Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Powiedz "NIE"

Autor: Anna Lissewska
Odsłony: 6358
Data: 26-02-2006

Pytania od was, które włożyłam do szufladki: "rady dotyczące zachowania". sprowadzają się do jednego: "jak powiedzieć NIE?"

Muszę w tym miejscu zrobić krótki wykład o ASERTYWNOŚCI, czyli o umiejętności bezpośredniego i stanowczego, ale bez naruszania praw i godności drugiego człowieka, wyrażania swoich uczuć, opinii, postaw, życzeń i praw.

Niestety nie jest to zachowanie powszechne. Mylone jest z agresywnym stawianiem na swoim, z przebojowością, z nieliczeniem się z innymi ludźmi. Ci, którzy tak nie umieją, są bierni, przyzwalają na bycie wykorzystanym, lub oszukują, bo boją się mówić wprost, a chcą się obronić.

"Nie" służy postawieniu granicy. Zazwyczaj trudność w odmowie wynika z lęku przed poczuciem winy, że komuś robimy przykrość, przed tym, żeby ktoś się na nas nie obraził, nie przestał nas lubić, nie myślał o nas źle. Jest wiele osób, które panicznie się boją konfliktu, dlatego schodzą z drogi, zamiast upomnieć się czy zawalczyć o swoje. Robiąc tak, dajecie się wykorzystywać, choć wolicie widzieć to tak, że to inni was wykorzystują i to ich wina. Tymczasem oni nie usłyszeli wyraźnej informacji o tym, czego chcecie, a czego sobie nie życzycie, uznają więc, że nie ma przeszkód w realizowaniu ich planów. W was za to rośnie rozżalenie, poczucie krzywdy, coraz większa złość, bo przekonani jesteście o niecnych, egoistycznych intencjach innych ludzi. Tę złość wyładowujecie później na niewinnych, albo przypisujecie ją innym, a nawet całemu światu: "ludzie są podli, nikomu nie można ufać..." (jest to mechanizm obronny - projekcja, patrz: PSYCHIKA...).

Strategią, jakiej często używacie, by uniknąć bycia wykorzystanym, jest bierny opór, na wszelki wypadek nie zgadzanie się na nic, wycofujecie się z kontaktów, nie podejmujecie żadnych zobowiązań, stawiacie na samowystarczalność, by nic od nikogo, co dla was ważne, nie zależało. To dobry sposób, by życie was omijało, by tracić fajne okazje.



Prześledźmy problem na typowych przykładach pochodzących z waszych pytań:

A. Co zrobić, gdy mój chłopak chce czegoś więcej, a ja jeszcze nie?

B. Co zrobić, gdy ktoś chce się ze mną umówić, a ja nie?



I co zwykle robicie w takich sytuacjach?



Oszukujecie:



A. Nie mogę, mam miesiączkę... lub: boli mnie głowa...

B. Mam tego dnia zajęcia...



Szukacie pretekstu:



A. Nie mogę, bo dziś jakoś nie mam nastroju...

B. Nie mam czasu, mam dużo nauki...



Usprawiedliwiacie się:



A. Zrozum, mama chce mnie zaprowadzić do ginekologa i wszystko się wyda...

B. Przepraszam cię, ale mama mi nie pozwoli, wiesz, klasa maturalna, muszę siedzieć w domu...



Pouczacie:



A. Nie mogę rozpocząć z tobą współżycia, bo nie można być pewnym ciebie, nie można ci zaufać...

B. Lepiej byś się też wziął do nauki, już mało czasu zostało...



Robicie aluzje:



A. A może tym razem ty byś zrezygnował ze swoich potrzeb...

B. A co, z Kaśką ci nie wyszło?...



Ulegacie:

... i robicie coś wbrew swojej woli, macie potem do siebie żal, bo to było złe doświadczenie, o czym przecież wiedzieliście z góry.



A jak wygląda asertywna odmowa?

