|
Komentarze
marshal: 9-03-2010 11:54 ja też mam problem tego typu spotykałem się z dziewczyną przez 2 tygodnie zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia wiedziałem że rozstała się z chłopakiem z którym była 4 lata. cały czas powtarzała mi że już do niego nic nie czuje chociaż on cały czas mówił jej że chce do niej wrócić . myślałem że to już za nią do momentu kiedy jej były dowiedział się że ona spotyka się ze mną... spotkali się a na następny dzień już była z nim spowrotem to było miesiąc temu a ja wciąż rozpaczam po jej stracie... rozmawiam z nią wyłącznie na gg bo boję się spotkania z nią ale ona mi cały czas opowiada co robi ze swoim chłopakiem, ma miłosne opisy typu 'kocham cię misiu'
mam mieszane uczucia co do jej zachowania nie wiem co ona ma na celu ... i nie wiem co chce osiągnąć swoim zachowaniem
pomocy!!
| Nieznany: 6-03-2010 19:39 to wszystko co jest w artykule to prawda ale czasem ciężko czeka się na kogoś nowego.ja mam taki problem że chłopak w którym się zadłużyłam jest okropnie trudny do zapomnienia.dla mnie jest poprostu najprzystojniejszy.i dla niego mogłabym zrobić wszystko w łóżku i poza nim heh... tylko on jest jeszcze dzieciakiem mimo wieku22lat.sam nie wie czego chce.wiem że mu się podobam bo lubi iść za mną i na mnie patrzeć.niestety niedługo będę pracować w tym samym miejscu co on i będę zmuszona do komunikowania się z nim.nie chcę już z nim rozmawiać bo rozczarował mnie swoim zachowaniem po jednej z imprez.oboje byliśmy pijani i przespałam się z nim. już nie był taki niedostępny,był wręcz słodki i kochany całował mnie tj ja lubię...pózniej szybko wstaliśmy bo oboje mieliśmy pracę na 12rano.jeszcze dzwonił do mnie pare razy.oczywiście nie zabezpieczyliśmy się i musiałam wziąść tabletkę po.więc trochę się o to martwił.na następnej imprezie szybko się zmył i mało rozmawialiśmy.liczyłam na to że zostanie na noc.zawsze bardzo mocno go chciałam tylko dla siebie.ale on stwierdził że musi się wyszaleć i że nie jest gotowy na związek.no nie powiem zabolało to moją dumę i zachwiało poczucie własnej wartości. teraz poprostu uważam go za buraka i nie mam zamiaru z nim rozmawiać prywatnie.czy dobrze zrobiłam? komentarze mile widziane
| lolek89: 20-02-2010 19:00 świetny artykuł :)
Ja jestem obecnie w dziwnej sytuacji.
On zakończył nasz związek po 3 miesiącach, bo powiedział, że nie może zapomnieć o tamtej dziewczynie, z którą był 3 lata. On kocha tylko ją, i nie potrafi pokochać innej.
Nie chce mnie krzywdzić i dalej w tym tkwić, bo wie, że to nie ma sensu.
Cały tydzień rozpaczałam, ale dzisiaj po rozmowie z nim sobie uświadomiłam, że miał rację. Nie da się kochać kogoś na siłę. W końcu mi przejdzie, nie zerwaliśmy ze sobą kontaktu..będziemy się przyjaźnić, jeżeli będę potrafiła..i jak się z niego wyleczę.
Ale wierzę, że da się to zrobić. Jest mi lepiej już.
Widocznie tak musiało być, i tego nie da się zmienić.
| mateusz2332: 12-02-2010 21:54 Witam. Moja sytuacja jest bardzo kiepska.. Kochałem pewną dziewczynę ponad pół roku Męczyłem się niemiłosiernie. Ciągle o niej myślałem a co gorsze wydawało mi się,że ona też coś do mnie czuje.. Przynajmniej dawała mi ku temu pewne powody. Zacząłem się o nią starać. Na początku szło bardzo dobrze,doszedłem do wniosku,że na prawde jej zależy. Niestety po dłuższym pisaniu/spotykaniu się z nią wiedziałem,że nic z tego nie będzie. Ja jestem bardzo uczuciowy,byle błahostki i już mam kiepski humor. Przestałem do niej pisać. Męczyłem się pare miesięcy aż w końcu mi przeszło. Odkochałem się. Byłem w końcu sobą Potem,gdy już nic do niej nie czułem spotkaliśmy się w gronie przyjaciół i znowu poczułem to co poprzednio. Wystarczyło,że ją ujrzałem to uczucia powróciły. Totalnie się załamałem bo już nie wiem co robić
| olcia369: 9-02-2010 15:46 chodzę z chłopakiem który mi się podoba do jednej klasy.....od pół roku spotykamy się na gruncie prywatnym (nie za często a są to zawsze imprezy)
ostatnio jak popiliśmy wróciłam do domu i pisał że podoba mu się dziewczyna że nie wie jak wyznać co do niej czuje...za kilka dni znów pisaliśmy i dowiedziałam się że mówił o mnie i że mu się podobam...ale widzieliśmy się już na 2 imprezach on nadal nie powiedział o swoich uczuciach nadal traktuje mnie jak zwyklą koleżankę. A ja zrobiłam sobie nadzieję każdy sms którego dostaje jest dla mnie rozczarowaniem bo nie jest od niego...nie mam ochoty wychodzić z domu,chciałąbym się do niego przytulić..pomóżcie ja nie wiem co robić:/ a to moje gg 20321034
| olcia369: 9-02-2010 15:40 chodzę z chłopakiem który mi się podoba do tej samej klasy
| Nieznany: 6-02-2010 19:45 Mi to jakoś nie pomaga ... Jeśli pozwolicie ja wam się wyżale. Trzy lata temu chodziłam z chłopakiem. Wszyscy mi zazdrościli, bo chodziłam z najwajniejszym i najprzystojniejszym chłopakiem w szkole. Było cudownie, do czasu. Moja niby przyjaciółka okazała się fałszywa tak jak i mój przyjaciel zniszczyli mój
związek z nim już nie będę opowiadać ze szczegółami, bo to nie ma sensu, ale moja niby przyjaciółka odbiłam mi go w taki sposób, że naopowiadała coś na mnie i go zniechęciła w pewnym sensie. Dwa dni jej starczyly, żeby z nim zacząć chodzić znienawidziłam ją za to. Trzy lata się do mnie nie odzywał udawał, że mnie nie ma. Teraz po trzech latach zaczął znowu pisać, gadać normalnie zostaliśmy przyjaciółmi a nadzieja we mnie zaczęła rosnąć.. Ale nic z tego, nie kocha mnie i uświadomił mnie o tym... Swoim zachowanie i wgl wszystkim... Teraz znowu udaje, że mnie nie ma, unika, a ja go nadal kocham nic mi nie pomaga, staram się zapomnieć o nim i o wszytskim co z nim związane, ale jak mam to zrobić skoro jestem z nim w klasie ? Nie mogę go unikać... Nic mi już nie pomoga, a te metody stosowałam przez trzy lata
| dawid87: 1-02-2010 12:26 Ps. nikomu nie jest lekko w takiej sytuacji człowiek wciąż walczy z myślą zadzwonić czy nie - może da się coś naprawić ale w głębi serca wie że to nie ma sensu
| Nieznany: 1-02-2010 12:16 Czytając wasze komentarze sam nie wie co myśleć, jestem w takiej sytuacji już od pewnego czasu z ta różnicą że znam gościa z którym moja była obecnie jest to był dopiero szok. Powiem jedno na to niema lekarstwa, a najgorsze jest to że z tym trzeba się po prostu pogodzić mimo woli.
| gigusia16: 28-01-2010 22:04 ale to nie tak łatwo zapomniec o tej osobie jak mowisz ja juz prawie rok cierpie
| Kryshan: 13-01-2010 20:25 Może moja ocena się tutaj wyda niezbyt na miejscu, ale cóż, może trafi do kogoś xD
Jako że w większości piszą tutaj Panie, rozumiem to gdyż płeć piękna jest raczej bardziej uczuciowa od świń (mężczyzn... Tak ja również tak uważam że 'mężczyźni' najczęściej są idiotami), więc częściej piszą...
Ale co jak co, nie można uznawać że Wszyscy są tacy... Rozumiem i sam wiem że dużo większa część jest nieco niezbyt ogarnięta, uznawać można za debili chorych, ale napewno jakaś cześć [prawdziwych] mężczyzn potrafi samemu się opanować i znaleźć prawdziwy sens...
Możliwe że ja też jestem jednym z tych gorszych frajerów, jednak nie wiem tego, gdyż nigdy nie miałem szczęścia się przekonać o tym przy prawdziwej kobiecie.
P.S.
Ale wszystko jest proporcjonalne, jako że większość mężczyzn może być idiotami, jakaś część jest ta dobra.
Więc znacząca część kobiet jest uczuciowa i wspaniała, to mniejsza część jest taka niezbyt "zayebista"...
| marta111141: 13-01-2010 13:08 Jestem tak zakochana w chłopaku on ze mną kontaktu nie utrzymuje ,ale ja nie potrafie zapomnieć.Już nie wiem co robić.Nie radzę sobie z tym.Chciałabym porozmawiać z kimś kto mi pomoże. gg 12878592
| _lena_91_: 5-01-2010 21:24 dziękuję za wszystkie rozmowy na gg, zyskałam WIELU znajomych, którzy mi bardzo pomogli.
| _lena_91_: 4-01-2010 16:16 chciałabym z kimś pogadać.... jestem załamana...tragiczna sytuacja, mimo tego ze on mnie rani nie umiem przestać kochac. gg 7355336
| mgcgalaxy: 3-01-2010 19:47 do dudnis - Hehe witaj w klubie kolego. Jedyne co pozostało to czekać aż przejdzie. Szczerze mówiąc to kiepską masz sytuację, że chodzicie do tej samej szkoły. I tak bedziesz o niej myślał bardzo bardzo długo i będzie to Twoim głównym priorytetem. Zobaczysz złapiesz się na tym że zaniedbujesz wszystko i wszystkich dla niej. Współczuję ale podobno przejdzie chć sam w to nie wierzę. POZDRO
| dudnis: 1-01-2010 23:51 Witam art. jest naprawde wpozo
Ja mam znacznie inny kłopot mam 15 lat.Rok temu zakochałem sie w pewnej dziewczynie(to była moja pierwsza miłość).Pisałem z nią ok.6 misiecy.Uzałem,że czas najwyzszy,żeby powiedzieć jej do niej czuje.Wydawało mi sie,że to musi sie udać,ja ją kochałem i kocham na zabój.Jednak ona powiedziała,że niestety,ale nic do mnie nie czuje po za przyjaźnią.Byłem załamany.Przez tydzień płakałe bez opamietania.Ona wówczas wyjechała.Myślałem,że już doszedłem do siebie jednak teraz to wróciło i odczuwam to jeszcze bardziej.Piszemy ze sobą raz na tydzień.Nie ma nawet mowy,zeby zakonczyć tę przyjaźń,bo tez chodzimy do tej samej szkoły.Tylko,ze ja już tak dłuzej nie potrafie.Teraz jestem w kompletnej rozsypce.Co ja mam zrobic???
| mgcgalaxy: 1-01-2010 19:15 Ciekawe czemu mój post opublikował się jako "Nieznany"??
| krochmal230308: 31-12-2009 02:35 CZESC :)
Ja szczegolnie do Justyny. Ma praktycznie taka sama sytuacje co ty90%!!!
Tylko ze wzielam sie i w wigilie z nim zerwalam ... Jesli chcesz porozmawiac to z checia sie skusze ... Jak co to moje gg 3327975 . Ps. kazdemu chetnie pomoge... Wiem co to bol zadany od ukochanej osoby ;( eh 3majcie sie wszyscy ...
| Nieznany: 30-12-2009 22:25 Chciałbym żeby to było takie proste. Próbowałem w ostatnich dniach zaprosić Ją do kina, na pizzę czy gdziekolwiek - zawsze na początku fajnie spoko idzie a na drugi dzień wymięka. Ja nie kazałem jej wybierać. Zszedłem na bok wydawało mi się, że tak będzie najlepiej ale widzę, że tak nie jest.
Do justysia1778 - co do ostatnich słów z poprzedniego posta z 27.12.2009 to naprawde nie warto nawet myśleć o skończeniu ze sobą. Szkoda życia. Jakie jest to jest ale jest tylko jedno. Podobno stadium konfliktów jest przedostatnim stadium więc może warto jeszcze raz spróbować?? A jeśli nie to pozostaje czekać aż samo przejdzie - a podobno przejdzie. POZDRAWIAM i dziękuję za sugestie :)
| justysia1778: 29-12-2009 16:52 notka kierowana do mgcgalaxy !
skoro ta dziewczyna pisze z toba i dzwoni do ciebie to musi jej zalezec na tobie chociaz troche nawet jak nigdy ci o tym nie mowila...przyjazn potrafi zmnienic sie w milosc uwierz mi ..a skoro naprawde ci na niej zalezy to zawalcz o nia nie poddawaj sie!
| mgcgalaxy: 28-12-2009 21:47 Witam wszystkich - ja jestem w nieco innej sytuacji niż poprzedniczka. Poznałem świetną dziewczynę i wiedziałem, że ma chłopaka i wiedziałem, że są ze sobą jakiś czas (chyba 3 lata). Jest unikatowa, ma niesamowity charakter - zawsze wesoła, szczera itp. Dużo przebywaliśmy w swojej obecności - praktyki. Rozmawialiśmy dużo o wszystkim i o niczym, plotkowaliśmy niemal na wszystkie tematy. Po pewnym czasie złapałem się na tym, że o niej myślę. Wtedy postanowiłem, że nie mogę się w niej zakochać bo złamię sobie serce. Ograniczyłem przebywanie w jej towarzystwie, pisanie itp. I wtedy zrozumiałem, że jest już za późno bo nie potrafiłem już przestać o niej myśleć. Zrezygnowałem z praktyk z pracy, ona wciąż pisze i opowiada mi róźne historie ze swojego życia, o swoim chłopaku. NIe potrafię tego słuchać a z drugiej strony nie potrafię Jej zrobić przykrości i ilekroć pisze, dzoni itp. nigdy nie odmawiam Jej pomocy. Nie wiem co z tym zrobić bo pogrążam się jeszcze bardziej. Jak ktoś ma sugestie to słać.
| justysia1778: 27-12-2009 18:45 hej ..kurcze przeczytalam to co napisal autor i jestem w kropce bo nie wiem czy naprawde sprobowac zapomniec o swoim chlopaku bo boje sie ze nie spotkam juz nikogo kto bedzie mnie kochal a tak szczerze to nie chce zeby on kochal kogos innego ....opowiem swoja historie...pewno dnia w mojej szkole byla dyskoteka szczerze mowiac jestem ladna dziewczyna(tak mi sie przynajmniej wydaje)wiec bawilam z kazdym gdy nagle podszedl do mnie jakis koles ..powiedzialam ze nie mam ochoty z nim tanczyc (szczerze nie podobal mi sie!) potem bylo kilka kolejnych dyskotek i gocio nie dawal za wygranal..zdobyl numer od mojego kolegi..no i napisal ..eh pomyslalam ze odpisze co mi szkodzi..az po kilku dniach brakowalo mi kasy na karty po gadalismy no stop dzienne pisalam do niego kolo 400esow "ale zaszwsze mowilam to tylko kolega" pewnego razu zadzwonil do mnie powiedzial:Kocham cie " i rozlaczyl sie nie wiem co sie stalo ale naprawde poczulam tz motylki w brzuchu potem przyjezdzal do mnie i wogole..byl czuly .pamietal jak migo moje serce gdy pierwszy raz go pocalowalam...ale pewnego razu dowiedzialam sie ze prawdobodobnie zdradzil mnie z inny (do tej pory nie wiem czy to prawda) wszyscy byli przeciwni temu ze z nim chodze ..szczeze to nie jest ladny ale wydawalo mi sie ze ma super charakter przeciez wyglad nie jest najwazniejszy...po jakims nie calym roku chodzenia zerwal ze mna bo powiedzial ze podgaduje do jego kolegi...strasznie plakalam nie spalam i w ogole..potem jakos pogodzilismy sie ale to juz nie bylo to samo chodzilismy po paru dniach byl koniec i tak w kolko ....poznalam innego chlopaka byl bardzo przystojny ...wydawalo mi sie ze to jest to swietnie sie z nim dogadywalam,..pewnego dnia po prosil mnie o chodzenie pisal ze mnie kocha szczeze tez mu tak pisala ale to nie byla prawda kochalam bylego..Postanowilam ze wybiore sie z moim nowych chlopakiem na spacer spotkalam tak swojego bylego...byl z moja kumpela ona siedzialaa mu na kolanach mialam ochote jej przywalic(ale pomyslałam szma** nie bije szkoda raczek brudzic..gdy wrocilam do domu plakalam jak glupia wszytsko mi sie przypomnialo ..postanowilam ze zerwe z michalem bo tak mial na imie moj nowy chlopak..ale nadal sie spotykalismy jak przyajciele...ja zrozumialam ze nadal kocham goscia z ktorym spedzialm tyle chwil w moim zyciu przeprosilam michala opowiedzialam mu o wszytskim i doszlismy do wniosku ze bedzie wspieral mnie w trudnych chwilach... .....
bylo mi ciezko nagle dostalam esa od chlopaka ktorego9 nadal kochalam..powiedzial ze przeprasza mnie za wszystko ze zrobil to specjalnie zebym byla zazdrosna ze chce tylko mnie i ze skoro nie moze zyc ze mna to nie bedzie zyl wogole..postanowilam ze spotkam sie z nim po tygodniach pisania znowu bylismuy razem ale to nie bylo to samo znowu cigle klotnie itp...teraz nadal sie klocimy bo mu wogole nie ufam chce zebym to ja byla wazna anie ktos innym..bardzo bym chchiala zerwac z nim i zapomniec ale nie umiem ...moze pomyslicie ze samolub ze mnie ale on naprawde na mnie nie zasluguje..tyle razy mnie skrzywdizl a ja mu wybaczam glupia slodka idiotka ze mnie kilka milych slow i ja juz lece do niego ale kurcze tak juz mam bylam (tzn nadal jestem) ponad dwa lata ..ale naprawde chce zapomniec tyylko nie wiem jak prosze pomozcie mi bo jest mi strasznie ciezko nie umiem z tym zyc ..szczeze nie mam z kim pogadac bo kumpele sa zazdrosne a miedzy mna a siora jest duza roznica wieku...kocham go strasznie oddala bym wszystko zeby bylo tak jak kiedy ale tak sie nie stanie...wiec pragne zapomniec..jak pislam ta notke to sie po plakalam...to bardzo boli w koncu to ponad dwa lata ...chce z nim zerwac ale tak juz ostatecznie....moze by mi sie to udalo ale nie wiem czy ktos z was ma takie uczucie jak ja: ja mam takie cos ze chciala bym to skonczyc z nim ale bardzo nie chce zeby potem on mial kogos innego...wiem ze dluga notka ale przeczytajcie i pomozcie ..bo juz sobie rady nie daje czasem mam ochote zakonczyc to wszystko na zawsze...skonczyc ale ze soba..ale tak sobie mysle ze za takiego drania nie warto...chce zapomniec pomozcie .. czekam na odp na strone lub na gg jesli ktos chce wysle nr..a i trzymajcie kciuki... ...nie chce sie zalamywac wole udawac i smiac sie ...pa czekam na odpianie
| ...gwiazdeczka...: 11-12-2009 21:28 jak tak czytam to to wiecie lepiej mi sie robi... czuje ze nie jestem sama... ze sa ludzie tak zalamani jak ja... chcialabym znow zaczac normalnie zyc... gwiazdeczka... - moj nick... wiecie skad sie wzial... moj chlopak tak do mnie mowil... tak bardzo go kochalam a on a po prostu zlamal mi serce...
| olusiar221: 28-11-2009 23:14 nieprawda. Ja byłam zakochana w chłopaku w 1 klasie gimnazjum strasznie, pierwszy raz wtedy płakałam przez niego. Później jak on wyszedł poznałam innego, takiego Pawła. Myślałam,że go kocham,ale pobyłam z nim 3 miesiące, trochę popłakałam i przeszło. 2 klasa gimnazjum jakoś minęła, nastąpiła 3. Wiecie jak to bywa , już się czuje,że jest sie dorosłym itd. Zaczęłam jeździć na balety i domówki. POjechałam raz z koleżanką własnie do tego chłopaka - Radka w którym byłam zakochana. Wystarczyło spojrzenie na niego i wszystko wróciło. Dalej go kocham,ale wmawiam sobie,że tak nie jest. Mówie mu,że nie jestem zazdrosna,ale jestem. Strasznie go kocham. Pierwszy raz tak jest. chce o nim zapomniec,ale nie potrafię. :(:( a najgorsze jest to,ze ja nie wiem czego on chce....
| Izza: 20-11-2009 16:19 Ja poznalam pewnego chlopaka,napoczatku nie zwracalam nawet na niego uwagi!,ale po czasie zaczelam sie z nim kolegowac bylismy jak przyjaciele ale po czasie juz bylo cos wiecej,!ukladalo nam sie wszystko pieknie itd. swietnie sie dogadywalismy i bylam w nim na maxa zakochana,przeprowadzil sie nawet do mnie mieszkalismy ze soba kolo roku, ale po czasie zaczelismy sie ciagle klicic i kilko krotnie zrywac ze soba;/ ale zawsze wracalismy do siebiem,ale nie bylo tak jak kiedys nawet i mialam takie przecucie ze mnie oklamywal;// i bardzo bym juz chciala sie odkochac od niego i zostawic go ale tak na stale
| Anja96: 20-11-2009 16:08 Czytając 1% tych komentarzy można łatwo dojść do wniosku, że większość chłopców to siusiaki. ;p Mój też się na mnie wypiął nie wiadomo za co, ale jakoś żyję i jem, i oddycham, i czytam, i słucham muzyki... Da się żyć mimo wszystko. ;-)
| werka2903: 18-11-2009 22:52 Noo właśnie fajnie tu wszystko napisane tylko że łatwiej jest napisac a trudniej już zrobić. Jak zapomnieć o tej osobie jak się ją bardzo kocha. Chce jakoś o nim zapomnieć a nie wychodzi mi to :(
| Anka132: 6-11-2009 23:11 Dacie radę :)). Czasami tak musi po prostu być. Ja przez rok męczyłam się po rozstaniu z chłopakiem. Strasznie to przeżyłam. Dla mnie to była istna tragedia. Moje życie straciło sens, a ja potrafiłam zrobić wszystko byle on do mnie wrócił! Robiłam różne głupie rzeczy, płakałam, słuchałam dołujących piosenek, nic mnie nie obchodziło tylko ON. Zaniedbałam codzienne obowiązki, opuściłam się w nauce. W dodatku widziałam go prawie codziennie, a gdy próbowałam z nim rozmawiać to miał mnie gdzieś. Najbardziej zabolał mnie fakt, gdy stwierdził, że kocha moją przyjaciółkę, a ja mam się odwalić Na szczęście Marta stwierdziła, że ma się od niej odczepić. Nadal coś tam do niej niby czuje, ale... jakoś przestało mnie to obchodzić. Wyciągnęłam z tego wiele wniosków. On po prostu nie był wart tych łez i tego cierpienia przez cały rok. Od samego początku mnie olewał, a pomyłką było to, że w ogóle byliśmy parą.
Nie poddawajcie się. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście, a jeśli nie możecie odzyskać ukochanej osoby, to jestem pewna, że na waszej drodze stanie jeszcze ktoś wyjątkowy, ten ktoś na całe życie ;**. Możecie sobie na razie nie wyobrażać happy endu, ale sami się przekonacie, że przyjdzie taki dzień, gdy wszystko się ułoży. Trzymam za Was kciuki
| Antenkaaa17: 1-11-2009 20:58 No to taka moja opowieść...
Mama zabroniła sie spotykać z chłopakiem ktorego kocham, ale miała podstawy... wzial mnie do siebie na impreze, po czym nie zalatwil transpotru powrotnego i obdzwaniajac wszystkich na koncu musialam zadzwonic do brata ktory przyjechal ale na drugi dzien powiedzial mamie, ze "w srodku nocy na obej msc stalam sama jak pies". Fakt, chłopak nie wyszedł ze mną ponieważ poszedł spać (jego imieniny, nie musze mówić w jakim był stanie ;)). Gdy powiedziałam o tej sprawie chłopakowi to wściekł się, a potem jeszcze stwierdzil, ze to moja wina bo moglam u niego spac (to znaczy, tak to wygląda z jego str). Ale nie mogłam! Po 3 miesiącach związku spać u chłopaka to jednak nie dla mnie... ja mam 18 a on 24 lata. Na dodatek powiedział, że nie ma zamiaru sie tlumaczyc mojej mamie. I co mam zrobić? Nie jestesmy razem już ho hoo, ponad dwa miechy ale nadal go kocham. I ZA CO??? I PO CO??? Olewus totalny z niego, pije, pali ziółko ale oczywiscie ja go kocham i cierpię strasznie!!! I nie wiem, czy kiedys z tego dołka wyjdę. Już raz go pokochalam po czym mi przeszło (po 7 mies, a potem znowu...) według mnie było warto, ale to głupie rozpamietywanie.... Czassami chyba warto dac sobie na wstrzymanie. Mam nadzieję, że zrozumie swój błąd i wróci do mnie, albo, że ja wreszcie uwolnię się od myśli o nim, i bęę znowu szczęśliwa :) oby :)
| plewek: 21-09-2009 20:04 Opowiem wam moją historię.
Choć nie jestem już nastolatkiem muszę się wygadać bo to mi naprawdę pomaga. Pracowałem w pewnym zakładzie gastronomicznym gdy pojawiła się ona na początku nie zwracałem na nią uwagi lecz ona stała się nachalna i robiła do mnie podchody. Ja w tym czasie miałem swoją dziewczynę lecz między nami nie układało się tak jak powinno. Kilka spotkań, długie rozmowy przy piwie, szczere do bólu! Początkowo zaproszenia z jej strony na imprezy masowe typu koncerty itp. Oczywiście skorzystałem. Było fajnie ona wiedziała że mam dziewczynę i nic sobie z tego nie robiła. W końcu zwolniono ją z pracy. Troszeczkę urwały się kontakty ja w między czasie zerwałem z dziewczyną. W końcu gril u mnie i dowiaduję się że ona się spotyka z jakimś chłopakiem, niby kolegą, cios w serce, panika długa rozmowa. Zerwanie kontaktów. na miesiąc tak zaplanowaliśmy. U mnie było dobrze początkowo bardzo ciężko, próbowałem zapomnieć potem wysłałem jej sms ze jadę do Krakowa na wycieczkę po dwóch dniach odpisała że pojedzie ze mną radocha jak nie wiem co. Pojechaliśmy było miło. Okazało się że ten chłopak wyjechał za granice i zostawił ją bez pożegnania. Było fajnie do puki nie wrócił znowu to samo smutne oczy milczenie itp. Dzisiaj muszę już iść ale dokończę wam wkrótce.
| moniczka3: 29-07-2009 18:36 Ja zgadzam się z autorką tego tekstu.
tez kiedys byłam zakochana i tez musiałam sie odkochać:( to smutne ale prawdziwe jest cieżko ale tzreba dawac rade nie każdy ma silno wole i sie poddaje po jakims czasie ale faceci uwazaja wtedy nas za jakies nienormalne , dziwne, najlepiej u nikac tej osoby jak ognia nie rozmawiac nie oglodac zdjec ponieważ wszystko wraca do kobiety. a kazdy wie ze kobieta jest uczuciowa pozdrawia nowa w tym miejscu Monika
| Kinn: 28-07-2009 10:43 Super rady ... tylko .. że skoro tobie przeszło po takim czymś nie znaczy że każdemu....wiele chłopaków chce być ze mną a ja kocham tylko jednego ..niestety on do mnie czuje tylko przyjaźń może nawet taką nie dokońca ... nie łatwo jest z tym żyć ...
bardzo się cieszę że tobie się udało ...
ja wiele razy prubuje się zakochac spotykam się z innymi chłopakami nic z tego wmawiam sobie że będzie ok i nie jest i wiem że nigdy nie będzie po co mam oszukiwać samą siebie skoro to tak bardzo mnie boli :( nie potrafie się odkochać zapomnieć czy coś w tym stylu .... raz nawet czułam że się zakochałam .. chodziłam z tym kolesiem tydzień przez ten tydzień mówiłam że go kocham ale wtedy oszukiwałam nawet samą siebie zupełnie nic do niego nie czułam tylko jedynie bardzo go lubiłam ale na prawde nic po za tym .. !!! a więc stwierdziłam że nie ma sensu ciągnąc dalej takiego związku bo tym bardziej ranie siebie i jego ona na prawde się zakochał po tygodniu czuł że na prawde go kocham że spotkało go szcześćie nie wiedział że ja go nie kocham że tylko go lubie nie miał o tym pojęcia gdy się spotykaliśmy byłam czuła jak by nic się nie stało a czułam w sercu ból i nic po za tym !!! .... przy okazji gdy z nim zerwałam zraniłam kolejną osobę ... on kocha mnie do teraz ja niee !! kocham tego jedynego i wiem że nie uda mi się przestać !! więc dzięki za rady ale nic z tego
| Ikonek27: 6-07-2009 17:57 Wiem, że nie będzie łatwo ...
Ale brakuje mi chłopaka...bliskości itp...:(
Już nie chodzi tylko i wyłącznie o Niego, ale w ogóle...
| Ikonek27: 6-07-2009 17:55 Świetne rady..niestety nie dla mnie ;( ...
Chodziłam już z Nim wielokrotnie...
W związkach z Nim..po paru dniach, dochodziłam do wniosku iż nie potrzebuję chłopaka, no więc zrywałam.
Nie odzywaliśmy się bardzo długo, lecz mijaliśmy w szkole...
Ale oboje mieliśmy się w du**e...
Kilka dni temu napisał do mnie :
"Hej co tam?"
...odpisałam.
No i tak zaczęliśmy pisać...często późnym wieczorkiem...
Żartowaliśmy, a że On jest zboczony
zaczął flirtować itp..
Potem poprosił mnie o swoje fotki..
Naiwna, głupia, debilka czyli ja...z nadzieją, że będziemy razem oczywiście wysłałam Mu je...
Piszemy znów..ale tym razem na gadu..
Pisze mi, że wrócił do Marty ...prawie się załamałam..;(
nie wyobrażacie sobie tego...
. .
Wmawiam sobie, heh no wmawiam, po prostu tak jest -> Wszystko moja wina!
Mogłam pisząc z Nim pokazać obojętność to by się bardziej przyłożył.. a że ja byłam uległa to pisałam jak On itp...teraz żałuję :(
Nie potrzebnie sobie nadzieję robiłam...
Oboje mamy trudne charaktery...lecz ja na ogół jestem osobą bezpośrednią, lecz na początku trochę sie waham, ale potem strzelam prosto w mostu..
przeczytajcie o mnie "Iwona"
i o Nim "Patryk"
Być może nie pasujemy do siebie??
Co mam zrobić, aby go odzyskać ? :(
Jestem w kropce ;(
Macie dobre serca, pomóżcie mi :(
| tuptus: 27-05-2009 01:03 heh, po pierwsze witam po latach (ciekawe czy jeszcze ktos z dawnych lat tu jest?) kolezanko heh14 najpierw zajmij sie nauka bo polski jezyk jest piekny i szkoda go kaleczyc:) Po drugie przeczytaj od gory, potem od dolu i zobacz po co to forum powstalo!! Napewno twoj przypadek nie potrzebuje pomocy wiec sie nie przejmuj:) bedzie dobrze!!! Musi byc !! :)
| heh14: 15-05-2009 21:38 tak więc teraz ja. mam prawie 15 latno to tak poznałam chłopaka właściwie przeniósł sie w tym roku do mojej klasy. podobał mi sie bardzo po jakiś 2 miesiącach on zaczął pisać do mnie rzeczy typu: lubisz mnie,ja odpisywałam ze tak to on wtedy mówił ze chciałby zebym go bardziej lubiła bo on mnie bardz bardzo lubi . J a jest z natury bardzo nieśmiałą osoba i i boje sie mówic co czuje no więc tak z e soba pisaliśmy w szkole naormalnie gadalismy a ż pewnego dnia(ja musicie wiedzieć buja;łam se w nim cały czas)on spytał czy go lubie znowu ja powiedziałam ze lubie go tak jak on mnie więc on powiedział ze mnie kocha. tego samego dnia on mnie prosił o chodzenie lecz ja byłam wtedy na gg z koleżanką on o tym nie wiedział kulturalnie mu odmówiłam, ale przeciesz sie w nim bujałam on sie nie obraził całe szczeście tego samego dnia była dyskoteka w szkole ja nie pozłam i później sie do wedziałam że marek bo tak sie nazywał tańczył z koleżnaką moją ale to jego dobra znajoma więc sie nie wkurzałam tak bardzo nastepnego dnia powiedziałm mu ze przemyślałam wszystk i powiedziałm ze moge z nim chodzić9a (musicie wiedzieć ze on kochał taka dziewczyne magde i wszedzie pisał kcm)no więc on sie na początku ucieszył napisał ze tesz mnie kocha ale nie może ze mną chodzić bo kocha magde.ja nie chcąc byc gorsza napisałam ze tesz mam taką osobę i o sie wtedy na mnie wkurzył zaczął pisać takie rzeczy:to po co k*rwa taki erzeczy do mnie piszesz ze mnie kochasz itd. a on przeciesz postąpił tak samo.później wszkole cały czas mi pisał ze mnie kocha ja teszmumówiłam ze go koach ale on pisał ze i tak nic z tego nie bedzie.. Najgorsze jest to ze właśnie jest nieśmiała i czesto zmieniałłam zdanie oczywiście bardzo go kochałamale mówiłam na przykład ze nie bo bałam sie ze juz mu przeszło i wyjde na idiotke. no i pewnego dznia powiedział mi ze to było tylko zauroczenie ja powiedziałam ze mie "niby" przeszło.a wieczorem wysłałam do niego taki buśki:* właściwie to sie pomyliłam bo miały być do mojej koleżanki a on wtedy napisał zebym sie pier(oliła ze miałam nadzieje a on od początku zartował . pisał ze jest dzi*ką ku*rwa i mnie wyzywał ze nie chce zyby nawet taki paszczak sie w nim bujał itd. myślałam wtedy zie sie zabije cały czas ryczałam. ale po ok tygodniu o n jednego dnia mówił ze nnie kochał jeszcze tego samego dnia mnie wyzywał.i to sie ciągneło cały czas powiedzial tez ze wtedy na gg zartował przeprosił mnie za to . i tak był o ze pisał ze mnie kocha a potem tak mówił bardzo mnie to denerwowała potem on sie jakoś na mnie obraził i sie wogle nie odzywał Po jakimś czasie znowu powiedział ze mni kocha ja powiedziałam ze mu nie wierze a on zebym myslała co chce on swoje wie. najgorsze ze byłam z nim w klasie znaczy jestm.a i jeszcze nawet wtedy jak sie nie odzywał to sie na mnie bezczelnie na lekcjach gapił i podrywał moją koleżanke ale tylko na moich oczach ale po tygodniu dał se spokuj. jak do niego pisałam to on nie odpisywał albo pisał zębym dała spokuj bo on wtedy nie kłamał z tym na gg.dopiero ostatnio zaczął do mnie pisać i gada ć najgorzse jest to ze tak na mnnie patrzy jak kiedyś jakby sie bujał takim szczerym ciepłym prwdziwym wzrokim. czesto tesz mnie pyta czy go lubie. a jak go ostatnio spytałam czemu zaczął sie do mnie odzywac to powiedział ze teraz są lepsze dni.teraz w szkole mówi mi komplementy gadam z nim normalnine on flirtuje bo to widać. ale ja nie wiem czy mu mam wierzyć dalej bardzo go koacham prosze pomóżcie mi doraćcie jakoś..
| asiula939: 5-05-2009 15:08 a jesli by naprawde cie kochal to wybralby ciebie a nie imprezy czy cos ..:( wkoncu zawsze razem mozecie sie wybawic ... to napewno tylko glupia wymowka wkoncu zrozumie ze nie tylko zabawa sie w zyciu liczy...
| asiula939: 5-05-2009 15:05 musisz dac rade!!faceci to idioci teraz to wiem napewnooo :(( a z przyjaciolkami tak jest, tu niby cie wspieraja z tu ci potrafia takie swinstwo zrobic :/ moja "przyjaciolka" np. ostatnio przyznala mi sie ze podoba sie jej chlopak z ktorym bylam, ale powiedziala ze w zyciu nie zrobila by nic zeby mnie skrzywdzic i ze nie potrafilaby.... teraz wiem ze zrobila mnie w h**a !!! :( na moich oczach zaczela sie z nim obmacywac, pozniej sie gdzies razem zgubili...reszte mozecie sie domyslec :/ nie wytrzymalam iii....zaczelam wyc :(( wszyscy zaczeli sie do niego rzucac zeby ze mna pogadal itd, a ten ze nie wiedzial ze mi jeszcze zalezy itd... zabralam swoje rzeczy i ucieklam stamtad...:( a ten po pijaku zaczal jezdzic autem i mnie szukac... ;( prawie sie rozbil wiec moja kumpela wziela mu kluczyki (prawie ja uderzyl bo nie chcial ich dac ... ) joGobela48 : jesli sie naprawde kochacie to nie marnujcie tego :( pogadaj z nim, moze to cos da ..? a jesli nie to lepiej zmien miejsca w ktorych go widujesz :/ bo widujac go bedziesz bardziej cierpiec i tesknic ;( znam to...
| joGobela48: 4-05-2009 12:55 Ja przeczytałam cały artykuł i cos mi mówi ze nie dam rady. Nie wiem co mam zrobic tak mocno Go kocham ...;( A najlepsze jest to ze teraz moja kumpela zaczła do nieGo krecic ja byłam z nim poł roku , miałam juz wczesniej innych chłopaków ale dopiero przy nim poczułam ze to jest to. 3 tyGodnie temu zerwalismy ze soba w sumie on ze mna . Wyszło na to ze on sie chce bawic i to do nieGo za wczesnie ale powiedział ze mnie i tak kocha ,bezsesu.a no i on chodzi w te same miejsca co ja wiec co ja mam przestac tam chodzic ...??
| xxkamuskaxx: 2-05-2009 21:51 jest wartypoświęcenia bo mnie wspiera i potrawi zrozumieć a co do tego ciacha miej na niego oko:D
| asiula939: 2-05-2009 21:32 a czy on jest wart takiego poswiecenia... :/ ? :( dosc trudna syt. bo napewno nie chcesz go skrzywdzic a meczyc sie tez nie ma co :/ a co o nadziei to fakt ze bedzie jej sie trudno pozbyc alee...juz jakies postepy sa heh dzisiaj takie ciacho mialam na jezdzie zee :D:D:D heh mam jego n wiec
Diva23 : ehh rozstania naprwde bola...:( ale na szczescie mialas kogos komu sie moglas wyzalic i kto cie wspieral gdy bylo naprawde ciezko :/ :) pierwsza milosc jest trudno zapomniec niestety ciesz sie zyciem... nic innego nam nie zostalo :p
| xxkamuskaxx: 2-05-2009 20:06 niewie on myśli że ja go kocham a ja mu niepotrawie powiedzieć że nie!
;/a co do tego zkolejnym dniem..
współczuje...wiem jak to jest..
ta nadzieja niepotrawi zagasnąć;(
ehh
a szkoda...
heh a z tymi osóbkami zgadzam się reszte wykastrować hehe
też mam nadzieje że Ci się ułoży będe trzymać kciuki:D
| Diva23: 1-05-2009 22:31 Rozstania zawsze tak strasznie bolą. Zerwałam z chłopakiem już 2 miesiące temu. Przez miesiąc byłam w kompletnej rozsypce. Tylko przyjaciele utrzymywali moją psychikę na jakimś w miarę normalnym poziomie. Teraz jestem z innym, ale nadal szukam w nim cech byłego. To była moja pierwsza i prawdziwa miłość. Tęsknie za nim
| asiula939: 1-05-2009 20:51 nom i niestety wciaz musze znosic jej towarzystwo ;(
ehhh a on wie o tym ze traktujesz go tylko jako przyjaciela?? bo wiesz czasami nie warto sie meczyc z kims kogo sie nie kocha :/ :(
a ja dzis znow kolejny dzien mialam kiedy mialam ochote do niego podejsc ii ... :( co chwile zostawalismy sami (jakos zawsze wszyscy sie zmyli :/ ). kurde jaka ja glupia, wciaz mam nadzieje ze mozna to jeszcze naprawic
a co do kastrowania to wiesz mozna tylko niektore osobniki oszczedzic :pp BuśŚ :* mam nadzieje ze ci sie jakos ulozy
| xxkamuskaxx: 30-04-2009 22:13 wykastrować????dzieci by niebyłoxd heh ale nizły pomysł..
niemam drugiej połówki jestem z chłopakiem którego uważam za przyjaciela;(
takie już życie..
niedziwie Ci sie niezłą miałąś'przyjaciółke'
| asiula939: 30-04-2009 20:55 ps: wiem ze trochu wredna jestem no ale po takich przezyciach to sie nie dziwcie
| asiula939: 30-04-2009 20:53 ehhh to wiem jak sie moglas czuc:/ bo moja "przyjaciolka" korzystala z okazji jak nie bylam z nim i zawsze na jakies imprezie czy cos sie oboje gdzies gubili... :/ a ona jeszcze raz na drugi dzien mi opowiadala wszystko ze szczegolami co robili, jak sie calowali itd ...:((( (to sie nazywa przyjazn... :/ ) ehh niektorzy naserio maja gdzies co czujemy i widac jacy sa niektorzy przyjaciele no ale miejmy nadzieje ze nie wszyscy sa tacy a co do tego wytepienia to moze nie alee... wykastrowac mozna wszystkich ja jestem za :pp i jestem pewna ze tez znajdziesz kogos kto bedzie wart ciebie o ile juz nie masz swojej drugiej polowki ?:D:D
| xxkamuskaxx: 30-04-2009 20:41 o tak wytępić cały gatunek no ale...w sumie są chyba nam troszke potrzebni:D
wiesz dużo nas łączy mój były też sobie znalazł moje całkowite przeciwięstwo tylko ja mam gożej bo to moja przyjaciółka!!a i znajdziesz lepszego:D
dzięki za pozdrowienia i nawzajem
| asiula939: 30-04-2009 15:29 ehh moze i masz racje :) nie warto :p
mam nadzieje ze jak najszybciej o nim zapomne :/ tylko jedno mnie wkurza...dlaczego dla mnie nigdy niczego nie poswiecil ani nie zostawil a dla niejj tak... ehh;/ teraz wybral sobie moje zupelne przeciwienstwo, moze bedzie mu z nia dobrze (Oby niee ) kurde trzeba by było wytepnic caly gatunet :pp chociaz z nimi zlee...a bez nich jeszcze gorzej :// pzdr :*:*:*
| xxkamuskaxx: 29-04-2009 21:54 no tak chłocpy toświnie i się niezmienią ale może on kiedyś zrozumie co stracił....;)
napewno jesteś świetną laską i w końcu to zrozumie:D wiesz...próbowałąm też się zemśić i tylko skrzywdziłąm a teraz on sie na mnie odgrywa...to niedobry pomysł;//
| asiula939: 29-04-2009 14:09 dziekuje "xxkamuskaxx" za odpowiedz :)).
a co do jego kolegow itd to juz nawet kiedys mu o tym powiedzialam i pisalam a on ze wcale tak nie jest i wogole... ehhh jego rodzice mu nawet gadali ze jest glupi bo nie szanuje tego co ma...niby mowil ze ma duzo pracy itd ale jego matka sama mowila zeby gdzies poszlismy ze ona nawet moze mu kase na bilet np do kina dac :ppp jestem w trudnej syt.. bo tu niby jestem wsciekla na niego a z drugiej str jest mi go w jakims sensie zal.. :/ poklocilam sie z nim kiedys przez esy. napisal mi ze on chyba nie moze miec jednak dziewczyny i jakos zaczal zasmucac.. :(( a tu znowu taki hamski :/ wiec ja juz niewiem czy to ze mna jest cos nie tak czy z nim... czy to moja wina, jego czy nasza :(( ostatnio nawet myslalam zeby sie jakos zemscic i sprawdzic go czy byl by wierney swojej dziewczynie z ktora teraz jest, ale niewiem czy to sie nie odegra na mnie lub czy go za bardzo nie skrzywdze :(( ehh... oni chyba wszyscy sa tacy sami :/ :p
| xxkamuskaxx: 29-04-2009 11:47 'nieznany':)moim zdaniem ten chłopak sam niewie czego chce napisz mu to ale niewiem czy jakbyś do niego znów wróciła czy to miałoby sens raczej nie a jeśli zechce znów do Ciebie wrócić postaw sprawe jasno...powiedz że dlaniego niebyłaś ważna tylko kumple i dlaniego byłaś dodatkiem do życia a nie całym życiem...jeśli kocha spróbóje to odkećić jeśli nie znów napisze'rób co chcesz'mi też tak chłopak kiedyś napisał lecz potem był smutny przybity itp....i tak się rozstaliśmy...on niby był zazdrosny ale to samo ciągle do niego wracałam a ten znów że kumple i on niemoże;(i nic z tego związku niewyszło...lekarstwem na złamane serce jest nowa miłość chociaż wiem jak to jest..oddałabyś wszystko za jego dotyk ,pocałunek,uśmiech czy chodzby spojżenie...
| Nieznany: 27-04-2009 15:29 Ehhh wiecie coo...moze to glupio zabrzmi ale ..jedynym pocieszeniem dla mnie jak to wszystko czytam jest to ze nie jestem jedyna osoba ktora jest w takiej sytuacji :/
heh mozecie pomyslec ze jestem troche szurnieta bo podobno nie wchodzi sie dwa razy (w moim przypadku to duzo wiecej) do tej samej rzeki....wiec tak ..: poznalismy sie juz jakies kilka lat temu, ale oczywiscie kazdy z nas mial swoje zycie i kogos z kim byl...no ale w zeszlym roku zapytal sie mnie czy chcialabym z nim byc...oczywiscie na poczatku to nie wiedzialam co mam zrobic boo...czy ja wiem jakos na poczatku mi sie nie podobal, a wszyscy juz nas od dawna swatali (jego rodzice i inni znajomi)... no ale sie zgodzilam. Podobalo mi sie to jaki wtedy byl zawstydzony :pp heh wydawal sie taki slodki :] :pp Podobalo mi sie to jak na poczatku sie staral, heh i jaki byl zazdrosny :p. Ale przynajmniej widac bylo, ze mu zalezalo. Po jakims czasie to zanikalo...zaczal mnie jakby unikac, nie mial czasu dla mnie (ale dla kolegow, komputera itd mial :/ ), nie dalo sie z nim powaznie pogadac...unikal jakiejkolwiek rozmowy, uwazal ze przesadzam itd. postanowilam do niego napisac zebysmy sie spotkali. czekalam w miejscu i o godzinie takiej jak mu napisalam. oczywiscie mi nie odpisal... :/ czekalam prawie 3 godz... :(( nie zjawil siee ... bylam taka wsciekla ze napisalam mu ze to koniec... on w tym czasie kiedy mnie nie bylo w domu napisal mi na gadu: "rob co chcesz".... no i sie zaczelo... chcialam jakos zapomniec, zajac sie czyms...no ale tu jest problemmm... moje hobby wiaze sie w jakims stopniu z nim.... ehh... wiec tak dla jasnosci : poznalismy sie kiedy zaczelam jezdzic konno... (jego rodzice maja stajnie, w ktorej jezdzilam i gdzie chodze codziennie, poniewaz pomagam przy koniach) wiec jestem skazana widywac go codziennie Znajomi powiedzieli mi ze prawie rozwalil tel jak mu napisalam ze z nim zrywam (no ale co z tego skoro pokazal ze mu nie zalezy, bo nawet slowem sie nie odezwal ani nawet nie probowal wyjasnic lub zatrzymac mnie) po jakims czasie nie wiem jak znalezlismy sie sami w szatni...no iii...przeprosil mnie powiedzial ze teskni itd... no ii... wrocilam do niego....i to byl chyba moj blad... od tamtego czasu nic sie nie zmienilo chociaz na poczatku wydawal sie jakby inny bo znowu zaczal sie starac ale z czasem bylo znow to samo.... i tak bylo nawet chyba kilkanascie razy (sama juz nie moge sie doliczyc) co chwile ja zrywalam on po jakims czasie przepraszal.... ehhh sylwester byl chyba najlepszym dniem w moim zyciu... bylo tak cudowniee.... bylam w ten dzien troche zdolowana on mnie pocieszal :)) noc byla rownie piekna...nie zapomne jak razem tanczylismy ... po sylwestrze znow sie rozstalismy...no i moje urodziny...tez sie zjawil...pogadalismy i bylo wszystko ok (znowu bylismy razem) ehhh ale jak sie zapewne domyslacie znow zerwalismy...napisalam mu co onim mysle... ze bawi sie laskami, ze ma je tylko okazyjnie...i ze jest skonczonym cwelem ! przed wyslaniem tego esa sporo sie zastanawialam...pytalam przyjaciolki czy dobrze robie, a one ze pewnie ze same by tak zrobily... no ale jak bylo po fakcie to jakos wszyscy do mnie z pretensjami ze przesadzilam itd...no i nadszedl dzien kobiet...w zyciu bym sie tego nie spodziewala... przyszla do mnie jego siostra i powiedziala zebym zeszla szybko bo cos ma dla mnie... wiec poszlam... wchodze do auta a tam onn.... :/ dal mi bukiet i czekoladki, pogadalismy.... na drugi dzien... tylko "czesc" i tylee... i znow sie nie odzywal... :((( juz sama nie wiedzialam o co mu chodzi... no i nie jestesy razem... codziennie zaluje tego co zrobilam..chociaz wmawiam sobie ze to moja winaa, ciagle tesknie, nie moge zniesc jego spojrzenia:(( ukradkiem wciaz mu sie przygladam... bylabym w stanie go przytulic i pocalowac....ehh niby nie zapowiadalo sie ze sie w nim zabujam alee, teraz nie moge przestac o nim myslec:/ jestem taka wsciekla bo znalazl sobie nowa dziewczyne...ale nie pokazuje sie z nia przy nas tylko jezdzi do niej...tu niby ma inna ale wciaz jest o mnie zazdrosny... jak widzi mnie z innym chlopakiem too zaraz sie wscieka, rzuca wszystkim, jego siostra wciaz mowi ze jest zazdrosny...troche to pokrecone :/ wiem ze myslicie ze jestem glupia no ale jak sie jest zakochanym to wciaz sie ma nadzieje ze moze byc jednak jeszcze lepiej.... blagam was doradzcie mi co mam robicc ...?? bo juz nie wytrzymyje jego widoku :(
| Bojek: 23-04-2009 20:29 Czytając to wszystko.. ehh, mój problem jest taki małoznaczny, ale boli cholernie.. ;( ja już nie wiem jak się ratować, nie wiem jak sobie pomóc, nie mam pojęcia... ;( Szukałam pomocy chyba wszędzie, ale nic. ;(
Piszcie, potrzebuję rozmowy... ;(
Bojek911@gmail.com
| angela369: 20-04-2009 16:24 Siwy dzięki w ogóle, że mi odpisałeś :) I dzięki za rade :) Chociaż już mi nie potrzebna bo się wszystko od momentu jego urodzin pozmieniało :)
Pina19!
Nie wyobrażam sobie, że mogłabym przeżyć coś takiego jak Ty (mam na myśli to, że chłopak wszystko zapomniał).. A powiedziałaś mu wprost, że go kochasz albo on Tobie? I jednego nie rozumiem.. po co zrobił Ci nadzieje wtedy kiedy Cię przytulił i pocałował.. ehh. Nie wiem czy jestem w stanie Ci pomóc.
Pytasz się czy ''mam czekać na niego??''. Hm. Jeśli jesteś 'fair' i kochasz go, to nie ma co oszukiwać innych facetów. Wiem, że to trudne bo sama przechodzę coś podobnego i też nie mam pojęcia co zrobić.
Następnie zapytałaś się czy ''znowu starać się zapomnieć?''. Na siłę nie ma co zapominać, bo wtedy będziesz próbowała oszukać samą siebie. Jeśli to jest zwykłe zauroczenie (w co wątpię) to powinno Ci 'przejść' najdłużej za 2 lata. Ja jednak sądzę, że to coś poważniejszego.
Wiem, że niewiele Ci pomogłam, ale nie mam pojęcia jak. Wyraziłam swoje zdanie. I życzę powodzenia :)
| pina19: 19-04-2009 23:45 Witam wszystkich... od dłuższego czasu mam problem... poznałam pewnego chłopaka 3 lata temu... on był wtedy w związku... pisaliśmy ze sobą, spotykaliśmy się... mieliśmy takie same zainteresowania, poglądy, nawyki, nawet urodziliśmy się tego samego dnia... początkowo traktowałam go jak przyjaciela... byłam przy nim zawsze kiedy tego potrzebował, patrzałam kiedy się uśmiechał i kiedy cierpiał... byłam przy nim kiedy dziewczyna która kochał nad życie zerwała z nim... i w tamtej chwili uświadomiłam sobie ze czuje do niego coś więcej... ze to nie jest już tylko zwykła sympatia...dostrzegałam w nim to czego inni nie zauważali... i nagle kontakt się urwał... jakby nigdy nic... cierpiałam w samotności, byłam rozdarta, nie wiedziałam co o tym myśleć... związałam się z mężczyzna którego nie kochałam tylko dlatego aby zapomnieć... i tak tez się stało zapomniałam... oszukiwałam sama siebie... myślałam ze jestem szczęśliwa... po roku czasu spotkałam go... minęliśmy się w drzwiach... w jednej chwili wróciły wszystkie wspomnienia... odezwałam się do niego... on mi odpisał ale mnie nie pamiętał... dowiedziałam się ze przed rokiem miał wypadek i nie pamiętał wszystkich osób,sytuacji... zaczęliśmy się na nowo spotykać... tym razem on miał znowu dziewczynę a ja nadal chłopaka... początkowo nie chciałam żeby coś z tego wyszło... pragnęłam tylko porozmawiać... kiedy spotkaliśmy się pewnego dnia w pubie i zaczęłam mu o sobie mówić... nie mógł uwierzyć ze jesteśmy tak do siebie podobni... dziwne uczucie... siedzisz naprzeciwko osoby która znasz 3 lata a ona Ciebie nie pamięta... z jednej strony byłam szczęśliwa a z drugiej serce mnie bolało... i wtedy złapał mnie za rękę... potem przytulił i pocałował... tak bardzo mi tego wszystkiego brakowało... czułam się szczęśliwa a zarazem podle... gdyż wiedziałam ze zdradzam... kilka tygodni potem zerwałam z chłopakiem... zrobiłam to dla niego... ale on nie potrafił zranić swojej dziewczyny... powiedział ze w tej sytuacji najbardziej ucierpiała by ona a ja i tak kiedyś będę szczęśliwa z tym którego kocham czyli z nim... w jednej chwili znów wszystko się zawaliło... wiem ze on jest człowiekiem który nienawidzi ranić dlatego z nie nie zerwał...nie jest z nią szczęśliwy , każdy jego znajomy to widzi... on czeka az ona to zrobi... ale to nie zmienia faktu ze mnie znów boli... ze znów cierpię... i nie wiem czy mam czekać na niego??? czy znowu starać się zapomnieć??? kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego... nie wiem co mam robić... co o tym sadzicie????
| Bartusiowa: 18-04-2009 12:13 Dobree
| Cichy_90: 17-04-2009 01:20 Droga Angelo!
Moim zdaniem powinnaś poczekać na taki moment, kiedy Twój przyjaciel nie będzie się z nikim umawiał i samemu zacząć spędzać z nim więcej czasu (o ile to jest w ogóle możliwe :).
Każdy boi się odrzucenia, jednak wiesz kiedy to najbardziej zaboli? Wtedy, kiedy nie spróbujesz czegoś zrobić, a ta przyjaźń się nagle skończy z jakieś przyczyny (czysto hipotetycznie).
Z drugiej strony, może to jest taka przyjaźń, że On Ci się "podoba"? Bardzo Ci na nim zależy, bo Cię wspiera i troszczy się o Ciebie.
"a raz jakby mnie w ogóle nie widział."
My już czasem tak mamy, że nie zwracamy uwagi na to, na co powinniśmy zwracać :)
Nie napiszę Ci co masz zrobić, bo jak wiesz, to Twoje życie :) Skoro to przyjaciel, to zaufaj mu. Może po prostu spróbuj szczerej rozmowy, ale wybierz taki moment, kiedy nie będzie miał nikogo na oku!
Pozdrawiam!
Cichy
< BR>p.s. Jak to kiedyś bywało odpisuję w nocy, więc składnia i sens mojej wypowiedzi pozostawia wiele do życzenia... Przepraszam :)
| angela369: 15-04-2009 16:49 ROMANTICO
W sumie to mi tez moglibyście
pomóc.. Nie wiem czy to jest miłość. Zauroczenie trwa podobno do 2 lat (nie jestem pewna). Znam się z nim od urodzenia. Kiedy mieliśmy około 7 lat zgubiłam pierścionek. On go znalazł, przyszedł i mnie pocałował. Wtedy dla mnie to zupełnie nic nie znaczyło. Kilka lat później zaczęłam coś do niego czuć. Miałam może 12 lat (?). Nie pamiętam. Liczyłam na to że mi przejdzie.. I nic.. Teraz mam 17 lat i nadal czuję to samo. Jesteśmy przyjaciółmi. A wiecie czego się boję? Odrzucenia. On o niczym nie wie.. Próbowałam wmówić sobie, że mi na nim nie zależy. Ale kiedy słyszę, że umówił się z inną dziewczyną jest źleee .. I co ja mam zrobić? Boję się, że jak mu powiem to odrzuci mnie.. A nie chce stracić takiego przyjaciela. Czasami nie mogę go odczytać. Tzn raz zachowuje sie naprawdę super (jest czuły, kochany, do rany przyłóż, pożartować można i w ogóle) a raz jakby mnie w ogóle nie widział. Jakby coś się stało a ja nie wiem co. Pomóżcie.. To zauroczenie (?) trwa totalnie za dłuuugoo .. A do tego wszyscy sąsiedzi myślą, że jesteśmy parą (nie wiem na jakiej podstawie) i jego rodzice baardzo mnie lubią (czasami nazywają synową). Znajomi też mówią że byśmy do siebie pasowali.. A między nami nigdy nie było żadnego zbliżenia. ŻADNEGO!
| xxkamuskaxx: 15-04-2009 11:55 ehhh ja...poptrzebuje pomocy
ale jak zobaczyłam ile was tu jest...
jakie macie historie...to myśle że moja może niejest tak ważna sami ocencie :byłam z moim chłopakiem 3 miesiące i było cudownie strasznie go kochałam on mnie chyba też ciągle mi to okazywał bardzo sie cieszyłam zważywszy na to że byłam z nim wcześniej5miesięcy ale zerwał gdyż ja go niekochałam i niechciałam sie z nim spotykać;( ale potem....było inaczej jak go odzyskałam zmieniłam sie zrozumiiałam że go kocham że potrzebuje i te 3 niezapomniane miesiące z nim spędziłam lecz..skączyło sie napisał mi pewnego razu że przezemnie ma tylko kłopoty...że niechce mieć ze mną żadnego kontaktu..niechce mnie znać aja ja go kochałam i mu to napisałam lecz on to olał...usunął mnie ze znajomych na nk zablokował na gg i zaczął przezywać od dziwek itp. ciągle ze mnie żartuje ma gdzieś a jak mu napisałam żeby mnie tak nietraktował..poprostu wyśmiał to tępi mnie jak zabójce a kiedyś mówił do mnie'skarbie' znalazłam innego chłopaka ale niekocham go tak bardzo...i on jest jego najlepszym przyjacielem teraz niewiem co mam robić bo kiedy tamten mnie całuje ja czuje ból jakbym zdradzała tego co naprawde kocham a przecież już go niemam...on czepił sie innej laski ciągle z nią gada flirtuje nawet zaprośił ją jedyną z dziewczyn na swoje urodziny na mnei sie tylko krzywo popatrzy i idzie dalej...a kiedyś tak mnie kochał:(co ja żle zrobiłam?nagle wszystko runeło ale go to nieobchodziło może kiedyś sie z tym pogodze ale tak trudno mi go widzieć z inną prosze pomóżcie
| PauluS43: 13-04-2009 19:49 Potrzebuję pomocy, muszę z kimś porozmawiać.. e-mail: paulus_psl@onet.eu
Proszę :((
| Adamek890731: 4-04-2009 10:33 Witam wszystkich. Wczoraj zerwalem z dziewczyna. Tak naprawde doszlismy do tego wspolnie. Nasz zwiazek byl bardzo burzliwy. Ostatnimi czasy nie bylo dnia bez klotni, dnia bez jakiegos glupiego tekstu ktory mialby zdolowac ta druga "polowke". Jest mi teraz naprawde Ciezko. Bylem z nia blisko 3 lata. Jakos 2 miesiace temu mialem sporo problemy, nie moglem jednak o tym z nia porozmawiac. Wybralem pomoc znajomych.(ALKOHOL). Nie zdradzilem jej, nawet mi przez glowe to nie przeszło. Ale gdy jej powiedzialem ze musialem to zrobic bo bylem zagubiony zaczeła mnie obrazac od najgorszych. Cos wtedy we mnie pekło. Naprawde mnie to dobilo, nie dosc ze mialem sporo wlasnych problemow do tego to. Nie spotkalem sie z nia przez blisko 2 miesiace! z poczatku probowala naprawic to co zrobila, ja jednak nie potrafilem sie przelamac. i tak zlecialy te 2 miesiace. Bez zadnego kontaktu, bez zadnego odzewu. Przez te 2 miesiace zrozumialem ze jest dla mnie najwazniejsza, ze jest ta jedyna, ze bez niej moje zycie traci sens. Zrozumialem ten blad i postanowilem sie z nia sootkac na zywo. Pojechalem do Wroclawia bo tam Studiuje i mieszka a ja zostalem w mojej miejscowosci okolo 50-60 km od Wro. Mialem bardzo mieszane mysli, Czulem ze moge stworzyc piekny, dojrzaly i opierajacy sie na zufaniu zwiazek. Ona niestety oznajmila mi ze czuje sie wypalona, ze dalej mnie kocha ale nie potrafi byc ze mna po tym wszystkim co ja jej zrobilem i co ona mi zrobila. Rozmawiaslimy ze soba tak z 2 h. Wszystko sobie wyjasnilismy. Postanowlilismy sie rozejsc. Powiedzialem jej ze potrzebuje teraz czasu dla siebie, potrzebuje odkryc sie na nowo. Ona niesety chciala zebysm zostal jej przyjacielem i ciagle do mnie wypisuje smsy. Ja juz nie potrafie z nia byc po tym co mi powiedziala prosto w oczy. Wiem ze moim zachowaniem zniszczylem ten zwiazek. Bardzo przydalaby mi sie kobieca rada. Przez te 3 lata bycia z nia zabronila mi a w zasadzie to odstraszala kazda dziewczyne z ktora rozmawialem. Eliminowala zagrozenie? Tylko ze ja ja naprawde pokochalem, Zrobilbym dla niej wszystko i tak sie stalo ze przez te 3 lata nie mialem zadnej znajomoej nie mowiac juz o przyjazni z dziewczyna. Mialem kiedys sporo dobrych znajomych ale stracilem z nimi kontakt poprzez coraz czestsze spootykanie sie z nia. Z jednej strony zaluje ze z nia bylem, z drugiej strony jestem jej wdziewczny ze potrafila sprawic ze przez jakis okres czasu czulem sie kims waznym dla kogos, ze ta osoba potrafila zrobic by dla mnie wszystko. Jestem teraz bardzo zagubiony, nie potrafie sie odnalesc a przede mna najwazniejszy okres w zyciu. Staram sie o bardzo dobra prace, mam spore szanse ja zdobyc i zapewnic sobie godny byt. Nie potrafie sie na to nawet przygotowac. Wciaz ona chodzi mi po glowie. Czuje w brzuchu bol fizyczny polaczony z duchowym, nie jest to bardzo bolesne ale jak boli 24 h na dobe to staje sie to uciazliwe. Zaufalem jej na koniec tego zwiazku, odkrylem sie i pokazlem swoje prawdziwe ja wiem ze za pozno, czuje ze dzieki temu dojrzalem, ale stracilem wiare w siebie. Nie potrafie zyc bez niej i nie potrafie zyc z nia! Nie mam mysli samobujczych! przy zyciu trzyma mnie 3 letni syna mojej siostry. Niestety nie ma juz ojca i wychowuje sie samotnie z matka. Staram sie byc dla niego jakas namiastka ojca! Jak narazie to tylko ona trzyma mnie przy zyciu. Jezeli ktos bedzie potrafil mi pomoc niech to zrobi. Sorki ze bledy w pisowni ale ciezko mi sie to pisalo. Pozdrowienia dla was i trzymam za was kciuki:).
| lilliane91: 30-03-2009 22:19 mój związek trwał 2lata.. miłość od pierwszego wejrzenia. Ta jedyna. Niepowtarzalna.. na całe życie.. Gdy się poznaliśmy mielismy po 15lat. Ale już wtedy wiedzieliśmy, że to jest właśnie "TO". Z każdym dniem kochaliśmy się coraz bardziej byliśmy nierozłączni.. Bywały kłótnie itd ale zaraz po nich godziliśmy się i wszystko było OK. W wakacje rozstaliśmy się.. Były łzy.. Moje i jego rozpacz totalna.. Oboje nie chcielismy a przynajmniej ja nie chciałam się rozstawać. Byłam w stanie dla Niego zrobić dosłownie wszystko.. Jednak oboje się "trochę" zdradzaliśmy w wakacje zbierałam się, żeby o wszystkim mu powiedzieć nie chciałam go stracić bo mimo wszystko on był najważniejszy.. Jednakże ktoś mnie uprzedził. Koledzy naopowiadali mu przeróżnych farmazonów na mój temat.. Dostałam za swoje... Uwierzył im.. Do dziś pamiętam sms w którym napisał, że wie o wszystkim, że to koniec, ze próbował powiedzieć mi to od dawna ale nie potrafi tego zrobić prosto w oczy. Moja reakcja była natychmiastowa. Wybiegłam z miejsca, w którym pracowałam i biegłam ile sił do niego.. By wytłumaczyć powiedzieć co czuję.. Niestety nadaremnie. On był totalnie nawalony popłakał się ja wypiłam tylko 4lufki i też byłam odrazu nawalona z nerwów. Oboje siedzieliśmy na łóżku i płakaliśmy przytulając się.. Wiedzieliśmy, że za szybko się poznaliśmy.. Gdyby to było np teraz.. Nasz związek by przetrwał... Ale niestety... Wyszło inaczej. Oficjalnie rozstaliśmy się 17.08.08r. Najgorszy dzień w moim życiu.. Nigdy nie zapomnę jego łeż drżącego głowu od emocji.. I widoku miłości w jego oczach. Nikt inny tak na mnie nie patrzał do dziś. Jego wzrok był pełen miłości i bólu jaki oboje sobie sprawiliśmy. Po rozstaniu cierpiałam przez pół roku. Jeszcze w grudniu w święta potrafiłam wyjść do łazienki i rozpłakac się jak małe dziecko.. Nocami płakałam za nim.. Przez pierwszy miesiac miałam dużo samobójczych myśli.. Po prostu tonęłam w depresji. Z nikim o tym nie rozmawiałam wszystko zdusiłam w sobie. Przyjmowałam maskę przed znajomymi, że wszystko jest dobrze "zobaczcie jaka jestem szcześliwa" a tak na serio wszystko we mnie skręcało się z bólu rozpaczy i tęsknoty.. Nie powiem obecnie też mam chwile gdy wspomne nasze wygłupy czułe chwile.. Zatęsknię nie raz.. Zostaliśmy przyjaciółmi mam o tyle "lepiej", że on się wyprowadził po wakacjach. Jednak cały czas mamy świetny kontakt często wspominamy to co było i jakoś nie jest aż tak bardzo źle.. Czas przyzwyczaja do bólu.. A my i tak się kochamy. To co nas połączyło przytrafia się tylko raz w życiu.. Jakiś czas temu znalazłam sobie innego faceta.. związek z byłym nauczył mnie wielu rzeczy.. Jednak nie jestem już w stanie pokochać drugi raz mimo, iż obecny stara się jak tylko może.. Do tego jeszcze jest sytuacja, że on też ma taką byłą dziewczyne.. ehhh przekichana sprawa.. nie zycze nikomu takiego "szczęścia":/
| gabi66882: 24-03-2009 17:29 3 lata temu a dokładnie 30 czerwca gdy miałam 14 lat poznałam chłopaka. stało sie to poprzez mojego brata... wziął sobie od niego mój numer i zaczął do mnie pisać. on miał wtedy 18 lat i nie przypuszczałam ze taki chłopak jak on bedzie chciał sie ze mna spotkać i w ogole pisac ze mna... na początku było tak ze on niby mnie kochał a ja jego niestety nie, nic nie czułam, dopiero po pewnym czasie sie zakochałam czyli ok po 2 tygodniach spotykania sie! niestety wtedy sie okazało ze on spotyka sie tez z inna :( zabalało baaardzo ;-( nie wiedziałam co robić :( płakałam prawie ciągle. gdy zerwał mi sie z nim kontakt po wakacjach to robiłam wszystko aby go ujrzec choc na chwilę, stałam pod jego szkoła itd... od tego czasu on miał 2 dziewczyny ktore znam i ktorych nienawidze!!! a ja probowalam pokochac od nowa, mialam 4 chlopakow i spotykalam sie ze setkami zeby tylko zapomniec... ale niestety sie nie da, uczucie jest silniejsze. już 3 lata prawie go kocham i nie moge przestac, nawet gdy pomysle ze jest beznadziejny to i tak w glebi serca sobie mowie ze jest cudowny... bo tak jest :(:(:( myslalam o samobojstwie ale nie chce go zostawic ;-((( mam jego wszystkie zdiecia i piosenki ktore lubi, ja poprostu nie moge przestac go kochac. naprawde probowałam:(
I co ja mam robic? probowałam wszystko, dosłownie wszystko.
i jednak czas nie leczy ran.
spotkałam sie z nim jeszcze pare razy od wtedy jak sie skonczylo i czasem z nim pisalam. az mi bylo lepiej.
