| Grzech |
|
Autor: Anna Lissewska
Odsłony: 16921
Data: 12-10-2005
|
|
|
|
|
Pytacie czy masturbacja to grzech. Albo współżycie przed ślubem. A ja nieodmiennie odpowiadam, że grzech to domena kościoła, że nie jestem księdzem tylko psychoterapeutą.
I na tym mogłabym poprzestać, gdyby nie fakt, że w istocie jestem psychoterapeutą, a sprawy grzechu nurtują tych, którzy się zagubili między tym, co słyszą w kościele czy na religii, a czytają – np. w moim dziale. Wypowiedzi rówieśników pod moimi artykułami świadczą o tym, że są tacy, którzy grzechem się nie przejmują, idą za potrzebą ciała i nie widać, by mieli z tym problem. Albo moje artykuły – skoro je piszę, znaczy, że ludzie się onanizują a seks wśród nastolatków istnieje, choć nastolatki po ślubie nie są. (Przy okazji - żeby wziąć ślub, dziewczyna musi mieć ukończone 18 lat, chłopak 21, chyba że dostanie pozwolenie od rodziców, lecz wtedy też musi być pełnoletni)
Świat kręci się po swojemu, kościół naucza inaczej. Ludzie żyją latami
bez ślubu, wychowują razem dzieci, wspólnie starzeją się, potem kładą
ich w jednym grobie. Grzeszą? Młodzi chłopcy masturbują się w ukryciu,
marzą przy tym o dorosłym seksie, dzięki temu nazajutrz idą grzecznie do szkoły a w ich głowach robi się miejsce na naukę. Grzeszą? Chłopak z dziewczyną krok po kroku dojrzewają w uczuciach, odkrywają swoje ciała i okazują sobie w pełni miłość. Grzeszą?
Grzech to pojęcie względne. W każdej religii jest nim co innego. Wg buddyzmu grzeszycie co dzień zjadając niewinne istoty, wg islamu grzechem jest taniec kobiety z mężczyzną nie mówiąc o bikini na plaży czy mini, wg judaizmu grzeszą ci, którzy wyrabiają i pieką ciasto w sobotę, ja teraz też grzeszę – bo piszę a właśnie jest sobota... Bezwiednie grzeszycie co dzień także jako katolicy.
Tak naprawdę ważne jest w co wierzycie i dlaczego. Nawet głęboka wiara ugina się pod ciężarem wątpliwości, ale z reguły dla tych osób jest jasne, co mają czynić, wiara pozwala im przezwyciężyć chwile słabości. Gorzej z tymi, którzy wierzą, bo muszą, bo nie wypada inaczej, karnie trzeba odbębnić mszę co niedziela, bo się nie ma odwagi nawet pomyśleć, czy rzeczywiście się wierzy czy to tylko ze strachu (tylko przed kim? - przed Bogiem?, przed sąsiadami?, przed księdzem?).
Wiara to osobista, intymna sprawa i nikomu, mnie również, do tego, co w tej sprawie czujecie. Warto czasem jednak poświęcić chwilę na refleksję: czy zasady mojej wiary są w zgodzie ze mną samym, czy też są w głębokim konflikcie z moimi pragnieniami? Czy to nie z braku własnych granic, z lęku, że są słabe i samemu się nie powstrzymam przed ulegnięciem seksualnym impulsom, trzymam się przykazań kościoła, są one moim zewnętrznym strażnikiem, bo sam jestem zbyt słaby? Czy przypadkiem nie wymknęło to się już spod kontroli – religijne zasady stały się wewnętrzną instancją, która żyje już swoim życiem – każde przeciwstawienie się wewnętrznemu strażnikowi kończy się potwornymi wyrzutami sumienia, napadami lęku, bezpodstawną paranoją np. na temat niechcianej ciąży, a może już chorobą psychiczną – jakimś diabłem, który kusi, jakimś piekłem, które widzicie w snach i na jawie? Czy poświęcenie siebie na ołtarzu wiary nie dzieje się kosztem psychicznego zdrowia? Bo niestety ludzie są różni, mają różną konstrukcję psychiczną, są więc też tacy, którzy konfliktu między wpojonymi im zasadami a dobijającymi się z ciała impulsami seksualnymi nie wytrzymują. Są tacy, którzy aby z tym sobie jakoś radzić, aby impulsy ich nie powiodły do strasznego grzechu, wypierają je, chowają głęboko w podświadomość i robią to oczywiście bezwiednie. Niestety – zwłaszcza w wieku nastu lat, gdy hormony szaleją a impulsy są bardzo silne, nie da się ich stłumić do końca. Wybuchają w najmniej odpowiednim momencie, przerażając was samych, wydostają się przy najmniejszym spadku kontroli (np. pod wpływem alkoholu), a jeśli wewnętrzny zakaz jest bardzo silny, prowadzą do choroby psychicznej. Nerwica natręctw to jedna z takich chorób. Aby nie dać szansy impulsom, by nie było ani skrawka miejsca w świadomości dla ich istnienia, rozwija się cały system rytuałów, czynności, które trzeba wielokrotnie powtarzać: mycie rąk, odliczanie, sprawdzanie, czy zakręciło się gaz czy zamknęło drzwi, chodzenie po chodniku tak, by nie nadepnąć linii, powtarzanie wciąż tych samych wierszyków, zakładanie i zdejmowanie butów zawsze siedem razy przed wyjściem... Inną formą radzenia sobie psychiki ze zbyt dużym naporem niechcianych impulsów jest psychoza – osoba traci kontakt z rzeczywistością, ma przymus robienia rzeczy, których nie zrobiłaby nigdy będąc zdrową, albo ma urojenia, halucynacje, widzi i słyszy na zewnątrz to, co w rzeczywistości jest w jej głowie, choć przerobione tak, by nadal być niezrozumiałym.
