Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Zostawił mi coś niepowtarzalnego...

Autor: Nieznany
Odsłony: 1063
Data: 29-09-2004

Wszystko zaczęło się pół roku temu... Poznałam Artura przez chłopaka kuzynki. Było cudownie. On był niesamowity, idealny. Takiego mężczyzny zawsze szukałam... Tylko jeden problem- nie chciał się wiązać na stałe, interesowały Go jedynie wolne związki (choć tak szczerze, to już po tym wszystkim co przeżyłam dalej nie rozumiem tego stwierdzenia...). Wtedy jeszcze nie myślałam, że się zakocham, tyle razy już dostałam kopa od faceta, że sama nie chciałam się wiązać uczuciowo, ale stało się... Zakochałam się jak nigdy, pierwszy raz czułam się przy facecie tak jak przy nim. Były imprezki wśród znajomych, wypady za miasto, wspólne wieczory, dotyk jego rąk, zapach ciała, godzinne rozmowy...

Miałam nadzieję, że jednak stanie się cud, że pokocha, że będę znaczyła dla niego coś więcej... Pomyliłam się... W pewnym momencie po prostu urwał kontakt, nie było już nocnych rozmów przez telefon, słodkich SMSów. Pozostało cierpienie, niepowtarzalne cierpienie... Wtedy uświadomiłam sobie co tak naprawdę dla mnie znaczył (dziwne, że dopiero człowiek jak coś straci ... Rozumie wartość tego czegoś). Coś we mnie się zmieniło, nie miałam ochoty na imprezy, poznawanie nowych twarzy... Minął miesiąc... Trochę mi przechodziło i uznałam, że po prostu było to jedynie zauroczenie, że jeszcze trochę i mi przejdzie.

Zbliżała się imprezka u kumpla, jak wiadomo- piwko, rozmowy do białego rana i super atmosfera... I co się stało? Był tam On, a ja nie wiedziałam pierwszy raz w życiu, co powiedzieć, jak się zachować... Ale miałam być twarda, nie dać po sobie poznać jak bardzo mnie skrzywdził, ale On chyba sam wiedział jak na mnie działa, wystarczył jeden jego uśmiech do mnie, a ja już wiedziałam, co będzie się działo... Że zapomnę o złym, że znowu ulegnę... I stało się- całe trzy dni imprezowałam głównie w jego towarzystwie... Nie powiem, że było źle, było wręcz przeciwnie... Istna bajka. Zasypiałam przy nim, budziłam się w jego ramionach... Wmawiałam sobie, że nic to nie znaczy, że po prostu korzystam tak jak On, że jak odejdzie- nie będę cierpiała... Jak wiadomo, imprezka musiała się kiedyś skończyć... Wyjechał, a ja zdałam sobie sprawę z tego, że już nie wróci... Na chwilkę jednak się pomyliłam, odezwał się, chciał się spotykać, chciał być ze mną... Tylko pytanie, na jak długo? Minął miesiąc i znowu zero odzywania się, zero rozmów, zero kontaktu... I tylko co? CIERPIENIE...
Jakie to dziwne uczucie... Kochać, a zaraz koło tego cierpieć...
Minął znowu jakiś czas i jak wiadomo kolejna imprezka... Myślałam, że oderwę się od wszystkiego, od wspomnień... I jak się okazało, tam również znalazł się On... A ja nie potrafiłam mu odmówić... Wiedziałam, że w pewien sposób sama siebie krzywdzę, ale po prostu inaczej nie mogłam... A najgorsze jest to, że nic nigdy mi nie obiecywał, nigdy nie powiedział, że kocha... A ja głupia zachowywałam się jak małoletnia wariatka, która nie potrafi odróżnić dobra od zła... Ciągle wierzyłam, że coś się zmieni, że w końcu odda mi kawałek swojego serducha...
Następna pomyłka... Wyjechał do Irlandii, odszedł na zawsze... Wiem, że już nigdy się nie spotkamy, wiem, że muszę zapomnieć... Tylko jak mam zapomnieć, kiedy w brzuszku rodzi się życie... Moje i jego życie... Nasze dziecko.

Nie mam z nim żadnego kontaktu, a nawet gdybym miała- sama nie wiem czy potrafiłabym zniszczyć jego marzenia... Zastanawiam się czasem, co mam robić... Rodzi się we mnie życie i wiem, że będzie ono najważniejsze...

