Zapewne nie każdy może nazwać siebie twórcą. Czy ja mogę? Sam nie wiem. Tworzę, ponieważ uwielbiam tworzyć, uwielbiam kreślić ludzkie, mniej lub bardziej prawdopodobne, historie. Tworzenie traktuję niekiedy jak ucieczkę. Ucieczkę bezpieczniejszą od innych, a działającą nierzadko o wiele mocniej. Z tym, że ta używka, tworzenie, wymaga wysiłku. A wysiłek, jak ogólnie wiadomo, niespecjalnie kojarzy się z czymś miłym. Nie dziwię się, wierzcie mi.
Od pewnego czasu jestem człowiekiem zupełnie innym. Powinienem się dziwić, zastanawiać? Raczej nie - każdy z nas, przynajmniej tak mi się wydaje, prędzej czy później przechodzi mniejszą lub większą przemianę. Raz zauważaną, raz cichą jak sama noc. Również przeszedłem taką przemianę. Może i chciałbym powiedzieć, że dojrzałem, lecz zapewne tak się nie stało. Czasami odnoszę wrażenie, iż w rzeczywistości człowiek stuprocentowo nie dojrzewa nigdy. Kiedyś jedna z nauczycielek tłumaczyła nam - "Człowiek uczy się być człowiekiem przez całe życie; na jego charakter i decyzje, podejmowane pod wpływem charakteru, emocji i tak dalej, wpływają kontakty międzyludzkie".
W początkowym stadium dojrzewanie psychicznego odkryłem jedno - ludzi charakteryzuje ogromna tendencja puszczania w niepamięć, zapominania. Zapominamy o bohaterach, przodkach, twórcach. Z wyjątkami oczywiście. Kiedy jednym nie zależy na poznawaniu postaci np. Marka Hłaski, Kamila Bacewicza czy Gajcego, znajdą się tacy, którzy poprowadzą akcje typu "Teraz Hłasko" i tym podobne.
Zrozumiałem w owym czasie, jak niewiele na temat ukochanego świata literackiego wiem. Postanowiłem nadrobić zaległości. Ba, powróciłem na serio do dawnego hobby - pisania, które przemieniło się w pasję. Przyjazna krytyka okazała się nadzwyczaj pomocna, a lektura cudzych tekstów prędko dała o sobie znać - dojrzałem jako twórca. Może nie do końca, nie stuprocentowo, lecz z pewnością ten proces zapoczątkowałem, lub co najmniej przyspieszyłem.
I co zauważyłem? Doszedłem do wniosku, iż w rzeczywistości dojrzewanie "tradycyjne" w znacznym stopniu związane jest z dojrzewaniem twórczym. Tworzymy pod wpływem emocji, a czysta, jałowa psychika nic nie zdziała.
Nie napisałem o niczym nadzwyczajnym, nieodkrytym, cudownym. Może jednak czasami warto omówić sprawy najprostsze? Choćby dla higieny umysłu.
Jesteśmy jak z plasteliny. Często otoczeniu udaje się nadać nam jakiś kształt, ale to my sami musimy go poprawiać udoskonalać, niszczyć, tworzyć od początku. I tak w kółko. I z jednym się zgadzam - kontakty międzyludzkie odgrywają tu wielką rolę. Gdyby nie one, bylibyśmy zmuszeni zaczynać od kompletnego zera, a tak przynajmniej mamy jakąś formę wyjściową.
Co do tworzenia. Czasami sama coś tam napiszę, ale tylko wtedy, kiedy maszyna do pisania nikomu nie przeszkadza. Ewentualnie sięgam po długopis i kartkę, bo fanką pisania na komputerze, to ja nie jestem.
Gratuluję odnalezienia pasji - bez niej ciężko w życiu.
Urodziłeś się w 1995 roku? Jeśli tak, jesteś bardzo dojrzały jak na swój wiek. Mówisz, że piszesz... Mógłbyś tutaj, albo tylko mi pokazać Twoje dzieła? Oczywiście nie nalegam, ale chciałabym je zobaczyć. Jak się zgodzisz, napisz tutaj, a ja podam Ci moje namiary. Pozdrawiam. : )
zgadzam się z Tobą... czas, który niesie wiele zdarzeń, rzeźbi nas silnymi wstrząsami i delikatnymi powiewami ma wpływ na to, co wychodzi z nas - dzieło... dostrzegłam ewolucję w pisaniu: od mojej pierwszej "książki" napisanej w wieku 5 lat, poprzez fantastyczne opowiadania w podstawówce, pseudofilozoficzne gimnazjalne opowiastki, aż do teraz - a wiem, że apogeum i tak nigdy nie dane mi będzie osiągnąć...
Dodaj komentarz
Komentarze
Co do tworzenia. Czasami sama coś tam napiszę, ale tylko wtedy, kiedy maszyna do pisania nikomu nie przeszkadza. Ewentualnie sięgam po długopis i kartkę, bo fanką pisania na komputerze, to ja nie jestem.
Gratuluję odnalezienia pasji - bez niej ciężko w życiu.