Człowiek to istota bardzo złożona, można by powiedzieć: to wielka zagadka. Wydaje się niepojęte, jak każdy z nas różni się od siebie i trudno jest znaleźć uniwersalne wytyczne, jak należy żyć, aby być szczęśliwym. Dla jednych liczą się pieniądze, inni dążą do spełnienia zawodowego, co niektórzy do założenia rodziny. Są to jednak wielkie cele, do których prowadzą mniejsze, np.: bycie lubianym, znanym, akceptowanym, dobre wykształcenie itd. Czy można jednak napisać coś, co odnosi się do każdego, bez względu na to, jaki jest i do czego dąży? Sądzę, że tak. Chciałabym tu wydzielić pewne grupy ludzi, biorąc pod uwagę właśnie ich cele, zachowania i priorytety, oraz napisać coś o każdej z tych grup.
Ludzie, którzy dążą do bycia lubianymi poprzez chwilową zmianę, kłamstwa – tzw. kameleony.
Potrafią podejść do każdego i zaprzyjaźnić się z nim. To, jacy są, swoje poglądy i zachowanie uzależniają od drugiej osoby, starając się jak najbardziej się jej spodobać i zaimponować. Do pewnego czasu będą szczęśliwi, lubiani i uznani. Jednak szybko gubią się w tym, co komu powiedzieli i cała prawda wychodzi na jaw. Ich przyjaciele odwracają się od nich, a i wszyscy wiedzą, że i im nie warto ufać. Naprawdę warto się zmieniać, robić wszystko, żeby za wszelką cenę nas polubili? Trzeba zaznaczyć, że ludzie utrzymujący znajomość z „kameleonami” lubią nie ich samych, lecz tych wymyślonych. Czy warto łudzić siebie samego i w taki sposób zdobywać znajomych? Sądzę, że nie.
Ludzie dążący do bycia lepszym poprzez zmianę – samokrytycy, ale nie tylko.
Jak często zauważamy jakieś swoje wady i postanawiamy: muszę koniecznie to zmienić? Chodzi tutaj nie tylko o wygląd, czyli wszelkiego rodzaju diety, fryzjerów, kosmetyczki, ale przede wszystkim o charakter. Jestem zamknięta w sobie, nieśmiała? OK, muszę wyjść do ludzi. To, czy jest to dobry sposób na życie, zależy nieco od naszych motywacji. Jeśli należę do takich ludzi, muszę się zastanowić, czy robię to dla siebie, dążę do samoakceptacji, bycia lepszym człowiekiem, czy też wszystko robię, by zdobyć uznanie wśród innych ludzi, zaimponować im, odpowiednio zapunktować, wtedy punkt ten według mnie ściśle łączy się z pierwszym.
Ludzie znający swoje wady, nie chcący się zmieniać
„Człowiekiem jestem i znam swoją wartość, jak każdy mam wady i zalety, to typowe cechy ludzkie i ja to akceptuję” – to motto osób, które wiedzą, że nie ma ideałów i warto być tylko sobą. Znajomi powinni lubić taką osobę taką, jaka jest, można być pewnym, że jest to szczera sympatia. Taka postawa życiowa wydaje się być doskonała, jak zwykle istnieją jeszcze minusy. Człowiek znający swoje wady, słabe strony, lęki, powinien próbować pokonać przynajmniej ich część. Nie robiąc tego wytycza sobie pewne granice, których nie przekroczy, nie rozwinie się tak bardzo jakby mógł lub chciał.
Na koniec poruszę jeszcze jeden temat. Zastanawiałam się, czy można być idealnym? Wyobraźmy sobie osobę, która zna wszystkie swoje wady i po pewnym czasie udało jej się ich wyzbyć (czy to w ogóle możliwe?!). Osoba ta myśli sobie, że teraz na pewno będzie ideałem i… i co? Okazuje się, iż to, że myślę: jestem idealny, wcale nie znaczy, że podzielają to ludzie z mojego otoczenia. Każdy jest inny więc i ideał człowieka będzie dla niego znaczył coś innego. Na tej właśnie podstawie ośmielę się napisać, że nie istnieje ideał człowieka.
Istnieją jednak podobne do ideałów wzorce – osoby, które podziwiamy i są dla nas przykładem, jak powinno się żyć. Osobą, która przyszła mi na myśl, jest Karol Wojtyła – Ś.P. Jan Paweł II. Cenią go ludzie zarówno młodzi jak i starzy, niezależnie od wyznania, koloru skóry, ilości posiadanych pieniędzy.
Życzę Wam wszystkim, abyście po przeczytaniu tego arta zastanowili się nad swoim życiem. Do której z wyżej wymienionych grup należycie (nie napisałam oczywiście o wszystkich, jest ich bardzo wiele). Czy chcielibyście to zmienić? Kto jest dla was wzorem, śladami, kogo chcielibyście postępować? Czy aby na pewno warto walczyć o względy wszystkich ludzi?
Mam nadzieję, że ten art skłoni was do wielu refleksji, pozdrawiam ;)
|