Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Tylko jeden samobójca więcej... Kochanie...

Autor: Nieznany
Odsłony: 1737
Data: 14-09-2004

Wszystkie znajomości zaczynają się podobnie- szaleńcza miłość młodych, szukających swej drugiej połówki. Ze mną było jednak inaczej. Uważam, że nie jest się poważnym w siedemnastej wiośnie i miłość nie raz jest głupią i naiwną wariatką, której do dorosłości jest bardzo daleko. Moja historia rozpoczyna się wtedy, gdy spojrzałam w jego czarne oczy... Były tak ciemne, że nie potrafiłam odróżnić źrenic od tęczówki- pełne tajemnicy, którą bardzo chciałam odkryć. Pragnęłam, aby te oczy patrzyły ma mnie z miłością i czułością, by po prostu należały do mnie...

Moje marzenia szybko się spełniły. Powiedziałabym nawet, że zbyt szybko, ponieważ nie przywykłam do natychmiastowego dostawania tego, czego zapragnę, a on był moim najpiękniejszym marzeniem i bajecznym snem, z którego bałam się obudzić. Dziwne to było, bo sen trwał nadal, on mówił, że kocha, przytulał, całował na dobranoc i był przy mnie zawsze, gdy tego najbardziej potrzebowałam. Czułam, że nigdy już nie puści mojej ręki, że nasza wielka miłość będzie nas zawsze łączyć. To było to, na co czekałam siedemnaście wiosen, siedemnaście długich lat samotności i czekania na dotyk nieba. Wydaje mi się to nieprawdopodobne. Któregoś dnia umówiliśmy się w Lotosie- to była nasza ulubiona restauracja, bo tam właśnie widziałam go po raz pierwszy. Jednak on nie przyszedł. Siedziałam sama przy zarezerwowanym stoliku i patrzyłam na tłumiący się blask świecy. Tysiące myśli napływało do mojej głowy. Nie rozumiałam jego nieobecności. Nie wiedziałam, co mam sobie myśleć, bo jeszcze nigdy mnie tak nie zostawił. Może coś się mu stało lub po prostu o mnie zapomniał? Po dwóch godzinach siedzenia w samotności, wybiegłam z restauracji ze łzami w oczach, wyrzucając po drodze kelnerowi tacę z posiłkiem. Nawet nie byłam w stanie wydukać ,,przepraszam". Pobiegłam do domu. Jego telefon nie odpowiadał, znajomi nic nie wiedzieli, po prostu zaginał bez śladu. Załamana poszłam z jego najlepszym przyjacielem na komisariat, zgłosić zaginięcie, ale nikt nawet w policji nie chciał nam pomóc. Trzeba było czekać 48 godzin. Tłumaczyli mi, że pewnie wróci, że chciał być sam albo jest na gigancie. Ale ja wiedziałam, że nie zostawiłby mnie bez słowa, wszyscy, ale nie on, do niego miałam pełne zaufanie. Uparłam się, aby policja zaczęła go szukać, ale oni mnie olali! Wielcy obrońcy prawa i pomagający potrzebującym zostawili mnie samą z moim problemem i odwrócili się plecami. Ci, co powinni świecić ideałem! Czułam się bezsilna. Nie wiedziałam, co mam robić, gdzie szukać pomocy. Poszłam razem z Adamem do niego do domu. Nikogo nie było. Głucha cisza. Drzwi mieszkania były lekko uchylone. Przeraziłam się. Bałam się uchylić je bardziej, zrobić kolejny krok naprzód. Coś we mnie zamarło, nie byłam w stanie się ruszyć. Ten śmiertelny strach wróżył coś złego. Adam wszedł do mieszkania pierwszy, a ja stałam w bezruchu i patrzyłam przed siebie zapłakanymi oczami. Nie ruszyłam się z miejsca. Czekałam sama nie wiedząc, na co. Po chwili zjawił się Adam. Nic nie powiedział, tylko mnie mocno przytulił do siebie i rzekł, że nie da mi się załamać. Wiedziałam, co to oznacza. Wybuchnęłam panicznym płaczem zaczęłam walić pięściami o Adama plecy. Dopiero po około 20 minutach wydusiłam z siebie pytanie ,,co się stało?". Jednak nie chciałam usłyszeć odpowiedzi, bo wiedziałam, że to coś strasznego. Adam wręczył mi do ręki list i zapytał czy jestem w stanie go sama przeczytać. Nie byłam, ale wiedziałam, że musze to zrobić. Otworzyłam kopertę. Ręce mi drżały. To od Niego. Te kilka słów skierował do mnie: ,,Dziękuję Ci, Słonko za to, że byłaś, a przepraszam za to, że Cię teraz niszczę. Wybacz. Zawsze chciałem nurkować, to było moje wielkie marzenie, ale nigdy nie zacząłem go spełniać. Dziś doszedłem do wniosku, że chcieć to móc. Idę teraz nad nasze jezioro. Wypłynę na kajaku i będę nurkować. Szkoda tylko, że nie mam butli tlenowej. Cóż, nic nie szkodzi. Wystarczy mi ciężki kamień, choć wiem, że sumienie człowieka jest tak ciężkie, że bez pomocy idzie na dno jak głaz... Wybacz...". To były jego ostatnie słowa. On to zrobił. Zabił się i nawet nie wiem, czemu. Miał wszystko- rodzinę, porządne życie, przyjaciół, mnie. Dlaczego mnie zostawił? Nie rozumiem. Oddałabym wszystko za to, aby znowu był ze mą...