Przede wszystkim musi być stanowcza i wyraźna, żadnego kluczenia, mówienia po cichu, owijania w bawełnę. I musi zawierać trzy elementy:



1. Słowo NIE na początku

2. Wyraźnie sformułowane to, czego nie chcecie wykonać

3. Krótkie i prawdziwe uzasadnienie odmowy



Asertywne odmowy w naszych przykładach:

A. Co zrobić, gdy mój chłopak chce czegoś więcej, a ja jeszcze nie?

B. Co zrobić, gdy ktoś chce się ze mną umówić, a ja nie?

powinny brzmieć:



A. Nie zrobię tego, bo nie jestem na to gotowa.

B. Nie spotkam się z tobą, bo nie mam na to ochoty.



Przede wszystkim warto pamiętać, że macie prawo do odmowy, gdy nie macie na coś chęci lub nie leży to w waszym interesie, nawet jeśli jest to przykre lub niewygodne dla tego, komu odmawiacie. Wiele osób boi się odmówić, bo sami nie chcieliby znaleźć się w skórze tego, komu odmawiają. I rzeczywiście - im ktoś sam ma większą tolerancję na odmowę, nie bierze tego do siebie, nie czuje się zraniony, tym łatwiej mu odmawiać innym. Jeśli zależy wam na tej znajomości, jeśli wiecie, że wasza krótka odmowa nie jest jasna dla tego kogoś, możecie ją uzupełnić o podtrzymujące słowa. Sama sucha informacja może rzeczywiście być przykra, wtedy do "NIE" można dodać coś o swoich uczuciach lub postawach, np.:

Przykro mi, ale nie umówię się z tobą...

Rozumiem, że może cię to zaboleć, ale nie zrobię tego kosztem siebie...

Zależy mi na tobie, ale nie...



Gdy powody odmowy nie są wystarczająco jasne, ktoś potem żyje w domysłach i na ogół wymyśla rzeczy przeciwko sobie: "nie chce przeżyć ze mną pierwszego razu, bo mnie nie kocha" albo: "nie ma ochoty się ze mną umówić, bo jestem beznadziejny/a, brzydki/a, wstydzi się ze mną pokazać...". Rzeczywiście w tym drugim przykładzie warto dodać coś podtrzymującego na duchu, żeby się nie załamał/a. Można powiedzieć: "nie bierz tego do siebie, wydajesz się fajny", oczywiście pod warunkiem, że to prawda, bo fałsz natychmiast wyczuje. (Więcej na ten temat jest w artykule PODRYW)

I jeszcze jedno: kiedy odmawiacie, unikajcie słów "muszę", "nie mogę", bo to zaprasza do niepotrzebnego przekonywania, że wcale nie musisz, albo że przecież możesz. Zamiast "muszę" wystarczy powiedzieć "chcę", zamiast nie mogę - "nie chcę". Z chęciami nie można polemizować.

Czasem jednak ktoś nie przyjmuje odmowy, wciąż upiera się, że nie rozumie, dlaczego odmawiamy. To ktoś, kto nie może znieść, że coś nie jest na jego warunkach, że musi uznać zdanie kogoś innego i zrezygnować ze swoich zamiarów. Obawiam się, że go nie przekonacie i tak wszelkimi sposobami okaże, jak bardzo jest pokrzywdzony, niesprawiedliwie potraktowany i nie pogodzony z odmową. To może być duża presja, ale wciąż obowiązuje zasada: masz prawo odmówić nawet wówczas, gdy ktoś nie może tego zrozumieć. Warto jednak zastanowić się, dlaczego odmawiacie, bo czasami stoją za tym zupełnie inne intencje, np. takie, że chcecie kogoś ukarać, zrobić na złość, albo ze strachu.

Jeśli nie możesz uwolnić się od kogoś, kto nie liczy się z twoim "nie" i wciąż wywiera presję, próbuje manipulować, byś jednak zmienił/a zdanie, a zależy ci z różnych powodów, by nie zrywać z nim kontaktu, by go nie obrazić, jest na to sposób - tak zwana "zdarta płyta":

Na każdy jego argument, dlaczego powinieneś/powinnaś zmienić zdanie, należy nieustająco, stanowczo i spokojnie powtarzać zdanie-klucz, poprzedzając je nawiązaniem do jego wypowiedzi i wyrażeniem własnych uczuć na ten temat. W ten sposób można nie tylko odmawiać, ale i egzekwować różne rzeczy.



