrego.

krzyk ciszy15-09-2007 20:55
To prawda, że ludzie dojrzewają w różnym wieku. Jednym z ważniejszych symptomów dojrzałości jest poczucie wstydu.

myszka8912-09-2007 23:07
czesto mozna bylo spotkac tutaj opowiesc o reakcji "mamusi", a jak to jest z waszymi ojcami? szczegolnie kieruje to pytanie do ukochanych coreczek tatusiow,ale "chlopcow" takze:) pozdrawiam....

patusia909-08-2007 18:05
hehe, Tobie przynajmniej kaza przychodzic o 11... A ja nie mam okreslonego czasu, bo... Bo musze cos wymyslac, zeby gdzies wyjsc. I zawsze laduje u chlopaka. Tez rozpoczelam wspolzycie. Moze i moi Rodzice dopuszczaja do siebie taka mysl, ale jakbym im to powiedziala na powaznie, to niebyliby zachwyceni. Mam troche beznadziejnych starych ;/ Ciagle uwazaja, ze jestem mala dziewczynka. Ale czekam do osiemnastki, to im pokaze na co mnie stac :D:D:D hehe

eweczka29-07-2007 22:27
Ja mam 17 lat i tydzień temu pierwszy raz współżyłam i wiem ze jakby sie moi starszy o tym dowiedzieli to by mnie zabili a jakbym tak jescze wpadła to wolałabym sie zabic niz im to powiedziec, z nimi sie nie da tak lajtowo pogadac o wszystkie sie czepiaja, ze jezdze niewiadomo z kim i niewiadomo co robie. Ja juz mam 17 lat i tez mam sowje zycie prywatne tak samo jak i kolegów i koleżanki. Wiem co to jest seks i wiem jakie są tego konsekwencje ale juz mnie nudza te teksty kiedy za kazdym razem wychodze z domu ze niechca bawic dziecka... kaza mi przychodzic na 11 a jak sie spóżnie to drą morde juz mi sie to znudziło... eh ale coz.... POZDRAWIAM :*

Morfeusz27-05-2007 03:01
glodos: spróbuj porozmawiać z nią i wyjaśnić, że czasem po prostu potrzebujesz spokoju żeby się skupić - na nauce, na jakimś hobby którym się zajmujesz, na czymkolwiek co wymaga koncentracji - a że jej notoryczne "dobijanie się" Ci to uniemożliwia. Spróbuj sprawić, by zrozumiała, że potrzebujesz nie tyle prywatności, a świętego spokoju i luzu. To brzmi zupełnie inaczej, a Ty może uzyskasz to o co Ci chodzi, tylko pod inną nazwą.

glodos23-05-2007 22:18
Moja mama od pewnego czasu mnie sledzi i nie daje mi odrobiny prywatnosci nie moge sie zamknac w pokoju a gdy to robie po pewnym czasie dobija sie pod byle jakim pretekstem

SEX MISTRZ 1424-02-2007 21:29
Kicia zdecydowanie nie mów o tym i przestań z tymi lodami heh. Jak chcesz się zabawić to zabaw się ze swoim chłopakiem:) On będzie na pewno będzie zachwycony i ty zadowolona:)

Kicia;];];];]18-02-2007 20:10
Jak ja powiedziałam matce, że widziałam jak to robią i jak robiła ojcu loda to sie wkurzyła a potem to jak ja zrobiłam loda ojcu [bo to mój przybrany], to się prawie rozpłynął. mówił, że robię to lepiej od matki. Ciekawe co by mi powiedziała gdybym jej o tym opowiedziała jak myślicie?
Ojciec ma 30 lat i jest super przystojny.

Wojtek91919126-01-2007 21:29
Błonę dziewiczą można stracic nie tylko na skutek stosunku... siostro troszku^^ wyobrazni;]

Luzik w gruncie rzeczy stosunek to nic strasznego, starzy przeżyją.
Muszą xD

Pozdrawiam.

