Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Lucy w Niebie z Diamentami

Autor: niezmiennievix
Odsłony: 945
Data: 18-11-2009
Dzień pierwszy. Schodzę na dół , jest południe. W głowie huk - tak działają prochy. W półmroku stoi Joker. Nie jest to kolorowy błazen z kart, ale facet z filmu o Batmanie. Uświadamiam sobie, że nigdy specjalnie za nim nie przepadałam. Złowieszczy, jego usta wykrzywiają się w grymas, niby uśmiech. Jestem sama w domu. Świadek mojego upadku znika, gdy otwieram oczy. Oddycham miarowo, lekko nerwowo. Kładę się na podłodze, jest zimno. Przykrywam się kołdrą, ale nie śpię. Czuję na sobie owady. Tysiące malutkich muszek obsiadło mnie, jak zgniłe mięso.

Joker stoi nade mną, mlaskając z niezadowoleniem. Przypominam sobie, że miałam iść na koncert.

Staram się podnieść, ale kilkakrotnie upadam. Zataczając się, niczym w pijackim amoku docieram do łazienki. Alicja, moja najlepsza przyjaciółka pojawia się obok. Jest śliczna. Długie włosy, pofarbowane na miedziany rudy i kształtne usta, które maluje krwistoczerwoną szminką na bladej skórze czynią z niej postać wyrachowaną, a jednocześnie szalenie przyjazną.

Jest jedną z piękniejszych osób jakie znam. Ala jest wizażystką, ma delikatne, małe dłonie, dlatego świetnie pasuje do tej roli. Stoi obok mnie i z niedowierzaniem kręci swoją cudowną głową i wyjmuje nóż. Niespiesznie, pasmo po paśmie robi z moimi włosami co jej się żywnie podoba. Kiedy są już całkiem krótkie zaczyna farbować je na czarno.

Wszystko odbywa się w milczeniu, podczas którego dziergam na ścianie misterne szlaczki tuszem do rzęs. Po zakończeniu seansu jestem czarnowłosa i zataczam się nieco mniej niż godzinę temu. Kobieta udaje się do mojej lodówki, pochłania jogurt razem z opakowaniem, po czym przywdziewa skrzydła wróżki. Całuje mnie delikatnie z oba policzki, nie rozmazała misternie poprawianego makijażu.

Myślę, że ona zaraz odejdzie, ale zaczęła się historia. Szczegółowa opowieść o wszystkich jej erotycznych podbojach. Pierwszy raz tak obrazowo wyjawia mi swoje seksualne ciągoty. Nie zdążyłam otrząsnąć się z szoku, ona nagle podnosi się całuje mnie jeszcze raz, tym razem bardziej brutalnie w same usta, rozrzuca trochę błyszczącego pyłku i znika. Wróżka.

Dzień drogi. Obudziła mnie jakaś kobieta. Wpatrywała się we mnie, obnażając żółtawe zęby.

Twarz miała pomarszczoną, zużytą , okulary niczym denka od butelek. Boję się jej, przypomina mi czarownicę albo podstarzałą przedszkolankę.

Od samego rana przygotowywałam się na jakieś widowisko. Nikt mi nie powiedział cóż takiego ma się zdarzyć. Brodzę po kolana w stosach listów, staram się nie zwracać na nie uwagi. Zastanawiam się kim jestem. Nie znam tych puszystych dywanów i kolorowych ścian. Tym razem nie jest mi zimno. Kolega Joker mruga do mnie kilka razy, na potwierdzenie tego co ma się zdarzyć. Ubrana bardziej wyzywająco niż zazwyczaj stoję w samotności na opuszczonej stacji kolejowej.

Z głośników rozlega się utwór, którego nazwy nie pamiętam. Leci od tyłu, zniekształcony. Istna paranoja, nie wiem dlaczego, jestem szczęśliwa. I spokojna. Czekam na konduktora, ale zamiast niego pojawia się komiczna postać. Człowiek z kosą, w szarym kaszkiecie i z kubkiem kawy. Cały okryty jest śmieszną płachtą. Znamy się, zaczynamy konwersację. Nie pamiętam go, ale podświadomie wiem, że koleś bez twarzy to mój znajomy. "Rozczochrani, bez tchu, zakochani, potworni" - powtarza raz po raz, nieco zasmucony. Ostatnie słowo akcentował nieco dobitniej, jakby z przekąsem. Wpadam w konsternację, nie mam pojęcia o co mu chodzi.

- Stracona miłość, stracona... - Kosiarz czyta w moich myślach i podaje kawę. Łyżeczka cukru i mleko, moja ulubiona. Za dużo tabletek, stanowczo za dużo. Skarciłam się w myślach, a mój przyjaciel bezwiednie powtarza swoją modlitwę: "Rozczochrani..."

- Poznasz Go w tłumie, stanie się dla Ciebie najważniejszy. To on będzie podawał Ci kawę dzień w dzień, do łóżka, zawsze tak samo zakochany. A potem spotkamy się tutaj i powiesz mi czy warto było oddać za niego życie - powiedział nagle, ale podświadomie spodziewałam się przykrych słów.

Zaczęłam zwijać się z bólu, a on siedział na tej ławce, gdzieś na opuszczonej stacji kolejowej i ponuro skrytykował moje kruczoczarne włosy. I odszedł.

A ja się obudziłam, spocona jakbym miała czterdzieści stopni gorączki, a twarz miałam mokrą od łez. Jak dobrze, że to tylko sen.



Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...
Login:
Hasło:
Nie masz jeszcze konta? Przypomnij hasło

Komentarze

Userniezmiennievix: 24-11-2009 19:17
cerisfille, ja także go lubię. Od początku chciałam go tak zatytułować, nawet kiedy miałam dopiero jakąś nieznaczną wizję. Wyszło co wyszło. ;)
UserBabyGiRL:: 20-11-2009 21:44
wiecej takich!:D. troche 'upiorny' ;D;p, ale podoba mi sie. 5.
Usercerisefille: 20-11-2009 20:38
Po tytule spodziewałam się czegoś innego, lubię ten kawałek Bitelsów. ; D
ale nie jest źle. ; ]]
Userniezmiennievix: 18-11-2009 22:19
Wiem, że takie sobie, ale pisałam jak byłam chora. Więc równowaga psychiczno-fizyczna nieco zachwiana.