Spytacie, co więc robić? Jak być w zgodzie z wiarą i nie zwariować? Nie ma prostej odpowiedzi, ale jedno jest pewne – choroba przychodzi wtedy, gdy w waszej świadomości nie ma miejsca na impulsy i pragnienia. A przecież odczuwanie ich nie jest równoznaczne z bezkrytycznym zaspakajaniem ich czy rozładowywaniem. Jest wiele pośrednich stanów między całkowitym zakazem dla ich istnienia a „hulaj dusza, piekła nie ma”. Można je czuć, to nie jest równoznaczne z realizacją. Czy pójdziecie za swoim pragnieniem, czy nie, to już wasza osobista decyzja, ale warto by coś takiego, jak decyzja, w ogóle miało miejsce. Jeden powstrzyma się całkiem w imię zasad, które uwewnętrznił, uznał za swoje, inny elastycznie dostosuje zasady do siebie, do tego, co dla niego rzeczywiście dobre. To wymaga pewnej dojrzałości – wiedzieć, co jest dla mnie dobre. A ci, którzy nie wytrzymają, poniesie ich, stracą kontrolę, niech mają potem trochę miłosierdzia dla siebie – grzeszyć jest rzeczą ludzką. Prawdziwym „grzechem” jest nie wyciągać wniosków na przyszłość.
| Średnia: 3.4/5 Oceniony 17 raz(y). |
Pokaz arty autora
|
|
|
Komentarze
jesiennylisc: 1-03-2009 12:29 "Wyrządzanie" miało być oczywiście. sorki za orta. tak to jest jak sie pisze na szybko.
| jesiennylisc: 1-03-2009 12:27 Pamiętajcie - Grzechem jest TYLKO JEDNO!!!:
WYŻĄDZANIE CIERPIENIA INNYM ISTOTOM WBREW ICH WOLI.
Cała reszta jest tylko i wyłącznie zbiorem kłamstw, które przez ostatnie 2000 lat sobory watykańskie oraz mnisi, którzy jako jedyni znali wówczas łacinę edytowali według własnego uznania po to aby utrzymać władzę oraz poszerzasz swoje wpływy terytorialne i interesiki.
Prawdziwą naukę i słowa Jezusa poprzekręcali tak jak im się podobało według własnego uznania. Czy myślicie że oni reprezentują Jezusa? Co powiedziałby Jezus widząc konkwisty mordujące indian, wyprawy krzyżowe czy tzw. święte inkwizycje a wszystko to według nich w Imię Jezusa - tego który jest Oświecony.
Oni nie mają nic wspólnego z Jezusem a nawet z Bogiem!
Pierwsze (fundamentalne) przykazanie - NIE ZABIJAJ łamane przez katolików tak często jak w żadnej innej religii. Ksiądz który błogosławi amerykański dar dla wojska polskiego - samoloty które zbudowane zostały tylko i wyłącznie z jednym przeznaczeniem - Jak najwięcej zabić.
Wojsko które wykrzykuje - Bóg, Honor, Ojczyzna. Tymczasem same istnienie armii - szkolonej do zabijania przeczy pierwszemu przykazaniu - Nie Zabijaj - czyli przeczy miłości do Boga!
Kiedy słowa zaczynają piec jak sól w oczach, wtedy powiedzą Wam - "to nie Twoja sprawa", albo "cóż możemy zrobić, nie mamy na to wpływu" lecz prawda jest taka że tak naprawdę wszystko jest kwestią chęci, bo czy tak naprawdę żołnierz musi zabijać? a gdyby tak nagle się sprzeciwił i odmówił spalenia wioski z ich jej mieszkańcami? a gdyby tak nagle wszyscy żołnierze odmówili wykonania rozkazu? wtedy nagle okazłoby się że można się przeciwstawić wspólnie kilku tym którzy wskazują cele palcami i wydają rozkazy. A skoro jest to możliwe nawet teoretycznie to oznacza to że wszystko jest kwestią chęci a skoro jest kwestią chęci to nie ma jakiegokolwiek usprawiedliwienia dla wyżądzania cierpienia innym istotom.
Weźmy np. takie radio Maryja. Co ciekawe nadaje z Torunia miasta Kopernika - człowieka który obalił egocentryczny mit kościoła. Wszystkim wiadomo dobrze o antysemickich przekonaniach radia Maryja oraz słuchaczy, ale kto przy tym wszystkim pomyśli że sama Maryja była żydówką?
Zresztą co ja wam będę pisał? Sami poszukajcie. Najlepiej zacznijcie od Starego Testamentu czyli Biblii Hebrajskiej a przekonacie się z czego pełnymi garściami Żydzi czerpali przy tworzeniu biblii. Porównajcie ja ze starą perską religią Zaratusztrainizmem oraz mitami Sumersyjskimi a przekonacie się wtedy gdzie leży prawda, gdzie mit, a gdzie kompletne kłamstwo.
| Nieznany: 1-03-2009 12:27 .
| marzycielka093: 22-01-2009 19:49 A co zrobić z mimowolnym wstydem, wynikającym nie tyle z braku akceptacji religijnej, czy spolecznej, co ale z wlasnych wewnętrznych zahamowan? Mam świadomość, że nie robię, nie myślę o niczym zlym i nienormalnym, natomiast nie mogę pozbyć się tego irracjonalnego lęku. Zawsze oblewam się dziewiczym rumieńcem:) i skrępowaniem. Akceptacja mi w niczym nie pomogla. W takim razie jak się tego pozbyć?
| Prorok: 12-01-2009 14:15
To normalne uzaleznienie i jest z nim trochę jak z ALKOHOLIZMEM --- MOŻNA Z NIEGO WYJŚĆ ALE JUŻ NA ZAWSZE POZOSTAJE SIĘ ALKOHOLIKIEM (jeden kieliszek i znów wszystko idzie na marne).
krzyk ciszy: 5-10-2007
Owszem, zabija i rani tego, który sam to robi.
