Budząc się z krzykiem zrzuciłam z łóżka kołdrę. To tylko kołdra... Zimno... Jestem cała mokra... Ręce mi się trzęsą, próbuję złapać oddech... Muszę zapalić... Oj, chuj... Koniec roku szkolnego... 2004 rok... Pamiętam jak dziś... Mała posiadówa u kumpeli i do domu. Pamiętam... Zimno mi było... Pamiętam to... To dziwne przeczucie... Chciałam zapalić... Zaszłam do osiedlowej palarni. Usiadłam na ławce i... Wtedy podszedł on... Ten pijak, ten... Brak mi słów... Spojrzałam na niego, wstałam i ruszyłam w stronę mojego bloku. Ale on szedł za mną... Przyśpieszyłam. On też... Po co ja zakładałam buty na obcasie...?! Pamiętam jak mi wykręcił ręce i zaciągnął za ogród... Pamiętam jego wyraz twarzy... Pamiętam ten odór alkoholu, jaki czułam... Ta satysfakcja, ten błysk w oczach... Ciemno było... Ale ja zapamiętałam tą twarz... Chyba zawsze będę pamiętać... Pamiętam ten odgłos drącego się materiału... Pamiętam... Jak nie zamknę mordy, to on mnie zamknie... Tak mówił, rozpinając rozporek... Zrobiło mi się niedobrze... Pamiętam jak mocno trzymałam spódnicę, żeby nie ruszył jej z miejsca... Pamiętam jak próbowałam drapać, gryźć... w jakikolwiek sposób się bronić... Pamiętam ten ciężar na sobie i ten pijacki oddech na szyi... I pamiętam tą bezsilność, jaką czułam... Pamiętam ból rąk, za które mnie trzymał... "Rób co chcesz, tylko daj mi już spokój" - pomyślałam. "Niech to się już skończy"... Pamiętam wrzask Krzyśka... "Co tu się k**** dzieje?!"... Pamiętam tę szarpaninę... Pamiętam, że zwymiotowałam... Potem już nic nie pamiętam... Krzysiek mówił, że zamknęłam oczy i strasznie się trzęsłam. Tego już nie mogę sobie przypomnieć... Pamiętam jeszcze jak dostałam w twarz od Krzyśka. Zaprowadził mnie do domu. Nikogo nie było. No i dobrze, bo co powiedziałabym rodzicom? Wyglądałam jak stara dziwka. Podarta spódnica, opuchnięta twarz, rozczochrane włosy... Wzięłam gorącą kąpiel z nadzieją, że szybciej zasnę.... Ale nie zasnęłam. Ani tej nocy, ani przez dwie następne... To było tak dawno... A teraz śnił mi się ten pierdolony zboczeniec... Przecież nic się nie stało, dlaczego ja nie umiem o tym zapomnieć...? Co by było, gdyby nie Krzyś...??? Co by było, gdybym miała synka czy córkę z jakimś starym żulem?! Boże... Kto by wtedy przy mnie był...?
Współczuję Ci..i wierzę,że dasz radę;)
Sama to przeżyłam...Na początku było trudno...Nie chciałam wychodzić z domu,spotykać się ze znajomymi...Bałam się bliskości...I dlatego bałam się,że mój chłopak odejdzie...Nie zrobił tego.Wspierał mnie.Chodził ze mną do psychologa.Dzięki niemu przełamałam lęk.To było 5 miesięcy temu.A dziś staram się o tym nie myśleć.Choć czasami wspomnienia wracają.Wtedy jest trudno.