Isaura1825-01-2007 17:46
zanim sie przyznalam to ściemniałam to mi mowil na poczatku ze mam mu udowodnic ze jest wszystko ok,to ja sie pytam co konkretnie a on ze ok w sensie ze mam wszystko co powinnam miec (czyli błone zachowywał sie jak by sie wstydził tego słowa),a jak mu nie udowodnie to mnie do ginekologa zaciagnie.

Wojtek91919125-01-2007 08:53
A nie mozesz sie tego wyprzec?
Powiedz ze ty nic nie robilas, te sms to byly zarty, a gdy juz twoj ojciec je przeczytal, postanowilas sprawdzic jego reakcje, jak juz zobaczylas jak zareagowal, stwierdzilas ze mozna sprawdzic jego lojalnosc pla pla pla...

Pofantazjuj troche... Niech on wyjdzie na glupka^^

Pozdrawiam.;]

Isaura1823-01-2007 22:20
wiesz narazie to ja i tak mam kary na tomka za to ze sie nie uczyłam wiec w tym momencie nie wiem jak mogla by na to zareagowac bo przyjaźnie do tomka nie jest teraz nastawiona..moze poczekam z tym az poprawie oceny,ale niestety do tego czasu moj ojciec zdazy przyjechac do mnie i boje sie ze mamie powie prosto w twarz, nie wiem czy lepiej zeby sie dowiedziala odemnie czy od niego.. tylko ze jak od niego to on to zaraz wszystko wyolbrzymi i wyjdzie ze ja bog wie co zrobilam,a swoja droga dzieki ze chcialo ci sie przeczytac moje wypracowanko i zagłebic w moj problem.

Wojtek91919122-01-2007 10:06
Mama jest spoko, czy tak samo sie stresi jak ojciec? Jezeli jest dla Ciebie "mamą", a nie "matką", powiedz jej o tym, usiadzcie przy herbacie i powiedz mamie ze juz bylas z chlopakiem, ze nie czujesz sie z tym zle, ze to stalo sie z milosci a nie pociagu seksualnego. Nastepnie powiedz o reakcji ojca. Ze starym daj sobie spokój, nie rozmawiaj z nim. Odpowiadaj jak mocno nalega, ale nie przykuwaj do tego wiekszej wagi.

Isaura1818-01-2007 16:40
no coz ja mam sytyacje taka ze moj tata nie mieszka w domu..niedawno sie rozstal ze swoja kobieta poniewaz zaczeła go kontrolowac zaczeła mu czytac smsy itp..zerwał z nia...ale przejdzy do sedna, na gwiazdke dostaje od taty nowy telefon i stary zabiera do wujka..co sie okazuje w sylwestra tata dzwoni i pyta 'ty a co to sa za teksty o jakis gumkach bo masz takie cos w smsach'..rozumiecie rozstal sie ze swoja iwonka a sam mi grzebie w telefonie, średnio sie mną interesuje a stara sie chyba dowiedziec co sie u mnie dzieje grzebiac mi w telefonie.w kazdym razie powiedzialam ze nie kojaze..a potem z moja przyjaciolka napisalam mu smsa ze to chodzilo o prezerwatywy.. wściekł sie..nawyzywał mojego chlopaka powiedzial ze jestesm za młoda (17 lat) ze nie jestesm odpowiedzialna ze moglam z tym poczekac ze mam zerwac z tomkiem,ze tomkowi chodzilo tylko o jedno zeby sie przespac ze mna a teraz rozgada calej szkole (oceniał go nie znajac gadał takie bzdury, ja wiem ze tomek czegos takiego by nie zrobil i nie zrobi) ze bylam jego coreczka ale juz nie jestem ze nie wie jak odbuduje jego zaufanie..powiem wam ze srednio mi zalezy zeby je odbudowac..dal mi 2 tygodnie na przyznanie sie mamie,nie zrobilam tego bo nie uwazam ze stala sie jakas katastrofa wszystko jest ok nie jestem w ciazy nic mi sie zadna krzywda nie stala.jakis tydzien temu jestem u tomka i dostaje od ojca smsa 'jak tam lekcje z tomkiem w gumce' rozrtczałam sie a tomek ze mna.jego mama mnie pocieszala (ona nic nie wie) to mu odpisuje 'nie mysl sobie ze ja sie ciagle rucham a uczyc sie i obrabiac lekcje potrafie bez gumki' a on 'uwazaj sobie bo jeszcze jeden taki tekst a bedziesz biedna, za dwie godziny moge byc w warszawie' nie odpisalam,stwierdzilam ze szkoda mi czasu na takie niedojzale dyskusje z nim.. wiec jak sadzicie powiedziec mamie? co powiedziec ojcu?