| Prorok: 8-01-2009 11:19
Ci którzy mają sumienie/rozum zrozumią i niech Pan błogosławi tym którzy walczą w imieniu dobra
| korciunia: 2-01-2009 10:47 piotrekm93
uwazam ze masz racje, sama barykam sie z podobnymi problemami ale jakos internet mi nie pomaga ;/ gdybys mogł sie odezwac na gg i pogadac o roznych formach pomocy moj nr 370329
| piotrekm93: 20-12-2008 13:22 Witam serdecznie wszystkich użytkowników!:) Przypadkowo trafiłem na portal Nastolatek.pl i muszę powiedzieć, że w pierwszej chwili bardzo ucieszyło mnie to, że jest takie miejsce, gdzie młody człowiek może zadać nurtujące pytanie, no sam wiem ile ich jest. Czytając jednak niektóre artykuły z działu SEKS muszę jednak powiedzieć, że ogarnęło mnie pewne zmartwienie. Oczekiwałem, że np. wobec wypowiedzi w których użytkownicy wyrażali swoje problemy związane z masturbacją pojawi się odpowiedź, która pomoże im choć w małym stopniu uwolnić się z tych skłonności. Tymczasem utwierdza się te osoby w tym, że to co robią jest dobre, normalne. Mówi się wręcz, że gdyby tego nie robili byłoby z nimi coś nie tak. Wypowiadam się jako osoba , która zmagała się z tym problemem i (wybaczcie mi dosadność) cieszę się, że kiedy szukałem pomocy nie trafiłem na ten portal. Teraz kiedy wychodzę z tego zniewolenia, czuję się w obowiązku powiedzieć: ONANIZM NIE JEST CZYMŚ DOBRYM. Nie winię, nikogo kto popadł w tę skłonność, ale tych którzy nie dopuszczają do siebie myśli, że to w czym tkwią jest złem, a robią tak bo jest to dla nich wygodne. Mam też żal do moderatorów portalu, bo wyrządzają tym młodym ludziom krzywdę. Przeglądając artykuły z wielką ciekawością wszedłem na temat GRZECH. Pani Anna Lissewska pisze wielokrotnie w swoich artykułach, że teologię i grzechy zostawiamy na boku. Ale czy można te sprawy rozdzielać? Wiele osób pisze, że wierzą w Boga są Katolikami, ale dla nich masturbacja, pornografia to normalne rzeczy. Palimy Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek?
Ktoś napisał: "jestem katolikiem ale mam swoje rozumowanie, czasami sprzeczne z zasadami kościółka". Jeśli ktoś mówi coś takiego to tak jakby mówił "Ja nie jestem rasistą, ale człowiek powinien być biały". Moi drodzy, jeszcze jedno. Kościół też nie zatrzymał się w średniowieczu i nie traktujcie go jak krzyczącą i grożącą palcem instytucję, bo tak nie jest. Kościół też jest otwarty na nasze problemy , pod warunkiem, że go nie przekreślimy. Mówię tak bo sam w Kościele znalazłem pomoc. Pozdrawiam wszystkich:)
| mszmarek: 13-12-2008 11:37 O tym że masturbacja jest zła nie trzeba długo dyskutować. Twierdzicie że to zwykły kościelny bełkot? No to spróbujcie przestać to robić, powiedzmy przez 6 miesięcy. Pozatym wszyscy psycholodzy, sexuolodzy, terapeuci a nawel lekarze zgodnie twierdzą że niewinne struganie marchewki jest złe. Masturbacja może być tragiczna w skudkach. Nie tylko mówie tu o silnym uzależnieniu ale takrze o wszystich filiach jakie mogą z tego wynikać. Po pewnym czasie gmeranie ręką w kroczu nie wystarczy a więc trzeba poszukać silniejszych doznań, co może powodować konflikty z prawem! Apeluje do wszystkich czytających pisemka typu GIRL! lub BRAVO, sięgnijcie po inne źródła wiedzy na ten temat. Aha ktoś tam napisał że masturbacja(SAMOGWAŁT) nie mają wpływu na trądzik. BZDURA!!! Oczywiście że ma! A szczegulnie u chłopców. Poniewarz razem ze spermą chłopak pozbywa się męskich hormonów które kształtują jego ciało, głos tak jak i cały wygląd. Piskliwy głosik, chrypka, kobiece piersi, trądzik, spocone ręce, obnirzona koncentracja, problemy z zapamiętywaniem? PRZESTAŃ WALIĆ KONIA TO TE PROBLEMY ZNIKNĄ!!! A to dlatego że przysatka mózgowa zaczyna uciskać na inne partie mózgu, poniewarz dostaje niewłaściwe informacje od organizmu(GWAŁT). Masturbować się można nie tylko przez uzależnienie od sexu. Na to ma wpływ równierz otoczenie w jakim się obracamy. Silna degradacja ludzkich wartości powoduje zachwianie psychofizyczne które ujawnia się w onanizowaniu. Polecam zmienić towarzystwo, czasopisma, programy telewizyjne. Polecam Katechizm Kościoła Katolickiego oraz program WC Kwadrans którego można znaleść na youtube.
| APOCALYPTICA: 29-07-2008 18:33 poza tym uważam, że religia nie ma prawa ingerować w sprawy łożkowe wiernych. ludzie, zastanówcie się! to bez sensu. w takim wypadku jest to nie religia, a zwyczajna fanatyczna sekta
| APOCALYPTICA: 29-07-2008 18:31 mam własne zasady wg których konsekwentnie postępuję. a domena kościoła to straszyć, że od masturbacji się ślepnie a od pozamałzeńskiego seksu idzie do piekła do kociołka z wrzącą smołą. choć dziwie się, że są osoby które jeszcze hołdują tym zasadom rodem z głębokich mrokow sredniowiecza
| finlandia0087: 29-11-2007 18:25 A zresztą to moja sprawa co robię, kościół nie ma w tym udziału.
| finlandia0087: 7-11-2007 19:05 Każdy ma swoją prawdę. I w jego świecie tylko ta prawda się liczy.
| krzyk ciszy: 1-11-2007 07:15 Święci są zawsze "niewygodni" dla innych.
Jeśli ktoś czoś uważa za grzech lub nie, to i tak to grzechem pozostanie.. prawda nie zależy od tego, co cię o niej sądzi.
| finlandia0087: 19-10-2007 21:47 Jestem katolikiem, wierzę w Boga, jestem wrażliwy na kogoś krzywdę, rozsądny, sorry, ale ja jak byłem mały (7-10 lat) nie czaiłem jeszcze wielu rzeczy. Teraz - gdy mam niecałe 14, podchodzę do tego z dystansu, nie z histerią, że będę miał grzech, że spotka mnie za to kara w piekle, że Pan Bóg mi tego nie wybaczy, czy coś tam jeszcze. Jak trafnie określił to mój dziadek i tato - "histeria na tle religijnym". =) Ojciec się szczerze przyznał, że jak mił około 15 lat to coś tam robił... Na takiej jak by "męskiej rozmowie". I już przestaję gadać o grzechach, waleniu, i coś tam jeszcze bo mi się śmiać chce.