Jeśli więc chłopak na różne sposoby skłania cię do współżycia, wykorzystując, prośbę, groźbę, szantaż emocjonalny, możesz porozmawiać z nim w taki sposób:



Chłopak: Ale dlaczego nie chcesz zacząć się ze mną kochać? Ja bez tego zwariuję!

Dziewczyna: Rozumiem, że już nie wyrabiasz, ale ja nie chcę jeszcze zaczynać.

Chłopak: Jak możesz mi to robić, jesteś egoistką.

Dziewczyna: Przykro mi że tak uważasz, ale ja nie chcę zaczynać współżycia.

Chłopak: Jak będziesz mi odmawiać, w końcu znajdę sobie inną.
Dziewczyna: Straszysz mnie, bo chcesz mnie zmusić, ale to nie zmieni mojego zdania - nie chcę.

Chłopak: Błagam cię, tak bardzo tego pragnę.

Dziewczyna: Rozumiem, że bardzo tego pragniesz, nie chcę abyś cierpiał, ale nie chcę współżyć z tobą wbrew sobie.

Chłopak: Zawiodłem się na tobie, myślałem że jesteś inna.

Dziewczyna: Jestem wciąż taka sama, nie chcę współżyć, zanim jestem gotowa.

Itd., itp...

Jak widzicie dziewczyna mówi wciąż to samo, jak zdarta płyta.



Tej samej metody można użyć, gdy chcecie wyegzekwować coś, co się wam należy albo wyrazić swoje życzenie. Słowo "rozumiem" jest tu bardzo pomocne:

Rozumiem, że tak uważasz, ale proszę...

Rozumiem, że masz z tym kłopot, ale...

Rozumiem, że wolałbyś tego nie robić, ale...

Rozumiem, że jesteś zdenerwowany, ale...

Oczywiście jest to dobra metoda, gdy mamy rację, prawo do odmowy i egzekwowania czegoś, gorzej, gdy ktoś zdartej płyty używa, by się nas pozbyć i niestety często tak jest, że wyszkoleni w asertywności sprzedawcy, kierownicy i inni, do których przychodzimy wyegzekwować swoje prawo, używają namiętnie tej metody doprowadzając nas do skrajnej bezsilności. Wtedy można powiedzieć: "słyszę, że przeszkolono pana w metodzie "zdarta płyta", szkoda, że nie chce pan wziąć odpowiedzialności za to, co się stało", a następnie wpisać się do książki życzeń i zażaleń lub udać się do jakiejś organizacji chroniącej konsumentów.

Niestety najczęściej wcześniej puszczają nam nerwy, robimy awanturę i nic już się nie da załatwić. W takich sytuacjach warto skupić się na metodzie i beznamiętnie powtarzać swoje kwestie.



Gdy ktoś wchodzi wam na głowę, mimo waszych próśb wciąż nęka was swoim zachowaniem, narusza waszą godność, uniemożliwia wykonanie jakiegoś zadania, czy choćby w spokoju obejrzenia filmu, jest to "inwazja na wasze terytorium". Często w takiej sytuacji długo nie reagujecie, wytrzymujecie to w zażenowaniu, połykacie złość, a potem nagle wybuchacie z siłą nieadekwatną do sprawy, doprowadzając do dużego konfliktu.

Skorzystajmy znowu z przykładu z puli waszych problemów:

Gdy jakiś chłopak bezpardonowo klepie cię po pupie za każdym razem, gdy przechodzisz koło niego i nie reaguje ani na gromy z twoich oczu, ani na "przestań chamie", lecz śmieje się i dalej tak robi, możesz skorzystać z kolejnego sposobu - obrony własnych granic.

Asertywna reakcja w takim wypadku to stopniowe, coraz silniejsze egzekwowanie swojego prawa do obrony:

Najpierw prośba

Potem informacja zwrotna

Następnie żądanie, sprzeciw

Zapowiedź sankcji

I jeśli do tej pory nic nie wskóraliście: wykonanie sankcji.