anonimka1728-12-2006 11:42
ja mojej matce powiedziałam,że mojemu loda zrobiłam.Jakoś przeżyła to(w szoku co prawda;)ale jakoś o wczorajszym pierwszym razie nie chce jej powiedzieć,bo się boję(tak jak by)w każdym bądź razie powoli ją uświadomię.heh trudne życie to jest ze starszymi;)

lasoa2-12-2006 20:54
A mojej kolezanki mama mysli ze jej corka mysli ze wyszla z kapusty. I jak tu pogadac z mama? :P

sExtasy4-11-2006 10:36
lukmat napisał:
hmm... ja uwazam ze jakby moi rodzice się dowiedzieli że ja tam z dziewczyna... to źle by było ze mną ;]

hmmm co to znaczy "że ja tam z dziewczyną" ?? nie umiesz nazwać rzeczy po imieniu?To świdczy o Twojej dojrzałości o_O Gratki

adasek20-08-2006 12:09
Bezpieczny seks albo zero seksu

lukmat17-08-2006 13:00
hmm... ja uwazam ze jakby moi rodzice się dowiedzieli że ja tam z dziewczyna... to źle by było ze mną ;]

______________________________ __

kiedyś to mnie tylko mama by nakrryła bo masturbowałem się przed kompem ale w ostatniej chwili podciągnąłem spodnie, ale i tak miałem pecha bo ta ostatnia chwila to był orgazm :)

karol9121-07-2006 15:47
BubuSia, a według ciebie w jakim wieku powinno się wziąć ślub? Nie bierzecie tego pod uwagę! Przecież ktoś może wziąć ślub w wieku 16 lat i wtedy "może współżyć", a ktoś w wieku 30 lat i też "może". No właśnie... a niektórzy twierdzą znowu, że w wieku 16 lat to za wcześnie. Więc powiedzenie "po ślubie" nie wystarczy!

bubuSia21-07-2006 13:29
Współżyć powinno się... po ślubie:) To jest wiek w jakim można rozpocząć współżycie:)! I tego sie należy trzymać...

Ziombel11-07-2006 12:03
Ja mialem pecha moi rodzice wyjechali a ja zaprosilem do siebie dziewczyne poszlismy na gore a ja zapomnialem zamknac drzwi do domu mama przyszla do domu i weszla do mojego pokoju kiedy uprawialem seks! Totalna wtopa! Mam dpiero 17 lat !

misthy7-07-2006 15:14
seks jest podstawa w zyciu trzeba ja cenic i stracic piszcie do mnie elvis9@o2.pl

Drax9-05-2006 23:02
Ja tylko dodam, że nie tyle masturabacja jest grzechem co "marnotrawstwo" nasienia które "daje" życie nowym istotą tak samo grzechem jest również używanie prezerwatyw...
----------------------- ----------------------

Co do moich rodziców tonie wiem jakby zareagowali... Kochają mnie tak ja kocham ich... myśle że na początku było by piekło ale w końcu po przemyśleniach zrozumieli by że oni przecież też tacy kiedyś byli i że to co oni wtedy przechodzili teraz ja to przechodze... Niestety - moi rodzice bardzo ciężko pracują by dogodzić mi i mojemu rodzeństwu i gdy przychodzą z pracy są zmęczeni i nie ma okazji by o takich sprawach porozmawiać...