Miałam wtedy siedemnaście lat i myślałam, że takie historie nieszczęśliwej miłości można tylko włożyć między bajki. Teraz już wiem, że się myliłam, bo życie mnie strasznie doświadczyło. Chciałabym mieć kiedyś na tyle siły, aby postarać się zrozumieć, dlaczego on to zrobił. Teraz nie jestem jeszcze w stanie do tego dotrzeć pomimo, że jestem już dorosłą kobietą. Mam 20 lat i ciągle widzę miłość i śmierć jednocześnie w jego czarnych oczach...


Średnia: 2.3/5 Oceniony 9 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Jak dodać własny artykuł?
Komentarze
...?ezka...21-09-2005 18:13
ehh strasznie smutne, nie wiem co powiedziec.. :(

pysiunia20-03-2005 02:56
a zastanawiałeaś się nad tym listem ostatnim ......uage moja zwaraca ten fragment o sumieniu ...moze on zrobił cos złego...ttobie rodzinie ...??

Nieznany2-10-2004 11:48
Do Gucia: Facet! Nie łam się. Skąd ty to możesz wiedzieć, że ona nic do Ciebie nie czuje? Przecież, jak chodzi z tobą na te spacery, to przecież nie bezinteresownie? Zastanów się najpierw co piszesz, a dopiero potem to napisz.

Guciu28-09-2004 23:03
Witam wszystkich.Ja mam taki problem poznałem dziewczynę ma na imię Iwonka bardzo ją polubiłem jej charakter poprostu ona odmieniła moje życie nie wiedziałem że moge spotkac na swojej drodze taka dziewczyne jak Iwona.Na pewno nie powiem ze to zauroczenie bo tak nie jest to cos więcej to uczucie.Spotykamy sie chodzimy na spacery.Ale jest taki problem że ona nic ale to nic do mnie nie czuje poprostu zero nie wiecie jak sie zalamalem.Nie mysle nawet nad tym ze nie bedzie chciala sie spotkac isc na spacer bo wtedy wpadne w taki dołek że nie wiem czy to wytrzymam mówie wam jaki to jest cios.I nie chcę jej stracic :(.Pomozcie co mam zrobic w tej sytuacji dajcie mi dobrą rade.Pozdrawiam wszystkich.:( ;(

Karolina20-09-2004 20:43
Czytając tego arta niewątpliwie robi mi się Ciebie - crazykaczucho żal. Jednak czytając wasze komentarze i opierając się na własnych doświadczeniach, próbuję się postawić na miejscu chłopaka o czarnych oczach.
Mam rodzinę. Nie powiem, ze zawsze wszystko jest idealnie, nigdy się nie kłócimy, ale po mimo to-kochamy siebie nawzajem. Mam olbrzymi szacunek do swojej Matki, która w bólach mnie rodziła, do mojego Ojca, który jest po prostu fantastyczny i do Siostry, z którą często następują 'zgrzyty'. Kocham każdą ich wadę, cieszę się, że ich mam, choć momentami dochodzę do wniosku, że to oni sprawiają mi największy ból.
Mam chłopaka. Bardzo Go kocham. Jest osobą, dla której oddałabym życie nie zastanawiając się. Jest wspaniały, choć nie ma czarnych oczu, nie jest 'pompką' i zupełnie nie pasuje do wykreowanych w dzieciństwie ideałów. Jednak kocham Go, jak nikogo innego. Wiem, że jeśli miałabym odebrać sobie życie-to tylko z Nim. Nie chciałabym Go zostawiać tutaj-na Ziemi. ZByt bardzo mi na Nim zależy. I może to jest tylko moje zdanie, ale jeśli naprawdę się kogoś kocha, to nie patrzy się tylko na swoje problemy. Razem z moim Mateuszem tworzymy całość i nigdy, ale to naprawdę NIGDY nie chciałabym, aby cierpiał przeze mnie.
Niedawno moja bliska koleżanka popełniła samobójstwo. Do czego doprowadziła? Do łez, do próby samobójczej swojej matki, do rozstania się rodziców. Czy to chciała osiągnąć? Będąc na Jej pogrzebie uświadomiłam sobie, jak wiele bólu sprawiła swoim bliskim. Może chciała być sławna? Możliwe... Była sławna przez cały tydzień..
Jestem osobą jak najbardziej wierzącą. Tak wychowali mnie moi rodzice, i jestem z tego powodu bardzo dumna. A samobójstwo wg mnie to poddanie się na wszystkich frontach. Mocni ludzie, ustabilizowani uczuciowo nie popełniają samobójstw.