Zioł Jomki.
| finlandia0087: 9-10-2007 18:20 Ty poprostu jesteś dewotą. I to nie podlega dyskusji.
| finlandia0087: 9-10-2007 18:18 Twoje komentarze są podobne do artykułów w.. yyy... Niedzieli?
Dzięki ale twoim zdaniem to ja siebię oszukuję ale moim zdaniem jest, że to Ty siebie oszukujesz.
| finlandia0087: 8-10-2007 18:13 Ta. Po twoich wypowiedziach można wywnioskować, ze jesteś czystym dewotą. Nie mam o czym z Tobą gadać, ponieważ powtarzasz to co ksiądz na religii.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
| krzyk ciszy: 5-10-2007 10:05 Owszem, zabija i rani tego, który sam to robi.
| finlandia0087: 2-10-2007 22:39 Twoje opinie są żałosne. W jaki sposób onanizm jest zły? Czy kogoś zabija, rani? I tak o to dzieciątka z pod sutanny prubują mieszać.
| krzyk ciszy: 15-09-2007 20:46 Opinia większości nie wpływa na wielkość pożaru
Wyobrażacie sobie, jak w Sodomie wyglądałoby referendum na temat legalności sodomii albo innej gomorii? Sto procent poparcia, minus jeden głos – Lota, Abrahamowego bratanka. Ale i on, gdyby pobył tam dłużej, pewnie zmieniłby zdanie, bo kto wszedł między wrony, ten – choćby był krową – zacznie krakać.
To zjawisko zostało udokumentowane w testach psychologicznych. Pokazuje się człowiekowi dwie linie, które rozłażą się, jak hasła lewicy z praktyką. W każdym razie od razu widać, że nie są równoległe. No i „człowiek doświadczalny” czeka na swoją kolej, a przed nim kilku podstawionych ludzi oświadcza, że linie są równoległe. Gdy przychodzi jego kolej, również on z reguły mówi: „równoległe”. Nie chce przecież wyjść na stukniętego uparciucha indywidualistę. Oto siła tak zwanej opinii społecznej. Ona nie tyle wyraża zdanie ogółu, ile je tworzy. Wyraża się w często używanym zwrocie: „Wszyscy tak robią”. Rzadko ci „wszyscy” to wszyscy. Ale robi się takie wrażenie. Ludzie myślący inaczej czują się wtedy dziwakami, zwłaszcza że zewsząd słyszą androny o tolerancji i szacunku wobec wszystkiego, co tylko chory umysł może wymyślić.
Referenda to dobra rzecz. Dobrze, gdy ludzie decydują o wyborze urzędnika albo o budowie obwodnicy. Takie głosowanie ma moc sprawczą. Ale referenda w sprawach moralności niczego nie sprawiają. Nie da się przecież głosowaniem sprawić, że konie zaczną fruwać, a kury znosić strusie jaja. Ludzkie zachowania są moralne lub nie, niezależnie od opinii większości. Ludzie jednak wciąż o tym zapominają i biorą się do zmieniania rzeczy niezmiennych. Tym sposobem można zmienić tylko siebie – na gorsze. Odbyło się kiedyś takie referendum, wskutek którego uwolniono niejakiego Barabasza, a skazano najbardziej niewinną Osobę, jaką kiedykolwiek ta ziemia nosiła i nosić będzie. To się w różnych odsłonach wciąż powtarza. Gdy ludzie chcą decydować o tym, co moralne, i określać, komu wolno żyć, zaczyna wiać grozą i lepiej – po wyczerpaniu wszystkich środków – wiać razem z nią. Tak właśnie, jak zrobił to Lot, opuszczając Sodomę. Bo choć opinia społeczna była tam jednomyślna, nie wpłynęło to w żaden sposób na opinię Pana Boga.
| krzyk ciszy: 15-09-2007 20:22 Naukowcy potrafią badać to, co mieści się w granicach ich specjalności. Moralność, etyka to już inna dziedzina. Nie powinni więc wypowiadać się na temat tego, czy coś jest dobre czy złe. Bo łatwo im zagubić właściwą miarę. Normalne jest współżycie seksualne między kobieta a mężczyzną. Normalne są nocne polucje czy sny o tematyce erotycznej. Ale nie masturbacja. Chyba że za miarę normalności przyjmiemy, że jest nią to co robi większość. Tylko że takie postawienie sprawy nie jest zgodne z tym, czego uczy nas doświadczenie o dobru czy złu. Np. plucie zdecydowanie jest czymś normalnym. Potrafi to każdy. Czy owi naukowcy uważali by za zgodne z normami moralnymi, gdyby ktoś ich na powitanie opluwał?
Kiedy człowiek chce robić coś złego lub głupiego, musi sobie wytłumaczyć, że to jest dobre i mądre. Inaczej zwariuje. Takie palenie papierosów na przykład. Co może być mądrego we wprowadzaniu dymu do organizmu, i to ze stratą pieniędzy? Rozsądny człowiek nie może robić czegoś tak piramidalnie durnego, więc tłumaczy, że palenie go uspokaja. Albo że pozwala utrzymać linię i chroni przed komarami. Albo że dym utrudni snajperowi namierzenie go. Mało w tym logiki, ale też nie o logikę idzie, tylko o podtrzymanie dobrego mniemania o sobie. Gdybyż chodziło tylko o takie drobiazgi jak palenie. Niestety, ludzie potrafią dorobić wzniosłą teorię do każdego zła.
Zauważmy, że tak już jesteśmy stworzeni, że czynienie zła i trwanie w złu niszczy nas i sprowadza na nas nieszczęście. Tutaj nie potrzeba nawet żadnej dodatkowej kary. Po prostu tak to już jest, że kto szuka korzyści lub szczęścia, nie licząc się z Bożymi przykazaniami, prędzej czy później przekona się, że działał przeciwko samemu sobie. Wprawdzie można powiedzieć, że na syna marnotrawnego Bóg w końcu zesłał karę. Ale przecież samo jego postępowanie prowadziło go do coraz to głębszej degradacji. Jak powiada przysłowie: "zło trawi samo siebie".