Gold_Gulius1-05-2006 20:27
Padlo pytanie "Jak na stosunki plciowe i masturbacje patrzy Kosciol Rzymskokatolicki". Nikt na nie nie odpowiedzial, dlatego ja postaram sie to zrobic.

Wiec wg Kosciola Rzymskokatolickiego:

Masturbacja jest sprzeczna z szóstym przykazaniem, a mianowicie "nie cudzołóż". Jest zaliczana do grzechow pozostajacych w glebokiej sprzecznosci z czystoscia, m.in. obok pornografii, prostytucji, gwaltu, nierzadu czy tez czynow homoseksualnych.

Natomiast akty seksualne przed i poza malzenstwem wykraczaja przeciw godnosci malzenstwa.

Wiekszej wiedzy na ten temat niestety nie posiadam...

secret_fairy29-04-2006 22:51
Ja ufam swoim rodzicom ale niektórych rzeczy im poprostu nie mówie. Wiedzą że nie pije i nie pale ani nie ćpam i ufają mi, są świedomi tego że nie popełniłabym jakiegoś głupstwa.

Ragnar27-02-2006 14:24
Ja tam z rodzicami nie mam żadnych problemów. Chociaż może to dlatego, że nie mam, ani nigdy nie miałem dziewczyny :)
W sumie... Mam 16 lat... Jeszcze kupa czasu. Całe życie przede mną :D

Bea16-02-2006 23:23
Karuka, cieszę się... Jak to mówią, matka jest tylko jedna... Ale serio: jeśli choć Tobie się wydaje, że mama zrozumiała, to połowa sukcesu... :) Pamiętaj tylko o jednym: to Ty jesteś kowalem swojego losu i niezależnie od tego, jak wspaniałego faceta masz, z czego się szczerze cieszę, to Ty jesteś odpowiedzialna za swoje działanie, cokolwiek to nie jest; zawsze rób tak, byś nie chciała nigdy żałować, bo co się stanie, to bęc. Bądź mądra i niech Twój chłopak Ci w tej mądrości towarzyszy :) Jesteś bardzo bystrą kobietką :) i wiesz, co chcesz, a to się liczy. Tak trzymaj. Żyj pełnią życia i czerp z niego, a pewnie zwróci Ci się z nawiązką. Życzę Tobie i Twojemu chłopakowi, byście byli zadowoleni - jeśli nie szczęśliwi - z każdej Waszej decyzji. ----- Ale gadam... :)

karuka16-02-2006 22:32
Bea, dziekuję Ci za ten komentarz :) A z mama już jest dobrze, pogadałam z nią, tak na spokojnie... Dałam szansę. Teraz czasami znajduję jakies podteksty w tym co mówi, ale jest luz. Tyle teraz z upragnieniem czeka na mój okres... :) A mój chłopak baardzo pomógł mi w tych trudnych chwilach. Wszytstkim dziewczynom życzę, żeby trafiły na tak dobrego faceta :)