ON JEST JEDYNYM LEKARKTWEM NA WSZYSTKO
chciala bym byc szczesliwa ale to jest mozliwe tylko z nim
KOCHAM CIĘ !!! na zawsze...
| madz143: 16-03-2009 22:59 Mam pewien problem. Mam 14 lat i mialam pierwszy raz z chlopakiem w moim wieku. Po tym wszystkim zakochalam sie w nim. Zapytalam czy cos do mnie czuje i odpowiedzial ze tak. Po kilku dnich rozmyslania postanowilam powiedziec mu ze go kocham i co mi z tego przyszlo. POwiedzial zeby wszystko pozostalo na przyjazni.... Na przerwach jak go widze to mi sie glupio robi wiec sie nie zblizam a bardzo chcialabym. Co mam robic??? Myśle, ze przez ten incydent zepsulam przyjazn...
| ijonia: 16-03-2009 09:10 zapomniec o osobie którą sie naprawde kocha albo kochało jest trudno sama przeżywałam rostanie dosy długo... plakałam prawie cały czas, nie mogłam zrozumie dlaczego tak się stalo przecież było nam ze sobą dobrze... ale jakoś dałam sobie rade... chociaż zmieniłam sie bardzo od tamtego wydarzenia.
nie potrafie już zaufac facetom jak ufałam kiedyś, ale to może i dobrze, nauczyłam się chociaż czegoś.
na początku myślałam że nigdy nie znajde kogoś z kim będę szczęśliwa, mówiłam ze to właśnie "ON" był tym jedynym, i że to tylko z nim moge byc... denerwowały mnie gadania znajomych, którzy mówili że znajde innego, że on nie był dla mnie, skąd oni mogli to niby wiedziec
ale dałam rade... przełamałam swój ból i poradziłam sobie ze wszystkim, pomogi mi w tym zmajomi którzy byi ze mną w trudnych chwilach, gdyby nie oni to nie wiem czy pisała bym tu teraz, nie wiem czy wogóle była bym jeszcze na tym świecie dziękuje im za to z całego serca...
| olala-93: 13-03-2009 20:31 Głowa do góry:) Ja byłam zakochana 8 lat bez wzajemności i było mi bardzo ciężko.W dodatku rozmawiałam z tym chłopakiem codziennie itd...Myślałam że już zawsze bede tak cierpiała,że się nie odkocham...(on bawił się moimi uczuciami) ale jakoś ta miłość wygasła,co prawda po 8 latach ale jakoś się udało...
| Chosen: 11-03-2009 15:45 Pisałem wcześniej, że dziewczyna mnie zostawiła... Wiecie co? Fale są tak cholernie mocne, że czasami dzwoniłem do niej... wypłakać się... wiem, jestem frajerem, ale ją kocham/łem... Ale to nie ona jedna jest na świecie ;) Stwierdziłem, że nie to kiedyś przejdzie, naprawdę - czas nie leczy ran, on tylko przyzwyczaja do bólu... z którym da się żyć ;P Nawet dziś za nią tęsknię, ale już nie ma szans na powrót do siebie. Chcecie wiedzieć czemu? :/ Bo dla całkowitego odizolowania mnie i jej od siebie (ona chciała abym został jej kolegą - nie wiem jak sobie to wyobraża po ponad rocznym związku :( ) mówiąc chamskie słowo na literkę "s" ... nie mówiąc o "spadaj"
| Julia2589: 6-03-2009 15:10 Mój e-mail: dancer1990.90@o2.pl
| Julia2589: 6-03-2009 15:00 Przeżywam teraz dokładnie to samo:((( jeśli jest ktoś do pogadania to zapraszam
| Durdq: 4-03-2009 17:31 A co jeśli dziewczyna z którą się rozstałem, nadal mnie kocha?
Byliśmy ze sobą przez rok, rozstaliśmy się z mojej winy, bo zagadywałem do innych lasek, ale ona zawsze była chorobliwie zazdrosna. Ja się zmieniłem, starałem się, no ale jednak nic z tego. Był to początek października. Choć mówiła ze na 90% już nic z nas nie będzie, to jednak miałem przeczucie ze jednak się zejdziemy
11 lutego zeszliśmy się z powrotem, z jej inicjatywy, bo jak twierdziła nie może o mnie zapomnieć i każdego nowo poznanego faceta porównywała do mnie.
Ale jakoś to wszystko dziwnie wyglądało. 1 marca znów zerwaliśmy ze sobą, po poważnej rozmowie. Mówiła że Ona sie nie nadaje do związku, że chce sie bawić, a ja ją ograniczam, że Ona sama nie wie czego chce, ze nie jest pewna czy chce to ciągnąć, że to może już nie być tak jak dawniej.
No i dobra... rozstaliśmy się... ale co z tego? Oboje bardzo się kochamy, a żadna poważna rozmowa do niej nie dociera, bo twierdzi ze ma rację i tyle... No i co tu z takim fantem zrobić? I mimo tego że napisała mi że życzy mi powodzenia w życiu i miłosci, zebym nie napotykał więcej takich jak ona na swojej drodze, to cos mi mówi ze to się tak nie skończy i że będziemy jeszcze razem... tak jak to było wcześniej... Ale wydaje mi się ze potrzeba czasu, aż ona sobie to wszystko przemyśli i ułoży... żeby dorosła do związku. Musimy odpocząć od siebie. Potrzebna nam jest ta przerwa i mimo to ze narazie jest jak jest, później będzie lepiej, i na dodatek z nią...
| caroline190: 4-03-2009 14:52 Pysiad...wiesz..gdybym znalazła ten artykuł pół roku,napisałabym tak jak Ty. Też miałam chłopaka, choć nie był to długi związek (2,5miesiąca) zakochałam się w nim bez pamięci. Mój wtedy najlepszy przyjaciel ostrzegał mnie tak jak Ciebie ostrzegano przed tym jego rozrywkowym trybem życia i też nie słuchałam. Wciągnął mnie w swoje towarzystwo, które mnie polubiło i w ogóle. Zerwał poprzez smsa pt."przeszła mi już miłośc do Ciebie". Tak..cały dzień we łzach,a potem na mieście widziałam go, gdy byłam z przyjaciółmi kilka razy. Stwierdził ,że jestem za fajna by zrywać kontakt i też zaczęliśmy się "przyjaźnić". Uwierz mi..to nie jest dobry pomysł. Ja do tej pory obwiniam się czasem, że moje załamanie nerwowe po nim za długo trwało.No i gdybym mogła wybrałabym wtedy całkowite zerwanie kontaktu. Zostałam przez jego znajomych zaproszona na imprezę, która dla mnie stała się traumą po której nie mogłam dojść do siebie. Ja wiem, też nie potrafiłam się odkochać..dzień w dzień o nim myślałam i jeszcze próby naszej znajomej nas ponownego połączenia dodatkowo przysparzały bólu. Radzę Ci zerwać z nim kontakt, bo to tylko pogłębia tęsknotę i naprawdę poszukać kogoś innego. Ja tak zrobiłam, a chłopak z którym później byłam zrozumiał to , ale już tak nie ufam jak z kimś jestem..przynajmniej na razie.;)
| pysiad: 27-02-2009 23:32 moim zdaniem jest bardzo ciężko, a jeżeli była to prawdziwa miłość to możnaby powiedzieć, że chyba jest to niemożliwe. Ja zakochałam się w pewnym chłopaku, który w oczach innych był chyba bardziej postrzegany jako imprezowicz itd. Ja jednak nie słuchałam innych i zgodziłam się z nim być. Na początku było naprawdę niesamowicie, ale...bardzo szybko to wszystko się skończyło do tej pory nie wiem do końca dlaczego? jakoś nie potrafił mi tego uzasadnić, niby do tej pory sie przyjaźnimy i ja ciągle udaje że wszysko jest wporządku i czuje, żę już tak dłużej nie wytrzymam tak oszukiwać samą siebie wcale nie jest tak łatwo. Wogóle czuje, że się przez to bardzo zmieniłam tak poniekąt odizolowałam jakoś jest mi to wszystko obojętne mimo żę byliśmy ze sobą jakiś tydzień a ja przez 10 miesięsy nie mogę o nim zapomnieć dzień w dzień to samo co mam robić??
| Chosen: 26-02-2009 13:24 Ze mną 3 dni temu zerwała dziewczyna... Nagle... Powiedziała mi, że boi się ze mną być z powodu kłótni. Oczywiście moje zapewnienia, że będzie lepiej... nie działały Byliśmy ze sobą lekko ponad rok, w styczniu była rocznica. Nie wiem co z sobą zrobić, była dla mnie wszystkim (wiem, powiecie, że nie widziałem wad...). Jestem przygnębiony, nie sypiam po nocach, wczoraj wieczorem powiedziałem jej, że chcę utrzymywać kontakt, że chcę zostać jej przyjacielem... Dziś rano stwierdziłem, że to mi nie pomoże, za każdym razem jak będę ją widział przypomni mi się wszystko i znów zacznie się lament od nowa... Czy tak ciężko jest się odkochać??
| nierealna: 23-02-2009 17:05 Nie sądziłam, że żyje na tym świecie chociaż jedna osoba, która przeżywa/przeżywała to samo co ja obecnie... a jednak jest Was tyle... podniosło mnie to trochę na duchu, jeśli tyle ludzi to przechodzi i żyją dalej... to jakoś musi się dać to zrobić. To już pół roku, jak nie jesteśmy razem... pół roku, kiedy ostatni raz go widziałam. Mamy 16 lat i kiedy byliśmy ze sobą, było nam tak wspaniale... tak dobrze, byłam taka szczęśliwa, jak jeszcze nigdy w życiu. I nagle bach, wszystko się skończyło. Rozdzieliła nas odległość, która w tym wieku oznacza tylko jedno - koniec. Oboje cierpieliśmy strasznie, ale ja wiem, że on już zapomina o mnie... nie mam z nim praktycznie kontaktu, "żeby było nam łatwiej to znieść", pewnie ma dziewczynę... a ja ciągle go kocham, tak mocno ... płacz to już norma, bezsilność, rozpacz, bezsenne noce, stres, ból w klatce piersiowej, modlitwy, tracenie wiary w Boga, myśli samobójcze, rozpamiętywanie wszystkiego po kolei... Słowo w słowo jak w tym artykule, a można by do tego jeszcze wiele dopisać. Nie mam pojęcia czy i kiedy to się skończy, nie wyobrażam sobie w swoim życiu kogokolwiek innego, nie chcę kogoś innego! Kocham ...
| Si?ka ;): 23-02-2009 00:13 a ja zerwałam z moim chłopakiem pół roku temu... było nam dobrze. byliśmy ponad rok razem.. pónżiej już były kłótnie. i wogóle... zerwałam... ;/ myślałam że bedzie lepiej.. ale nie jest.. wciąż go kocham.on mnie tez.. ale nie chce do mnie wrócić... tnę się przez niego.. biorę tabletki.. tylko żeby ze sobą skończyć...;/ jest jakaś szansa że będziemy razem?
| Si?ka ;): 23-02-2009 00:09 a ja zerwałam z moim chłopakiem pół roku temu... było nam dobrze. byliśmy ponad rok razem.. pónżiej już były kłótnie. i wogóle... zerwałam... ;/ myślałam że bedzie lepiej.. ale nie jest.. wciąż go kocham.on mnie tez.. ale nie chce do mnie wrócić... tnę się przez niego.. biorę tabletki.. tylko żeby ze sobą skończyć...;/ jest jakaś szansa że będziemy razem?
| ewelcia523: 14-02-2009 11:29 nie ma sensu myśleć o samobójstwie... to nie ma sensu nie jest tego chłopaka warte nawet gdy sie go kocha na zabój.Wiem z własnego doświadczenia próbowałam popełnić samobójstwo,w ostatniej chwili odciągła mnie przyjaciółka,fakt jak chłopak sie o tym dowiedział wrócił do mnie ale bez miłości a to nie miało sensu rozstaliśmy sie miesiąc temu i próbuje o nim zapomnieć ale już nie myśle o samobójstwie...Już nigdy tego nie zrobie. Wy też tego nie róbcie
| desumax: 25-01-2009 22:24 Tak sobie na poczekaniu ostatnio wymyśliłem, że miłość jest jak nowotwór... Przynajmniej z tym mi się kojarzy... Paskudne to życie :P...
| lil_cat: 20-01-2009 18:27 CZY KTOŚ MOŻE POCIESZYĆ?
nie wiem czy ktoś mógłby odpowiedzieć, cokolwiek poradzić, ale nie mogę moim znajomym powiedzieć o pewnym problemie.
otóż przed prawie 2 laty zerwałam z chłopakiem.szczerze muszę przyznać,że pierwsza szalona miłość.poznałam innego Krzyś nie miał dla mnie czasu, ciągle trenował[jest w kadrze lekkoatletycznej]drugi się starał.. i zgłupiałam.przez cały ten czas mieliśmy dobry kontakt, często pisał, że wciąż kocha itp.jednak nie chciałam krzywdzić kolejnej osoby przez głupotę..ciągle był w moich myślach.trwało to do teraz.poznał dziewczynę są razem od miesiąca.. widać dość poważna sprawa.jednak wciąż pisał do mnie.. i nagle ja zrozumiałam, że zależy mi na nim.jakiś czas temu zerwałam z chłopakiem.teraz postanowiłam porozmawiać z nim powaznie.Krzysiek stwierdził, że nie zostawi dziewczyny.. to idiotyczne w tym roku zdajemy maturę, mamy razem studniówkę a ja czuję się jak zagubione dziecko.. nie wiem czy starać się o niego czy w ogóle to miłość czy tylko zazdrość? w głębi serca czai się uczucie, nie mogę normalnie funkcjonować od kilku tygodni.. czy powrót do zajętego chłopaka ma sens? czy warto niszczyć czyjś związek jeśli uczucie nie wygasło? nie wiem co robić..
| ostry_wariat: 18-01-2009 07:35 Definitywnie zerwać kontakt, nie inaczej. Mam taki sam problem spotykam się z dziewczyna która (chyba) mnie kochała a ja ją ale los chciał, że nigdy nie byliśmy razem. Teraz, po dwóch latach zapewne nic do mnie nie czuje ale ja nadal. Po każdym spotkaniu nie mogę spać i czuję jak bardzo ma to na mnie destrukcyjny wpływ jednak ona o tym nie wie.
| bajer66: 13-01-2009 22:30 witam wszystkich mam pewien problem znalazłem sie w troche w beznadziejnej sytuacji spotykałem sie z pewną kobietą dwa lata mialem sie jej oswiadczyc a ona zrobiła cos niewyobrazalnego zostawiala mnie dla mego szefa a zarazem przyjaciela ktorego znalem 8 lat dla którego obecnie juz nie pracuje masakra nie jestesmy juz ze soba prawie dwa lata a ja nadal czuje do niej to samo czasem proponowała ni spotkanie ale po nim czułem sie jeszcze gorzej dzwonilismy do siebie ale stwierdziłem ze ona chce byc tylko moja przyjaciółką ale czasem dała mi poznac po sobie ze nadal mnie kocha nie potrafie sobie z tym poradzic wyhechalem za granice na rok czasu myslalem ze to pozwoli mi o niiej zapomniec lecz tak sie nie stalo po przylocie do polski czekała na mnia na lotnisku ,dowiedziala sie od kogos i stwierdzila ze to bedzie niespodzianka pomuzcie jak o niej zapomniec , zeby rono sie obudzic nie myslac o niej plis
| Barbie15: 8-01-2009 16:14 julkamko: jeśli uważasz że jesteśmy dziećmi i nie wiemy nic o życiu to się mylisz !!!! to że ty w wieku 15 lat nie myślałaś o miłości to nie znaczy że my wszyscy tutaj jesteśmy tacy jak ty ! a tak dla twojej wiadomości to jest strona dla nastolatków ! a jak ci sie nie podoba to stąd W.Y.P.I.E.R.D.A.L.A.J !!!
| Barbie15: 8-01-2009 16:13 julkamko: jeśli uważasz że jesteśmy dziećmi i nie wiemy nic o życiu to się mylisz !!!! to że ty w wieku 15 lat nie myślałaś o miłości to nie znaczy że my wszyscy tutaj jesteśmy tacy jak ty ! a tak dla twojej wiadomości to jest strona dla nastolatków ! a jak ci sie nie podoba to stąd W.Y.P.I.E.R.D.A.L.A.J !!!
| Barbie15: 8-01-2009 15:59 Mam dla was rade ! dla mnie skuteczna nawet o tym nie miałam pojęcia! Byłam nieszczęśliwie zakochana w pewnym chłopaku. Bujałam sie w nim o 2 lat i z dnia na dzień mi przeszło. Niemożliwe? a jednak. była impreza upiłam się i całowałam się z innym który mi się podobał. Zakochałam się w nim i nie wiem jak to mogło się stać ale w tamtym o którym myślałam dnie i noce zapomniałam .. w szkole gdy go widze mysle spoko koleś ale napewno wiem że go nie kocham !
| Haberek.: 5-01-2009 16:16 854274 jeśli potrzebujecie pomocy, piszcie ;)
| monika11411: 4-01-2009 15:35 a co jesli nie jestem pewna czy chcę sie odkochac???jestem zakochana w chlopaku od poltora roku. Wszystko przeżyłam dokładnie jak w artykule. Gdy powoli o nim zapominam znowu spotykam go przypadkiem i wszystko wraca. Jeden wieczór z nim sprawił, że nie moge o nim zapomnieć. Ale czy powinnam się odkochać i zapomnieć? . Ten jeden jedyny wieczór był wspaniały nigdy nie przytrafiło mi się coś takiego. Jak zapomnę o tym to jaki będzie sens mojego życia??? te pare godzin z nim czułam się jak w raju. Nawet mnie nie pocałował, poprostu rozmawialiśmy zajadając urodzinowego torta..... Z drugiej strony pamiętając jego i tamten wieczór nie potrafię się z nikim związać, nie jestem w stanie pokochać kogoś innego ,chociaż jest ktoś taki kto chce ze mna być. Spróbowalam myśląc, że może odwzajemnię jego uczucie, ale tylko go przez to zraniłam, bo ciągle myśle o tamtym...błagam doradźcie mi co powinnam zrobić. Czy probować zapomnieć chwili najpiękniejszej w moim życiu by moc wreszcie normalnie zyć dalej bez płakania w poduszkę za każdym razem gdy sobie o nim przypomnę??? Najgorsze jest to że jedno małe nieporozumienie sprawiło, że się już nigdy nie spotkaliśmy, tak naprawdę nie wiem czyja to wina:(:(:(od tamtej pory nie zamieniliśmy ze soba nawet słowa:((nawet głupie cześć na korytarzu szkolnym, zupełnie nic;( co byście zrobili na moim miejscu??;(
| gronia: 2-01-2009 11:31 Od 6 dni nie jestem z chłopakiem. Nie potrafie sobie poradzić.. za każdym razem jak sie "rozstawaliśmy" on dzwonił.. przepraszał prosił o szanse.. teraz jakby z dnia na dzień wszystko olał.. jednego dnia mówił że kocha.. nie wyobraża sobie zycia beze mnie.. a na drugi nawet nie chciał odebrać ode mnie telefonu. Byliśmy razem półtora roku.. zawsze byłam wierna i szczera.. nie potrzebowałam do szczęścia niczego innego ani nikogo innego.. On wiele razy mnie okłamał i zdradził.. wiele nocy przez niego już przepłakałam..ale zawsze wybaczałam.. to był błąd.. On bardzo mnie zranił.. potrafił mnie nawet uderzyć.. ale tak bardzo go kocham..
Każdy dzień bez niego jest coraz gorszy... chwytam za telefon i chce do niego dzwonić.. on nie zadzwonił ani raz.. ;(
najgorszy był sylwester.. cały rok spędziliśmy razem i nie mogliśmy go rzem zakończyć..
Nie wiem co mam robić.. jestem w klasie maturalnej.. Nie potrafie skupić sie na nauce.. ani na niczym innym ;(
jak odzywa sie do mnie jakiś inny chłopak.. jeszcze mnie to dołamuje.. mam przed oczami tylko jego.. ;(
Planowaliśmy wspólny wyjazd na studia.. wcześniej na 4 miesiące za granice do pracy..
Marzenia były takie piękne.. wydawały sie tak bliskie.. że to tylko 5 miesięcy do mojej matury.. i jesteśmy już sami dla siebie.. ;(
Dlaczego jest jak jest?
Co mam ze sobą robić? ;(
jeżeli ktoś chciałby porozmawiać to 572132
| bezradna882: 31-12-2008 18:31 hym od czego by tu zacząć???
Witam wszystkich:)
pierszy raz piszę na forum moja sytuacja jest naprawde nie ciekawa...
zakochałam sie w nie odpowiedniej osobie w dość młodym wieku...
mineło 6 lat ocknełam się dopiero po urodzeniu dziecka ze niechce tak dalej żyć ze trzeba coś zmienić...
niestety ponieważ to była moja pierwsz miłość do tej pory jest mi bardzo ciężko niejestem z nim od 5miesięćy ale nadal tęsknie i wspominam niewiem czy jest mi tak ciężko ponieważ straciłam z nim dziewictwo i z nikim do tej pory tego nie robiłam nie mam pojęcia nie potrafie sobie wyobrazić innego chłopaka...
rzecz polega natym że mój były ma uzależnienia typu alkohol hazard lubi się bawić ale niestety do przesady teraz przychodzi tylko jak coś chce potrzebuje jest osobą która nie potrafi okazywać uczuć ciężko jest go zrozumieć....
ja znów jestem naiwna a on to wykorzystuje...
mimo to że widze to wszystko choć i tak od niedawna to i tak mam do niego słabość jest mi naprawde ciężko niewiem co robić myśleć.
jak chcem sobie poszukać kogoś to on zaczyna przychodzić niby do dziecka i znów wszystkie moje plany się psują
mimo to ze z nim nie jestem to dalej cały czas boje się związać z kimś innych boję się jego reakcji i dalej się czuje jak bym z nim była...:((( a pozatym znam kogoś komu bardzo na mnie zależy ale oni się znają i niecierpią... to jest taki mój przyjaciel ale boję sie ze wiąrząc się z nim zepsuję tą przyjazn i wszystko ale ponoć trzeba próbować... nie mam czasami żadnych chęci do życia jedyne co mnie podtrzymuje na duchu to moje baby...
co o tym myślicie???
| GosiA.: 31-12-2008 14:59 A co mam zrobić jezeli chopak chcia juz ze mną byc tylko ja sie wycofaam i teraz ja chce z nim byc a on ma juz nowa dziewczyne ..?
Nie wiem co mam robić psze sdo niego ale on nie chetnie ze mna rozmawia..nie pisze jak ja pierwsza sie do niego nie odezwe ..
Jestem gupia i tyle a teraz nie wiem co mam zrbic..
pomuzcie posze ..
| keridog: 30-12-2008 15:08 a ja mma pytanie a jeśli ukochana osoba nam umrze ? ja teraz tak mam i ubolewam
| czarna09: 30-12-2008 01:57 artykuł na 6 ;D wszystko zgadza sie.. tylko ze ja zrobilam taki błąd ze powiedzialam ze moge byc jego przyjaciolka.. bo nadal chcialam spedzac z nim czas.. ;( po ok 4 miesiacach przeszla mi 'milosc' ale nadal jest jakas czescia w moim serduszku :(
| konopka: 27-12-2008 00:44 naprawde..
jeśli macie problem, potrzebujecie pomocy, chcecie z kimś porozmawiać, chętnie to zrobię. ZAPRASZAM 454249 ! :)
| konopka: 27-12-2008 00:42 Artykuł przemega !
Naprawde bardzo mi pomógł, a ludzie piszący komentarze, którzy podają nr gg i oferują pomoc są, bardzo w porządku .
Pomogli mi bardzo.. Zapomniałam, odkochałam się.. jeszcze tydzien temu czytając to nie uwiezyłabym, ze tak szybko mi to pójdzie.. :)
DZIEKUJE
| sawyer: 24-12-2008 22:08 ten wstęp zupełnie jak by wyciągnięty z mojej głowy , chciało by się komuś mi nagadać że wszystko kiedyś będzie dobrze ?? bo mi ciężko w takie coś uwierzyć ... (11720797) fajnie by było;P
| Ledka: 22-12-2008 14:12 Ja również bardzo chętnie z kimś popiszę... :(Moje gg 5826940.. Pozdrawiam
| ktosmalowazny: 21-12-2008 16:14 Masz problem pisz na gg 4039256... Pomogę...zawsze...
Pozdrawiam
| vinga: 14-12-2008 18:19 myślałam że czas leczy rany. Ale to nieprawda! nie zgadzam się z tym...odkochać się nie da a zapomnieć jeszcze trudniej... mam takie dni że nawet po roku kiedy go nie widzę to i tak widzę jego oczy przeszywające mnie na wylot... nie mam nikogo tak bliskiego kto by mi pomógł...wylałam miliony łez na marne...bo i tak mi to nie pomogło...nawet chciałam uciec się do tego aby być z kimś...ale nie potrafię nikogo ranić bo wiem jak to jest być tą ranioną...nawet miałam takie myśli jak się dowiedziałam że on znowu zaczął ćpać że chciałam żeby się zaćpał na śmierć...jestem okropna...przeraża mnie czasem moje zachowanie... teraz przybrałam maskę obojętnej osoby, która czuje ale nie pokazuje tego światu...jak jestem sama to chce mi się płakać że ludzie są tacy okropni że nie potrafią mnie zrozumieć... a jak już myślałam że to minęło i miałam już z kimś być przed oczami pojawiał się jego obraz i wracały smutne dni... nawet żeby się wyładować zaczęłam pisać...pisać pamiętnik ale nie taki normalny pamiętnik piszę w nim o uczuciach ale nie tych codziennych piszę w nim o wielu rzeczach o pytaniach... nawet napisałam w pamiętniku list do niego...wiem że on go nie odczyta ale wiem że będzie mi lżej...pisanie listów w których mówię mu o swoich uczuciach o uczuciach które we mnie były gdy widziałam go gdy był naćpany gdy nie był w stanie nic zrobić...to pomaga ale również boli mnie to że nie potrafiłam mu pomóc i uciekłam... ech... brak mi słów...
| Ledka: 9-12-2008 22:36 Ehhh... Trafiłam tu przypadkiem... ale może dobrze że tak sie stało...
3 dni temu rozstałam się z chłopakiem... Bylismy ze sobą 3 lata :( To on ze mna zerwał...Kilka dni wczesniej poprosił mnie o przerwę- zgodziłam się.. ale w sobote wieczorem napisał mi w sms, że nie chce być juz dluzej ze mna... ze juz dawno chcial mi to powiedziec...i ze lepiej jak powie mi to teraz,bo pozniej byłoby gorzej...Rozpłakałam się..płakałam całą noc...całą niedziele :( W poniedzialek poszlam do szkoly i tam go spotkalam.. udawał że mnie nie widzi :( A ja mialam ochote sie do niego przytulic.. tak zwyczajnie...:( Na lekcji religii rozpłakałam się gdy ksiadz zaczal mowic o parach ktore przychodzily do niego i pytaly o radę :( Ehhh.. Ciezko mi sie z tym pogodzic.. :( W oczach innych bylismy idealną parą - ja również byłam szczesliwa w tym zwiazku :( Zabieral mnie na każde rodzinne przyjecie...wspierał w każdej sytuacji... tak bardzo przywiazalam sie do jego rodziny :(( A tu... pewnego dnia...kiedy wydawalo mi sie ze wszystko jest wporządku- powiedzial, że juz nie chce ze mna byc :( Po tylu zapewnieniach o milosci...planach na przyszlosc... To z nim przezylam swoj pierwszy raz :( I to chyba boli najbardziej... bo mu zaufałam..a on mnie zostawil ;( Wczoraj podlaczylam sie do niego na gg... zapytalam.. " dlaczego?"
Dowiedzialam sie ze za pol roku wyjezdza za granice na stałe.. odrazu po maturze.. i to jest jeden z powodów :( Najgorsze jest to ze mielismy isc razem na studniowke..to juz za 2 miesiace... Ehh.. nie wiem czy dobrze zrobilam,ale powiedzialam ze nadal chce z nim isc... Bo nie chce patrzec na niego i inną dziewczynę...nie znioslabym tego.. :(
Piszac to łzy same spływają po policzkach... bo nie da sie wymazac tylu wspomnien... wspolnych wakacji pod jednym namiotem...tylu dni ktore spedzalismy razem :(( To juz nie wroci..nikt juz mnei nie przytuli.. nie pocałuje... dlaczego to tak boli ;(
| xXxBzZzYxXx: 8-12-2008 18:49 Napisałam kiedyś, że to pomaga ...
Owszem podnosi na duchu ...
Ale rzeczywiście nadal tęsknię za nim ...
Do tej pory po nocach nie sypiam, bo płaczę ...
Najgorsze jest to, że ja wiem jaki on jest ...
To znaczy nie zasługuje na mój ból ...
Lecz ja go nadal ...
Ech ...
I jeszcze te myśli o samo okaleczaniu i co najgorsze samobójstwu ...
| Cichy_90: 5-12-2008 23:30 Wiesz co? Jeżeli jeszcze kiedyś zdarzy Ci się podobna sytuacja, to podejdziesz już do niej spokojniej, to uodparnia.
"Walczenie" to nie znaczy, narzucać się komuś. Wystarcz okazywać mu zainteresowanie. Pytaj co u niego, spróbuj wyciągnąć na jakiś spacer czy coś. Jednak jeżeli długo będzie Cię olewał, albo robił uniki - odpuść. Po co się denerwować? Gwarantuję Ci, że jeżeli złapiesz dystans i przestaniesz na niego patrzeć, oglądać jego zdjęcia itp. to po ok miesiącu będzie znacznie lepiej. Może nawet zapomnisz.
To jest Twoje życie i to Ty decydujesz jakie ono ma być, nie on, ani nikt inny. Pamiętaj :)
Pozdrawiam!
Cichy
| zakochana1234: 4-12-2008 21:36 Może i mogłabym walczyc o niego tylko że nie wiem jak...nie mam pomysłu co moge jeszcze zrobić.i jak mam sie dowiedzieć czy zrobił to specjalnie...napisac na gadu do niego i zapytać wprost...to nie będzie wyglądało jakbym się mu nazucała?ja wiem ze to nie koniec świata ale to boli i jakoś nie moge o nim zapomnieć...
| Cichy_90: 4-12-2008 16:03 Jeżeli się zbierzesz w sobie i chcesz powalczyć, to czemu nie?
Jednak zastanów się, czy on nie zrobił tego specjalnie, że umówił się z Tobą, a był z drugą dziewczyną. To mógł być niemal przypadek, ale warto wiedzieć. Nie załamuj się tak, na prawdę, to nie jest koniec świata.
| zakochana1234: 4-12-2008 15:24 od kad tu ostatnio raz zaglądałam to sprawy trosze się pokomplikowały.pisałam z nim na gadu.i raz on nawet zaproponował żebyśmy się spotkali.ale ze spotkania nic nie wyszło bo miał być sam a zaczepili go koledzy i nie było szans żeby pogadać.nie chciałam już tego wszystkiego dusić w sobie i postanowiłam mu to napisać.napisałam to co leżało mi na sercu...że bardzo go polubiłam, i że wiem że nie mam u niego szans i przeprosiłam za to że się narzucałam i obiecałam że już nie będe pisała.wiedziałam że to koniec...ale on napisał mi że mam u niego duże szanse tylko że jestem nieśmiała ale on jak mnie spotka to podejdzie do mnie i pogadamy.byłam taka szczęśliwa.następnego dnia ładnie się ubrałam i mocniej pomalowałam.poszłam się przejść z koleżanką z myślą że go spotkam.i fakt spotkałam go tylko że...nie był sam...szedł z jakąś dziewczyną za ręke...kompletnie sie rozsypałam...myślalam że nie dojde już do domu...a gdy tylko weszłam do łazienki to ryczałam jak małe dziecko...cały weekend był taki...miałam strasznego doła i chciałam sobie coś zrobić.nie wyobrażałam sobie życia dalej.wiedziałam że on sie ze mnie tylko nabijał i zrobił ze mnie idiotke...koleżanka tłumaczyła mi że może on nie kłamał tylko ta dziewczyna była ode mnie "szybsza" i ją dłużej znał.traz czasami sie widujemy.on mi mówi cześć a ja mu odpowiam.troszke czasu juz minęło ale to nadal boli tak samo...:(ostatnio napisłam do niego życzenia urodzinowe...jak mam przestac o nim mysleć i czy dalej utrzymywać z nim kontakt na gadu?koleżanka powiedziała mi żebym walczyła o niego ale czy to jest dobry pomysł???...czekam na odpis...
| Cichy_90: 18-11-2008 15:06 Może wspólne przyjęcie? Zakręć się tam, gdzie on będzie?
Przede wszystkim trochę więcej odwagi. Jak go następnym razem zobaczysz i powie Ci "cześć", to zapytać co tam u niego itp. To na dobry początek. Kilka takich rozmów i może sam później będzie Cię zaczepiał.
Pozdrawiam!
Cichy
| zakochana1234: 11-11-2008 12:39 hej.jestem tu nowa...napisałam tu bo czasem mam takie dni że chciałabym się komuś wygadać a niestety nie mam komu.mam dopiero 15 lat qale życie dało mi już nieźle popalić.od kad pamiętam,moj ojciec był alkoholikiem.przychodził do domu pijany i bił mnie i moją mame.a kiedy się wyprowadził i myślałam że wreszcie będe miała spokój i wszYstko się ułoży to zmarła moja mama.musiałam się przeprowadzić do babci.z nią nie mam dobrych relacji.wiele razy chciałam sobie coś zrobić.czasami poprostu nie wytrzymuje napięcia i problemów które mnie przerastają.niedawno zakochałam się w chłopaku o rok ode mnie starszym.nawiązałam z nim kontakt na gadu.czasem przyjeżdza też do wioski w ktorej mieszkam bo ma tu kolegów.mówi mi cześć ale nic więcej a ja nie mam odwagi przyznać się co do niego czuje.strasznie się z tym czuje.on jest bardzo ładny i miły.ja niestety nie moge się pochwalić urodą...bo jej nie mam...co mam zrobić?prosze poradzcie mi bo nie wiem jak postąpić w tej sytuacji...:(
| Fokusmok: 22-10-2008 02:49 Przekleństwo*
| Fokusmok: 22-10-2008 02:42 Niussia... Współczuję, masakraa... choć w tej sprawie to nie jest adekwatne słowo.... MIŁOŚĆ TO PRZEKLĘŃSTWO A ZARAZEM DAR... PIERD**** TAKIE DARY !!! POZDRAWIAM.
| Lalka13: 17-10-2008 21:47 w sumie to minęło już parę dni i nie żałuje ,że tak się stało jak sie stało:)) on dalej jest z nia ale zdradza ja z każda inna...a ja zrozumiałam,że juz go nie kocham:)) znów sie zakochałam i może nie bd z tym chłopakiem niegdy, ale juz wole tak kochać niż kochać kogoś kto nie jest tego wart:)) kiedyś był inny, ale teraz nie chciałabym być już z takim kimś ja z moim ex:)
| jasmin0707: 12-10-2008 18:14 Oczywiście,że dobrze zrobiłaś skoro on ma nową, po co masz się narzucać i poniażć... Wiem po sobie ;/ Nie warto uwierz najlepszym wyjściem jest nie zwracać na niego uwagi i zająć się czymś nowym, pokazać,że się nim już nie przejmujesz... A on sam pewnie po jakimś czasie sam się przekona co stracił...
| Lalka13: 9-10-2008 21:30 mam problem i liczę na pomoc..w wakacje rostalismy sie z chłopakiem...powodem była jego nowa laska...da ze soba...dalej chyba...chciałam zeby dał mi jeszcze szanse ale widzac ze on traktuje mnie jak by nigdy nic to zrezygnowałam czy zrobiłam dobrze??
| green999: 6-10-2008 17:34 mi to nic nie pomogło dalej tęsknię za moją milością. teraz oddałabym wszystko by tylko cofnąć czas. no cóż nie da sie. niewiem co robić...myslę o jednym...
| jasmin0707: 28-09-2008 21:33 Nie było mnie tu pół roku, po tym czasie oznajamiam,że wszytsko sie zmieniło... Na lepsze ;) jestem szczęśliwie zakochana i wszytskim życze,żeby wam się w końcu też wreszcie coś rakiego przydarzyło :)
pozdrawiam
Jasmin..
| xXxBzZzYxXx: 25-09-2008 14:35 Troche pomogło mi to, że są osoby, które są w podobnej sytuacji...
Ja wiem, wiem jestem jeszcze mała i nie dojrzała chociasz z tym bym się nie zgadzała...
To co jest napisane to cała prawda i napewno pomaga...
| Lalka13: 21-09-2008 20:33 hmm..a mnie chłopak porzucił dla innej..i też nie wiedziałam jak sobie dać radę ale ten artykuł mi bardzo pomógł..do tego pomogło,że gdy to wracało przypominałam sobie złe chwile i zapominałam o nim:) teraz tylko to troszq mnie rusza ze on jest z tą dla której zerwał ze mną kontakt, a ja sama...
| bobek999: 14-09-2008 20:58 calkiem sensowna rada <a href="http://praktypedia.pl/Jak_się_odkoch ać">jak się odkochać jest na praktypedii</a>
| julkamko: 11-09-2008 09:00 Niusia, jestem tego samego zdania uważam że lepiej nie próbować nawiązywać z nim kontaktu trzeba schowac uczucie w kieszen i starac sie o nim nie myśleć a jak już masz ochote powspominać to wspominaj złe rzeczy może akurat pomoże ;) mam znajomego który również bardzo lekko podchodził do życia a zwłaszcza dziewczyn i kiedy spotkał tą z którą chciał być bardzo się zmienił tylko dla niej ona mu z początku nie wierzyła to on zeby jej to udowodnić zrobił jej dziecko ;):) planowane i kochane. to dowód na to że można się zmienić dla osoby którą się kocha dlatego w tym przypadku nie warto łapać się małych szczegółów dających nadzieję skoro grube sprawy wskazują na coś innego. zajmij się sobą i swoim życiem a moze warto nawiązać nową znajomość z której coś wyniknie? :) często to pomaga wystarczy się otworzyć i chcieć tak myśle... i chciałabym żeby więcej nie przychodziły Ci myśli o zabiciu się do głowy nie warto skoro jest takim człowiek to pewnie i to go by nie ruszyło a Twoich prawdziwych znajomych i przyjaciół napewno. nie warto udowadniac racji w ten sposób myśle że bartdziej go dotknie to że żyjesz i bardzo dobrze sobie radzisz bez niego 3maj się ciepło :):):):)
| Cichy_90: 10-09-2008 21:30 Niusia, ciężko jest mi odpisywać, bo sam nie przeżyłem czegoś takiego, nawet w połowie. Skoro przez dwa lata było dobrze, to musiało mu zależeć... Potem najwyraźniej zabrakło mu "wrażeń", przygodnego seksu. Facetom czasem brakuje przygód, niektórzy potrafią to opanować, inni trochę mniej. Kiedy to zaczął, jestem pewien, że już mu na Tobie tak bardzo nie zależało... Nie wyobrażam sobie jakbym się czuł okłamując dziewczynę, której tak na mnie zależy i mi zależało...
Nie idź do niego. Nie patrz, staraj się nie myśleć. Nie pisz do niego, nie warto. Nie proś o wyjaśnienia, wszystko Ci już zademonstrował, jeżeli się z nim spotkasz jeszcze bardziej Cię zrani. Jeżeli nawet będzie chciał się spotkać, to się nie daj. Dasz radę!
Dobranoc!
Cichy
| juuulek: 10-09-2008 21:24 łoł! ile komentarzy! nigdy nie widzałem jeszcze tylu do jednego artykółu!!
a jeśli chodzi o moją sytuację, to ten artykół jest świetny, ale ma się do niej nijak... :/
pozdrawiam wszystkich, którzy już nie cierpią, albo wciąż mają nadzieję, że kiedyś 'to' przeminie...
| niussia: 10-09-2008 13:09 hej ja chcialam wam przedstawic moja nieszczesliwa historie. mam teraz ponad 20 lat on tez poznalam go 4 lata temu zakochalismy sie , dla mne sie zmienil przestal pic palic itd chociaz nie prosilam go o to, to z nim stracilam dziewictwo on juz byl doswiadczony, bylo mi z nim cudownie przez 2 lata praktycznie wcalae nie klocilismy sie bo ne bylo o co, ufalam mu kochalam nad zycie dalej kocham... czulam ze on mnie tez ze sie troszczy stara to byl wtedy zloty chlopak, wrecz jak dla mnie ksiaze z bajki... w 3 liceum cos sie zmienilo, on zaczal flirtowac co chwile z inna a mnie treaktowal okropnie, nie przyznawala sie ze ze mna jest, ograniczal spotkania do minimum , nie mial czasu dla mnie byl nie mily zalezalo mu chyba tylko juz na seksie a ja glupia latalam zan im bo tak bardzo mi zalezalo i onto widzial wiec dalej robil swoje, po szkole wyjechal do anglii bez pozegnania potem po 2 tyg zaczal pisac ze teskni ze chce zebym do niego przyleciala. zgodzilam sie po miesiacu powiedzialam ze chce kupil mi bilet i ... urwal kontakt. nie pojechalam nie mialam do kogo, po miesiacu znow sie odzywal dzwonil codziennie dlugo rozmawialismy. wrocil do polski zamieszkalismy razem, jak dla mnie to bylo cos pieknego ale za moimi plecami dalej flirtowal zapraszal dziewczyny do domu na noc chociaz nigdy go nie zlapalm za reke, oszukiwal mnie oklamywal juz mu nie ufalam ale nie potrafilam bez niego zyc. 2 miesiace temu dowiedzialam sie ze caly czas mnie zdradza fizycznie, w agnlii rowniez, ale przekonal mnie ze to nie prawda , uwierzylam chcialam wierzeyc bo dla mnie on byl wyjatkowy, inny moj pierwszy... 2 tyg temu widzialam u niego na gg rozmowy z tymi dziewczynami i serce mi peklo , to co wypisywal , to jak mnie obrazal wszystko wydalo sie jakims koszamrem, to byl calkiem inny facet ktorego nie znalam ,a dodam ze dzien wczesniej twoerdzil ze tylko ma mnie w sercu a inne to tak tylko i nic go z nimi nie laczy. zrobilam mu awanture o to jak mogl mnie tak oklamywac ze ja mu wierzylam kochalam i ze tak sie nie robi, nic nie powiedzial zadnego przepraszam tylko tekst tego typu kto ci pozwolil czytac moje gg ... wrocilam do siebie do domu wyprowadzilam sie i chcialam popelnic samobojstwo wyladowalam w szpitalu, zaluje tego co zrobilam tak mi bylo przykro patrzac na rodzine, czulam wstyd ale zarazem tak bardzo mam zranione serce nie wiem jak to wytrzymam zwazywszy na to ze on juz ma inna zaraz na drugi dzien tak poprostu, a do mojej kolezanki napisal ze gowno go obchodze i ze ma kogos innego... minelo juz 2 tyg nie widzialam ich ale boje sie ze od pazdziernika spotkam ja bo chodzimy razem na studia. powiedzcie mi czy mozliwe jest kochac kogos 4 lata zarzekajac sie ze bylo sie wiernym i ze sie kochalo a potem na 2. dzien miesc inna? czy moze to nie byla milosc bo ja osobiscie nie bylabym zdolna zdradzac oszukiwac. jak ja mam zapomniec, odsuwnelam sie od wszystkich wspolnych znajomych, a on poprostu usunal mnie i moich znajomych z nk,i ma gdzies. dla mnie to jest nie realne bo za 2 tyg mialy byc nasze 4 lata, i czasem tak mysle czy ja nie kocham kogos innego, jego wybrazenie o nim jak sie poznalismy to jaki byl cudowny a nie jaki jest teraz bo w tej chwili jest okrutny i msciwy a ja nigdy bym kogos takiego nie pokochala. odczepilam sie od nich bo nie chce sie mieszac teraz sa ze soba i nie chce go nachodzic rzadajac wyjasnien, dobrze robie ?? napiszcie co o ty m myslicie i przepraszam za bledy bo mam tak bardzo zaplakane oczy i slabo co widze :(:(:(
| julkamko: 9-09-2008 14:06 twierdze jedynie że robi się problemy które nie byłyby nimi dla ludzi starszych ja jak miałam 15 lat to się uczyłam a teraz dla 15latki a czesto nawet juz 13sto najważniejsze jest to żeby mieć chłopaka a jak już go ma to szuka byle czego żeby mieć powód do zmartwień miłość nie jest dla dzieci tylko dla poważnych ludzi którzy potrafią ją docenić i zrozumieć czy w miłości prawdziwej ktoś by napisał do drugiej osoby jakieś "zzt" co ma oznacac zrywam z toba albo robil problem z tego ze on czy ona nie odzywa sie cały dzien a pozniej dzieciaki nie wiedzą co robić i się zabijają już dawno nie spotkałam chociaż troche mądrej nastolatki z którą można porozmawiać o czymś innym niż o chłopaku a szkoda
| crazyperson1: 2-09-2008 14:22 Droga Julkamko-nie mów takich rzeczy, bowiem "problemy sercowe" dotknąć mogą ludzi w różnym wieku. Nie ważne, czy mamy 12, 20, 30, czy 50 lat... Choć często wyolbrzymiamy naturą problemu, któremu stawiamy czoła, to miłość jest tak delikatną materią, iż każde niepowodzenie, nawet te najbardziej błahe, może być odczuwane jako najgorsza tragedia. Z resztą-tę stronę stworzono dla nastolatek/tków, a więc o co cała afera? To, że przeżywasz osobistą tragedię nie daje prawa, by krytykować innych... Sam kiedyś byłem niepoprawnym optymistą-mi życie również zweryfikowało cały światopogląd. Tak to już bywa... Wracając do Twojego faceta-takich kolesi należałoby pozamykać w pokojach bez klamek. Nie wyobrażam sobie tego, że na kobietę, fizycznie słabszą istotę, w ogóle można podnieść rękę...
| julkamko: 29-08-2008 11:43 żal.... ludzie ogarnijcie się bo czytając wasze historie i spoglądając na nie z boku nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać. jesteście jeszcze dziećmi nie wiecie co to miłość wyolbrzymiacie problemy które tak naprawde nie znaczą nic, są rzeczami naprawde błahymi. martwicie się nimi bo nie macie nic ciekawszego do roboty. z jednej strony piszecie ze kochacie juz po 6 lat nie wyobrażacie sobie życia bez tej osoby a dalej czytamy ma fanego kolegę coś nie halo sami siebie wciskacie w sytuacje bez wyjścia i robicie z siebie ofiary mnie chlopak bil to jest problem a nie to ze dwa dni sie nie odzywa macie chore podejście do życia kiedy życie was kopnie porządnie w dupe to dopiero się załamiecie nie będziecie wiedzieć czego się łapać skoro takie głupoty to dla was powody do samobójstw i rzucania się pod samochody. sama strona mi sie podoba czasem trzeba sie wyżalić a tak najłatwiej bo anonimowo ale bez przesady niektórzy mają takie problemy z których normali ludzie by się śmiali i nigdy nie nazwaliby ich nawet małą troską. a ja osobiście obiecuje wam że za parę lat będziecie się śmiać z tych wszystkich miłości i życze wam bardziej racjonalnego podchodzenia do rzeczywistości pa
| Mada17:)(: 22-08-2008 18:12 Nie wiem czy robie dobrze że to pisze w sprawach sercowych jestem osobą skrytą ale poznałam kogoś kto zawsze mnie wysłucha-moja przyjaciółka.
Jednak jestem ciekawa odzewu innych ,może ktoś dostrzegnie zbieżność swojej historii miłosnej w mojej ufff to zaczynam.
Widuje go czasem w szkole chodzimy do jednego liceum,nawet na ten sam profil i tu moja wina ,bo on jest starszy o rok i dobrze wiedziałam na co się decyduje przy doborze szkoły.On mieszka tam gdzie moja babcia.A ja co roku przyjeżdżałam do niej na wakacje.Zaczeło się od wakacji 2006.Piękne czasy:) Miałam 15 lat bardzo mało żeby wiedzieć co to miłość.Poznałam go u mojej koleżanki.ha ha w tedy wcale mi się nie spodobał rozśmieszyła mnie jego fryzura w panterke;)...potem wszystko potoczyło się szybko...bardzo szybko.Pare dyskotek, pare wolnych i wpadłam po uszy.Ale to nie chodzi o fizyczność.My się nawt nie całowaliśmy...Gdy z nim rozmawiałam to tak jakbym go znała wiele lat.Przy nim czułam się lepsza,bezpieczniejsza.I przykro mi to mówić ale ja to popsułam.Oskarżyłam go o to że wydzwaniał do mnie po pijaku po nocach i robił jakieś chore jazdy.ktoś się podstawił za Kamila.Poprostu gdy się kocha kogoś to się tej osobie bezgranicznie ufa ja o tym zapomniałam pod wpływem impulsu.Wiem teraz że napewno mogliśmy być szczęśliwi razem iść przez życie olewając tych ,którzy życzyli nam zle...
Teraz nie rozmawiamy ze sobą.Ograniczam z nim kontakt bo w tedy wszystko idzie mi nie dobrze nauka,kontakty z rodzicami.już nie jeżdże na wakacje do babci ale pozostało pare żeczy ,które będą mi o nim przypominały zdięcia z dyskotek,i mój pamiętnik.
nie zniszcze tego dlaczego???bo nigdy do końca nie przeszło ale nie ma powrotu i wiem o tym.Teraz nie chce:)poczułam ulge... mam swoje życie jedno! i nie zmarnuje go pozdrowienia dla ciebie chłopaku z przeszłości i dla wszystkich zakochanych pa:)
| DadziaDaska: 4-08-2008 17:49 Eh..mysle ze wszystko sie ułoży jakos wkoncu ,,czas leczy rany''
Moja Historia jest troche dziwna
Iz 2 lata temu byłam z chlopakiem
lecz przyszły wakacje i dostałam sms z trescia ,,z z t'' pytacie się co to znaczy..?? Wiec to znaczyło Zrywam z Tobą .. nawed czarodziejka by nie wiedziała o co w tym chodzi .. po jego powrocie pokłucilismy sie strasznie .. przyszedł rok szkolny obserował mnie w szkole... w domu .. wiedział o której wychodze z psem an spacer siedział w oknie probował mi powiedziec ze myśli cały czas ze kocha mnie .. spotykałam sie po rostaniu z nim musial minac rok zebym sie mogła z nim zobaczyć... i teraz już jest 2 lata ale nie wyobrazacie sobie dziewczyny.. ze miałam w ciagu 2 lat tylu chłopaków ale za zadnym nie płakałam cały czas myslałam o jednym.. i w piekny majowy dzien wróciłam z zielonej szkoly zaczełam z nim znowu rozmawiac na gg .. i wgl zaczelismy sie spotykac po czym u mnie w domu sie mnie pyta ,, wrócisz do mnie'' i teraz juz jestesmy ze soba 3 miesiace i jest dobrze;* stwierdził ze tylko przezył patrzył znosił to ze mam innych ze on bezemnie zyc nie moze..
| MisiaPysia17: 4-08-2008 16:23 Mam nadzieje,że czas wyleczy rany bo to bardzo boli...
MOJA HISTORIA:
Znałam go długo,ale tylko z widzenia...
Ja miałam 18 lat a on 25.
Pewnego razu na dyskotece zaczeliśmy ze sobą kręcić i ak to się zaczeło...
Chodziłam do baru w którym on codziennie przebywał,akurat w tej miejscowości mieszka moja Najlepsza przyjaciółka...
Było super,dzwonił do mnie,spotykaliśmy się...
Czasami było gorzej ale szybko robiło się ok.
W Lipcu dostałam szlaban na wakacje...
Ale on do mnie przyjeżdżał i staliśmy pod domem...
Był cudownie...
Zakochałam się i tylko dla niego chciałam żyć...
Liczył się tylko on..
Aż do niedzieli...
Puściłam mu sygnał i zadzwoniła do mnie jakaś dziewczyna(podejrzewam,że to jego siostra) Powiedziała,żebym odczepiła się od jej chłopaka i przestała do niego dzwonic... nie mogłam w to uwierzyć,przesiesz był u mnie jeszcze w czwartek...
Zadzwoniłam do niego a on skłamał,że to jego laska i żebym się odczepiła...
Nie wiem co mam robić,cały czas o nim myśle i płacze... Pomóżcie...
| MisiaPysia17: 4-08-2008 16:22 Mam nadzieje,że czas wyleczy rany bo to bardzo boli...
MOJA HISTORIA:
Znałam go długo,ale tylko z widzenia...
Ja miałam 18 lat a on 25.
Pewnego razu na dyskotece zaczeliśmy ze sobą kręcić i ak to się zaczeło...
Chodziłam do baru w którym on codziennie przebywał,akurat w tej miejscowości mieszka moja Najlepsza przyjaciółka...
Było super,dzwonił do mnie,spotykaliśmy się...
Czasami było gorzej ale szybko robiło się ok.
W Lipcu dostałam szlaban na wakacje...
Ale on do mnie przyjeżdżał i staliśmy pod domem...
Był cudownie...
Zakochałam się i tylko dla niego chciałam żyć...
Liczył się tylko on..
Aż do niedzieli...
Puściłam mu sygnał i zadzwoniła do mnie jakaś dziewczyna(podejrzewam,że to jego siostra) Powiedziała,żebym odczepiła się od jej chłopaka i przestała do niego dzwonic... nie mogłam w to uwierzyć,przesiesz był u mnie jeszcze w czwartek...
Zadzwoniłam do niego a on skłamał,że to jego laska i żebym się odczepiła...
Nie wiem co mam robić,cały czas o nim myśle i płacze... Pomóżcie...
| klaudusia1607: 4-08-2008 13:35 zgadzam się w 100% z tym tekstem... tylko słowa to nie to co się czuje...nigdy w życiu nie przeżyłam czegoś takiego ;(( byłam z moim chłopakiem 2 lata kochaliśmy się wszystko było takie piękne jak z bajki coś wspaniałego i nagle koniec nie jestem już z nim 3 miesiące chciał wrócić jakieś 3 tyg temu spotykałam się z nim przez tydzień a potem znowu mnie olał kłamał na każdym kroku a ja i tak go kocham i tak dla mnie jest wszystkim nie potrafię bez niego żyć przy nim byłam szcześliwa radosna czułam że żyje... teraz? czuję że mam wszystkiego dość nie chce mi się żyć to co mówił to co było to było coś cudownego a teraz nie wiem dla mnie to jest nie realne jak można tak zmieniać swoje postępowanie swoje słowa swoje uczucia nie rozumiem go i nigdy nie zrozumiem ! ;(( boli to wszytsko co robi i pragne byc z nim pragne czuć się znowu szczęsliwa taka jak byłam kiedyś jak mysle o tych wszystkich pięknych chwilach z nim nie moge ;(( nie wiem jak mam przez to przejść nie potrafie ;(( to tak bardzo boli ;((( czemu ?? kurr** nie potrafie sobie poradzić ;((( pomóżcie mi błagam ;((((((((((( piszcie pomóżcie bo ja już nie moge ;;(( to co się dzieje w moim sercu i to co on robi jak sie zachowuje nie jest do opisania w komentarzu ;(( potrzebuje pomocy ;((( prosze 9933737
| ITSonlyME: 3-08-2008 14:31 Proszę pomóżcie mi:( Jestem z dziewczyna już 6 miesięcy:( Kiedyś było cudownie. Widziałem jak bardzo mnie kocha i jej zależało. Przez ostatnie dwa tygodnie coś jest nie tak:( Rozmawialiśmy o tym i przyznała ze nie zależy jej i nie kocha mnie tak jak kiedyś:( Teraz już nawet nie chce sie ze mną tak często widywać:(( Ja bardzo sie staram:( Zrobiłbym dla niej wszytko:( Nie wiem czy ona jeszcze w ogóle mnie kocha:( co mam zrobić żeby to uratować ? ;( proszę o pomoc... ;(
| Evelajn: 31-07-2008 22:00 To wszystko jest naprawde mądre i napewno wielu ludziom być może pomoże.