Jeśli kogoś uraziłam tym komentarzem-przepraszam... Po prostu napisałam to co myślałam.

maniek_8820-09-2004 14:43
Każdy ma swoje ukryte lęki, problemy. Czasami potrafimy być na krawędzi. Często nikt tego nie widzi, nie zauważa albo nie chce zauważyć. Wydaje mi sie że musiał mieć jakis powód do tego co zrobił a mugł to tłumić, ukrywać. No i stalo sie. Wiem że takie rany najbardziej bolą więc bardzo Ci współczuje

carrie19-09-2004 18:07
B@ł@g@n@ popieram wszystko, co piszesz

Nieznany18-09-2004 23:39
ech nie wiem dlaczego niektórzy potępiają chłopaka... nic na świecie nie zdarza się przez przypadek, na pewno miał jakiś ważny powód, skoro wyrzekł się domu, miłości itd. "przecież miał wszystko" - powiadacie. A skąd wy to możecie wiedziec? Dom, rodzina i miłośc - na pozór wszystko jest OK. Na pierwszy rzut oka, bo widzocznie nie był szczęśliwy, życia nie odbiera się sobie ot tak po prostu. Nie wiemy jego myśli, jego życia, nie znamy jego sumienia - wspomniał o sumieniu, widocznie coś się stało, coś zrobił. Ale jak było naprawdę? Zabrał to ze sobą i nigdy ię nie dowiemy. Dlatego nie mówcie, proszę, że nie rozumiecie, że miał wszystko, że egoista... Proszę... A Tobie, crazykaczucho, życzę... wszystkiego dobrego :*

karolciaaa18-09-2004 15:00
Współczuje Ci z całego serca....kochałaś go a on Cie zostawil samą....i odebrał sobie życie...:-(

carrie18-09-2004 11:24
Astaroth, polecam zajrzezc do "molestowania..".

carrie18-09-2004 11:22
alez ja nie twierdze, ze nie masz zadnych przykrych przezyc za soba. "bezpieczenstwo" rozumiem bardziej jakos swiadomosc, ze ktos Cie bardzo kocha. pozdrow kolege;)

co do Pameli i duzego biustu- uwagi na ten temat pasowaly by rowniez do mnie. przez wzgledy anatomiczne(;

Astaroth(Pam)18-09-2004 10:10
Niestety ale Twoja analiza nie jest trafna.;)
Po pierwsze- ksywkę znalazł mi kolega, a ja ją tylko zaakceptowałam;).
Nie ma to nic do rzeczy- mogłabym mieć nick Pamela (tak mam na imię)---> wtedy może wywnioskowałabyś, że mam za duży biust, albo że mam naturę dziwki?:D Bo takie nasuwają się pierwsze skojarzenia, a na nich nie zawsze można polegać;).
~~~~
Po drugie, to....Wbrew pozorom znam aż za dużo tego innego świata i prawdziwego życia niż przeciętny nastolatek, może nawet nie tylko...
Wiem, jak czuje sie dziecko rozwiedzionych rodziców, wiem, co to "drugi tata", poznałam smak biedy i dostatku,odrzucenia i prześladowania...nie wydaje mi się więc, aby Twoja analiza była trafna, tylko do tego zmierzam.

To fakt, że nie miałam okazji poznać życia blokersów, nie przeszłam przez narkotyki i te sprawy, ale to raczej nie byłyby powody do tego, abym mogła obnosić się swoimi doświadczeniami:]...