Bea9-02-2006 22:32
Karuka, ciekawi mnie, czy nie próbowałaś swojej mamie "dać jeszcze jedną szansę". Chodzi mi o to, czy umiałabyś się przemóc i pogadać z nią jakoś "normalnie" - tak naprawdę tylko Ty wiesz, co to może dla Twojej mamy znaczyć, bo Ty rozumiesz normalność poprzez spokój i szacunek dla Twojego wyboru, czyli Twojego związku z chłopakiem i chęci/potrzeby bycia z nim blisko, także dzięki kochaniu się. Samo to, że takiego sformułowania użyłaś, świadczy o Twoim zaangażowaniu, powadze i chyba szczęściu, bo inaczej opisuje się nieprzyjemne wydarzenia, prawda? Zastanawiam się, czy Twoja mama umiałaby - może po jakimś czasie, może wręcz po kilku Twoich próbach, jeśli miałabyś chęć dać jej tę szansę - zrozumieć, że wprawdzie jej się nie poszczęściło, bo skoro jest "sama", to pewnie jest też "samotna", a to ważne, bo ne chce być bardziej samotna jak gdyby po "utracie" Ciebie. Może - cały czas zakładam, że chciałoby Ci się z nią gadać, bo Ci na niej w ten niedorosły sposób - jak pisze autorka artykułu - zależy i ja wcale nie myślę, że to źle, bo tak nie jest; faktycznie świadczy to o tym, że nie udało Ci się z jej "więzów" wyzwolić, ale na pewno nie jest złym chcieć lubić własną mamę... Nie jest to dobry kierunek, że Ty byś musiała ją uświadamiać, że życie jest piękne, ale może to byłby sposób na otworzenie jej oczu - jesteś już jeśli nie dorosła, to dorastająca, a to znaczy, że chcesz mieć swoje życie, swoje wybory i chcesz mieć nie tylko prawo do popełniania błędów, lecz też do cieszenia się z własnych sukcesów na polu miłości, szacunku i oddania dla drugiej osoby, którą teraz jest Twój chłopak. Jeśli umiałabyś, a co ważniejsze, chciałabyś pogadać z mamą, to może i ona dorośnie... Nie musisz się tak naprawdę oddzielać w tym psychologicznym sensie od swojej mamy, lecz musisz chcieć móc spojrzeć na nią z jej perspektywy. Nie uleczy jej to, bo nadmierna opiekuńczość jest rodzajem choroby dorosłych; chodzi raczej o uspokojenie Ciebie samej w Twoich własnych oczach. To mogłoby Ci pomóc inaczej z nią rozmawiać, niejako z dystansu lub z dystansem, bo z dalszej perspektywy nawet wielkie problemy wydają się mniej istotne... Karuka, może nie Ty dorośniesz poprzez Twoje dojrzewanie seksualne, lecz Twoja mama... Myślę jednak, że skoro cieszy Cię Twoja decyzja, skoro jest Wam dobrze razem, to nie tylko nie ma powodów do jakichkolwiek wyrzutów sumienia - wręcz przeciwnie. I tym się możesz - jeśli chcesz - podzielić z Twoją mamą. Tylko nabierz do jej szalonych i przerażonych wizji dystansu i ze spokojem witaj każdy dzień. To Twoje życie i tylko Ty je możesz przeżyć, nawet jeśli inni znają lepsze rozwiązania. Szkoda, że Ty musisz współczuć mamie, a ona nie umie cieszyć się Twoją radością... Lecz pamiętaj, że tylko Ty możesz to spróbować zmienić - chociaż troszkę...
I jeszcze nie mogę się powstrzymać, by Ci nie napisać, że bardzo mi się podoba Twój styl myślenia, który dla mnie oznacza, że jesteś już naprawdę dojrzałą kobietą... Pozdrawiam Cię serdecznie.

Anna Lissewska6-02-2006 21:30
Czujesz się winna, że mamie robisz przykrość swoim życiem, że doprowadzasz ją do tego stanu, i tu właśnie mama Cię ma, może tym manipulować. Musisz się wyswobodzić z myśli, że jesteś odpowiedzialna w tej sprawie za samopoczucie mamy. To już jej problem, nie Twój. Najwyraźniej wciąż najważniejszą sprawą jest dla Ciebie jej akceptacja. Dorosłość polega na tym, że się oddziela emocjonalnie od rodziców. Dopóki nie jesteś oddzielona, dotąd będą trwały Twoje problemy.

karuka6-02-2006 18:33
no ma.... teraz jeszcze mi powiedziała czego nie mogę... to juz przegięcie, bo zabroniła mi rzeczy,które w ogole nie mają związku z moim chłopakiem... ja tu juz nei wytrzymuje... co mam zrobić zeby jakoś złagodzic tą sytuacje?

