Skrzynia talentu, worek charyzmy, cały wagon inteligencji i ogromne serce wypełnione pasją. Zeus, łódzki raper i producent, najlepszy hip-hopowy debiut 2008 roku, a do tego człowiek o niesamowitej osobowości, zgodził się odpowiedzieć na moich kilka pytań dotyczących jego życia i twórczości. Sprawdźcie, dlaczego ta rozmowa wywarła na mnie ogromne wrażenie.
Trzeba walczyć. Zdecydowanie. Czasem pomagają w tym życzliwe osoby, ale generalnie niewielu szczęśliwców dostaje coś „ot tak”. A jeśli nawet, to najczęściej nie wpływa to na nich korzystnie i sprawia, że osiadają na laurach. Tak więc, trzeba i warto walczyć. Poza tym praca uszlachetnia (śmiech).
Moja pierwsza „legalna” płyta ukazała się 14-ego listopada 2008 roku nakładem wytwórni EMBRYO. Dostałem możliwość jej wydania, dzięki zwycięstwu w konkursie organizowanym przez ludzi z Audycji WuDoo (Radio Szczecin), Hip-Hop.pl oraz firmy MASS DENIM. Zająłem pierwsze miejsce, a nadesłany przeze mnie materiał, po podsumowaniu punktów przyznanych przez jury, uznany został za demo roku. Pierwsza nagroda gwarantowała m.in. nagranie i wydanie albumu w formie CD. Wydaniem zainteresował się Marek Dulewicz, czyli właściciel wytwórni EMBRYO. Płyta zawiera 14 utworów wyprodukowanych i napisanych przeze mnie. W pracy nad płytą wzięło również gościnnie udział kilka osób, ubarwiając całość swoimi pomysłami. Marek Dulewicz dograł klawisze i gitarę w kilku numerach, w kilku skreczował DJ Cube (z którym tworzymy skład koncertowy). W produkcji dwóch utworów pomógł mi Spinache. W kilku kawałkach żywy bas dograł Jakub Jakubowski. Do dwóch utworów chórki dograły mi dziewczyny na co dzień udzielające się w różnych projektach, np. chórach gospel.
Robię muzykę od ponad dekady i przez wiele lat nie przeszło mi w ogóle przez myśl wydanie jej legalnie. Przez ten czas nie straciłem jednak zapału, wręcz przeciwnie, nagrywałem coraz więcej i z czasem zaczęło to być najważniejszym dla mnie zajęciem. Wiedziałem, że chcę związać z tym swoją przyszłość. Od jakiegoś czasu starałem się wydać płytę legalnie, ale nie dano mi takiej możliwości. Kiedy dotarła do mnie informacja o konkursie, postanowiłem wysłać demo, żeby później nie pluć sobie w brodę, że wygrał ktoś, kto nie powinien, dlatego, że inni krępowali się za bardzo, by wysłać swój materiał.
Nie mam określonego targetu. Kieruję je do każdego, do kogo trafiają. Bez granicy wieku czy statusu. Wiem, że niektóre utwory trafiają do naprawdę różnych odbiorców i cieszy mnie to.