~~~~
A co do mojej perspektywy myślenia...no cóż, każdy ma inną i niekoniecznie jest ona podbudowana empirią...
Ja po prostu nie dopuszczam do siebie słabości. Uważam, że każdy człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny i nie ma żadnego usprawiedliwienia, jeśli chodzi o pewne rzeczy i sytuacje, które miałyśmy okazję poruszyć na forum...

~~~~~

A moje życie, choćby przez odmienne poglądy i styl ubierania powiedzmy, jest i tak wystarczająco ubarwnione przez częśc tzw. "głupiej młodzieży";-).


carrie18-09-2004 09:44
intuicja(;

a powaznie- astaroth, bardziej niz boginia, mozna by chyba nazwac demonem. a tak z mojej prywatnej praktyki- zwykle dzieci z tzw dobrych domow, szukaja sobie lekko grozniejszych, albo przynajmniej egzotycznych pasji- do tej pory spotkalam sie z aniolami, cmentarzami i demonami wlasnie. taka troche chec ubarwienia sobie bezpiecznego zycia, tak mysle. poza tym na wszystko patrzysz z perspektywy czlowieka, ktory czuje sie bezpiecznie i nie zna zbyt dobrze jakiegos innego swiata.

Astaroth(Pam)17-09-2004 22:46
Heh, ciekawe doprawdy:D.

Dlaczego wywnioskowałaś to z mojego nicku? Powiedz, bardzo mnie to intryguje;-).
~~~~
Bo chyba nie dlatego, że Astaroth to bogini pożądania?-:P
~~~~

A rozpieszczona jestem. Przyznaję bez bicia;).

Choć może bez przesadyzmu, brata mam, więc umiem się dzielić:D.

Pozdrawiam:)

carrie17-09-2004 21:27
wiesz, myslalam dzisiaj o Tobie. i tak sobie wlasnie pomyslalam, ze musisz miec bardzo duzo milosci, pewnie nawet-lekkiego rozpieszczania. a wiesz, skad to wywnioskowalam? z Twojego nicku. serio. a lat mam osiemnascie.

Astaroth(Pam)17-09-2004 20:41
Ile masz lat?

Poruszyło mnie to, co napisałaś. Ja nigdy nie miałam takich problemów rodzinnych. Oprócz tego, że mieszkam z ojczymem i mamą, bo moi rodzice są po rozwodzie, dostaję aż az dużo opieki i szeroko pojętej miłości...
To też nie jest dobre.



carrie17-09-2004 14:52
tak, bylam u lekarza, i on stwierdzil u mnie depresje. moja matka powiedziala, ze lekarstwa uzalezniaja, a poza tym to przeciez nic takiego, moj ojciec w ogole sie tym nie interesuje, poniewaz interesuja go tylko moje oceny. no i- nie zyje wcale w patologicznej rodzinie, z pozoru wszystko jest dobrze. z pozoru. dlatego uwazam, ze tamtego chlopaka nie pownnismy oceniac po pozorach, naprawde niewiele o nim wiemy.

co do zmiany osobowosci przez depresje- to prawda, zmienia ja, ale depresja wcale nie wyklucza patetycznego podejscia do zycia.

przezroczysta17-09-2004 14:26
Hmm..mam świeczki w oczach :/ Bardzo smutyna historia..Bardzo Ci współczuje ale czas goi rany..Twoja też się w koncu zagoi tylko musisz odczekac troszke.
Życze powodzenia i 3maj się..Masz całe zycie przed sobą ;*

Astaroth(Pam)17-09-2004 13:42
Udałaś się do lekarza? Bierzesz leki? Bo to jakaś dziwna przewlekła depresja...Może po prostu jest Ci smutno? To niekoniecznie musi oznaczać depresję... A jeżeli się leczysz, to radzę zmienić lekarza albo iść do szpitala, skoro, jeśli to prawdziwa depresja, trwa tak długo.
~~~~

A depresja wpływa na osobowość i może zmienić ją nie do poznania, najczęściej tak właśnie robi. Tak
więc to żaden argument.
~~~~

No, jeżeli myślimy o tej samej normie( aajj, Ty chyba nieuważnie mnie czytałaś...:>)--->norma to było posiadanie:
a)rodziny(z którą ma się dobry kontakt)
b)przyjaciela (jak wyżej)
c)dziewczynę/chłopaka(także jak wyżej)
d)psa

Są to zjawiska zobowiązujące do czegoś. Skoro Ty uznałaś, że w zasadzie nie masz żadnego z tych podanych, to ja uznałam, że odbiegasz od normy. Rozumiesz?