Anna Lissewska5-02-2006 23:36
Pomyśl, że to mama ma problemy emocjonalne i współczuj jej, bo są one wynikiem ciężkiego dzieciństwa. Poczekaj na tekst "Kłopoty rodzinne" - już niedługo w tym dziale.

karuka5-02-2006 22:49
a jak nie odzywa sie tak, to w ogóle do mnie nie mówi... a potem jak cos powe to to, ze cały czas siedze sama w pokoju i do niej w ogole nie przychodzę. a po co mam przychodzić? zeby pogapić sie bezsensu w tv ? i milczeć? to juz wolę godzinami siedzieć sama przed kompem, grac albo gadac przez neta... i zadręczać się, jaką jestem corką,że doprowadziłam mą rodzicielkę do trakiego stanu.. ;/ Bogu niech będą dzięki, że mam takiego kochającego i mądrego chłopaka, który mi bardzo pomaga.

karuka5-02-2006 22:44
ale co ja mam robić? ignorować zaczepki typu : to co, ... przyjdzie i od razu do łózka? ja nie wytrzymam w takim domu długo... mama cały czas mysli ze mój chłopak mnie wykorzystał, ze myśli tylko o seksie. nie chce juz zeby do mnie przychodził, jak jestem sama bo od razu będziemy się kochać.. ;/

Anna Lissewska5-02-2006 13:16
Przejdzie jej, musiała odreagować szok pierwszego razu swojej jedynej córki, oczka w głowie, przyzwyczai się do tego faktu, w końcu zapomni... Niestety niektórzy rodzice, zwłaszcza samotne matki słabo sobie z tym radzą. Czują że was tracą bezpowrotnie jako ICH pociechy, bo idziecie w świat i choć taka jest kolej rzeczy, wielu rodziców nie umie pomieścić w sobie uczuć zw. z tzw. separacją i szaleje ;)

karuka4-02-2006 23:52
Parę dni temu przezyłam swój 'pierwsz raz', a na drugi dzień mama już wiedziała.. nie wiem skąd, ale wiedziała. Sama mnie wychowuje i postępowała dokładnie tak, jak jest napisane w tym arcie. Przez te parę dni przeżywalam piekło... Nocami plakłam, bo mama a cały czas robiła mi wyrzuty, ze dostanie zawału jak będę mieć okres... Ona też płakała, ale chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, ze teraz, zamiast wspominać mile te chwile z moim chlopakiem, będę zawsze pamiętać o reakcji mamy... o tym płaczu ... najbardziej boje sie tego, że nie będę miała juz tak dobrych stosunkow z mamą i tego, ze mama przestanie lubić mojego chłopaka, a zawsze ze sobą rozmawiali po przyjacielsku... i teraz jeszcze przezywam stres w związku z ciążą... mama wszędzie widzi jej objawy.. A ja mam tak nadszarpnięta psychikę przez to wszytsko... Najchętniej poszłabym do psychologa z mamą, ale raczej to nie wypali.
Ale się rozpisałam, no cóż :)

sqipeczeq25-01-2006 14:21
No, uświadomienie mojej mamy można policzyć na palcach jednej ręki, powiedzenie, że jest coś takiego jak prezerwatywa, że kiedyś mi powie o AIDS, jak się spytałem to powiedziała co to pornografia tzn" To te panie na okładkach takich pism..."A chodze do I gim. ale nie mam skończonych nawet jeszcze 13 lat:]

karol9120-01-2006 16:19
Jak myślicie, kiedy rodzice zaczną mnie uświadamiać? :) Mam już 15 lat i do tej pory tego nie zrobili. A jak kiedyś zapytałem (w młodszym wieku) skąd się biorą dzieci, mama powiedziała mi: "przecież to wiesz". Czyli co? Mam się sam uświadomić?

