Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

List do Taty

Autor: BabyGiRL:
Odsłony: 1543
Data: 13-07-2009
Drogi Tato!


W sumie, sama nie wiem, po co piszę ten list. Sama nie wiem, po co się wysilam i wciskam te klawisze, z myślą o Tobie. Przecież i tak nigdy go nie przeczytasz...

Zawsze byleś typem ''niebieskiego ptaka'', czy jak tam nazwała cię mama. Ale takiego Cię właśnie kochałam, tajemniczego, beztroskiego faceta z wyobraźnią. Niestety, jeszcze wtedy nie zdawałam sobie sprawy, że wcale nie nadajesz się na ojca. Za młody byłeś... Za młody duchem.

Mieszkaliśmy kilkaset, czy też kilkadziesiąt metrów od wioski. W naszym ''Starym Domu''. Domu, który tak wiele przeszedł... Nie tylko Niemców, upadek samolotu i żuli, szukających schronienia, ale i niezgodną, niewielką rodzinkę. Naszą rodzinkę, Twoje imprezy, na których mama przelała tyle łez.

Mam to chyba po Tobie; potrafię zranić, i w środku głęboko żałuję tego (bo myślę, że Ty też...), ale za nic nie przyznam się do błędu. A potem powtarzam takie sytuacje. Nie wiem, jak jest z Tobą teraz, ale jeśli się nie zmieniłeś, nigdy się nie zmienisz. Bo przestanie Ci zależeć...

W ''Starym Domu'', jak teraz sobie przypominam, byłam dzieckiem jak z bajki. Całe życie pochłaniały marzenia. Nadzieja, że będzie dobrze, że tatuś wróci na noc, że mamusia nie pójdzie tak jak On, że zostanie. I będzie mnie tulić. Czy ty rozumiesz? Liczyłam na Ciebie, a Ty się na nas za przeproszeniem wyj*bałeś.

W dzień chodziłam nad staw nalewać wody do konewki i podlewałam małe korytko przed domem, albo i naszego psa... Którego nie przypilnowałeś, splątałeś łańcuchem i zdechł na udar...!

Siadywałam w ogródku i czekałam, aż mama wróci z pracy, bo nie miałeś dla mnie czasu. Wolałeś zająć się swoją kochanką, albo fajką. Nie wiem, czy pamiętasz, jak kłamałeś mamie i mnie w oczy, że nie palisz. A potem znalazłam w twojej szafie trawę i inne dragi... Pomyśl, miałam chyba 3, czy 4 latka!

W końcu, mama nie wytrzymała, wyprowadziliśmy się do jej rodziców. I tak Cię kochała, wiem to. Wracaliśmy do tego naszego wspaniałego (to nie ironia, bo akurat dom był wspaniały... ;D) domku jeszcze nie raz, ale w końcu ustatkowaliśmy się w tym pamiętnym pokoiku 3/4 metry. A może 2/4? Nieważne...

Odwiedzałeś nas często wieczorami, ale to też się w końcu znudziło. Oczywiście, Tobie... Miałeś mnie czasem zabierać do ''Starego Domu'', ale kiedy już się umówiliśmy, a ja z utęsknieniem czekałam na podwórku z plecakiem i uśmiechem, Ty zmieniałeś zdanie. ''Jutro'', które nigdy nie nadeszło. Mówiłam: "Trudno", a mama była wściekła. Teraz, jak przypomnę sobie swoją naiwność, też jestem wściekła. Na Ciebie!

Dobrze, że mój brat był całkiem mały, nie zawiódł się na Tobie tyle razy, co ja.

O mamie nie wspomnę...

Ale wiesz, nie narzekam, bo przynajmniej nigdy nie byłam jedną z tych dziewczynek broniących się ojcem. Wszystkiego, czego powinieneś mnie nauczyć, nauczyłam się sama w swoim bloku. Pomógł mi rap.

Pamiętam, jak po nocach płakałam, bałam się o Ciebie. Ale czy Ty kiedykolwiek pomyślałeś o mnie? Bałeś się, że źle skończę, albo że ktoś mnie uderzył? Twoją córeczkę?

Pamiętam też, jak pracowałeś w ochronie. Akurat był koncert w naszej miejscowości, zobaczyłam Cię przy scenie... Ile miałam? Chyba 10 lat. Pobiegłam i Cię przytuliłam. Byłam z Ciebie taka dumna...

A potem zrobiłeś sobie nowe dziecko. Okazało się, że ta baba była ciotką mojej koleżanki... Tego już nie potrafiłam Ci wybaczyć. A najśmieszniejsze było to, że w końcu ich też zostawiłeś.

Zresztą, koniec wspomnień. Powiem Ci coś o sobie, bo po ponad dwóch latach nie widzenia, pewnie nie pamiętasz nawet dobrze, jak wyglądam.

Otóż nadal jestem niewielką blondynką z mocnym charakterem. Walczę o swoje, a wierz mi, mam o co. Robię rzeczy, które uważam za słuszne, co nie znaczy, że Ty byś też je uważał... Ale wiem, że zrozumiałbyś, bo mama na pewno nie. Ha, z dumą przyznam, że nie palę i nie biorę. Ale tak, piję. Niedawno obchodziłam szesnaste urodziny. Więc tu, gdzie mieszkam jestem już w sumie pełnoletnia.

Moje życie to rap, kumple i przyjaciółki. Cenię szacunek, miłość i życie. Zrozumiałam, że mam po co żyć, olać chwile słabości i żyć!

Daję radę, zawsze dawałam. Wiesz to. :)

Ogólnie prawie się nie zmieniłam, tylko trochę... Lepiej wszystko rozumiem, nie jestem już taka naiwna.

Wciąż Cię kocham, no bo przecież inaczej nie mogę.

A zastanawiam się czasem, co Ty robisz. Gdzie jesteś? W Polsce, czy może znowu w pracy w Niemczech...?

Może jeszcze los zetknie nasze drogi, może wyjaśnimy sobie pewne sprawy, a może porozmawiamy, ale już jak dorośli. Nie jak dziewczynka z bajki i ''Niebieski Ptak''.

Tak, więc życzę Ci powodzenia.

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...
Login:
Hasło:
Nie masz jeszcze konta? Przypomnij hasło

Komentarze

UserAnuszka: 13-07-2009 10:45
Ehhh...skad ja to znam? Mam a raczej miałam identycznie, gdyz od 3 lat nie kontaktuje sie z moim biologicznym ojcem.
Ale wiesz-podziwiam Cie ze mimo wszystko cchesz ze swoim jeszcze rozmawiac, ze go kochasz...ja swojego szczerze nienawidze za to wszytsko co zrobił, naobiecywał, ukrywał swoja nowa rodzine...jeśli sie z nim spotkam to tylko po to żeby 'napluc mu w twarz' i pokazac ze jestem silna, silniejsza od niego.

Pozdrawiam Cie goraco i zycze duzo szczescia!!