Ludzie wymierzają karę w następstwie jakiegoś przestępstwa, kara Boża zawarta jest już w samym grzechu, tyle że grzesznik nie zawsze od razu to spostrzega.
Skoro grzech jest odejściem od Boga, rozumie się samo przez się, że jest to droga ku samozniszczeniu.
My czasem sądzimy, że utrapienia, które nas spotykają, są karą za nasze grzechy. Otóż tylko w szerokim sensie może to być prawda. Przecież nawet wówczas, kiedy są one oczywistym skutkiem jakichś naszych grzechów, stanowią raczej miłosierne upomnienie, żebyśmy jak najszybciej porzucili grzech, gdyż niszczy w nas samą duszę.
Tak samo jest z seksem przed ślubem, antykoncepcją i masturbacją. Niezależnie od tego, czy ktoś uważa ją za grzech, czy nie, ona i tak grzechem pozostaje. I to nie jest pomysł złośliwych dziadków w purpurze, którzy chcą ludziom obrzydzić życie seksualne. To jest pomysł Pana Boga, a Kościół to tylko powtarza i nie może przestać. Gdyby przestał, byłby jak latarnik, który gasi latarnię morską, żeby ludziom w ślepia nie świeciła. Kościół mówi, gdzie jest brzeg, ale jeśli ktoś koniecznie chce się o niego rozbić, to już jego decyzja. Ta „latarnia” nie jest dla wywoływania wyrzutów sumienia. Ona sama jest sumieniem.
| finlandia0087: 4-08-2007 15:59 Pani Ania w swoich tematach ma bardzo wiele racji. A zresztą, ja też kiedyś miałem wyrzuty sumienia z powodu mojej masturbacji (mam 13 lat), ale kiedy moja mama powiedziała, że to nie jest grzech, już się nie zadręczam. Hmmm, jestem katolikiem ale mam swoje rozumowanie, czasami sprzeczne z zasadami kościółka. Kiedyś byłem ministrantem ale już nie jestem. Serdecznie rzygam na dewotów, w kościele "Zdrowaś Maryjo" a na podwórku "Widziała pani jak ta nasza sąsiadka ma brudno w domu?".
Pozdrawiam i nie będę mógł odpisywać do 3 września bo wyjeżdzam do Finlandii na wakacje ;)
| finlandia0087: 1-08-2007 12:46 glodos zapierdziały hipokryto. to nie jest grzech - kościół tak uważa, tak jak kiedyś uważał, że ziemia jest płaska i kto powiedział, że jest okrągła mógł się pożegnać z wolnością, ba nawet życiem. Bóg uważa inaczej. Idź do księżulka i powiedz mu, że wasze rezultaty nie przyniosły efektu.
| glodos: 23-05-2007 22:34 Warto walczyc z masturbacja bo to wielki grzech
| Morfeusz: 22-05-2007 20:49 Jolene: miej świadomość, że Twoje podejście jest niezgodne z oficjalną wykładnią Kościoła Katolickiego - a zatem, posiadając takie (i pewnie inne też) poglądy, nie jesteś tak 100% katoliczką. Inna sprawa, że chyba tylko papież może być 100% katolikiem, "normalny" szary człowiek nie byłby w stanie wszystkich reguł kościelnych dopełnić i nadal funkcjonować w dzisiejszym społeczeństwie. Ale wracając do tematu - poradzę Ci nie jako katolik, ale jako amator religioznawca: jeżeli czegoś nie uważasz za coś złego, to się z tego nie spowiadaj i nie daj sobie wmówić że to grzech. W ten sposób będziesz mieć bardzo cenne przekonanie, że postępujesz słusznie i nie będziesz mieć dziwnych wyrzutów sumienia o coś co uważasz za dobre.
| Jolene: 26-04-2007 20:47 do furomowicz:
skad Ty tyle wiesz? jestem katoliczka, mam 15 lat i jescze seks mi nie w glowie ale jak zechce zrobic to z osoba ktora kocham to po prostu to zrobie. Wiem ze to grzech, najbardziej sie boje potem isc do spowiedzi, ale MILOSC jest w kazdym z nas i moim zdaniem nie ma nic zlego w seksie z milosci.
I moim zdaniem to zaden sens ze Kosciol kwestionuje seks jedynie po slubie. Przeciez mozna poznac osobe pojsc z nia do lozka a potem wcale nie przez ciaze wziac z nia slub.
A życie polega na dobrej zabawie nie szkodzac w zaden sposob innym.
I takie jest moje zdanie
| forumowicz: 4-10-2006 21:52 Moze to i prawdziwa milosc, ale wlasnie chodzi o to, zeby przed slubem sie nawzajem wyprobowac-wyprobowac swoje mocne i slabe strony. Wlasnie odmawiajac sobie wzajemnych przyjemnosci cielesnych mozna w stosunkowo duzej mierze sprawdzic wzajemne oddanie sie sobie. Dopiero jesli bedziemy pewni, ze to jest osoba, z ktora chcemy spedzic reszte zycia, mozemy zawrzec z nia zwiazek malzenski. Uznanie stosonkow przedmalrzenskich za grzech, nie jest bezurzytecznym wymyslem hierarchow Kosciola i teologow, tylko ma sens.
| Ra_V: 25-09-2006 15:55 Zgadzam sie w pelni z Kasia mała 89 i z kajolka .... Dla mnie nie ma roznicy czy jest sie przed slubem czy po ... Skoro sie kogos kocha ... Jesli jest to prawdizwa milosc to dlaczego jest to grzech ? Wierze w Boga, modle sie ale TO akurat jest dla mie niezrozumiale pozdrawiam
| forumowicz: 20-09-2006 15:54 moze jest to i trudne, ale zycie ludzkie nie polega na wybieraniu latwiejszego, tylko sluszniejszego. nie mozna degradowac ciala, ale nie mozna pozwolic mu zawladnac rozumem
| Kasia ma?a 89: 16-09-2006 21:34 wydaje mi sie ze jezeli dwoje ludzi sie bardzo kocha nie wazne w jakim wieku ale jezeli jest to prawdziwe uczucie to sadze ze to czy zrobia to przed czy po slubie to nie ma takiego znaczenia w koncu i tak ze soba beda
wiadomo ze bedac sami w domu tak bardzo rozpaleni namietnoscia nie sa w stanie powiedziec sobie nie wiadomo ze sa takie wyjatki ale jest to bardzo trudne
| forumowicz: 8-09-2006 19:16 stosunek to oddanie ciala, ktore nalezy do Boga, czlowiekowi, bez sakramentalniej zgody Bozej, wiec jest to grzech, bo nieprawnie administujemy swoim cialem. jesli sie kochacie naprawde, wezcie slub, w Kosciele mozna od 14 lat...