Anna Lissewska4-09-2005 14:52
Chyba niezbyt dokładnie czytacie co piszę albo przekręcacie moje słowa. "A, jak pisałam w W JAKIM WIEKU MOŻNA ROZPOCZĄĆ WSÓŁŻYCIE SEKSUALNE, decydując się kontakt intymny, wypadałoby być dojrzałym i cieleśnie, i emocjonalnie.
Niestety dobrze wiem, że to piękna teoria. Seksualne impulsy popychają Was w dorosłe życie, choć nadal większość z Was jest dziećmi." I skoro jesteście nadal dziećmi, to macie problemy z rodzicami. Owszem, niektórzy mają je nawet jako dorośli i do końca, ale to znaczy że mają z rodzicami nierozwiązany problem, wciąż są od nich zależni. A proste rady na to nie pomogą.

Manola4-09-2005 14:36
Zgadzam sie z Kamilem i Mankiem_88, takze chcialabym w tym artykule znalezc wskazowki jak porozmawiac z mama,choc czuje ze mnie moze nei tyle co wysmiac lecz pomysl rozpoczecia wspolzycia w wieku 16 lat, nie zgadzam sie tez z pogladem iz nie powinno sie mowic o tym rodzicom (choc sama sie tego strasznie boje) poniewaz jezeli chodzi o dziewczyny razie ewentualnej wpadki (co zawsze sie moze zdarzyc!!) to rodzice chyba sa pierwszymi osobami ktoreych to tez dotyczy....Piszesz ze jesli ktos uprawia sex to juz sie zachowuje jak osoba dorosla choc znam bardzo duzo osob ktore wcale tego nie biora w ten sposob....pozdrawiam

Anna Lissewska2-09-2005 20:47
Do mańka i kami: żadne konkrety nie pomogą, jeśli nie zaczniecie stawiać granic rodzicom. Całkowita racja - o tym właśnie jest ten artykuł. Nawet konkretne "wzory rozmów" z rodzicami byłyby bez sensu w ustach kogoś, kto dalej nie umie oddzielić się od rodziców, boi się ich i zależy całkowicie od nich.

lion1427-08-2005 17:59
Piszecie tutaj o rodzicach. a ja mam inny problem. Jak na stosunki płciowe i masturbacje patrzy kościół Rzymskokatolicki ? Interesuję mnie to, bo jestem katolikiem i chciałbym takie rzeczy wiedzieć, a nie mam kogo zapytać. Jak ktoś ma jakieś informacje na ten temat, to niech napisze. Z góry dzięki.

kami25-08-2005 15:21
Ten artykuł niestety mi nie pomógł:( chcialam dowiedziec sie czegos wiecej na temat tego jak pogadac z rodzicami o tym kiedy sie juz dowiedza przez przypadek? Pomozecie?Nie mam za wesolo;/

Smutny_868-08-2005 13:01
Im mniej rodzice wiedza tym dlużej pozyjesz :P

maniek_8810-07-2005 11:14
Jak dla mnie to ten artykuł dotyczy bardziej granic pomiędzy rodzicami a ich dzieckiem. To czy powinno sie buntować czy nie i na ile powinno się pozwalać rodzicom na ingerencję w nasze prywatne sprawy. Mało jest konkretów co do samej relacji rodziców i dziecka na temat seksu

Nieznany29-06-2005 20:19
Ufam swoim rodzicom i wieżę, że zrozumieli by to, iż będę chciała(bo teraz jeszcze nie chcę) zacząć intymne kontakty z chłopakiem. Pierwsza napewno dowiedziała by się mama, ale i tak już się boję, że jednak będzie miała coś do mnie. Chociaż to naturalne, wiem, że będzie mnie próbowała powstrzymać.

ewlirinka21-06-2005 17:48
Moją najlepszą przyjaciółką jest mama, ale gdybym miała jej powiedzieć np"idę do ginekologa po tabletki antykoncepcyjne" uuu nie uwierzyłaby.Ona poprostu myśli, że mnie to nie dotyczy. No fakt ma rację, ale chyba kiedyś nadejdzie taki czas, ze będzie się myliła.

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...