~~~~
A idąc dalej tym tokiem chłopak raczej nie odbiegał od normy- z tej jednej prostej przyczyny- arta napisała zrozpaczona po jego śmierci DZIEWCZYNA. I to ponoć kochali się bardzo. Tak więc MIAŁ dla kogo żyć.



carrie17-09-2004 13:21
a pozdrawiaj sobie, pozdrawiaj.

i nie mow mi, jak mysli czlowiek chory na depresje.ja mam ją od roku. a to, czy ktos jest gornolotny, czy nie, zalezy od jego osobowosci, a nie od tego, czy ma akurat depresje.

odbiegam od normy, mowisz? mozliwe. a moze i ten chlopak odbiegal od normy? i w ogole- okreslmy sobie jakas "norme" zeby ladnie wszystko poklasyfikowac(:

Astaroth(Pam)17-09-2004 12:57
Nie mogę wiedzieć, kto ma depresję, a kto nie, to oczywiste. Nie mogę, bo z osobą nie przebywam na codzień.
Swoje mądrości opierasz na osobie Anny Dymnej, ja jednak mam przykład na wyciągnięcie ręki i nie muszę szukać autorytetów...
Moja mama wiele razy cierpiała na depresję, więc wybacz, ale wiem, jak to wygląda i jak to się objawia.
Dlaczego od razu założyłam, że to NIE była depresja?
Ano choćby dlatego, że właśnie z mego domowego przykładu WIEM, jak zachowuje się człowiek w depresji. Na pewno nie napisałby takiego listu, który, jak już mówiłam, bardziej świadczy o jakiejś afiszacji czy egzaltacji po prostu.
Człowiek w depresji NIE MYŚLI takimi kategoriami jak chłopak od listu. Ma umysł zupełnie odcięty od zewnętrznego świata, gdyby to była NAPRAWDĘ depresja nie czułby się w obowiązku informować kogokolwiek o swym samobójstwie;], a już na pewno nie zdobyłby się na wywody ciężkości sumienia i cierpienia swojej dziewczyny...
~~~~
-bardzo mi Ciebie żal, skoro w rodzinie czujesz się obco...To prawdziwe nieszczęście, i nie ma w moich słowach ani śladu ironii. W rodzinie powinniśmy mieć oparcie, akceptacje i bezpieczeństwo. Jeśli tego brak, jest mnóstwo komplikacji...Nie będę nadmieniała jakich, bo chyba wszyscy zainteresowani wiedząc, co mam na myśli...
-także mi Ciebie żal, po prostu nie trafiłaś na kogoś odpowiedniego. Trzymam kciuki, aby stało się to jak najszybciej!:)
-ja mam tylko jednego Przyjaciela, łączy mnie z Nim bardzo wiele i jeszcze trochę;). I dziękuję...Bogu może nie, bo w niego nie wierzę, ale....ogólnie dziękuję życiu, że dane nam było stanąć na swej drodze:).
-chodzi mi o szeroko pojętą odpowiedzialność, "musisz być odpowiedzialny za to, co oswoiłeś"- chyba każdy pamięta ten cytat z Małego Księcia. Jeśli chcę umrzeć ot tak, po prostu, bo życie znudziło się mi i uważam, że nic nowego już mnie nie spotka, powiniene się zastanowić, czy nie kogoś, kto beze mnie nie dałby sobie rady. To pomaga. Nawet matki, kiedy czują się bezsilne (np. dlatego, że ich mąż tłucze je i dzieci codziennie i wraca do domu pijany...), zazwyczaj nawet wtedy, kiedy chcą się zabić, nie robią tego, bo MAJĄ kogoś, dla kogo muszą żyć, za kogo są odpowiedzialne.
Może dziwne wyda Ci się porównanie psa do dziecka, może nie na miejscu, ale ja tak uważam. Psy to zwierzęta, które ogromnie kocham i nie wyobrażam sobie bez nich życia, zresztą w ogóle uwielbiam zwierzęta. Sądzę, że warto choćby dla takich od nas zależnych i przez nas oswojonych istotek żyć:).
~~~~
Tak więc jak widzisz, Twój przykład przykładem najlepszym nie jest, bo za bardzo odbiega od normy. Nie możemy się więc na niego powoływać.

~~~~
Ale mnie nie obchodzi, skąd się wziął Twój nick i z jakich pobudek go masz!:) Po prsotu zauważyłam zbieżność z książką mego ulubionego pisarza i nie omieszkałam Cię o tym poinformować...
Ale nie przejmuj się aż tak;-), to było pół żartem, pół serio, Ty mała paskudo:P.
~~~~
~~~~
Twój wywód w ostatnim poście nie byl za trafny, bo, jak już mówiłam, znam ten problem doskonale.
Mieszkając pod jednym dachem z osobą nadwrażliwą można się wiele nauczyć...

Być może nie powinnam oceniać tak radykalnie Pana, ale jak mówiłam, naprawdę dość trudno jest mi sobie wyobrazić człowieka w głębokiej depresji, która pchnęła go aż do samobójstwa, piszącego taki górnolotny list...:] I odczuwający i przewidujący żal osoby bliskiej po jego śmierci.
Osoba w depresji nie odczuwa żadnego smutku, ona po prostu NIE MYŚLI o bliskich w tym momencie, traktuje ich jak obce osoby.
Skoro więc ta odczuwała, i mimo to się zabiła, to jakaś ta depresja w moim odczuciu była lekko...naciągana.:]

Pozdrawiam serdecznie;)




accord16-09-2004 17:18
4 Astaroth(Pam)

albo mamy różne sposoby postrzegania żeczywistości, albo....
;)

carrie16-09-2004 14:05