Czasem wydaję mi się, że pojawi się On w moim życiu, że przyjdzie i po prostu powie jak bardzo się pomylił, jak bardzo tęsknił, jak kocha... I kiedy dowie się, że mamy syna lub córkę, będzie to dla niego najszczęśliwsza wiadomość, którą mógł usłyszeć... Czemu tylko tak trudno uwierzyć w ten sen, ten nierealny sen?

P.S. Może kiedyś tu zajrzę i dokończę moją historię... Może powiem Wam wtedy, jak ma na imię moje dzieciątko... Jak się potoczyły moje losy... Może się coś zmieni, może nie będę samotna, może On wróci...

Średnia: 2.2/5 Oceniony 13 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Jak dodać własny artykuł?
Komentarze
niepowiem13-08-2007 16:10
OoOo Boże melodramat z starsznym zakończeniem i małym dzieckiem. . . A jesli taka sytuacja miała miejsce to szczerze? Dałaś sie wychujać.Jak sama napisałaś"Nie chciał sie wiązać na stałe'' Zastanowiło Cię dlaczego? Może dlatego,że był zaliczał panienke do kolekcji. . . A ty byłaś nawiwna jak małe dziecko, tanczyłaś jak on Ci zagrał może warto było poprstu powiedzieć "NIE!" może zjebał by Ci opinie ale czy to ważne.Miała bys swiety spokój:/ Alee. . .

kinderbomba3-08-2005 13:30
zrujnował Ci życie, powinien za to zapłacić, nie powinnaś mieć żadnych wyrzutów rządając pieniędzy dla dziecka. sam sie w to wpakował. rozumiem, że go kochasz i że cierpisz, nie chcesz dla niego źle, itd ale powinnaś zapomnieć o uczuciach i tak jak on zachować się po prostu po chamsku. pokazać, że nie może o Tobie tak po prostu zapomnieć, chociażby przez swojego potomka... 3m sie dziewcze. powodzenia

Malwina17-10-2004 17:33
Megalonampostaw sie na jej miejscu.....brawo dla karOOli za komentarz

karOOla_10-10-2004 20:15
eCh .. niewiem jak możecie wypisywać takie bezczelne komenty :/ poprostu stało się i już... teraz już nikt tego nie zmieni. Więc postarajcie się nie wyzywać autorki komenta tylko spróbować ją zrozumieć. Ja Ci współczuje z całego serduszka. Ten chłopak zachowywał się zajebiście nieodpowiedzialnie.. życze powidzenia w dalszym życiu .. i prosze, żebyś kiedyś skończyła tą historię... pozdrowionka :*** :)

Megaloman9-10-2004 14:27
kaska k-"wpaść każdy może"??? jeśli ktoś ma olej w głowie to nie wpadnie, proste i banalne:) czy Twoim zdaniem czlowiek bez "bzykania" życ nie potrafiłby???

Indira7-10-2004 22:56
Malutka moja nie wyobrazam sobie nawet co czujesz....mam nadzieje tylko ze Twoje(Twoje nie jego)dzieciatko bedzie dla Ciebie pociecha radoscia i sloncem zycia.....napisz koniecznie jak dasz swojemu maluszkowi na imie dobrze?
3maj sie cieplo i dbaj o siebie-wiesz jakie to teraz wazne:)

piotrekkatowice4-10-2004 22:15
Szczerze wiem co mozesz czuc, mialem podobnie, ale niestety dziecka nie bylo. Jeżeli moożna Ci jakoś pomoc, finansowo czy.. nie wiem. poprostu zagadaj piotrekkatowice@poczta.fm

pestka2-10-2004 01:30
czasem gdy ktos odchodzi... obojetnie czy umiera czy znika. czasem to przeciez rownoznaczne... poprostu chce sie miec dla siebie chociaz czastke tego kogos... czasem sie poprostu pragnie byc... miec...czuc... tak w takim natloku mysli sa bardzo skrajne i nawet trudnosci sie nie dostrzega bo radosc wszystko przycmi

obSesja1-10-2004 23:08
A ja napisze tylko tyle..ze podziwiam jesli ktos potrafi tak wytlumaczyc sobie sytuacje w jakiej sie znalazlas..nie zalamywac sie..a cieszyc z dziecka,bo ono jest czastka Was..
Brawo..powodzenia=)