| kajolka: 8-09-2006 16:37 nas na religi ucza ze stosunek jest grzechem jesli nie prowadzi do zapłodnienia...naprawde tego nie rozumiem dlaczego tak jest.koro sie kogos kocha to chce sie u dac wszystko!chce sie dac samego siebie.nie toleruje przypadkowego seksu!ale jesli robie to z moim chłopakiem to sie kochamy! i dla mnie to co innego niz zwykły seks.w tym jest cos wiecej...i to nie powinno byc uznawane za grzech.to jest przeciez normalne.przynajmniej wedlug mnie.
| forumowicz: 4-09-2006 17:03 moje gg: 725394
do on199: grzech to celowe i swiadomie wybrane dzialanie
| Kami1989: 1-09-2006 12:41 do forumowisz!!
Czy mógłbyś mi podać swój nr gg albo coś takiego... bardzo chciałabym z Tobą pogadać... i prosze sobie nie myśleć że szukam tu jakiegoś kolesia na podryw... Zgadzam się z Twoimi poglądami... Człowiek ma wolną wole i jeśli naprawdę wierzy i trzyma się swojej religii to tylko po to zeby kierować się w życiu tym w co wierzy... trzymac sie swoich zasad... nawet jeśli czasem pozbawiają nas one przyjkemności...
| on199: 31-08-2006 14:59 masturbacja to nie rzech , jak sa zamy nocne , mamy wytrysk i wtedy marnuje sie nasienie , i co to grzech?/
| forumowicz: 30-08-2006 19:19 1. autorka mowiec iz grzech jest rzecza wzgledna pomylila sie. grzech to nie niepostepowanie wedlug wytycznych reeligii, tylko weflug wytycznych wlasneo sumienia. jesli wyznajemy jakas religie, utozsamiamy prawie zawsze jej wytyczne z naszymi wytycznymi. jesli nie wierzymy to mamy raczej jakies wytyczne moralne, nie zwiazane z religia, ale chyba nie ma czlowieka, ktory takowych wytycznych nie ma. w opinii ludzui wierzacych grzech to sprawa pomiedzy czlowiekiem, a Bogiem, a nie pomiedzy czlowiekim a religia, czy Kosciolem.
2. wspolzycie przedmalrzenskie w swietle religii katolickiej (glowy nie dam, ale w prawoslawiu chyba tlumacza podobnie): Bog nas stwarza, zaczym jest niejako wlascicielem naszych cial, daje nam je niejako w dzierzawe. dusze mamy wlasna, natomiast cialo jest Boze. i dopiero poprzez sakrament malzenstwa Bog obdarowuje malzonkow nawzajem swoimi cialami.
3. masturbacja jest w swietle religii Katolickiej uwazana za grzech, bo ubezwlasnowolnia (moze to sie stac nalogiem) ale przede wszystkim wyraza ona brak szacunku dla ciala, ktore nalezy do Boga lub do malzonka, nie do nas.
4.spowiedz powinna byc polaczona z zalem za grzechy, jesli nie zalujesz tego co robisz z twoim chlopakiem, to nie jestem pewien, czy ona jest taka dobra, bo spowiedz nie jest poto, zeby moc pojsc do Komunii, ale po to by pojednac sie z Bogiem.
5.wydaje sie, ze celem zyca czlowieka nie jest korzystac z zycia bezgranicznie, bo np. jesli cpa(a moze sprawiac mu to przyjemnosc) traci istote czlowieczenstwa - moznosc wolnego wyboru (dlatego, ze sie uzaleznia)
6.czlowiek nie jest zwierzeciem, bo posiada moznasc wolnego wyboru (tego ateisci rowniez zakwestionowac nie moga
7. jedem jednym z was, mam 14 lat, jestem katolikiem. i przyznaje, ze moze czasem latwiej jest korzystac z zycia na przerozne sposoby, ale ja staram sie to odrzucic w imie religii, ktore jest dla mnie sluszna. jestem dumny, ze nierzadko okielznuje (z Boza pomaca) moje cialo, ktore mogloby pograzyc moja dusze. jestem szczesliwy z tego powodu, i na pytania na temat sensownosci mojej wiary znajduje satysfakcjanojaca mnie odpowiedz. moze uznacie mnie za nawiedzonego, lub slepo wierzacego, bedzie mi przykro, ale do przekonania, ze tak nie jest bez powaznej, autentycznej dyskusji (nie poprzez internet, czy nawet telefon) sie nie obejdzie
8. pozdrawiam, a wszystkim, ktorzy maja problemy ze soba i z wiarygodnascia wiary, tak jak i ja je mam, rzecze wytrwalosci
| n@fci@rk@: 29-08-2006 22:52 nie wiem, dlaczego seks przed ślubem jest grzechem.Mamy się powstrzymywać od przyjemności??Mamy żyć w cieniu i nie korzystać z uroków życia?? Nie rozumiem tutaj naszej religii
| Mja: 6-07-2006 05:12 "podobno kochac sie z kims nie jest grzechem gdy to robimy z milosci i oddania drugiej osobie"
Podobno? Nie rozumiem "podobnych" do ciebie ludzi. Weź do ręki pismo święte i poczytaj sobie je dokładnie - dojdziesz do wniosku, że według TWOJEJ religii seks przed ślubem, masturbacja, antykoncepcja JEST GRZECHEM. Skoro jesteś katoliczką, tak się nazywasz, praktykujesz tę religię - bądź nią postępując zgodnie z tym, co według niej jest dobre, a nie opierasz swoją wiedzę na widzi-mi-się księży, którzy swoją drogą mają każdy inne zdanie na dany temat i na dodatek często wypowiadają się subiektywnie; zamiast odpowiedzieć na pytanie "co według naszej religii jest grzechem", mówią "co według ks. Jana Kowalskiego jest złe".