aaa...jeszcze jedno, astaroth. omijalam ten temat, poniewaz byl juz szerzej opisywany pod wczesniejszym artykulem- jednak widze, ze "niektorzy lebka nie maja". otoz organizm jest tak zaprojektowany, ze reaguje emocjami na pewne niemozliwe do uchwycenia przez wlasciciela, czynniki- chodzi mi tu o niedobor witamin z grupy b, magnezu, litu, - dowiedziono, ze kazdy z tych niedoborow ma dzialanie depresyjne. i, wybacz- wtedy rzadne oderwane 'dzialania' i 'praca nad soba' niewiele pomaga. dowiedziono rowniez, ze najwiecej samobojcow dopuszcza sie tego czynu okolo trzeciej nad ranem- wtedy nasze cialo pracuje na zwolnionych obrotach, i kto nie spi, musi sie liczyc z pewnymi "efektami ubocznymi" na psychice. poza tym u wielu samobojcow odkryto zaburzenia w produkcji serotoniny- hormonu szczescia oraz.... logicznego myslenia.

dalej myslisz, ze wszystko jest takie proste i cudowne?

carrie16-09-2004 07:25
astaroth a skad ty mozesz wiedziec, kto ma depresje, a kto nie! zlamanej duszy sie nie widzi, jak to powiedziala bardzo madra z reszta pani anna dymna, ktora wiele razy walczyla z depresja. co do ludzi, ktorych sie "ma":
-w rodzinie czuje sie obco, bo wiem, ze osoba, dla ktorej zrobilambym absolutnie wszystko, woli nazywac "siostra" osoby, o ktorych malo wie, niz mnie
- rzaden chlopak, z ktorym bylam, mimo, ze mu na mnie zalezalo, nie potrafil choc troche wczoc sie w moje poczucie samotnosci- bo samotnosc, taka prawdziwa, nosi sie w sobie
- przyjaciol nie mam z zasady, mam znajomych- przyjacielem mozna nazwac kogos, z kim sie spedzilo spory kawal zycie i sprawdzilo w najgorszych sytuacjach, tak ja mysle
-nie mam psa, mam krolika. ale, wybacz moj 'egoizm' nie zamierzam zyc dla krolika.


co do tego, ze tak bardzo chcesz oceniac- nie chodzi wcale jedynie o cieple komenty, chodzi o to, ze ta dziewczyna i tak ma dostateczny problem, a ty nie wydajesz mi sie na tyle wnikliwym psychologiem, by wyczuc czy ktos byl egoista, czy nie, wiedzac jedynie pare faktow o nim.


a moj nick nie wzial sie z ksiazki kinga, tylko z ballady zespolu europe. widzisz, jaka jestes subiektywna? (:


Dobrawka16-09-2004 01:57
Zgadzam się z Magdusią~87.. Bo może on zrobił coś strasznego, albo dowiedzial się,że jest na coś poważnie chory. Eh, smutno mi się zrobiło. Szkoda czlowieka. Szkoda ciebie i jego rodziny. Bardzo mi przykro, że musicie cierpieć. Ja bym sobie nie poradziła zbyt latwo, gdyby mnie się coś takiego przytrafiło... To jest coś strasznego, okrponego, czego nie powinno wogóle być!

(*) :(

Magdusia~8716-09-2004 00:10
"sumienie człowieka jest tak cięzkie że bez pomocy idzie na dno, jak głaz". Tak napisał do Ciebie... Wydaje mi się że popełnił jakiś bląd życiowy o którym pewnie nikt nie wiedział i teraz będąc obok tak wspaniałych osób jak Ty, rodzina... poprostu bał się reakcji, tego że za bardzo zrani, rozczaruje, zostanie odrzucony, sam... Nie pomyślal tylko że bardziej rani takim odejściem... Dla mnie to jedyne racjonalne wytłumaczenie.

Zwracam się z uprzejmą prośbą do wszystkich którzy myślą o popełnieniu samobójstwa... wiem że kiedy ma sie dola nic nie ma sensu, nikt nas nie kocha, nie ma takiej osoby której by nas brakowało... ale gdy smutek nas choć troche opuści... spójrzmy wtedy na świat: ile rzeczy by nam umknęło... Czasem naprawdę można wiele stracić, a i bliskich skazać na cierpienie jak widzimy powyżej... Ja żadnym psychologiem ani filozofem nie jestem i na dodatek weny dziś nie mam, więc kończe już to gadanie... ale bądźmy dobrej myśli.

Pozdrawiam :)
.

Astaroth(Pam)15-09-2004 19:26
A dziękuję Optymistko, dziękuję;). Rzadko w dzisiejszym świecie można spotkać się z poparciem (no, może wtedy, kiedy nie popierają Putina:D) i aprobatą, najczęściej jest na miejscu pełna sztucznego, wydumanego krytycyzmu arogancja...fee...



Pozd rawiam:)

optymistka15-09-2004 18:33
co za dyskusja...
Astaroth(Pam)- popieram od początku do końca... jesteś jedyną osobą, która pisze tutaj coś w miarę sensownego...

Astaroth(Pam)15-09-2004 18:27
Owszem, gdyby był sam, nie miałabym nic do tego. Jeżeli byłby na tyle głupi, żeby rozpieprzyć swą karmę na długi czas, to nie obchodziłoby mnie to wcale. Od głupoty uciekam i się odgradzam wszelkimi możliwymi sposobami.
~~~~
Ale....na litość...kiedy ma się:
a)rodzinę
b)dziewczynę/chłopa ka
c)przyjaciela
d)psa
:]:]:] Ogólnie: KOGOŚ BLISKIEGO, to nie żyje się tylko i wyłącznie dla SIEBIE. Trzeba myśleć o bliskich naszemu sercu ludziach, o ich uczuciach, a raczej ich zmiażdżeniu przez taką samobójczą śmierć.
Jeżeli samobójstwo nie jest powodowane przez głęboką depresję, to, IMHO, nie ma na to ŻADNEGO wytłumaczenia.