W mojej sytuacji jest tak, że tak bardzo za nim tęsknie i mimo tego, że tak bardzo cierpię i wspomnienia mnie bolą to nie chce zapomnieć. Po tym wszytskim straciłam sens do życia, nie wychodzę z domu, ciągle tylko rozpamiętuję;( Nie potafie się z tym pogodzić i nie pogodzę! że on odszedł, że po tych wszytskich słowach zostaawił mnie, wpodmnienia to jedyne co mi po nim pozostalo... myślę, że wiele osób czuje podobnie;( Nie chce zapomnieć bo nie może się pogodzić z rozstaniem.
| niechcacazyc: 21-07-2008 20:02 2789891 prosze... przeczytajcie to :((Czesc wszytskim :(( chciala bym wam cos opowiedziec bo nikt mnie nie rozumie... mowia ze przesadzam . ale ja nie przesadzam... to wszystko u mnie trwa juz 8 miesiecy ehhh :(:(:(:( bylo pare chwil w ktorych o nim prawie zapomnialam a nawet poznalam pewnego kolesia :) ale z tym poznanym bylo wsyztsko na sile ... myslalam ze dzieki niemu zapomne o tym moim :(:(:( ale tu nic zaczealam go jeszcze bardzoej kochac... spotkalam sie z nim niedawno i narobil mi ooogromnych nadziei :(:(:((:(:( byalam taka szczesliwa , moglam doslownie wsyztsko zrobic... WSZYTSKO ... skalakal z radosci kilka dnii.... az tu trach on napisal ze koniec... myslam ze to jakis koszmar ale uszczypnelam sie i nie obudzilam sie.... :(:(:(::((((( teraz wiem jak bardzo go kocham... mogla bym dal niego wystzsko. zmienic cie. doslownie wszytsko.... :(:((:(:(((::((( kocham go nad zycie ale jest pewnien szczegol on mnie NIEEE!!!!:(:((:(:(( łzy leca mi same...;/;/;/;/;/;/;/;/ jestem taka rozdrazniona ze na wszytskich wrzescze...... Ale ten artykul troche mi pomogl i zgadzam sie w 100% .... Prosze pomozcie mi ... ja sama nie dam rady... :(:(( to moj nr gadu 2789891 :(:( Proszeeee
| niechcacazyc: 21-07-2008 20:02 2789891 prosze... przeczytajcie to :((Czesc wszytskim :(( chciala bym wam cos opowiedziec bo nikt mnie nie rozumie... mowia ze przesadzam . ale ja nie przesadzam... to wszystko u mnie trwa juz 8 miesiecy ehhh :(:(:(:( bylo pare chwil w ktorych o nim prawie zapomnialam a nawet poznalam pewnego kolesia :) ale z tym poznanym bylo wsyztsko na sile ... myslalam ze dzieki niemu zapomne o tym moim :(:(:( ale tu nic zaczealam go jeszcze bardzoej kochac... spotkalam sie z nim niedawno i narobil mi ooogromnych nadziei :(:(:((:(:( byalam taka szczesliwa , moglam doslownie wsyztsko zrobic... WSZYTSKO ... skalakal z radosci kilka dnii.... az tu trach on napisal ze koniec... myslam ze to jakis koszmar ale uszczypnelam sie i nie obudzilam sie.... :(:(:(::((((( teraz wiem jak bardzo go kocham... mogla bym dal niego wystzsko. zmienic cie. doslownie wszytsko.... :(:((:(:(((::((( kocham go nad zycie ale jest pewnien szczegol on mnie NIEEE!!!!:(:((:(:(( łzy leca mi same...;/;/;/;/;/;/;/;/ jestem taka rozdrazniona ze na wszytskich wrzescze...... Ale ten artykul troche mi pomogl i zgadzam sie w 100% .... Prosze pomozcie mi ... ja sama nie dam rady... :(:(( to moj nr gadu 2789891 :(:( Proszeeee
| Cichy_90: 18-06-2008 21:16 Smutasku, a na pewno jest za późno? Ma kogoś innego? Ty jesteś już całkowicie pewna tego co czujesz?
| $muta$: 11-06-2008 12:26 Świetny artykuł... Szkoda tylko, ze to wszystko musi być tak bardzo trudne...:(( W moim przypadku nie doceniłam jaki skarb miałam przy sobie... Zrozumiałam, ze go kocham dopiero wtedy kiedy odszedł... Gdybym mogła cofnąć czas, wszystko byłoby inaczej... A myśl ze juz nigdy nie dowiem się jaki film teraz ogląda ,co robi takie zwykłe pierdoły sprawiały mi radość ;-( Juz nie usłyszę "Kocham Cię" ;-( To wszystko tak bardzo boli... On odszedł a to moja wina... Był przy mnie całe 12 miesięcy, pamiętam kazda nasza rozmowę ;-( On odszedł bo miał dość ciągłego czekania kogo wybiore jego czy tamtego... Wolałabym gdyby powiedział: Masz czas do jutra inaczej odchodzę :(( Ale on tak nie powiedział, on poprostu odszedł a to moja wina... ;-( Nigdy tego nie zapomnę... Nigdy nie zapomnę JEGO... bo był super człowiekiem, dzięki któremu się uśmiechałam... Szkoda tylko e dopiero po stracie całkowitej stracie, człowiek zaczyna rozumieć jak bardzo był do danej osoby przywiązany i jakim uczuciem ją darzył...
| Cichy_90: 2-06-2008 20:03 Niestety autor tego świetnego artykułu nie odwiedza już tej strony, a szkoda...
Pozdrawiam!
| lizaaa: 1-06-2008 16:38 masz racje, lepiej sie wygadac.
to pomaga.
w ogole sie z Toba zagadzam w 100%.
chociaz mi jeszcze nie przeszlo bo ja niedawno zakochalam sie w chlopaku starszym ode mnie o 4 lata<to nie robi problemu> ale on okazala sie łamaczem serc. juz praktycznie nieoficjalnie , ale z nim chodzilam takjakby a on na piatkowym ognisku poderwal sobie nastepna.;/... jest mi z tym strasznie ciezko. ale musze byc silna.!
dam rade!
a Tobie dziekuje za ten artukuł bo jest świetny!!:):*
| Cichy_90: 18-05-2008 23:29 Przepraszam, czegoś nie rozumiem...
"wiem ze znajde sobie taka druga"
A co z tą? Co się stało?
| bloodsimple: 29-04-2008 16:10 jestem zakochany w przyjaciolce z klasy powiedzialem jej o swoich najgorszych problemach ciagle mi powtarzala jaki jestem zajebisty inteligentny przystojny itp. dzieki niej uwierzylem w Boga, powiedziala ze dzieki temu jest najszczesliwszym czlowiekiem na swiecie. na imprezie zaczelismy sie sciskac i gadac sobie czulosci i powiedziala mi ze mam ja traktowac jak siostre.prosila mnie zebym nie bral dragow... mialem wrazenie ze w koncu kogos sobie znalazlem, bo nigdy nie mialem dziewczyny a tu nagle spotkalem prawdziwego aniola. malo jest dziewczyn takich jak ona, otwartych, wiecznie usmiechnietych, milych i inteligentnych. wiem ze znajde sobie taka druga, ze na pewno kiedys znajde taka ktora bedzie mnie kochac ale.. to wygladalo jak przeznaczenie, byla jak aniol ktory spadl mi z nieba zeby w koncu cos zmienic w moim trudnym zyciu. ciezkie zycie hartuje, trudne przezycia ucza, ale nie wiem czego to mnie mialo nauczyc. nigdy nie zrozumiem. mam nadzieje ze na` studiach po przeprowadzce do duzego miasta poznam w koncu taka panne jak ona... to byl chodzacy ideal, aniol z nieba... pamietajcie dziewczyny zacznijcie myslec bo wam tapeta i solarium sciemnia umysl ona ma zasady, jest bardzo ladna ma swietna figure ale przedewszystkim ma dusze poetki, lubi inteligentna rozmowe, lubi filozofowac a z wami nikt nie bedzie chcial gadac o waszych kosmetykach i jakistam imprezach u jakiegostam pajaca ktory ma niewiadomo jaka chate i samochod...no chyba ze jakis idiota a ja nim na pewno nie jestem.
| bloodsimple: 29-04-2008 16:06 jestem zakochany w przyjaciolce z klasy powiedzialem jej o swoich najgorszych problemach ciagle mi powtarzala jaki jestem zajebisty inteligentny przystojny itp. dzieki niej uwierzylem w Boga, powiedziala ze dzieki temu jest najszczesliwszym czlowiekiem na swiecie. na imprezie zaczelismy sie sciskac i gadac sobie czulosci i powiedziala mi ze mam ja traktowac jak siostre.prosila mnie zebym nie bral dragow... mialem wrazenie ze w koncu kogos sobie znalazlem, bo nigdy nie mialem dziewczyny a tu nagle spotkalem prawdziwego aniola. malo jest dziewczyn takich jak ona, otwartych, wiecznie usmiechnietych, milych i inteligentnych. wiem ze znajde sobie taka druga, ze na pewno kiedys znajde taka ktora bedzie mnie kochac ale.. to wygladalo jak przeznaczenie, byla jak aniol ktory spadl mi z nieba zeby w koncu cos zmienic w moim trudnym zyciu. ciezkie zycie hartuje, trudne przezycia ucza, ale nie wiem czego to mnie mialo nauczyc. nigdy nie zrozumiem. mam nadzieje ze na` studiach po przeprowadzce do duzego miasta poznam w koncu taka panne jak ona... to byl chodzacy ideal, aniol z nieba... pamietajcie dziewczyny zacznijcie myslec bo wam tapeta i solarium sciemnia umysl ona ma zasady, jest bardzo ladna ma swietna figure ale przedewszystkim ma dusze poetki, lubi inteligentna rozmowe, lubi filozofowac a z wami nikt nie bedzie chcial gadac o waszych kosmetykach i jakistam imprezach u jakiegostam pajaca ktory ma niewiadomo jaka chate i samochod...no chyba ze jakis idiota a ja nim na pewno nie jestem.
| zalamany88: 28-04-2008 20:05 Witam wszystkich. Niestety i mnie spotkalo to co jest napisane w powyzszym artykule:( Zostawila mnie dziewczyna po 13 msc bycia razem.Popelnilem blad za ktory zaplacilem najwyzsza cene...Przez ostatni czas okolo 1,5 miesiaca zmienilem sie bylem obojetny w stosunku do mojej dziewczyny chcialem jej pokazac ze moge byc zlym chlopakiem zeby docenila to jaki jestem bo wczesniej wszystko bylo pieknie... Zamiast przestac dalej bylem obojetny i wcale nie zwracalem na to uwagi.Przyszedl czas klotni mowila ze jej zle itd rozstalismy sie. Ja po tym jakbym otrzezwial zrozumialem ze stracilem wszystko co mialem.Niedlugo mina 3 tygodnie jestem zalamany ciagle do niej pisze niesamowicie ja kocham ale to na nic...Prosilem blagalem ona mnie juz nie chce a jeszcze nie dawno mowila ze nie wyobraza sobie nawet dnia beze mnie a teraz wszystko sie posypalo nic nie ma sensu pragne sie zmienic byc najwspanialszym chlopakiem ale ona nie chce dac mi szansy co robic??:((((
| ona7: 27-04-2008 10:39 no więc ... ;] znowu mnie oszukał ;]
| ona7: 2-04-2008 20:35 wiem, wiem :D ja o tym tylko mówię na tym forum,bo jestem anonimowa :) pozdrówka.
| Cichy_90: 2-04-2008 20:32 Nie zwalaj na niego :) Choć to przez niego, to nie mów o tym głośno. Moim zdaniem nie warto.
| ona7: 2-04-2008 16:48 Dobrze to napisałeś.
też myślę, że tak będzie.
ja dzisiaj jakoś nie mam humoru, nie wiem czemu, wszystko mi wisi ...... :( hmm ciekawe przez co mam taki humor ... eckmm przez kogo znaczy sie ....
pozdrawiam
| Cichy_90: 1-04-2008 22:43 A jest. Też przez to przechodziłem, przez bardzo podobną sytuację, tyle, że byliśmy razem. Razem, a jednak jakoś nie tak. Ale jeśli dalej tak będzie, to przyjdzie taki czas, że powiesz sobie "dość". I wiesz co? Nie będziesz tego żałować. Będzie Ci źle, bo nie będzie już tych chwil razem, ale przecież On tego nie traktował poważnie. Będzie Ci źle, bo nie ma Cię kto przytulić, ale wiesz co? Jesteś lepsza, bo wiesz czego chcesz i walczysz o to. Kiedy mówisz "dość", masz być z czego dumna. Tylko trzeba to jeszcze powiedzieć tak, żeby potem nie żałować, tego jak to się powiedziało. Przepraszam, że tak dziwnie pisze, ale jakiś taki mam humor.
Pozdrawiam
Cichy
| ona7: 1-04-2008 19:56 jasmin0707
teraz tak mówisz :)
ale niedługo, może znajdzie się taki men któremu będziesz potrafiła normalnie zaufać, wiem że teraz to trudne, też tak miałam, ale teraz jest już troszkę inaczej, może dlatego że dalej kocham swojego byłego i mu za szybko wybaczam .. sama już nie wiem co mam robić, bardzo możliwe że znowu będę płakać przez niego..no ale ja nie potrafię bez niego żyć ;/ to strasznie poryte jest ;/
| jasmin0707: 31-03-2008 21:28 Ona7... Ja wiem,że już nic nie będe brała na poważnie- żadnych spotkań, randek, nowych znajomoscu itp. I nigdy pierwsza nie przyznam się do tego co czuje... Bo jest to nie warte mojego zachodu- słów,starań i nerwów...
| ona7: 28-03-2008 17:20 Cichy 90
dzięki :)
| ona7: 28-03-2008 17:19 Hej KaSiEk922 !
Wiem że to trudne zapomnieć o chłopaku, którego dażyło się kiedyś uczuciem. Ta sprawa wymaga czasu. Nie wiem co Ci radzić, bo nie ma na to złotego środka. A może Ty poprostu jesteś przyzwyczajona za bardzo do niego (bo jesteście w tej samej klasie) albo może to sentyment ? Musisz odpowiedz sobie na te pytania :) Pozdrawiam serdecznie.
| KaSiEk922: 28-03-2008 16:59 eh.. te metody.. one sie nie sprawdzaja.. przynajmniej w moim przypadku.. bylam z chlopakiem - Pawlem, jakies pol roku.. ale 2 lata temu.. i caly czas o nim mysle i marze, mimo, ze mialam juz 2 chlopakow.. do zadnego nie czulam tego samego co do Pawla..
nie mowie ze go kocham, co to to nie.. ale zapomniec nie moge.. moja kumpela ma opis na gadu: "Bez wspomnień czasem łatwiej życ, nie wraca nic".. hah, no to to prawda, ale wspomnien sie nie da wywalic z glowy.. mozna wywalic rozmowy z gadu, eski, karteczki, prezenty, zdjecia.. ale nie tego co bylo w sercu i w glowie..
moze to dlatego, ze chodze z nim do jednej klasy ? kurcze, to jest dobijajace, ze caly czas widze w nim mojego Pawelka, tego kochanego, slodkiego, romantycznego, tego ktory mnie kochal i sprawial ze bylam najszczesliwsza osoba na swiecie.. ale wiem, ze to jest tylko w glowie.. ze to juz nie wroci.. :((
jeszcze musze wytrzymac te kilka miesiecy do wakacji, zeby go nie widywac.. pojde do liceum i zerwie sie z nim kontakt..
ale mimo wszystko w sercu bedzie zawsze, bo to byl moj pierwszy prawdziwy chlopak, ktorego naprawde kochalam...
| Cichy_90: 27-03-2008 20:56 I to my jesteśmy dziwni?! :)
Szczerze życzę Ci powodzenia. Gdyby jednak coś znowu nie wyszło to wal śmiało.
Pozdrawiam!
| ona7: 27-03-2008 18:13 jasmin0707 hehe dokładnie :) chłopacy są strasznie dziwni .. ehh ja sama nie wiem co robić, czy brać na poważnie to co sie między nami dzieje, czy może odpuścić sobie, bojąc się tego że mnie znów zrani ... ajjj to trudne odpuścić, spróbuję najwyzej znowu bede płakać ;)....
| jasmin0707: 25-03-2008 21:57 ja stwierdzila po raz setny, ze za przeproszeniem tymi facetami i chlopakami trzeba sie bawic i nic nie brac na powaznie ale to naprawde nic kompletenie! jak narazie się bawie od ponad tygodnia z tego wszytskiego a moja mam chyba zawalu niedlugo dostanie i taka to filozofia, zeby odreagowac trzeba imprezowac...
| Cichy_90: 25-03-2008 13:07 Yhy... No życie. Ja kiedyś potrafiłem nie oglądać się za każdą fajniejszą dziewczyną, a teraz... Teraz to wzrok lata mi od jednej do drugiej. A wiecie co jest najśmieszniejsze? W każdej z nich doszukuję się czegoś z mojej byłej. Chciałbym być z taką dziewczyną jak moja była. Taką, tylko inną, nie ten charakter. Marzenie :)
Pozdrawiam!
| jasmin0707: 25-03-2008 10:10 Cichy... Ja się cały czas spotykam ze znajomymi - w pubach, na dyskotekach itp. Ja nie szukam... Samo jakos wychodzi, że podoba mi sie jakis nowo poznany nie odpowieni ;/ ehhh, życie....
| ona7: 25-03-2008 08:00 Cichy_90 Masz rację , ale zapewne wiesz,że to nie łatwe, on próbował się zmienić, ale coś mu nie wyszło, no zobaczymy co czas pokaże... dzięki i pozdro ;)
| Cichy_90: 25-03-2008 01:07 Droga Jasmin! Do matury daj sobie spokój z roztrząsaniem swojego problemu, tak będzie lepiej. Po maturze zaś... Szukasz faceta? Nie szukaj, sam Cię znajdzie, musisz tylko być w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie :) (i ewentualnie odpowiednio ubrana :) Zacznij może więcej się spotykać ze znajomymi? Pokazywać w miejscach publicznych z nimi. No wiesz... Chodzić na zakupy, do kawiarenek itp. Zacznij żyć trochę dla siebie, że tak powiem. Nie martw się o to co będzie ( poza maturą :P). Gdybyś chciała pogadać to pisz na gg, jest w moim profilu.
Co do Ciebie, Ona7 (jak to dziwnie brzmi :P). Wydaje mi się, że On by chciał znowu z Tobą być, ale chce, żebyś Ty też zrobiła z dwa kroki do niego. Jednak, jeżeli chcesz go zmieniać, to marne Twoje szanse. Gdyby NAPRAWDĘ mu zależało to starałby się być z Tobą jak najwięcej, a tak po prostu brakuje mu "kogokolwiek" i chce coś z tym zrobić, przy czym trochę się waha. Możesz spróbować być znów z nim, ale osobiście nie polecam. On zmieniłby się gdyby mu na Tobie zależało, gdyby zależało mu, żeby Cię odzyskać. Tylko wtedy ktoś zmienia się dla drugiej osoby i nie zawsze jest to dobre. Po prostu zostaw go i nie roztrząsaj tego co było. Wszystko to było pisane "Moim zdaniem", więc nie traktuj tego jak porady psychoanalityka :)
Pozdrawiam!
Cichy
| jasmin0707: 24-03-2008 22:48 Z jednej strony chcem, z drugiej nie... A nawet jeśli bym chciała bardzo to, to nie wyjdzie, bo zawsze wybieram tych nie odpowiedznich i nigdy nic z tego na dluższą mete (czyli na jaki kolwiek zwiazek) nie wychodzi... Po ostaniej próbie...hmmm... Jak narazie to czuje wewnętrzny rozwalający ból, brak sily do wszytskiego, brak checi i motywacji, która jest mi naprawde potrzebna, ponieważ w tym roku mam mature... Czuje, że popadam w jakąś depresje lub coś podobnego... Po prostu czuje się strasznie... Mam dosyc wszytskiego - tych spotkań, jakich kolwiek prób pokazania, że mi na kim kolwiek zależy... Ostatnio nawet najlepsza kumpela stwierdziła, że jestm oziębła i wredna dla facetów, chlopaków... Bo mam dosyc,a to jest chyba próba wyżcia się na nich za innych... ;/ Już sama niewiem co mam ze sobą i z tym wszytskim zrobic... :(
Jasmin...
Dobranoc...
| ona7: 24-03-2008 17:33 Chcę. ALe on musi się trochę zmienić. jak naarazie nie zapowiada sie na to aby sie zmienil ... ehhh mam juz wsyzstkiego dosyć ;/ nie spotykam sie z nim bo on nie ma czasu itp ... nie rozumiem tego
| ona7: 24-03-2008 17:33 Chcę. ALe on musi się trochę zmienić. jak naarazie nie zapowiada sie na to aby sie zmienil ... ehhh mam juz wsyzstkiego dosyć ;/ nie spotykam sie z nim bo on nie ma czasu itp ... nie rozumiem tego
| Cichy_90: 24-03-2008 17:09 Skoro boisz się i nie jesteś gotowa, to nie daj się. Nie spotykaj się z nim na razie. Na takie rzeczy naprawdę potrzeba czasu, żeby to sobie przemyśleć i poukładać. Oczywiście możesz spróbować z nim drugi raz, ale zastanów się czy warto, czy naprawdę tego chcesz.
Trzymaj się!
| ona7: 24-03-2008 10:22 teraz zaczęłam z nim pisać itp.. spotkałam się parę razy .. chyba coś się święci na nowo ...
| Cichy_90: 24-03-2008 03:08 1. Nie szukaj kogoś innego na siłę>
2. Skoro nie jesteś z nim, to jak się Tobą bawi?
3. Leczy, leczy :)
Dobranoc!
Cichy
| ona7: 22-03-2008 20:42 Ja nie jestem z chłopakiem 10 miesięcy.. dalej o nim mysle. nie potrafie znalezc sobie kogos innego, kazdego porownuje do niego, najgorsze jest to ze on sie mna bawi i mnie tym rani, nie mam pojecia co robic,ponoc czas leczy rany, no jakos nie widze zeby mnie wyleczyl ..
| Cichy_90: 22-03-2008 00:28 Taki bardzo niefajny wewnętrzny dylemat, co? Z jednej strony chcę, z drugiej nie. Trzymaj się Jasmin!
Pozdrawiam!
Cichy
| jasmin0707: 20-03-2008 09:15 1 i pół roku mówisz, a mi w maju minie jak nie jestem z nikim 2 lata. i mam podobnie do Ciebie Cichy- nie wyobrażam sobie siebie w związku, chociaż, czasem tego brakuje i bardzo bym chciała...
| Cichy_90: 18-03-2008 23:06 A ja od 1.5 roku boję się zaangażować i jestem "sam". Szczerze powiedziawszy nawet mi z tym dobrze pod pewnymi względami, choć nie do końca. W każdym razie nie bardzo widzę teraz siebie dzielącego czas między pasje, szkołę i dziewczynę.
Pozdrawiam!
Cichy
p .s. Cicho tu... :P
| jasmin0707: 18-03-2008 22:24 Teraz po kolejnej porażce stwierdzam,że powinni załozyc tu temat- jak więcej się nie zakochac... znowu stwierdzam,że się poddaje- dosyc już mam, 3 pod rząd nie wypał.. Chyba musi coś w w ty byc...- Ja się do tego po prostu nie nadaje... ;(
| Cichy_90: 2-03-2008 00:56 Cała przyjemność po naszej stronie :) Ale kiedy ja komentowałem to co pisałaś? :P (pisałaś?:)
Dobranoc :)
| rusiella: 27-02-2008 22:31 Witam wszystkich i przede dziekuje Wam za komentarze, zwlaszcza Cichemu. Bardzo mi to pomoglo. Otrzasnelam sie.. przynajmniej na chwile:)
| kanonierka: 26-02-2008 14:40 to jest tylko pusta teoria... może i inteligentnie przedstawiona, ale nieprawdziwa w większości przypadków. "fale" nie muszą być słabsze i zazwyczaj nie są: jeśli ktoś prawdziwie kochał to zostanie mu to na zawsze (choćby jako sentyment),a jeśli przejdzie to znaczy, że to było tylko zauroczenie. totez ta teoria może być pomocna przy zauroczeniu... ale przy miłości?? jeśli ktoś kochał, to niech cierpi, ile wlezie, aż mu się zapas cierpienia wykończy (a nie: będzie całe życie zdychał)
pamiętajcie, że jest coś takiego jak wieczny sentyment :/
| zerstoren: 25-02-2008 23:13 Cichy_90 ma racje. Weź sobie człowieku na wstrzymanie. Zacznij wychodzić z założenia, że wszyscy to idioci... Na początku będzie trudno ale z czasem się polepszy, a jak będzie ci bardzo źle to nie wiem wstrzyknij sobie morfinę czy coś - tylko nie pij alkoholu(to zabija).
| Cichy_90: 24-02-2008 22:09 Wejdź pod zimny prysznic człowieku. Pomaga czas. Odpowiadając na Twoje pytanie, jeżeli kochasz naprawdę to powinieneś znieść cierpienie. Zrozumieć jego sens. Skoro wybrała innego i jest z nim (szczęśliwa), to może tak powinno być? Daj sobie spokój i daj sobie czas. I nie wypisuj tekstów o "ostatecznym rozwiązaniu". Trzymaj się!
Pozdrawiam!
| maciej06073: 24-02-2008 17:53 Tyle razy czytałem ten tekst i nic!!!!
Nic nie pomaga. Tyle czasu próbuje się odkochać i nic nie wychodzi. Próbowałem już wszystkich metod. Czy jak kogoś się kocha trzeba tak cierpieć??????? Wiem o tym, że nigdy nie będę z nią. Oną wybrała innego. Zostaje mi ostateczne rozwiązanie......
| Oldziaaa94: 2-02-2008 19:55 Ello....Własnie przeczytałam ten tekst i sadzie, ze to moze pomoc...!! Ja wlasnie staram sie odkochac...tylko cis mi nie wychodzi...:) kocham go i nadal wierze ze z nim bede...jeszcze nic nie jest pewne...ja go dopiero poznala....!! Zaledwie z nim zatanczylam na dyskotece i gadalam na gadu....nawet mowimy sobie "Siemka" w szkole...mam nadzieje, ze to dobre znaki....thx;***********
| danzel: 30-01-2008 12:04 Cześć!!!Witam Wszystkich serdecznie!!!:)))Jestem nowym użytkownikiem tej stronki:) Wprawdzie od jakiegoś już czasu czytam Wasze wypowiedzi, które tutaj zamieszczacie, dlatego postanowiłem też sie do Was dołączyć:)No to prawda, z tą miłością, to nie jest łatwo...zwłaszcza gdy ta druga osoba Ci mówi, jak to bardzo Cię kocha...że nigdy Cię nie opuści, że na zawsze już razem...a tu wystarczy moment...i nie wiadomo z jakiego powodu...mówi do Ciebie...żegnaj....A potem sam sie zastanawiasz, gdzie popełniłeś błąd...co źle zrobiłeś....i po pewnym czasie dochodzisz do wniosku, że jedynym błędem było to że tak bardzo kochałeś tą druga "połówkę"...Pozdrawiam Was!!!:)))
| Cysiek: 29-01-2008 23:21 Życie płata nam różne figle. Czasem to co nas spotyka jest niewspołmierne do naszych czynów. Ale najwazniejsze jest to że minie. Ja byłem w zwiazku 4 lata o czym juz pisałem wczesniej. odzielem zdanie Keelin15. Jesli ktoś jest zdolny "odkochac sie" w kilka dni to znaczy ze to nie jest milośc. Wogole świat jest chory bo dzisiaj ludzie najcześciej sa egoistami. Jakby nie potrafili dostrzec ze dzielic się soba z ukochana osoba to dopiero szczęście. Ja sie jakos pozbieralem, choć latwo nie bylo... I dla Ciebie przyjdzie taki dzien, że poczujesz ulge:) trzymaj sie:*
| Keelin15: 25-01-2008 21:39 Droga ARVEN: bardzo Ci współczuję jednak myślę że eks narzeczony nie był Ciebie wart...Związek trawajacy 3 lata nie może skończyć się w kilka dni...Nie możesz dopuscić do zakończenia tego związku! Walcz!
Być może narzeczony rozstał się z Tobą z innych powodów:nowa miłośc,zdrada...
Być może nie przyznał się do błędu [jak to facet...]Spróbuj odzyskać ukochanego,jednak jeśli Ci sie nie uda będziesz musiała się z tym pogodzić i żyć dalej...W końcu i dla Ciebie zaswieci słonce choć teraz pewnie wcale o tym nie wiesz...Nie będe przynudzać o moich problemach,jestem tylko zwykłą nieszczęśliwie zakochaną nastolatką i
tak naprawdę nie wiem jeszcze co to miłość...Trzymaj się Słońce,masz we mnie oparcie:*
| Margarita: 20-01-2008 19:40 Miałam 20 lat gdy go poznałam on miał 30lat. To z nim straciłam dziewictwo. To on pokazał mi czym jest miłość. Mimo różnicy wieku jesteśmy ze sobą 4 lata. rzuciłam dla niego szkołe potem prace, straciłam znajomych. mieszkalismy razem nagle wyjechał za granice. miał znaleść prace, mieszkanie. Obiecał ze wróci po mnie i bedziemy szczęśliwi. Początkowo przyjerzdzał w weekendy, dzwonił, pisał. Mówił że bardzo mnie kocha i chce spędzić ze mną reszte życia. Ufałam mu i zrobiłabym dla niego wszystko. Nagle kontakt zanikał, rzadziej dzwonił, rzadziej przyjerzdzał. na dzień dzisiejszy nasz kontakt ograniczył sie do minimum już od paru miesięcy. po prostu znikną. Napisałam na początku że jesteśmy razem a to dlatego że żadne z nas nie powiedziało to KONIEC....:// Zawsze mi się powodziło jeśli chodzi o chłopaków, nawet teraz wielu się kręci a ja nadal go kocham i głupia wciaz czekam az wróci i mnie zabierze. NIE WIEM CZY SOBIE PORADZE ZWARIUJE!!!!
| rozi24: 19-01-2008 22:25 KUBUSIU KOCHAM CIĘ NADAL NAWET NIE WIESZ JAK TĘSKNIĘ KOCHAM CAŁYM SERCEM I NA ZAWSZE!!!
| Cysiek: 9-01-2008 12:09 Też sobie wbijam do głowy ze to nie ma sensu. I tez mam chwile kiedy wszystko wraca, a wciaz jest tego za duzo zebym mogł sobie z tym poradzic. Nie pomaga nawet to ze sie z nia nie kontaktuje. Ciagle pojawia sie we snie, piosenki w radiu przypominaja mi o NAS, film w telewizji... To jest straszne. To ze wiem ze to minie nic nie zmienia. Pozotywne nastawienie i przekonanie o tym, że jakos sie trzymam pomaga, ale tylko wtedy kiedy wszystko jest w porzadku. Kiedy nie przypomna mi sie nasze wspolne chwile. Długotrwaly i bolesny proces leczenia ran przez czas tez nie napawa optymizmem. Ale niestety nic zrobic sie nie da, jak tylko uzbroić w cierpliwość, zebrać w sobie wszystkie siły. I czekac, cierpliwie przeczekac ta burze... Ale jestem z wami:) bo wiem ze w grupie raźniej:)
| arven: 9-01-2008 09:24 Narzeczony tydzień temu zostawił mnie po prawie trzech latach związku...
Wczoraj zaprosił mnie do siebie na film... poszłam tam, ale przez myśl mi nie przeszło że to będzie coś innego jak zwykłe spotkanie przyjaciół... ale... zaczęły sie przytulanki, szepty, wyznania o tęsknocie... i pocałunki... i nagle, w sumie ni stąd ni zowąd... piękne zdanie: nie będziemy razem, tak będzie lepiej dla ciebie, nie potrafię być z tobą...
Cały świat legł mi w gruzach... po co... po co on dawał mi jakąkolwiek nadzieję? żeby po tym ją po prostu zdeptać... wraz z moim sercem... Sprawił mi tym tylko większy ból...
Wiele razy powtarzałam sobie że to nie jest jednak facet dla mnie, że ciągle się kłócimy, że tak na dobrą sprawę on sam nie wie czego chce... ale ja go Kocham... pierwszy raz w życiu kogoś tak pokochałam...
w dodatku... ja nie mam nikogo innego bliskiego... wszyscy przyjaciele są daleko... a moja sytuacja życiowa, czyli praca od 8 do 21... nie daje mi nawet szansy spotkania sie z kimkolwiek... jestem zagubiona i zwyczajnie samotna... bo teraz nie mam już nikogo... ani przyjaciela... ani przyszłego męża... skończyły sie plany i marzenia... bo po tym co wczoraj przeżyłam i co usłyszałam sama nie wiem co mam myśleć... co mam zrobić... i jak mam sie po tym pozbierać... pomocy...
| jasmin0707: 8-01-2008 21:18 Atualnie to moje zdanie jest takie, że mimo, iż się pozytywnie myśli , to i tak ma się i bedzie się miało czasemu gorsze dni i myślało, o byłym/ej... 2 stycznia napisałam tu bardzo pozytywnie, bo tak sobie wbijam to glowy na codzień... Ale... No właśnie ale przychodzi taki dzeń jak dziś, że moje mysli pozytywne uciekaja gdzieś bardzo daleko i przychodzą wspomnienia albo marzenia... heh
Najgorsze jest to,że kumpela ma teraz chlopaka i wieczne mi opowiada co robili,jak było śmiesznie i w ogóle.... Najgorsze jest to,że chcą mnie wiecznie z kims swatac ;/ a ja niechcem, bo po prostu wiem jak to sie zakończy, wiem, że to nie bedzie uczciwe skoro i tak myślami bylabym z kims innym...
No ale trzeba dalej sobie wbijac do glowy, że nikt ci nie jest potrzebny, że wspaniale jest ci samej...
heh teraz mam wrazenie, że wszystko to jest bezsensu...
| Cysiek: 8-01-2008 20:25 Ciesze sie ze nas rozumiesz:) Słowa pociechy zawsze sie przydaja:) Ale pewnie sam wiesz jak to było kiedy był to aktualny problem:> wtedy chocby sie chcialo cos zmienic to nie zawsze ejst to takie proste. Ja wiem, że to minie, ale poki co nie potrafie sie od tego odciac. NIe kontaktuje się z nią, nie spotykam jej, a mimo to wciaz czuje ze ja kocham. I na to tylko czas moze pomoc... Jedyne co mozemy zrobic to ułatwic sobie zycie zanim czas nas uleczy, zmieniajac podejscie do tej osoby, lub własnie odwracajac swoja uwage od tego. Mam nadzieje jednak ze zarówno ja, jak i kazdy z nas piszacych komentatrze dotrze do tego punktu w ktorym jestes aktualnie ty :) pozdrawiam:)
| shelltracker: 4-01-2008 11:01 Witam wszystkich, tak niestety sie składa ze rozumiem wszystko i każdego z osobna, bo sam przez to przechodziłem ;). Mam juz dwadzieścia pare latek i przeżyłem naprawdę nieszczesliwą miłość ;(, co czułem tego nikt nie potrafił opisać :(Tak mocno kochałem, ze ledwo mogłem żyć, niestety niewyszło.
Teraz jestem szcześliwy i zadowolny, ciesze sie życiem, wszystko jest w porządku, wiem ze napewno potrafię kochać i czuje ze niebawem szykuje sie pozytywna zmiana pod tym kątem w moim życiu :) :D
Niestety takie rzeczy zdarzały się i bedą sie zdarzały, bo takich osób jest naprawde wielu.
To oczywiście przejdzie, ale koniecznie nalezy zerwać jakikolwiek kontakt z tą osobą, nawet poprzez ostateczną kłótnię, bo dopóki bedzie dokuczała możliwość powrotu i wspomnienia nie polepszy sie ani troche ;(, wiec trzeba sie zdecydować się czy dalej bedziecie żyć takim stanem, czy moze trzeba rozpocząć nowe lepsze zycie, wybór należy do was ;).
Wazną rzeczą jest uświadomienie sobie, czy naprawde bylbyście szczęśliwi będąc z tą osobą, prawdopodobnie nie, ta druga osoba nie odwzajemniała by waszych uczuć, wiec to napewno nie tedy droga. Uczuć nie można wymusić, a szczęścia kupić !
Nom i troche książek odnośne psychologii człowieka, siły wiary, a nie tylko przejdzie zły nastrój a także rozpocznie się nowe fascynujące życie i przyjdzie prawdziwa miłość. :)
| jasmin0707: 2-01-2008 22:41 dawno mnie tu nie bylo... :) ale wiecie co? to do wszystkich - po tym co było i bolało, żeby nie popełniac tych samych błędów róbcie jak ja teraz- NIC nie bierzcie na poważnie, nie angażujcie i w ogóle... mi etraz tak dobrze jak jest- tu się spotkam, tam pogadam- bez zobowiązań... nic nie biore do siebie i w ogole. mam nadzieje tylko, że długo jeszcze będe takiej pozytywnej myśli jak teraz...
pozdrawiam :)
| Cysiek: 1-01-2008 20:50 Swoją droga to ciekawe, że jedni potrafią znaleźć prawdziwe uczucie i są szcześliwi. A inni szukaja i albo nie moga znaleźc albo jak znajda to spotyka ich cos takiego. Co za paranoja, że niby kazdy tego szuka a są tacy ktorzy rezygnuja z tego jak z towaru w supoermarkecie...
| kalusia178: 1-01-2008 20:06 Oj kurcze wiem jak bardzo bolą takei daty:/ sama to przechodze kiedy jakas nadchodzi:( a pamietam wszystkie.....eh kurcze z ta miloscia:( pozdrawiam
| Cysiek: 1-01-2008 10:22 Ale wczoraj bardzo bolesnie sie przekonałem co znaczy prawdziwie sie zakochac... Fakt z kazdym dniem jest lepiej, ale wczoraj była "nasza rocznica"... i niestety ale wstrząsnęło to mna do głębi... i jeszcze jakby tego było malo ona jakby nigdy nic złozyła mi zyczenia, szcześcia w nowym roku... zupełnie mnie o rozbilo... Teraz wiem, ze ucze się bez niej zyc... ale zapomniec wciąz nie umiem... SZCZEŚLIWEGO NOWEGO ROKU
| Cysiek: 30-12-2007 22:59 To wymaga bardzo silnego charakteru i determinacji. Musisz sobie powiedziec ze jestescie tylko znajomymi. Inaczej utrzymywanie kontaktu bedzie niemozliwe, jesli chcesz zapomnieć. Bo w takim wypadku to byłoby podobne do rozdrapywania rany ktora sie goi. Niestety nasze serce czesto nie idzie w parze z rozumem i dlatego cierpimy bo chcemy ulzyc jednoczesnie sercu i rozumowi. Mi tez ciezko zapomniec o niej. Nauczyłem sie zyc bez niej, jakos znosze fakt ze jest z innym. WIem jednak ze pozytywne myslenie zawsze pomaga. I chyba tylko tyle moge poradzic. Bo jesli nie uda Ci sie zmienic podejscia do tego to moim zdaniem chcesz dwóch sprzecznych rzeczy: przestac cierpiec, nie odcinajac sie od źródła tych cierpień:( Wiem bo sam przez to przeszedłem. (pewny nie jestem)ale chyba udało mi sie zmienic podejscie do niej i dlatego sobie radze. To trudne zadanie wiem... ale niestety nieuniknione. przynajmniej ja nie znam innego sposobu:( poradzisz sobie:) wierze w Ciebie:) i wspieram najlepiej jak tylko moge:)
| kalusia178: 30-12-2007 16:40 no tak sa wzloty i upadki ale w moim zyciu sa zazwyczaj tylko....upadki...tak juz to u mnie jest.Ciezko zyc ale trzeba.Bez Niego swiat jest dla mnie pusty.Czekam kazdego dnia ze moze napisze do mnie ale konczy sie tylko na czekaniu...:/ kiedy widze jego dziewczyna-mieszka w tej miejscowosci co ja-to dostaje przyplywu zazdrosci ze ona moze byc z nim a ja....zbliza sie sylwester...bedzie tak jak w zeszlym roku...polnoc a ja mam lzy w oczach,ze...nie moge byc z Nim wtenczas:( Jak zapomniec nie urywajac z Nim kontaktu??
| Cysiek: 30-12-2007 00:07 U Ciebie tez sie poprawi kalusia:) Życie młodych ludzi ma to do siebie ze czesto przezywa sie wzloty i upadki. Ale to w koncu mija:) w koncu sie wszystko układa:) Ja wiem ze zarówno mi jak i Tobie a takze kazdemu niepocieszonemu sercu ktore wylewa swoje żale na tej stronie sie poprawi:) Dla kazdego zaswieci slonce:) A te doswiadczenia tylko wzmocnia uczucie ktorym obdarzymy naszych partnerów:* Dziekuje wam raz jeszcze:)
| kalusia178: 29-12-2007 22:11 to super ze jest lepiej z dnia na dzien i tak juz bedzie :) czrkaj na milosc cierpliwie a wtedy zrozumiesz ze nie warto bylo kochac taka dziewczyne.sama wiem przeciez z dos ze teraz mysli sie inaczej.ja mam ten problem ze nie potrafie patrzec na zycie z optymizmem bo dalo mi juz w kosc nie malo;/pozdrwiam
| Cichy_90: 29-12-2007 22:05 Całe szczęście, że już wiesz, że to minie. Nie prędko, ale jednak.
Dobranoc
| Cysiek: 29-12-2007 15:14 Rozglądam sie... Wiem że bedzie dobrze. Ale kiedy przychodzi ta (jak to określono w artykule) fala to traci sie nadzieje... to bywa strasznie przytłaczajace... Serce niestety nie sluga i mimo ze wiem ze nie ejst warta tego uczucia na razie nie potrafi zapomniec... Nie utrzymujemy kontaktu, bo jej zachowanie bardziej by mnie raniło. Pokazuje teraz całemu swiatu jaka jest szczesliwa... Życze jej szcześcia, ale nie chce zeby budowała je sobie na mojej tragedii. Trzymam sie jakos... i z kazdym dniem jest coraz lepiej. Wiem jednek ze jeszcze sporo czasu upłynie zanim mi przejdzie. Bo kiedy ja sie juz zakocham to zawsze na powaznie... zawsze traktuje to jako NAJWAZNIEJSZA rzecz w zyciu. Ale dziekuje wam za wsparcie:) Kiedy ktos Cie wspiera, zawsze jest łatwiej:)
| Cichy_90: 29-12-2007 11:51 Nie, nie jesteś dziwnym przypadkiem społeczeństwa :)
Po prostu przestańcie się z tymi osobami kontaktować, to przede wszystkim. Potem zorganizujcie sobie jakoś czas, byle dobrze. Jak najwięcej spotkań ze znajomymi, ale tak, żeby nie zaniedbywać nauki/pracy. Uwierzcie, że da się zapomnieć, nie mówcie, że nie dacie rady. (Placebo :)
Pozdrawiam!
Cichy
| kalusia178: 28-12-2007 18:52 do CYSIEK: Czyli jednym zdaniem dziewczyna nie jest nic warta Twoich uczuc.Rozgladnij sie w kolo...moze akurat jest ktos kto i Ciebie darzy ogromnym uczuciem.Moze poprostu tego nie widzisz....bo kochasz tamta.Wiem wiem ze ja Ci pisze to co moge sobie radzic tylko ze ja to jestem dziwny przypadek spoleczenstwa.hehe sama wiele razy to slysze ale ja nie potrafie nikogo takiego znalezc.Moze akurat w Twoim przypadku jest inaczej??Musimy wierzyc w to ze i Ty i ja zapomnimy o tych osobach.A utrzymujesz z nia kontakt??Bo jesli nie to zapomnisz zobaczysz.Ja przez czas kiedy on sie do mnie nie odzywal 4mce,potem 2 zapominalam...ale kiedy sie odezwal wrocilo:(:(
| karolek14: 28-12-2007 17:20 Ja kocham dziewczyne od 14 lat a teraz mam 17 i ona mówi że mnie nie kocha i jakoś nie mogę zapomnieć...
| Cysiek: 27-12-2007 19:13 Problem polega jendak na tym, ze ja mowie sobie, że nie była mnie warta skro tak postepowała, ze to jej blad, ze ja nie moge sobie nic zarzucic bo kochalem i dbałem o nia zawsze... ale mimo to wciaz kocham osobe, ktora dzisiaj zachowuje sie jak ktos inny... ktoej nie poznaje i ktora wciaz robi wszystko zeby mnie zranic... afiszujac sie SZCZEŚCIEM ktore daje jej bycie z tym drugim:(
| kalusia178: 27-12-2007 15:36 raz mi sie udalo wmowic cos co bylo nie za fajne w zwiazku z Ta osoba.i mysle ze gdzybys tak sprobowal wmowic sobie ze Cie wlasnie oszukiwala ze grala Twoimi uczuciami moze by Ci sie akurat udalo.Niestety w moim przypadku tym razem to nie dziala,bo nie znam czegos co mogloby mi w nim przeszkadzac;(
| kalusia178: 27-12-2007 15:31 raz mi sie udalo wmowic cos co bylo nie za fajne w zwiazku z Ta osoba.i mysle ze gdzybys tak sprobowal wmowic sobie ze Cie wlasnie oszukiwala ze grala Twoimi uczuciami moze by Ci sie akurat udalo.Niestety w moim przypadku tym razem to nie dziala,bo nie znam czegos co mogloby mi w nim przeszkadzac;(
| kalusia178: 27-12-2007 15:31 raz mi sie udalo wmowic cos co bylo nie za fajne w zwiazku z Ta osoba.i mysle ze gdzybys tak sprobowal wmowic sobie ze Cie wlasnie oszukiwala ze grala Twoimi uczuciami moze by Ci sie akurat udalo.Niestety w moim przypadku tym razem to nie dziala,bo nie znam czegos co mogloby mi w nim przeszkadzac;(
| Cysiek: 27-12-2007 00:58 Bo niestety jest tak ze ilu ludzi tyle sposobów na radzenie sobie z problemami:( Jednym pomaga rozmowa, innym druga miłość, mi tez wiele radzono, ale ja nie potrafie... nawet teraz kiedy mi mówią ze mnie oszukiwala, ze miala kogos na boku, nie umiem przestac o niej myslec, snic, kochać... moim zdaniem jedyne co Ci może pomóc to ktos kto przezył cos takiego:) kto był w podobnej sytuacji:) Jesli o mnie chodzi to tez chetnie przeczytam jakąś rade... na prawde nie wiem co robic:(
| kalusia178: 26-12-2007 18:43 chcialam jeszcze dodac,ze ta przyjazn na telefon polega na tym,ze ja go wspieram w czasie kiedy ma problemy ze swoja dziewczyna...chce mu pomagac.on wspiera mnie...w czym?? w tej milosci bez wzajemnosci do niego...ja nie potrafie sobie wyobrazic zycia z kims innym...nigdy tak bardzo i tak dlugo nie kochalam.prosze pomozcie,dajcie jakies rady.czytalam Wasz artykul jest tutaj wiele wskazowek ale nie ma zadnej odpowiedniej dla mnie:(:(
| kalusia178: 26-12-2007 17:26 hej...ja rowniez mam nie ciekawa sytuacje:( kocham 1,5 roku bez wzajemnosci:(:( nie potrafie juz dluzej tak zyc...jestesmy 'przyjaciolmi" na telefon...piszemy czasem...jest dla mnie wszystkim...poznalismy sie kiedy dziew z nim zerwala...potem wrocili do siebie:) on mnie bardzo lubi,przynajmniej tak twierdzi.Kiedy go widze dostaje drgawek...jest wspanilaym chlopakiem.wie ze go kocham...nie potrafie sie odkochac nie widze swiata po za nim,nie widze zadnych chloapkow.nieszczescie teg wszystkiego jest takie ze nie mam powodzenia u chlopakow i nie potrafie znalezc przez to nikogo innego...mam juz dosc takiego zycia,nie widze sensu w tym zyciu bez milosci i bez niego:(:( POMOZCIE
| Cysiek: 26-12-2007 01:51 Byłem z dziewczyna przez blisko 4 lata... było nam cudownie. Planowaliśmy juz wspólne mieszkanie, rodzine itp. Niestety dwa tygodnie temu NAGLE ona uznala ze nie hcce juz ze mna byc. Odeszła do innego...:( 4 lata szczescia zamienily sie w koszmar, ktory wciaz powraca podczas bezsennych nocy. Dowiaduje sie o niej strasznych rzeczy, ale mimo to ja kocham i nie potrafię zapomniec. Mówiła ze mnie kocha, ale bez skrupułów porzuciła mnie. Nie wiem jak sie zachowac:( NIe umiem przestac kochac, ale boję sie ze nie masz juz dla nas nadziei:(
| Cichy_90: 17-12-2007 21:58 Kolego, proszę Cię nie rzucaj się pod samochód, narobiłbyś tylko komuś problemów, a sam mógłbyś jeszcze przeżyć i żyć na wózku z świadomością, że Ona jeszcze mogła być Twoja. Nie warto.
Wyluzuj trochę. Przede wszystkim uspokój się trochę. Możesz się przecież dalej z nią spotykać, prawda? Tylko uświadom sobie, że jeszcze nie wszystko stracone. Ja kiedyś też pewnej dziewczynie powiedziałem, że ją tylko lubię, a po miesiącu już byliśmy razem. To była mój pierwszy prawdziwy związek, w którym dziewczynę darzyłem uczuciem, prawdziwym ( nie nazwę tego szumnie miłością, ale byle zauroczenie to nie było). Uświadom sobie, że to nie koniec i nie załamuj się gdy na Nią patrzysz. Nie rób tego nachalnie, ale próbuj się z Nią spotykać. Tylko nie sam na sam, jeszcze nie. Może jakieś wypady ze znajomymi? Na pierwszym jeszcze do niej nie podchodź, ale pokaż, że się dobrze bawisz, uśmiechaj się (spróbuj żeby było to szczere - da się - to w końcu czas spędzony ze znajomymi:). Może sama podejdzie pogadać? O pogodzie? :) Na kolejnym spotkaniu Ty podejdziesz, zagadnąć o jakąś błahostkę? I tak dalej i dalej... Moim zdaniem to Twoja szansa, ale nie obiecuj sobie, że to pewniak. Życzę powodzenia!
Pozdrawiam!
Cichy
| oldus: 16-12-2007 15:08 Jestem załamany. Dziewczyna którą kocham nie odwzajemnia tego uczucia. Może opowiem całą historię. Poznałem ją 2lata temu kiedy poszedłem do liceum. Chodzi do klasy z moim przyjacielem i dzięki niemu poznałem ją. Od razu coś mnie w niej zafascynowało. Każda rozmowa z nią wywoływała u mnie dziwne dreszcze.
Minoł rok. Coraz bardziej zaczęło mnie coś do niej ciągnąć, ale wiedziałem że z kimś jest. Dwa miesiące temu dowiedziałem się że jest sama. I wtedy się zaczeło. Z dnia na dzień uczucie do niej rosło. Zakochałem się. Za każdym razem gdy ją widziałem myślałem, dostawałem arytmii serca. Po każdej rozmowie nie mogłem potem o niczym innym myśleć. Zdawałem sobie sprawę że nic z tego nie będzie, ale serco mówiło coś innego. Nie spałem po nocach, chodziłem smutny, nie miałem energii do życia.
W końcu nie wytrzymałem i powiedziałem o tym mojemu przyjacielowi, a on powiedział o tym jej. W sumie to nawet się cieszyłem, teraz wiem że nie było warto. Umuwiłem się z nią, żeby o tym wszystkim pogadać. Miałem nadzieje że sie uda bo słyszałem, że dużo się o mnie wypytywała moich znajomych. A tu ona mi mówi że mnie bardzo lubi i nic więcej nie czuje do mnie. W sumie to ją rozumię to wszystko chyba się wydarzyło za szybko. Tylko teraz jest za późno. Część mojego serca umarła. Nic nie ma dla mnie sensu: nauka, znajomi, rodzina. Poprostu nie chce mi się żyć. Np. dzisiaj nie spałem całą noc. Jeszcze na tym spotkaniu zrozumiałem że ona jest naprawdę, ale to naprawdę bardzo interesująca. A tu NIC z tego nie bedzie. Jestem załamany. Nie miałbym nic przeciwko żeby mnie potrącił samochód na przejściu dla pieszych.
Dlaczego życie jest takie okrutne. Już chyba nikogo nie pokocham, bo jeśli zdarzyło by się coś takieg drugi raz to bym chyba tego nie przeżył.
Trochę mi ulżyło po napisaniu tego.
Wszyscy nieszczęśliwie zakochani łączcie się!!!
| oldus: 16-12-2007 15:05 Jestem załamany. Dziewczyna którą kocham nie odwzajemnia tego uczucia. Może opowiem całą historię. Poznałem ją 2lata temu kiedy poszedłem do liceum. Chodzi do klasy z moim przyjacielem i dzięki niemu poznałem ją. Od razu coś mnie w niej zafascynowało. Każda rozmowa z nią wywoływała u mnie dziwne dreszcze.
Minoł rok. Coraz bardziej zaczęło mnie coś do niej ciągnąć, ale wiedziałem że z kimś jest. Dwa miesiące temu dowiedziałem się że jest sama. I wtedy się zaczeło. Z dnia na dzień uczucie do niej rosło. Zakochałem się. Za każdym razem gdy ją widziałem myślałem, dostawałem arytmii serca. Po każdej rozmowie nie mogłem potem o niczym innym myśleć. Zdawałem sobie sprawę że nic z tego nie będzie, ale serco mówiło coś innego. Nie spałem po nocach, chodziłem smutny, nie miałem energii do życia.
W końcu nie wytrzymałem i powiedziałem o tym mojemu przyjacielowi, a on powiedział o tym jej. W sumie to nawet się cieszyłem, teraz wiem że nie było warto. Umuwiłem się z nią, żeby o tym wszystkim pogadać. Miałem nadzieje że sie uda bo słyszałem, że dużo się o mnie wypytywała moich znajomych. A tu ona mi mówi że mnie bardzo lubi i nic więcej nie czuje do mnie. W sumie to ją rozumię to wszystko chyba się wydarzyło za szybko. Tylko teraz jest za późno. Część mojego serca umarła. Nic nie ma dla mnie sensu: nauka, znajomi, rodzina. Poprostu nie chce mi się żyć. Np. dzisiaj nie spałem całą noc. Jeszcze na tym spotkaniu zrozumiałem że ona jest naprawdę, ale to naprawdę bardzo interesująca. A tu NIC z tego nie bedzie. Jestem załamany. Nie miałbym nic przeciwko żeby mnie potrącił samochód na przejściu dla pieszych.
Dlaczego życie jest takie okrutne. Już chyba nikogo nie pokocham, bo jeśli zdarzyło by się coś takieg drugi raz to bym chyba tego nie przeżył.
Trochę mi ulżyło po napisaniu tego.
Wszyscy nieszczęśliwie zakochani łączcie się!!!
| oldus: 16-12-2007 15:05 Jestem załamany. Dziewczyna którą kocham nie odwzajemnia tego uczucia. Może opowiem całą historię. Poznałem ją 2lata temu kiedy poszedłem do liceum. Chodzi do klasy z moim przyjacielem i dzięki niemu poznałem ją. Od razu coś mnie w niej zafascynowało. Każda rozmowa z nią wywoływała u mnie dziwne dreszcze.
Minoł rok. Coraz bardziej zaczęło mnie coś do niej ciągnąć, ale wiedziałem że z kimś jest. Dwa miesiące temu dowiedziałem się że jest sama. I wtedy się zaczeło. Z dnia na dzień uczucie do niej rosło. Zakochałem się. Za każdym razem gdy ją widziałem myślałem, dostawałem arytmii serca. Po każdej rozmowie nie mogłem potem o niczym innym myśleć. Zdawałem sobie sprawę że nic z tego nie będzie, ale serco mówiło coś innego. Nie spałem po nocach, chodziłem smutny, nie miałem energii do życia.
W końcu nie wytrzymałem i powiedziałem o tym mojemu przyjacielowi, a on powiedział o tym jej. W sumie to nawet się cieszyłem, teraz wiem że nie było warto. Umuwiłem się z nią, żeby o tym wszystkim pogadać. Miałem nadzieje że sie uda bo słyszałem, że dużo się o mnie wypytywała moich znajomych. A tu ona mi mówi że mnie bardzo lubi i nic więcej nie czuje do mnie. W sumie to ją rozumię to wszystko chyba się wydarzyło za szybko. Tylko teraz jest za późno. Część mojego serca umarła. Nic nie ma dla mnie sensu: nauka, znajomi, rodzina. Poprostu nie chce mi się żyć. Np. dzisiaj nie spałem całą noc. Jeszcze na tym spotkaniu zrozumiałem że ona jest naprawdę, ale to naprawdę bardzo interesująca. A tu NIC z tego nie bedzie. Jestem załamany. Nie miałbym nic przeciwko żeby mnie potrącił samochód na przejściu dla pieszych.
Dlaczego życie jest takie okrutne. Już chyba nikogo nie pokocham, bo jeśli zdarzyło by się coś takieg drugi raz to bym chyba tego nie przeżył.
Trochę mi ulżyło po napisaniu tego.
Wszyscy nieszczęśliwie zakochani łączcie się!!!
| Cichy_90: 9-12-2007 23:05 Wybacz, ale jedyne na co mogę się teraz zdobyć to - zapomnij. Tak wiem, że nie możesz. Moim zdaniem. Możesz albo dalej to ciągnąć i się kompletnie załamać, albo już naprawdę to zostawić. Było - minęło. Na początku będzie ciężko, ale później będzie lepiej. Jeśli utrzymasz taką sytuację, że cały czas będziesz próbował to będzie tylko gorzej.
Oczywiście jest cień szansy, że jeśli będziesz jej cały czas pokazywał, że Ci zależy to zakończy się happy endem. Jednak sądzę, że to by się raczej skończyło tak, że dziewczyna by się załamała, bo już nie wiedziałaby co z Tobą zrobić.
Chłopie, daj jej czas. Kto wie, może kiedyś sama przyjdzie, ale na razie zapomnij. Dla własnego dobra.
Trzymaj się i Dobranoc!
Cichy
| do bani :(: 4-12-2007 21:00 Witam wszystkich, przeczytałem ten artykuł ale uważam jednak że mi nic już nie pomoże. No więc streszczę moją historię. Ja i ona mamy po 21 lat, zawsze byliśmy przyjaciółmi, już od podstawówki, potem poszliśmy do tego samego liceum, ale do innych klas, ja się w niej zakochałem, ale ona szybko związała się ze swoim kolegą z klasy, ale ja zawsze byłem obok niej, byłem jej przyjacielem, lecz powoli oddalała się ode mnie, miała nowych znajomych, traciłem ją, na siłę spotykałem się z innymi dziewczynami, ale były to związki krótkie a wszystkie dziewczyny z wyglądu przypominały mi ją. I tak mineło liceum. Ona przez całe liceum była z tym facetem. Potem przyszedł czas na studia, ja w tym momencie zastosowałem opcję podobną co jest w tekście, mianowicie zerwałem całkowicie kontakt, ponad rok jej nie widziałem, nawet nie wysłaliśmy sobie sms z życzeniami na święta, całkowity brak kontaktu, i co nie przeszło mi :( Po ponad roku przypadkiem dowiedziałem się że zerwała z tym kolesiem, a ja ją spotkałem na pewnej czerwcowej imprezie, postanowiłem że nie mogę tak żyć, starałem się jak mogłem i odnowiłem tą znajomość, całe wakacje spedziliśmy razem oczywiście jako przyjaciele ale byłem szczęśliwy, i nadszedł wrześnień, ona postanowiła że przeprowadzi się do miasta w którym studiuje zaocznie, nie wiedziałem co robić, ja studiuje tu ona tam zaocznie a na tydzień znalazła sobie pracę, załamałem się całkowicie. Dopiero co odnowiłem tą znajomość chciałem przekonać ją powoli do siebie, ale musiałem działać, powiedziałem że ją kocham, ale nie stety nie odwzajemniła mojego uczucia, przeniosła się 3 miesiące temu i całkowice zerwała ze mną kontakt i nie wiem co mam robić, już raz nie widzieliśmy się ponad rok i nie przeszło to teraz ma przejsc ??!! Ja ją tak kocham, ona mnie nie, może wy mi coś doradzicie, to już trwa 6 lat :(
| tuptus: 1-12-2007 00:38 bol zostaje....zawsze... ale co dalej?? odwracac sie ciagle?? Milo jest wspominac... tesknic... moze najprosciej??? Zycie to jest lekcja, a w wieku 25,20,15 lat co mozna powidziec o zyciu?? Ze sie je zna?? Nie zna sie i nawet nie ma sensu probowac poznac!! isc ciagle w wiatrem.... do przodu... moje zycie w przeciagu roku od "straty" zmienilo sie o 180stopni. mam wszystko co mozna sobie marzyc.... wszystko!!! choc... czasem ogladam zdjecia... tylko po co?? "zyj tak abys nie odczuwal meczacego zalu po latach spedzonych bez celu..."
| WT: 21-11-2007 20:37 Oj tak, jakbym czytała o sobie... Problem w tym, że chodzę z NIM do jednej klasy... siedzimy w jednej ławce, nie ma możlwiości się przesiąść... od kiedy tylko zaczęliśmy LO- byliśmy razem. Zero zżycia z klasą. Po co nam to było, skoro miłość miała trwać wiecznie? A po roku... Niestety...
Niby sobie radzę, ale... strasznie ciężko...
Wiem, że poznanie nowej osoby by mi pomogło. Nie na zasadzie że teraz wyszukuję kogoś na zastępstwo. Czuję, że jestem gotowa na nowy związek. Bo jestem dojrzalsza i mądrzejsza.
Tylko... Gdzie szukać tego następnego?
Jak przeżyć ten samotny czas?
Jak znieść jego codzienną obecność obok mnie?
| rozi24: 20-11-2007 16:37 Wspaniały art...doskonale oddaje to co teraz czuję:(
Dla mnie czas nie uleczył ran...minęło już tyle lat(od jego przeprowadzki dokładnie 6 rok leci);( a ja nadal czuję do niego to samo co kiedyś i nikt mi nie powie że czas leczy rany i koi bo tak nie jest.Jestem chyba jednym z tych beznadziejnych przypadków dla ,których nic się już nie da zrobić ;( I wiem jedno...
Na ZAWSZE w moim sercu będziesz TY Kubusiu i nikt ani nic tego nie zmieni;(:*
| slivcio: 17-11-2007 14:08 dzisiaj znowu spędzimy całą noc razem bo będziemy na jednej imprezie, nie wiem jak tam mam się zachowywać ale jednak... postanawiam zakończyć ta męczarnie........pójdę do niej ostatni raz np. jutro wezmę moje rzeczy które tam zostawiłem ale nie powiem jej że juz z tym kończę powinna sama się domyślić po jakimś czasie... Najgorzej że zaprosiłem ją na wesele koleżanki... muszę z nią iść bo nie ma innego wyjścia, ale to popsuję cały mój plan odkochania się.... :( :( :( :(
| Cichy_90: 16-11-2007 20:38 Silvcio, przykro mi... To niestety minus przyjaźni damsko-męskiej. Często kończy się zauroczeniem. Jeśli jeszcze o tym nie wie, a Ty zaczniesz jej unikać, to się dowie. Jeśli jej o tym powiesz to na 75% się odizoluje. Ostatnio jak było mi źle to postanowiłem sobie coś. Mi pomaga spokój, cisza, ewentualnie gitara. Może pojedź na jakieś rekolekcje? Byle daleko i telefon wyłączaj na dzień. Albo po prostu pojedź na jakąkolwiek wycieczkę, sam lub z kolegą. Byle nie z nią. Wybacz, ale nie wiele potrafię doradzić w takiej sytuacji.
Pozdrawiam!
Cichy
| slivcio: 16-11-2007 17:42 Przeczytałem dokładnie cały artykuł.
Podstawą w celu odkochania się jest, jak się dowiedziałem, NIEWIDYWANIE UKOCHANEJ OSOBY... Co mam zrobić jeżeli widzę Ją codziennie? Spędzamy razem dużo czasu (chodzimy do jednej szkoły). Jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Obecnie liczyłem cały czas na coś więcej, doszedłem do wniosku że to wszystko nie ma sensu. Ona mnie nie kocha. Przypominam, że nie ma możliwości niewidywania się :-( Jeszcze raz proszę o pomoc...
| slivcio: 16-11-2007 17:41 Przeczytałem dokładnie cały artykuł.
Podstawą w celu odkochania się jest, jak się dowiedziałem, NIEWIDYWANIE UKOCHANEJ OSOBY... Co mam zrobić jeżeli widzę Ją codziennie? Spędzamy razem dużo czasu (chodzimy do jednej szkoły). Jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Obecnie liczyłem cały czas na coś więcej, doszedłem do wniosku że to wszystko nie ma sensu. Ona mnie nie kocha. Przypominam, że nie ma możliwości niewidywania się :-( Jeszcze raz proszę o pomoc...
| Cichy_90: 5-11-2007 20:04 "Wiem, ze najlepszym lekarstwem na to wszystko było by znalezienie sobie kogos..."
I uleczenie swojego bólu kosztem drugiej osoby? Zastanów się :) Na miłość trzeba czasu, a to o czym napisałeś byłoby raczej namiętnością, która z kolei MOŻE się przerodzić w miłość... Ale takie szukanie "na gwałt" nie jest chyba opłacalne jeśli chodzi o szukanie miłości. A może jest? (Tu miejsce na ciekawe historie) :)
Przeczytaj jeszcze raz cały artykuł, jest w nim zawarte rozwiązanie na Twój problem.
Pozdrawiam!
Cichy
| marlenes: 5-11-2007 17:02 I stało sie.. widziałem sie z nią. Powiem wam, że to nie było zbyt miłe... Na początku cieszyłem się bo nie widziałem sie z nią ponad miesiąc ale zacząłem sie zastanawiac wtedy czy ja nie robie sobie jakichs podswiadomych nadziei ?
No i wlasnie chyba tak.. niestety po kilku dniach od spotkania okazało sie że ja nadal cos mam do tej osoby. Tak wlasnie kur... tak.
Nie wiem czy jest to miłość ale mam nieodpartą pokusę chociażby z nią porozmawiać. Nie wiem juz cokolwiek. Zaczynam miewac juz jakies dziwne mysli .. moze nawet popadam w lekką depresje..
Wiem, ze najlepszym lekarstwem na to wszystko było by znalezienie sobie kogos.. mowia ze na milosc najlepsza jest druga milosc. Ale ja jak narazie nie moge sobie tego wyobrazic zebym mogl zakochac sie w kims innym.
Jestem jedynie ciekawy ile czasu minie jeszcze zanim przestane o niej myśleć, śnić, zastanawiać sie.. co bedzie dalej czy ona juz z kims jest czy nie?
Czytałem wiele opinii na te tematy ale chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi..
Jesli ktos ma prosze pisac :)
| Cichy_90: 3-11-2007 00:35 Rada z własnego doświadczenia: Jeszcze nie próbuj się z nią kontaktować. Dla własnego zdrowia psychicznego :)
Tuptus, zgadzam się :)
Jasmin, nie martw się nie jesteś sama :) Każdy przecież ma problemy mniejsze lub większe. Wcześniej czy później. Dłużej lub krócej. Ja akurat jestem po największej jak do tej pory kłótni z Mamą.