Posługując się naszym przykładem poklepującego "dowcipnisia", wyglądać to może tak:



Prośba:

(Wyraź ją od razu, jasno i wprost)

Proszę, abyś mnie nie klepał ani w ogóle mnie nie dotykał.



Informacja zwrotna:

(Jeśli prośba nie działa, być może chłopak nie zdaje sobie sprawy z tego, co ci tym robi, warto go uświadomić)

Kiedy mnie klepiesz po tyłku, budzi to mój wstręt do ciebie, bo kojarzysz mi się to prymitywnymi samcami, którzy nie szanują kobiet.



Sprzeciw i żądanie:

(Jeśli nie dotarła do niego informacja zwrotna, musisz stanowczo określić granicę, której nie wolno mu przekraczać)

Nie życzę sobie, abyś mnie klepał ani w ogóle dotykał bez mojego pozwolenia! Żądam, abyś skończył te wygłupy i zaczął mnie traktować z szacunkiem!



Zapowiedź sankcji:

(Niestety pora na ostateczny krok, ale zapowiedziana sankcja nie może być pustą groźbą, musi być realna do spełnienia, bo ten, komu grozisz, dobrze wie, czy ma się tym przejmować czy nie, a nawet jeśli nie wie, ale nie przestraszy się, a ty nie będziesz mogła wykonać sankcji, na przyszłość tym bardziej będzie cię nękać)

Jeśli nie przestaniesz mnie klepać, nigdy więcej nie zamienię z tobą słowa/ wszystkim koleżankom rozpowiem jak traktujesz kobiety/ poruszę sprawę publicznie na godzinie wychowawczej/ porozmawiam o tym z twoim wychowawcą, trenerem/ poproszę starszego brata i jego kolegów o pomoc/ pójdę na policję...

Jak widać to także można stopniować, w zależności od powagi problemu.



Wykonanie sankcji:

(Skoro tamto też nie pomogło... choć poza wyjątkowymi okazami psychopatów, na ogół wystarczą dwa, trzy pierwsze posunięcia)

Przykro mi, że mnie nie posłuchałeś. Nie godzę się na takie traktowanie. To koniec gadania... odwracasz się na pięcie i odchodzisz, by zrealizować to, co zapowiedziałaś.



Wiem, że wszystko wygląda pięknie w teorii i w artykule, a rzeczywistość nie jest taka łatwa. Ponoszą was emocje, zanim pomyślicie, już zrobicie nierozważny krok, który trudno odkręcić. Albo ogarniają was wątpliwości czy wolno, czy wypada, czy ta osoba, której postawicie granice, jeszcze będzie chciała się z wami kiedykolwiek zadawać. Czasem rzeczywiście wydaje się, że ludzie wolą być oszukiwani, zwodzeni niż usłyszeć prawdę. Życie nie jest czarno-białe, czasem nie wystarczą proste prawa asertywności, lecz konieczne jest wyczucie, wrażliwość na drugiego człowieka. Są jednak sprawy proste, które zamiast komplikować, zamiast się z nimi męczyć, można asertywnie rozwiązać. Jeśli ktoś z was ma kłopot w tych prostych sprawach, źródło problemu może nie leżeć w braku umiejętności, ale głębiej, w waszej psychice. Aby móc korzystać z praw asertywności, trzeba być choć trochę pewnym siebie, swojej wartości, tego, że jest się kimś ważnym dla innych, że ma się prawo do bycia sobą, posiadania swojego zdania i bronienia go, nie można bać się swojej agresji, bo do stawiania granic jest ona potrzebna (choć w mądry sposób użyta), czyjejś złości, konfliktów, poczucia winy, krytyki, braku akceptacji... Jeśli dobrze wiecie, że przecież wszystkich nie da się zadowolić, że poświęcanie się dla innych kosztem siebie zawsze obraca się przeciwko wam, że podlizywanie się wszystkim na dłuższą metę przysparza więcej wrogów niż przyjaciół, że nikt nie lubi osób nijakich, pozbawionych swojego zdania, że inni nie czują się bezpiecznie z kimś, kto jasno nie wyraża, czego chce, czego sobie nie życzy, gdzie są jego granice... a mimo to nie jesteście w stanie zachowywać się asertywnie, jeśli towarzyszy wam ciągły niepokój o swoje miejsce wśród ludzi, o to, czy was nie wykluczą ze swego grona oraz poczucie winy, gdy dbacie o siebie, o swoje sprawy, to wskazówki, że może warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty.