Di@niz@s15-09-2004 18:20
A ja uważam że każdy człowiek ma absolutne prawo popełnić samobójstwo i jest to tylko i wyłącznie jego sprawa.

Astaroth(Pam)15-09-2004 14:17
Ech...widzę, że nie potrzebnie zmarnowałam swój czas na wstawienie tu mojego komentarza, bo nie sprawił, że otworzyły się Wam oczka. Niedobrze...
~~~~
Accordzie drogi...
Wyobraź sobie, że sprawę "kumam", i to aż za bardzo, niestety. Ale nie opiszę mojego przeżycia, bo to moja sprawa i nie chcę dać jej sępom na pożarcie. Zbyt mało dla mnie znaczycie, abym mogła się dzielić z Wami tym.
Skoro Ty jesteś, wraz z Carrie zresztą, tak bardzo wtajemniczony w sprawę, a ja bidna nieświadoma i "pierdoląca głupoty" w dodatku, to...może stworzyć jakiś osobny dział?? Dla tych, którzy są bardziej kumaci i dla tych, którzy są mniej? Ale myślę, że wtedy mielibyśmy możliwość oglądania pięknego i zaiste ciekawego paradoksu... Okazałoby się bowiem, że Ci "obeznani" i "wtajemniczeni" (ach, biedna ja! Czemu nie dane jest mi poznać tego światła, w którym kąpią się wasze mądre, oświecone umysły??) są daleko w tyle jeśli chodzi o pojmowanie pewnych spraw...

~~~~

Ja odpisuję tylko na to, co pewna Pani zawarła w swym pięknym i wzniosłym doprawdy arcie... Skoro sądzisz, że zbyt mało kumam, aby móc się wypowiadać, znaczy to też, że ta Pani popełniła jakieś błędy w swoim przekazie, bo, jak widać, art może być rozumiany dwuznacznie, albo w ogóle nie rozumiany...:]
~~~~
A teraz kolej na kochaną Panią Carrie (acchh...paskudo jak mogłaś tak zbeszcześcić utwór mego najlepszego pisarza?;]), która, jak mniemam, zapewne również jest pod wpływem Światła którego ja, "niekumata", nie miałam zaszczytu zgłębić...

Jak się ma problemy ze sobą, moja droga, to się rusza łebkiem (od tego niektorzy go mają...) i myśli się, co zrobić, aby problemy zniknęły. Pracuje nad sobą, rozwija się, po prostu COKOLWIEK, żeby sobie pomóc.
W żadnym wypadku nie można woleć popełnić samobójstwa, bo to jest właśnie najgorszy typ tchórzostwa;/... I problemy nie są tu ŻADNYM sensownym wyjaśnieniem...

No raczej nam to oceniać kochana, bo skoro Pani napisała arta, to nie po to, żeby go sobie oglądać czy wpisywać tylko piękne i wzruszające, podtrzymujące na duchu komentarze, tylko wyrazić swą opinię. Moja jest taka. Amen.:]

~~~~

A jeżeli Ty cudzą opinię kwitujesz jako "pieprzenie głupot", to bardzo współczuję Ci poziomu i kultury...(a raczej ich braku!)