Ale każdy z nas ma kogoś,kto nam pomoże;)
Pozdrawiam;)
poradzisz sobie tez mialm podobno sytuacje tez an szczescie nic sie nie stało nawet mi nie potargal ubrania ani nic ja sie mocno wyrywałam on tylko mi ukradł komurke i uciekl ja opowiedziłąm to wszytskim moim przyjaciolom i jest dobrze ja mam mocna psychike i dalam sobie ztym rady juz po 3 dniach pomaga sobie powiedziec to idiota nic sie nei stało naszczescie a ja jestem tak silna ze sobie poradze:)
cześć,słuchaj jestem dziennikarką,robimy właśnie program o dziewczynach,które zostały zgwałcone,albo cudem uniknęły gwałtu.chciałabym z Tobą pogadać,może pomogłabyś innym dziewczynom,żeby nigdy nie znalazły się w takiej sytuacji.chodzi o to,żeby je ostrzec.podaję maila,odpisz proszę-joann5@ymail.com
Demigod wez sie zamknij cholera nie widzisz ze dziewczyna sie nacierpiala to genialne "Literacko jest beznadziejnie, wielokropki drażnią, powtórzenia- niektóre nie wiadomo, czy przypadkowo, czy celowo, ale nie brzmi to dobrze. "
Heh, dzięki za komentarze... Minęło dużo czasu i znalazł się ktoś kto mi bardzo pomógł. Nie psycholog, bo do psychologa nie pójdę, sama chcę nim być :) Jest ktoś dzięki komu nie boję się bliskości, ktoś kto mnie kocha, kto nawet teraz, kiedy piszę, leży sobie na podłodze w moim pokoju, poprostu JEST. Dzięki za komenty te pozytywne i negatywne. Nie obchodzi mnie czy wszystko jest ok pod względem literackim, napisanie tego bardzo mi pomogło i pisałam pod wpływem emocji nie zwracając uwagi na gramatykę czy wielokropki... Już jest ok, wszystko minęło, wszystko się zmieniło. Na lepsze :)
Współczuje tej dziewczynie bardzo bo to coś okropnego Szkoda mi was dziewczyn bardzo faceci to meskie dziwki ktore chca tylko jedno ja mysłem ze kobiet kocha sie z facetem jak sie badrzo kochaja a nie koles ja gwłci. Jakby była moja siostra to koles dawno by w nieżył .Jeszcze raz wspłóczuje:(
Literacko jest beznadziejnie, wielokropki drażnią, powtórzenia- niektóre nie wiadomo, czy przypadkowo, czy celowo, ale nie brzmi to dobrze.
a jeśli chodzi o Twój problem, to mam nadzieję, że to kiedyś minie. Dobry psycholog może pomóc, choć nie znam osoby, która by na takiego trafiła...
ehh .. moze wybierz sie do psychologa, opowiedz mu co czujesz... Pomimo tego ze do niczego nie doszło widać, ze Twoja psychika cierpi a Ty nie mozesz sobie poradzić z tym co zaszło, albo raczej co mogło zajść...Obcej osobie łatwiej bedzie Ci sie wygadać niz nawet najlepszym przyjaciołom.. i taka własnie osoba jak psycholog bedzie potrafiła Ci jakos pomóc...Mineły 3 lata od tego incydentu a Ty ciagle to przeżywasz.. Taka wizyta napewno dobrze Ci zrobi;) Trzymam kciuki, ze w końcu uda Ci sie zapomniac o tym wszytskich i wrócisz do normalnego życia, bez tego ciągłego rozpamiętywania przeszłosći:*Pozdrawiam cieplutko i życze dużo dużo szcześcia;):** Zobaczysz ze dasz sobie rade z tym problemem :***;)
To przykre co się stało ale musisz jakoś wymazać to ze swojej pamięci:( Ale pamiętaj masz przyjaciół oni są z tobą zawsze:* I to chyba normalne ze chcesz to z siebie wyrzućic.
Chciałam tylko wspomnieć że to nie jest PRACA Milagros142006 tylko MOJE WŁASNE PRZEŻYCIA... Dzięki wszystkim za komentarze. Właściwie to nie zależy mi na Waszych opiniach, chciałam tylko to z siebie wyrzucić...
Lady_Macbet - Wiesz, komentarz jest po to by wyrazić swoją opinię i to jest własna interpretacja zajęcia tego miejsca. Napisałam co myślałam, a ty piszesz jakieś nie wiadomo co, poradę bezsensu..:/
Pozwól że sama zadecyduję z jakiej strony będe oceniać prace.
Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Komentarze
Przykro mi ....
Najważniejsze to,ze już TO z siebie zrzuciaś .. net cięzar problemuu...
Pozdrowienia ;]
Sama to przeżyłam...Na początku było trudno...Nie chciałam wychodzić z domu,spotykać się ze znajomymi...Bałam się bliskości...I dlatego bałam się,że mój chłopak odejdzie...Nie zrobił tego.Wspierał mnie.Chodził ze mną do psychologa.Dzięki niemu przełamałam lęk.To było 5 miesięcy temu.A dziś staram się o tym nie myśleć.Choć czasami wspomnienia wracają.Wtedy jest trudno.
Ale każdy z nas ma kogoś,kto nam pomoże;)
Pozdrawiam;)
a jeśli chodzi o Twój problem, to mam nadzieję, że to kiedyś minie. Dobry psycholog może pomóc, choć nie znam osoby, która by na takiego trafiła...
seria spotkań ze specjalistą - psychologa albo terapeutę mam na myśli - by pomogła
Pozwól że sama zadecyduję z jakiej strony będe oceniać prace.
Pozdrawiam.
w opowiadaniach komentuj styl pisania....
tu wazne sa przezycia i emocje.Tu tego duzo
Dobrze ze był wtedy Krzyś w poblizu :)
Tylko to ciągłe ''...'' witrąca z czytania..
Jakby to napisac.. No nijako.:/
Jaklby tego korektor nie widział, albo cos..