Mam już 25 lat na karku. Tak wiele rzeczy poświęciłem dla muzyki, że dziś mam tak naprawdę niewiele ciekawych perspektyw zarabiania pieniędzy, a dorosłe życie wymaga jednak zarabiania, bo z czegoś trzeba się utrzymać. Od kliku lat jestem zdeterminowany i zdecydowany co do drogi, którą obrałem. Chcę żyć z muzyki, bo to kocham, robię to z pasją i w tym czuję się pewnie. Mimo tego, od dłuższego czasu nie udało mi się zwrócić na siebie uwagi większej publiczności ani wydać płyty itd. To strasznie frustrujące. Lata płyną, inwestujesz w coś swój czas, poświęcasz dla tego wiele rzeczy, a nie widać efektów. Czujesz, że jesteś coś wart, ale w żaden sposób nie przekłada się to na twoje zarobki i jest niewymierne. Dla ludzi z zewnątrz masz po prostu niepoważne hobby nie przynoszące w dodatku korzyści. Wygrałem w konkursie ogólnopolskim i udało mi się wydać album, który spotkał się ze świetnym odbiorem. To już coś. Coś, czym można się pochwalić. Widać, że to, co robię, ma jakiś sens. Ktoś to naprawdę ceni i uważa za wartościowe. Dzięki tej płycie wziąłem oddech. Przed jej wydaniem byłem gotów zrezygnować z nagrywania albo przynajmniej odłożyć to na bok i pójść do normalnej pracy, ponieważ, w moim wieku, myślę już o przyszłości, rodzinie, domu itd. Ta płyta jest dla mnie tak ważna, ponieważ dała mi poczucie, że mogę w przyszłości robić to, co kocham, być szczęśliwym i żyć dzięki temu jak człowiek. To tak, jakby ktoś powiedział Ci, że to, o co walczyłeś tyle lat, że zaczynałeś już tracić nadzieję, jest jednak do osiągnięcia.
Po czasie, najbardziej chyba lubię słuchać kawałka „Nowy dzień” ze względu na treść i energię. Na koncertach natomiast najlepiej mi się gra „Patrz”, „To jest mój dzień” i kawałek „Gracze”. Te lubię najbardziej. Najmniej chyba podoba mi się „Serce miasta”. Wiem, że wiele osób uważa ten numer za najlepszy na płycie. Dla mnie jest trochę zbyt uczuciowy. Bazowanie na „dramatach”, pisanie „łzawych” kawałków to coś, na co jestem szczególnie uczulony w stosunku do innych wykonawców. Nie lubię „płaczliwych”, banalnych numerów. Wydaje mi się, że w tym akurat utworze nie przekroczyłem granicy dobrego smaku, ale mimo wszystko lubię go najmniej.
Jestem spełniony i szczęśliwy. Czuję, jakby pękł balon z całą moją frustracją. Nabrałem dystansu. Poza tym, mogę już pojechać na koncert poza Łódź i ludzie znają moje kawałki. To jest niesamowite. Kocham grać koncerty i to, że pojawiła się możliwość grania dla ludzi z całej Polski, jest świetne. Materialnie moja sytuacja zmieniła się na tyle, że nareszcie możemy grać za stawki większe niż 100 zł na rękę. Temat utrzymania się powraca jak bumerang, więc to wielki plus.
-
Utwór „W dół” został uznany przez Twoich fanów za najlepszy na płycie ze względu na ogrom emocji, który wyraża. Dla Spinner Poland napisałeś, że dotyczy nie tylko ludzi, których znasz, ale również Ciebie samego. Możesz powiedzieć o tym coś więcej?
Frustracja, o której mówiłem wcześniej, doprowadza do różnych myśli. Jeżeli poświęcasz się czemuś całkowicie, a to nie daje rezultatów, dodatkowo zauważasz, że to, co poświęciłeś, było jednak bardzo ważne (np. edukacja) i wszystko wskazuje na to, że twoje wybory były ogromną pomyłką, można się zdołować. Teraz mamy kryzys na rynku pracy i jeżeli masz styczność z ludźmi, którzy odczuli to dotkliwie, wiesz, jak taka sytuacja może wpłynąć na człowieka. Pomyśl, jak czułem się ja, wiedząc, że muszę płacić rachunki itd., nagrywając muzykę, która nie rokowała dobrze na przyszłość, dodatkowo żyjąc ze świadomością, że nie skończyłem żadnych studiów itd. Skazywało mnie to na porzucenie tego, co kocham i pracę za marne pieniądze lub nawet jej brak. Dodaj do tego imprezy, alkohol, kaca i stany depresyjne o poranku. Dopadały mnie, w związku z tym, różne myśli.