ROTFL!!

Pozdrawi am mimo wszystko;-).

olenka15-09-2004 08:38
Trudno jest znaleźć odpowiedź na pytanie "dlaczego" wśród żywych... Nie zmierzone są odchłanie ludzkiej psychiki i często te najprawdziwsze powody swoich czynów kryjemy głęboko pod maską obojętności. Współczuję Ci, bo bez względu na to co w człowieku siedzi, tylko miłość ma sens i prawdziwą wartość. A Ty się niejako na niej zawiodłaś. Trzymaj się cieplutko ;)

carrie15-09-2004 07:16
accord- popieram

no do licha czlowiek mial tak wielkie problemy ze soba ze wolal popelnic samobojstwo- zastanowcie sie troche, jak bardzo musial cierpiec by sie na to zdecydowac... wszytstko jedno czy ktos o tym cierpieniu wiedzial, czy nie. czy egoista? ze wolal zakonczyc swoje zycie? Nie nam to oceniac! astoroth(Pam) nie znalaz czlowieka a smiesz pieprzyc takie glupoty

accord14-09-2004 23:43
4 shell

Ciebie też to się tyczy.

accord14-09-2004 23:41
4 Astaroth(Pam)

zastanawiam się z jakiej ty się człowieku choinki urwałeś.
o sprawie bladego pojęcia nie masz a pierdolisz smutki aż mało miło. sprawy nie kumasz to komenta nie wstawiaj, bo obeznanym tylko ciśnienie podnosisz.

shell14-09-2004 22:48
nie mam siły jush słyszeć,czytać, czy patrzec na samobójstwa.co dizeje sie z naszym światem??całe życie jesteśmy w stanie przekreślic tabletkami, pocięciem żył zy powieszeniem sie. dlaczego??nie potrafię tego zrozumiec.to ponad moje siły


Astaroth(Pam)14-09-2004 20:42
Wiesz....egoista i tyle...Wybacz, że zaneguję to, co dla Ciebie było, a może i jest nadal, bardzo ważne, ale jednak...żadna to była miłość! Bo nawet głupia i nawina nie byłaby aż tak głupia i aż tak nawina, żeby pozwolić człowiekowi na coś takiego...
Ciekawy był jego list, szczególnie to o sumieniu, ale niestety, są to tylko czcze słowa- pełna egzaltacja...Ciekawam, czy nie ciążyłoby mu sumienie bardziej, gdyby mógł być świadkiem Twojego cierpienia przez niego...Pewnie by ciążyło, oj i to porządnie, ale piękny czarnooki Pan poszedł na łatwiznę i się zabił, nawet nie próbując szczerze wczuć się w Twoją sytuację.
Także, podsumowując, jeżeli już musisz rozpaczać za takim człowiekiem, to tylko przypadkiem nie próbuj brać z niego wzorców...
I, choć o zmarłych nie powinno się źle mówić, to Twego przyjaciela mogłabym określić mogłabym określić 3 słowami: tchórzliwy, egzaltowany i egoistyczny.
Nie miałabym nic do niego, gdyby sam nie odebrał sobie życia. Zadanie Tobie bólu jest tylko kroplą, która przepełniła czarę. Połamał najważniejsze prawo, niezależnie, czy to chrześcijańskie, czy buddyjskie...Prawo, w które ja wierzę i przestrzegam go.

accord14-09-2004 20:23
sens się kończy kiedy zaczyna brakować perspektyw na lepsze jutro, i każdy kolejny dzień jest taki sam jak wczoraj lub nawet gorszy.

respect
(*)

camilla14-09-2004 18:34
Był młody, miał przed sobą całe życie...Nie rozumiem tego człowieka, Miał dziewczynę, rodzinę...czego mu brakowało?...współczuję Ci Crazykaczucha i wiem jak bardzo to boli, 3maj sie

Czaderka14-09-2004 16:26
Jeśeli ta historia jest prawdziwa to bardzo Ci współczuję :( Najgorsze jest to pytanie ,,dlaczego,,? Smutne jest to, że nie zawsze wiemy jakie ciemne myśli krążą w głowie naszych bliskich, może wtedy dałoby radę kogoś odratować :(

HiPiSkA14-09-2004 15:02
TRZYMAJ SIE CIEPLO MIEJ SILY TAK MI PRZYKRO TWOJ ART JEST TAKI SMUTNY ....DASZRADE PRZEBRNAC:) WIERZE W CIEBIE.

Moon_1914-09-2004 13:15
Tak mi przykro...;(Trzymaj się mocno!! Wszystko się ułoży...

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...