Ostatnio mogę normalnie rozmawiać z moją byłą ( po roku!), jest przyjaciółką mojej Siostry. Było miło przez tydzień, gadaliśmy na gg. Potem przyszła do mojej siory. Potem jakoś tak wyszło, żę przyszła do mojego pokoju pogadać. Zaczęliśmy się jakoś mazać flamastrami :P Skończyło się na tym, że miałem całą twarz pomalowaną. A na koniec... pocałowała mnie... Potem przeprosiła za to i powiedziała, żeby nic nie mówić Siostrze. Przez dwa dni chciałem znów być z Nią. Na szczęście porozmawiałem z osobą, na którą zawsze mogę liczyć i... I poczekałem :) Wszystko jest już (chyba) ok. Ale znowu z tą dziewczyną jakoś nie gadam. W sumie, prawie z nikim nie piszę i nie rozmawiam. Dziki jestem :)
Dobranoc!
Cichy
| marlenes: 1-11-2007 20:34 co ty... nie tylko Ty masz ten problem. Moja "druga połówka" zostawiła mnie juz jakiś czas temu, bedzie z 2 miesiące. Nie utrzymuje z nią kontaktu.. z dnia na dzien jest niby coraz lepiej jednak chcialbym z nią chociaz pogadac. Nie wiem czy to jest spowodowane.. tym ze mam dalej nadzieje czy po prostu jestem tak przywiązany... hmmm
Chyba pozostaje mi jedynie czekac na lepsze dni... bo narazie to cienko to widze
| tuptus: 1-11-2007 19:51 heh, ale czy nie jest pieknie... pomarzyc...
| jasmin0707: 29-10-2007 20:02 nom to chyba jestem jedynym człowiekiem,który je dalej ma :( no cuz i tak bywa, przeciez nie kazdy moze miec idealne zycie... bo śiwat byłby nudny... Ale DLACZEGO akurta ja mam je praktycznie zawsze??? :(
| Cichy_90: 29-10-2007 16:57 Najwyraźniej ludzie nie mają problemów :)
| jasmin0707: 28-10-2007 14:54 co tu sie stało,ze nikt nie pisze od miesiąca??? ;/
| jasmin0707: 30-09-2007 21:15 Nom i wyszło na to,że wczoraj się z nim widziałam... I tyle mi z tego przyszło,że on znowu narobił mi nadzieji ;( a ja glupia, naiwna teraz czekam, aż on wszytsko przemyśli i łudze się,że zadzwoni i powie to co bym chciała uslyszec. Tak, tak naiwnośc to moja najgorsza cecha... Pomimo,żę wiem jak to się wszytsko skończy to mam jednak tą głupią nadzieje ;(
Dobranoc :(
| jasmin0707: 28-09-2007 22:51 Tak , właśnie odreagowałam :) byłam na wypadzie małym, było bardzooo fajnie ;P i tak w sumie nie zbyt o nim myślałam...
A teraz ide spac, a jak mi się przysni znowu to przestane chyba spac w ogole ;P
Dobranoc
| Cichy_90: 27-09-2007 20:08 Krócej sypiaj to nie będziesz pamiętała snów.
Mi na szczęście przeszły takie akcje już. I to dawno. Mimo to staram się unikać zdjęć.
Usiądź jednego wieczora ( najlepiej w piątek ), włącz smutną piosenkę, wypłacz się, tak konkretnie. Zaśnij... Na drugi dzień wstań i powitaj nowy dzień z uśmiechem nie pamiętając tamtego wieczoru. Wyciągnij gdzieś koleżanki ( jak zwykle :) I pójdź na miasto po odstawiać różne cyrki, tylko tak, żeby straż miejska nie zainteresowała się Tobą. Po prostu żyj!
Pozdrawia Cichy, który jak zwykle pisze i radzi to samo :P
| jasmin0707: 26-09-2007 20:09 I kurcze powtórka z rozrywki ;/ nie widziałam,go i w ogóle... Już było w miare dobrze. Ale wystarczyło,że przejrzałam stare zdjęcia z urodzin i przysnił mi się z nocy ;( a sen był, tak piękny, tak romantyczny, że aż przykro, bo wiem,że jest nierealny do spełnienia... ;( Cały dzień mam w głowie ten sen i praktycznie nic więcej... ;(
| jasmin0707: 23-09-2007 21:16 hehe... no bez kitu rozkojarzony jestes ;P i to niezle... a to fajnie masz, przynajmniej zawsze jakies zajecie :)
pozdrawiam Jasmin :)
| Cichy_90: 18-09-2007 18:54 Dobra, już wiem... sam to napisałem wcześniej... :) Przepraszam za spam.
Cichy
| Cichy_90: 18-09-2007 16:58 *Szósty rok
Jestem rozkojarzony :)
Cichy
| Cichy_90: 18-09-2007 16:56 Zaczął się szósty miesiąc mojej przygody z ZHP. Zaraz, a skąd wiesz, że jestem harcerzem? :P
Kamisia, czy chcesz przez to powiedzieć, że On nie ma dla Ciebie czasu? Jeśli o to chodzi, porozmawiaj z nim. Powiedz jak się czujesz. Jeśli nic z tym nie zrobi ( nie znajdzie czasu) wtedy pomyśl co dalej.
Pozdrawiam!
Cichy
p.s. Wybaczcie te niektóre dziwnie zbudowane zdania :)
| jasmin0707: 18-09-2007 13:43 No właśnie musze sobie znleśc zajęcie... Jak narazie w sumie mam ale niestety nie na długo... A więc Cichy jestes harcerzem??? A od jak dawna???
Pozdrawiam :)
| kamissia: 18-09-2007 12:17 Niestety jest zajety na zawsze.... a ja tak niemoge... ale nie potrafie odejsc.. lepiej by było zeby to wszystko skończył... jakos bym sobie to wytłumaczyla... Dlaczego nie mozna zamienic serca w lód i nic nie czuć? Mam nadzieje,ze sie mi to w koncu uda.....tak zyc nie mozna....ratuj......
| Cichy_90: 17-09-2007 23:33 Pisanie i rozmowa to lepsze wyjście niż zamknięcie się w sobie. Mi jedna dziewczyna powiedziała niedawno, że mnie kocha. Powiedziałem, że ja jej nie... Że ją lubię i to wszystko. Bardzo źle się potem czułem, ale nie mogłem przecież kłamać.
Dobranoc
Cichy
| Paulusia:): 17-09-2007 22:33 Pozdrawiam wszystkich i mocno trzymam kciuki żeby Wam się wszystko poukładało:*
Buziaczki dla Was :*
| Paulusia:): 17-09-2007 22:31 Wiedziałam że tak będzie gdy tylko pójdę do szkoły i zobaczę tylu szczęśliwych ludzi...którzy nie są sami...tak jak ja...ja chyba poprostu zbyt długo jestem już sama i już nie weim co to jest miłośc i na czym polega. jak dla mnie to tylko tęsknota, cierpienie, łzy, niespełnione marzenia, coś nie do osiągnięcia przeze mnie... Ja poprostu nie umiem kochac...kiedyś mi tak napisał pewien chłopak ale miałam go za nic a teraz chyba to zrozumiałam, że tak jest naprawdę... ale jeśli człowiek nie jest kochany to on również nie umie kochac...Mam wielki mętlim w głowie...nawet nie wiem z którym chłopakiem chciałabym byc... chcę byc z każdym a czasem wszyscy są źli...Nie rozumiem sama siebie...
I nawet nie proszę żebyście zrozumieli mnie bo się poprostu nie da...
Więc nie będę marnowała miejsca i klawiatury bo pisanie codziennie o innym chłopaku i o tym że codziennie czuję coś innego jest bez sensu...
napiszę coś jak się jakoś "ustabilizuję" chociaż nie wiem czy kiedykolwiek mi się to uda:(
| Cichy_90: 17-09-2007 19:45 A ile Ty masz lat? (niegrzecznie pytając :) Nie możesz po prostu się z nim gdzieś umówić? Kawa, kino etc.? Jak się zgodzi to sprawa prawie jasna.
Kamissia, a czemu to będzie lepiej dla niego, gdy odejdziesz?
Cichy
| Asku: 17-09-2007 17:47 Hey mam problem.Jak macie jakies pomysły po pomuszcie.No więc od pewnego czasu podoba mi sie brat mojego szwagra...Wszystko sie zaczeło od tego że moja siorka zaczeła mnie zabierać na imprezy i do baru a on zawsze był w tym gronie.Ostatnio dziwnie sie na mnie patrzy,zagaduje przyjeżdza do nas do domu o wogóle,chyba cos do niego czuje ale nie wiem jak sprawdzic czy ja mu sie podobam???Jak mam to zrobic na 20-latka musi być jakiś sposób hehe.Powiedzcie mi co mam robic dalej?
| kamissia: 17-09-2007 15:51 ....czytalam to dziesiec razy.....albo i wiecej...ale nie mam sily od niego odejsc a wiem ze powinnam.... kazdego dni probuje znalesc w sobie sile zeby to skonczyc ale nie umiem a moze nie chce...tak go kocham....nad wlasne zycie.... musze odejsc dla jego dobra. Moze mi sie to wkoncu uda....i przezyje jakos jesien....zima zamrozi moje serce i jakos przetrwam do wiosny.....bez duszy.....
| Cypis: 17-09-2007 09:52 Dziękuje Ci Cichy...szkoda tylko ze tak trudno jest mi go wyrzucić z serducha..tak jak mówisz cały czas walczę o jego miłość ale wydaje mi sie ze ta walka to walka z wiatrakami.. nie mająca sensu taka syzyfowa praca..Mam nadzieje ze w porę zrozumie..:D
| Kasienka_2407: 16-09-2007 19:32 ...właśnie cały czas poważnie o tym myślę...już niedługo szczerze z nim pogadam...i mam nadzieje, że to mi trochę rozjaśni..i niestety masz rację...to moje wyzwanie...a rady innych mogą tylko w małym stopniu mnie jakoś ukierunkować...wiesz dobrze też trafiłeś ze słowem - niewartościowy - a ja wczesniej o tym nie pomyślałam...ale teraz widzę ze chyba jednak to jest tutaj bardzo istotna sprawa...Dzięki za pomoc...;)) teraz każdy drobny szczegół jest dla mnie ważny..
| Cichy_90: 16-09-2007 17:02 Kasieńko, niestety to chyba Twoje wyzwanie. Jeśli Ci na nim zależy, to po co zrywać? Ale jesli Cię rani, lub jest człowiekiem niewartościowym... To zastanów się poważnie. Kiedyś może Cię poważnie zranić, zostawić bez powodu lub skrzywdzić kogoś Tobie bliskiego. Poważnie to przemyśl.
Cypis (mam kolegę o takim nicku :P)... Ciężko mi pisać coś na ten temat. Shirin Gol mogła by Ci więcej napisać, z autopsji... (miała podobną sytuację). Przez przyjaźń jak zauważyłaś łatwo się zakochać. To działa zarówno u Ciebie jak i u Twojego przyjaciela. Jeśli nie będziesz mówiła nic dwuznacznego, ani robiła. Pokażesz, że Ci na nim nie zależy jako na chłopaku, to będzie z Tobą normalnie rozmawiał moim zdaniem, jako przyjaciel. A potem nie trzeba długo czekać... Choć nie zawsze. Najpierw przekonaj go do siebie jako do przyjaciółki, a potem organizuj wypady ze znajomymi i nim. Gdy już Wasze przyjacielskie stosunki będą dobre, możesz tylko z nim pojechać na jakąś kawę czy coś, prawda? :) i tak powoli... TO nie jest złoty środek i nie gwarantuję, że się uda.
Wiem, że łatwo to się tylko pisze... Ale życzę powodzenia!
Pozdrawiam!
Cichy
| Cypis: 16-09-2007 15:14 Do tego arta wracam często przeczytałam juz chyba wszystkie komenty przy tym arcie i rozumiem was wszystkich ..jednoczę sie w bolu i cierpieniu bo wiem co przezywacie i jak bardzo boli.. ja byłam w pewnym sensie odskocznia chwilowym zapomnieniem mojego przyjaciela (na co nie powinnam nigdy pozwolić ale stało sie)o jego byłe lasce.. pech chciał ze nieoczekiwanie wszystko sie obróciło-zakochałam.. sie..ale tu pies jest pogrzebany on nadal chodź łudzi sie ze tak nie jest kocha swoja byłą..i nic a nikt nie potrafi tego zmienić..spotykamy sie ale na zasadach przyjaźni lecz wszystko wygląda całkiem inaczej niż za naszej "czystej" przyjaźni.. tak obco stało sie to dlatego ze nie wytrzymałam i opowiedziała o swoich uczuciach do niego.. On niecąc mnie ranić zakończył wszystko i poprzestaliśmy na przyjaźni teraz jest wszystko farsa.. Bo chodź bardzo chce mieć w nim przyjaciela dalej sie łudzę dalej go kocham..Pomóżcie jak coś to gadu 8232115
| Kasienka_2407: 16-09-2007 13:58 I oto znów wracam na tą stronkę. To co wcześniej napisałam o strachu przed związkiem itd...już przestało być aktualne, bo zdążyłam się wyleczyć...dzięki wielkie dla Pana Cichego za odpisanie...za to teraz mam kolejny problem...i kolejne wyzwanie dla Was. Czy mam słuchać serca czy rozumu? Oczywiście moje uczucia kolejny raz wpędziły mnie w to samo "bagno"...i cieszylam sie z tego...lecz do glosu ciągle dochodzi rozum...i mówi mi: Zrobiłaś błąd! Wielki Błąd! Tak nie miało być! Przecież widzisz jaki on jest!...to tak w skrócie...już przestałam wiedzieć czy moje uczucia są na tyle silne by przetrwać dłużej...już nie wiem czy chcę z nim być...nie wiem czy mam siłę...zaczynam się powoli męczyć...chciałabym w końcu odpocząć...ale jeśli jednak popełnię błąd zrywając? wiem że to trudne ale proszę doradzcie mi cos...mam taki chaos w myślach, zaczynam się gubić...Strasznie zle sie z tym czuje..
| Paulusia:): 14-09-2007 22:58 Dawno mnie tu nie było:)) Ale Cichy ciągle pomaga:) spoko;)
No a z tą samotnością...eh:( sa plusy są i minusy:( Były wakacje, była zabawa i było fajnie bez chłopaka bo bez żadnych zobowiązań... nowe znajomości i różne szaleństwa...Ale rok szkolny:/ eh...uczyc się trzeba i jest tego mnustwo ale jest czas własnie na takie chwile jak moje w teraz:( Skończyła się zabawa i czas na powagę więc i w życiu sercowym pora na jakies ustabilizowanie że tak powiem...nop i zaczyna się problem...bo w moim nie ma nikogo...a raczej może i ktos jes ale ja sama nie wiem kto:(
Chciałabym kkogoś miec bo ciągłe bycie samej staje się poprostu bez sensu i te "plusy" zmieniają sie w "minusy"
smutne ale prawdziwe:(
Pozdrawiam:)
| Cichy_90: 14-09-2007 20:45 Dziękuję :) Dziś wstąpiły we mnie nowe siły. Jestem harcerzem i podjąłem się organizacji kilku rzeczy, mam masę pomysłów, jak nigdy. Mam nadzieję tylko, że zapał mi się utrzyma :) W takich chwilach zapominam, że jestem sam... Wniosek? Pracować, organizować, bawić się i rozwijać!
Pozdrawiam!
Cichy
| jasmin0707: 13-09-2007 22:15 Nom właśnie... Apropo tego "Ona mi się podoba, więc z nia będę"- dużo osób tak robi... Nie tylko chłopacy (faceci) ale też dziewczyny tak robią... Nie mówie,że to nie jest ok, ale jak tu można mówic o byciu ze sobą? Moim zdaniem to jest takie...hmmm "świrowanie" ewentulanie po dłuższym poznaniu coś więcej... Ja mam tak samo jak ty- najpierw musze do kogoś coś poczuc, cos...niewiem...no coś mnie po prostu, że tak się wyraże "ciągnie" do tej osoby... I to jest zazwyczaj po dłuższym poznaniu...
Tak jak właśnie teraz to było i w sumie jest... Nastąpiło po dłuższym czasie... Ehhh...
Każy jest inny- niektórzy mogą się zakochac od pierwszego obejrzenia i to naprawde,niektórzy po jakimś czasie,a innym w ogóle na tym nie zależy... Kurcze no każdy jest inny... I nigdy niestety się nie zrozumie intencji drugiej osoby do ciebie... Czy ona coś do ciebie,bo jej sie tylko podobasz i że się tak brzydko wyraze masz byc"szmula na raz", czy to ma byc cos wiecej albo niewiem jeszcze cos innego...
Niestety odrazu nigdy się nie pozna intencji drugiej osoby, a było by napewno łatwiej... Nie zakochiwalibyśmy się bez wzajemności, nie robili nadzieji itp.
Pozdrowienia dla Cichego ;)
Jasmin
| Cichy_90: 12-09-2007 22:12 Niestety nawet na komputerze nie jest tak prosto :P Te "skasowane" informacje zostają, tylko ukryte. Jak uczucia w Tobie, czy we mnie.
Ja akurat kiedyś lubiłem usiąść i się posmucić. Wtedy lepiej się gra na gitarze :) W sumie nic nowego Ci nie napiszę. Więc...
Napiszę coś o sobie. Chciałbym być z kimś, kim się zakocham. Oczywiście nie od razu, ale na początek wypadałoby coś poczuć do kogoś... cokolwiek, a nie tylko "Ona mi się podoba, więc z nią będę". Mimo, że chcę być z kimś, to boję się. Boję się, że nie wyjdzie. Nie wiem czy nie bardziej boję się, że ją skrzywdzę, nienawidzę patrzeć na ludzkie cierpienie ( co nie znaczy, że odrwacam głowę, po prostu bierze mnie złość), zwłaszcza gdy je sam powoduję. Nie wiem czy znalazł bym czas dla drugiej osoby... czy nie działoby się to kosztem nauki, a i tak mi cienko idzie... Kiedy myślę o tym wszystkim robi mi sie niewesoło. I tworzę sobie takie błędne koło.
Pozdrawiam
Cichy
| jasmin0707: 12-09-2007 21:35 Jak się odilozuje to będzie gorzej- znam siebie i wiem,że siedzenie w domu nic mi nie da,a bedzie jeszcze gorzej... Z tym,że najgorsze jest to,że teraz mam iśc na urodziny do kumeli (na balety) i po raz pierwszy w życiu jakoś nie mam na to chęci... co się ze mną dzieje... ;/
Samotnośc... Od ponad roku nie byłam z nikim... A w koło kumpele i kumple, którzy kogoś mają i opowiadają jak jest fajnie,gdzie byli, gdzie idą... Wszędzie widze pary, jakieś opisy romantczne na gg... I jak tu się kurde nie dołowa siedząc wieczorem w domu...
No kurde powiedzcie...
Plusy i minusy... Któregoś razu zrobiłam sobie taką liste "plusy i minusy bycia z kimś" i mi niestety wyszlo więcej plusów,a robilam tą liste z nadzieją,że bedzie ich mniej...
Cichy... Piszesz "czegoś mi brakuje,a raczej kogoś" - nom właśnie to jest ten ból, bo jak już wiesz ja mam tak samo...
Ale bólem też jest byc z kimś, później stracic kogoś i znowu przeżywac to samo... To jest nie sprawiedliwe ;( zazdroszcze komputerom- można wykasowac to co nie potrzebne z ich pamieci... Gdyby można to samo robic w swoimi mózgu to życie by bylo piękne... Złe wspomnienie "kasuj", niechcesz go pamiętac "kasuj"...
No tak pomarzyc piekna rzecz ale "za marzenia nie karają" na szczęście... ;)
Nom i nadszedł moment,że myśle znowu o nim... To już codzienny temat w mojej glowie gdy przychodzi późny wieczór...
A więc dobra noc...
ps. pozdrowienia dla samotnych...
| Cichy_90: 11-09-2007 22:10 "Samotność to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie"
Uważam, że warto być pewien czas samotnym, zupełnie się odizolować. Potem można naprawdę docenić to, że ktoś jest blisko Ciebie.
Ja też kiedyś powiedziałem sobie, że chcę być smotny. Dobrze mi z tym było i w pewnym sensie nadal jest, ale... Czegoś mi brakuje, a raczej kogoś. Wszystko ma swoje plusy i minusy.
Mam nadzieję, że nie przestaniesz tu pisać :)
Pozdrawiam!
Cichy
| jasmin0707: 11-09-2007 22:01 tak, tak Cichy ja wiem... Czas,Czas i jeszcze raz czas... Ale ile można znosic porażek w swiom życiu, ile można znieśc zawodów milosnych (zauroczeń) nosz kurde... Dosyc tego! Niechcem już więcej przeżywac tego co teraz którys raz z koleji... I po co mi to było??? Żeby się tylko wkurzac i dołowac... Samotności mówie TAK! ! !
Chociaż to smutne...ale prawdziwe ;(
Dobranoc
| Cichy_90: 10-09-2007 21:57 Jasmin, przeczytaj jeszcze raz artykuł. Będzie dobrze :) Jutro będzie już lepiej.
Dobranoc
Cichy
| jasmin0707: 10-09-2007 21:27 sama przyjdzie... Nie dziekuje, po dzisiejszym dniu jak z nim rozmawialm to juz niechcem nic znimki... w tym momenci rycze jak bóbr, nie, niechcem powtorki z rozrywku naprawde dziekuje berdzo jezeli mam sie czuc tak samo jak teraz...
| Cichy_90: 10-09-2007 20:12 Zrobię mały off topic. Posłuchajcie tej piosenki, sądzę, że Wam się spodoba.
http://www.wrzuta.pl/aud io/zVY22qNUTn/jaka_jestes
Pozdraw iam!
Cichy
| Paulusia:): 9-09-2007 22:13 a piosenkę "poprostu miłosc" znam doskonale:) to jedna z moich ulubionych a dlaczego to już nie powiem;)
Buziaczki:*
| Paulusia:): 9-09-2007 22:11 Jasmin moja rada dla Ciebie to posłuchac rad Cichego:) On zawsze dobrze radzi:)
Też myślałam tak jak Ty ale dzięki niemu i mojej przyjaciółce zrozumiałam że to bez sensu:) Niektórzy nawet nie są warci naszych cierpień i łez... Ja postanowiłam poczekac aż znajdzie się taki który najpierw pokocha mnie:)
Ty z czasem też to wszystko zrozumiesz i zapewne dojdziesz do takiego samego wniosku jak ja... A narazie musisz czekac bo czas naprawdę leczy rany... No i jak najmniej o tym myśl bo to tylko bardziej dołuje..
Pozdrawiam:*
| Cichy_90: 9-09-2007 21:13 Jasmin, to nie próbuj. Poczekaj. Zajmij się czymś. Może ta właściwa osoba sama przyjdzie, a wtedy będzie trzeba tylko troszeczkę dopomóc szczęściu?
Piosenkę znam i bardzo lubię. Wokalista ma świetny głos do takich utworów.
Cichy
| jasmin0707: 9-09-2007 20:59 No i kolejny raz nie wyszło... Kolejna próba zakończona nie powodzeniem... ;( I ostatnia... Ostatni raz próbowałam coś zrobic ze swoim życiem w kierunku samotności- próby bycia z kimś... Nie to chyba naprawde nie jest dlamnie... Po dzisiejszym dniu pogodziłam się z myślą,że miec kogoś nie istnieje w moim słowniku ;( niestety,a może i stety... Odechciało mi się już wszystkiego, nawet pisac o tym mi się powoli odechciewa... Co za życie... Niech go szlak trafi! Powoli ze smutku moje uczucia w tym momencie zmieniają się na złoś rozwalającą od środka... Cholera jasna miałam się nikomu o tym nie żalic... Ale komu mam się żalic jak nie ludzią tutaj... Wy przynajmniej rozumiecie... Nie wiem,czy teraz jestem wkurzona bardziej na siebie,czy na niego... Ale chyba to pierwsze... Teraz mi przychodzi tylko jedno do głowy - piosenka Rh+ -po prostu milośc... Myśle,że znacie... Kurde czuje się tak do bani jak śpiewa gościu w tej pisence... Co za ironia losu... Nie no styknie tego wyrzalania się tutaj! Trzeba się oderwac myślami od tego, tylko jak...???
Pozdrawiam...
| Cichy_90: 9-09-2007 20:00 Wiem to doskonale. Ale nie pisałbym o rzeczach niemożliwych do wykonania :) Jeśli ktoś Ci powie "zapomnij", co jest najtrudniejsze chyba, a Ty nie wiesz jak to zrobić... Przeczytaj ten artykuł, to jest droga do osiągnięcia sukcesu ( o ile można to nazwać sukcesem ). Tak samo większość rzeczy o których piszemy, większość rad, to nie jest złoty środek. Trzeba trochę popracować żeby coś się udało. Rada jest odpowiedzią na pytanie "co ja mam teraz zrobić?!", a bardzo rzadko jest odpowiedzią na pytanie "jak mam to zrobić?!".
Pozdrawiam
Cichy
< BR>
p.s. Mądry to ja nie jestem :)
| najbolja: 9-09-2007 18:51 Madry z Ciebie Chlopak, i naprawde fajnie przeczytac taki tekst. Czasami czlowiek wie, co trzeba zrobic, jak zareagowac, czy jak sie przeciwstawic. Ale tak jak piszesz,.. nie wszystko jest takie proste, jak nam sie wlasnie wydaje. Na to trzeba duzo sily, jeszcze wiecej wiary, a przede wszystkim checi ;)
Pozdrawiam :)
*Zepsuta Kobieta Nalezy Do Tego Rodzaju Istot Których Faceci Nigdy Nie Maja Dosyc*
| Cichy_90: 9-09-2007 00:09 Przyjaciółka mi ją kiedyś poleciła, kiedy miałem problem związany z tematem. Potem o niej zapomniałem... Aż przyszedł taki dzień, że zacząłem tu pisać już nie swoje problemy, ale odpowiedzi. Lubię to.
Dobranoc
Cichy
| Paulusia:): 8-09-2007 23:02 Każdy ma zmienne humory więc to dla mnie jest normalne i wydaje mi się że gdybyś czasem napisał choc troszeczkę o sobie nikogo byś tym nie męczył;) Albo może dlaczego odwiedziłeś tą stronę;) bo chyba nikt bez powodu tu nie wchodzi:)
Ale w sumie każdy decyduje czy będzie tu pisał i o czym;)
Pozdrawiam i buziaczki:*
| Cichy_90: 8-09-2007 12:26 Jestem bardzo spontaniczny i chaotyczny. Mój humor zmienia się bardzo często. Od Euforii po skrajnego doła. Więc staram się nie męczyć ludzi moimi humorami :) Chyba, że coś jest naprawdę nie tak, wtedy rozmawiam lub piszę.
| Paulusia:): 6-09-2007 22:54 No własnie Dawid Ty tu wszystkim doradzasz i pocieszasz a o sobie nic nie piszesz...
A wychodzi że dziewczyny są pożądniejsze od chłopaków choc troszeczkę:P Ale chłopakom od zawsze można dużo więcej:P
Ja tam i tak jestem "grzeczna" i nie całuję się z byle kim:))
| Cichy_90: 6-09-2007 21:39 Wybacz, że jestem bezpośredni ale... Dostałeś kosza i tyle. Możesz próbować jej zaimponować, ale najczęściej udaje się to w filmach. Możesz też spróbować jeszcze raz, ale tym razem powoli. Odczekaj teraz trochę, a potem zagadaj. Rozmawiaj o wszystkim i o niczym. Potem ją gdzieś zabierz ( o ile się zgodzi) itp. Powoli :)
Powodzenia!
Pozdrawiam!
| piterow19922: 6-09-2007 20:57 Elo! wszystkim. Mam problem i to powazny poniewaz ostatnio osoba na ktorej mi bardzo zalezało powiedziała mi NIE! Oczywiscie spotkalismy sie. Nie wiem co mam robic... NIe spie po nocach a najgorsze jest to ze ona chodzi do tej samej szkoły co ja i widze ją na kazdej przerwie. za kazdym razem nie moge odciągnąc od niej wzroku i gapie sie na nią i to tak boli ze taka piękna osoba nie moze byc ze mną. Prosze pomozcie MI!!!
| Cichy_90: 5-09-2007 21:36 Pisz, czytaj, pytaj, odpowiadaj, rozmawiaj, pocieszaj, bądź pocieszana. Żebyś kiedyś nie ocknęła się, że jesteś prawie sama...
Co do Twojej "długiej wypowiedzi", przeczytałem. Sądzę, że nie tylko ja. Trochę długo byłaś sama chyba? Ja też miałem tak, że jak zobaczyłem moją byłą pierwszą prawdziwą miłość to trochę smutniałem, na szczęście przeszło. Wiesz... generalnie na dyskotekach i w klubach zdaża się, że dziewczyna całuje się z 3 chłopakami, a chłopak z 5 dziewczynami :P
Nie wiem co Ci jeszcze napisać... Sam źle się czuję i nie bardzo mogę ogarnąć myśli.
Pozdrawiam
Dawid
| Paulusia:): 5-09-2007 18:48 Nie chcę tu ludzi przynudzac:) I tak moja pierwsza opowieśc o moich problemach sercowych była baaardzo długa i pewnie nikomu się nie chciało nawet czytac:/ Ale ja już tak mam że jak mam o czym to piszę ile się da:) A że czasami najłatwiej wyżalic się kartce papieru lub na necie tego się już nie zmieni:/
Pozdrawiam:)
| Cichy_90: 3-09-2007 22:58 Dziękuję :)
Jesli masz problem czasami można lekko odbiec od tematu... :)
Dobranoc
| Paulusia:): 3-09-2007 21:34 Cichy_90 dzięki za radę:) Widzę że nikogo nie pomijasz i wszystkim chcesz pomóc:) Spoko jesteś...dzięki:)
A co do tego właściwego to chyba się nie doczekam ale masz racje pisząc że gdy już go spotkam to nie bedę twierdziła ze miłosc jest bez sensu:/
A niedługo to nawet już nie będę miała z kim isc do tego kina bo przyjaciół tez tracę:/ Ale to nie stronka do takich tematów;)
Buuuzi dla Was:*:*
| PiotrusPan345: 3-09-2007 17:57 Dziekuje...za wsparcie...ostatnio moj przyjaciel ehhh...moi przyjaciele powstrzymali mnie od tego bym wziela kokaine...duzo rzeczy powraca... ale nie martwcie sie...i zawsze badzcie otoczeni przyjaciolmi... z nimi mozna doleciec do gwiazd,,,,pozdrawiam
| Cichy_90: 3-09-2007 07:14 *Paulusiu :)
Wybacz, spieszyłem się i nie patrzyłem co piszę... :P
| Cichy_90: 3-09-2007 07:11 Jasmin, tym razem tylko odpowiedziałem na posta :P
Paukusia, odpocznij. Pójdź do kina z przyjaciółkami :) A jak spotkasz tego właściwego to... To Twoje pierwsze zdanie drugiego akapitu pójdzie w niepamięć :D
Muszę lecieć na rozpoczęcie roku szkolnego :)
Pozdrawiam!
| Paulusia:): 2-09-2007 21:15 Historie niektórych sa naprawdę przykre:( PiotrusPan345 pozdrawiam i wspieram:)
A ja już rezygnuję ze wszystkich starań o chłopaka i wogóle miłośc traci dla mnie sens... kolejny chłopak i kolejna porażka...kolejna z mojej winy... nie znał mnie i nie pozwoliłam żby mnie poznał... zmarnowałam ostatnia szansę żeby go spotkac i wszystko naprawic... i żałuje bardzo:( Strasznie tęsknię za nim i strasznie mi go brakuje i czuje że moglibyśmy byc razem gdybym jak zwykle wszystkiego nie spierdzieliła!!!
Pozdro i buziaki dla wszystkich odwiedzających tą stronkę a szczególnie dla piszących komentarze i tych co potrafia sobie radzic z miłością:*:*
| jasmin0707: 2-09-2007 12:05 nom i widze,że Cichy dalej dzielnie na stronce pomaga innym... :)
pozdrowionka :)
| Cichy_90: 30-08-2007 17:30 Szczerze Cię podziwiam. Trzymaj tak dalej i nie poddawaj się. Przecież kiedyś musi być dobrze, prawda? :)
Pozdrawiam!
| PiotrusPan345: 30-08-2007 12:22 Chciałabym opowiedzieć swoja historie..może przedstawię ja w dość chłodny sposób, ale prawdziwy. .. Byłam zakochana bez pamięci. M. był ze mną dwa lata kochałam kochałam kochałam. Dzieliło nas 100km, ale to nie była przeszkoda. Dalej kochałam...M. zaproponował abym przyjechała do niego bo musi mi coś powiedzieć..przyjechałam powiedział jakby nigdy nic, ze nie możemy być razem ze to koniec ze idzie do liceum do Krakowa..ze przeszkadzam w realizacji jego marzeń. W mojej głowie nastał prawdziwy mętlik...''Jaki Kraków'' ''Co ty mówisz'' ''Czy miłość nam wszystko wybaczy'' Błagałam go aby został...odszedł po kilku miesiącach... zadzwonił mówił abym znalazła sobie kogoś innego.. Świat...?? Czy on wtedy istniał? Nie było nocy bez łzy...Otuliła mnie prawdziwa nostalgia...tęsknota za jego dotykiem, słowem krótkim spojrzeniem. Wpadałam w fatalne zauroczenia..Wszędzie widziałam M. mojego M... Kiedy już myślałam ze znów sie zakochałam uświadomiłam sobie ze to znów tylko chwilowe zauroczenie.. Następny chłopak T. nie przypominał mi M. w zasadzie w ogóle..Nie był do niego podobny wizualnie nie posiadał ani jednej cechy jego osobowości...M. wyjechał na całe wakacje do Malty.. ''Dzielny chłopak'' sądziłam... Liceum w Krakowie... 1000km od domu...spalił każdy most za sobą... wszytko...Już myślałam ze go nie kocham...wrócił...ja tam byłam zobaczyłam i każde wspomnienie każdy gest wszytko wróciło...Nie obchodzi mnie co powiedzą inni...ze nie zasługuje na mnie ze jest najbladziej podły na świecie... Oddałabym wszytko żeby cofnąć czas? ale czy to by pomogło? nie można kogoś kochać na siłę...Rozpacz ogarnia moje ciało...Nie chcę być piękna nie chce bogata, bez miłości sie umiera...Zaczynasz brać narkotyki.. popadasz w paranoje.. a ktoś kiedyś mówił ,,Dlaczego za nim latasz?-bo go kocham-tak jest teraz. Później będzie znikać jego nos, podbródek a potem oczy. Któregoś dnia obudzisz się a on zniknie . Zaczniesz wszytko od nowa'' Apeluje dla wszystkich tych którzy porzucili wszelką nadzieję... Pokochacie! i ja również w to wierzę...Pamiętajcie pierwsza miłość jest najważniejsza...Nie szukajcie nikogo na siłę, nigdy... Nie odbierajcie sobie życia... nie bierzcie narkotyków... Jedna chwila...jedno życie... Nikt nie będzie samotny...Są różne sytuacje.. i ja kocham...i ja wierzę...
| Cichy_90: 24-08-2007 17:05 "ja juz nie wiem ile kicham"
Na zdrowie! :)
To nie bzdura, choć jest to ciężkie. Na to poprostu potrzeba czasu :)
Powodzenia!
Pozdrawiam!
| Maarysiaa_92: 24-08-2007 13:59 Hmmm no coz bzdura ....... ja juz nie wiem ile kicham kogos i nie moge przestac -- wiec to kompletna bzdura ze sie przestanie :// ;((
| Cichy_90: 21-08-2007 23:45 Dzisiaj to ja już tylko radzę iść spać :) Ja ze stronki znam Shirin Gol :) A poza Nią... z dwoma osobami gadałem na gg, krótko.
Wiesz co? Też jestem "samotny" :) I też jestem Dawid :P |
Dobranoc :)
| jasmin0707: 21-08-2007 23:03 Cichy_90... 17.lipca sie mnie pytales jak dlugo tu pisze w sumie to chyba gdzies tyle co ty... :) z tym,ze ja juz coraz zadziej,bo jakos nie mam czasu teraz ;/...
a z ta samotnoscia to wiem,ze nie jest samotna w sesie ogolnym - znajomi itd. chodzilo mi bardziej o to ze moze by sie znowu przydalo kogos poznac... i wlasnie poznalam heh Dawida ;) z tym,ze nic jak zawsze z tego nie wyjdzie ;/ wiec chyba dalej bede tkwic w swoim przekonaniu,ze najlepiej jest miec samych kolegow... a co tej calej stronki to wiesz,ze z paromi osobami to nawet utrzymuje do tej pory kontakty np. na gg :) moze niektorym przydaly sie czasem moje rady... choc czasem doradzjac komus zastanawialam sie kto mi w koncu cos doradzi,pomorze,wytlumaczy... ale chyba ja juz nauczylam sie zawsze radzic samej...
pozdrawiam :)
| Shirin Gol: 16-08-2007 12:43 Kino? we dwójkę? to nie jest niewinne, tylko jednoznaczne:)
Proponuję wypad większą grupą gdzieś - może być kino, ale lepiej gdzieś, gdzie możena się powygłupiać, pośmiać - np. kręgle. Ładnie się ubieraj, ale bez przeady, zeby nie wyglądac jak festyn i się nie wyróżniać. Zabłyśnij humorem, ciekawymi poglądami - CHARAKTEREM. I tak wieleee razy... potem wybadaj, czy coś go ruszy do Ciebie. Jesli tak - zacznij mu pokazywać (częściej zwracaj się do niego, uśmiechaj, spoglądaj), że on tez jest całkiem niezły. A jeśli nie wyjdzie - nie narzucaj się i lepiej znajdź kogoś innego, żeby potem nie cierpieć.
Przy okazji, nie próbowałam:)
Ps. Szwagra ;]
| Cichy_90: 15-08-2007 23:57 A tak po staremu? Niewinnie zaproponować kino? Potem popatrzeć w oczy... Już Wy same wiecie jak to się najlepiej robi :P
Pozdrawiam!
Dobranoc!
| Asku: 13-08-2007 18:54 Hey,jeśli mozecie to dajcie mi jakąś dobra rade jak zwrócić uwage na siebie chłopka.Podoba mi sie brat mojego szfagra ma 20 lat.niedawno zerwał ze swoja laska która jest w moim wieku.Ostatnio poszłam do baru z moja siostra i jego bratem i Sebastian tam był,a także jego była,gdy ja zobaczyłam zrozumialam ze mam szanse chodz minimalne u nego ponieważ jestem dośc ładno dziewczyną ale wiem że to nie jest najważniejsze....charakter tez...oj sama nie wiem a poza tym oni sie tylko kumpluja więc co mam zrobić?w kazdą sobote jest w barze tam gdzie ja przychodzi zały czas do naszego stolika....nie wiem
| Paulusia:): 7-08-2007 12:47 Ostatnio pisałam tu swoje miłosne rozterki...heh...nie miałam się komu wyżalic i podło na tą stronkę:) ale to wszystko przeszłosc i mam nadzieję że już nie wróci:)
I zgadzam się z Katarina89 że najlepsza na nieszczęśliwa miłosc jest druga miłosc:) To naprawdę jest najlepsza metoda na odkochanie się w niewłaściwej osobie... a jeżeli dla nowej sympati ty też nie jesteś obojętna to juz jest zajebiście:)
Szczęśliwa:)) Może tym razem się uda:) Wkońcu...
| Cichy_90: 5-08-2007 00:09 Ale niespodzianka :)
Masz rację, to jest prawie niemożliwe, ale sposób dobry, prawda? :)
Wiesz, że niemal to samo mi kiedyś napisałaś? Ostatniej jesieni...
Pozdrawiam!
| Shirin Gol: 4-08-2007 20:17 Poczytałam sobie ostatnie komenatrze, bo zobaczyłam, Dawid, ze dalej tu piszesz. Nie rozmawiamy na żywo, ale chociaż na takim starym forum mogę Cię spotkać:) Napisałeś gdzieś wcześniej, że sposób na odkochanie to przestać o takiej osobie myśleć... oj, wiesz, że to niemożliwe... albo prawie. Przynajmniej na początku. Trzeba robicz wszystko, by czasu na myślenie było jak najmniej. Też prawie niemożliwe. Więc przynajmniej unikać wszystkiego, co się z nim (nią) kojarzy - schować na dno szafy i pod żadnym pozorem na to nie patrzyć. Nie spotykać się z wspólnymi znajomymi, nie chodzić w "wasze" miejsca, albo gdzie można spotkać jego znajomych, jego... Wtedy jakoś się uda. Powinno...
| Kocurooo: 3-08-2007 01:39 Nooo nieżle... Ja już nie taki nastolatek bo 21 na karku,ale... Ja sie męcze z dziewczyną ponad 2 lata... i tak jak koleś podemną w każdym momęcie kiedy już chce to skonczyć(choć sam w to nie wierze) ona robi coś takiego ze nie moge i już jestem ugotowany i urobiony...Schodzimy sie na 2 tyg i rozstajemy na miesiąć i tak już to trwa ho hoho sporo czasu...Teraz znow są te gorsze dni i chce zacząć sie stosować do rad z artykułu wyżej... Ciekawe czy tym razem dam rade... Miłość chemicznie toksyczna jest...:(Siema...
| DanielD28: 1-08-2007 21:57 Zgadzam się z Ksara!!!Ja staram się o laskę jak już pisałem 1,5 roku i gdy zawsze chciałem skończyć ona w tym momencie robiła jakiś pozytywny krok i powiedzcie mi - jak tu się odkochać!!!W ogóle ta moja historia to jest taka dziwna!!!:-))
| ksara: 1-08-2007 10:52 Miłość to ostra psychoza (zaburzenie psychiczne), tórej nie da się wyleczyć.
| Cichy_90: 31-07-2007 22:32 Wróciłem :)
Katarino, jakoś się trzymam, dziękuję. Ciekawa teza, to jest piękne kiedy te nieszczęśliwe osoby pasują do siebie, bo wtedy na wzajem leczą swoje rany i lęki. Choć też nie zawsze...
Kasieńko! Nie powinno się tłumić swoich uczuć! To naprawdę bardzo dobra cecha, jeśli się nie kryje ze swoimi uczuciami ( najlepiej, żeby były pozytywne :). [sytuacja przykładowa] Ale... Ale właśnie... Jeśli jesteś w kimś zakochana i On to wie. Wie o tym od roku, jak się o niego starasz i ma kogoś innego, lub poprostu nie chce tego związku... To może jednak TROSZECZKĘ stłumić to uczucie. Nie pokazywać jemu i całemu światu, jak bardzo Ci na nim zależy... Bo możesz go ranić... Albo wpędzać w zakłopotanie. [sytuacja przykładowa].
Pozdrawiam!
Cichy
| Katarina89: 31-07-2007 00:48 Cichy_90..poczytałam sobie troche twoich wypowiedzi i widze ze dobrze wychodzi Ci odpowiadanie na kazde pytanie:D czytając to zastanawiam sie jak bedzie ze mną...<mysli?> nie wyobrazam sobie zebym teraz zostala sama...buu...a co myslicie o tym ze na jedna nieszczesliwa miłosc najlepsza jest druga??
| Kasienka_2407: 24-07-2007 18:05 Mam jeszcze tylko jedno pytanie...czy lepiej tłumić w sobie uczucia i żyć o wiele spokojniej czy poprostu pozwolić im życ? czy wtedy nie będzie to jeszcze bardziej trudne...jeśli pojawią się jakies problemy?
| Kasienka_2407: 24-07-2007 18:00 ...Ja też jeszcze dwa miesiące temu byłam z taka osobą, z którą niemozliwoscia bylo nie bycie z nim...nie wyobrazalam sobie zycia bez niego...az nagle wszystko sie posypalo. Zaczely sie klotnie i takie tam sprawy. Dziś rozmawiamy juz normalnie...albo rozmawialismy. Jemu dalej zalezy, a mi juz nie...mimo ze uczucia ode mnie nie odeszły. Stało się zbyt wiele bym mogla po raz kolejny w to uwierzyć...uwierzyć w wartość związku dwojga ludzi. Dlatego czasami przeglądam różne gazety, czy własnie artykuły w internecie, dzięki którym moge pczuc sie lepiej. Naprawdę z całego serca dziękuje autorowi tego artykułu...który mnie cholernie podbudował :) dzięki temu wierze, że wszystko jeszcze się ułoży, mimo,że ciężko mi będzie przestać się bać uczuć, związku...poprostu bycia razem...
| Poziomka_malino: 24-07-2007 15:32 Ja byłam z chłopakiem starszym o 10 lat przez rok:(.
było fajnie ale sie skonczyło.
to pierwszy tydzien jak nie jestesmy razem. przez rodzicow :[.!
Owszem. kocham i to bardzo.
Ale nie wystarczyło.:(:(.
| DanielD28: 22-07-2007 21:16 To znowu ja!!!1,5 roku to dużo ale chyba narazie nie zaczynam sie odkochiwać ta dziewczyna to zaczyna dopiro rozumieć moje staranie więc nadal kocham i czekam!Pozdrawiam!:-))
| Paulusia:): 22-07-2007 14:29 Eh... nie da sie tak poprostu odkochac nawet po bardzo długim czasie... W moim przypadku to jak już miłosc mnie dorwie to jest jeden wielki ból, zal i gigantyczny dół...Poznałam chłopaka na koloniach-Damian...na początku nic do niego nie czułam i wogóle był jak wszyscy inni. A nawet cos próbowałam kręcic z jego przyjacielem ale ja go nie kochałm a to że niby coś z nim to tylko dlatego że mi wszyscy go wmówili. Ale wracając do Damiana... po koloniach pisałam z nim, mówiłam mu o tym co czuję do jego kolegi i wogóle co myślę... nawet był u mnie a ja u niego... Ale to czysto po koleżeńsku...chociaż zaczęło mnie do niego coraz bardziej ciągnąc...Czekałam i czekałam...miałam nadzieję że on może też coś do mnie czuje...ale myliłam się... Nie mogłam juz wytrzymac i wyznałam mu że go kocham... no i tak to nasz kontakt sie urwał... nie mogłam się pozbierac po tym wszystkim...cały czas płakałam... nie potrafiłam o nim zapomniec... cały czas czekałam... po jakichś dwóch miesiącach mślałam że mi przeszło, że już koniec z nim...ale to tylko tak sobie wmawiałam...próbowałam pokochac kogo innego ale wszystko w tym drugim było nie tak! Powoli zapominałam, nie myślałam o tym juz tyle, moje zycie wracało do normy... Nie miałam z nim żadnego kontaktu...nie widywałam go...po jakichs 5 miesiącach miałam jakiegoś pecha bo najpierw spotkałam jego kolegę (z którym kręciłam) a następnego dnia Damiana. Wszystko wróciło jak zaraz po tym wszystkim... Gdy wróciłam do domu popłakałam się i tak siedziałam i ryczałam... Ale na szczęście mam moją kochana psiapsiółkę która zawsze wie jak mi pomóc pomio że ma całą masę swoich problemów. A więc to wszystko wróciło na nowo.... W sierpniu jadę na kolonie mam nadzieję że on tam też będzie, bo szczerze to ja jadę tylko po to tam żeby byc może pogodzic się pogadac i wogóle wyjaśnic to co było... No i tak to właśnie wygląda moja sytuacja...ale żeby nie było9 tak pięknie to pojawił się nowy problem:( Wczoraj na dyskotece spotkałam chłopaka za którym szalałam do puki nie poznałam damiana. Przez niego też wile łez wylałam i też bardzo kochałam i nie wiem ale ja go chyba nadal kocham bo jego widok mnie bardzo poruszył. Chciałam mu zrobic na złośc... tańczyłam koło niego z kolegą, a onjakby sie odwdzięczał i tańczył chyba ze swoją dziewczyną... potem złapałam doła i stałam na balkonie i on podszedł i stanął koło mnie... Nie wiedziałam czy to tylko tak o było przypadkowo czy miał w tym jakiś cel... potem siadł z tyłu przy stoliku (sam) a ja co chwila oglądałam sie w jego stronę... potem przyszła chyba jego dziewczyna, siadła koło niego, przytulali sie i akurat gdy sie obejrzałam całowali się... ten widok mnie dobił... gdy poszedł usiadłam tu gdzie on i myslałam a gdyby nie troska o makijaż zapewne bym się popłakała... potem znowu siedział sam a ta dziewczyna szła za ręke z jakimś innym chłopakiem... i już nie widziałam go wiecej... ale to wszystko znów stanęło mi przed oczyma... a ja już o nim wogóle nie myslałam i poprostu zapomniałam...ale to chyba dlatego że go nie widziałam... ponad rok... dziś koleżanak mi uświadamiała że ja go musze kochac naprwdę...ale przeciez tak samo tęsknie za damianem... nie wiem co teraz myslec i robic... Do każdego czuję to samo... a przeciez to wszystko było tak dawno... (chłopak z dyskoteki odobał i się 2 lata temu)... ludzie pomóżcie jakoś...
| jak.aniol: 20-07-2007 15:28 Ach tak... ja niestety nie mam żadnych umiejętności [karate etc.]. Straciłam chłopaka 6 miesięcy temu. nie widziałam go ponad miesiąc. Nie utrzymuje z nim kontaktu od marca. Powiedział, że nie chce mnie znać. Ryczałam, wmawiałam sobie, że nic do niego nie czuje, że to głąb. Niby zakochiwałam się w innych, ale ostatnio zauważyłam, że podświadomie wmawiam sobie, że się w nich zakochuje, a później jajo!, bo jednak nadal kocham tego jednego. Byłam zakochana bez wzajemności 6 lat i straciłam wielu fajnych chłopaków. Teraz jest podobnie. Trace fajnych kolesi, ale dlaczego miałabym być z nimi skoro ich nie kocham to okłamywanie i siebie i ich. Źle mi z tym. Chciałabym się wyrwać z tej przeklętej miłości, młodzieńczej, bo w wielu 15 lat nie można kochać tak dorośle...prawda?
| Cichy_90: 18-07-2007 22:01 Półtora roku to faktycznie sporo. Wytrwały jesteś, to dobrze. Poradzisz sobie :)
O 4 rano jadę nad morze. do Międzywodzia, gdzieś nad Szczecinem. Nie chce mi się strasznie, ale muszę :P
Pozdrawiam!
| DanielD28: 18-07-2007 19:43 Jakby to powiedzieć!!!Starać się o kogoś przez 1,5 roku to za wiele!!!Miało być pięknie a ja zwykle jest brzydko!!!Teraz pora na odkochiwanie się, czy łatwo czy trudno zaobaczę i najwyżej później wam napiszę co z tego wynikło, papatki!!!:-))
| Kasia_Daisy: 17-07-2007 19:34 Cichy_90, nio tak.... Dzieki Za slowa otuchy. Pozdrowioncia
Kasia_daisy:P:P
| Cichy_90: 17-07-2007 18:30 Uzależniony... Początek był bardzo ładny, ale końcówka mnie trochę odrzuca. Ja niechciałbym być okłamywany. Już raz byłem ( choć nie aż tak) i po pewnym czasie się zoorientowałem i uwierz, lepiej, żeby Ona tego nie zrobiła. Natomiast co do wyjazdu i
"wyrwania panienki". To będzie wporządku wobec niej?
Tyle na ten temat.
Kasia_Daisy, faktycznie nieprzyjemny przypadek... Ja sam też zerwałem z dziewczyną przez gg ( w przypływie negatywnych emocji), a potem spotkaliśmy się na 5 min żeby sobie kilka rzeczy wyjaśnić i tyle tego było... ( teraz można mnie zbesztać, za to co zrobiłem). Nie zasługiwał na Ciebie i tyle... Trzymaj się!
Jasmin, jak długo piszesz tu swoje komentarze? :) Ludzie Ci odpisują. Aż taka samotna nie jesteś :)
Pozdrawiam!
Dawid
| jasmin0707: 16-07-2007 23:40 A ja to wam powiem, ze tu by sie przydal jakis koncik dla samotnych - dlamnie... ;(
| Kasia_Daisy: 11-07-2007 16:42 Powiem wam cos.. Osoba ktora kocha tak dlugo moze byc z tego dumna. To wielki powod do dumy. Ja kochałam sie w jednym kolesiu 2 lata,2 miesiące i 2 dni. I jestem z tego dumna bo wiem jak moze kochac kobieta. A tym bardziej kobieta skrzywdzona. A moj 1 i jak do tej pory ostatni zwiazek zakonczył sie przez gg<no koment>. Tak Przez gg. Bo wrocił z Niemiec. A przed wyjazdem nie raczył sie pozegnac bo wolal isc na ryby i sie upic.....<n.k.> Mysle o nim ale nie jako o kims z ktorym chcialabym jeszcze byc. Wolal chodzic na piwo i umawiac sie z kolegami niz widziec sie ze mna. Olewał mnie na kazdym kroku. To w zwiazku jest najgorsze. buziaczki dla wszystkich:*:*:*:*:*:*:*
| Asku: 9-07-2007 14:35 Wiele osób ma racje że czas leczy rany ja sama sie o tym przekonałam.Dwa lata zajeło mi odkochanie sie.Myslałam że mój były chłopak jest miłośćią mojego zycia.Przystojny 20 teraz już 20 latek zawrócił mi w głowie.Ciągle to wspominam spacery te sprawy.Nadal pojawia sie w moim zyciu...ale daje mu do zrozumienia ze jesteśmy przyjaciółmi.Mam 17 lat i juz wiele przeżyłam.To prawda!Gdyby nie to że on pije nie łatwo mi by było go skreślić.Czasami mysle że bardzo sie zmienił i utszymuje teraz ze mna kontakt i szuka okazji...ale ja obiecałam sobie że sie nie poddam i zapomne o tym co mnie z nim łączyło.Może to śmieszne ale gdy go widze np jak przyjeżdza do mojej kumpeli i kumpla to mam ochote uciec aby nie patszec na niego.Boje sie że sie znów zakocham i tym razem nie dam rady sie pozbierac.Oby to było prawda.A tak wogóle czy mozna pokochac kogoś drógi raz???jak myślicie????
| Moni...: 5-07-2007 21:54 elo=) tak czytam wszystkie komentarze i co tu dużo mówić...załamuje się!!!! Może jeszcze nie przeżyłam wielkiej miłości, ani nawet nie wiem co to jest prawdziwe zakochanie, bo choć miałam kilku chłopców, to potem gdy już ich nie miałam;) to w wielkiej rozpacy nie byłam. Niestety teraz znajduje się w bliżej nieokreślonym stanie, nie wiem co to jest, ale wiem jedno jest mi strasznie źle z samą sobą, robię wszystko żeby podnieść się ale kiedy jest już dobrze, to wraca to znów,i ja znów mam doła. Aczne może od tego, że "ipopotam" jest młodszy, i oprócz tego że jest strasznie przystojny, to nie ma w nim nic nadzwyczajnego, oprócz tego jest cfaniaczkiem, kobieciarzem, głupkiem i skończonym debilem, a jednak nie mogę przestać o nim myślec. Zaczęło się przed moją studniówką (czyli wieki temu), gość z którym miałam iść, wystawił mnie i rozpaczliwie poszukiwałam kogoś do towarzystwa, tak sie złożyło że "ipopotam" jest bratem mojego kumpla, od słówka do słówka i zgodził się ze mną pójść... na początku nic do niego nie czółam, byłam szcześliwa, ze nie póde sama, ale nadszedł dzień sylwestra(a raczej noc) i wiadomo, alkohol...szmery bajery...i pare pocałunków... Był taki słodki...milutki, jakie piękne rzeczy mówił... jak sobie teraz pomyśle to mam dreszcze (oczywiście do nieczego nie doszło), ale po co robił i mówił te wszystkie rzeczy. Potem spotkaliśmy sie pare razy, fajnie było trzymanie za raczke, smyranie po pleckach itp. każda panna by wpadła w zachwyt, ale w dzień studniówki wszystko sie zmienieło, a raczej on...nie odzywał się, sprawiał wrażenie strasznie znudzonego, wręcz jakby był w atrasznych torturach, prawie całą impreze przesiedziałam w kjilczeniu, bo nie dalo sie z nim pogadac i potanczyc tym bardziej, pod sam koniec imprezy zauwazylam jak podrywa moje kolezanki... poczółam się strasznie... jakby coś w płucach mi pękło, nie odezwałam się do niego potem nawet raz... całą drogę do domu... i on też nic nie mówił... od tego momentu kinoł prawie rok i wczoraj spotkałam go po raz pierwszy od tego czasu, oczywiscie przypadkowo, nie odzywal sie do mnie wcale, chyba ze w zartach nic sie nie zapytal, a mi duma nie pozwolila sie zapytac... sytuacja jest beznadziejna, nie wiem co do niego czuje, ale do tej pory pamiętam treść każdego eka, każdy uśmiech i żart jego... nie płacze bo nie mogę, może wtedy byłoby lżej...
Napisałam o tym bo musiałam to z siebie wyrzucić, nikt mnie nie potarfi zrozumieć... nie pomaga nawet stwierdzenie mojej przyjaciółki"czym się strółaś, tym się lecz", nie pomaga, bo nikt nie jest nim, nikt nie jest skońconym dupkiem, który tak strasznie mnie zranił...
| Uzale?niony: 2-07-2007 17:47 Przedstawie wam jedną z akcji w moim życiu. Własnie na temat miłości... Pewnego razu stałem sobie na przystanku autobusowym,oczekując na autobusa rzecz jasna. Zdenerwowany myśląc, że nie zdążyłem na transport publiczny. Nerwowo zacząłęm rozglądywać się we wszystkie strony.Raz patrze w lewo raz w prawo(mam dobra pamięć dlatego ze szczegółami,a może dlatego bo sie wtedy zakochałem...) Prześliczna bląndyneczka wpatrywała się wemnie swoimi pięknymi, dużymi, niebieskimi oczkami :)... Nie zakapowałem odrazu: "Dlaczego Ona się tak namnie patrzy???" ...Zmęczony po 8 godzinach lekcyjnych w domu zacząłem o niej rozmyślać... "Gdzieś już ją widziałem, ale gdzie???" Nastał kolejny dzień.Tym razem dzień ten był wyjątkowy... Czułem się bardzo dobrze, nie wiedziałem z jakiego powodu. Jak zwykle o godzinie 7.30 wychodze na wiejski przystanek 7.45 czasami 7.46 wsiadam do autobusu.Tym razem nie usiadłem na początku jak zwykle...Tym razem byłem zmuszony usiąść na końcu...A tam zobaczyłem znów "Dziewczynę moich marzeń"...Znów wpatrywała się wemnie.(Czy to nie los tak zdecydował? A jeżeli tak to dlaczego dopiero po 3 miesiącach skapowałem że ona zawsze tam była, że zawsze sie namnie patrzyła. Własnie tego dnia zrozumiałem ,że Kocham Kocham a to bardzo Kocham Ją xD I byłem pewien iż ona również mnie kocha.. Ahhh Pewnego dnia okazało się że ma chłopaka a ja jestem do niego tylko bardzo podobny...T_T .... Tak więc musiałem zacząć Jej unikać...
Uhhh załamanie było maksymalne wszkole nie dawałem sobie rady(gdyby mi nie przeszło po 7 miesiącach to bym niezdał...)Nie dostzregałem co się dzieje wokół mnie... Pewna dziewczyna pokochała mnie ja niestety nie wiedziałem o tym bo byłem zainteresowany(...)Gdy mi powiedziała prosto w oczy że kocha mnie od 2 lat.... Teraz dopiero przypomniałem sobie jak 1 rok temu podeszła do mnie pytała się czy mógłbym ją zaprowadzić pod plan lekcji(Który był zaraz obok:P)Najgorsze jest to że ja cały czas próbowałem zdobyć Marlenkę(Blondyneczka)A ona to wszystko obserwowała...Raz mnie potrąciła a ja nie wiedziałem dlaczego!!! Teraz rozumiem wszystko...Niechcem by czuła się tak jak ja przez Tamtą... Więc jestem z Nią(Brunetką)Jednak Jej nie kocham tak mocno jak Marlenę...
Niechcem negatywnie wpłynąć na jej życie do czasu aż zda maturę i dostanie się na studia...Postanowiłem ze będe udawał... Ale jest mi bardzo dobrze z nią...Może pokocham ją jescze...A może ją już kocham nawet za nią tęsknie wyjechała na wakaję i wróci dopiero za tydzień...Czy ja dobrze robię??? Ahhh A może to tylko przyjźń??? Tylko w jeden sposób mogę sie przekonać... Muszę też wyjechać i spróbować poderwać jakaś panienka...Jeżeli to będzie to samo(uczucia z inną której napewno nei kocham jakaś pierwsza lepsza...Spróbuje wyrwać..) Nie wiem co mam robić ahhh Miłość jak w filmie romantycznym co nie? Kumpelo sie zemnie nabijał heh może i ma rację...
| Uzale?niony: 2-07-2007 17:46 Przedstawie wam jedną z akcji w moim życiu. Własnie na temat miłości... Pewnego razu stałem sobie na przystanku autobusowym,oczekując na autobusa rzecz jasna. Zdenerwowany myśląc, że nie zdążyłem na transport publiczny. Nerwowo zacząłęm rozglądywać się we wszystkie strony.Raz patrze w lewo raz w prawo(mam dobra pamięć dlatego ze szczegółami,a może dlatego bo sie wtedy zakochałem...) Prześliczna bląndyneczka wpatrywała się wemnie swoimi pięknymi, dużymi, niebieskimi oczkami :)... Nie zakapowałem odrazu: "Dlaczego Ona się tak namnie patrzy???" ...Zmęczony po 8 godzinach lekcyjnych w domu zacząłem o niej rozmyślać... "Gdzieś już ją widziałem, ale gdzie???" Nastał kolejny dzień.Tym razem dzień ten był wyjątkowy... Czułem się bardzo dobrze, nie wiedziałem z jakiego powodu. Jak zwykle o godzinie 7.30 wychodze na wiejski przystanek 7.45 czasami 7.46 wsiadam do autobusu.Tym razem nie usiadłem na początku jak zwykle...Tym razem byłem zmuszony usiąść na końcu...A tam zobaczyłem znów "Dziewczynę moich marzeń"...Znów wpatrywała się wemnie.(Czy to nie los tak zdecydował? A jeżeli tak to dlaczego dopiero po 3 miesiącach skapowałem że ona zawsze tam była, że zawsze sie namnie patrzyła. Własnie tego dnia zrozumiałem ,że Kocham Kocham a to bardzo Kocham Ją xD I byłem pewien iż ona również mnie kocha.. Ahhh Pewnego dnia okazało się że ma chłopaka a ja jestem do niego tylko bardzo podobny...T_T .... Tak więc musiałem zacząć Jej unikać...
Uhhh załamanie było maksymalne wszkole nie dawałem sobie rady(gdyby mi nie przeszło po 7 miesiącach to bym niezdał...)Nie dostzregałem co się dzieje wokół mnie... Pewna dziewczyna pokochała mnie ja niestety nie wiedziałem o tym bo byłem zainteresowany(...)Gdy mi powiedziała prosto w oczy że kocha mnie od 2 lat.... Teraz dopiero przypomniałem sobie jak 1 rok temu podeszła do mnie pytała się czy mógłbym ją zaprowadzić pod plan lekcji(Który był zaraz obok:P)Najgorsze jest to że ja cały czas próbowałem zdobyć Marlenkę(Blondyneczka)A ona to wszystko obserwowała...Raz mnie potrąciła a ja nie wiedziałem dlaczego!!! Teraz rozumiem wszystko...Niechcem by czuła się tak jak ja przez Tamtą... Więc jestem z Nią(Brunetką)Jednak Jej nie kocham tak mocno jak Marlenę...