Coś podobnego, ludzie którzy opierają swoje życie na odgórnie ustalonych zasadach (np. dekalogu) biorą wogóle pod uwagę, że coś "podobno".
"Ale doszłam do wniosku, że chłopak mnie nie krzywdzi, ja go nie krzywdzę, on daje mi przyjemność, ja daję mu przyjemność... I co w tym złego? Moim zdaniem to kościół zrobił z seksu coś nieczystego, złego :/ Seks (dla mnie) to przede wszystkim cudowna miłość i uczucie. Więc, co jest w tym złego?"
Następna z wielu, która tworzy własne zasady kościoła. Może załóż nowy związek wyznaniowy? :) Nie kościół uczynił seks nieczystym, a twórcy Biblii, Bóg, Jezus czy kto tam jeszcze, kto stanowił filar dla budowania zasad katolicyzmu. Co w tym złego? To, że nazywasz się katoliczką, a tak naprawdę jak wiekszość ludzi nie zgadzasz się z zasadami kościoła.
A dlaczego jesteś katoliczką? Bo jak większość ludzi urodziłaś się w rodzinie katolickiej i brak zmian jest wygodny, a co najważniejsze - nie wymaga najmniejszego wysiłku. ;)
Coraz częściej odnoszę wrażenie, że aby wszyscy żyli zgodnie z WŁASNYM sumieniem i WŁASNYMI poglądami każdy powinien założyć nowy związek wyznaniowy i żyć według jego zasad. :P Wtedy wszyscy byliby szczęśliwwymi i przykładnymi parafianami. :D
Przecież przynależność do jakiejś religii polega na wypełnianiu pisanych jej zasad, woli Boga itd. - bez tego przynależność do takiej "organizacji" nie ma najmniejszego sensu... Analogicznie człowiek, ktory nie jest patriotą raczej nie należy do harcerstwa. Ja nie jestem ani harcerką, ani katoliczką, bo nie zgadzam się z zasadami tych grup... Czy to takie trudne?
Aha i nie mam pojęcia dlaczego wielu ludzi zapomina, że nie trzeba być katolikiem, protestantem czy kimkolwiek kogo można nazwać jednym słowem, by wierzyć w Boga.
| David16: 10-04-2006 18:27 Moim zdaniem to całe zamieszanie jest...dziwne. Dziwne, szczególnie jeśli chodzi o masturbację. Ktoś-coś-gdzieś źle zinterpretował i teraz są problemy. Moim zdaniem Kościół powinien jeszcze raz to przeanalizować (w końcu jest coś takiego jak Kongregacja ds. Nauki Wiary) i wydać NOWE, odpowiednie adnotacje. Ja np. czasem nie mogę się powstrzymać, i co???- wyrzuty winy, okropne samopoczucie. Z drugiej strony nie można dać Boga na margines- łatwo to zrobić ateistom, łatwo im o tym mówić (komuniści już raz chcieli zbudować państwo bez Boga, i wiemy czym się to skończyło). Ale nie wiadomo, jak ja, moi rówieśnicy mają sobie z tym poradzić, Gdzieś słyszałem, że można przez to dostać psychozy...a od religii ludziom trudno jest się odseparować, i szczerze mówiąc nie zamierzam przez to tego robić,
| ilonka17: 11-03-2006 20:25 podobno kochac sie z kims nie jest grzechem gdy to robimy z milosci i oddania drugiej osobie stosunek przed slubem tzn. jako nazeczenstwo tez podobno nie jest grezchem jak robimy to z milosci .wszystko jest dla ludzi ale trzeba umiec to w dokladny sposob wykorzystac.... :) pozdro :)
| Ragnar: 28-02-2006 21:37 Grzech, grzech... Cóż... W dziedzinie seksu za grzech możnaby uznać stosunek uniemożliwiający poczęcie nowego życia(wszelkiego rodzaju petting, seks oralny, antykoncepcja...) A jeśli jacyś ludzie nie chcą mieć dzieci, to niech nie kupują prezerwatyw, ani nie faszerują się tabletkami, tylko niech po prostu zrezygnują ze stosunku. To chyba proste, prawda?
| Anna Lissewska: 21-02-2006 13:44 W artykule jest mowa o nerwicy natręctw a nie o nerwicy jako poziomie zaburzenia (to dwa różne pojęcia). Nerwica natręctw przy nasilonych objawach jest chorobą bardzo uciążliwą dla chorego i jego bliskich.
| zief: 21-02-2006 01:40 Tylko czy nerwica to choroba, a w każdym razie czy powinna być zwalczana, czy raczej jest naturalnym elementem rozwoju osobowości? (vide np. dezintegracja wielopoziomowa)
Czy mamy już jedyny słuszny model zdrowia psychicznego, a gdy ktoś ma problemy to optymalnym rozwiązaniem jest leczenie? A może praca nad sobą?
| karuka: 31-01-2006 21:36 no coż... ja tak jak Jolczyna, jestem katoliczką i też się wyspowiadam z tego, że się kochałam z chłopakiem. W koncu Bóg kazał się kochać wzajenie ;] i to nie jest nic złego, że dwoje młodych ludzi połączyło coś tak wpaniałego jak miłość... To jest piękne;] Aż miło patrzec na ulice, gdy przechodzą nimi szczęsliwe, zakochane pary. A seks to takie misterium... Jakby Bóg nie chciał zebysmy to robili, to by tego nie wymyślił;p byłybyśmy np. wiatropylne albo zapladniane .... jakoś inaczej ;]
| Jolczyna: 9-01-2006 15:34 ja jestem katoliczka ale seks sprawia mi wielka przyjemnosc . wiem ze według mojej wiary robie zle i poprostu sie z tego spowiadam a jesli z moim chlopakiem zgrzeszymy to poprostu nie ide do komuni i tyle... nie ograniczamy sie z naszymi przyjemnosciami i to mo sie podoba;] pozdrawiam
| Anna Lissewska: 8-01-2006 11:54 Zgadza się, ale ujmując nie stosowanie się do zasad buddyjskich w kategoriach, do jakich jesteśmy w naszej kulturze przyzwyczajeni, można to porównać do grzechu. "Grzeszycie" jest w tym miejscu skrótem myślowym, ale uwaga jest jak najbardziej słuszna!