Słucham bardzo różnej muzyki. Jeśli chodzi o rap, w większości są to bardzo stare rzeczy, często z przełomu lat 80-tych i 90-tych. Poza tym, słucham bardzo dużo soulu i funku. Z takiej muzyki czerpię inspirację i uwielbiam te brzmienia. Mam dużą styczność z rockiem i bardzo lubię tzw. piano-rock jak Coldplay, The Fray itp. Słucham też sporo chilloutu i muzyki instrumentalnej. Jestem bardzo otwarty na muzykę. Jestem nie tylko raperem, ale chyba nawet przede wszystkim beatmakerem, czyli twórcą podkładów, i najgorszą rzeczą, jaką mógłbym zrobić, byłoby zamknięcie się na inne gatunki muzyczne.
Lubię wracać myślami do przeszłości. Miałem fajne dzieciństwo, a przynajmniej tak je wspominam. Jako nastolatek byłem natomiast strasznie sfrustrowany i zamknięty w sobie. Miałem kłopoty z nadwagą i byłem nieśmiały. Byłem i jestem samotnikiem. To sprawiało, że spędzałem sporo czasu w domu, przy grach komputerowych, a później przy muzyce. W liceum zaczął mi się ciężki okres „melanżowania” z kolegami. Wracałem do domu w różnym stanie. Generalnie po prostu schlewaliśmy się z kolegami i doprowadzaliśmy do różnych awantur itp. Byłem wściekły na cały świat i na siebie. Tak to wyładowywałem. Z pewnych rzeczy później po prostu wyrosłem. Sporo zmieniła we mnie też muzyka taka jak soul. Naprawdę. To otworzyło mi oczy na zupełnie inne emocje i bardzo się dzięki temu uspokoiłem (śmiech).
Nie wiem. Myślę, że w takich momentach racjonalne myślenie niewiele daje. Dobrze, jak jest blisko osoba, która cię rozumie i nie tylko potrafi znieść twoje humory, ale też podnieść na duchu. Bez tego jest ciężko. Dobrze pamiętać o rzeczach, które wprowadzają nas w dobry nastrój. Ja znalazłem muzykę, która sprawia, że czuję się dobrze.
W podstawówce byłem wzorowym uczniem. Pod koniec trochę się zaczęło psuć (śmiech). W liceum miałem już pokaźną liczbę zagrożeń na semestr, wagarowałem itd. Zawsze interesował mnie świat, ale nie potrafiłem uczyć się wg schematu, który ktoś mi narzucał. Po liceum lawirowałem między najróżniejszymi uczelniami, żeby nie iść do wojska. Dwa razy studiowałem filozofię, dwa razy informatykę i raz politologię. Do końca doprowadziłem tylko studium informatyczne, ale i tak nie zdałem egzaminu zawodowego. W ogóle się do niego nie uczyłem (śmiech). Tak wygląda historia mojej edukacji. Póki co…
Śmieszy mnie polski show-biznes. Dla mnie gwiazdy to ikony jak: Marylin Monroe czy Frank Sinatra. Takie osoby. Od zwykłych śmiertelników dzieliły ich lata świetlne. Byli jak super bohaterowie. Znał ich każdy. Teraz natomiast jest tak, że każdy, kto zagrał epizod w serialu, uznawany jest za „celebrytę”. W telewizji „Gwiazdy tańczą na lodzie”. Czekam na „Gwiazdy skaczą z Małyszem”. Tacy ludzie śledzeni są przez polskich paparazzich. Co to za pułap? Nie dążę do tego, by być częścią takiego show-biznesu. Interesuje mnie przede wszystkim muzyka.
Co do sukcesu - wydaje mi się, że znajomości się sprawdzają. Czasem nawet wyprzedzają talent. Mnie akurat, tak naprawdę, niewiele dały, ale i tak każdy ocenia mnie jak chce. Jestem szczery wobec siebie, ale z tego, co widzę, bycie „śliskim” i fałszywym niestety procentuje. Ja wybrałem inną drogę, mam czyste sumienie i jest pięknie (śmiech).