Niechcem negatywnie wpłynąć na jej życie do czasu aż zda maturę i dostanie się na studia...Postanowiłem ze będe udawał... Ale jest mi bardzo dobrze z nią...Może pokocham ją jescze...A może ją już kocham nawet za nią tęsknie wyjechała na wakaję i wróci dopiero za tydzień...Czy ja dobrze robię??? Ahhh A może to tylko przyjźń??? Tylko w jeden sposób mogę sie przekonać... Muszę też wyjechać i spróbować poderwać jakaś panienka...Jeżeli to będzie to samo(uczucia z inną której napewno nei kocham jakaś pierwsza lepsza...Spróbuje wyrwać..) Nie wiem co mam robić ahhh Miłość jak w filmie romantycznym co nie? Kumpelo sie zemnie nabijał heh może i ma rację...
| Uzale?niony: 2-07-2007 17:45 Przedstawie wam jedną z akcji w moim życiu. Własnie na temat miłości... Pewnego razu stałem sobie na przystanku autobusowym,oczekując na autobusa rzecz jasna. Zdenerwowany myśląc, że nie zdążyłem na transport publiczny. Nerwowo zacząłęm rozglądywać się we wszystkie strony.Raz patrze w lewo raz w prawo(mam dobra pamięć dlatego ze szczegółami,a może dlatego bo sie wtedy zakochałem...) Prześliczna bląndyneczka wpatrywała się wemnie swoimi pięknymi, dużymi, niebieskimi oczkami :)... Nie zakapowałem odrazu: "Dlaczego Ona się tak namnie patrzy???" ...Zmęczony po 8 godzinach lekcyjnych w domu zacząłem o niej rozmyślać... "Gdzieś już ją widziałem, ale gdzie???" Nastał kolejny dzień.Tym razem dzień ten był wyjątkowy... Czułem się bardzo dobrze, nie wiedziałem z jakiego powodu. Jak zwykle o godzinie 7.30 wychodze na wiejski przystanek 7.45 czasami 7.46 wsiadam do autobusu.Tym razem nie usiadłem na początku jak zwykle...Tym razem byłem zmuszony usiąść na końcu...A tam zobaczyłem znów "Dziewczynę moich marzeń"...Znów wpatrywała się wemnie.(Czy to nie los tak zdecydował? A jeżeli tak to dlaczego dopiero po 3 miesiącach skapowałem że ona zawsze tam była, że zawsze sie namnie patrzyła. Własnie tego dnia zrozumiałem ,że Kocham Kocham a to bardzo Kocham Ją xD I byłem pewien iż ona również mnie kocha.. Ahhh Pewnego dnia okazało się że ma chłopaka a ja jestem do niego tylko bardzo podobny...T_T .... Tak więc musiałem zacząć Jej unikać...
Uhhh załamanie było maksymalne wszkole nie dawałem sobie rady(gdyby mi nie przeszło po 7 miesiącach to bym niezdał...)Nie dostzregałem co się dzieje wokół mnie... Pewna dziewczyna pokochała mnie ja niestety nie wiedziałem o tym bo byłem zainteresowany(...)Gdy mi powiedziała prosto w oczy że kocha mnie od 2 lat.... Teraz dopiero przypomniałem sobie jak 1 rok temu podeszła do mnie pytała się czy mógłbym ją zaprowadzić pod plan lekcji(Który był zaraz obok:P)Najgorsze jest to że ja cały czas próbowałem zdobyć Marlenkę(Blondyneczka)A ona to wszystko obserwowała...Raz mnie potrąciła a ja nie wiedziałem dlaczego!!! Teraz rozumiem wszystko...Niechcem by czuła się tak jak ja przez Tamtą... Więc jestem z Nią(Brunetką)Jednak Jej nie kocham tak mocno jak Marlenę...
Niechcem negatywnie wpłynąć na jej życie do czasu aż zda maturę i dostanie się na studia...Postanowiłem ze będe udawał... Ale jest mi bardzo dobrze z nią...Może pokocham ją jescze...A może ją już kocham nawet za nią tęsknie wyjechała na wakaję i wróci dopiero za tydzień...Czy ja dobrze robię??? Ahhh A może to tylko przyjźń??? Tylko w jeden sposób mogę sie przekonać... Muszę też wyjechać i spróbować poderwać jakaś panienka...Jeżeli to będzie to samo(uczucia z inną której napewno nei kocham jakaś pierwsza lepsza...Spróbuje wyrwać..) Nie wiem co mam robić ahhh Miłość jak w filmie romantycznym co nie? Kumpelo sie zemnie nabijał heh może i ma rację...
| 15 ;): 1-07-2007 19:48 Zgadzam sie z : Monikaa . Pierwszy raz zakochalam sie w 6 klasie w koledze z klasy . On jak byliśmy w 2 gim zrobil cos okropnego. Teraz skonczyłam 3 gim - po wakacjach ide do Technikum i wciaz go kocham . Probówałam wiele razy zapomniec ale nie da sie :(
| adrian_89: 27-06-2007 12:45 Już mi przeszło teraz sobie odpoczywam :)
| Cichy_90: 26-06-2007 13:26 Dobry patent - odpocząć :)
Pozdrawiam!
| adrian_89: 25-06-2007 22:41 Dobrze ze powiedziałeś żeby go nie bić bo jak sie o tym dowiedziałem to chciałem nawet go zabić. cały sie zacząłem telepać i wybiegłem na osiedle go szukać bo bylem w takich nerwach ze chciałem mu coś zrobić . Z dnia na dzień jestem coraz w lepszym humorze. I jak narazie chyba nie będę szukał dziewczyny bo następnego takiego numeru bym nie wytrzymał !!
| Cichy_90: 25-06-2007 22:09 Możesz to zrobić, jeśli chcesz żeby ją zabolało ( na 90 % ), albo żeby chociaż wkurzyć (na 95 %). Ale czy warto? Oceń sam.
Pozdrawiam!
| maniusia9020: 25-06-2007 18:57 Adrian_89 moim zdaniem powinienes pokazac ze nie zrujnowala Ci zycia:) byc przy niej bardzo happy :) i najlepiej pokazac sie z jakas:*:* i to dobrze by bylo jakby to byla jakas dziewczyna ktora ona zna:*:*:) buzial:*
| Cichy_90: 23-06-2007 14:56 Przede wszystkim nie pobij go :)
Skoro Cię zdradziła to chyba nie była odp. kobietą dla Ciebie? Tacy ludzie nie są specjalnie warci uwagi... Odpuść, poprostu. Inaczej mówiąc - olej. Jest to trudne, ale da się.
| adrian_89: 23-06-2007 13:59 Ciekawe jak mam przestać o niej myśleć jak mnie zdradziła i teraz chodzi z typem odemnie z osiedla a w dodatku to ziomek z naszej ekipy. Ja już sam nie wiem co mam robić jak ich razem zobaczę to nie wiem co sie wtedy stanie ... ;((
| Cichy_90: 23-06-2007 12:40 Artykuł, który napisał Qbek to rady dla nieszczęśliwie zakochanych. A przepis na odkochanie jest bardzo prosty, przestać myśleć o tej osobie. Trochę trudniej jest to zrobić, niestety.
Co do wspomnień... ostatnio trochę myślałem i doszedłem do wniosku, że chcę mieć wspomnienia. Chcę jak najwięcej pamiętać z lat mojej młodości. Teraz te wspomnienia bolą, ale jak kiedyś usiądę w bujanym fotelu na tarasie chatki w górach (mmmm :) to chciałbym sobie przypomnieć te chwile. Naprawdę warto mieć wspomnienia. Jeśli nasz dziadek umiera, to wyrzucamy go ze swej pamięci? Wiem, że w przypadku nieszczęśliwej miłości jest inaczej, bo na początku pozbywamy się z głowy wszelkich myśli i wspomnień o tej osobie (a przynajmniej próbujemy), ale potem... Potem można powspominąć.
Pozdrawiam!
| Monikaa: 22-06-2007 10:30 A ja uważam, ze nie ma żadnych "przepisów" na odkochanie sie.. Potrzeba po prostu na to czasu... Jeżeli ktoś jest bardzo zakochany w danej osobie i bardzo ją kocha to moze robić wszystko i sie nie odkocha!! (wiem po sobie) A jeżeli uczucie wygasnie samo ..to wtedy sie odkocha, ale wspomnienia i tak zostaną... Pozdrawiam!
| maniusia9020: 17-06-2007 13:34 moglabym prosic cie o jakies namiary?:*
| maniusia9020: 17-06-2007 13:19 Nie wiem co mam powiedziec...wiem ze nie bylam idealna ze popellnialam bledy ale zawsze probowalam je naprawic wiem ze klamstem ale tylko tak moglamm go zatrzymac..wstyd sie do tego przyznac ale jeszcze wczoraj z nim pisalam:( (blad) wyslalam mu opowiadanie ktore sie niedlugo ukaze na tej stronie..bylo tak ze go kocham ze tesknie itd..a on mnie wysmial powiedzialam ze jestem klamca...ze lze itd:( a ja ze go kocham kazal mi wypier*****:(
| Cichy_90: 17-06-2007 00:46 "A co do tych zarywających do Ciebie... Piszesz w liczbie mnogiej, czyli jest ich przynajmniej kilku."
Te zdania są bez sensu, wybacz. Już nie myślę dziś... Ale chyba rozumiesz o co chodzi...
Dobranoc
| Cichy_90: 17-06-2007 00:41 Dzisiaj byłem świadkiem jak jeden chłopak kopnął kilka razy swoją (byłą, chwilę wcześniej chyba się im bajka skończyła...) dziewczynę, chyba 3 razy, za 3 razem upadła. Wcześniej chciał ją trafić w twarz. W każdym razie podszedłem i powiedziałem, żeby ją zostawił i odjechał (białą betką...), wtedy prawie dostałem po buzi (ładniej powiedziawszy)... Jego dwaj koledzy go zatrzymali zanim do mnie doszedł. Ale jej nie obronili ( tylko mówili mu, żeby ją zostawił). Dostałem dobrą radę, żebym się oddalił. Odszedłem... Przestraszyłem się gościa. Chwilę potem ją zostawili, chciałem podejść do niej ( znam ją...), ale wstała i minęła mnie bez słowa.
Jeśli ktoś chce może napisać, że stchórzyłem. To prawda - bałem się. Ale...
Piszę to po to, żebyś przejrzała na oczy. Jeśli nawet by do Ciebie wrócił mogło by dojść do takiej sytuacji, a nie życzę Ci tego, bo wtedy na 99% nikt Ci nie pomoże...
Nie jest Ciebie wart. A co do tych zarywających do Ciebie... Piszesz w liczbie mnogiej, czyli jest ich przynajmniej kilku. Czasami prawdziwy związek zaczyna się od tego, że dwoje ludzi, którzy się sobie tylko podobają, zaczyna się spotykać. Potem może narodzić się uczucie. Czasami jest wręcz bajkowo - miłość od pierwszego wejrzenia. ble, ble, ble... etc. itd. itp. xyz
Maniusia, daj sobie czas :) Odczekaj. Przeczytaj jeszcze raz ten artykuł, zastosuj się i ciesz się życiem :)
Pozdrawiam!
| maniusia9020: 16-06-2007 18:23 sorki...cos mi sie pochrzanilo:*
| maniusia9020: 16-06-2007 18:23 ale chodzi o to ze jak nawet ktos do mnie zarywa i podoba mi sie chce cos wiecej to ja nie moge nie potrafie...zbyt mocno go kocham..a on mnie olewa:( chce zapomniec ale nie potrafie choc mnie wyzywa obraza smieje sie z moich uczuc a ja zawsze i tak po tym go prosze..mowie ze kocham:( wiem ze jestem idiotka:( ale taka jest milosc:(
| maniusia9020: 16-06-2007 18:23 ale chodzi o to ze jak nawet ktos do mnie zarywa i podoba mi sie chce cos wiecej to ja nie moge nie potrafie...zbyt mocno go kocham..a on mnie olewa:( chce zapomniec ale nie potrafie choc mnie wyzywa obraza smieje sie z moich uczuc a ja zawsze i tak po tym go prosze..mowie ze kocham:( wiem ze jestem idiotka:( ale taka jest milosc:(
| maniusia9020: 16-06-2007 18:23 ale chodzi o to ze jak nawet ktos do mnie zarywa i podoba mi sie chce cos wiecej to ja nie moge nie potrafie...zbyt mocno go kocham..a on mnie olewa:( chce zapomniec ale nie potrafie choc mnie wyzywa obraza smieje sie z moich uczuc a ja zawsze i tak po tym go prosze..mowie ze kocham:( wiem ze jestem idiotka:( ale taka jest milosc:(
| maniusia9020: 16-06-2007 18:22 ale chodzi o to ze jak nawet ktos do mnie zarywa i podoba mi sie chce cos wiecej to ja nie moge nie potrafie...zbyt mocno go kocham..a on mnie olewa:( chce zapomniec ale nie potrafie choc mnie wyzywa obraza smieje sie z moich uczuc a ja zawsze i tak po tym go prosze..mowie ze kocham:( wiem ze jestem idiotka:( ale taka jest milosc:(
| Cichy_90: 16-06-2007 00:44 Bo tak to już jest :) Jak się kocha to naprawdę :) Może to tylko zauroczenie i przejdzie... a może nie :)
A tak bez uśmieszków... Skoro Cię rani, to coś jest nie tak. Powiedz mu to, o ile ze sobą jesteście. Jeśli nie, to też mu powiedz. Powiedz jak się czujesz. Jeśli się tym nie przejmie to... To naprawdę zajmij się kimś bardziej wartościowym...
Pozdrawiam!
| maniusia9020: 14-06-2007 21:15 dlaczego ja go tak kocham?rani mnie a ja nadal bardzo go kocham...:( bylo wielu co chcieli ale tylko on w mojej glowie:( pomocy
| Cichy_90: 8-06-2007 19:51 Więc pisz. Ktoś Ci napewno odpisze :)
| madziucha: 8-06-2007 17:35 Tez bym chciala pogadac
| madziucha: 8-06-2007 17:32 Jest tu ktoś?
| Cichy_90: 8-06-2007 13:04 Przepraszam za spam... Coś się zepsuło... :/
Szira, jeszcze jedno...
Najsławniejszy chłopak w całym mieście... Zastanów się czy On też nie jest taki, że zmienia dziewczyny jak rękawiczki... Wtedy poważnie Cię zrani...
| Cichy_90: 8-06-2007 13:01 Moim zdaniem...
Wiesz gdzie popełniłaś błąd?
"ja zostaju w 2 klasie a on idzie do liceum i nie bedzie mial dla mnei czasu"
"ale ja nie wierze, najsławniejszy chlopak w calym miescie i do mnie coś...?? to nie możliwe ...;( "
Nie myśl tak. On mógł poprostu zrezygnować, bo nie dawałaś mu szansy. Tak Ty mu nie dałaś szansy w tym momencie.
Wiesz co jest moją ulubioną bronią? Szczerość. Spróbuj się z nim spotkać kilka razy. Zbierz się w sobie i powiedz mu co czujesz. Jeśli On też coś czuje to świetnie. Jeśli czuł, ale już nie, to pewnie powie Ci o tym i może coś jeszcze z tego będzie. Jeśli zupełnie nic do Ciebie nie czuł - to albo możesz odpuścić, albo zawrócić mu w głowie :P
Jeśli Ci na nim tak zależy, to spotkaj się z nim i pokaż swoje uczucia.
Szira, nawet jeśli Ci się nie uda... Możesz być z siebie dumna, że pokazałaś pewną dojżałość wyznając starszemu chłopakowi otwarcie to co czujesz, a prawdopodobnie On tego nie potrafił. ( piszę tu o szczerych uczuciach, nie o sytuacji gdzie chłopak mówi "kocham Cię" do kolejnej dziewczyny w tym tygodniu)
Pozdrawiam
p.s . Trzymaj się!!! I powodzenia! :)
| Cichy_90: 8-06-2007 13:01 Moim zdaniem...
Wiesz gdzie popełniłaś błąd?
"ja zostaju w 2 klasie a on idzie do liceum i nie bedzie mial dla mnei czasu"
"ale ja nie wierze, najsławniejszy chlopak w calym miescie i do mnie coś...?? to nie możliwe ...;( "
Nie myśl tak. On mógł poprostu zrezygnować, bo nie dawałaś mu szansy. Tak Ty mu nie dałaś szansy w tym momencie.
Wiesz co jest moją ulubioną bronią? Szczerość. Spróbuj się z nim spotkać kilka razy. Zbierz się w sobie i powiedz mu co czujesz. Jeśli On też coś czuje to świetnie. Jeśli czuł, ale już nie, to pewnie powie Ci o tym i może coś jeszcze z tego będzie. Jeśli zupełnie nic do Ciebie nie czuł - to albo możesz odpuścić, albo zawrócić mu w głowie :P
Jeśli Ci na nim tak zależy, to spotkaj się z nim i pokaż swoje uczucia.
Szira, nawet jeśli Ci się nie uda... Możesz być z siebie dumna, że pokazałaś pewną dojżałość wyznając starszemu chłopakowi otwarcie to co czujesz, a prawdopodobnie On tego nie potrafił. ( piszę tu o szczerych uczuciach, nie o sytuacji gdzie chłopak mówi "kocham Cię" do kolejnej dziewczyny w tym tygodniu)
Pozdrawiam
p.s . Trzymaj się!!! I powodzenia! :)
| Cichy_90: 8-06-2007 12:58 Moim zdaniem...
Wiesz gdzie popełniłaś błąd?
"ja zostaju w 2 klasie a on idzie do liceum i nie bedzie mial dla mnei czasu"
"ale ja nie wierze, najsławniejszy chlopak w calym miescie i do mnie coś...?? to nie możliwe ...;( "
Nie myśl tak. On mógł poprostu zrezygnować, bo nie dawałaś mu szansy. Tak Ty mu nie dałaś szansy w tym momencie.
Wiesz co jest moją ulubioną bronią? Szczerość. Spróbuj się z nim spotkać kilka razy. Zbierz się w sobie i powiedz mu co czujesz. Jeśli On też coś czuje to świetnie. Jeśli czuł, ale już nie, to pewnie powie Ci o tym i może coś jeszcze z tego będzie. Jeśli zupełnie nic do Ciebie nie czuł -
| szira: 8-06-2007 10:49 A zaczeło się od tego... poznałam go na zakończeniu 6 klas ... znaczy może nie poznałam ...:P bo do nas na bisko przyszli chłopcy z liceum ...no i mi się podobało kilku ale na niego nie zwróciłam uwagi...nawet nie zuważyłam go...potem napisał na gg... to było w tamtym roku, bo teraz ide do 2 gim...no i napisał mi na gg...:) Gadało mi się z nim fajnie, to były wakacje więc się z nim spotykałam chodziłam na hustawki na zabawy , było cudownie, nie chodziłam z nim ale prawie bym chodziła...mieliśmy słodkie opisy dla siebie i wogóle...no ale musiałam sie z nim na kilka tygodniu rozstać bo jechałam na wakacje, no i zaczeło się ... tęskniłam, pisał czasami smsy. Wreszcie wróciłam do domu ...:) lecz on znalazł dziewczynę ...;( był z nią 2 miesiące!! Wkońcu zerwali, pomyślałam że może znowu bede z nim kręciła, ale on tylko gadaliśmy na gg i czasami jakieś piwko, spacerki nic więcej...:( poszłam do gim,na początku może i było fajnie ale i tak on mnie nie kocha ;( z każdym dniem kochałam go coraz bardziej i bardziej, niedawno mi koleżanki mówily ze on coś do mnie...ale ja nie wierze, najsławniejszy chlopak w calym miescie i do mnie coś...?? to nie możliwe ...;( ale ja go i tak strasznie kocham, no więc nasze znajmości sa takie sobie, ja zostaju w 2 klasie a on idzie do liceum i nie bedzie mial dla mnei czasu ...;( ostatnio sie z nim całowalam, pprzytulałam, to było w dzień dziecka, było piękne ...;( i teraz mi tego brakuje tęsknie za tym ...;( moich przyjaciólke nie zna dobrze a mówi im ciągle cześć, a mi prawie wogóle ...;( jak by mnie nie znał ;( nie wiem czy on sie mnie wstydzi czy jak ..;( na serio nie wiem co mam zrobić, lada moment zaczną się wakacje, chce coś z tym zrobić puki czas ...;( na serio go kocham juz 11 i 21 dni, bo licze...;(;( a teraz wogole nie gada ze mną na gg ani nic...;( na serio nie umiem sobie z tym poradzić..prawie codziennie płacze, ale to i tak nic nie pomaga ...;( nic a nic, nasze rozmowy nie są takie jak przedtem, kiedyś gadało nam sie tak super, rozumielismy się a teraz gadamy jakbysmy się nie znnali ;( naprawde go kocham ;( prosze odpisujcie mi ;( co ja mam z tym zrobić i co wy byście zrobili na moim miejscu ;(
| Cichy_90: 8-06-2007 01:11 Nie. Jesteś poprostu zauroczony :) I to dość mocno. To naprawdę minie. Możesz się teraz użalać ile chcesz, ale w końcu i tak się "poddasz". A wtedy zobaczysz, że nie warto było tyle cierpieć, bo to jednak nie było "to". Czy naprawdę byłbyś szczęśliwy z dziewczyną, która traktuje Cię w ten sposób? Proszę tylko nie odpowiadaj, że ją kochasz i dlatego byłbyś z Nią szczęśliwy :)
Pytanko, czy jak byliście razem robiłe Ci dziwne akcje? Grała "na zazdrość"?
| Kuklok: 7-06-2007 22:18 Wszyscy mówią że minie i że ona nie była mnie warta i mojej miłości skoro żuciła mnie dla innego, ale ja nie chce tego słuchac bo ja kocham, a bardzo chciałbym pzrestac ją kochać, ona traktuje mnie jak szmate, dzisiaj tez to zrobila, zabrała mi juz wszystko, a ja mimo to nadal ja kocham, czy ja jestem jakis głupi??
| Cichy_90: 7-06-2007 20:44 W obu przypadkach zgadzam się z Jasmin. Kuklok, ja nie słuchałem przyjaciół, a mówili prawdę co do mojej dziewczyny. I też bajka się skończyła. Doskonale Cię rozumiem dlaczego ich nie słuchasz.
Spokojnie, to przejdzie. Choć wspomnienia nie koniecznie. Ale One zawsze zostają i bardzo dobrze! Warto pamiętać dobre chwile. Choć teraz sprawiają ból, kiedyś usiądziesz sobie na fotelu i pomyślisz jak to kiedyś było miło.
Dziewczyno, porozmawiaj z Nim :) Spotkaj się, przytul go i powiedz "przepraszam". Takie proste, a takie piękne. Potem mu wszystko wytłumacz... Życzę powodzenia :)
Pozdrawiam :)
p.s. Jak zaglądałem codziennie to nikt tu nie pisał, a jak pojechałem na wycieczkę to Wam się zebrało :P
| jasmin0707: 6-06-2007 22:49 Kuklok...moim zdaniem ci dobrze mowia,skoro cie rzucila dla innego to pewnie jej sie znudziles,a moze sie odkochla albo cos innego... i tak nic ci nie pomoze uzalanie sie nad soba, przeciez ona z tego powodu do ciebie nie wroci, nie zmusisz jej... wiem po sobie ;/ smutne ale prawdziwe...
dziewczyno18... nie rozumiem tego,zucilas go bo chcialas jego dobra...nie mozesz tego wiedziec co jest dlaniego dobre a co zle...moim zdaniem to byl twoj blad, pomysl, przemysl moze da sie jeszcze cos zrobic...
| Kuklok: 4-06-2007 21:36 Ja nie potrafie się wogóle odkochac w Milence, rzuciła mnie dla innego juz 3 m-ce temu a ja nadal jestem pewny i czuje to ze gotowy jestem dla niej zrobic wszystko, mówią mi że widocznie nie była mnie warta, ale ja tego nie słucham, ona jest jak księżniczka. Płakałem okolo 2 m-ce ale tera jest juz troszke lepiej, nie płacze tak często ale są chwile które mi przypominaja i...
Posze pomóżcie mi jakoś, ja nie mam juz siły na te łzy ;(
| dziewczyna18: 3-06-2007 17:40 ja też nie umiem sie odkochać;( bylam z chlopakiem rok i wczoraj sie rozstalismy wszytko sie rozsypało;(a tylko dlatego ze chcialam jego dobra;( juz nie mam sil wla;czyc juz nie mam na nic sil nawet oddychac mi sie juz nie chce;( aby chodze i płacze przypominaja mi sie wszytkie zajebiste chwile na dodatek mam pewlno rzeczy od niego ;(nie umiem sobie z tym porawdzic ;( a jak czytam ten artykul to jakbym o sobie czytala;(
| Cichy_90: 19-05-2007 22:28 Wybacz niedyskretne pytanie... Zdrada w jakim sensie?
| pumadruid: 19-05-2007 14:04 Ten art jest chyba o mnie :( ja juz okolo 30 razy prubowalem sie odkochac i mi nie wychodzi ja mam problem taki ze jestem zdradzany i o tym wiem a ta osoba mowi ze mnie kocha... jestem tak mocno przywiazany do niej i tak ja kocham ze jestemzmuszony patrzec sie na zdrady i akceptowac je..nie moge nic zrobic,jestem calkowicie bezbronny i wszystko to co napisane w art przezywam 10 razy dziennie :(:(:(
| qczo: 18-05-2007 07:59 hehe:D jakos ostatnio zaczyna mi przechodzic to uczucie;). jak pomysle o niej to jakos nie czuje smutku ani nie zamyslam sie. jakos wlazlo mi do glowy ze przeciez jest tyle rzeczy ciekawych a ja sie martwie jedna osoba. no mniejsza o to:P
w kazdym razie jakos narazie zyje i jest lepiej:)dzieki za rade cichy, jak narazie bede ja unikal, zeby nie bvylo ze jak zobacze ja w szkole to odrazu uczucie wraca ...:)
no zobaczymy pozyjemy:)
tobie tez zycze powodzenia:D
| Cichy_90: 17-05-2007 23:37 Jestem w trochę podobnej sytuacji. Tyko trochę... Ja chciałbym z kimś być, wiedzieć, że komuś na mnie zależy. Ale nie miałbym czasu dla drugiej osoby i narazie nie ma takiej osoby, dla której warto byłoby... hm... poświęcić cały swój czas? :) Przesada :P Mniejsza o to.
Skoro chcesz "odpocząć" to nic trudnego. Trzymaj się tego, a myślenie o niej powinno Ci przejść... Po pewnym czasie złapiesz się na tym, że oglądasz się za prawie każdą spódniczką :P Do szkoły chodź. Staraj się jej... unikać. Jeśli wiesz, że ma lekcje tu czy tam, nie idź tam. Nie przechodź. Nie szukaj sobie pretekstu :P Jak pisze, odpisz coś, ale nie za bardzo olewająco. I jeśli poczuje się urażona i Ci to napisze, to nie daj się wpędzić w sprzeczke. Jak będzie Ci coś zarzucała - olej to. Tak na zaś piszę :)
Gdybyś był zakochany, nie próbowałbyś się odkochać, tylko byś walczył. A po chociaż jednej nieudanej próbie, mógłbyś próbować się odkochać :)
W każdym razie życzę powodzenia. Ja idę spać :P
Dobranoc :)
P.s. W liceum pojawia się problem braku czasu :)
| qczo: 16-05-2007 22:52 tu nie chodzi o to zeby jej powiedziec ze ja kocham, tu chodzi o to zeby sie odkochac jak najmniej bolesnie... . niiejedna dziewczyna juz mi dopiekła , przez co stracilem zaufanie do kobiet. chce narazie od nich odpaczac, o jakichkolwiek zwiazkach chce myslec dopiero w liceum, w gimnazjum jeszcze nie bardzo. w mojej glowie jest wojna miedzy mną a uczuciem. ja nie chce sie z kims wiązać, z kolei uczucie "chce".
Nie mowilem jej ze mi sie podoba , ze kocham ja, ewentualnie malutki komplemencik jakis powiem ale to w sumie to kazdej dobrej kolezanki/przyjaciolki mowie.
ogolnie mowiac to chce sie od niej odkochac a jest mi bardzo trudno bo ciagle ja widze w szkole, a wedlug tego "poradnika" to trzeba zerwac kontakty z ta osoba... (mam nie chodzic do szkoly:P?? )na dodatek od czasu do czasu ona napisze cos do mnie a wtedy co? powiedziec do niej "sluchaj, nie gadam z toba bo musze sie odkochac od ciebie"? ehh bardzo cięzko jest sie odkochac:((
| Cichy_90: 16-05-2007 22:34 Odkochać? A próbowałeś jej powiedzieć, że ją kochasz? Lub chociaż, że Ci się podoba? Co kolwiek? (jak kolwiek się to pisze :P)
| qczo: 16-05-2007 19:28 Jakies 2 miesiace temu zaczalem rozamwaiac z kolezanka ze starej kllasy.jako ze w podstawowce sie w niej podkochiwalem uczucie wrocilo. na poczatku myslalem ze jest to zwykel zauroczenie... od 2 tygodni czuje ze jestem w niej zakochany. ciagle chodzi mi po glowie.. ciagle widze ja w szkole. czesto fgadamy na gg i zaczalem podejrzewac ze ona tez mnie czyms darzy.lecz od kilku dni w ogole sie nie odzywamy na gg tak czesto jak np tydzien temu.. nie wiem co jest powodem. W ogole zmienila ona stosunek do mnie jak zagaduje, jest kompletnie inna. Mało odpisuje, widac ze nie chce jej sie gadac. Najgorsze jest to ze ja jestem w niej zakochany, ona mnie olewa.. chcialbym jakos sie do niej nie odzywac zeby sie odkochac ale jak ja zobacze w szkole czuje ucisk w klatce i kompletnie mi odbija. nie umiem usunac jej z mojego zycia, ciagle jak ja zobacze po prostu uczucie daje znac o sobie. jak sie od niej odkochac?
| Cichy_90: 15-05-2007 20:56 Wierzymy
| myszeczka1991: 15-05-2007 14:03 to wcale nie takie łatwe zapomnieć ! ja miałam innego chłopaka i jak ten sie odezwał to sie wszystko rozpadało a prędzej cały czas o nim myślałam to wcale nie tak łatwo może gdybym tego nie przeżyła to bym wierzyła ze można łatwo sie odkochać ale jak sie naprawdę kocha to wcale nie tak łatwo uwierzcie mi...
| Cichy_90: 11-05-2007 00:32 Misiek. Nie bój się zaufać. Jeśli znajdziesz odpowiednią osobą, nie bądź zamknięty w sobie, bo wtedy napewno Cię zostawi. Nieznam Cię, ale z autopsji Ci powiem... Nie izoluj się od świata na zbyt długo :)
Pozdrawiam!
| Misio_86: 10-05-2007 21:30 hm.. dosyć długo tu nie zaglądałem, ale pomyślałem że opowiem swoją historię. otóż nastolatkiem już dawno nie jestem ale mam (a raczej miałem) ten sam problem co Wy..
otóż zakochałem się w koleżance młodszej o dwa lata. trwało to makabrycznie długo bo od połowy 2004 roku. mój problem polegał na tym że byłem (i jestem) bardzo nieśmiały i długo wstrzymywałem się z wyznaniem jej tego. mieliśmy dobry kontakt ale ona poznała na dyskotece bogatego i przystojnego gościa - typowego lansera. wtedy też postanowiłem że zniknę z jej życia. nie odzywałem się przez pół roku bez podania przyczyny. zerwała z nim w maju 2006. potem były wakacje w które znowu się zeszliśmy (parę dyskotek i wspólna wycieczka).
wyznałem jej co czuję pod koniec wakacji i... wtedy ona mnie odrzuciła. stwierdziła że nadal kocha swojego byłego. przyrzekłem jej wtedy że już nigdy się nie odezwę i tak też zrobiłem, niedługo będzie rok. w święta bożego narodzenia wróciła do niego, a mnie nadal boli gdy ją widzę.
większość pisze tu o swoich związkach ale chyba nie wie czym jest miłość bez wzajemności.
ja wiem i powiem tylko że nie chcę tego przeżyć drugi raz...
| destroy: 7-05-2007 22:05 Ja bym Asku z Toba z checia pogadala... Tez staram sie zapomniec... a to ciezkie....
| Asku: 7-05-2007 17:31 Postanowiłam sie wziąc za siebie i będe silna,chciała bym z kims pogadac ale nie wiem czy ktosby chciał?pa
| Cichy_90: 7-05-2007 14:09 Nawet bardzo :P Ale ja dziś odpadam... mam trochę nauki. Określ konkretniej z kim chciałabyś pogadać, napisz. I się jakoś zgadajcie.
| Evcia: 6-05-2007 23:48 Ehm troche mi dajecie do myslenia inaczej ale i tak mam wachania :( Chcialabym pogadac z kims na priv np. na gg :( Cyz jest to mozliwe??:(
| Cichy_90: 6-05-2007 16:07 Asiu. Powiedz mu. Powiedz jak się czujesz. Zapytaj czy On to robi specjalnie. ( tylko na niego nie krzycz, może przytul go i zapytaj). Powiedz jak Ci na nim zależy, że niechcesz żeby po Tobie jeździł przy kolegach. Powiedz mu, że albo mu zależy całym życiem, albo wcale.
| Asku: 6-05-2007 12:50 Co zrobić zeby mnie nie traktował jak zabawke???to jest pytanie
| Asku: 6-05-2007 12:46 Mam 17 lat,Wiem że masz racje,ale ja tego do siebie nie dopuszczam...To strasznie boli gdy ktos bliski tak mnie traktuje...I wiem ze to nie przeminie ta miłość trwa juz prawie 2lata,zerwania powroty.Nie wiem jak będzie dalej.Chciałam to naprawic co kiedys po między nami zepsułam,potraktowałam go zle i zerwałam z nim,ale bardzo żałowałam...teraz po 6 miesiącach wrócił sam i nie wiem ale jekby jesteśmy razem a jednak osobno...czasem przyjedzie,przytuli...itp...a innym razem juest zimny jak lód...może woli mnie trzymać na dystans?może za bardzo sie kiedys poświęcił i ja to zniszczyłam?może czegos sie boji???sama nie wiem....juz nic nie wiem...pozostaje mi tylko cierpienie
| Asku: 6-05-2007 12:46 Mam 17 lat,Wiem że masz racje,ale ja tego do siebie nie dopuszczam...To strasznie boli gdy ktos bliski tak mnie traktuje...I wiem ze to nie przeminie ta miłość trwa juz prawie 2lata,zerwania powroty.Nie wiem jak będzie dalej.Chciałam to naprawic co kiedys po między nami zepsułam,potraktowałam go zle i zerwałam z nim,ale bardzo żałowałam...teraz po 6 miesiącach wrócił sam i nie wiem ale jekby jesteśmy razem a jednak osobno...czasem przyjedzie,przytuli...itp...a innym razem juest zimny jak lód...może woli mnie trzymać na dystans?może za bardzo sie kiedys poświęcił i ja to zniszczyłam?może czegos sie boji???sama nie wiem....juz nic nie wiem...pozostaje mi tylko cierpienie
| Cichy_90: 5-05-2007 23:45 Coraz częściej to piszę... I sam nie wiem czy dobrze... Zostaw go!
Podobasz mu się, czasem mu brakuje Twojego ciepła, ale gdy nie brakuje to Cię olewa. Z tego co piszesz On Cię traktuje jak zabawkę. Jak zabawkę do zaspokajania swoich potrzeb. Znam to... Bo sam kiedyś tak zrobiłem i potem żałowałem.
Ale Asiu... wybacz pytanie... ile masz lat? Mogłem też źle zrozumieć to co się u Ciebie dzieje... Prawdopodobnie wcale... Poczekaj jeszcze co napiszą inni. Potem głęboko się zastanów. I powiedz sobie czy warto... Czy warto cierpieć.
Pozdrawiam!
| Asku: 5-05-2007 23:29 Cześć,pisałam juz wczesniej jaki jest moj problem.Kocham swojego byłego.Nie wiem co sie stało?nie prosiłam go o to ale zaczą przyjeżdzac do mnie.Nie rozumiem go raz jest dobrze traktuje mnie jak swoja dziewczyne szanuje całuje i tp. a innego dnia jest zimny i traktujr mnie jak swoja kumpele nie mówiac o tym ze jak spotkam sie z jakims kolega to po mnie strasznie jeżdzi.Bardzo mnie to boli,czasami myśle ze jestem tylko jego zabawka i nie wiem co ztym wszystkim zrobic.on nawet nie chce o tym rozmawiać,boje sie ze doprowadze do kłutni,wiem jaki on jest...wszystko wyjdzie na to ze to ja jestem winna.Powiedzcie mi co mam zrobic prosze.pozdro papa
| Cichy_90: 4-05-2007 02:06 MOIM ZDANIEM:
Adamek, rozumiem, że Ci zależy... ale jeśli zobaczysz, że mimo jej zapewnień to nadal tak jest to lepej sobie odpuść. Można wybaczyć, można wybaczać, ale bez przesady... Z dziewczyną, która tak gra szczęścia nie szukaj.
Trzymaj się!
Anecia... Wytrzymaj, zobaczysz będzie lepiej. Może na czas jakiś ( na stałe?:) znajdź sobie jakieś zajęcie. Może poucz się grać na gitarce? Lub coś w ten deseń. a... ale jak Ty z nim zerwałaś, to pewnie zawinił. Ale czy naprawdę chciałbyś widzieć, że cierpi z tego powodu? Wolałabyś, żeby On tu pisał zamiast Ciebie? Niech sobie żyje swoim życiem, nie patrz na niego. Zajmij się trochę sobą ( nie popadając w egoizm, ale jednak sobą :).
Głowa do góry!
Evciu, w Twojej sprawie popieram Jasmin. Chłopak może był zauroczony... nie wiem. Ale Ty się już tak nie przejmuj. Jak Wy Kobiety to mówicie? "Był jeden, będzie i następny"? :P
Dobrze, że koledzy nie widzą, co pisze :) Pewnie uchodziłbym za zdrajcę rodzaju męskiego za swoje słowa :P
Co do mnie samego, już dawno się wygrzebałem z problemu. Teraz jest trochę inny problem, ale to nie do końca ten temat :)
Pozdrawiam zakochanych, kochanych i nie kochanych! Będzie lepiej, z dołu można iść tylko na górę! Branoc :)
| Evcia: 29-04-2007 19:59 Ok wracam tu z inna sprawa moze nie dokonca zwiazana z miloscia bo daliscie mi dobrze do zrozumienia zebym nie waracala do Krzyska i dala se z nim spokoj udalo sie zpominam o nim nie jest mi latwo ale jakos leci. Pojawil sie w moim zyciu kolega znam go dosc dlugo spotykamy sie smiejemy sie on mi pisze ze sie zakocha i co w tedy jednym slowem krecimy ze soba ale jest jedno ale moja kolezanka jest w nim zadluzona zwierza mi sie itp. a on z nia nie bedzie ... :/ nie wiem co mam robic stoje pomiedzy dobrymi znajomymi ... jak mam dosc do porozumienia miedzy jendym a drugim zebym zadengo z nich nie zranila.... ?? pomozcie :*
| adamek669: 28-04-2007 19:00 Jestem z dziewczyną już 5miesiąc bardzo ją kocham. Tydzień temu dowiedziałem sie że ona sie z kimś spotyka, niby jej przyjaciel ale odkryłem też że sie spotykają codziennie. Piszą do siebie że sie kochają i nigdy ze sobą nie zerwą.... Jestem cały wkurzony newiem co mam robić, jak rozmawiałem z moją dziewczyną to powiedziała że już nie będzie tego robić ale znów sie zaczeło... Prosze pomóżcie mi ją odzyskac jak mam to zrobić....POMOCY.....
| Anecia.sweet: 18-04-2007 14:27 Qurde juz nie moge te rady sa dobre ale jest ciezko....przedwczoraj zerwałam z chłopakiem.....jest mi cholernie ciezko....a on tak to olał nawet sie nie przejał...a jeszcze przychodzi na przerwach do moich kolezanek ....staram sie zapomniec ale ciagle gdzies go spotykam ...to boli<płacze>a do szkoły chodzic musze.....nie wiem co robic....POMOCY.....
| kjuk: 13-04-2007 13:33 tak w tym tekscie wszystko sie zgadza.Są to dobre rady już raz je wykorzystałem,pomogło tylko że w tym czasie zawaliłem mature,pół życia i jeszcze trochę.Tak że trzeba czasu ale przy tym można sobie niezle zycie zniszczyć.Jeśli się nie ma oparcia w znajomych to jest naprawde ciężko i nie życze tego nikomu.Ta a ja mądry Polak po szkodzie i drugi raz się zakochał i to bardziej niz za pierwszym razem i nic stare błędy nie nauczyły znów sam zostałem a moja ukochana wróciła do swojej starej miłości,hah i teraz co szukam sposobu aby jakos lepiej przejsc ten ciezki okres niz za pierwszym razem.
| jasmin0707: 9-04-2007 23:05 ja ci Evcia radze daj sobie spokoj on ci zniszczy zycie, tak jak moj ostatni byly!!! mam dosyc go, robi mi opinie u wspolnych znajomych, psuje to co jest miedzy moimi dobry znajomymi, nasza stara paczke!!! zeby go szlak trafil! i co ja mam zrobic niby??? jednyne o czym mysle to wyjechac na cale wakacje jak najdalej!!!
| Evcia: 8-04-2007 09:35 Dawno mnie tu nie było może dlatego że przez pewien czas poradziłam sobie z tym problemem tak jak mi Moli radziła ale jednak to wróciło... Nie potrafie bez niego żyć .... Juz nie chodze taka złamana i nie rozpaczam tylko chciałabym go odzyskać jest mi ciężko to fakt jak napisalam w poprzedniej treści z tamtego roku z listopada wpółżylismy ... Chciałam z nim teraz ostatnio pogadać bo mnie męczyło to wszystko,sny co noc o nim,wpadanie na siebie na ulicy itp. To mnie przyswoiło o wpsomnienia i nic tu nie pomogło próbowanie ułożenia sobie życia na nowo ... Gadałam z nim normalnie zdałam mu pytanie czy to że to zorbilismy ma dla niego jakieś znaczenie on mi powiedział "NIE" troche mi się smutno zorbiło .... chcę o niego walczyć ale nie wiem czy to ma sens ?? a jesli ma bo go bardzo kocham to jak mam mu udowodnić że go kocham?? Busiak I prosze o odp. :*** pozdrawiam:**
| Cichy_90: 3-04-2007 19:55 Nie wierzę, że to pisze... ale...
Olej go. Zajmij się sobą narazie. Może poimprezuj, albo poznaj kogoś innego. A jeśli jemu zależy, to przyjdzie, przeprosi. Poprosi o wybaczenie "za wszystko"?
Pozdrawiam!
| patyql: 31-03-2007 13:06 do Asku:) wiesz co Ci poradzę??? pogadaj z nim o was...niech Ci powie co czuje...wiesz mialam baardzo podobna sytuacje...<jest opisana nizej> i wyobraz sobie ze jednak wrocilismy do siebie:) po prostu bylam szczera i pewnego dnia napisalam mu ze tesknie za nim...i nie zaluje ze tak napisalam...okazalo sie ze on mnie nadal kocha:) dlatego pogadaj z nim o tym...ja niestety nie moglam na zywo pogadac bo jest zagranica...troche to glupie ale pogodzilismy sie przez smsy;D nie sluchaj zadnych kolezanek!! one moga wydawac sie tylko z pozoru zyczliwe...skad wiesz czy nie chca zrobic Ci na zlosc...jezeli Ci powie ze nadal mu na Tobie zalezy to badz z nim...jednak nie zblizaj sie za mocno do niego, po prostu traktuj go normalnie i jak w jakims momencie Cie zrani:typu: oleje na imprezie czy cos to olej go...i sie nie kloc...on wtedy zobaczy ze jest Ci obojetny wiec zrozumie ze moze Cie utracic i sie sam powoli zblizy:D pozdrawiam:)
| Asku: 27-03-2007 11:00 Czesc jestem nowa.Mam wielki problem ponad rok temu chodziłam 3 miesiące z pewnym chłopakiem,bardzo go pokochałam chodz na poczatku nie byłam do tego zdolna.Ma 20 lat a ja 17.Musiałam z nim zerwac to było rok temu.pierwsza rzecz to to że dowiedziałam sie że na sylwestrze zabawiał sie z jakimis dziewczynami,nie wiem czy to było prawda.Dowiedziałm sie tego od kolegi który chciał ze mna chodzic.Na poczatku z moim chłopakiem układało mi sie fajnie,przyjeżdzał mówił ze kocha,byłam taka szcześliwa znaliś my sie juz długo poznali nas nasi przyjaciele.Musze wspomniec ze czsem przeginałam i nie szanowałam go ale bardzo tego żałuje bo go nadal kocham.Nie wiem czy do końca on tez to czuł.Zerwałam z nim w ostatni dzien stycznia 2006 roku.To był najgorszy dzień w moim zyciu.Od tamtej pory rozmawiamy,ale ja bardzo żałuje ze nie jesteśmy juz razem.jednego jestem pewna kocham go nad zycie!!!ale czy on?w pazdzierniku pokłucilismy sie o jego dziewczyne nazwał mnie dziwką chodz bardzo daleko mi do niej!Poczułam sie okropnie ale mnie przeprosił.Mineło wiele czasu i nie wiedziałam go 6 miesięcy.Nie było nocy zebym o nim nie myslała,płacze codziennie i martwie sie o niego bo on coraz więcej pije i imprezuje.Miał juz pare dziewczyn po mnie.Ostatnio mnie coś zaskoczyło PRZYJECHAŁ do mojej kumpeli i jej chłopaka nie wiedziałm ze bedzie,gdy go zobaczyłm serce zabiło mi mocniej,wszystko wróciło ze zdwojona siłą. Był dla mnie bardzo miły i dawał jakieś sygnały ze chce chyba wrócić.Boje sie że chce sie mną tylko zabwaic,ale ze był by tak dobrym aktorem nie wiem...Gdy przyjechał przed moim przyjściem pojawiła sie dziweczyna u mojej kumpeli której bardzo nie lubie zawsze mi zazdrośćiła ze jestem ładna,zgrabna i ze zadaje sie z Rafałem.Zakochała sie w nim sama mówiła,robiła wszystko ze by po naszym rozstaniu rozwalic naszą przyjażń.Nie uważam sie wcale za ładna ale tak jak wszyscy zasługuje na szczerosc.Więć ona była tam przedemna i na drugi dzień powiedziała mi ze zanim przyszłam to rafał po mnie strasznie jeżdził ze jestem idiotką itp.Nie wiem czy jej wierzyć w końcu mogla tak gadac z zazdrość bo ona go nie może mieć.Gdy jestem przy nim on mnie traktuje całkiem inaczej niz inne dziewczyny.Nie wiem co o tym wszystkim mysleć.Co dalej robić?pogadać z nim i zacząć od nowa ?A może on juz mnie nie szanuje!
| Cichy_90: 22-03-2007 00:20 Witam, mnie dawno tu niebyło, ale jakby to powiedzieć... wpadłem, przeczytałem i muszę przyznać... Urzekająca historia. Choć miałeś trochę pecha, ale mniejsza z tym. Kiedyś rozmawiałem z bliską koleżanką (przyjaciółką? :)) i powiedziała mi, że związek musi się opierać na przyjaźni. Bo wtedy jest lepiej. Jeśli dwoje ludzi będących razem, nie jest przyjaciółmi, to coś jest nie tak.
Byłeś kiedyś w sytuacji, kiedy dziewczyna bardzo chciała z Tobą być, a Ty jej nie chciałeś? I taka sytuacja trwała powiedzmy dwa lata? Jeśli nie, to uwierz, że to nic przyjemnego. Więc: "Nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe" :)
Skoro Ona Ci ufa, to nie zawiedź jej zaufania. Bądź cierpliwy. Być może kiedyś zrozumie/zobaczy, że Cię niedostrzegała lub niedoceniała.
Pamiętaj, że walcząc o dziewczynę pokazujesz, że Ci na niej zalezy, ale jeśli trwa to za długo, to może się wkurzyć... zirytować... Nic przyjemnego powtarzać kilka razy na tydzień "nie".
Wiem, że Ci nie pomogłem. Niestety... Możesz pytać o radę, prosić o pomoc, o rozmowę. Ale decyzję podejmujesz Ty! :)
Ostatnia sprawa... Nie mów o samobójstwie, nawet w żartach. Przekonałeś się już, że nic dobrego z tego nie wynika. Nie warto tracić życia, bo czegoś nie można osiągnąć.
Pozdrawiam!
"B łogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni"
| Woker: 17-03-2007 23:03 Cześć wam wszystkim… Mam problem, poważny problem, mam nadzieję, że mi pomożecie…
Jestem tu pierwszy raz, dlatego bo już sobie sam nie daję rady… Nie wiem czy kiedykolwiek ktoś był w takiej sytuacji, beznadziejna.
JA:
Zakochałem się w koleżance dla której się zmieniłem nie do poznania. Zanim się zakochałem byłem: gruby, chamski do wszystkich, wulgarny, piłem okazyjnie, małomówny. Jak się zakochałem: schudłem 10 kg., w ogóle nie przeklinam, przestałem pić (była ostatnio 18-stka i nie wziąłem nawet łyka), teraz jak coś piszę to się rozpisuję na pół kartki. Wszyscy zaczęli ze mną rozmawiać, mówić mi że jestem spoko i takie tam.
Czuję się jak jakiś kat, ona mi zaufała, powierzyła swe tajemnice, sekrety, a ja się w niej zakochałem… Od samego początku naszej przyjaźni mówiła mi „przyjaźń i nic więcej”, ale nic to nie dało, zakochałem się po uszy…
ONA:
Nie wiem jak ją opisać, bogini to za mało… Wierzcie mi nie chodzi o wygląd, choć nim nie grzeszy, ona ma taki fajny charakter. Gdy się śmieje, to wszystko w koło promienieje. Ona jest nieszczęśliwie zakochana: zakochała się w 11 lat starszym od siebie chłopaku który dawał jej nadzieje, chodził z nią i porzucił bez słowa wyjaśnienia, po prostu wyjechał. Ona została sama z myślami i rozważaniami dlaczego. Doszła do wniosku że to przez to że była taka oschła w jego stosunku i to dlatego wyjechał. Dziewczyna zostawiona przez miłość swojego życia w wieku dojrzewania to nie za dobra doświadczenie…
JEJ UCZUCIA :
To jest jedna wielka zagadka. Na samym początku mówiła mi że nie nie i jeszcze raz nie. Ja jej powiedziałem że ją kocham i że muszę o tym zapomnieć, odpowiedziała mi „rozumiem”. Potem zdarzyło się coś czego nigdy nie zapomnę i nie wybaczę sobie: dla zabawy (kilka tygodni po tym jak jej powiedziałem co czuję) powiedziałem dla kumplów że idę się powiesić (był czwartek) a w piątek mnie nie było, ktoś powiedział dla niej że chciałem to zrobić (płakała, bo myślała że ja to zrobiłem prze nią)… Ale jakoś załagodziliśmy tą sprawę i już do niej nie wracamy. Po tej sprawie nie było już aż takich wielkich nie porozumień, jakieś drobne (też bolesne, ale nie tak). Ale znów się godziliśmy i było dobrze. Oczywiście to wszystko było w przyjaźni… Potem. Ona na ferie wyjeżdżała na jakiś obóz i mówiła żebym przyszedł na przystanek i przyszedłem (o 6:30 na feriach w Sobotę). Było super, choć mało się odzywaliśmy. Jechała z nią moja i jej koleżanka z którą był mój brat i w ten dzień co one odjeżdżały ona powiedział jej że ją rzuca… Ta moja koleżanką co też pojechała napisała mi że chce się zabić, bo mój brat ją rzucił… zacząłem ją pocieszać i niechcący wysłałem to do tej którą kocham, a pisało tam: Myślisz że ci ciężko, ja muszą rozmawiać z nią, pomagać jej, znosić jej obecność choć ją kocham. Wiadomo jaka była jej reakcja, czuła że ją oszukałem i ja to czułem… Gdy wróciła napisała mi: Chciałam być z tobą, bo wiem że ty byś mnie nie oszukał, nie zawiódł ale teraz już nie chcę, bo mnie oszukałeś… W tej chwili jak przeczytałem te słowa myślałem tylko o jednym, o samobójstwie, ale nie zrobiłem tego tylko dla tego bo wiem że ona by sobie z tym nie poradziła… ale znów zaczęło się po trochu układać. Nawet po tym wszystkim (pierwszy raz od naszej znajomości) poszliśmy na spacer tylko we dwoje, byłem w 7 niebie… Dowiedziałem się że nie dawno odezwał się do niej chłopak którego kocha. Jest zagubiona, bo nie wie czemu tak nagle i po co on Siudo niej odezwał. Ja czuję że ona go dalej kocha. Czuję też że ona odczuwa do nie coś więcej niż przyjaźń ale boi się tego okazać. Nie wiem na pewno co czuję, bo mówiła, że chciała ale już nie. Ostatnio była smutna, więc ją zapytałem dlaczego, a ona mi odpowiedział: „Nie mogę ci powiedzieć czemu, bo znów wszystko się rozpiepszy”, więc co ja mam myśleć…
TERAZ:
Rozmawiamy razem, ona przysiada się do mnie na przerwach, dziennie piszemy do siebie ponad 100 smsów. Gdy powiedziałem jej że „muszę się odsunąć od ciebie żeby zapomnieć”, odpowiedziała mi, że nie che się odsuwać, che żebym dalej był jej najlepszym kolegą i ja też tego chcę, ale nie potrafię o niej zapomnieć, nie dam rady się odkochać…
Cały czas mi powtarza, że ona nie jest zdolna kochać innych, że nie umie z nikim być… Nie wiem jak mam to rozumieć… Co mam robić… Czy ona coś czuję od mnie… Proszę, błagam, pomórzcie, doradzie, bo mam coraz gorsze myśli…
| baret: 17-03-2007 12:29 jasmin0707 dzięki za wsparcie :) Chodzę na imprezy, próbuje coś robić ale w tym wszystkim czuję się taki pusty... Jeszcze pobili mnie na dyskotece, bo broniłem kuzynki :/ i teraz ciężko się gdzieś pokazać z podbitym okiem :/ Miałem plany aby czymś się zająć w tym tyg. ale przez to cały czas muszę siedzieć w pokoju i wtedy ciężko nie myśleć o tym wszystkim. Ciągle myślę o tym jakie to niesprawiedliwe, że ja musiałem się tak o nią starać, walczyć, a ten dupek od razu dostał wszystko na tacy, to mnie najbardziej boli teraz...
| majeczka=*: 16-03-2007 18:32 Hallo... Mam cholernie głupi problem :(. Nikt nie wie jak mi pomóc... No więc zwracam się do Was... :( Od pewnego czasu... No nie wiem... Ale juz od ok pół roku, jestem zakochana w dwa lata starszym chłopaku... Ja chodzę do Igim a on do III. Powiedziałam mu o tym... Był zaskoczony, ale to jest w tej chwili mało istotne... Chodzi o to... Że... On kocha inna (a ona chodzi do tej samej klasy co on), wszystko byłoby zrozumiałe, gdyby ona też go kochała... Ale ona go nie kocha i jest z innym... Problem polega na tym, że gdy tej dziewczyny chłopaka nie ma w szkole, to ona z tym "moim" chodzi za rękę... Przytula sie do niego... A mnie to tak boli, ze potem nie chce mi sie zyc i jestem wQrwiona na cały swiat. Raz zawalilam test, bo widzialam jak on sie pindrzyl z ta dziewczyna... A na dodatek,on jest praktycznie w podobnej sytuacji, co ja... A on jeszcze przytula inne laski wtedy gdy ja jestem obok, a do mnie nawet slowem sie nie odezwie... Jestem totalnie zalamana... Dzis w szkole nie powiedzialam mu czesc na powitanie i od wczoraj sie kompletnie do siebie nie odzywamy... Nie wiem czy dobrze robie... Qrwa... Mam tego dosc. Jesli mozecie to doradzcie mi...
Plis. Pozdrawiam =) wiem ze mozecie nie zajarzyc o co biega... ale no coz... postarajcie sie ;)
bajo =*
| jasmin0707: 15-03-2007 17:46 no i brawo dla Baret :) musisz sie czyms zajac zeby nie czuc samotnosci zacznij chodzi na imprezy, poznawac nowych ludzi, ogolem to rob cos by zabic czas i nie mylsec o niej, pozdrawiam ;)
| baret: 12-03-2007 23:02 Wyprowadziłem się w dzień kobiet mówiąc jej, że jest to dla niej prezent odemnie... Teraz siedzę w akademiku, niby pełno tu ludzi ale czuję się samotny... Czasem z nią pogadam na GG... Ja już jej nie chcę za to co zrobiła, ale kocham ją nadal i nie mogę się póki co od tego uwolnić... Tak wiem potrzebuję czasu... Tak bym chciał żeby mnie ktoś teraz przytulił i abym zapomniał o samotności...
| SmutnaBlondynQ: 10-03-2007 08:22 czesc wam wszystim:(( moj problem polega na tym ze jestem z e swoim chlopakiem 3 miesiace dobrze sie nam uklada on ma 21 lat a ja 17...bardzo mnie boli to ze moi rodzice go strasznie lubia z czego bardzo sie ciesze gadajj z nim o wszystkim jak o jest u mnie i jest ok a bardzo mnie boli to ze nie lubie chodzic do niego :(poniewaz wydaje mi sie ze jak ide do niego to jego rodzice mnie dziwnie odbieeraja od kad z nim jetsem czyli od 5 miesiecy tak anirazu jego rodzice do mnie nie zagadali ni c kompletnie to mnie bardzioe boli zle sie tam czuje nie weim co mam robic czy oni za mnia przepadaja czy mnie lubia czy im cos we mnie przeszkadza??juz kilka razy przez to plkakalam ze zero kontaktu oni ze mna mjaja pomozie mi co mam zrobic????nigdy tak nie mialam niew iem co oni o mnie mysla:( bardzo mnie to boli ze jest tak a nie inaczej za niedlugo mam isc na chrzciny z nim doi jego sis bo on bedzie chrzestnym jak ja sie bede glupio czula jak ja z jego rodzicami nic nie gadam zero kontaktu pomozcie mi co mam zrobic????
| jasmin0707: 8-03-2007 14:20 baret... nie masz innego wyjscia musisz sie wyprowadzic, ja sie dziwie ze sie wprowadziles spowrotem, ja bym nie dala rady sobie z taka sytuacja ;\ nie no musisz sie wyprowadzic i to jak najszybciej,zeby jej nie widziec i zapomniec...
| baret: 6-03-2007 12:57 A co ma zrobić ktoś taki jak ja?? 4 lata byłem ze swoja miłością (pierwszą miłością...) 2 lata z nią mieszkałem, dalej mieszkam w tym samym pokoju, niedawno sie dowiedziałem, że ona ma romans z moim dobrym kolegą z pokoju obok... Nie układało się nam od pewnego czasu, on z nią spędzał całe dnie, a ja całe dnie przed komputerem siedziałem, i ona sie w nim zauroczyła... zakochała być może nawet, a on w niej... Jak się dowiedziałem to 4 dni nic nie jadłem tylko zwracałem, po tygodniu się wyprowadziłem, lecz na nowym miejscu się nie mogłem odnaleźć i mieszkam z nią znowu. Wiem, że oni sie nie wyprowadzą stąd, a ja nie mam za bardzo gdzie iść teraz, a gdy na nich patrze to szlag mnie trafia, serce wariuje, dostaje szału i strasznego doła... Jak mnie nie ma w domu to zastanawiam się co oni robią cały czas... Nadal ją kocham, już kiedyś mnie zostawiła dla innego ale po 1,5 miesiąca wrociła, bo on jej nie chciał, a ten chce z nią być. Jak mi powiedziała ciągnie ją do niego jak magnes... Wiem o nich wszystko, sama mi o tym mówi, bo ją pytam o to... 2 tygodnie już nie jesteśmy razem, właśnie ona siedzi u niego w pokoju... A ja sam tutaj :(
| Misio_86: 26-02-2007 00:09 powiem wam tylko tyle że porady w tym arcie to szczera prawda. miałem prawie tak samo, z tym że zostałem odrzucony gdy wyznałem miłość.
tego arta czytałem w kwietniu '06. ona wtedy spotykała się z innym potem zerwała i teraz znowu sie z nim spotyka. było mi bardzo ciężko ale teraz z perspektywy czasu widzę że staje sie mi obojętna. mam tylko nadzieję że kiedyś będzie sie zastanawiać jakby to było ze mną... ;)
no ale nic.
powoli zapominam...
| Pesterka: 18-02-2007 23:24 Duzo osob mi radziło podobnie... widac musze w koncu tak zrobic...
A chcialam zebysmy byli przyjaciolmi i utrzymywali ze soba stale kontakt, bo przeciez byl w zwiazku dla mnie przyjacielem. Będzie ciezko ale mam nadzieje ze spotkam niedlugo kogos wspanialego :)
| Margola: 16-02-2007 20:43 Świetny tekst :D Dostosuje się do Twoich rad bo akurat teraz mi się przydadzą ;]
| IwOnka003: 13-02-2007 21:15 ehhh... na poczatku czytania chcialo mi sie plakac... potem zrozumialam ze uda mi sie o nim zapomniec...powinnam usunac jego nr i zdjecia ... naprawde chcialam to zrobic,ale...ja chyba sama nie wiem czy chce o nim zapomnic... nie umie usunac jego fotek:( ale ten tekst jest naprawde sUPER i pomaga BuŹka:*
| patyql: 13-02-2007 09:04 no i się odezwał....Mam już tego dosyć...niech on zniknie na zawsze....
| patyql: 10-02-2007 12:01 mhm...jasne że można kochać i nienawidzieć:) ja tak mam w stosunku do swojego faceta...Jest w Angli od 4 tygodni.Bardzo go kocham- naprawde, ale denerwuje mnie że nie odzywa się już 3 tygodnie!!! mam ochote go pobić!! ale coż...kocham go również...:) pozdrawiam=)
| jasmin0707: 9-02-2007 22:48 Czy można kochać i nienawidzieć jednocześnie...??? To pytanie sobie zadaje już od paru lat, niestety nigdy jeszcze nie znalazłam na nie odpowiedzi... Czy ktoś z was zna odpowiedz??? Lub ma jakieś swoje zdanie na temat??? No jak myslicie, czy to jest możliwe...Kochać i nienawidzieć jednoczesnie?????
| jasmin0707: 6-02-2007 23:00 pomocy!!! niechcialam...naprawde zranilam 30 letniego faceta ;( ja!!18-stalotka ;( wyznal ze mnie kocha, byl kolega,moze nawet przyjacielem...wczoraj poprosil mnie o rozmowe,zgodzilam sie, chyba nie potrzebnie ;( nie moge znim byc! niechcem! mam swoje zycie, rodzice by mnie zabili, to nie ma przyszlosci, nie szukam nikogo na stale,a on powinien, a co najwazniejsze...nic do niego nie czuje... zranilam go, niechcialam. napisalam do niego esa,czy wszystko wporzadku??? wiecie co odpisal??? nie, niewiecie skad mozecie wiedziec!!!? ;( napisal, ze po moim wyjsciu rozplakal sie jak dziecko, a potem sie upil... ;( dlaczego!!!!????? dlaczego ja mam takie zasrane szczescie do facetow!!!!!!!!!!!???????? nienawidze ranic,bo nienawidze jak mnie ktos rani,bo wiem co to znaczy!!!!! prosze nich to sie wszystko skonczy... :((((
| Soul.: 4-02-2007 19:26 Na początku artykułu płakać mi się chciało. Ale ciąg dalszy poprawił mi się humor. Wspaniały temat.
Przydał mi się i przyda pewnie niejeden osobie.