(Przy pisaniu tego artykułu korzystałam z książki Jerzego Guta i Wojciecha Hamana "Docenić konflikt. Od walki i manipulacji do współpracy", Wydawnictwo Kontakt, Warszawa 1993)






Średnia: 3.2/5 Oceniony 9 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Komentarze
S?odka25521-08-2008 01:02
Uważam,że każda dziewczyna wie co robi i nie trzeba mieć specjalnych umiejętności żeby powiedzieć facetowi "NIE" bo jeżeli nie chce się współżyć to facet powinien to zrozumieć?jeżeli nalega jednostajnie to znaczy,że nie jest ciebie wart rozstania są bolesne,ale czasami lepiej dać sobie spokój z takim gościem bo może kiedyś pojawi się ktoś w twoim życiu który będzie ciebie wart?Nie wiem czy jak ulegniemy komuś to będziemy mieć z tego jakąś satysfakcję jedynie po latach możemy żałować? Bo mogliśmy to przeżyć z kimś lepiej

ma?a_wredna6-01-2008 18:04
trudno jest mówić "nie" nawet w zwykłych, codziennych relacjach. bardzo mnie męczy psychicznie zachowanie mojego chłopaka. jego pewnie bardziej moje, więc mamy tu jakieś błędne koło... on chce się często spotykać, ale czasami mam inne zajęcia, chciałabym zrobić coś innego, spotkać się z przyjaciółką, cokolwiek. rozumiem, że chce ze mną przebywać, bo mnie kocha, ale jest to dla mnie męczące. kocham go, a wiem, że w ten sposób robię mu przykrość. cały czas myślę tylko, jak pozałatwiać wszystko, żeby zdążyć się z nim spotkać, kombinuje non stop, może stąd bierze się mój stres... rozmawiam z nim o tym, ale przecież nie mogę mu kazać, żeby krył swoje uczucia i potrzeby...

laseczka152-11-2007 14:43
Powiem tak; nie zgadzam się z tym co tu pisze. Nie zawsze jesteś my w stanie odmówić. Niektórych mężczyzn to nie odchodzi lub ośmiesza. Np. w czasie gwałtu nawet jakbyśmy krzyczały NIE to nic nie da. Nieraz może jeszcze nakręcić przestępce !!!

krzyk ciszy15-09-2007 21:37
Odpowiedzialna dziewczyna:


Nie jestem zabawką, moje ciało jest dziełem Boga.

Czystość jest wciąż dla mnie cenną wartością, której nie mogę podarować byle komu i byle jak.

Chciałabym mieć męża i dzieci. Zachowam moją czystość i miłość dla nich.




Odpowiedzialny chłopak:


Silny mężczyzna nie traci kontroli nad swoimi zachowaniami.

Darzę uczuciem swoją dziewczynę. Zależy mi na niej i nie traktuję jej jak zabawki.

Lubię z nią przebywać, lecz pragnę jej dobra.

Chciałbym dać mojej dziewczynie wszystko to, co najlepsze i nie chcę od niej fizycznych "dowodów" miłości.

Akceptuję jej godność tak jak szanuję moją siostrę i matkę.

Cenię w mojej dziewczynie wspaniałą kobietę, która kiedyś zostanie matką.

Ja sam w przyszłości zostanę ojcem, od mojego zachowania dzisiaj zależy jak będzie wyglądała moja rodzina.

Od poczęcia będę kochał wszystkie moje dzieci, bez względu na to jakie one będą. Nie pozwolę ich skrzywdzić. Zadbam o to, by w naszym domu niczego nie brakowało.