| glanvilleagnes: 7-01-2006 18:11 taka mała uwaga. w buddyzmie nie występuje pojęcie grzechu :).
pozdrawiam
| Kacuska: 2-11-2005 16:38 Ehh, też jestem katoliczką... i też ciężko było mi to wszystko pogodzić... Ale doszłam do wniosku, że chłopak mnie nie krzywdzi, ja go nie krzywdzę, on daje mi przyjemność, ja daję mu przyjemność... I co w tym złego? Moim zdaniem to kościół zrobił z seksu coś nieczystego, złego :/ Seks (dla mnie) to przede wszystkim cudowna miłość i uczucie. Więc, co jest w tym złego?
| Fox.3886.: 14-10-2005 09:51 ja jestem katolikiem i zyje wg zasad wiary, ktora wyznaje.. nie wstydze sie tego. ale z drugiej strony jestem nastolatkiem i nie zawsze mi sie to udaj ;) ale za arta moge bic brawo
| Hurricane29: 13-10-2005 22:21 Zgadzam się z Baal Raziel. Też jestem ateistą.
Wyznaję zasadę taką żeby nieczynić nikomu zła, przykrości itd.
Jeśli chodzi o mnie samego to nierobię rzeczy szkodliwych typu używki i przygodni seks. Używam życia jak mogę robię to co mi sprawia przyjemność i nieobchodzi mnie czy ksiądz uważa że to złe.
Religia ma wyznaczać drogę ludziom zagubionym. Można ją różnie interpretować i przydałoby się jakieś uaktualnienie. Bo zasada No sex pochodzi z czasów gdy niebyło antykoncepcji.
Nielubię pseudo katolików co krzyczą stop aborcji, a się pieprzą z kim kolwiek, a jak wiadomo, że prostytutki które wpadną raczej niechcą rodzić dziecka nieznajomemu więc napewno dokonują aborcji.
| Gaspar12: 13-10-2005 19:22 to wszystko racja... jestem wierzący i też tak uważam... wszystko w kwestii Boga i sumienia...
| Mja: 12-10-2005 20:13 Włodi, ale Ty patrzysz na to subiektywnie - z punktu widzenia katolika. Ja jestem ateistką. Powiedz mi, co jest złego w seksie, czy masturbacji złego? Zło samo w sobie czym jest? Przyjemnością?:/
W takim razie gratuluję i życzę udanego, szcześliwego życia...
Dla mnie najważniejszew życiu jest szczęście, a osiągam je poprzez zaspokajanie własnych potrzeb - jedzenie, picie, słuchanie muzyki, seks, czy cokolwiek, co sprawia mi przyjemnośc. Nie mam zamiaru przeżyc 80 lat z myślą, że nigdy nie postąpiłam tak, by tylko mi było dobrze... Że nie zrobiłam czegoś tylko i wyłącznie dla siebie, że nie byłam szcześliwa. Egoizm z umiarem jest wspaniały. Życ tylko dla siebie...
Człowiek i zwierze do kiepskie porównanie, bo po pierwsze człowiek jest zwierzęciem jakby nie patrzec, po drugie zwierzęta używają seksu i innych przyjemności, bo mają taki instynkt - w przypadku seksu tylko i wyłącznie w celach rozrodczych, a wszelkie inne potrzeby są zaspokajane by przeżyc.
Spójrzmy prawdzie w odbyt - jeśli się ograniczasz, ograniczas także swoją wolnośc, więc nie jesteś szczęsliwy. Wprawdznie nie będę wnikac w to, co sprawia że jesteś szczęśliwy, bo byc może jest to świadomośc że postępujesz tak jak chce ten Wasz Bóg...
Bynajmniej ja wolę życ według własnych zasad i postępuje tak, jak uważam. Jeśli spotka mnie za to kara to przynajmniej będę wiedziec że to się stało tylko i wyłącznie z mojej winy i ja będę ponosic konsekwencje swoich czynów.
| Anna Lissewska: 12-10-2005 18:27 Poniższe wypowiedzi to przykład na to, że widzi się to, co nam pasuje :)
Zaspokajanie potrzeb bez umiaru jest równie niezdrowe, jak wypieranie ich ze świadomości. Nie pisałam o wpływie wstrzemięźliwości na zdrowie psychiczne, lecz o wpływie lęku i z jego powodu usuwaniu pragnień ze świadomości - to trochę co innego. A nasze DOBRO wynika z umiejętnego wyboru między uleganiem pragnieniom, a rozumnym ich dawkowaniem a nawet całkowitym powstrzymywaniem się , gdy właśnie nasze DOBRO od tego zależy. Na ten sam temat także fragment w tekście WIELKA MIŁOŚĆ
| WLODI: 12-10-2005 18:24 jeśli dobrze zrozumiałem to zarówno Anna Lissewska jak i dwójka poprzedników w komentarzach nie zauważyli że człowiek to nie zwierzę. Jeśli mamy jakieś pragnienie, chwile pożądania czy instyktownie coś innego chcemy zrobić wcale nie musimy tego robić, bo mamy umysł i właśnie religię.
Życie człowieka wcale nie polega na zaspakajaniu swojego pożądania czy innych instyktów lecz na wybieraniu dobra i na odpowiedzialości za własne życie. Na zaspakajaniu pożądania i innych intyktów polega życie zwierzęcia a nie człowieka
| Mja: 12-10-2005 15:29 Nigdy nie rozumiałam dlaczego wszelkie przyjemności są według kościoła czymś złym... Ż życia należy czerpac jak najwięcej - tyle, na ile pozwala własne sumienie.
W tym momencie zgadzam się z niektórymi założeniami satanizmu, bo ta religia głosi dobroc dozgonnego zaspokajania potrzeb wbrew wstrzemięźliwości... To wychodzi na zdrowie.
Przynajmniej mnie.
| Niewidoczny: 12-10-2005 13:06 Nic dodać nic ująć, sam kieruje się tylko własnymi przekonaniami i nie obchodzą mnie wogole nauki kościoła, ale znam takich którzy myśla ze to co powie ksiadz na kazaniu ktore wymyslił dzien wczesniej jest święte i nie może tego złamać bo będzie potępiony na wieki.
|
|
Dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...
|