Pozdrawiam.
| natalia6_91_15: 4-02-2007 00:47 Super art. teraz wiem jak postapywac zeby zapomniec mysle ze mi sie uda robic tak jak jest napisane w art chodz bedzie trudno... niom ale coz dzieki za rady ;)))
| patyql: 3-02-2007 11:35 WAŻNE
Mhm...powiem wam coś ważnego:) Jeżeli facet ma dziewczyne i jest w niej strasznie zakochany, nie widzi nic poza nią.strasznie się angażuje w taki związek.Często przyjeżdża,kupuje kwiaty,robi niespodzianki itp. i w pewnym momencie po 2,3 latach <może i miesiącach> związku zrywa to taki wspaniały dla drugiej już nie będzie....nie dziwie się...wiecie dlaczego?? bo nie będzie chciał znowu przez to przechodzić...będzie bał się znowu zaangażować...dlatego najlepiej poznac przeszłość naszego faceta i go zrozumieć:) nie naciskać na niego i nie mowić ze jest taki czy inny.... Może wreszcie zrozumie że jesteś tą jedyną i się zmieni:)
| patyql: 3-02-2007 11:34 WAŻNE
Mhm...powiem wam coś ważnego:) Jeżeli facet ma dziewczyne i jest w niej strasznie zakochany, nie widzi nic poza nią.strasznie się angażuje w taki związek.Często przyjeżdża,kupuje kwiaty,robi niespodzianki itp. i w pewnym momencie po 2,3 latach <może i miesiącach> związku zrywa to taki wspaniały dla drugiej już nie będzie....nie dziwie się...wiecie dlaczego?? bo nie będzie chciał znowu przez to przechodzić...będzie bał się znowu zaangażować...dlatego najlepiej poznac przeszłość naszego faceta i go zrozumieć:) nie naciskać na niego i nie mowić ze jest taki czy inny.... Może wreszcie zrozumie że jesteś tą jedyną i się zmieni:)
| *:mi?ka:*: 1-02-2007 16:42 Hej Wam wszystkim trochę mnie tu nie było,ale za to dużo sie działo.Jak wcześniej pisałam podobał mi sie chłopak ale on miał dziewczyne itd. (napisane poniżej)on któregoś dnia zaczął sie do mnie odzywać(puszczać sygnały)no to ja do niego też bardzo sie zdziwiłam bo tyle czasu sie nie odzywał a tu nagle...potem pisaliśmy cały czas smsy i w ogóle i w końcu pojechałam na ferie tam i spotkaliśmy sie i tak sie zaczęło (zapomniałam napisać że on z nią zerwał)w ogóle on do mnie przyjeżdżał było wprost cudownie niestety koniec ferii nadszedł,ale cały czas sie kontaktujemy i w ogóle on do mnie dzwoni powiedział mi ze żałuje że tak wyszło jak wyszło iże zrozumiał ze jestem super dziewczyną i powiedział ze jestem jedyną dziewczyną z którą sie tak naprawde dogaduje i w ogóle powiedział mi że jak przyjade to sie mnie o coś zapyta i że sie domyślam o co...Bardzo sie ciesze że tak wyszło i on poiwedział że pomimo tego ze mieszkamy daleko od siebie jakoś damy rade....pozdrowionka dla wszystkich:*wreszcie moge powiedzieć że jestem szczęśliwa:):)
| biedronka18: 31-01-2007 21:02 Rok temu miałam temat :„Czułość serca”. Na wybranych przykładach zaprezentuj różnorodność odmian liryki miłosnej, na maturze ustnej z języka polskiego.
Jeśli ktoś chce pomocy przy tym temacie to zostawiam kontakt :
biedronka_00@poczta.fm lub proszę napisać prywatną wiadomość
pozdrawiam
| patyql: 30-01-2007 16:06 mhm...mam nadzieję, że wszystko powoli się ułoży...i że wkrótce go zobaczę...ZŁO......
| patyql: 29-01-2007 17:05 to co tu jest napisane pomoglo mi...dokladnie opisuje to co czuje...mam ochote zerwac na zawsze znajomozc z "moim chlopakiem" ale nie moge...nie wiem jak...nie mam jak z nim porozmawiac bo jest zagranica...czekam juz czwarty dzien na odpowiedz od niego...a tu ku*** NIC!! Mowil ze wroci...ze mnie kocha...a nie odzywal sie wczesniej trzy dni bo mial zepsuty telefon...nie wiem co mam o tym myslec...niech ktos mi doradzi co mam zrobic...moze patrzac na to zboku ktos cos zauwazy i da swoja opinie, bo ja jestem zbyt zakochana zeby spojrzec na to w rozsadny sposob...jezeli myslicie ze nie ma milosci to jestescie w bledzie...ona jest wokol nas...po prostu jeszcze nie trafiliscie na wlasciwa polowke...dobrym sposoben na nieszczesliwa milosc jest druga milosc:) "moj chlopak" ma fajnego kolege:) ktory stwierdzil ze mimo wyjazdu chce utrzymywac ze mna kontakt:) fajny jest...ale nie taki jak moj kochany...poradzcie mi jak odbudowac ten zwiazek...bo ja jjestem tak zaslepiona ze nie wiem co robic...moje gg:6167717...
| moli: 29-01-2007 16:35 Dzievirz to,że Ty sobie poradziłeś ze swoim problemem to nieznaczy,że inni też potrafia to zrobic...czaisz???Nie którzy są za bardzo słabi psychicznie by samemu sobie pomóc:/to po pierwsze,zaś po drugie to fakt,iż całkiem możliwe jest to,że nie którzy pisza realnie nie którzy niee...ale Ty jak im próbujesz doradzić to samemu sobie pomagasz i lepiej się z tym czujesz!!!A skoro Ty uważasz tak,a nie inaczej to po prostu nie wchodź na tą strone i tyle...bedzie po kłpocie:/
Siemka SmutnaBlondi!Zauważyłam,że skopiowałaś mój dolny tekst w pomocy dla Kasi2823...rozumiem chciałaś jej pomóc,mogłaś z moich słów skorzystać,a nie słowo w słowo i jesio minka to po prostu plagiat:/
wxp31...tak pierwszej miłość i prawdziwej miłości nigdy się niezapomina...tu masz rację:DPzdr.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.PA
| jasmin0707: 24-01-2007 20:41 Czlowieku (tzn.Dzievirz)!!!jak ci sie ta strona nie podoba to na nia wchodz!!! proste!!! moze i ktos cos zmyslil moze nie!!! ale ludzie tak czy inaczej tu pisza... pisza, bo moze maja chwile slabosci, dola, nie maja sie komu wygadac to pisza!!! a ciebie to wkurza!!! bo nigdy nie przezyles prawdziwej milosci, nie wiesz co to jest, nie rozumiesz...
| Dzievirz: 24-01-2007 17:40 Sam pierdolisz, wxp31. "Prawdziwa miłość" to godne pożałowania, instynktowne zachowanie, wyniesione z czasów, gdy homonidy żyły w stadach na afrykańskich sawannach. NIE OPŁACA SIĘ w dzisiejszych czasach.
| SmutnaBlondynQ: 23-01-2007 22:26 hey wam wszysstkim:)dawno nie odwiedzalam tej stronki:P widze nowych ludzi oczywiscie stojace za wami problemy no coz nic nie jest latwe... Kasia2823 poprostu potrzbna jest wam szczera rozmowa rozmowa w cztery oczy! z tego co ja zauwazylam to on gra na twoch uczuciach po prostu wie ze go nie zostawisz i myslki ze moze wszystko jest wam potrzebna rozmowa fakt okres 3 lat jest dlugim czasem podczas ktorego juz zdazyliscie sie ponac znacie siebie na wylot pamietaj najgorsze co moze byc w zwiaku to klamstwo1brak zaufania! a gdzie z jego strony jest zaufanie??puszesz ze Cie oklamuje nie pozwol sobie na takie cos zeby wlasny chlopak bawil sie twoimi uczuciami..zawsze najlepiej jest uslyszec najgorsza prawde niz klamstwo jezli sie juz kims jest to na 1 miejscu jest szczerosc a potem idzie za tym wszystko!Kasiu rozumiem Cie ze go kOchasz a ple przmysl wszystko co dla niego jest wazniejsze Ty czy koledzy ,klmstwo czy prawda???skoro mowisz ze on''powiedzila ze wtedy sie wszystko zmieni moze dorosnie do odpowiedzialnosci o nasz zwiazek ''wydaje mi sie ze skoro teraz nie dorosl to potem moze sie zachowywac tak samo chociaz nie musi?jest wam potrzebna dluga rozmowa.miłość nie powinna być cierpieniem drugiego człowieka,miłość rozwija w nas wszystko to co dotąd było nam nieznane, to możliwośc pomagania tej drugiej połówce.Nie którzy wolą być okłamywani prosto w oczy więdząc,że mogą mieć z tego jakąś korzyść trzymając stronę ,,zła'' inni zaś wolą cenić dobro...niestety teraz jest bardzo mało takich osób:(...pozdro
| wxp31: 22-01-2007 21:25 Co wy pierdolicie?? PRAWDZIWA MIŁOŚĆ NIE PRZECHODZI NIGDY!!
| Dzievirz: 21-01-2007 09:57 Jasminie. Temat w założeniu nie jest zły, ale debilne jest to, co się tu wypisuje. Rozumiem, podawanie pomysłów jak dokopać byłej ,,sympatii" albo coś takiego. A tak wogole to nie wydaje Ci się to wszystko fałszywe??? Owszem, ja miałem podobny problem, ale nie wypłakiwałem się jak jakis dupek. Wziąłem się w garść, zmieniłem krąg znajomych, częściej chodziłem na imprezy, zacząłem słuchać heavy metalu itp. To trzeba zdusić samemu. Takie mam dla was rady, smerfy lalusie.
| kasia2823: 20-01-2007 20:58 to moze i mi pomozecie dokonac wyboru??od ponad 3 lat jestem z chlopakiem mam 19 a on 20lat od miesiecy psuje sie w naszym zwiazku przez jego glupie dziecinne zachowanie oraz kumpli, gdy jestesmy razem siedzimy itp jest cudownie wspaniale nawet nasze plany na przyszlosc byly akie realistyczne, niestety zaczelo sie miedzy nami gorzej psuc poniewaz on czesciej nie wracal na noc, przebywal i pil z kolegami i np nie przychodzil wtedy do mnie, nawet sie nie odzywal nic, a nastepnego dnia jakby nigdy nic dzwonil przychodzil. ja mu nie chcialam wybaczac ale niekiedy plakal przy mnie obiecywal poprawe ja mu wierzylam za kazdym razem, oczywiscie teraz znow sie zle zachowal w piatek spedzilismy wspanialy ale nie dotarl do odmu bo spotkal kolegow i wrocil po 4 nad ranem a do mnie dzwonil w tym czasie i twierdzil ze sie przebudzil o bylo nieprawda wiele sytuacjich tego typu bylo mowil co innego abysmy sie nie klocili bo twierdzi ze jak mnie troche oszuka to zniose to lepiej bo za kazdym razem jak mowil prawde wpadalam w zlosc i bylo zle, nie wiem oc mam robic bo bardoz go kocham on mnie tez wiem o tym dobrze, ale nie potrafie rywalizowac z jego kolegami nie chce z nimi walczyc o niego, on czasem wlasnie ma takie glupie zachowania ze zostawia mnie dla kumpli a pozniej zaluje i znowu jest dobrze co mam zrobic nie dociera do niego nic co mowie a jak juz cos tam to obiecuje ze sie zmieni jest wspaniale i pozniej znowu mu odbija!!! co mam zrobic :( tak mi zalezy na nim mamy sie w pazdzierniku wyprowadzic daleko od naszego miasteczka on ma mieszkanie i powiedzila ze wtedy sie wszystko zmieni moze dorosnie do odpowiedzialnosci o nasz zwiazek itp ale nie hcce tyle czekac :((
| jasmin0707: 20-01-2007 15:22 te Dzievirz, a moze ty bys sie zasatowil tak nad czyms...np. do czego jest ta strona storzona??? A może jednak kogos obchodzi np. ludzi ktorzy maja podobne problemy i nie maja komu o nich powiedziec, wiec pisze tu, a kazdy na tej stronie doradza sobie na wzajemy... po co tu zagladales skoro twierdzisz ze to pierdoly!!!
| Dzievirz: 18-01-2007 15:53 Ludzie, ale smerfy jesteście!!! Pierdzielicie takie smuty, że nie mogę. "Ja mam doła, oh jak mi źle, oh!" Weźcie się zastanówcie co to kogo obchodzi!!!
| jasmin0707: 12-01-2007 22:25 znowu sie wszystko miesza, od paru dni mam koszmarnego doła przez byłych, dokładnie 2... kurcze a jakos sie wszytsko juz ukladalo, chyba znowu sie sypie bo juz dawno mnie tu nie bylo... pisze w sumie od tak zeby gdzies to wyrzucic z siebie, bo nawet niechce mi sie o tym gadac, w sumie to zebym wiedziala sama jeszcze dlaczego mam takiego dola...tak dokladnie...zycie to bez kitu nie bajka, za to jest jak papier toaletowy (zwykly). normalnie mam koszmarnego dola!!!
| Matleena: 12-01-2007 21:08 Lat naście już nie mam, ale kiedyś miałam i też przeżywałam to, że chłopak powiedział mi "cześć" i nic więcej nie zrobił i że pewnie jest nieśmiały albo że chodzi z inną a ona źle go traktuje itp, itd.
Z czasem zaczęłam postrzegać to inaczej, zbierałam doświadczenie. To z kimś byłam, to się rozstawałam. Wypłakałam naprawdę wiele łez przez niejednego chłopaka.
Ostatnio byłam w stałym związku. Powoli zaczynały się pojawiać plany przyszłościowe, obietnice... Ale życie okazało się bardziej brutalne. Znowu pojawiły się łzy. Niestety, ze względu na to, że obydwoje pracujemy wolontaryjnie w jednej organizacji nie mogłam zrezygnować ze wspólnych spotkań. A one naprawdę bolały. I tak bolały przez długie miesiące.
Nie mogłam patrzeć na żadnego chłopaka, z żadnym nie wyobrażałam sobie związku, odniechciało mi się wszystkiego. Dobrze żyło mi się tak jak było, bez problemów, bez konieczności zaufania komuś na nowo i obdarzenia go uczuciem, bo wówczas ta osoba nie miała szans na zranienie mnie.
Jednak życie okazało się po raz kolejny inne. Z czasem zaczęłam zapominać i jednocześnie uświadamiać sobie, że obraz byłego był widealizowany, że wcale nie jest taki super jak wcześniej myślałam i że są jeszcze faceci godni mojej uwagi.
W szczególności był taki jeden. Wcześniej potrafił mnie denerwować swoimi uwagami, odmiennym zdaniem czy światopoglądem. Jednak później coraz bardziej zaczynało mnie to fascynować.
Teraz jesteśmy parą. A on zawsze mnie pyta czemu musial czekac 1,5 roku... ;)
| Nieznany: 9-01-2007 09:25 ja w 5 klasie podstawówki zakochalam się w chł. o 3 lata starszym. W wieku 15 lat zaczęliśmy ze sobą chodzić. Byłam najszczęśliwsza osobą na ziemi, potem z nim zerwałam przes swoją głupotę:/:/:/ nie czułam smutku. Teraz jestem z JEGO BRATEM!!! a gdy ostatnio ujrzałam jego zrozumiałam co straciłam, od 3 dni płaczę, rozmyslam o NIM, nie mam siły jeść, uczyć się, nic...A przy okazji ranię chłopaka...!!! Jestem zła, przegrałam swoje życie...
| *:mi?ka:*: 8-01-2007 17:53 Moli mam 15 lat,wiesz ona potajemnie pisze smsy do tego drugiego chłopaka bo ja wiem to od niego i ona jest taka w stylu pierwsza lepsza bo wszyscy prawie ją znają i tak uważaja tym bardziej że ten chłopak z którym pisze smsy chodził z nią już,wiesz ja myśle cały czas o nim i trochę trudno jest sie przyzwyczaić do tego faktu że ma tą dziewczyne tym bardziej że on jest naprawde fajny (miałam okazje już z nim gadać)nie wiem sama z jednej strony szkoda mi go bo on jest naprawde super kolesiem i po co ma sie marnować dla takiej dziewczyny jak ona?Nie wiem sama wiesz na ferie na pewno bedziemy sie widzieli choćby przypadkiem ale wiesz nawet jak ja już strawie ten fakt że on jest z tą dziewczyną to jak go znowu zobacze to bedzie tak jak było czyli o niczym innym nie myśle tylko o nim i o niej i o całej tej sytuacji....Kurcze dlaczego to jest takie nie fair?POzdrowionka;*
| moli: 8-01-2007 11:38 W najbliżyszm czasie nie będzie mnie raczej na forum:(zaczęłam prace w kawiarni:)...hehehe.Jeśli chcecie się wygadać to dzwoncie:)ewentualnie piszcie esy lub maila:D
*Czerwona Linia*Molly*
*Tel.zaufania:511972431
< BR>rozm.tel.(od 9-10;20-23(nagła sytuacja 24 h))
esy(24h:D)
*e-mail: moli18@znajomi.pl
Pozdrawiam Was wszystkich.Buziaki.3majcie się:D.do usłyszonka.Pa
| moli: 8-01-2007 11:33 Miśka zauroczenie to fajna sprawa szczególnie gdy jest to młody wiek(ile masz lat?)...Napisałaś,że dziewczyna tego chłopaka robi go w konia:/,ona jesio przejedzie sie na swoim zachowaniu,trafi kosa na kamień:(Co do niego uważam,że on po prostu nie chce znać prawdy(a podejrzewam,że wie),chce byc nadal oszukiwany by mieć ją przy sobie,by jej nie stracić...Wszystkie kobiety narzekają na mężczyzn,a wiecie kim oni są z natury???Potulnymi synkami mausi,żaden Ci krzywdy by nie zrobił nigdy,a jeśli robi to dlatego,że życie go do tego zmusza,dlatego,że błądził,że byc może nie miał takiej rodziny jak powinien,być może byl maltretowany...Oni sa po to byśmy ich kochały i opiekowały się nimi:)Oj,sorx wybiegłam troszkę z tematu:D...Możesz się z nim zapoznać bliżej,mozecie zostac przyjaciółmi...wszystko jest do zrobienia a jesio lepiej dla Was,że zadno z Was nie czuje do siebie czegoś więcej.Bierz się do roboty,kumpel czeka;)
| moli: 8-01-2007 11:22 Evcia miłość nie powinna być cierpieniem drugiego człowieka,miłość rozwija w nas wszystko to co dotąd było nam nieznane, to możliwośc pomagania tej drugiej połówce(Ty to uczyniłaś)...jeśli wychodzisz na tą złą w oczach innych to powoli sprawdzają się teorię sławnych ludzi ,,Człowiek,jest z natury zwierzęciem''.Nie którzy wolą być okłamywani prosto w oczy więdząc,że mogą mieć z tego jakąś korzyść trzymając stronę ,,zła'' inni zaś wolą cenić dobro...niestety teraz jest bardzo mało takich osób:(...Co do śmierci to nie jest najlepsze rozwiązanie choćby właśnie z powodu cierpienia bliskich...gdybyś chciała wybrać tą drogę to po prostu wybierasz tą najkrótszą,najprostrzą...Zabijesz się i co,nic już nie będzie,nie bedzie wyśmiewania,nie będzie poniżania,nie bedzie łez i bólu...Życie bez tych elementów byłoby niczym!Bowiem człowiek sie na nich ,,buduje'' to dzięki nim jest inny i potrafi wiele spraw odróżnić od siebie...Wiele osób nie wierzy w przeznaczenie inni na przekór całemu światu uważają,że to istnieje.Prawda jest taka,że ludzie sami tworzą sobie przeznaczenie,igrają z losem,stają na krawędzi życia i śmierci itp.Snując sobie plany na przyszłość,odlatując w marzenia sami sobie tworzymy przeznaczenie,dlatego nie powiem Ci,żebyś czekała bo być może będziesz z nim...żeby być razem obie osoby musza tego bardzo mocno chcieć i starać się o to...Twoim jedynym wyjściem jest na razie czekanie i nie poddawanie się.Gdy przechodzisz obok niego idź z podniesioną głową,wyprostowana i dumna z tego,że jesteś soba i nie musisz nikogo udawać, żeby zdobyć przyjaciół...uśmiechaj się do ludzi i po prostu idź!!!
| *:mi?ka:*: 7-01-2007 12:25 Chciałabym sie podzielić z wami moimi przeżyciami otóż jestem w bardzo podobnej sytuacji co większość z Was i też jest mi bardzo trudno,podoba mi sie pewnien chłopak jest on bardzo nieśmiały pisaliśmy smsy (ja do niego pierwsza sie odezwałam)i on dzwonił do mnie 3 razy w ogóle byłam bardzo szczęśliwa.Potem przez 2 tygodnie sie nie odzywał wiec postanowiłam że też nie bede bo po co może on nie chce poprostu...Po 2 tygodniach pojechałam do moich kuzynek i on mieszka niedaleko nich i włanie widzieliśmy sie na dyskotece on mnie zauwałżył i powiedział mi "cześć" i uśmiechnął sie do mnie ja do niego też i poszedł...trochę bło mi przykro no ale wiem że jest niesmiały zresztą podobnie do mnie.Tak naprawde ja nie wiem co on myśli o mnie w dzień sylwka dowiedziałam sie o tym że ma dizewczyne popłakałam sie ale mieliśmy spędzić sylwka w tym samym miejscu dlatego było pewne że sie zobaczymy,podobno ta dziewczyna jest pusta i pokryjomu przed nim spotyka sie i pisze smsy z jego kolegą.Ciężko było ale jakos to przeżyłam na drugi dzień musiałam jechać do domu.Wieczorem nie obeszło sie bez płaczu zadzwoniła do mnie kuzynka i poiwedziała że sie widzieli o o pytał gdzie ja jestem i w ogóle gadali o sylwestrze,ja nie kocham go jestem tego pewna ale jestem zauroczona nim.Mam nadzieje że szybko mi to przejdzie....pozdrowionka:*
| Evcia: 6-01-2007 22:21 Moli to nie jest takie proste sama wiesz... ja z dnia na dzien coraz bardziej go kocham ... nie chce o nim zapominac a wszyscy mi wlasnie mowia ze tak bedzie lepiej,... nie wiem czy serce moze klamac czy nie ale ja czuje ze on mnie kocha... Jejkus oddalabym wsyztsko za to by wrocil ale jednak sama nie wiem czy byloby to dobre rozwiazanie ... :( Wiem ze to sensu nei ma co pisze nie wiem moze milosc przeslonila mi rzeczywistosc w jakiej zyjemy ... albo ja poprostu nie chce jej widziec :( Boje sie tego co jutro bedzie ... JAk sie obudze I znowu zaczne plakac... Wielu rzecyz zaluje ale naparwilam bledy swoje ... Chcialabym mu powiedziec tak naparwde co do niego cuzje ze go kocham i chce z nim byc bo on twierdzi i wierzy innym ze go nie kocham ale boje sie jego reakcji ze mnie wysmieje albo rozpowie wszystko i znowu przez jego rozpowiesci wyjde na ta zla.. i wszyscy na podworq beda mnie wytykali palacami :( ... czasem sobie mysle ze jednak jest wyjscie smierc ale to nie to bo wiem jak wiele cierpien przynioslabym innym osobom ale jednak mysle o tmy nie ukrywam tego ... MOimi myslami jest czasem ro ze lepiej skonczyc z soba i wiecej nie cierpiec... no ale czlwoiek stworzony do cierpien i nikt tego nie zmieni :( Ehhhh ... pozdrawiam :*
| moli: 3-01-2007 11:26 Moja Droga tak to już bywa w życiu...nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli,jesteśmy tylko ludźmi,którzy bardzo często popełniają błędy...Wiem,że Cię to boli ja miałam podobną sytuacje(możesz poczytać poniżej),ale wiesz albo kocha się ponad swoje życie albo uczucie z czasem zamienia się w obojętność bądź nienawiść.Mojego byłego dziewczyna spodziewa się teraz dziecka i mimo tego jestem przy nim w każdej minucie kochając go coraz bardziej.On jutro wyjeżdża znów do pracy i nie wróci przez najbliższe 2 lata.Znajomii mówią:będziesz miała okazje o nim zapomnieć,wszystko sobie poukładać.Ale prawda jest taka,że ja tego nie chcę,on jest moim życiem i pomimo,że często przez niego płaczę itp.to on dał mi więcej niż każdy przeciętny mężczyzna.Ty Evcio jeśli będziesz bardzo chciała o nim zapomnieć to napewno Ci się uda,napewno będzie trudno,ale trzeba wierzyć...Chłopak już taki jest:piwo,sex,zabawy.Po Twoim można stwierdzić,że nie dorósł do związku jeszcze emocjonalnie.Szczerze powiem,że dobrze,że już nie jesteście razem,z czasem gdyby zaczął jesio więcej pić moglibyście się pokłócić i mógł na Ciebie podnieść rękę,a uwierz mi że to nie jest miłe uczucie kiedy chłopak którego kochasz patrzy na Ciebie inaczej niż zwykle i Cię bije...Masz młody wiek jesio znajdziesz odpowiedniego faceta...musisz przede wszystkim uwierzyć we własne siły.Pozdrawiam Cię!!!
| Evcia: 2-01-2007 16:15 JA nie wwiem co mam robić :( BYłam z chłopakiem ponad rok czasu... on jest starszy ode mnie o 2 lata teraz mam rocznikowo 18.Wszystko było pieknei wiadomo kłótnie i te inne sprawy w związku.Pokochałam go bardzo mocno jestem do niego nadal przywiązana.Zaczeło nam się psuć na biwaku.kilka dni po tym jak zaczelismy współżyć. Powiedział mi pare przykrych słów gdy się kłóciliśmy jedne mnie bardzo zabolały "Nie obchodzisz już mnie jedź sobie jak chcesz" więc zerwałam z nim.On przyszeł do mnie w ten sam dzień jak wróciłam do domq z biwaku i mówił mi ile dla niego cznacze i że chce być ze mną i że to się nie powtórzy.Uiwerzyłam mu bo go kochałam <kocham nadal> wróciłam do niego ale nie było już wszystko jak dawniej. Później sytuacja się powtórzyła tyle że nie padły z jego ust już te słowa ale poprostu czyny jego doprowadziły do rozstania na tydzień by przemyśłał swoje zachowanie.Znów bylismy ze sobą tym razem to już wszystko powli zaczeło się psuć.Zaczął pić częściej np. 4 dni po 4 piwa dziennie,a ja nie lubie jak pije mój chłopak. Rozmawialismy na ten temat po miesiącu.On powiedział że kiedyś powiedziałam że z alkoholikiem nie mogłabym być i nie chce i że dla mnie alkoholikiem jest osoba która pije kilak dni pod żąd np. po 4-6 piw dziennie...ze względu że mój dziadek był alkoholikiem i zmarł i za małolate uznałam że taka osoba to alkoholik już. Oczywiście on mi powiedział że ja go uważam za alkoholika mimo że nic takiego nie powiedziałam mu prócz tego żeby przystopował troszke z tym piciem. Uznał że ja go tak trakuje jak alkoholika i uważam go za niego zosyawił mnie za to na następny dzień:(.Dzień po zerwaniu miał już inną..Moją i jego koleżankę tzn ja za nią nie przepadałam i nie przepadam nie rozmwiałam z nią prawie wogóle...poznalismy ją w tedy na biwaku to jest koleżnka mojej koleżanki prze z nią poznaliśmy aktualną dziewczynę mojego byłego. Zabolało mnie to że on mówił mi że mnie kocha tak bardzo na następny dzień na gg.Pytam się go czy mnie kocha on mi mówi nawet nie wiesz jak bardzo,mówie mu że go też kocham i chcę być z nim a on do mnie że mi nie wierzy że mnie kocha :( mineło kilka dni może z tydzień pojawił się w moim życiu chłopak-przyjaciel jak dla mnie.jesteśmy obecnie razem mimo ze mówiłam mu że ja nie pokocham go tak szybko i nie wiem czy go pokocham.On mi mówi że go to nie obchodzi ż eja kocham byłego i takie tam że chce ze mną b yć i pomóc mi w tym bym zapomniała. Wszystko wydawało się proste,myślałam że zapominam o byłym.Ale przyszedł dzień w którem wsyztsko wróciło.Śni mi się co noc, napotykamy się codziennie na siebie bo mieszkamy na jednym osiedlu.Te samo towarzystwo.Nie widziałam byłego przez miesiąc prawie aż tu od tygodnia an siebie wpadamy i mi się sni.Nie wiem co sama mam robić.nie umiem sobie poradzić wiedząc że oddałam mu mój najcenniejszy skarb,gdyby nie to to owiele prostrze by to się wydawało.Doradźcie mi co ja mam robić:( Prosze pomóżcie :*:(
| moli: 2-01-2007 13:56 Przyjazny napewno Ci się uda:D...tu, na tej stronce każdy 3ma za Ciebie kciuki.3maj się cieplutko.Pozdrowionka;D
| Przyjazny: 1-01-2007 02:19 Znów jest mi okropnie cieżko zapomnieć to co pomiędzy nami było. Pociesza mnie fakt, że kiedyś może za tydzień może za dwa zapomnimy o sobie i wszystko wróci do normy. Wieże w to, że kiedyś mi się uda.
| Przyjazny: 31-12-2006 18:46 Bardzo fajna strona dzięki tej stronie uwieżyłem w siebie. Dziś właśnie zerwałem z moją byłą dziewczyną. Nie chciałem ale musiałem to zrobić bo nie mogłem być dłużej oszukiwany przez nią. Ta stronka znalazła mi to co mi brakowało-porady. Dzięki za wszystko.
| moli: 31-12-2006 12:16 Tissotka nie wiedziałam,ż tacy ludzie potrafią bezkarnie stąpać po ziemi i bezczelnie odnosic sie do smierci ojca jako wymowki:/to chore...ale ja wierze,ze Ci to przejdzie,z minuty na minute napewno nie moze z miesiaca na miesiac choc bedzie trudno,ale juz napewno z roku na rok uleci:)kawal czasu,ale warto jesli chce sie zapomniec.Koszmar w glowie pozostanie,ale jesli odnajdziesz spokoj w drugiej osobie to zastapi Ci te mysli.Glowa do gory bedzie dobrze aczkolwiek nie musi.Wszystko zalezy od Ciebie.Pozdrawiam.
Brdzosmutny nigdy nie probuj grac na uczuciach kobiety i wzbudzac cos by wszystko powrocilo(to moze jesio bardziej wszystko zaprzepascic)!!!Jesli Cie kochala i nadal jej na Tobie zalezy to daj jej ochlanac,tj.powiedziala ,,musi wszystko przemyslec''.Nie wiem o co poszlo,ale zona z byle blachostki nie odchodzi z domu musiales zrobic cosik co bardzo ja zranilo.Skoro popelniles blad musisz byc swiadomy,ze ja byc moze stracisz...nie mozesz miec do niej pretensji,ze Ty jestes w kropce.Pomysl na czym ona teraz moze stac:/Jeśli braliscie slub z milosci a nie z razsadku to bedzie dobrze bowiem prawdziwa milosc przezwyciezy najwieksze zlo,ale co nie znaczy ze bedzie tak na kazdym kroku w koncu prysnie i bedzie sie golym.Golym sie rodzisz golym umrzesz.Moja rada dla Ciebie,hmm???Ty zyj tak jak zyles przed nia:praca,dom,zakupy itp.ale nie tak zeby pokazywac ze sobie totalnie to olales.Jesli sie spotkacie to porozmawiaj z nia szczerze,ale nie nachalnie jesli jesio sie niezastanowila.3mam za Was kciuki:)Pozdrawiam
| Laur-ka: 28-12-2006 18:52 MUSZE podzielić sie z wami moim największym szczęsciem!!!!!SmutnaBlondynQ to także do ciebie!!Pogodziłam sie z moim eks jestesmy teraz najszczesliwsi, wydoroslelismy, bez problemu porozumiewamy sie jest poprostu idealnie!juz nic nas nigdy nie rozłaczy, planujemy ze zaraz jak zdam mature zamieszkamy razem!SmutnaBlondynQ : jesli czujesz ze twój były to ten kogo kochasz(bo to sie czuje) i z kim chcesz byc na zawsze nie oszukuj sie nadal, nie próbuj układac sobie zycia na nowo z kims z kim mozesz byc nieszczesliwa!POWODZENIA wam wszystkim!!!!!!!!!:)
| Justyna90: 27-12-2006 11:33 ja wcale nie będe czekać 2lat ;]
| tissotka: 26-12-2006 23:30 sorry,za literówki,ale troche roztrzęsiona to pisałam,bo to wciąż boli.jak cholera,kłuje i nie może przestać.
| tissotka: 26-12-2006 23:27 Hej.bardzosmutny.....zalezy co jej zrobiles....Mi sie przydarzyla rownez niemiła historia....Byłam z chłopakiem ponad 2 lata.Starsznie go kochałam.Miał ciezko w domu,jego Tata umarł(jeszcze zanim bylismy razem),ogolnie nie mieli z czego zyc....Ja totalnie sie wnim zakochałam.JAdł u mnie w domu obiady,chcielismy mu jakos pomoc.Pare razy słysząłam o nim złe rzeczy,o narkotykach itp.On mowil,ze to prez to,ze ojciec umarł,ze swiat mu siie zawalil..U mnie w domu zaczely z nikac rzeczy,ale nigdy nikogo sie nei osadzalo,aninie przywiazywalo uwago do takich rzeczy jak łańcueszk czy cos.Zawsze po prostu sie to gdzies wrzucało,dlatego myslalam,ze te rzeczy sie zgubiły...POzniej zginal zegarek,peirscionek.Okazalo sie,z emnie okardł...Na znaczna sume.IOkazalo sie,z enigdy mneniekochał.Ze to wszystko to był moja wyobraźnia.JA mu opwoeidzialam wszystko o sobie o moich problemach,myslalam,ze rozumie,ze kocha....Nigdy nie zapomne tych chwil.Najgorsza byla ta,jakkiedys zostawil u mnie plecak a aj nie wiem czemu,ale otworzylam go.Tam byly jakies rzeczy bizuteria.Zerwalam znim.Minelo wczoraj pol roku.Chodzilam do psychologa.JA nadal nie wierze w to co sie stalo,niby dkochalam sie,ale nie moge uwierzyc w to,z eon NIGDY niekochal,ale bylam tego pewna.Nigdy nie uwierze w to,jak ktos mi powie"kocham Cie,a zawsze razem"...na gwiazdke dostaam od rodzicow figurke "osobisty anioł stróż" z dedykacja.znowu wszystko wrocilo,placz i rozczarowanie.nikt nigdy mni etak nie skrzywdzil.nigdy nie zaufam.
| bardzosmutny: 22-12-2006 09:17 Wszystko fajnie przejdzie i wogole... No niby tak kazdy tak mowi daj se spokoj nie martw sie jestes mlody ulozysz se zycie od nowa. Hmm mam 24 lata odeszla moja zona bo bardzo ja w gniewie skrzywdzilem. Gdynym mogl to cofnac oddalbym wszystko. Nie mieszkamy razem trwa juz to drugi miesiac a mnie to wciaz boli bardzo boli nie widze sensu zycia cho mam synka, ale nie moge spkopic mojej uwagi na nim bo mysle tylko o niej. Teraz swieta zona wyjechala do polski jest po dwochj miesiacach bycia bez dziecka. A prawdopodobnie bedzie chciala znowu wyjechac. Mi mowi daj mi spokoj nie dzwon nie pisz ja musze wszystko przemyslec. Nie ma odpowiedzi TAK NIE. Zyje w kropce i nie wiem jak to sie skaczy. Bardzo teraz chce byc przy nich a nie ma zadnej szansy. Poradzcie ja se z tym radzic jak wzbudzic w niej to uczucie do powrotu. Wiem ze jak ona wroci to bede mogl byc przy synku razem. Moze macie jakis pomysl jak zagrac na jej uczuciach zeby pomyslala znowu ze to on /JA/ jest tym jedynym ze mial chwile slabosci i ze umie byc lepszy. Prosze pozcie uratowac moja rodzine. Ja tak nie umiem zyc...
| wiedzmin: 15-12-2006 22:14 Czesc Kochani. Pisze tak otwarcie poniewaz, przezywamy to samo, laczy nas ta duchowa swiadomosc odtracenia i niestety... nieodparta nadzieja. skate_miśka, sweet_dreams88 nie robcie sobie krzywdy. Dlaczego wy cierpicie? dlaczego ja tez walcze codziennie, kazda minuta jest ciezka, to nie przypadek. Zostalem odtracony po ponad 5 latach chodzenia. Jestem zakochany jak dziecko, ale ona poprostu juz tego nie czuje... Ten artykul powyzej moze byc swietnym narratorem zycia, szczegolnie teraz. Kiedy mi powiedziala ze tak juz niechce, kombinowalem jak moglem, zapisalem sie na kurs tanca, wydalem na kosmetyki, perfumy pol wyplaty, zapisalem nas na bal, zrobilbym dla nie wszystko. Wczorajsza rozmowa znowu spowodowala ze zniknela mi ziemia pod nogami, a swiadomosc przeszyl lod i gorycz, smutek, scisk zoladka. Bardzo pomaga rozmowa, wsparcie czy nawet monolog ze strony rodziny. Mnie to spotkalo tydzien temu a wydaje mi sie jakby bylo wczoraj. Teraz noc to przyjaciel, a dzien to wrog. Ludze sie ze ona zmieni zdanie, ale wazne jest aby powoli mysles o tym jako przeszlosi, nie widywac sie, nie rozmawiac, bez GG, wpuscic nutke negatywnego myslenia o tej osobie. Moja babcia mowi, ze jesli bedzie mialo tak byc to tak czy tak bedzie sie razem. Wiec ratujmy nasze zycie, wazne aby bylo zajecie, aby pomimo swiadomosci oszukiwania sie nie myslec o niej, o nim. Jestem wierzacy, powtarzam sobie w myslach non stop, caly dzien: Jezu ufam Tobie, nawet jesli zabralbys mi ziemie spod stop Kocham Cie. Przeciec to On jest panem czasu i przypadku, wie ile mamy wlosow na glowie i zsyla nam Pocieszyciela. Jutro znow walka, dzis tabletka na sen, bede sie modlil takze za Was.
| moli: 11-12-2006 17:53 Siemka wariaty:D...dawno nie wchodziłam na tę stronkę,ale widzę dużo nowych potrzebujących nicków;) a także zauważyłam,że smutna_blondi w końcu mówi do rzeczy i zaczęła nowy etap w życiu przy nowym ,,misiu''gratulacje!!!Życzę z całego serca powodzenia:*...wtrące się tylko do jednego:)Znaleźć faceta,który ma zająć w sercu miejsce poprzedniego to nie wyjście(bo jeśli naprawdę się kogoś bardzo mocno kocha to po 1 ta nowa osoba tak naprawde cię nieuszczęśliwi)...możesz jedynie się przyczynić do jej bólu,zrobić niepotrzebną nadzieje i może ci się wydawać,że życie w końcu nabrało sensu...być może w nie których przypadkach tak jest...ale jeśli wracając do pierwszego to po prostu ,,chłopak na przyczepkę''to jak igranie z losem,oszukanie przeznaczenia.To jest moje zdanie być moze omylne,ale tak uważam:)
A teraz cosik co u mnie nowego:D...więc ja znalazłam sobie chłopaka takiego właśnie na przyczepkę i dlatego zrozumiałam pare rzeczy;)Tylko,że my się znamy już 3 lata i on był wcześniej moim przyjacielem...zawsze mi doradzał,zawsze przy mnie był gdy go potrzebowałam(a co najlepsze to jest cioteczny brat mojego byłego).Jestem już z nim 2 msc. i na samym wstępie powiedziałam mu,że nadal kocham mojego eks.byłam z nim po prostu szczera bo po co mam go okłamywać i doprowadzac tym samym do kłótni to bezsens:/On to zaakceptowała i nadal przy mnie jest...i wiecie to jest naprawde cudowny chłopak...kocha mnie od tych 3 lat i mimo iż wie jaka jest prawda to trwa przy mnie i też jest ze mną szczery...bo mówi mi co czuję i wtedy blokuję miłość do eks i jestem po prostu tylko i wyłącznie mojego miśka i niezaprzeczam iż jestem z nim bardzo szczęśliwa i zależy mi na nim, ale niestety to nie jest jednak to:( Dlatego to o czym wspomniałam powyżej uważam za ,,moją''racje...chłopak na przyczepkę, na zapomnienie to nie jest najlepszy sposób:).
...Ale i tak Was kocham żaby. Pozdrawiam i przesyłam słodkie buziaczki:*:*:*.3majcie się!!!
| jasmin0707: 7-12-2006 16:36 skate_miśka... jak ktoś ma ci pomóc jak nie napisalas wogole o co chodzi-co sie stalo itd. ale jedno wiem,ze jak cie traktował jak zabawke to jest zwyklym palantem i frajerem,o ktorym musisz zapomniec tylko nie umiesz. postaraj sobie znalesc inne zajecie,zeby o nim nie mysle i o tym co ci zrobil(o ile ci cos zrobil,bo w sumiem konkretnie nie napisalas nic)...co mozesz robic?...np. idz do fryza,zmienic fryzure,kolor albo wogole cos,kup sobie sexi bluzke i wyjdz gdzies ze znajomymi! nie mozesz napewno siedziec sama w domu i rozpaczac,bo sie nabawisz nerwicy albi kij wie,czego innego...to tyle co ci moge doradzic, trzym sie... ;)
| skate_mi?ka: 6-12-2006 21:55 Kto Mi Pomorze ??? Co mam Zrobić aby o nim zapomniec ?!!! Ja nie daje rady !!! Wczoraj Chciałam Sie zabic :(:(:( Pomórzcie Mi !!! :(:(
| skate_mi?ka: 6-12-2006 15:04 Dlaczego Ja nie potrafie o nim zapomnieć !!!! Wszyscy mi mówią ze nie jest mnie wart i maja racje !!! Ale do mnie to nie dociera :(:(:( Nadal zrobiłabym dla niego wszystko !!! Dlaczego tak sie stało ??? Dlaczego nie moge być z nim szczęśliwa ;(;(;(Dlaczego przez cały czas oszukiwał mnie ?? traktował mnie jak zabawke :(:(:(
| sweet_dreams88: 4-12-2006 19:30 Mam proźbe-a mianowicie prosze o pomoc.Sytuacja jest nastepujaca: Byłam przez 7miesiecy z chlopakiem...on zerwal-powod do tej pory mi nieznany-a mowil on 1ze kocha!.nie namamial do sexu etc-mowie tak zeby sytacja byla jasna.Było to dawno..z smieszna date-6,6,06...Były rózne słuchy i plotki o powod zerwania-ja osobiscie czuje ze nie kochal mnie nigdy-i dlatego..ale ja pokochalam.problem w tym ze mamy wspolnych znajomych-On ma tez przyjaciolke ktora byla-tak mi sie wydaje-powodoem rozstania-nie wierze w przyjaźń damosko meska.I pytanie- doradzxcie mi-jak moge czuc sie dobrze?być silna w ich obecności? Zeby podejsc i 'normalnie'sie przywitac? Jak go widzew pubie czy gdzie kolwiek-momentalnie mi wszystko sie przypomina...a nie chce tak juz-jak znienawidzic człowiaka do tego stopnia by przestac zwracac uwage na niego?? Prosze o rady..z góry dziekuje...
| jasmin0707: 3-12-2006 18:55 Blondi...jezeli zwiazek z twoim bylym ma jakis sens jeszcze i chcesz tego to zerwij z obecnym,wruc do bylego a rodzicom wytlumacz...nom ja nie wiem co ci w takiej sytuacji moge innego doradzic,bo nic innego mi nie przychodzi do glowy...nie mozesz ranic siebie duszac to wszystko w sobie i swojego chlopaka,ktory nie wie co ci jest ale napewno zastanawia sie jak ci moze pomuc...to nie fer troche...
| SmutnaBlondynQ: 30-11-2006 22:45 jasmin ja naprawde kocham go wczoraj dzwonil gadalismy:((...dzis mi uplynala miesiac z chopem bylo to dretwe mi sie chcialo plakac normalnie dusze lzy w sobie spedzajac caly wieczor z chlopakiem myslaalam o dawidzie....wiem ze nie licza sie slowa ale czyny moj chlopak sie stara o mnie naprawde mu zalezy ale ja zyje z mysla o bylym..chce w koncu pokochac chlopkaak alre nie umiem ...ja juz nie amma sil na nic zastanawiam sie zeby w ogole nie miec zadnych probblemow i skonczyc z soba nie mama sil na nic poprostu jest mi cizko placz lzy mysli wszystko ...moj chop ciagle do mnie dzis co cie gryzie?a ja mu odparalaam ze jestem spiaca nie umiem mu powiedziec ze mysle o bylym i spotkaniu nie umie mi to przez usta przejsc...rodzice nie chca tego zebym sie spotkala z bylym strasznie sie za moim terazniejszym chlopakiem powiedzil mi zebym sie z nim n ie spotykala bo sobie wszystko zmaszcze ale co ja mam robic jak ja jestem w nim zakochana??placz mnie ogarnioa nie umiem wytrzymac same problemy pomoz prosze:((
| jasmin0707: 30-11-2006 21:41 SmutnaBlondynQ. Myśle,że skoro chcesz to spotkaj sie z nim,zobaczysz jaka bedzie twoja reakcja na niego,przekonasz sie co naprawde do niego czujesz i wogole, tylko musisz sie liczyc z tym,ze nie wiadomo po co chce sie z toba spotkac,czego on od ciebie oczekje itd. Tylko nie mozesz oszukiwac swojego chlopaka,jezeli by wyszlo ze to nie jest jednorazowe spotkanie... W sumie to chyba musisz zrobic to co ci podpowiada serce nom i rozum... zycze powodzenia i pozdrawiam ;)
| SmutnaBlondynQ: 29-11-2006 15:30 :(((....Jasmin prosze o pomoc ja nie wytrzymam ja wiem ze sama sobie stwarzam problemy.jak kiedys pisaala o moim bylym ktory studiuje 300 km od mojej miejscowosci tak ani razu od zerwania sie nie widzielismy dzis mi napisal SmS a ze jutro wraca bo jest chory i nalega na spotkanie:( czytajac tego SmSa w szkole zaczely mi lzy leciec jakos nie umeim o nim zapomniec a juz jestem z innym chlopakiem miesiac ale jakos nadal kocham tamtego ja sie zalmuje ja to czuje:((ja chce sie spotkac z nim i boje sie ze skrzywde mojego chlopaka jest mi ciezko jest mi zle doluje sie bedac z moim chlopakiem nadal mysle o dawidziee wiem ze to jest nie normalne ale nio nie umirm powstrzymac lez plakac mi sie chce...pomoz mi mam sie z nim spotkac ??z chlopakiem nie chce o nim gadac bo mi wyjedzie z haselkiem ze nawiajam mo o bylych licze na Cieebie:)) buziaki
| jasmin0707: 23-11-2006 17:18 Carolinne...ani sie waz myslec o samobojstwie!!! ty musisz po prostu znalesc sobie jakies zajecie...nowych znajomych. musisz po prostu to jakos odreagowac,pomyslec,czy warto sie tak meczyc? poczekaj to przejdzie tak jak napisala SmutnaBlondynQ (ktora juz chyba nie jest smutna :) czas leczy rany...naprawde! a napewno wypady ze znajomymi i poznanie moze jakiegos nowego fajnego kolesia ;) jak masz jakis problem to pisz...tu kazdy ci cos doradzi... ps. nie ma za co SmutnaBlondynQ...zawsze sluze pomoca :)
| SmutnaBlondynQ: 22-11-2006 15:13 Carolinne....widze ze masz dokladnie ten sam problem cio ja przezywalam jakies 2 miesice temu:((jak chcesz to sobie o tym poczytajw komentarzach z wrzesnia czy pazdziernika...bulam zalamana siedzialam plakalam po nocach sama milam mysli samobojcze myslaalm nawet zeby sie zabic i to nie raz ale nie warto dopiero to tez zrozumialam po dlugim czasie co bylo nie wroci:((zalamana dzien w dzien zero nie umialam sie uczyc nic komppletnie to cio przezylam bylo nie ,mozliwe placz dzien noc pamietam jakby to bylo dzis zaczelam palic i na Chu** mi to bylo wszystko jest nie warte yamtego placka ale naszczescie sie nie uzaleznilam:")tez zylam nadzieja ze cos z tego bedzie on sam zerwal i dziennie do mnie dzwoni nawet do dz i po CHu**??teraz sie czuje jakbym byla tylko kiedys jego zabawka powiem Ci ze mimo wszystko Ty go nie Kochasz tak mi sie wydaje to jest kwestia zauroczenia tylko sama se to wmawiasz zapewne jestes mloda z tego cio piszesz to widze..jeszcze nie raz sie zakochasz i odkochasz..jestes mloda nie ma sensu rozpaczac tyulko trzeba czasu jeszcze raz czasu nic na sile i po cio ci ubierac sie na czarno zyj tak jak dawniej:)!!!mi tez bylo ciezko to zrozumiec a widzisz po miesiacu nio moe troszq wiecej znalazlam nowa milosc sama ''zapukala do drzwi''nigdy nie przypuszczalam ze mnie spotka cos tak pieknego i nie mozliwe a jednak tylko po prostu nic na sile...duzo mi w tym pomogla JASMIN0707...Ktoorej za wszystko dziekuje po prostu bardzo madra dziewczyna to ona mi przegadal a ze nie ma sensu rozpczac i milam wszystko przemyslec przemyslalam TERAZ DZIEKUJE JASMIN0707 ZA POMOC...Carolline przemysl wszystko i zastanow sie czy twoje serduszko jest warte tego placuszka???pozdrawiam:) i 3mam kciuki...p.S nie zmieniaj sie zotan taka sama dziewczyna jak bylas kiedys jaka on Cie poznal!!!
| Carolinne: 22-11-2006 14:11 I dodam jeszcze, że przez to, chciałabym umrzeć. Że przez tą miłość stałam sie swoim cieniem. Jeszzce bardziej zamknełam sie w sobie, chodzę na czarno... Płaczę po kątach... I... nigdy już nikogo nie pokocham. umrę z tą miłością.
"Chcę znów wierzyć w miłość
Mieć siłę by wstrzymać łzy "
| Carolinne: 22-11-2006 14:08 Wszystkiego tego próbowałam. teraz nie widziałam już GO tak długo. Ciągle tęsknię. I ciągle Go kocham... Nie umiem przestać... To ponad moje siły. Czasem myślę, że samobójstwo będzie najlepsze. Ale samobójstwo jest tchórzostwem. Nie chcę, by On pomyślał, że zrobilam to z tchórzostwa. By pomyślał: "Dobrze, że nam nie wyszło, że odeszła, była pojeb***..." Nie chcę. Ale to cierpienie, które mną teraz kieruje, to wyłącznie wina tej miłości. Nie moja... miłośc to wybór podświadomy, nie Jego, choć poniekąd... Tylko wina losu, przeznaczenia... Może coś jeszcze z tego będzie? chyba raczej nie... Ale ja ciągle mam nadzieję. i ciągle nie przestaję Go kochać...
| SmutnaBlondynQ: 20-11-2006 13:47 Lau-rka...wiem sama cos podobnego co Ty do tej pory przezywam fakt mam chlopaka jestem z nim szczesliwa ale sytuacja jest podobna moj ekstak samo pisze jak twoj dokladnie ta sama gadka tez mam jeden wielki metlik w glowie dokladnie tak samo mnie czeka z nim spotkanie bo od naszego rozstania sie nie widzielismy ani razu bo on studiuje i gra w klubiie w innym miescie .dokladnie mam taki sam problem on tez ciagle do mnie pisze dzwoni wie ze mam chlopak itd ale nalega na spotkanie a ja sie zgodzialmm chociaz teraz do mnie dotarlo ze nie warto sie z nim spotkac jak przyjedzie poniewaz znow wroca wspomnienia placz itd.nie mam sensu tak mi sie wydaje z mojej strony zeby sie z nim spotykalas poniewaz wroci Ci wswszystko co bylo ikiedys wspomnienia chwile spedzone razem...Uwierz w siebie i zapomnij o nim wiem nie jest to latwe bo ja bedac z innym nadal mysle o tamtym placku:).ale po prostu jeszcze tydzien temuy jak z nim gadalam przez fonik to mu obiecalam ze sie spotkamy lecz w sobote bedac z chlopakiem w gorach przemyslalam ze nie spotkam sie z nim cieesz sei tym co amm i nie chce zniszczyc tego co piekne.Jezeli chodzi o Ciebie to na twoim miejscu bym sie z nim nie spotkala poniewa wytlumaczylabym mu ze nie chce cierpiec znow ze juz o nim zapomnialas itd i rowniez dodalabym do tego zeby nie pisal i nie dzwonil do Ciebie po prostu koniec to co piekne przeminol i chcesz po prostu zaczac nowe zycie wg mnie nie mam sensu byc z kims i klocic sie 6razy w tyg na 7.Widze ze jestes madra dziewczyna i podejmiesz wlasciwa decyzje taka co Ci serduszko dyktuje:) powodzenia :)!!
| Laur-ka: 19-11-2006 23:11 Pisze bo musze w końcu komuś wszystko opowiedzieć, może ktoś poświeci chwile moim myślom i pomoze mi...
Za 3 tyg.kończę 18 lat. Od pół roku jestem sama,teraz już wiem że wsumie dzieki sobie.najwspanialszy czas w zyciu przeżyłam przez ponad półtora roku bedac z moim teraz eks.zapewne każde z was które tyle czasu było w zwiazku wie ze w jeden dzien nie idzie opowiedziec wszystkich najwspanialszych chwil spedzonych z osoba która się kocha.ale kocha prawdziwa miłoscia,nie zauroczeniem wygladem tej osoby,itp.tylko miłoscia PO PROSTU.oczywiście nie każde chwile były kolorowe,były zonki i kłótnie.To co przeczytałam w historii powyżej to tak jakbym czytała większą cześć tekstu o samej sobie. Wiec nie musze wam opisywać co czułam wstajac kazdego ranka z myślą po co ja w ogóle wstaje?po co ja jeszcze funkcjonuje?dla kogo?Każde miejsce w moim mieście było NASZE wszedzie byliśmy RAZEM, wszystko przypominało mi JEGO, a każda myśl o nim to były łzy i żal do samej siebie...nie, nie miałam myśli samobójczych,to nie dla mnie.tylko to uczucie braku wiary w zycie,w zmaganie się z codziennymi problemami nie mogąc dzielic ich tak jak dotąd z najważniejsza osobą w życiu.bezradność.Postanowiłam wtedy robić wszystko żeby nie myśleć, ale w takich momentach jak totalny dół nie robi sie fajnych rzeczy, wierzcie mi.Tylko dzieki jedynej,najlepszej przyjaciółce na świecie odnalazłam jakiś cel który chce osiągnąć,to ona wyciągała mnie nad jeziorko,namowiła na przemeblowanie pokoju,jeździła na imprezki i to ona kazała mi żyć jak dawniej,tlko bez NIEGO.Nasz związek od początku był trudny,wiedzieliśmy o tym,różniło nas wiele;zainteresowania,poglady na życie i inne sprawy.po prostu każde z nas miało inne spojrzenie na rzeczywistość.właśnie z tego powodu dochodziło miedzy nami do poważnych sporów które najcześciej kończyły się rozstaniem na kilka chwil.Zawsze wracaliśmy do siebie bo coś w nas było,cos nas do siebie ciągneło...Bo bez kłótni byliśmy najszczęśliwsi na świecie.Niestety ja byłam bardziej szybko zapominającą osobą o złych chwilach,a ON to osoba w której po każdej ciężkiej kłótni coś się odkruszało, jakiś kawałek wytrzymałości.Rozkruszyło się wszystko na zawsze pół roku temu.Nasz związek się skończył i choć wiem ze ON mnie kochał nie potrafił w takim związku dłużej żyć.Nie mogłam wtedy tego zrozumieć jak można kochać i zarazem odejść.Mówił że „miłość nie wystarcza, to nie wszystko...” teraz wiem ze miał wtedy racje.Ale żeby wszystko przeanalizować trzeba na to sporo czasu.Dziś wiem jakie popełniłam błędy i co robić żeby ich nie popełniać.Taki zwiazek to najlepszy nauczyciel.Ale nie w tej całej streszczonej mojej historii jest mój problem.Jak już pisałam udało mi się żyć tak jak kiedyś chociaż już nie tak samo, zaczełam myśleć innymi kategoriami, zaczełam zyć też zyciem innych ludzi nie skupiam się tylko na sobie.Ale również rozwineło się przez ten czasMOJE NOWE życie w którym nagle pojawił się znowu ON!Nie ma wieczoru od ponad miesiąca żeby nie było jego strzał w moim telefonie,DZIESIĄTEK strzał!tylko że to wszystko trwa już ponad miesiąc a on NIC, pisze smsy od czasu do czasu ale nie wiele znaczace,po prostu o wszystkim i o niczym.Nie napisał NIC o jakimkolwiem powrocie.Wsumie byłam już tak „wyleczona” z tego wszystkiego ze byłam gotowa nawet się z nim zakumplowac.po prostu od czasu do czasu puscic sobie strzałke, napisac eska to wszystko.Ale przez ponad miesiac kontaktu z nim uczucia odżyły na nowo z mojej strony...pewnego dnia nie wytrzymałam i zapytałam jak mam rozumiec to ze codziennie się odzywa tak jak robił to dawniej,kim dla niego jestem?odpisał ze jestem jego była dziewczyna z którą wiele przeżyła teraz nie wiem kim dla niego jestem...zapytał co ja o tym myśle,powiedziałam ze myśle ze nadal nie jestem mu obojetna.Nie potwierdził tego ani nie zaprzeczył.i na tym w sumie się skonczyło odzywa się codziennie nadal.Wie ze za tydzien będę w miescie gdzie teraz mieszka i studiuje i zaproponował spotkanie.Proszę Was powiedzcie co o tym wszystkim myślicie??i jak ja mam się zachowac spotykajac się z nim??(od czasu naszego rozstania nie spotkaliśmy się ani razu...)O czym mamy ze soba rozmawiac?ile można rozmawiac o tym co się robi teraz...Pomóżcie bo ja już sama nie daje sobie z tym rady....
| jasmin0707: 19-11-2006 10:21 Kopczak...napisalam na twojego maila,a wiec sprawdz poczte. pozdrawiam
| kopczak: 17-11-2006 16:55 Jasmin... dużo się pozmieniało, sytuacja już wyglada inaczej, jest coraz gorzej,żeby nie powiedzieć że beznadziejnie.. jak możesz to daj mi swojego maila to Ci napisze, Bo wydajesz się bardzo mądrą i ogarniętą osobą:) mój mail kopczak@wp.pl
| jasmin0707: 15-11-2006 21:50 kopczak...rozumiem cie i wiem,ze pomimo wszystko chcialbys z nia byc,bo ja kochasz nie mozesz bez nij zyc,jest dlaciebie wszyskim itd. tylko,ze ona wiedzac,ze cos takiego uchodzi jej plazemi ze ty zrobisz dla niej wszystko moze wrucic do ciebie ale traktowac cie tak jak do tej pory,bo wie,ze ty ja kochasz i nie mozesz bez niej zyc,ze zawsze bedziesz robic dla niej to czego bedzie chciala...moze do ciebie chce wrucic z litosci...a moze naprawde jej zalezy...ale co to ma byc?!daj mi 2 tygodnie na pobawienie sie z innym,a pozniej bedzie pieknie,fajnie,milo i wogole...jeszcze,ze wogole napisales,ze juz 3 razy sie spotykala z innymi...ja w takie cos nie wierze ale to ja,a nie ty... musisz sam to wszystko na spokojnie przeanalizowac i zastanowic sie,czy warto??? jest pelno wyjsc z takiej sytuacji ale ty musisz dokonac wyboru,ja jedynie moge wyrazic swoja opinie... znam taki przypadek jak twoj i uwiez on wraca,bo mysli,ze tym razem bedzie ok,a dalej ona robi to samo,czyli bawi sie nim i nie tylko nim... na podstawie tego co napisales ja moge tylko wyrazic swoja opinie, nie moge ci napisac co masz robic gdyz niechcem miec pozniej nie spokojnego sumienia... pozdrawiam i zycze podjecia dobrej decyzji :) ps.pamietaj,bedzie co ma byc...nie wazne jaka podejmiesz decyzje,wazne,ze ja podejmiesz sam i napewno bedzie ona wlasciwa....
| jasmin0707: 14-11-2006 17:17 Blondi...musisz z nim otwarcie pogadac nic innego mi nie przychodzi do glowy takiego,zebym moglaci doradzic...to jedyny sposob,szczera i otwarta rozmowa...powiedz mu,ze moze ci o wszystkim powiedziec,nie musi dusic tego w sobie...ze mu sprubujesz pomuc jezeli bedziesz potrafic. pozdro
| kopczak: 13-11-2006 00:19 mowi tez ze chciala ze mna skonczyc bo mnie oszukiwala i nie zasluguje na takiego czlowieka jak ja... ze nie chce mnie wiecej ranic...
| kopczak: 13-11-2006 00:17 witaj jaśmin mam nadzieje że mi pomożesz... byłem z dziewczyna ponad 5 lat... było super... jednak ostatnio mówila ze chce sprobowac z kims zeby zobaczyc czy to ja jestem ten jedyny...chciala "przerwy", ostatnio poznała kogoś i się zadużyła.. i napisała mi że to koniec, ja jednak nie mogłem sie z tym pogodzic i zaczalem do niej dzwonic i mowic ze jej nie oddam nikomu i w ogole... jestem zalamany.. ona jednak powiedziala ze ten chlopak zawrocil jej w glowie, jest super i juz nie chce ze mna byc... ja sie nie poddawalem.. spotkalem sie z nia i zaczalem jej plakac jak dziecko jaki to jestem nieszczesliwy, że nie wyobrażam sobie życia bez niej, że sobie coś zrobie.... przy nastepnym spotkaniu powiedziala ze mnie kocha i zebym dal jej dwa tyg zeby spotkala sie jeszcze z nim i jakos to zakonczyla... i że obiecuje ze bedzie dobrze.powiedziala mi tez ze spotykala sie z nim "pokryjomu" juz jakis czas... nie wiem czy jej zaufac... ciezko mi strasznie bo kocham ja ponad zycie... w dodatku w czasie zwiazku 3 razy spotykala sie z innymi chlopakami... powiedziala mi o tym i złamała mi serce... powiedziala ze za 2 tyg sie wszystko zmieni... ze bedziemy razem szczesliwi... i ze chce sie zareczyc... ten chlopak do niej czesto dzwoni i sie spotykaja, widac ze jej tez zalezy ale mowi ze mnie kocha i bedzie dobrze...tylko nie wiem czy po takim czyms jeszcze kiedykolwiek jej zaufam do konca.... nie wiem co mam robic, zostawilbym ja ale NIE POTRAFIE bez niej zyc!!... nie wiem:(
| egh: 11-11-2006 23:55 Artykul jest bardzo dobry. Wszystkie zachowania w nim opisane idealnie pasuja do moich...zreszta nie tylko moich. Ja tez mam problem sercowy... Zastanawiam sie czy to byla/jest milosc... sama nie wiem. Podobalam mu sie. Czesto rozmawialismy, milo spedzalismy wspolnie czas. Ja jednak chcialam tylko przyjazni... Teraz bardzo zaluje... Kontakt sie zupelnie urwal, jednak czesto go widuje. Ale juz nie rozmawiamy... Moglam byc z nim... Ale fakt, ze znaczy dla mnie tak wiele zauwazylam dopiero teraz. Niestety jest juz za pozno... Jest mi smutno. Bardzo smutno. Nie wiem co robic - ratowac ta przyjazn, czy zostawic to wszystko na pastwe losu.
| SmutnaBlondynQ: 11-11-2006 10:44 jasmin...ja mu mowie zeby tez od czasu do czasu szedl z kolegami ale on nie chce powiedzial ze przyszla kolej na zmiany i nie chce ...ciaglke sie pyta czy go kjocham itd..on zawsze jak mi powie ze mnie kocha to mnie mocno przytula:)....mi naprawde na nim zalezy tylko sie boje rozczarowan...on juz miysli o o obraczkach:)..heh...co ja juz mamm robic??on wogole czasu nie spedza z kolegami tylko ze mna a ja kolezanki tez olalam i tylko z nim:)...wiesz mnie martwi tylko jedno ze on nie mowi np jak go cos gryzie itd...poprostu sie nie zwierza nie jest otwarty :((ja mu mam powiedziec zeby sie otworzyl czy ja???ja sie juiz na niego otworzylam i mu mowie cala prawde:)....ja tez mam nadzieje ze toi w koncu przyszedl czas na prawdziwa milosc:D:Doby szczescie kaazdy je pragnie:*..nie wiem cio robic????Buzaiaki
| jasmin0707: 10-11-2006 19:29 Smutnablondi...rozumiem,ze to dla ciebie zbyt piekne,zeby bylo prawdziwe...ale jednak wychodzi na to,ze jest prawdziwe,on cie kocha,po prostu kocha i musisz uwiezyc we wlasne sily,uwiezyc,ze w koncu przyszla kolej na ciebie i na twoje szczescie...fakt,ze moze nie bedzie ci co dziennie kupywal kwiatow jak juz bedzie ze soba dluzej (bo tak za zwyczaj bywa) ale jezeli teraz tak sie stara oznacza,ze mu zalezy i ze niechce cie zranic... Zyj tym co jest teraz,tym szczesiem,ktore on ci daje... Tylko wyjasnij mu,ze moze tez przeciez czasami wyjsc z kolegami na mecz,czy na piwo,bo przeciez ty tez pewnie bedziesz czasami chciala gdzies wyjsc z kumpelami na zakupy,czy ploteczki...wiesz,zeby on nie mial pretensji,ze rezygnuje dla ciebie z kolegow,a ty dlaniego nie... czasami tak bywa,bo faceci potrafia byc okrutnie zazdrosni heh ;P
A wiec ja ci zycze powodzenia i wieze w to,ze ci sie uda,ze w koncu czas i na twoje szczescie... buziaki i pozdrawiam ;*
| Amber: 10-11-2006 17:44 a ja po 1,5 zwiazku z chlopakiem, zerwalam z nim :(( najgorsza decyzja w moim zyciu, minelo pol roku ja dalej go kocham ale on nie chce byc juz ze mna , powiedzial ze go zranilam i nie chce ze mna rozmawiac:((( boze gdzie ja spodkam takie drugiego A*** :((( on jest strasznie honorowy dlatego nie wroci do mnie:(( a ja tak cierpie :((
| SmutnaBlondynQ: 9-11-2006 19:41 jasmin...fakt jest to wsystko zapiekne bedac z nim 2 tygodnie czuje sie znim jak z nim bym byla kilka lat powaga...tez go Kocham chociaz to dziwne tez mu to powiedzialam ...powiedz szczertze czy to nie jest zapiekne jak on dzienne lub co drugi dzien mi kupije roze jak zaden dotad z moich bylych chlopakow..bardzio dobrze sie rozumiemy:)...ciagle mi powtarza ze mnie kocha itd!nawet kolegow olal i ciagle ze mna przebywa!cio ja mam o tym myslec czy on jets za mna czy mnire nie zrani??buziaki
| jasmin0707: 8-11-2006 22:46 o dziewczyno (aniu:((() daj sobie spokoj! z tego co piszesz to wynika,ze to zwkly palant! robi cie caly czas w balona pewnie,a ty mu wiezysz,bo jestes slepo zakochana...on ma cie gdzies najwidocznie,woli inne rozrywki. jak mozna mowic do kogos to ci udowodnie jak cie kocham i sie rozlonczyc albo wogole robic to co piszesz...nie no wez go kopnij w tylek!!!
| ania:((((: 8-11-2006 07:53 Witam wszystkich, mam chłopaka od 9 miesięcy którego bardzo kocham, on niby też twierdzi ze mnie kocha!!! Ale nie potrafi się pogodzić z jego zachowaniem, które czasami mnie tak strasznie rani! Mowi ze idzie do kolegi po czym jest w barze, albo ze nie dlugo bedzie a wraca za 4 godziny, lub ja dzwonię do niego rozmawiam rozmawiam a on do bra narazie i si erozłancza, ja mówie do niego udowodnij że mnie kochasz a on na to no to już Ci pokazuję po czym się rozłancza!!! Nie rozumiem!!!:((((((
| jasmin0707: 7-11-2006 17:07 SmutnaBlondynQ...im szybciej mu wyznasz prawde tym lepiej,musisz byc szczera. a to ze on pierwszy powiedzial ze cie kocha nie znaczy,ze chce cie odrazu zarnic tylko moze juz od dluzszego czasu mu sie podobasz i po prostu wczesniej juz cos do ciebie czul...tylko dopiero teraz kiedy juz jestescie razem to wyznal. powiedz po prostu,ze ty na takie wyznania jeszcze nie jestes gotowa,ze to swiezy zwiazek i po prostu ty czujesz cos do niego (jeseli tak jest) ale jeszcze nie jestes pewna co to jest... dasz rade jak mu zalezy to bedzie dobrze... buzka
| Justine poet: 7-11-2006 16:07 Sama przez to przeszłam i naprawdę było identycznie jak w przypadku Qbka. Przede wszystkim czas, czas, czas! Ale wiesz co Ci powiem Qbek, że wiele się pewnie natrudziłeś, naharowałeś pisac tego arta, ale ludzie, którzy właśnie są na tym pierwszyn etapie (czyli to co opisujesz w pierwszych dwóch akapitach tekstu) tak jak napisałeś nie zrozumieją tego. I choćbyś nie wiem co im robił, jak tłumaczył to i tak nie zrozumieją. Sami muszą się z tym uporać. U mnie trwało to pół roku i trwało by pewnie dłużej, gdybye nie to, że dziwnym trafem mogłam odczuć na własnej skórze to, jaki człowiek, którego kochałam, jest naprawdę. Poprostu wreszcie wzięłam się w garść i zrozumiałam, że dla takiego śmiecia nie warto się zamartwiać, płakać...
| tuptus: 6-11-2006 22:38 Nigdy nie wiadomo czy szczerosc to wada... czy zaleta... w kazdym badz razie jezeli myslisz ze wszystko idzie dobrze, napewno nie wiesz wszystkiego!!!
| Dzievirz: 5-11-2006 10:18 Najlepszy sposób: żryjcie codziennie trociny od chomika. Koleś jadł 1kg codziennie i w tydzień mu przeszło:) Naprawdę!
| SmutnaBlondynQ: 5-11-2006 09:53 Cichy...ja zawsze mowie prawde jestem zbyt bezposrednia jak mi to mowia znajomi ale teraz sie boje bo to wszystko jest za swieze...wiesz ppowiem ci tak mam taki pierwszy przypadek nie iem co jest grane??to jest wszystko za piekne nigdy tak nie mialam i to mi duzo daje do myslenia??w zyciu bym nie przypuszczala ze az tak piknie moze byc??nie jest to dziwne??o cio moze chodzic w tym wszystkim bo juz nie rozumiem???pozdrawiam...
| Cichy_90: 4-11-2006 23:21 Wtrącę...