Mi?ka1-10-2004 15:57
Sprawiacie wrażenie osób, które kompletnie nic nie wiedzą o tym, o czym piszą ! Dziewczyna napewno doskonale wiedziała co to jest antykoncepcja, wy nawet nie wiecie czy jej nie stosowała, więc nie piszcie tutaj, że była głupia naiwna itd. Ja osobiście ją zajebiście szanuje i rozumiem . Wiem co czuła idąc do łożka z tym chłopakiem wiedząc, że jej nie kocha. Autorce arta życzę powodzenia zdrowego i pięknego dzieciątka i szczęścia ( te w miłości napewno się znajdzie ). Czekam na dalszy ciąg historii 3maj się :]]

Nieznany1-10-2004 14:54
kasia k: Ja nie krytykuje jej za to, że zdecydowała się na urodzenie i wychowanie. Krytykuje ją za to, że przez swoją lekkomyślność pozbawia dziecka ojca. To troche samolubne jak dziewczyna decyduje się na współżycie bez zabezpieczenia z chłopakiem, gdy wie, że on ją zostawi. No chyba, że zabezpieczała się to respekt.
To czy myśle nieracjonalnie to nie tobie oceniać ponieważ nie wiesz do końca co ja o tym wszystkim sądze. Poza tym bardzo możliwe, że źle interpretujesz moje myśli.

Przytul mnie: zadna metoda nie daje 100% pewności. Ja to napisałam przy założeniu, że ona robiła to bez zabezpieczenia.

Pozdrawiam


kasia_k1-10-2004 00:20
4 Megaloman...i wszyscy zle kometujacy...

Posluchajcie-wpasc kazdy moze czy wy tego nie rozumiecie-nie rozumiem jak mozna te dziewczyne nazywac "debilką"itd...Moze pokierowaly nia emocje -chwila ALE kurwa ona wziela na siebie ten obowiazek-Ona nie uciekla ona postawila sie zadaniu-za to ja podziwiam i szacunek sie jej nalezy wiec nie okreslajcie jej negatywnie-nie zasluzyla sobie na to...

a poza tym co wy tacy pewni jestescie ze ojciec dziecka ja zostawi z nim sama...moze naprawde tak jak wierzy w to autorka moze byc inaczej i moze te marzenia moga byc realne

4 autorka walcz o swoje szczesciei szczescie dziecka-slusznie zrobilas decydujac sie na jego wychowanie teraz powoli pomysl i zdecyduj jak lepiej bedzie dalej...Nie sluchaj ludzi i ich rad pamietaj nikt za ciebie nie umrze-zrob to co mowi serduszko-teraz masz je dwa.....wierze ze wybierzecie prawidlowo...



Megaloman30-09-2004 22:15
eh, głupia jesteś, zachowałaś się jak debilka, ale cóż... pelno takich ludzi na tym świecie;/

przytul.mnie30-09-2004 19:25
Dobrze wiem co znaczy taka miłość... a jemu jest wygodnie... ma dziewczynę do zabawy... bez zobowiązań...

Odnajdz go.. powiedz ze bedzie mial syna/corke, wyciagnij pieniadze na dziecko... i nie zwiazuj sie z nim bo zaden zwiazek nie pociagnie przy milosci jednej osoby...

Kasieńko skoroś taka obcykana powiedz mi która metoda daje 100% pewności??

ŻADNA

Dobrawka30-09-2004 18:24
Teraz powinnać myśleć o dziecku, mniej o sobie. Cóż stało się. Powiadom o tym jak najszybciej ojca dziecka, niekoniecznie musisz z nim być. Wątpie, że on będzie tego chciał, ale jeśli tak, to pozwól mu się o to strarać... Byłaś nierozsądna, ale czasu nie da się cofnąć, więc teraz bądź mądrzejsza...

kasia_k30-09-2004 16:59
4 kasieńka...

wiesz co to ty myslisz nieracjonalnie-kurcze no stalo sie wazne jest to ze dziewczyna zdecydowala ze porzadzi sobie ze urodzi to dziecko i ja wierze ze ona zrobi wszystko aby bylo szczesliwe rozumiesz??a nawet antykoncepcja nie zawsze pomaga...

pozdrawiam...

Nieznany30-09-2004 16:07
Wiesz, że istnieje coś takiego jak antykoncepcja? Czemu z tego nie kożystasz... Przez swój brak zdrowego rozsądku skazujesz dziecko na dorastanie bez ojca.