W moim życiu spotkałem wielu wspaniałych ludzi. Chciałbym umieć przekazać swoim dzieciom to, co otrzymałem od nich.

Silny jestem w Bogu, który mnie umacnia: mam prawo wyrażać swoje zdanie i szukać tych, którzy myślą podobnie.


Kiedyś mój chłopak zostanie mężem i ojcem. Chcę mu pomóc, aby był KIMŚ w oczach żony i dzieci.

Mój sposób bycia nie jest obojętny dla chłopaka. Zwracam uwagę na moje zachowanie dla naszego wspólnego dobra.

Pierwsze "NIE" może być trudne, każde następne będzie łatwiejsze.

Moje pocałunki wyrażają dar mojej miłości i są o wiele więcej warte niż udana impreza lub kino.

Kocham moich rodziców; nie zawiodę ich zaufania.

Gdy zostanę matką, będę kochać każde swoje dziecko od poczęcia i chronić je niezależnie od trudności, jakie staną na mojej drodze życia.

Nie dam sobie wmówić, że jestem gorsza, bo mam takie niedzisiejsze poglądy. To po prostu nie jest prawdą!




mirelka210226-06-2007 13:30
zgadzam się z laseczka15;( niestety czasami nie można powiedzieć nie;(

laseczka1520-06-2007 17:33
sory ale nie zawsze można powiedzieć nie! Kobieta gwałcona mówi NIE wręcz krzyczy ale to i tak nic nie daje

Anna Lissewska7-03-2006 12:06
Oczywiście, że robią to nieświadomie, gdyby umieli to sobie uświadomić, połowa przestałaby to robić, druga robiłaby dalej, ale przynajmniej nie udawałaby przed sobą, że z miłości :)

hayle6-03-2006 15:22
ale ciekawe jest to iz ludzie robią to nieświadomie...
zaraz przeczytam art. WIELKA MIŁOŚĆ
a mam nadzieje ze ukaze sie tez artykuł traktujący o tym co wspomnialem w poprzednim poscie :)


Anna Lissewska6-03-2006 12:14
Ta zabawa w gonienie króliczka to typowa "rozrywka" osób bojących się bliskości. Jak to dokładnie działa, jest opisane w koncówce artykułu WIELKA MIŁOŚĆ choć w wersji "już zaangażowanej". Może kiedyś więcej o tym napiszę.

hayle5-03-2006 23:28
A ja mam do pani pytanie z innej beczki niz asertywnosc :)
Najpierw pozwole sobie przedstawic sytuacje:
Otóż:
Chlopakowi podoba się pewna dziewczyna i ugania sie za nia, robi wszystko zeby z nia być... jednak dziewczyna nie odwzajemnie tego a nawet olewa go...
Po pewnym czasie chlopak daje sobie spokoj. Po jakims czasie ta sama dziewczyna zaczyna podrywac tego chlopaka.
Zdarza sie to w obydwie stony i nie wazne czy to chlopak najpierw sie ugania za dziewczyna czy dziewczyna najpierw za chlopakiem. Zupelnie tak jakby gra - kto bardziej sie zaangarzuje ten przegrywa.
Dla mnie to niema sensu patrzac na to logicznie.
Ale zastanawiam sie dlaczego tak sie dzieje ??
Mam nadzieje ze pani zna odpowiedz na to nurtujące mnie od dłuższego czasu pytanie.
Pozdrawiam!

PS: Taka sytuacja zdarzala sie nie tylko w moim zyciu ale w zyciu wielu innych ludzi i praktycznie kogo o to zapytam to przyzna mi racje ze tak jest.

Kosmitka_19915-03-2006 19:18
Ech...w dzisiejszych czasach asertywność to cenna cecha...szczególnie jeśli chodzi o takie sprawy jak współżycie. W mediach młodzi ludzie słyszą zazwyczaj argumenty "za", większość znajomych już "to" robiła więc...nikt nie chce być odludkiem, nawet jeśli to sprzeczne z jego przekonaniami.

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...