Mnie kiedyś ktoś nauczył, że najważniejsza jest prawda... i nawet jeśli stracisz przez powiedzienie prawdy, to możesz być dumny(a) z siebie, że powiedziałeś(aś) tą prawdę. Wiesz Blondi... myślę, że jeśli mu choć trochę zależy, a Ty się do niego przytulisz i mu to powiesz, to On CIe mocniej przytuli. O ile zrozumie. Ale nic nie będę doradzał lepiej. Pozdrawiam. Trzymajcie się.
| SmutnaBlondynQ: 4-11-2006 15:22 jasmin...juz tyle razy chcialam mu powiedziec ale nie umiem boje sie poprostu ze ze mna zeerwie lub cos w tym stylu:((...ja juz sie do niego w jakims stopniu przywiazalam i wiem juz ile dla mnie znaczy:)...boje sie to nir jest takie proste ...czasem juz mnie na lplacz zbiera:((...nie wiem cio robic??to jest smieszne zeby po tyg chodzenia kogos kochac on mi to pierwzy powiedzial po pierwszym dniu...boje sie naprawdw jest to chlopak bardzo ladny wysoki czrny trzeba przyznac fakt urode ma:)...pomoz
| jasmin0707: 4-11-2006 13:50 SmutnaBlondynQ...porozmawiaj z nim tak na powaznie,powiedz mu,ze niechcesz sie zbytnio jak narazie angazowac,poniewaz zostalas tyle razy zraniona...napewno zrozumie,jesli mu to wytlumaczysz i powiesz co cujesz...
| SmutnaBlondynQ: 4-11-2006 08:09 jasmin nio w konu inny sposob myslenia i to mi sie podoba:D:Dw koncu to zrozumilas.Kazdy z nasz ma dolujace dni nawet ja teraz majac chlopaka bedac z nim w zwiazku jakos bardzo sie boje z nim byc poniewaz boje sie tego ze on moze mnie skrzywdzic jak wiele do ntad moich bylych chopow...Przyznam ze poraz pierwszt dopiero staram sie byc ostrozna fakt nie powiem juz sie do niego przywiazalam po przez bardzo dlugi czas bylismy na stopniu koleznskim a ze soba zaledwi tydzien jestesmy:)..jakos bardzo sie bojee on mi deaje szczescie a jja sama sobie starzam problemy ciagle zamiast myslerc pozytywniw to mysle negatywnie ,,,jeju....chce w koncu byc szczesliwa:)lecz sie boje...pomoz mi co ja mam juz robic???buziaki papa
| jasmin0707: 3-11-2006 21:15 SmutnaBlondynQ...masz racje ludzie sami sobie stwarzaja problemy....czasami takze przesadzaj i wyolbrzymiaja. ja patrzac na swoje zycie stwierdzam,ze nie jest ono calkiem zle pomimo,ze nie jestem z kims, z kim chciala bym byc...mam dolujace dni jak kazdy ale teraz sa juz one baaardzo zadkie,nie tak jak kiedys,po za tym mam wspanialych znajomych i wogole swiat jest pelen innych ciekawych rzeczy,a przedemna jeszcze tyle lat...tyle do zrobienia... zycie jest tylko jedno i nie mozna go zmarnowac... wiem juz teraz,ze jak nadejdzie czas i na mnie to spotkam kogos odpowiedniego...moze nawet to bedzie juz nie dlugo ;) pozdrawiam
| SmutnaBlondynQ: 2-11-2006 20:19 witam was!!:):)...jasmin jak pisalam kiedys minal miesiac a juz jestem z innymz tym ktorym sie spotykalam wiesz chociaz to nie takie proste bo nadal mysle o tamtym nio coz ale trzeba wierzyc we wlasne sily i mam nadzieje ze przy moim KoFFanym MIsiu o wszystkim zapomne teraz przynajmniej sie staram szczescie w koncu nadeszlo :):*zrozumialm ze trzeba zdac sie na samego siebie i wierzyc we wlasne sily...zrozumialam to po tylu latach ze,,usmiech to najprostrza droga do drugiego czlowieka''jednym slowem uwirzylam w to i sie sprawdzilo teraz zrozumialam ze to jest mlody wiek i jeszcze nie raz czlowiek w zyciu sie zkocha mowei cio mam byc to bedzie...trzeba jedym slowem byc pozytywnie nastaiwonym do zycia...My sami sobie stwarzamy prroblemy meczac sie dolujac trzeba do wszystkiego z usmiechem podchodzic i dac na loozz..,,Zycie to walka i wiecej nic a jednak warto jest zyc''fakt zgodze sie z tym zdaniem:nie masz nikogo źle,masz- to albo nie wychodzi albo się nudzi albo cierpisz,czyli też źle...nie powiem bo mam kogos jestem troszq szczesliwa a troszq wracaja mi dawne wspomnienia i teraz staram sie byc ostrozna jak sie tylko da...trzeba zyc chwila a nie przeszloscia ani przyszloscia!!!glowa do gory i bedzie dobrze pozytywne nastawienie do zycia:):).....Nec:nie przejmuj sie tak jak poisalam jasmin nie mozna sie dolowac my sami sobie stwrzamy nie potrzebne problemy uwierz mi:/
sama sie kiedys dlugo meczylam i wiem jak to jest ale trzeba CZASU jeszcze raz CZASU z czasem wszystko mija:):)glowa do gory duzo usmiechu i bedzie dobrze uwierz mi jeszcze nie jednego ksicia spotkasz:):)) Buziaki dla WAs:*:*
| nec: 2-11-2006 16:56 u mnie to dopiero początek męczarni jakes bedzie . .... nie przejmuje sie chociaz dalbym wszystko za poprzedni czas ;/////
| tuptus: 2-11-2006 08:54 "szczescie wywyzsza, szczescie poniza.. wszystko na swiecie czasowe i przemijajace, kazda rzecz jak woda przeplynie, jak lisc na drzewie.... zolknie i gnije..."
Mozna sie poddac, nie wierzyc w nic, albo probowac... Czekac?? Na co? na los szczescia? A nie lepiej samemu to szczescie wziac w swoje rece? Swiat nie jest ograniczony... nie wszystko ogranicza sie do tych, co juz poznalismy do podszewki.... sa inne charaktery... inni ludzie....
"...lecz zaden smutek nie przewazy radosci ktora niesie krotka chwila spedzona przy niej..." znajde ta radosc... "ktos" bedzie mowil to samo w stosuku do mnie...
kiedys napewno...
| jasmin0707: 1-11-2006 22:24 tam powinno byc "za kazdym razem bedzie do bani..." bez tego "do" sorrka ;*
| jasmin0707: 1-11-2006 22:21 eh...wiecie co życie to udreka,nie masz nikogo źle,masz- to albo nie wychodzi albo się nudzi albo cierpisz,czyli też źle...i co ryzykować teraz,czy nie...? o to jest pytanie,bo albo cie ten ktos po tygodniu kopnie w tylek ewentualnie po miesiacu albo ty go kopniesz,a moze byc tak,ze to bedzie cos jedynego,nie powtarzalnego,tak pieknego jak tylko mogli byscie sobie tylko wyobrazic... a wtedy albo nadejdzie koniec (wy zakochani bez pamieci znowu cierpicie) albo to bedzie trwalo juz do konca..................................... ....i jeszcze dalej........................
za kazdym razem jest tak samo,za kazdym razem sa te same opcje,kazdy wie o tym ale i tak kazdy praktycznie ryzykuje...heh zycie to ruletka szczescia albo trafisz raz a pozadnie albo bedziesz trafial w kolko i za kazdym razem do bedzie do bani...
eh...ale sie rozpisalam.pozdrawiam
| Amber: 1-11-2006 18:34 a ja mecze sie juz pol roku.....dokladnie czuje sie tak jak jest opisane wyzej...nie rozmawiam juz pare miesiacy z Ta osoba ale chdozimy razem do szkoly, widzimy sie na baletach i to wraca...a wszytsko przez jego honor i super kolegow :(
| Cichy_90: 29-10-2006 21:58 Wiem Jasmin, to niestety staje się powrzechne.
A do postu Tuptusa... Doskonale się z Tobą zgadzam. Ja używając słowa "zakochać" ( o ile wcześniej takiego używałem... niechce mi się patrzeć...) miałem na myśli uczucie. Coś więcej niż tylko "podobanie się", czy jak to nazwać. Choć naweno nie chodziło mi o prawdziwą miłość, taką która wytrzymała próbę czasu. ( bo tylko wtedy chyba można mówić o prawdziwej miłości..). Może trochę mące ( napewno ... :P) , ale śpiący jestem :)
Pozdrawiam
| tuptus: 29-10-2006 00:45 jejq, nie mozecie tak mowic. Faceci?? A kobiety?? Jak sie nie ma milionow na koncie, kaloryfera na brzuchu i bmw w garazu to juz chlopak nie ma szans... Nie tylko faceci sa tacy!! Kobiety tez grzesza!!
A milosc? Zakochanie? Czytam "kochalem/am kilka razy..." jak tak mozna mowic?? To byla milosc?? Czy zauroczenie... potrzeba... Cos o milosci moga powiedziec tylko nasi rodzice/dziadkowie ktorzy po 50latach malzenstwa mowia sobie "tak" przy ponownym slubowaniu.... oni moga powiedziec co to jest milosc... czy istnieje naprawde... takie jest zycie, nie ktorzy rozchodza sie po miesiacu... roku... latach...
...niektorzy nigdy....
kiedys trafie... czy ja musze byc szczesliwy????? chcialbym zeby "ktos" byl szczesliwy przy mnie...
"Przyjemnosc ma sie do szczescia mniej wiecej tak, jak drzewa do ogrodu; nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilosci, nie stanowia jeszcze ogrodu"
To nie byla milosc... nie mogla...
| jasmin0707: 27-10-2006 21:03 Cichy_90...ja wiem,ze nie wszyscy tacy sa ale na tylu chlopakow ile ja znam,a uwiez znam baaardzo duzo,moze jakies 20 % nie patrzy tylko na wyglad...
| Cichy_90: 26-10-2006 16:32 Jasmin... Słowa mogłyby jeszcze kogoś urazić, więc nie krytykuj wszystkich facetów. Dobrze, że się poprawiłaś w tym poście, pisząc, że są jeszcze jacyś faceci, których interesuje nie tylko wygląd. To samo Smutna Blondi... naprawdę nie wszyscy są tacy. Znam kogoś, kto nie jest z żadną, bo nie trafił na ta odpowiednią, ale nie w kwestii wyglądu. Nie wszyscy są tacy jak piszecie...
Niestety są ludzie, którzy ranią... i Wy właśnie na takiego człowieka trafiłyście. Przykro mi.
Pozdrawiam
| jasmin0707: 26-10-2006 06:55 bo najwazniejsze sa dla nich duze... i fajny... wnetrze to ich raczej nie interesuje,a jeleli juz to moze co 15 chlopaka....... na swiecie!
| SmutnaBlondynQ: 25-10-2006 20:09 jasmin0707...masz racje i to ogromne!!chlopcy zmieniaja dziewczyny jak rekawiczki!!wiecznie nie zadowoleni bawia sie i tyle....popatrzcie na siebie nie ma idealow albo zaakceptujecie dziewczyny takimi jakimi sa albo nara...wy patrzycie tylko na wyglad popatrzcie na wnetrze co sie kryje w srodku ...czemu nie dostrzegacie tego??tylko nas dolujecie??
| jasmin0707: 25-10-2006 17:28 faceci...bez was by zycie bylo latwiejsze,duzo latwiejsze...pojac nie moge dalej o co wam tak naprawde chodzi??? ta mala,ta brzydka,ta gruba,ta glupia...czego wy do cholery chcecie?!! najlepiej jakby kazda wygladala tak samo,zachowywala sie tak samo i miala taki sam charakter...przynajmniej byscie nami nie przebierali jak ciuchami na zakupach!!!
| SmutnaBlondynQ: 25-10-2006 17:21 moli....fakt to nie jest moj pierwszy chlopak tylko juz ktorys tam z kolei nie wiem za duzo z nim przezylam jakos...chociaz mialas racje twoje slowa:,,Zostan taka dziewczyna jak Cie poznal duzo mi pomogly''bo sie z tym przespalam i przemyslalam to ...nio coz dzis mija miesiac od kad nie jestesmy razem z dnia na dzien co raz mnie juz o nim mysle lecz czasem jest juz tak ze jak wspomnienia wracja to dolka na dlugi czas lapie:(:(...doszlam do wniosku ze jeszcze nie raz czlowiek w zyc sie zakocha i odkocha...jednym slowem rozstania sa ciezkie tylko przez jaki czas tylko najgorsze jest ze my kochamy osoby ktore nas nie kochaja co bardzo boli:/:/...nie wiem co do tanmmtego chlopaka to jakos z nim nie mam tematow i nie umialabym byc z nim... narazie musisz czas wyleczc rany tylko najgorsze jest to ze on 1 listopada przyjezdza i sie mamy spotkac czego sie boje bo wiem ze mu sie rzuce na szyje i wpadne w ryk:(:(nie chce tego:(:(...im wiecej go nie widze tym szybciej mi to przechodzi:):)...tylko najgorsza jest nauka jak to w liceum przez niego mam safe lufy bo nie umiem sie uczyc:/ chociaz wczoraj siedzialam do 12 w nocy i kulam histe jak nigdy takjk dlugo bo nie umiem sie nauczyc:/....moli masz moze gg??pozdroFFionka:*:*
| Cichy_90: 25-10-2006 16:40 Ja zyć chwilą nie potrafię... Jakoś mi to nie idzie :) no może trochę żyję z dnia na dzień ze szkołą, ale staram sie to zmienić :) kilka razy w tygodniu mam dołka... ale.. czasem nawet to lubię... zwłaszcza jak jestem sam... ( no może z gitarą :) wtedy jakoś tak przychodzą mi refleksje... nad sobą. Trzeba żyć.
I ludzie, wielki apel. Nie mówcie, że niema po co żyć, bo to nieprawda. I już napewno nie szantażujcie tym nikogo z kim chcecie być, a ta osoba Was odrzuca... tzn nie mówcie tej osobie, że życie straciło dla Was sens, gdy tamta osoba powie "nie".
Tak jakoś mi się napisało...
Pozdrawiam!
| moli: 25-10-2006 07:48 Buddyści np.nie golądają się za siebie i przed siebie bowiem uważają,że uwalnia to złe moce.Dlatego żyją chwilą!!!Ja zaczełam życ właśne tak i to od paru dni dosłownie i cieszę się tym co mam, a nie tym co miałam i tym co być może będę miała.
| moli: 25-10-2006 07:44 Impulsivo Twój problem właśnie tkwi w ,,mogliśmy'', ,,czuliśmy''.Przestań się tym zadręczać może czasem to pomaga, ale to zależy jesio kiedy.Jeśli nie chcesz ryczeć to pogadaj z nim poraz ostatni na ten temat jeśli to nic niezmieni to po prostu postaraj się o nim zapomnieć i to nie mus być wg zasad wypisanych powyżej...Moja droga kumpelkę może to denerwować,ale jeśli jej na Tobie zależy to przetwa nawet i to i nadal będzie Cię wspierać:)My kobiety mamy przerąbane, ale mężczyzni wcale nie mają lżej:(Zawsze na nich narzekamy,że facet to świnia itp.ale kobiety też potrafią być płytkie w tym przypadku nie obstaje za nikim:)Pozdrawiam Was wszystkich:)
| moli: 25-10-2006 07:37 SmutnaBlondi...myślenie wkółko o tym samym nic Ci nie da tylko jedynie może pomóc w pojawieniu się jesio gorszego stanu zdrowia:(Ja miałam bardzo ciężką sytuację(ryczałam,piłam,brałam i kaleczyłam się) i w sumie nie można powiedzieć,że jest już ok(tyle,że już tego nie robię).Ale się 3mam bo wiem,że kocham go bardzo mocno i on to odwzajemnia.On ma dziewuchę(boli mnie to)ale 3mam się sztywno:D.Najgorszą rzeczą jest się poddać:/Jeśli Ewa była zdolna zerwać jabłko to...???Związki na odległość kto wie czasem są udane a czasem nie.A temu chłopakowi narazie nie mów,że Ci się podoba bo po 1 możesz go spłoszyć, po2 może zrobić sobie nie potrzebną nadzieje.Idź sobie sama w jakieś ciche miejsce gdzie bedziesz tylko słyszała samą naturę i przemyśl wszystko,weź kartkę i długopis i pisz...Ja akurat byłam na działce i wtedy wszystko zrozumiałam:)a eraz od czasu do czasu chodzę na most kolejowy,ost.nawet wysłałam list miłosny w butelce i też mi to pomogło:)Aaa i zacznij się modlić(ale nie paciorki itp.)po prostu rozmawiaj z Bogiem:)I co do tego wspoarcia jak bys go poznała nawet nie wiedziałabys za co go kocham jak większość moich i jego ziomków i nasze rodziny.A tylko my dostrzegamy w sobie to coś:)
| Impulsivo: 24-10-2006 17:43 Tak właśnie czuje się tak jak jest to opisane w pierwszej części poprostu...straciłam sens. Nie chce mi się żyć, nie mówiąc o nauce nic mi do głowy nie wchodzi, a najgorsze jest to, że gdy rozmawiam z nim na ten temat...on mówi, że nie wyszło nam z jego głupoty, że terach jest tego troche żal...to jeszcze bardziej mnie dobija, że mogliśmy być tacy szczęśliwi skoro obydwoje coś do siebie czuliśmy:( Boje się, że mi to jeszcze długo nie minie, bo wciąż mam z nim kontakt i tegego kontaktu nie zerwiemy...ale nie wyobrażam sobie, żeby on miał dziewczyne, nie znosła bym tego:/ No właśnie i tu u mnie problem bo sie przyjaźnimy. Mówie o nim wkolo, chyba moja kumpela ma mnie już dosyć, ale nie potrafie nie wspominać tych wszystkich chwil...Rycze i rycze wszystko wywoluje u mnie płacz. Jedno co wiem nauczyłam sie kochać...
| SmutnaBlondynQ: 23-10-2006 21:13 moli problem w ty ze staram sie uczyc ale nie umiem mam zle ocenki jak nigdy co bardzi mnie juz doluje...nie umiem z nim rozmwaiac bo potem wszystko konczy sie placzem i jest mi smutno a nie umiem mu powiedziec tego cio do niego czuje:(::(...lecz ostatnio poznalam fajnego chlopaka podoba mi sie widzielismy sie w sob i nd chcialabym mu powiedziec ze bardzo mi sie podoba itd lecz nie wiem czy to dobry pomysl??bo nadal mysle o tamtym:(:(chociaz trzeba przyznac juz mniej bo uswiadamiam sobie ze na odleglosc chodzenie nie mialo by sensu?nie wiem cio juz mam robic wmyslach sie gubie??:/...chcialabym normalnie sie zaczac uczyc ale nie umiem gdy sie ucze ok ale jak juz ide do odp to sie konczy jedynka i boje sie ze jezeli tak dalej bedzie to sobie rok zawale:(a tego nie chce:/...a cio do twojego przypadku to nie wierze ze nie chce zadnego wsparcia wlasnie w takich chwilach jest potrzebna druga osoba pormawiajcie o wszystkim a bedzie latwiej...buziaki pomoz mi jakos jak umiesz prosze:D:)...
| SmutnaBlondynQ: 23-10-2006 21:12 moli problem w ty ze staram sie uczyc ale nie umiem mam zle ocenki jak nigdy co bardzi mnie juz doluje...nie umiem z nim rozmwaiac bo potem wszystko konczy sie placzem i jest mi smutno a nie umiem mu powiedziec tego cio do niego czuje:(::(...lecz ostatnio poznalam fajnego chlopaka podoba mi sie widzielismy sie w sob i nd chcialabym mu powiedziec ze bardzo mi sie podoba itd lecz nie wiem czy to dobry pomysl??bo nadal mysle o tamtym:(:(chociaz trzeba przyznac juz mniej bo uswiadamiam sobie ze na odleglosc chodzenie nie mialo by sensu?nie wiem cio juz mam robic wmyslach sie gubie??:/...chcialabym normalnie sie zaczac uczyc ale nie umiem gdy sie ucze ok ale jak juz ide do odp to sie konczy jedynka i boje sie ze jezeli tak dalej bedzie to sobie rok zawale:(a tego nie chce:/...a cio do twojego przypadku to nie wierze ze nie chce zadnego wsparcia wlasnie w takich chwilach jest potrzebna druga osoba pormawiajcie o wszystkim a bedzie latwiej...buziaki pomoz mi jakos jak umiesz prosze:D:)...
| moli: 23-10-2006 12:50 Help Me!!!!Właśnie się dowiedziała,że ten chłopak jest chory...przeczuwałam,że cos jest nie tak, ale nie chciał mi powiedzieć teraz wiem to już na 100% nie wiem co mam robić, jak mu pomóc skoro on nie chce od nikogo żadnego wsparcia:/???SmutnaBlondi nie powinnaś zmieniać się z powodu tego chłopaka...Zajmij się czymś np.lekcjami to troszkę odstawi Cię od myślenia o NIM albo zacznij medytować(uwierz to naprawdę pomaga)!!!A jeśli czujesz lub jesteś pewna,że on w zupełności nadal odwzajemnia Twoje uczucie to porozmawiaj z nim szczerze...I niezmieniaj się tylko zostań tą samą panną, którą on poznał:D
Regnar nie można być zakochanym tyle razy to mogło być zwyczajne zauroczenie lub przyzwyczajenie jeśli byłeś z którąś z nich...
Ja wiem, że mimo iż mój luby mnie skrzywdził to z każdą rozłąką i godziną kocham go coraz bardziej!!!Kocham go i jestem w nim zakochana...Nigdy nie doświadczyłam takiego uczucia...jego złe humory odczuwam na kilometr,czasem nawet jest tak,że jak o nim myślę to boli mnie serce i głowa wtedy do niego dzwonię i co???Dowiaduję się,że nie poszedł do pracy bo zasłabł albo jest przeziębiony...Sny o nim każde się spełniają...Cierpiałam, ale doszłam do wniosku,że Miłość to wielki dar i napewno go nie odrzucę w szczególności jeśli jestem przekonana,że z nim będę a tym bardziej teraz go niezostawię...Żyjcie Chwilą I Tym Co Was Czeka...Nigdy Nie Oglądajcie Się Za Siebie!!!
| poprostu ja: 22-10-2006 16:34 Moim zdaniem niemozna sie uodpornic na miłość bo albo sie kogoś kocha albo to jest poprostu zauroczenie!! >Ragner< kocha sie tylko raz w zyciu!!! NAPRAWDE
| Ragnar: 21-10-2006 22:54 Ja zakochany byłem 5-6 razy z czego wszystkie zakochania były nieszczęśliwe. I jakoś żyję. Zastosowałem technikę medytacyjną "blokada emocjonalna". Czasem jest trudno, lecz chyba jest to lepsze niż kolejne, bezsensowne i nieszczęśliwe zakochiwanie się.
| jasmin0707: 21-10-2006 18:02 Shirin Gol...calkowicie sie z toba zgadzam,niestety...ale to prawda. stwierdzilam,ze najlepiej nie wdawac sie w zwiazki,no moze nie dokonca ale napewno nie z osoba,ktora dlugo znasz,mieszka,gdzies blisko i macie kupe wspolnych znajomych,bo pozniej jest jak jest po zerwaniu. pewnie wszyscy wiecie co mam na mysli,a jak nie to mniej wiecej wyjasnie... spotykasz sie ze znajomymi,kazdy wypytuje co sie stalo,jago bliscy koledzy zwalaja cala wine na ciebie,a jak twoj byly jest dupkiem to jeszcze dopowie pare historyjek i wychodzi na to,ze najlepiej nie wychodzic z domu...nom i wogole nie przyjemne uczucie,sytuacje jezeli ty i on jestescie ze wspolnymi znajomymi...nom itd.
| SmutnaBlondynQ: 21-10-2006 14:51 hejka wam wszystkim!!!qrczem...jetsem cholernie zalamana nie wiem cio juz mam robic??juz nie raz mam takie mysli zeby skonczyc ze soba...ufff...mianowicie chodzi o to ze w ogole nie mam szczescia w milosci:(jestem beznadziejna...po raz kolejny stracilam chlopaka ktorego kochalam przez wlasna nie przemyslana glupote.to cio zrobila bylo nie przymyslane chcialam go tylko sprawdzic a wiec postanowilamm kupic sobie 2 nr i popisac z nim...fakt pisal na ten drugi nr ze jest szczesliwy ze swoja dziewczyna(czyli ze mna)ze odnalazl szczescxie.lecz potem mi napisal ze wie ze to ja i zebym sie przyznala ok to przyznalam mu sie i poweidzialm ze zrobilam to bo nie umialam mu zaufac zbytnio bo problem byl w tym ze on zaczal studia w tym roku i jest siatkarzem on ma 19 lat i mieszka poki cio 300km ode mnie...powiedzial mi dopiero zobaczymy sie na swieta to juz tracilo sens odleglosc mnie zaczela meczyc...ja bylam jego pierwsza dziewczyna mielismy tyle plano lecz wszystko runelo...to juz miesiac od kad nie jestesmy razem jak on mi napisal ze juz nie jestesmy razem zaczelam palic strasznie sie zmienilam itd a ja tego nie chce lecz nie umie..zalezy mi nadal na nim od czasu do czasu dzwonimy do siebie i gadamy godzinami przez tel.chcilabym wszystko naprawic lecz juz sie nie da?!nie wiem co mam robic ze soba totalnie sie zminiam mysle o nim ciagle.. oceny mam zle jak nigdy uczyc sie nie umiem cio mam robic??ciagle mam rozne mysli wszystko mnie meczy ...plosiem o jakas pomoc???zycie traci sens pomalu ...czedmu ja mam takiego pecha zawsze??pomzcie:(:(:(
| PatrysiaL.B: 20-10-2006 20:57 ostatnio miałam taką sytuacje... bylam z chlopakiem 8 miesiecy po czym on zerwał oznajmiajac mi iz nie chce juz miec dziewczyny :( boly bardzo te słowa a zwłaszcza ze dzien wczesniej upewnial ze jush nigdy mnie nie zrani :( ale mineły 2 tygodnie nie wytrzymał zdał sobie sprawe ze kocha mnie i nie potarfi zyc bezemnie przeprosił w najpięknieszy sposób jaki tylko mógl i dlatej jestesmy razem .. czy dobrze zrobilam ze wróciłam heh to sie jeszcze okaze ;) buziaki ;*
| moli: 20-10-2006 13:06 Ostatnio wpadłam w dużego dołka emocjonalnego i to napewno nie powód nadchodzącej zimy:(, ale Cichy tj. wspomniałeś o przyjaciołach...nie wiedziałam że ich tylu mam a w tych ciężkich dla mnie chwilach każdy na swój sposób próbował mi pomagać i nadal to robi...wiem przynajmniej że nie jestem sama:)No i mam WAS:):):)!!!!
| Cichy_90: 17-10-2006 21:10 Wiesz co Moli, może Shirin chodziło o to, że:
Ty go kochasz. Ale żeby mówić o miłości to chyba dwie strony muszą się zaangażować... ale tak naprawdę.
A nie tak, jak ktoś mi niedawno powiedział, że: Jedna osoba chce "być" z kimś, a druga chce "mieć" kogoś...
Ale dzisiaj słabo myślę, chyba jetem chory, więc moge się mylić, co do tego o co Shirin chodziło...
Wiem jedno, dobrze jest mieć komu zaufać... dobrze jest mieć przyjaciół...( :) )
| moli: 15-10-2006 18:26 Shirin jak to to nie jest miłość???Z której strony:z mojej czy jego???Ja wiem co do niego czuję i wyobrażcie sobie, że jak zszedł z promu zadzwonił do mnie...rozmawialiśmy bardzo długo. Sama już nie wiem czy o nim zapominać czy nadal czekać bo byc ,,może kiedyś'' naprawdę będziemy bardzo szczęśliwi:D.Dziś jego siostra do mnie zadzwoniła, właśnie lecę się z nią spotkać, mam jakieś złe przeczucia:(
| Roksianka5: 14-10-2006 11:26 kocham faceta....z ktorym bylam i sama zerwalam bo mnie oklamywal ze mnie kocha a kochal moja przyaciolke...nie daje sobie z tym rady...tym bardziej ze on caly czas jest w moim zyciu...pisze na gg, puszcza sygnalki, oddzywa sie....mam mu powiedziec ze to boil??????!!!! jak mam to zrobic...? jak mu to powiem to potem nie spojrze w jego oczy..a dosc czesto na sibie wpadamy bo mieszka w tej samej miejscowosci..:(:( pomocy;((
| Shirin Gol: 13-10-2006 19:23 widzę, Jasmin, że miałaś podobnie... tyle do ciebie czuję, bardzo chcę się zmienić, nie chcę cię już więcej ranić, tak bym chciał by wreszcie było między nami dobrze, byś była szczęśliwa, ale nie chcę już z tobą być"... hmm... a potem po tysiącu łez, upokorzeń (jejku, jak miłość poniża...), próśb, byśmy spróbowali, zawsze odmowy, dowiadujemy się, że "on wcale nie chciał zerwać, tylko tak wyszło". Heh...
Moli... to nie może być miłość.
I... czym Cię zainspirowałam? :]
| jasmin0707: 13-10-2006 15:14 czy faceci potrafia tylko ranic? jak mozna z kims zerwac,po to by go nie ranić i przy tym twierdz,ze chce sie z nim byc...? a i jeszcze na koniec zmieniac zdanie,czy faceci nie umieja mowic wprost wszystkiego? przeciez sa tacy odwarzni...
| moli: 13-10-2006 10:59 Wiecie on dziś wyjechał i postaram się o nim zapomnieć, choć wiem,że to nie bedzie łatwe:(Jego ostatnie słowa przed wyjazdem brzmiały:Poczekaj jeszcze pół roku i bedziemy w końcu razem na zawsze sami z dala od wszystkich!Szczerze mówiąc poruszyły mnie te słowa bo zauważyłam że dzieje się z nim coś złego...nie chciał mi powiedzieć, ale czuję że coś go w środku tłumi. Miłość to chore uczucie:Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie:)
| Ricardo: 12-10-2006 15:22 pytam Shirin, bo chciałem zobaczyć czy dobrze mi się wydaje;D a poza tym zainspirowałaś mnie;P
| moli: 8-10-2006 11:13 Dzięki Wam za wszystko:-*, chłopak jutro wyjeżdza...nieodzywa się do mnie i to chyba jest koniec...jest mi tak smutno z tego powodu, ale cóż trzeba żyć dalej:-/
| Shirin Gol: 6-10-2006 21:22 ...Jasmin ma w dużej mierze rację... tak boli, tak pamiętacie, bo to pewnie była pierwsza poważna miłość... Kiedyś wyznawałam zasadę, że miłość może być tylko jenda na całe życie... ale to chyba nieprawda, taka utopijna myśl... Tym bardziej, że Ty Moli, dałaś mu bardzo dużo... a to przywiązuje... bo to jest wyjątkowe... i nic dziwnego, że tak się czujesz. Ale musisz się w sobie zebrać i dojść do wniosku, że to możesz podarować też innemu... Nic dziwnego, że jesteś tak bardzo zakochana w chłopaku, który był pierwszy. Tak samo jest z całowaniem... to jest piękne... ale tak samo będzie, gdy szczerze się otworzy przed kimś innym. Uhh... pewnie mój zlepek myśli średnio się wiąże w całość:]
Ricardo... tak, ma bardzo dużo wspólnego z kwiatem:] Jest to jedno z imion arabskich, po polsku brzmiałoby "słodki kwiat". Czemu pytasz?:>
| jasmin0707: 6-10-2006 18:14 czytajac wasze historie pomyslalam,ze moze moja tez jest dosyc ciekawa. moze mam dopiero ta 17-stke ale juz jedna straszna milosc przeszlam...bylam z chlopakiem 7 miesiecy a nie moglam o nim zapomniec przez 4 lata!!! dopiero jakies pół roku temu uswiadomila sobie,ze to byla po prostu pierwsza milosc i tak naprawde to tak do konca ja nigdy o nim nie zapomne... dziewczyna,ktore maja tego typu problemy radze postawic ta sprawe w innym swietle-takim np.jak moje... zycze udanych podbojow i dziewczyny glowa do gory!!! facet jest jak autobus-zawsze bedzie nastepny :)
| za?amana:(: 6-10-2006 15:25 moli moim zdaniem znajomi maja racje oni zawsze widza cos obiektywnie z boku wiec wydaje mi sie ze raczej chca twojego szczescia olej tego chłopaka nie ran sie jescze bardziej :) tez jestem z toba my babki powinnysmy sie trzymac razem hih zycze miłego dzionka:*pozdrawiam wszystkich
| za?amana:(: 6-10-2006 15:20 postanowiłam zerwac wszytkie kontakty z ta osoba mimo ze go kocgham wiem ze nie moge z nim byc...musze sie do tego przyzwyczaic i całkowicie zrazic sie do niego wkoncu on sie nie zmieni tzn tak mysle a jak bym z nim była zraniłabym moja cała rodzine ktora przy mnie trwa by mi pomoc...zawiodłabym ich a On bił mnie czesto i nie sadze ze sie mogł by zmienic niech sie zmienia dla innej ..ja wycierpie swoje i mi moze przejdzie ta chora miłosc :(((((((((((((
| Ricardo: 6-10-2006 13:17 Shirin Gol! Czy Twoj nick ma zwiazek z kwiatem;>?
| moli: 6-10-2006 10:33 Złamana masz bardzo podobny problem...Mi znajomi tez mówią, że on nie jest mnie wart...Łączę się z Tobą w bólu:(:(:(
| moli: 6-10-2006 10:23 Tak niedawno opisywałam swój problem i sama sobie się dziwie, że znów pozwoliłam sie zranić:(Około dwóch lat temu sie poznaliśmy i od pierwszego spotkania wszystko się zaczęło.Zdecydowałam się po 8 miechach, że podejmę ten ważny krok o który mnie prosił(sex-byłam taka głupia:/), niestety niz stąd ni zowąd on odszedł(czego mogłam się spodziewać). Najlepsze jest to, że zrobiłam to mimo iż miałam swiadomość, że nie jesteśmy parą. Potem spotykaliśmy się jako kumpel/kumpelka. W końcu doszło do tego, że się pokłóciliśmy o moją przyjaciółkę i jego eks:wyzwał mnie i pobił. Na drugi dzień przeprosił mnie w esie i do momentu jego powrotu pisaliśmy.Nie widziałam go bardzo długo i cierpiałam, ale sama nie wiem czy z bólu jaki mi wyrządził czy z braku jego osoby:(Gdy wrócił z roboty uznalam, że naprawdę się zmienił i tak też było i nadal jest...Mówią, że drugi raz do tej samej wody się nie wchodzi szczególnie gdy uprzednia poparzyła. Ja ufając sercu i ciału oddałam mu swoje życie i przez 3 tyg. naprawdę było dobrze jak nigdy.Najgorsze jest to,że przez te 3 tyg. dużo z nim przeżyłam i dowedziałam się tylu rzeczy, że jego obecna panna nie wie o nim tyle co ja(gdy się spotykaliśmy przez te 3 tyg. on z nią był w związku) Dowiedziałam się, że on mnie kocha i marzy o tym by ze mną być, ale nie może. Na drodze do naszego szczęścia stoi dużo przeszkód...Minął tydzień a on kompletnie mnie zlewa ani cześć ani pocałuj mne w dupe:(Kompletnie totalna olewka, pisałam do niego, ale nie odp.prosiłam o marne 30 min. na spotkanie nie odp.Wczoraj go widziałam z panną...w jednej chwili zycie mi się zawaliło. Wiem, że on się czegoś boi, ale to typ macho on nigdy nie płacze i się do niczego nie przyznaje. Przy kumplach jest górą, jest twardy i zyje pod prasją innych ludzi, ale gdy jesteśmy sami jest całkiem innym człowiekiem tym którego pokochałam. Wiem, że źle zrobiłam i być może zachowałam się jak....ale naprawdę życie bym za niego oddała, a za to, że głowa mnie w tym czasie opuściła będę ponosić tego konsekwencje:(:(:(Najgorsze jest jednak to, że na osiedlu tam gdzie on mieszka moi i jego zarówno kumple wiedzą o wszystkim co robiliśmy...Tylko są na tyle kulturalni i na tyle mnie lubią, że jego olali!Boziu po tym wszystkim ja nadal mam go w sercu. On w poniedziałek wyjeżdza a moje zycie się rozpada...ja teraz nie wyjdę z tego cało. Popełniłam taki błąd i teraz płacę za miłość, która juz dawno powinna być tematem zakazanym:(Tak trudno mi jest o nim zapomnieć chociaż naprawdę chcę, ale wtedy musiałabym wyrzucić ze swojego życia i te dobre chwile, które niestety są jedyną radościa jaka mnie w życiu spotkała. To on dał mi nadzieje na lepsze jutro...Boję się bardzo uświadomić iż te slowa, które do mnie kerował były stekem kłamst...Nie wiem co mam robić:(:(Ja po prostu umrę...
| Cichy_90: 5-10-2006 22:54 Niestety... tu pomaga tylko czas... Choć może go trochę minąć zanim się poprawi. Poczytaj te punkty wyżej. Naprawdę dobre rady. Nie gadać z tą osobą. A po pewnym czasie nie będziesz też tyle o niej myślała. Schowaj gdzieś wszystkie jej zdjęcia, listy itp. Może zajmij się czymś? jakieś hobby? Nie powiem, że miałem podobnie... bo ja to szczeniak jestem... choć też bardzo chciałem, żeby Ona się zmieniła... ale niewyszło. bywa...
Sądzisz, że CIę nikt już nie pokocha? Pamiętaj o jednym. Bóg zawsze CIę kocha. Głupie? Banalne? jeśli wierzysz to napewno nie.
Zdażają się też tacy ludzie, z którymi można o wszystkim porozmawiać, wyżalić się... lub poprsotu rozmawiać, o wszystkim i o niczym. Tacy ludzie, z którymi można spędzić całą noc na rozmowie.
Najbanalniejszy tekst: "Będzie dobrze"
Uwierz w to :) jesteśmy z Tobą :)
p.s. Przepraszam za wszelkie błędy. 1. gramatyka u mnie leży 2. śpiacy jestem :P 3. dobranoc :)
| za?amana:(: 5-10-2006 15:50 Ja mam problem z tym ze nie umiem sie odkochgac i zapomniec o byłym...on mnie bił bylismy ze soba 1.5 roku wkoncu sie moirodzice dowiedzieli i zrobili mega jazde...ja juz nie chciałam byc z ta osoba bo wiedziałm ze mnie strasznie zranił i psychicznie i fizycznie...lecz po krutkim czasie chciałam wrocic do niego bardzo go kochm i nie umiem sobie z tym wszystkim poradzic...chciałabym by było inaczej chciałabym by mnie zaczął szanowac by sie znienił wiem ze on tez by chciał byc ze mna ale to nie ma sensu mimo ze to rozumiem co on mi zrobił wiem ze gdyby zadzwonił spotkałabym sie z nim jak mam sie wyleczyc z tej miłosci ratunku to takie trudne...czasem nie chce mi sie nawet jesc mysle o nim i mam mega doły bo wiem ze nie moge z nim byc czsem mysle ze sie ułozy ale tylko sie łudze bo wiem ze nie jest mnie wart...ja sama o sobie mam niskie mniemanie i mysle ze nikt mnie juz nie pokocha....poradzcie mi cos pomocy!!!:((((
| Cichy_90: 30-09-2006 12:14 Wiesz... zrozumieć to nie wszystko... ( a i tak udaje to się chyba niewielu osobą). Dziewczyny/kobiety trzeba "czuć". "Czuć" czego oczekują i potrzebują... jeśli nauczysz się tego to i z czasem może zrozumiesz je... takie moje skromne zdanie. trochę zagmatwane, jak zwykle. w każdym razie.... powodzenia
| Ricardo: 29-09-2006 19:37 Dziewczyny! Możecie mi powiedzieć czemu jesteście takie dziwne??? Nie pojmuję Was...
| Cichy_90: 26-09-2006 17:57 normalnie znaczy face to face?? :)
w sumie... dawno już nie gadaliśmy tak :) taka obecność osoby, której się ufa i można z NIą porozmawiać jest kojąca... przynajmniej dla mnie.
| Shirin Gol: 26-09-2006 07:12 ...bo ja bardzo potrzebowałam wtedy takich słów... żeby ktoś mi powiedział, że to nie koniec świata, że uda mi się zapomnieć. Potrzebowałam faktów...
Z Tobą jednak wolę pogadać normalnie:)
| Cichy_90: 25-09-2006 21:02 wiesz... chyba też tak sądzę... tak będzie lepiej, bo to nie wiek na takie uczucie. cóż... było minęło. było źle. ale to było jednak te 7 miesięcy. Shirin Gol wspiera wszystkich, widzę :)
| Shirin Gol: 25-09-2006 20:11 Sorry za powtórzenie:)
| Shirin Gol: 25-09-2006 20:11 To minie. Wiem... tak strasznie trudno w to teraz uwierzyć... wiem, że nic Was nie przekona, ale może jeśli Wam powiem, że to da się wytrzymać, powoli, nie do końca (może kiedyś...?), ale to minie... Nagle zabraknie łez, ból powoli zelżeje, zaczniecie dostrzegać drobiazgi, wspomnienia trochę się zatrą... nadal będą, ale stracą na znaczeniu. Będzie bolało, jak cholera, ale powoli przejdzie. Da się wytrzymać. Trzeba tylko mocno zacisnąć pięści i iść dalej z podniesioną głową. Przez łzy.
Heh... Cichy...? Bardzo dobrze, że tak się stało...
"Because of you... I'm afraid..."
| Shirin Gol: 25-09-2006 20:08 To minie. Wiem... tak strasznie trudno w to teraz uwierzyć... wiem, że nic Was nie przekona, ale może jeśli Wam powiem, że to da się wytrzymać, powoli, nie do końca (może kiedyś...?), ale to minie... Nagle zabraknie łez, ból powoli zelżeje, zaczniecie dostrzegać drobiazgi, wspomnienia trochę się zatrą... nadal będą, ale stracą na znaczeniu. Będzie bolało, jak cholera, ale powoli przejdzie. Da się wytrzymać. Trzeba tylko mocno zacisnąć pięści i iść dalej z podniesioną głową. Przez łzy.
Heh... Cichy...? Bardzo dobrze, że tak się stało...
"Because of you... I'm afraid..."
| m_myszka_a: 24-09-2006 11:45 Przeczytalam to w najgorszym dla mnie momencie..po dwóch miesiącach niewiedzy na czym stoje dzis juz wiem..wiem ze nie bedzie juz nigdy Nas. Chyba ta ostatnia najmniejsza nadzieja umarla..wszystko co tu opisales jest tak prawdziwe, idealnie to wszystko opisales..ten moj cholernie beznadziejny stan. Ja w tym momencie nie kontaktuje..niewiem o czym mysle, nie wiem co sie dzieje wokol..lzy w oczach sa a ja nie potrafie wyzwolic ich..jestem na takiej krawedzi zalamania..wystarczy moment by wybuchnac..w moim przypadku jest tez to iz boli fakt ze to nie My rozstalismy sie z wlasnej woli..rozdzielilo nas wszystko co jest wokol..i to jest najgorsze..najsmutniejszy fakt ze cos moglo bys pieknego ale zabraklo jednemu z Nas sily..
| Cichy_90: 23-09-2006 22:59 Ja też rozstałem się z Nią... i żałowałem... ( żałuję.... chyba jeszcze) Raniła mnie... próbowałem o tym rozmawiać... ale nie wyszło... ale jak się z nią rozstałem to chciałem wrócić, najpierw chciała, ale jak się spotkaliśmy to powiedziała, że jej już nie zależy... i odszedłem. ale mam wrażenie, że jej zależy... ale bałbym się znowu wchodzić w ten związek... niewytrzymałbym kolejnych ran. mimo, że mi zależy... cierpię mniej... bo chyba przywkłem do tego, że mnei raniła, że bolało... i teraz gdy jestem sam nie jest tak strasznie...
| benia332: 23-09-2006 21:21 Ja się z Nim rozstałam i teraz żałuję, bo nie mogę o Nim zapomnieć. Płaczę całymi nocami, ale to nic nie pomaga. Ja już nie dam rady tak dalej żyć. Po prostu wszystko się skończyło i nie wróci. :((
| tuptus: 23-09-2006 18:43 "chce sie z nim rozstac..." ... "bardzo go kocham i nie zostawie go..." hmmm ...
| Paulinkaaa: 23-09-2006 10:38 Ja mam chlopaka... chcem ssie z nim rozstac, bo on strasznie mnie rani... mimo moich prosb dalej cpa... bardzo go kocham i nie zostawie go choc juz wiele razy probowalam to zakonczyc
| Tomi: 21-09-2006 19:22 Jakiś czas temu opisałem mój problem, teraz moge powiedzieć, że niewiem czemu ale jest mi lżej... (może czas to powoduje że jest mi coraz lżej). Nadal się spotykam z przyjaciółką, nadal ma coś takiego w sobie że podoba mi się pomijając to że jest starsza o 2 lata (ma 20), z nią rozmaiwa mi sie jak z najlepszym kumplem! Napewno nie zrezygnuję z tej przyjaźni, choć szkoda mi bardzo będzie jeśli kogos sobie pozna, będe zazdrosny, ale przeżyję. Próbowałem się nie odzywać do niej przez jakiś czas ale było mi gorzej bez rozmowy i spotkań niż jak uczucie tego ze niec więcej miedzy nami nie będzie. Doszedłem do wniosku że niewarto jest zrywać tą znajomość nawet jeśli ona mi się podoba a ja jej nie. W życiu nie spotkałem dziewczyny która bardziej pasuje mi od niej!
| moli: 21-09-2006 12:28 Aj to tak bolo, że szok...ja życie bym za nego oddała a on totalnie mnie zlewa:(Ma panne, ale widac mu nie wystarcza bo zbliża się do mnie na drugi dzień do mojej przyjaciółki(która w ogóle nią nie jest bo mu uległa)na moich oczach zaczeli się całowac:(Mimo iż tak podle postępuję, nie umiem o nim zapomnieć...nie potrafię nawet go znienawidzieć:(Nie chcę się nawet na nim mścić, ale chcę by wiedział że moge mnieć każdego a nie tylko takiego palanta:/Chcę by w końcu przejżał na oczy, ale niestety nie wiem jesio jak to zrobić:(
| Nieznany: 19-09-2006 16:39 a według mnie wszystko sie da :D ...jesli sie tylko tego bardzo chce ;) ja chciałem dac rade i starałem sie ze wszystkich sił... az wkoncu to wszsytko bardzo osłabło ...wiadomo czasem sie pomysli o ex ale nei ma juz od dawna tych niefajnych motylków w brzuchu (tych złych) ....poprstu uswiadomiłem sobie ze zasługuje na kogos lepszego i wartego mnie ...ona nie była mnie warta ...jeszcze jak sie dowiedizałem ze wobec mnie jest dwulicowa to juz na serio 'wypier*alaj z pozwiązkowym kontaktem - który chciałą utrzymywać' ....pfffff....teraz mi sie zyje zajebiscie i wierze w siebie i w to ze znajde tą naprawde jedyną dziewczyne :)
PS: do wszystkich ...damy rade - ten art pomaga naprawde ...na początku było cholernie ciezko, ale byli kumple, imprezy, wspomoaganie, później zaczołem pracować ...az wkoncu przyszedł czas przedstudencki i zaczeły sie sypac na gg kontakty (szczególnie dziewczyny :D ) później załozyłem konto na epulsie.pl i sie okazalo ze dostaje bardzo miłe komentarze fotek itp. ;) i samoocena rosła...i co ...i dałem rade ...czasem czuje sie samotny ale tylko czasem...
ale napewno nie załuje ze sie rozstałem (bylismy ze sobą ponad 10 mies).. i przynajmniej mam doswiadczenie ...hmmmmm uznaje to jako licealną miłosc :P:P
choc teraz z nią nie chce miec zadnego kontaktu... (przez t oze sie czegos dowiedzialem)... ;)
pzdr 4 all
| Achilles: 19-09-2006 15:49 Powiem jedno:NIE DA SIE ODKOCHAC. patologią jest odejsc od kogos po tylu latach i to jest blizna na zawsze... nie ma co mowic o tym, nie ma co sie modlic,nie ma co wierzyc. Ja przegralem i wy chyba tez...
| tuptus: 18-09-2006 23:55 Czlowiek zawsze bedzie zalowal... zalowal ze pozwolil "podejsc" komus tak blisko... ale... przeciez teraz nic juz nie mozna zrobic... nic... mozna tylko stacic w oczach kogos, kogo sie teraz pozna... wyrobic opinie ktora jakze potrafi byc mylna... nauczka? - Zycie...
Podobno... "Czyz i wy chcecie odejsc?" (J 6, 67)
| Shirin Gol: 15-09-2006 17:40 Najgorsze jest to, że teraz piekielnie żałuję tego, co robiliśmy... chciałabym cofnąć czas, nie dopuścić do tego, że byliśmy tak blisko. Żałuję, że z nim byłam. Wiele razy się rozstawałam... ale to pierwszy raz, kiedy żałuję, że w ogóle kiedykolwiek coś między nami było. To trochę paskudne uczucie - byłam z kimś prawie 3 lata, a teraz tego tak żałuję. Czuję się lekko podle, gdy o tym myślę.
Bóg nie umiera. Nawet jeśli my go zabijamy. On nigdy nie umiera.
| tuptus: 8-09-2006 00:42 Pewnie ze mozna... pewnie...
"Zawsze trzeba miec nadzieje
Nawet jesli teraz nie ma nic
Zawsze moze cos sie zdarzyc...
Nawet tu
Trzeba zawsze w cos uwierzyc
Nawet jesli wlasnie umarl Bog...
Zawsze moze cos sie zmienic
Nawet tu
Trzeba zawsze kogos kochac...
Bo inaczej nie ma po co zyc
Tylko wtedy jest inaczej
Ufaj mi
Zawsze trzeba miec odwage
Nawet jesli wlasnie umarl Bog...
Tylko wtedy cos sie zmieni...
Nawet tu..."
| Shirin Gol: 4-09-2006 21:33 05.05... ta data coś mi przypomina... ale o dziwo, jakoś mi już z tym lżej... jeszcze niedawno ryczałabym pewnie przed monitorem widząc tę datę, ale już nie... teraz tylko delikatnie, trochę ze smutkiem, ale mimo wszystko, się uśmiecham. Jednak można:)
| tuptus: 4-09-2006 18:53 5.05.1988: odpowiedz na twoje pytanie jest wyzej, wystarczy przeczytac
| 5.05.1988: 4-09-2006 15:37 raz już zapominałem o osobie, którą kochałem. Trwało to miesiąc, ponieważ mieszka kilkanaście kilometrów ode mnie więc jej niee spotykałem, niee gadałem i w ogóle. Brak jakiegokolwiek kontaktu i po prostu przeszło.
ale...
Przed wakacjami zaczałem chodzić z dziewczyną z mojej klasy. Niedawno mnie rzuciła, twierdząc, że niee układa nam się i tyle. Powiedziała, że nikogo niee ma. Ale następnego dnia dowiedziałem się , że jest z kimś. Jak mam o niej zapomnieć?? , minęły 2 tygodnie, a z każdym dniem coraz bardziej mi jej brakuje, coraz bardziej ją kocham ale wiem, że ona już chyba ze mną niee będzie. Jak o niej zapomnieć , skoro niee da rady abym jej niee spotykał i z nią niee rozmawiał:(:(:(
| Ricardo: 31-08-2006 22:26 A ja... Ledwo zdążyłem zapomnieć o poprzednim nieudanym związku, a spodobała mi się inna dziewczyna... Zajęta... I znowu przychodzi porażka... Taka niesprawiedliwość losu... Niektórzy chyba na zawsze pozostaną sami, bez względu na to co będzie się działo...
| tuptus: 31-08-2006 00:20 Tragedia dzisiejszego swiata "dlaczego tak bywa ze kochaja nas ludzie na ktorych milosci nam nie zalerzy... a my kochamy ludzi ktorym nasza milosc jest nie potrzebna..."
Nie istnieje przsyjazn pomiedzy kobieta a mezczyzna... kolejny przyklad...
rada?
zycie jest jak moneta... tylko ty decyduj jak, kiedy i na co ja wydasz...
| Tomi: 30-08-2006 14:44 Z nią zawsze szczerze rozmawiam, wiem o niej wszystko, o jej problemach, kompleksach, marzeniach. Niewiem czy mogę powiedzieć że sie zakochałem, chcieliśmy być tylko przyjaciółmi, ale w pewnym momencie doszedłem do wniosku że ona poprostu mi się podoba, jest w moim typie i może kiedyś że chciałbym z nią być. Ja niestety nie jestem w jej typie, bardzo mnie lubi i chce byśmy byli tylko jako przyjaciele, a ja mam problem bo jestem zazdrosny o kogoś kto jej by się podobał i że nie moge być na jego miejscu. Muszę wybić sobie to uczucie z głowy!! Chcę być tylko jej przyjacielem bo jeśli ona nie jest w stanie darzyć mnie uczuciem większym niż przyjaźn to po co mam do niej czuć coś więcej niż przyjaźń
| moli: 30-08-2006 13:06 Tomi dzięki za radę, ale tego niestety już próbowałam lecz oboje stwierdziliśmy, że czas się rozstać(nie chciałam ranić mojego ex).Teraz siedzę przeważnie w domu i myślę i tylko to mi pozostało:(Mało tego on w piatek wraca...kompletnie nie wiem co mam robić:(Apropos Tomi uważam, że szczera rozmowa w tym wypadku najlepiej by się przydała.Zaproś ją na kawe lub soczek gdzieś zdala od ludzi i porozmawiajcier szczerze...Wychodzi na to, że Ty się zakchałeś a ona Cię nie chce, tak???
| Tomi: 29-08-2006 23:14 ah..... no i wszedłem tu bo i ja mam problem :( spotykałem sie z dziewczyną ( mieliśmy być tylko przyjaciółmi ) i tak było do pewnego czasu aż zaczęła mi się poprostu podobać, lecz ja nie jestem w jej typie a ona chce (tak mi się wydaje) być ze mną i zależy jej na naszej przyjazni ale nie chce niczego więcej. Mój problem polega na tym że myślę ciągle o niej jako o dzieczynie która mi się podoba, a niechcę tak myśleć, chcę by było tak jak na początku, że jesteśmy tylko przyjaciółmi i to wszystko...... jeśli ktoś mnie rozumie, to proszę niech udzieli mi jakiejś rady..... proszę
| Tomi: 29-08-2006 23:09 moli........ ja myślę że jest na to sposób taki że musisz być z jakimś innym chłopakiem (wiem że to nie proste). Myślę ze to by bardzo pomogło bo ten nowy chłopak zastąpił by Ci tamtego którego masz cały czas w myślach.....
| tuptus: 29-08-2006 21:55 Da sie zapomniec?? Tak naprawde? Czy tylko sami bedziemy sobie to wmawiac? W sumie... to tez jest jakies rozwiazanie... lepiej tak, niz spedzac wieczory na analizowaniu kazdego dnia, gdzie popelnilismy blad?? Mowia ze na niespelniana milosc ratunkiem jest kolejna milosc... Ale czy mozna komus zaufac? Ktos powiedzial "jestes taki podejrzliwy" a moze tylko realnie patrze na kazda mozliwosc, wszystko dopuszczam do siebie... nie jestem slepy... jak kiedys...
"Zazdroszcze mlodym bo nie maja wspomnien lecz mi ich zal bo maja jeszcze nadzieje..."
| moli: 29-08-2006 16:52 ...nie byłam z chłopakiem, ale kocham go nad życie juz ponad dwa lata:(Co ja mam robic żeby o nim zapomnieć???Nie widujemy się za często bo on pracuje za granicą jedynie co pół roku:/a ja nie umiem przestać o nim mysleć...jest częścia mego życia.Niestety on gra na moich uczuciach ma panne i staram się udawać że jestem happy widząc jego szczęście ale tak nie jest bo w głębi duszy czuję, że jego serce też należy do mnie:(Może wydawać się to głupie...ale co ma myśleć zmarnowana panna, czyli ja:/???
| moli: 29-08-2006 16:52 ...nie byłam z chłopakiem, ale kocham go nad życie juz ponad dwa lata:(Co ja mam robic żeby o nim zapomnieć???Nie widujemy się za często bo on pracuje za granicą jedynie co pół roku:/a ja nie umiem przestać o nim mysleć...jest częścia mego życia.Niestety on gra na moich uczuciach ma panne i staram się udawać że jestem happy widząc jego szczęście ale tak nie jest bo w głębi duszy czuję, że jego serce też należy do mnie:(Może wydawać się to głupie...ale co ma myśleć zmarnowana panna, czyli ja:/???
| marta06: 29-08-2006 12:45 ...a jeśli kocha się już 3 lata? i kocha się z wzajemnością? ale nie ma najmniejszych szans, żeby być razem? już kilka razy próbowaliśmy zakończyć ten nie mający przyszłości "związek", najdłużej wytrzymaliśmy bez kontaktu 4 miesiące, oboje mieliśmy nadzieje, że nam przejdzie, ale niestety... wczoraj poraz kolejny zadecydowaliśmy, że nie będziemy się kontaktować...żadne z nas jednak już wczoraj w to nie wierzyło...
| Shirin Gol: 29-08-2006 10:41 bo da się zapomnieć:)
| Ewcia226: 22-08-2006 19:07 Muszę sie Wam pochwalic - ODKOCHAłAM SIĘ. Nowa miłosc pomogła!!!!!!!! <jupi> powodzenia Wam wszystkim
| Madonna: 22-08-2006 13:14 Ja wiem, że istnieje przyjaźń damsko-męska mam mase przyjaciół facetów w klasie (podstawówka) było ich dziewięciu i wszyscy byli moimi kumplami.
| Ricardo: 20-08-2006 17:41 Przyjaźń między kobietą a mężczyzną istnieje i to jak najbrdziej!!! Sam mam przyjaciółkę, z którą się świetnie dogaduję. Jeśli mam jakiś problem, pierwsze co to zwracam się właśnie do niej! A w sprawach sercowych najlepiej zasięgnąć rady u osoby płci przeciwnej, bo właśnie wtedy mamy obiektywne spojrzenie na całą sytuację;)
Shirin! Zawsze trzeba mieć nadzieję, że nowy związek będzie lepszy i trwalszy. Jak sama piszesz, Twój świat ma szansę się dopiero zacząć... Tak trzymaj. Jeśli przez niego płakałaś to znaczy, że on nie był warty Twojej miłości, poświęcenia i oddania, bo osoba która prawdziwie kocha nie porzuca bez powodu... Właśnie w takiej sytuacji jak rozstanie z partnerem dostrzega się kto jest prawdziwym przyjacielem, do którego możesz zwrócić się o pomoc;)
Dziękuję za "naprawdę";)))
| Shirin Gol: 20-08-2006 15:28 A mi się mimo wszystko wydaje, że to jest możliwe... mam kilku dobrych znajomych, może nie przyjaciół jeszcze, ale to byli właśnie chłopcy... ale raczej nie zamierzam im się wypłakiwać i wyżalać. Trudno, jakoś muszę to przełknąć. Sama. To mój problem. I chyba o takich sprawach, jeśli w ogóle, to najlepeij rozmawia się z dziewczynami. Albo z obcymi ludźmi... Poza tym Tuptus ma po części rację - mój były (jak to brzmi:/) był moim najlepszym przyjacielem. O ile nie jedynym. A właściwie to chyba tak mi się tylko wydawało... bo czy prawdziwa przyjaźń się kończy...?