Denerwuje mnie naiwność niektórych dziewczyn. No ale cuż...
Pozdrawiam

Homstusia30-09-2004 14:37
Na Twoim miejscu poważnie zastanowiłaby się nad tym czy jak wróci to warto otwierać przed nim serce. Rozumiem, że jest ci cięzko nie patrzeć na niego, ale jednak facet zachowal się egoistycznie. To wszystko zależy od Ciebie czy będziesz w stanie mu zaufac po tym wszystkim co Ci zrobił. Napisałaś na początku, że nie chciał się wiązać na stałe - (przetłumaczenie na jego język) lubie zaliczac laski. Koniecznie napisz jaki był c.d !!! Pozdrawiam gorąco!!! BuŹkA!! :)

martynka16030-09-2004 13:20
Zakladajac z gory ze tan art to prawda to mysle ze nie jestes naiwna. Sama bylam zakochana na zaboj i jeden malutki gescik z jego strony a ja juz sobie wmawailam ze mnie kocha i lecialam "cala w aniolkach" do niego, a za kazdym razem konczyo sie tak samo... on mnie olewal wkoncu. Wiem ze bardzo trudno jest odmowic ukochanej osobie. Ja ciesze sie ze przystopowalam w odpowiednim momencie i powiedzialam "nie". Skonczylo sie tylko na tym ze koles zrobil mi opinie "dziwki", bo nasciemnial, ale mam to gdzies. Moi przyjaciele wiedza jaka jestem a tylko na ich opini mi zalezy.

barti30-09-2004 08:21
no,dziewczyno masz problem... i to duży.
Czy ty naprawdę się cieszysz że będziesz miała dziecko z facetem który poprostu się tobą zabawił?
Zrozumiesz to gdy za rok albo dwa spotkasz napradę fajnego faceta i co wtedy mu zaoferujesz?
"Malutką pamiąteczkę" po upojnych imprezkach? gratuluję.
A może łudzisz się że Artur wróci zaraz pokocha Cię gdy zobaczy dzidziusia?
O głupia naiwności. Ten facet to gówniarz w krótkich majtkach i taki zostanie.
Przed tobą trudne chwile, zapomnij o imprezkach, będziesz przecież mamusią.
Mimo wszystko rzycze ci wszyskiego najlepszego.

Prayer29-09-2004 22:05
Optymistka, dzięki wielkie. Dobrze wiedzieć, że nie jestem osamotniony w moich spostrzeżeniach ;]

optymistka29-09-2004 21:44
popieram Prayera :) w całości :)

Prayer29-09-2004 21:22
ja pierdole, znowu sie zaczyna. Komus sie bardzo nudzilo i napisal melodramat ze smutnym zakonczeniem. W brzuszku rozwija sie zycie, no super, piekne, melodyjne stwierdzenie. Cudowne podsumowanie milosci. Natomiast jezeli ta historia jest prawdziwa, to uwazam iz jestes wybitnie naiwna i glupia. Skoro koles (moj imiennik, powinienem sie z nim solidaryzowac) olewal cie 2 czy trzy razy, a ty zawsze do niego wracalas, no to widzisz... jak sama napisalas "korzystalas sobie tak jak on". No to zescie sobie pokorzystali, czemu sie dziwic?

Dwudziestoparolatek29-09-2004 20:20
Witam! Pewnie zdziwisz się że tak moze pisać facet, ale tak naprawdę myślę! Ja uważam że Artur zdecydowanie zachował sięjak świnia! My faceci czasem obrażamy się gdy któraś z dziewczyn zanuci piosenkę Big Cyca "facet to świnia". Ale w kontekście tego arta to chyba ja sam bym dołączył ze swoim głosem do chórku tych pań! Fakt, ty byłaś niezwykle naiwna! Ale ON!???? On to zupełny dramat! Z premedytacją wykorzystał sytuację, którą stworzyłaś! Skąd ja to wiem!??? Po prostu jestem facetem! Taki okres mam już za sobą! I teraz szczerze Ci współczuję! Jeśli będziesz chciała się wyżalić, pogadać, pomailować to wal śmiało!

carrie29-09-2004 19:42
a ja Cie rozumiem.jestes naiwna, fakt, ale i tak bywa... przykro mi bardzo.ale camilla ma racje- teraz masz dziecko

Czaderka29-09-2004 18:23
No muszę Ci powiedzieć , że jestes strasznie naiwna po pierwsze, że wierzyłaś, że on Cię kocha a tak naprawdę na tych imprezkach poprostu Cię wykorzystywał bo widział, że jesteś zakochana i to wykorzystał i chyba nie sądzisz , że coś się zmieni.

camilla29-09-2004 17:59
Masz dziecko, teraz ono jest Twoim szczęściem, masz dla kogo żyć i w tym dziecu będzie jakaś cząstka Jego...To wielki skarb

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...