Jako robienie czegoś mało ambitnego, z założenia mającego trafić do sporej, niewymagającej grupy odbiorców w celu osiągnięcia pewnego celu, jakim jest wygenerowanie dużego zysku (śmiech).
Sam ściągam pliki z utworami, których nie mogę zdobyć. Ceny płyt w Polsce faktycznie są wysokie w porównaniu do zarobków. Odkąd pamiętam, tak było. Kiedyś wydawałem większość pieniędzy właśnie na muzykę, sprowadzałem sobie kasety, płyty itd. Dziś mam taką zasadę, że kupuję to, co po przesłuchaniu uznam za wartościowe. Kupuję płyty po to, by wspomóc wartościowego artystę.
Sam nie czuję się urażony tym, że ludzie ściągają mój album. Takie są realia. Dziś ściągają płytę, ale jutro przychodzą na koncert i płacą za bilet. Sprzedaliśmy i tak cały nakład, jaki zaplanowaliśmy, a zapotrzebowanie jest nadal. Denerwuje mnie tylko to, gdy ktoś pyta się czy płyta wyszła legalnie…
-
Wyznałeś kiedyś, że nie wierzysz w Boga, tylko w człowieka. Czy w związku z tym masz jakieś autorytety - ludzi, którzy są dla Ciebie wzorem?
Wiele osób mnie inspiruje, ale jestem ostrożny w szukaniu autorytetów. Lubię odnosić się do czyichś wypowiedzi itd., ale jeśli nie znam kogoś osobiście, ciężko mi mówić o kimś jako o autorytecie. Moimi autorytetami są na pewno moi rodzice, bo są porządnymi ludźmi, którzy poradzili sobie świetnie w życiu, przez wiele lat żyjąc w nie najłatwiejszych warunkach i wychowali syna, któremu dali możliwość spełniania jego marzeń. To, moim zdaniem, ogromny sukces. Są wyluzowani, otwarci i gotowi do pomocy. Są moimi autorytetami.
To zależy, jak to rozumiesz. Czasem faktycznie czuję się jak dzieciak. Kiedy robię muzykę, co jakiś czas wydaje mi się, że zrobiłem najlepszy bit w życiu i chce mi się skakać z radości. Jestem wtedy irytującym, latającym po całym mieszkaniu kłębkiem entuzjazmu (śmiech). Bez takich momentów życie nie miałoby sensu. Myślę, że dotyczy to zarówno mężczyzn jak i kobiet. Dorosłe życie zabija w nas ten entuzjazm, szczerość i otwartość na świat, więc jeśli zostają w kimś te elementy dziecięcej wrażliwości, to jest to jak najbardziej pozytywne. Chyba że ktoś po prostu jest nieodpowiedzialnym gówniarzem w wieku 30-stu lat (śmiech). Z tym już gorzej.
Wielkie dzięki za wywiad, pozdrawiam czytelników portalu Nastolatek.pl!
***
Jeśli dotąd nie znacie „Co nie ma sobie równych”, to czas najwyższy to zmienić, bo to prawdziwa eksplozja energii i emocji, która działa jak słońce w pochmurny dzień!
Na MySpace Zeusa znajdziecie utwory z płyty (i nie tylko) do przesłuchania. Chcielibyście kupić płytę? Idąc za słowami Zeusa: Proponuję zmasowany atak na sklepy normalne i internetowe z zapytaniem o płytę! Być może dzięki temu nastąpi dotłoczenie albumu i wtedy każdy zainteresowany będzie mógł poszerzyć swoją kolekcję o tę perełkę.
Zapraszam też serdecznie do odwiedzenia stron związanych z Zeusem:
http://pierwszymilionlodz.blogspot.com Oficjalny Blog
http://www.myspace.com/zeus94bpm MySpace Zeusa
http://zeuspierwszymilion.phorum.pl Oficjalne Forum
http://www.myspace.com/audycjaontheloop MySpace Audycji Zeusa i Wallesa w RadioStudyo |