Czy mi ciężko...? cóż, myślałam, że całkiem nieźle daję sobie radę... na początku było tragicznie, bardzo ciężko, ale z biegiem czasu uwierzyłam, że to wcale nie był mój cały świat... że mój świat ma szansę dopiero się zacząć... tylko często... za często dopadają mnie wspomnienia i czasami muszę popłakać w poduszkę. Ale wiele się zmieniło od tych dwóch i pół miesiąca... na szczęście:)
I chyba "naprawdę" :)
| tuptus: 20-08-2006 14:16 O czym wy w ogole mowicie?? Przyjazn? Miedzy kobieta a mezczyzna?? Nie ma czegos takiego!! Bo czym sie rozni przyjazn od milosci? Jedynie kontaktem fizycznym, a kazdy wie ze to nie jest najwazniejsze... predzej czy pozniej ktora ze stron zacznie "czuc" cos wiecej, chwila zapomniania, po chwili przepraszanie ze to nie powinno sie stac... znowu bol... obojetnosc... nienawisc...
Lepiej miec wrogow niz przyjaciol... przyjaciel moze byc falszywy...
| Ricardo: 19-08-2006 19:40 Widzę, że jest Ci na prawdę (naprawdę?) bardzo ciężko. Mi w takich chwilach pomogła przyjaźń z osobą przeciwnej płci. Tylko taki przyjaciel jest w stanie zrozumieć co wtedy czułem i przez co przechodziłem. A Ty masz takiego przyjaciela-chłopaka, któremu możesz opowiedzieć co Cię dręczy po rozstaniu, wyżalić mu się, poprosić o radę?
| Shirin Gol: 19-08-2006 17:34 nie chcę wspomnieć, nie mogę ich mieć, nie chcę mieć go ciągle w swoich myślach...
Nawet nie myślę, czy chcę. Boję się i nie jestem pewna. A to wystarczy, żebym nie chciała się "pakować" w żaden związek:) Zresztą zaczynam się doszukiwać plusów... przynajmniej nikt nie ma pretensji do mnie o głupoty... :/
Co do przyjaźni... heh, jakoś ja taka wylewna jestem tylko przez Internet;) I taki jeszcze problem... myślałam, że nasz związek jest wyjątkowy, bo własnie wszystko zaczęło się od przyjaźni, na przyjaźni się opiera i wydawało mi się, że właśnie dlatego przetrwa, że nawet jeśli samo nasze wspólne "bycie" nie, to przyjaźń na pewno przetrwa. Nie raz to sobie obiecywaliśmy:) Mówiłam mu dosłownie WSZYSTKO. No, ale jak widać bardzo się pomyliłam... Cóź.
| Ewcia226: 18-08-2006 22:04 Tak, wspomnień nie da się wymazac. One będą zawsze - te chciane i znienawidzone... Ale trzeba iśc dalej, próbowac, upadac, podnosic sie. Na tym polega życie, a my jesteśmy tylko ludźmi, nie jesteśmy idealni. Po to są upadki, by mogły byc wzloty i nauki na błędach. Trzeba iśc dalej. Nigdy nie wiadomo czy kogoś nie spotkamy za zakrętem? Dlatego trzeba byc na coś takiego przygotowanym.
| Ricardo: 18-08-2006 21:02 Wspomnienia pozostaną zawsze... Ja to doskonale wiem...
Piszesz, że poznałaś osobę, która chciałaby z Tobą być. A czy Ty chciałabyś być z tą osobą?
Nie można wychodzić z założenia, że się kogoś zrani, bo w taki sposób nigdy nie ułożysz sobie przyszłości w związku... Trzeba po prostu spróbować.
A może zamiast "pakować się" w związek, zawrzyj z jakimś bliskim Ci chłopakiem taką głębszą, oddaną przyjaźń?
| Shirin Gol: 18-08-2006 18:37 Ja w dużej mierze już chyba się odkochałam. Tylko cały czas pamiętam, wspominam. Ale przynajmniej marzyć przestałam.
Żeby z kimś być powinnam całkowicie zapomnieć o nim. Nie zapomniałam. Boję się właśnie tego, że tej historii jeszcze nie zamknęłam.
Poznałam osobę, która chciałaby ze mną być. Odmówiłam. Bo właśnie boję się spróbować. Boję się zranić ją. Nie chcę ryzykować, nie chcę, by ktoś czuł się przeze mnie tak, jak jeszcze jakiś czas temu ja się czułam.
Przez niego boję się przyszłości.
| Ricardo: 18-08-2006 16:50 Droga Shirin Gol
Staram się zrozumieć co czujesz, ale jednego nie jestem w stanie pojąć. Dlaczego uważasz, że jesteś w stanie zranić osobę, z którą kiedyś w przyszłości będziesz? Spotykając nową osobę powinno się zamykać raz na zawsze to, co było. Nie ma ludzi niezastąpionych. A może po prostu spróbuj zaprzyjaźnić się bardziej z jakimś chłopakiem? Wtedy będziesz mogła poznać czy jesteś w stanie się odkochać.
Pozdrawiam
| Shirin Gol: 18-08-2006 16:30 Ewcia - boję się, że zranię, bo boję się, że jeśli teraz z kimś będę, to dlatego, że mi brakuje ciepła, czułości... jego. A nie tej osoby, z którą będę. I nie chcę wszystkich do niego porównywać - a on zrobiłby to tak, on był w tym lepszy, on tak przytulał, on by wiedział lepiej, itd. Nie chcę nikogo skrzywdzić przez własny egoizm.
Ricardo - zraniła mnie jego obojętność, że jednego dnia jestem dla niego całym światem (na prawdę nieźle mnie rozpieszczał;)), a za tydzień - nie istnieję. Te trzy lata nagle zniknęły... zresztą dużo i długo by opowiadać. Bo z tego co pisałam, to bardzo niewiele widać, jak było i o co chodzi w tym wszystkim. Chociaż z drugiej strony to te wszystkie nasze historie chyba są podobne.
Ale obiecuję, że się będę trzymać... i Ewcia, masz rację - MUSI być dobrze:)
| Ricardo: 17-08-2006 21:44 Widzę, że to forum jest również dla mnie... Dopisuję się do grona zranionych facetów.
Pomimo, że rozstałem się z Nią pół roku temu, nadal o Niej pamiętam. Mam sentyment do Jej zdjęć, sms-ów, e-maili... Ciężko jest mi się pogodzić z tym, w jaki sposób się rozstaliśmy... Ciężko jest mi się pogodzić również z tym, co od Niej usłyszałem... Te słowa pozostaną we mnie na zawsze...
Po przeczytaniu Waszych wypowiedzi, szczególną uwagę zwróciłem na historię SHIRIN GOL. Musiał Cię nieźle zranić ten facet... Rozumiem Twoje obawy co do nowych związków. Ja też się boję... Boję się tego, że trafię na taką samą osobę jak Ona... Boję się, że nie będę umiał Jej zaufać... Boję się, że usłyszę to, co podczas naszej ostatniej rozmowy... Chociaż nie powinno się wychodzić z takiego założenia, ja mam jednak obawy. Chociaż może jednak warto spróbować i ułożyć sobie życie z kimś innym?
| Ewcia226: 17-08-2006 16:14 Ten text powyżej ma dużo prawdy - ja się o tym przekonałam. Nasuwa mi się tu jeden cytat: "Miłośc jest piękna jak gwiazdy na niebie, tylko szkoda, że taka krótka". Kiedyś te słowa mi przypominały o tym wieczorze, który opisałam w ostatniej wypowiedzi. Ale zajęłam się czymś innym i jest już dobrze. Nie myślę o tym co kiedyś było. Życie toczy się dalej - na chwilę przysiądziesz na wspomnieniach to minie Cię coś fajnego. Niestety tak to już jest... Powtarzam - rozpamiętywanie i dołowanie nic nam nie da. Nikomu nie pomoże. Najważniejsze w takiej sytuacji jest obecnośc przyjaciół którym można się wygadac. Ja mam takie osoby i dzięki nim dziś piszę do Was.
Shirin Gol, dlaczego uważasz że mogłabyś kogoś zranic? Człowiek uczy się na błędach przez całe życie, a powiem Ci jeszcze że ludzie po przejściach są bardziej ostożni i wiedzą co robic, a czego nie. Nie bój się! Będzie dobrze, zawsze musi byc!
| Shirin Gol: 17-08-2006 10:35 niekoniecznie nudne... czy jak coś mniej boli, to musi być bardziej nudne...? Ehh... najgorszy jest ten strach i przygnębienie - że innych na pewno zranię, że nie warto nawet zaczynać, bo i tak wszystko i wszystkich będę porównywać z nim. Każdą sytuację... I wszystko mi się kojarzy z nim. Trzy lata praktycznie codziennie ręka w rękę robi swoje. A ja do tego byłam tak rozpieszczana... :( Nie chcę już o tym myśleć. Nie chcę z nim być - to wiem na pewno. Tylko tak bardzo się boję... Ja nie chcę sobie nic przypominać... tym bardziej nie chcę tych "dobrych" wspomnień. Jeszcze nie teraz. Jeszcze nie jestem gotowa.
I Ewcia - też Cię rozumiem...
| tuptus: 17-08-2006 01:26 Ale czy jak byloby to prostrze to czy nie byloby to nudne?? "show must go on" takie juz zycie dziwne jest...
dziwne jest jest jak cholera :(
Red Hot Chili Peppers - Otherside...
mi... troche... pomaga...
Przypomina mi dobre stare czasy...
| Shirin Gol: 16-08-2006 17:22 Ewcia, wiem, że tego nie powinno się porównywać, ale jak przeczytałam, co napisałaś, to mnie naszło... Ty pocałowałaś się z nim raz. Ja prawie codziennie. Przez trzy lata.
| Shirin Gol: 16-08-2006 17:20 już sama nie wiem, co czuję... :( gdyby to wszystko było choć troszkę prostsze...
| Ewcia226: 16-08-2006 12:56 Powiem Wam, że ja też kiedyś byłam w podobnej sytuacji. Był piękny letni wieczór, poszliśmy oglądac gwiazdy... Było cudownie tylko że on był moim kumplem i tak z zaszkoczki mnie pocałował... Za radą przyjaciółki porozmawiałam z nim o tym "słowie na P" i dowiedziałam się że dla niego to było tylko po koleżeńsku i przestałam się łudzic że coś by mogło z tego byc... Jednak szczera rozmowa zawsze pomaga... Zaraz będzie szkoła i nie będzie czasu na myślenie o złamanym sercu. Teraz wiem że nie warto cierpiec z powodu miłości bo wiele nas w życiu czeka i nie wiadomo czy kolejna historia miłosna w naszym życiu nie będzie piękniejsza? Trzeba miec oczy szeroko otwarte bo nigdy nie wiadomo czy ktoś na nas czeka... A dołowanie na niczym nie polega i do niczego nie dąży. widzieliście kiedyś zdołowaną dziewczynę zdobywającą faceta? Ja nie i nawet sobie tego nie wyobrażam... 3majcie się wesoło i nie dołujcie się bo to jest bez sensu! Pozdrawiam :*
| tuptus: 14-08-2006 00:14 Musi przejsc... takie jest przeciez zycie!
"[...] wszystko na swiecie czasowe i przemijajace... kazda rzecz jak woda przeplynie.. jak lisc na drzewie... zolknie i wiednie..."
| Shirin Gol: 13-08-2006 19:08 heh... wróciłam z obozu właśnie... wiesz co Tuptus - chyba mi przechodzi... owszem, boli, cały czas boli i nie da się zapomnieć, ale już nie chcę z nim być. Nigdy. Już go nie chcę. I to nie tylko urażona duma, po prostu nie kocham już go. Został mi sentyment, rozsypane serce, ale nie miłość. Chyba nie.
| tuptus: 12-08-2006 00:24 "szczescie".... pojecie wzgledne...
Nie wydaje mi sie zebym byl szczesliwy postepujac tak jak Ty... heh, i to mowi facet...
Rozni ludzie rozne potrzeby...
A nawet wydaje mi sie ze sama nie wierzysz w to co piszesz...
| Megala: 11-08-2006 20:38 też sie kiedyś załamałam po rozstaniu, ale teraz jestem sama i szcześliwa, moge bez obaw flirtować z każdym chłopakiem, moge siedziec sama w domu i tez mi jest dobrze, nie płacze w poduszke.. Rozstania dają siłę..mi dały aż za dużą..chyba nawet przestałam sie liczyć z uczuciami.. ale przez to jestem taka szczęśliwa..
| Ona 13: 7-08-2006 15:28 Czuje coś do pewnego chlopaka mieszka w sasiedzim miescie widzialam go tylko raz nie znam go krecimy ze soba juz 8 miechow ale to tylko przez gg niedawno powiedzial mi ze nie bedzie mial czasu na dziewczyne bo gra w pewnej druzynie i jeszce nauka zasmucilo mnie to bo nauka jest wazniejsza od milosci ale on chyba tez do mnie cos czuje bo jest o mnie zazdrosny:D klucimy sie jak para:D mam nadzieje ze cos z tego bedzie:P:P
Pozdrawiam:*5857941 piszcie na gg:D
| tuptus: 31-07-2006 00:44 Nigdy jej nie zaznalem... to nie byla milosc... nie mogla byc... Slyszalem ze ona nigdy nie ustaje... TU jej nie bylo! Juz nie pamietam, choc bledy najdluzej i najmocniej sie utrzymuja w pamieci...
Blad
Nic wiecej...
Jedyne co, to przykro mi i szkoda mi Jej... szkoda mi, ze... spotkala mnie i zmarnowala sobie 4 lata...
Koniec... ksiazka zostala napisana... odstawiona na polke...
Moze... kiedys... bede mial wene by napisac druga... Ale zawsze, kazdy pisarz, ma jakies natchnienie. Moze i ja bede mial... Moze ta ksiazka bedzie ciekawsza, dluzsza...
Napewno bedzie bogadsza o onowe doswiadczenia...
Nie bedzie taka sama....
Ale czy moze byc lepsza???
| Shirin Gol: 30-07-2006 20:36 Moja miłość została podeptana i wyrzucona. Moja miłość rodziła się dwa i pół roku... i kiedy zakwitła... wylądowała na śmietniku. Nie potraktuję tak nikogo, nie będę tak robić, tylko dlatego, że tak bardzo boli, że potrzebuję ciepła, że nagle straciłam wszystko. Nie przestaję wierzyć, czasem może i tak... ale to na chwilę, zaraz się reflektuję. Bo to już nie ma sensu. Nie mogę go na siłę szukać... mam przecież świat. On zapomniał... chociaż zawsze mówił, co innego... to i ja zapomnę. Kiedyś. Może. Zapomnimy...
//Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka --- to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia(...)//
muszę tylko znaleźć to okno...
| tuptus: 30-07-2006 16:54 A moze to nie bedzie przykrywka? Moze poprostu bedziesz potrzebowac "kogos"... z kims pogadac... i milosc sama sie narodzi... heh "milosc" cokolwiek by to nie znaczylo...
Najgorsze jest wtedy gdy czowiek sam w siebie przestanie wierzyc... Wiec moze nie przestawajmy... nie zachowujmy sie jakby zycie sie juz konczylo... podobno dopiero sie zaczyna...
...jezeli tak sie zaczyna to jak sie skonczy...:(
"Nikt zycia nie traci innego, jaka te chwile, ktora zyje...
a inna nie zyje, jeno ta wlasnie ktora traci..."
| Shirin Gol: 29-07-2006 14:35 "gdy bede z inna osoba...", a ja się boję po tym być z kimkolwiek - boję się, że zranię, że to będzie taka, hmm... "przykrywka", że tak naprawdę ciągle będę porównywać osobę, charakter, zachowanie, wszystko do niego... że "wykorzystam" druga osobę. Dlatego też boję się kiedyś z kimś być, boję się, że nigdy całkowicie o nim nie zapomnę. Nie chcę tego. nie chcę nikogo krzywdzić. Muszę całkowicie o nim zapomnieć!!!
Ja też panicznie się boję, że to nie minie. Powinnam przestać wspominać i marzyć... :(
| tuptus: 29-07-2006 00:23 No niestety... ale nie pisalem o sobie :( pisalem o "niej" ze to ona mogla zapomniec... mogla:( i mysle ze i ja bede mogl... troche sie zejdzie ale pewnie zapomne...w pewnym stopniu chociaz... chociaz na moment gdy bede z inna osoba... chociaz przez godzine... badz w momencie gdy bede przebywal z kims innym...
O tym marze... ale jak juz pisalem nie znaczy ze to musi sie spelnic:( i to mnie przeraza...
| Shirin Gol: 28-07-2006 17:17 Tuptus... "jednak można"? zapomniałeś? mam nadzieję, że tak... yo pocieszające, że to się może udać. Ja już dłużej tak nie chcę. Chcę wreszcie przestać się bać! Zacząć normlanie patrzeć... nie znoszę strachu!!!
| nusiula: 28-07-2006 00:07 wiem ze te rady moga pomoc lecz jesli sie kogos kocha z calego serca to rany zostaja na wieki i nigdy nie wynosza sie z naszego zycia..jestem z chlopakiem 3 lata.wiadomo sa lepsze i gorsze dni.w naszym zwiazku wystapil problem z alkoholizmem i wielokrotnie cierpialam przez to wtedy gdy inni mowili "skoncz z tym"!!!! nie chcialam bo za bardzo kocham!zbyt wiele znaczy dla mnie to co stworzylismy i to o czym myslimy jesli sie wszystko ulozy..wierzcie!nie da sie szybko zapomniec tych chwil.kazde miejsce ,kazde glupie drzewo ,program w tv...wszystko to przypomina ukochna osobe(wiem bo probowalam-nie udalo sie zapomniec)znalazlam pasje ale i tam wszystko mi przypominalo..czasami probuje sie zrozumiec-ale nie da sie!!!zostaje,,,
| tuptus: 28-07-2006 00:03 Jednak mozna... Mozna zapomniec co laczylo przez dlugi okres... mozna zapomniec o tym, o czym sie marzylo wspolnie... Mozna przejsc obojetnie obok osoby ktora stanowila pewna czesc zycia, przy ktrorej czulo sie swobodnie jak przy samym sobie... mozna...
Sens zycia? A czy sensem zycia jest bol? Rozczarowanie? Utrata zaufania do kogokolwiek i utrata nadziei na "lepsze" jutro? Czy to tylko efekt uboczny?
Przeciez sama dobrze wiesz ze jest zle, czy u mnie czy u Ciebie... sama dobrze wiesz jakie emocje wywoluja zdjecia, miejsca, zapach... czy w najgorszym wypadku usmiech na twarzy "tej" osoby... Usmiech ktory juz nie pamieta ile dawal szczescia, i ile zarazem wywolal bolu...
"Gdy ktos kto mi jest swiatelkiem, gasnie nagle w bialy dzien..."
"Jaka sile trzeba w somie miec, aby odbic sie od dna??Dokad pojsc? Gdy nie ma!! dokad isc, i skad nadzieje brac ??!!"
| a?ka_90: 25-07-2006 12:55 przeżywam to samo co wy!!z tą osobą nie chodzę już 9 miesiecy, a nadal nie potrafię zapomnieć..za każdym razem kiedy go spotykam chce mi się płakać....przez pewien czas jest dobrze a potem znowu..cały czas marzę i śnie o nim...o nas..moze to jest głupie ale chciałabym być z nim..mimo iż wiem, że on się zmienił..że jest zupełnie inny niż wtedy kiedy z nim byłam..gorszy!!twierdził, że kocha mnie do samego dnia w którym ze mną zerwał...a powiedział mi, ze zrywa przez to iż mnie już nie kocha..szybko mu przeszło...czy on w ogóle mnie kocha..twierdził że tak...
teraz gdy się gdzieś widzimy to tylko "cześć" i takie "co słychać"......żadnych smsów.. żadnych sygnałów..poprostu zero kontaktu....
a ja głupia wciąż wierzę że jeszcze będziemy razem....lecz to tylko moje marzenia i sny..!!
| Shirin Gol: 22-07-2006 14:11 jak czytam to, co sama napisałam stwierdzam, że gadam jak potłuczona. Po prostu nie jestem w stanie zrozumieć, jak można tak nagle, tak szybko zupełnie zapomnieć... nie potrzebować... jak można w taki sposób traktować osobę, której przez tak długi okres wmawiało się, że się ją kocha. Powinnam była odejść dawno, wtedy, gdy sama tego chciałam. Naiwne dziecko ze mnie, nie ma co. Dużo bym o tym wszystkim mogła pisać, dużo płakać.
Znajdziesz kogoś takiego. Na pewno. Musisz znaleźć. Taki jest sens życia. A marzenia się spełniają, tylko na ogół nie wtedy, gdy na to oczekujemy i nie tak, jak planujemy. Podobno to "możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące". Kiedyś też tak myślałam... może niedługo też będę...?
"We are such stuff as dreams are made on"
| tuptus: 22-07-2006 00:13 Niestety ale nie odpowiem Ci dlaczego tak jest... jakby swiat byl idealny to czyzby nie byl nudny?
"Nie jest ciebie warta" slyszalem to pare razy i nie pomagalo, bo co to w ogole znaczy? A kto kogo jest wart? To oto (chyba) chodzi ze wiedziec o sobie wszystko a mimo to byc ze soba, kochac sie...
Nie powinnas chciec.. nie tedy droga... To juz nie byloby to samo...ja nawet nie wiedzialbym jak sie odezwac, przytulic... jest obca osoba...
Nie chce byc szczesliwy za wszelka cene... chcialbym aby "ktos" byl szczesliwy przy mnie... zebym mogl sie jeszcze do czegos nadawac... Zeby ktos cieszyl sie ze moze na mnie liczyc... ze poprostu jestem...
Ale czy marzenia daja prawo do posiadania tego o czym sie marzy??
... chyba nie :(
| Shirin Gol: 19-07-2006 19:22 Heh... to RZECZYWIŚCIE nie jest Ciebie warta... ja wiem, że pewnie słyszysz to nie pierwszy raz i raczej niewiele (jeśli w ogóle...) Ci to pomaga... Sama wmawiam sobie to codziennie, a i tak dochodzę na ogół do wniosku, że to wszystko moja wina. Zabawne, czyż nie...? :/
Chcę z nim być, bardzo... nawet na chwilę, zniosłabym to, że non stop bym się zamartwiała... ale chyba coraz mniej chcę. Muszę żyć na nowo. Straciłam go... ale został mi jeszcze świat, nie jestem sama. Nie mogę sobie wmawiać, że on był całym moim światem. Nie był. Nie mógł być. Nie mogę na to pozwolić.
Heh, Tuptus... dlaczego tak się dzieje? Ja wiem, dojrzeję teraz do nowego związku, nauczę się odróżniać świat od partnera... ale... będę tęsknić do właśnie takiego "niedojrzałego" związku... napewno.
| tuptus: 14-07-2006 23:59 Niestety... tak mi napisala... :( i padlo jeszcze wiele roznych slow, ktorych nie chce sie slyszec od najgorszych wrogow... Bardzo mnie to bolalo/i. Skoro tyle czasu klamala, moglaby i w tym "ostatnim" jej zdaniu...
"Spieszył się z kolezankami i kolegami na piwo" wiem co to znaczy. Ona tez dokonala wyboru - zabawe. Dla niej uczucie nie jest wazne... ale skoro "meczyla" sie ze mna... Po co to ciagnac...
To ze chcialabys znowu z nim byc... to... bylby tylko kolejny blad... Niechialabys myslec ze moze znowu cos sie zdarzyc. Co z tego ze bylabys szczesliwa... chwilowo... Mysli by cie dopadly.
Ja tez juz tego nie chce...
Jak to powiedziala kiedys "nie jestem jak inne, nie martw sie"
Nie jest...
Nie byla...
| NiK: 14-07-2006 22:48 Dokładnie, tak jak to ja bym pisał ten tekst. Dokładnie jestem po takich samych przeżyciach i doszłem do identycznych (i wiele więcej jeszcze) wniosków!! Widzę stary, że przechodziłeś przez to samo:) Nie jesteś sam!! Fajny art. Napisałbym to samo, żebym wpadł, żeby o tym pisać! Ale powiem Ci, że umiesz kochać kobiety miłością prawdziwą i szczerą, a przede wszystkim OGROMNIE WIELKĄ!! Umiesz kochać kobiety.... tak jak ja... Ale mam tylko zastrzeżenia do tytułu. Nie ma tak naprawdę w artykule informacji, "jak się odkochać"!
| NiK: 14-07-2006 22:45 Dokładnie, tak jak to ja bym pisał ten tekst. Dokładnie jestem po takich samych przeżyciach i doszłem do identycznych (i wiele więcej jeszcze) wniosków!! Widzę stary, że przechodziłeś przez to samo:) Nie jesteś sam!! Fajny art. Napisałbym to samo, żebym wpadł, żeby o tym pisać! Ale powiem Ci, że umiesz kochać kobiety miłością prawdziwą i szczerą, a przede wszystkim OGROMNIE WIELKĄ!! Umiesz kochać kobiety.... tak jak ja... Ale mam tylko zastrzeżenia do tytułu. Nie ma tak naprawdę w artykule informacji, "jak się odkochać"!
| Shirin Gol: 13-07-2006 18:55 naprawdę napisała Ci, że zmarnowałeś jej 4 lata? nie rozumiem takich ludzi... jak można się tak zmienić???
Przecież to był zupełnie inny człowiek wcześniej, czuję się tak wykorzystana... a jednak wszystko, dosłownie wszystko bym zrobiła, żeby być z nim znów. A głupia jestem - jak mogłam się zakochać, jak mogłam na to pozwolić, jak mogę teraz wierzyć, że będziemy jeszcze razem... bo ja ciągle naiwnie marzę, że zaraz do mnie przyjdzie, zadzwoni, napisze smsa, przeprosi, powie, że się pomylił, że wszystko naprawi... Heh, bez sensu? naiwne marzenia... Ja bym dała wszystko, żeby się z nim spotkać, chociaż doskonale Cię rozumiem... też się wahałam... miałam silne postanowienie unikać go... Ostatnio jak go spotkałam, buziak w policzek, "cześć", ja się zatrzymałam, pytam "co u ciebie?", a on na to: "Kajuś, przepraszam, bardzo się spieszę, nie mam czasu". Nawet się nie zatrzymał. Wszystko to mówił w trakcie jak szedł... Śpieszył się z koleżankami i kolegami na piwo. A ja wróciłam do domu i płakałam. Nie miał czasu zamienić ze mną choćby jednego zdania... a jeszcze dwa miesiące temu mnie "kochał". Ale ja i tak marzę, by z nim być. Czy to nie jest głupie?
"Czasem każdy dzień przynosi lęk
Nie obchodzi cię, że ranisz mnie.. "
masz rację, mojego świata już nie ma... ale da się to zmienić... musi się dać. Obiecałam sobie, że się nie dam...
| tuptus: 13-07-2006 00:40 Wlasnie, dlaczego jak wczesniej bylo cos nie tak... zostawalem... jak klamala patrzac w oczy... Ja wybaczalem... To nie byly wielkie klamstwa... Ale jezeli klamala na temat drobnostek... O wielkich pewnie nigdy sie nie dowiem...
Czy udawala? 10 kwietnia nie wytrzymalem i spytalem sie jej czy nie chce byc juz ze mna, czy robi wszystko zebym to ja z nia zerwal, odparala ze jestem najwazniejsza osaba w jej zyciu... 22 napisala ze kocha, tak poprostu... na dobranoc... 23 ze nie chce... ze zmarnowalem jej 4 lata...
Mam z nia kontakt, choc unikam jej... nie chce z nia rozmawiac... wiem, ze bedzie mnie potem bolalo ze juz nie jest "moja". Choc napisala mi dzis na gg ze "moze uda sie jej mnie wyciagnac na lody"...juz wiem ze po tym txt jest mi zle... nie moge spac?
Nie jestes glupia, nawet tak nie mysl... Glupie sa tylko te osoby ktore "jeszcze" nie wiedza co sie w zyciu naprawde liczy... a gdy sie dowiedza, zrozumieja... mooze zrozumieja... blad? tylko to juz bedzie za pozno....
"....Chcieli jeszcze sie kochac poza wlasna mogila,
Ale milosc umarla, juz milosci nie bylo.
I poklekli spoznieni u niedoli swej proga,
By sie modlic o wszystko, lecz nie bylo juz Boga.
Wiec sil reszta dotrwali az do wiosny, do lata,
By powrocic na ziemie - lecz nie bylo juz swiata...."
| Shirin Gol: 12-07-2006 19:52 no właśnie, dlaczego?:(
myślałam, że dam sobie radę, że sobię poradzę, chociaż im więcej czasu mija, tym bardziej widzę, że jednak nie... że już nie mam siły. Że nie da się zapomnieć. Że sobie nie poradzę. Już nie chcę o nim myśleć, wspominać.
Twoja dziewczyna też do ostatniego momentu udawała, że wszystko jest okay? Ja ze słowami "żegnaj" słyszałam jeszcze, że to dlatego, że nie chce mnie już więcej ranić. Widocznie nawet na prawdę nie zasługuję:/ Prawie trzy lata bycia razem, a teraz nawet jednego smsa nie dostaję... a ja tak czekam, tak tęsknię... Dlaczego, kiedy ja chciałam odejść, to zawsze ulegałam jego prośbom, zostawałam?
Heh, głupia idiotka ze mnie i tyle.
| tuptus: 12-07-2006 00:10 "Skoro nie dorosl to mogl nie zaczynac." co my takie same historie przezylismy?? Jacy ludzie potrafia byz zaklamani... to juz chyba taki schemat... Kilka dni, a nawet kilka godzin, badz zwykla znajomosc, ktorej nie chce konczyc... znajomosci, nie milosci ktorej prawdopodobnie nigdy niebylo... Ciezko w to uwierzyc, ale... skoro byly dwa takie przypadki tzn ze mozna sie tak zmienic, ze mozna nie miec uczuc...
Ladny cytat.... ale...
" Niech przepadnie dzien mego urodzenia i noc,
gdy powiedziano: "Poczety mezczyzna".
Niech dzien ten zamieni sie w ciemnosc,
niech nie dba o niego Bog w gorze.
Niechaj nie swieci mu swiatlo,
niechaj pochlona go mrok i ciemnosci.
Niechaj sie chmura zasepi,
niech targnie sie nan nawalnica.
Dlaczego nie umarlem po wyjsciu z lona,
nie wyszedlem z wnetrznosci, by skonac?
Po coz mnie przyjely kolana
a piersi podaly mi pokarm?
Po co sie daje zycie strapionym,
istnienie zlamanym na duchu,
co smierci czekaja na prozno,
szukaja jej bardziej niz skarbu w roli"
(Hi 3, 1—21)
| Shirin Gol: 8-07-2006 10:24 byliście kiedyś ze sobą...?
jeśli '92 to Twój rocznik, to jeszcze cały świat przed Tobą:]
| ruda92: 8-07-2006 01:26 pff... mi to chyba jak narazie nic nie pomoże. kocham chłopaka od prawie półtora roku... niestety chyba nie jest pisane nam bycie razem. niestety. najgorsze jest to... że ja nie chcę przestać go kochać, bo chcę na niego czekać...
| Shirin Gol: 7-07-2006 22:35 Heh...
Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.
Jk 4:3
| Shirin Gol: 7-07-2006 13:14 On też się zmienił. Niewyobrażalnie. Stał się... mniej dojrzały? I też woli zabawę. Skoro nie dorósł to mógł nie zaczynać. Teraz ja płacę za te błędy. A te niecałe trzy lata... w jego umyśle chyba zmieniły się w kilka dni. Czy on nic nie czuje? żadnych wspomnień, refleksji? czy on oślepł? czy można aż tak bardzo się zmienić? ciężko w to uwierzyć...
| tuptus: 4-07-2006 23:34 Nie chce jej widziec... Choc marze abysmy znowu byli razem... marze by ja gdzies zaprosic, spotkac sie... potrafilem ja rozkochac dwa razy... czy potrafilbym jeszcze raz?... tylko po co? To nie ona... inna poznalem... zmienila sie.
Kazdy mi tlumaczyl... ale bylem glupi, slepy... zakochany?
"Ta kobieta mowili, jest nie dla ciebie... zostawia po sobie bol... Patrzyli ukradkiem zazdrosni, w waskim ramach swoich rol.
Gdy sie do mnie przytulila na wietrze, a jej usta - ostre i czerwone wychodzily mi na spotkanie... niecierpliwie, bezczelnie spragnione...
Ta kobieta - uparcie szeptali... jest jak plomien i jak ogien pali...
Zostawi cie, wykonczy... zrani...
A moze.... szeptalem... ocali?"
Mylilem sie... kazdy czlowiek popelnia bledy... teraz za nie place...
| Shirin Gol: 4-07-2006 22:21 nie wolno romawiać... spotykać się... Święta prawda... tylko jakoś trudno mi to sobie wytłumaczyć. Nie rozumiem jednego - czemu? następnym razem obiecuję napisać bardziej optymistycznie, ale jeszcze nie dziś... nie teraz:/
| Achilles: 4-07-2006 09:25 Nie ma po co z nimi rozmawiac... trzeba po prostu je olac... Stary ja cie rozumiem bo ja kocham Ją ponad wszystko, jesli stanie sie jej jakas krzywda to rozniose pol tego miasta, ale nie moge z nia rozmawiac... nawet nie chce jej spotykac, chociaz jestem na tyle glupi ze pytam sie ludzi co u Niej, nie potrafie inaczej ... modle się o to zeby juz nic do niej nie czuc, staram sie nie rozpamietywac, ale to przekurewsko trudne... prawie kazde miejsce z Nia mi sie kojarzy... . Naprawde nie warto z nimi rozmawiac
| tuptus: 4-07-2006 00:06 "Kiedy rozum kaze zwatpic. Czekaj zadrzy swiecy plomien..." Widzialem ja dzisiaj... gadalem... a raczej odpowiadalem na pytania... Nie przynosi nic wiecej a tylko bol... Mialem pomoc sobie w spaniu - alkohol... Ale ktos bardzo madry odradzil mi to... ze to nie ma sensu... Mialas racje...
Minelo tyle czasu a nie potrafie szczeze zyczyc jej szczescia... Nie potrafie... Nie doroslem??... nadal jest piekna... Ktos to doceni... albo wykorzysta.... Nie moj problem. Zyje.
"przede mna droga ktora znam, ktora ja wybralem sam..." nie sam... "Ktos" zdecydowal za mnie...
| Shirin Gol: 3-07-2006 21:00 ...już sama nie wiem czego chcę. Zaplątałam się, zgubiłam. Niby nie chcę, bo to byłoby bez sensu... wiem, że nie powinnam, ale jednak jakby chciał do mnie wrócić... nie mam pojęcia jakbym się zachowała... pewnie bym się zgodziła, a potem żałowała. Ale nawet nie mam co rozważać na ten temat - on ma mnie gdzieś i doskonale to widać. Może to i lepiej? :/ Sama nie wiem, co mam myśleć. Dobrze było... Ja tego zaznałam... jednak teraz zastanawiam się czy to wszystko było prawdą... czy człowiek może aż tak bardzo się zmienić...? Ale to już koniec. KONIEC. A ja muszę to sobie uświadomić.
Takie fale, ale to podobno normalne... :/
| tuptus: 3-07-2006 18:57 Masz racje, prawdziwa milosc nigdy sie nie konczy... podobno. Tego nie wiem. Skoro tak wyglada moje zycie... nigdy nie zaznalem tego o czym tak wiele sie mowi. Nie wiem co to znaczy kochac z wzajemnoscia. Za to wiem co to znaczy bol, cierpienie...
"A jesli byla - to bedzie zawsze, to sie zejdziemy"
chcesz tego? Ja juz jej niechce. Juz nie chce jej milosci bo i tak bedzie falszywa. Jednak... "Wszakze nie jak ja chce, ale jak Ty chcesz..."
O czym tacy ludzie mysla? Nie maja uczuc? Jak to wytlumaczyc? Da sie?
| Shirin Gol: 2-07-2006 10:07 nie słuchaj!!! to tylko pogarsza Twoją sytuację!!! ja na siłę odciągam swoją wyobraźnię od niego, chwytam się każdej myśli, która nie dotyczy jego, albo wogóle staram się nie myśleć. Pomaga. Chcę go sobie wybić z głowy - nie mogę z nim być, choćby nie wiem co, to nie ma sensu. To, jak potraktował moją miłość... nie mogę z nim być. Płaszczyłam się przed nim przez pierwsze dwa tygodnie, już dość. (Skoro już tak wstawiamy teksty piosenek...:) : "Już dość, już dość, już dość... odpędź czarne myśli, porzuć błędny wzrok... niech to wszystko zabierze już noc! Bo nowy dzień wstaje..."). Mam siłę, by przełknąć to uczucie i zaciśniętymi zębami iść dalej. Tylko muszę ją znaleźć. Zbuduję sobie nowy świat, a miłość schowam głęboko... przecież mogę żyć w inny sposób. Ty też - "nie poddaj się, bierz życie jakim jest". To nie mogła być ta prawdziwa miłość, skoro się skończyła... Prawda, że nie mogła? A jeśli była - to będzie zawsze, to się zejdziemy...
Przeczytałam gdzieś w poprzednich komentarzach o tych zwykłych poniedziałkach, wtorkach, kiedy nas zostawili. U mnie z kolei była zwykła niedziela - rocznica - 2 lata i 7 miesięcy. Dla niego zwykła...:/
Ale ja wierzę, że dam radę!
| tuptus: 1-07-2006 22:45 "Bo to co dla mnie mialo sens, odeszlo razem z toba... i czekam tu wciaz kocham cie choc poszlas inna droga...""....moc jak dawniej , dla niej kochac dla niej zyc..." to twoje Slonko17, ale ciagle slucham.....:) sam niewiem po co...
"I pozwol mi...pozwol mi sprobowac jeszcze raz..." "i chialbym... chcialbym zobaczyc co dzieje sie w mych snach..."
| tuptus: 1-07-2006 17:24 "Czy przyjmiesz mnie moj Boze... kiedy odejsc przyjdzie czas. Czy podasz mi swa reke... a moze bedziesz sie bal..."
Dziekuje ci Shirin za otuche, niewiem w glebi duszy to mam nadzieje, ale rozum podpowiada co innego. W glebi duszy chcialbym byc znowu z nia... ale po tym co zrobila nie chcialbym juz jej widziec...
"Czy szczecia nie ma na swiecie?? Czy na nim sa tylko lzy....
Rozterki, cierpienia... i bole...
i tylko... tylko sny..."
Pesymista? Lepiej nim byc niz optymista... pesymista ma mile niespodzianki... czasem....
| Shirin Gol: 1-07-2006 07:17 Twoja historia jeszcze się nie skończyła. Ty się nie skończyłeś. Może Wasza historia się skończyła, (ale nawet i to niekoniecznie... nie wiadomo co jeszcze nam się przydarzy przecież! może trochę za dużo w tym nadziei...), ale Twoja na pewno nie!!!
"To nic, to nic, to nic,
Dopóki sił będę szedł, będę biegł,
nie poddam się..."
Może i piosenka nie o tym, ale pasuje... :]
| tuptus: 30-06-2006 23:51 "Szczesliwe zakonczenia maja tylko te historie ktore sie jeszcze nie skonczyly..." moja sie skonczyla:( Ja sie skonczylem... ehhh... ile mozna pic??:(
| Shirin Gol: 30-06-2006 20:56 Jeśli miłości nie ma, to co ja teraz czuje? co Ty teraz czujesz? Miłość jest. Nie wiedziałam tlyko, że tego słowa można uzywać zamiennie z wyrazem "cierpienie":/.
Co do szczęścia... były momenty, kiedy byłam szczęśliwa. Zawsze sobie powtarzałam, przełykając łzy, że skoro teraz jest źle, to kiedyś MUSI być lepiej. MUSI!!! I ciągle w to wierze.
Mój świat się skończył. Moja miłość została podeptana i wyrzucona. Ale... jestem silna. Boli, ale ból musi w końcu minąć. I minie, wierze w to.
Ja też spotkałam już swoją drugą połówkę i miałam z nią być na zawsze. Ale ją straciłam. Nie chce nikogo już spotykać, na razie chcę zapomnieć. Chcę po prostu normalnie żyć. A jeśli to była prawdziwa Miłość i byliśmy sobie "przeznaczeni" - to jeszcze kiedyś się zejdziemy. A jeśli nie - to ja też zapomnę. Chyba los nie jest aż tak ślepy, Ktoś nim kieruje...
"Na linie nad przepaścią tańcz..." MUSI być dobrze!
| tuptus: 29-06-2006 23:38 "nie byl/a ciebie wart/warta" To kto jest wart? To co jest warte zycia? Po co to wszystko jezeli w efekcie i tak jestesmy sami? A moze milosci nie ma... wymysl poetow aby mieli o czym pisac... Co jesli to czego szukamy nie istnieje? A jest tylko potrzeba, przyzwyczajenie...
"Zycie jest jak krawedz dachu drapacza chmur - albo podchodzisz zbyt blisko i spadasz albo pozostajesz tak daleko, ze mozesz sie tylko nudzic" Czemu spadamy? Czemu choc raz zycie nie moze powiedziec "nalezy ci sie, badz szczesliwy" Ale nie... jezeli "ktos" zobaczyl ze jestes szczesliwy, trzeba ci to zabrac... Bo co? Byloby zbyt pieknie? Czemu zycie nie moze byc piekne? A przynosic tylko bol? MOze kiedys bede/bedziemy szczesliwi, ale czy zapomnimy o cierpieniu? I co rozumiem przez slowo "szczesliwy"?
To trudne byc nieudacznikiem.... gdy to pojmuje jest zawsze za pozno...
Kazdy mowi ze trzeba spotkac "ta druga polowke" a co jesli juz ja spotkalem... tylko stracilem...
| Shirin Gol: 29-06-2006 21:27 tak, też to słyszałam Achilles. To chyba każdy słyszał. I że znajdę kogoś, kto będzie mnie wart... Taak... trudno trochę w to uwierzyć. Ale będę czekać.
Rubi... ale całe nasze życie jest jedną wielką grą o Miłość... i zamierzam tą grę wygrać. Kiedyś. Bo najgorsze to się poddać... I "zasłużyć", ale to nie ma znaczenia:)
| Achilles: 29-06-2006 21:22 Tez juz to slyszałem ale po 5 latach ciezko w to wierzyc ...
| rubi18: 29-06-2006 20:37 jak wygrać??
Nie można bo przeciesz na miłość trzeba zasłóżyć (dobrze napisałem? mam dyslekcje) A jeżeli dostałaś w kość od swojego chłopaka to poprostu oznacza to ze ta osoba nie zasługiwała na twoja miłość
| Shirin Gol: 29-06-2006 08:29 jak wygrać Miłość...? :(
| Shirin Gol: 29-06-2006 07:58 Ja też się zastanawiam, kiedy zaczęłam być okłamywana. I po co wogóle zaczynał, kiedy teraz tak rani. Wiem, zmienił się. Zmienił się strasznie. Ale nawet nie podejrzewałabym, że jego zmiana aż tak wywróci mój świat do góry nogami. Że jego zmiana całkowicie zmieni mój świat. Nie dorósł? Możliwe. Kiedyś był dużo bardziej dojrzały. I szybko zapomniał, to najbardziej boli, że czuję się jakby te trzy lata nic nie znaczyły, jakby te wszystkie słowa, to co robił były codziennością, od której bez problemu można odejść. Nie można. Coraz częściej myślę Tuptus, że prawdziwa miłość to tylko ta nieszczęśliwa.
Boję się przyszłości.
| tuptus: 28-06-2006 19:56 Prawie 4 lata.... Do ostatniego dnia swietnie klamala... Zerwala przez sms, w niedziele... spotkac moglismy sie dopiero w piatek... Akurat pomyslem ze dlugi weekend, ze "cos" odbuduje.... Nie... pojechala na Slowacje z przyjaciolmi z roku...
Ciekawe co mi jeszcze zycie przyniesie...
| Shirin Gol: 28-06-2006 19:18 zawsze tak jest... nienawiść i miłośc to wbrew pozorom bardzo bliskie sobie pojęcia. Łatwo jest przekroczyć cienką granicę między nimi... w obie strony. Bardzo często nienawidzimy włąsnie te osoby, które kochamy, bądź kochaliśmy... Ja nie chcę nienawidzić. Chcę by on stał mi się obojętny. Zupełnie obojętny.
To dotyczy zarówno dziewczyn jak i facetów.
Prawie trzy lata... świetnie nie ma co:/
| tuptus: 28-06-2006 18:57 Ano widzisz Shirin Gol, nawet lata bywaja stracone przy nieodpowiedniej kobiecie... Kobieta szybciej sie zakocha, to dlatego faceta tak boli... Ale niestety, niektore dziewczyny juz sa takie ograniczone, ze nie rozumieja co jest w zyciu wazne... moze... kiedys zrozumie, ale czy to nie bedzie juz za pozno?
Rubi18: Masz racje, od zakochania do nienawisci jest bardzo krotka droga... Za krotka...
| Shirin Gol: 28-06-2006 18:41 heh... jak dużo zranionych chłopaków... a ja już miałam wrażenie, że to na ogół dziewcyzna jest raniona:/
jak to czytam coraz bardziej się przerażam... nie chcę być nieszczęśliwie zakochana aż tak długo... miesiące - ok, ale lata? proszę, tylko nie to;/
Tuptus - świetne cytaty, dzięki za nie:]
A "Jolka, Jolka"... też często mysłałam o tej piosence
| rubi18: 26-06-2006 21:01 amazona1988 Twój chłopak ma inna?? ja ci powiem tak!!
To jest strasznie brutalna opcja ale najlepiej pomaga nie patrz na to co bylo dobre zobacz co on ci zrobił złego
Najlepiej to zninawidzieć (chodz nie zawsze!!!!!!!) ta druga osobe to jestr najszybszy sposób
| amazona1988: 23-06-2006 13:31 Dzięki tuptus:) tak mnie jakoś wszystkie siły opadły ale mam nadzieje ze sobie poradzę:):);*
| tuptus: 22-06-2006 23:25 "wiekszasc z nas kocha z potrzeby kochania, a nie dlatego ze znalazl ta odpowiadnia osobe..." Wlasnie, z potrzeby!!
amazona1988: moze przyszedl czas na to aby dostrzegac zle strony tego zwiazku? A nie wspominac co bylo piekne. Domyslam sie (choc moze blednie) ze 1988 to rok urodzenia, wiec masz jeszcze czas... Zycie sie dopiero zaczyna, nie patrzmy tak jakby sie konczylo. Kazda strata boli, nawet jesli zniszczyla sie ulubiona plyta... i tak wlasnie to porownuje... a co mam zrobic? Swiat dla mnie sie nie zmieni... musze sie pogodzic z tym co dla nas niesie... "gdy na drodze za zakretem..." prawda slonko17:)
| amazona1988: 22-06-2006 22:35 Hmm...widzę że nie jestem sama:( zakochałam sie w chłopaku bardzo bardzo ale niestety los chciał inaczej...a byłam z nim 2 lata!!!Jest mi strasznie ciężko:( już nie wiem co mam robić co mam myśleć nie moge o nim zapomnieć a to jest najgorsze ze nie ma minuty zebym o nim nie myślała i o tym jak dobrze nam było;(a najbardziej mnie przeraża widok jak widzę go z inną dziewczyną...to juz przez kolejne dni aby płacz i płacz!Boje sie że sobie naprawde nie poradzę.....;(((
| Achilles: 22-06-2006 10:59 wiec musze sie wybrac na dyskoteke ;).Pzdr
| rubi18: 21-06-2006 14:49 U mnie coraz lepiej poznałem świetna dziewczyne na dyskotece jeszcze z nia nie jestem znamy sie 2 tygodnie ale jest super juz o swoeje byłej zapomniałem i dobrze Dzieki tej dziewczynie dożywam:):):):):):):):):)
| kahna: 20-06-2006 22:40 Ja też zakochałam się bardzo szybko.Z chlopakiem chodziłam dosyć krótko bo zaledwie miesiąc ale bardzo go kochałam. Nie chodze z nim już rok i miesiąc minie 22 czerwca. Nadal go kocham i nie wiem w jaki sposób moge o nim zapomnieć. Dzięki temu artykułowi mam więcej sily i wydaje mi się że więcej zrozumiałam.
| Achilles: 17-06-2006 19:52 Chlopaki jak tam u was??Ja juz nie widzialem mojej milosci ponad miesiac :(, zero zmian i jeszcze wczoraj mnie olala jedna laska z ktora sie spotykalem od 2 tyg:/, a ja wciaz ja kocham... i wciaz za nia tesknie
:(, jak sie pozbierac ????
| tuptus: 16-06-2006 00:12 he, 3 miesiace...
"i co teraz mam zrobic"?
Naucz sie rozrozniac milosc od zauroczenia...
| Daruchnaaaa: 15-06-2006 20:38 Ja Zakochałam sie bardzo szybko nawet sama sobie sie dziwie ze az tak szybko bo nie jestem kochlikiem chodziłam z mateuszem prawie 3 miesiące był moją pierwszą prawdziwą miłoscią dopiero co przeczytalam ten artykuł ale juz mi lżej mam nadzeje ze mi kiedys przejdzie bardzo cierpie nie jestem juz z mateuszem 3 miesiące bedzie 19 czerwca a ja nadal go bardzo kocham i co teraz mam zrobic????
| tuptus: 12-06-2006 20:20 No dobrze "zaciagne do lozeczka", ale i dziewczyny sa takie ktore chca tego! Mowia ze dziewczyny sa uczuciowe, a to nie prawda, facet sie bardziej przywiaze. Faceta bedzie bardziej bolesne to, co wyobraza sobie jako "ich" szczescie. Osobiscie uwazam ze nie powinno tak byc! Bede teraz walczyl sam ze soba o to, zeby przestac sie przywiazywac. Bo nigdy!! nie bedzie pewnosci co do uczuc kobiety! Teraz... to wiem. Szkoda ze za pozno. Choc z drugiej strony lepiej teraz... niz naprawde za "pozno".
Kobiety dziwny narod...
Nasuwa mi sie jedna piosenka lady pank "niewierz nigdy kobiecie, dobra rade ci dam...."
| rubi18: 12-06-2006 19:32 malutka jak bys dobrze czytała moje komentarze to bys wiedziała że ja tak o wszytkich dziewczynach nie myśle zawsze pisze "(NIE WSZYSTKIE)" bo nie chce żebya jakaś dziewcznya która jest super i ktłóra zasługóje na świetnego chłopaka nie czuła sie urażona
A to o chłopakach co napiasałas to prawd sam znam paru takich
| *..MaLuTkA..*: 12-06-2006 19:06 aha czyli po nieudanym zwiazku kompletnie skresliliscie laske :]ej no bez przesady !
myslicie,ze kazda jest do bani,kazda was rzuci z wielkim hukiem nie podajac nawet powodu ,kazda zdradzi ?? a moze istnieja jeszcze takie godne zainteresowania, co ??:>nad tym to sie nie zastanowiliscie :]tylko jedziecie na laski,ze sa najgorsze:] nie zgadzam sie z tym,moze i owszem bronie plci pieknej,ale chodzi mi o to,ze nie kazda jest taka :] niektore maja serce,czekaja na prawdziwa milosc,licza sie z uczuciem :]
a faceci tez nie sa tacy swieci ?:]
rzucaja ,bawia sie panienkami :]
patrza tylko na wyglad,g**** ich obchodzi,jaka dziewczyna naprawde jest:]owszem ja tez zwracam uwage na wyglad,ale jezeli jest super koles,a ma charakter z****** to co mam szukac ??:> a oni bo ladna to zaciagne do lozeczka,zabawie sie i byeee :] bleeehhhh :/
buzka dla wszystkich czytajacych ;*nie lamcie sie :) bedzie dobrze :)nie ma innej opcji, he ?:D
| Achilles: 12-06-2006 16:36 Mnie nauczylo jednego - nie ufaj nigdy kobiecie. I nie sadze czy jestem teraz lepszym czlowiekiem :/, a piosenka to
" Jolka Jolka Pamietasz" i niech nie zraza was zespol;)
| rubi18: 12-06-2006 13:00 Nie znam tej piosenki!!!! ja teraz powoli odrzywam zaczynam sie cieszyc z życia Każdy zwiazek powoduje że stajesz sie lepszym człowiekiem w przyszłości. każdy zwiazek cos wnosi do twojego życia Ten związek wiele mnie nauczył
| Achilles: 12-06-2006 09:52 Podobno pomiedzy miloscia, a nienawiscia jest bardzo cienka linia.
To jak sie juz tak chlastamy :) Podobijam was i siebie jeszcze, to jest ostatni fragment piosenki przy ktorej pierwszy raz sie z nia calowalem, na pewnej imprezie.... 5 lat temu, dopiero teraz zrozumialem jej tekst , mysle ze po waszych przejsciach tez bedzie wam bliska, nie wiem czy ja znacie ;)
" Nie wiem ciagle dlaczego zaczęło się tak, czemu zgasło tez nie wie nikt. Sa wciaz rozne kolo mnie nie budze sie sam, ale nic nie jest proste w te dni..."
Choziaz jest ona dobijajaca to mnie ona wzmacnia, nawet nie wiem czemu ...
| tuptus: 12-06-2006 00:51 ale jak tak ludzie moga klamac?? Przeciez bylo dobrze, usmiechala sie, kazdy sms niosl za soba kolejna porcje nadziei ze ktos taki jest... i nagle co? Nie podoba sie? Tego nie moge zrozumiec. Myslalem ze ja znam. Kazdy mi mowi, ze na pewno ma innego... mysle: nie ona, ona taka nie jest. Ale teraz? Co mam myslec? Moze i ma... Musze sie jakos ratowac... moze brutalnie powiedziane, ale... jakby suka nie dala, pies by nie wzial...
"zapoznajemy sie z dziewczyna w ciagu kilku chwil... poznajemy ja w ciagu kilku lat. Ale dopiero zrywajac z nia, poznajemy ja naprawde!!"
i jeszcze " jezeli myslisz ze wszystko idze dobrze... napewno nie wiesz wszystkiego!!"
| rubi18: 11-06-2006 23:44 Ale ile te nasze byłe musza mieć wyobrażni i fantazji zeby tak nawyzywać Nawet ja tak nie potrofie:)))
| rubi18: 11-06-2006 23:41 człowieku ja też nie wiem jak ja podejde do nastepnej dziewczyny Bedzie cieszko!!!!!! Mówie ja już dużo przeżyłem i widziałem przez te moje 19 lat ale w życiu bym nie pomyślał że dziewczyny (nie wszytkie) są takie... No brak mi słów Zrobić takie coś osobie której sie ufało która sie kiedyś kochało Nie mówie jak zrobiły takie cos swojemu wrogowi to ok. No nie moge tego skontaktować
| Achilles: 10-06-2006 09:39 Rubi 18, uwierz mi ze ja dostałem najgorsze wrzuty jakie w zyciu slyszalem, nawyzywala mnie, moje zycie, moj wyglad,moja rodzine, wszystko, a na koncu jeszce mnie pobila:((, uwierz mi ze mialem chcec jej oddac, ale tak nigdy sie nie ponize. Tak mnie potraktowala po 5 latach bycia prawie domownikiem!!! Nie zrobilem jej nic, a Ona cos takiego zrobila :/. I to jeszcze sie nie skonczylo :(. Nawet nie zdajecie sobie sprawy w jakie Ona teraz gierki gra przy wszystkich, rece opadaja. Nawet najgorszy wrog mi nigdy nie powiedzial takich rzeczy. A ja glupi wciaz obwiniam za to wszystko siebie :((. Nie wiem jak podejde do nastepnej dziewczyny...
| rubi18: 9-06-2006 11:59 Ja zotałem wyzwany poniżony i jeszcze mi grozili że dostane wjebane A kto tak mi mgroziłi wyzywał? MOja była i jej kochana mamusia A wszytko przez to ze na mieście sa jakies plotki na mojej byłej temat i ja za to dostałem baty Bo poinformowałem ją ze ktoś na nią gada i jej dupe maluje I teraz jest na mnie Nie nawidze jej teraz Juz nie chce jej znać nie była warta tych 15 miesiecy tego starania itd
| wajlonis: 7-06-2006 21:54 Ja bym do tego dodał jeszcze jedną sprawę. Tak od siebie, od serca. A mianowicie: The Cure - Friday I'm In Love. Nie wiem czemu, ale po tej piosence zawsze czuję sie lepiej. Wam też nie zaszkodzi spróbowac. I jeszcze jedno. Długa, szczera rozmowa z Tą osobą. Pomaga. Bardzo. Ale nie zabierajmy sie do tego od razu. Najlepiej poczekac jakiś tydz., może wiecej, a później porozmawiac. Pożegnac się. Przeprosić. Podziękować. Pomoże - zobaczycie :)
| tuptus: 7-06-2006 18:30 wlasnie, po tylu latach i nagle jej sie zobaczylo ze co? Ze nie jest szczesliwa? a nie mozan bylo tego zrobic wczesniej? Kobiety to ogolnie jakies dziwne sa. Los sie odwroci? Penwnie tak, ale ile na to trzeba czekac? Czy czlowieka zycie ma juz calkowicie zniszczyc, i dopiero, moze, cos sie pojawi? Juz o niczym nie mysle, a zwlaszcza staram sie omijac myslami "jej" temat. Niechce. Wiem ze najwiekszym marzeniem jest to aby znowu/dalej razem byc... ale wiem ze w glebi duszy nie chcialbym tego. To juz niebyloby to samo... Nie wiem co musialoby sie stac zebym znowu jej mogl zaufac. Zycie jest zbyt piekne (tak mowia) zeby marnowac cenny czas na takie kobiety, ktore same nie sa pewne tegop co czuja, badz tego co chca. Nie ma sensu. Bo w takim razie co to bylo przez 4 lata ( u mnie) jak to nazwac. Napewno nie milosc... milosc nie umiera...
....moze nie umarla...
| Achilles: 5-06-2006 10:30 Mnie wlasnie kobieta zostawila po 5 latach, bez powodu, na sesje, teraz oblewam wszystkie egzaminy, najgorsze jest to ze mamy wspolnych przyjaciol i oni wciaz u niej siedza, tak jak ja kiedys siedzialem:((((,zostalem sam..., a ona nawet nie chce ze mna rozmawiac... ja tu umieram, a ona jest chyba najszczesliwsza baba na swiecie :/, to nie w porzadku ... Sam nie wiem jak sobie poradzic wiec wam nie pomoge, to chyba kiepski pomysl ale ja czekam, nawet nie wiem na co, po prostu i kazdego dnia walcze zeby sie do niej nie odzywac, chyba niektorzy wiedza jakie to trudne. I wierze ze w koncu los sie odwroci ...
| ganja-j: 4-06-2006 20:15 dobra, a więc spróbuję to wypróbować.
| rubi18: 3-06-2006 17:01 KIedy ktos cie zostawia ktos kto duzo dla ciebie znaczyl w zyciu to umierasz gnijesz od srodka
| tuptus: 3-06-2006 15:37 Opuszczona nadzieja i milosc, ktora zmienia się w nienawiść
i sobą pogardza,
bardziej gorzka jest do picia niz krew
bol, ktory nie zauwaza zadnych przychylnych slow
wyje i jest spragniony krzyku,
dzien po dniu jakiegokolwiek piekla
lub ostrego strachu piekla....
Ach, gdybym wiedzial, że smierc jest zapomnieniem... A jezeli nie jest?... Nie, w naturze nie ma milosierdzia... Czy godzi się w nedzne ludzkie serce wlac bezmiar tesknoty, a nie dac nawet tej pociechy, ze smierc jest nicoscia?
To nie ja, Prus... ale sie zgadzam...
| *..MaLuTkA..*: 3-06-2006 15:25 ''tylko smierc uwolni mnie od milosci... ale teraz tylko milosc uchroni mnie od smierci... ''
tak to wszystko prawda...
staram sie zrozumiec...
4 lata to orgomny czas:(
nie umiem chyba Wam pomoc:(
jesli rozmowa nie daje skutku to co?
smierc i co?uwolnicie sie!
ale skonczycie sobie zycie przez dziewczyne,ktora nie byla warta
to w koncu za duze poswiecenie !:/
nie byla warta
bo gdyby byla
to by skonczyla zwiazek po 4 latach!moim zdaniem chyba nie!
znajdzcie inne rozwiazanie
paapa:*
| tuptus: 3-06-2006 01:08 ... moze ktos przeczyta...:) masz racje tak piszac, masz. Tylko wiesz ze czasami trudno jest zrozumiec plan "kogos" tam, na gorze w stosunku do nas... trudno to zrozumiec... jest takie powiedzenie "Bog umilowal sobie nieszczesliwych... skoro stworzyl ich az tak wielu..."
Tylko po takiej sytuacji, po takim "kopie" czlowiek zbyt jasno otwiera oczy, zastanawia sie, moze boi. Jak ma wygladac nastepny zwiazek? Na kazdym kroku strach. No przeciez zapewniala, robila wszystko! Zero powodow do zastanowienia, do zwatpienia w ten zwiazek... i? Mowia ze czlowiek uczy sie na wlasnych bledach... tylko zeby nie nauczyl sie za duzo... Mowia, milosc bywa slepa... teraz juz taka nie bedzie (jak bedzie) czlowiek bedzie trzymal dystans.
Rubi18 ma racje, dziewczyna to dodatek, nie czesc zycia... A jeszcze na poczatku kwietnia sie jej pytalem, jak to jest ze wytrzymalismy ze soba 4lata... a Ona: "to juz taki nasz magnetyzm..." i gdzie to sie podzialo? Milosc nie umiera... zauroczenie owszem... ale po co 4 lata? Zniszczyla mi najpiekniejszy okres w zyciu... i nie zostawila niczego... nawet nadziei.
Pokazac jej ze daje rade? Po co? Obchodzi Ja to? Pewnie nie...
to proste.. tylko smierc uwolnie mnie od milosci... ale teraz tylko milosc uchroni mnie od smierci...
| *..MaLuTkA..*: 2-06-2006 22:35 moze ten kop,ta strata tej dziewczyny kiedys wam sie odmieni na dobre :) wiem,ze ciezko wam to zrozumiec
ale ''nie ma tego złego,co by na dobre nie wyszło'':)
dam przyklad mojego dobrego kumpla,nie zaliczyl roku na studiach,kiblowal tzw:P
byl zalamany,nie mial checi do niczego,teraz jest na tej samej uczelni,tylko innym kierunku i ostatnio powiedzial mi,ze ''wiesz co nawet dobrze,ze sie stalo jak sie stalo'':) dzieki temu doznal czegos nowego w zyciu,czegos przyjemnego!:) moze przyklad nie na temat,ale odwolujacy sie do popularnego przyslowia :Dnie bede sie tak juz rozpisywac:p
;*
| *..MaLuTkA..*: 2-06-2006 22:30 nie mow,ze nie ma takich prawdziwych dziewczyn.sa!
ja uwazam,ze do takich naleze
dla mnie milosc to wszystko:) dla milosci tylko zyje.
do rodziny,Boga i wierze,ze niedlugo spotkam ta druga polowke,ktora pokocham z calego serca i ona mnie rowniez.
mam nadzieje,ze znajde taka osobe,ktora bedzie kochala mnie za wszystko,za to jaka jestem,nie bedzie starala sie mnie zmieniac,bedzie kims wyjatkowym w moim zyciu.
wierze,ze na kazdego czeka ten drugi czlowiek gdzies tam,za gorami,za lasami hehe:) ale jest i kiedys sie odnajdziemy :p
napewno :)
:*
| *..MaLuTkA..*: 2-06-2006 22:24 tak czytam wasze wypowiedzi i zastanawiam sie nad tym wszystkim.
moja rada dla was:pogadajcie szczerze ze swoimi wybrankami i powiedzcie im wszystko,co was gnebi,bedziecie wiedzieli na czym stoicie,nie bedzie juz zadnych beznadziejnych pytan zwracanych do samych siebie:''czy mam jeszcze szanse''?wyjasnijcie sobie wszystko,ja bym tak zrobila,osobiscie wole grac w otwarte karty,czasem jest ciezko,ale sprobujcie,zycie jest jedno i czemu nie zaryzykowac,jak powie,ze to definitywnie koniec nie warto sie narzucac!
naprawde staram sie was zrozumiec i wiem,ze czujecie sie zle,ale dla dziewczyny,ktora was rzucila odbierac sobie zycie,udowodnijcie jej ,ze jestescie silni,ze swietnie sie czujecie bez niej i niech zaluje ,ze was stracila :) dacie rade:) napewno nie jestescie jakimis burakami,ktorzy nie umieja sobie poradzic z dziewczyna?
a nawet gdyby, kazdy ma prawo do milosci :)
a z drugiej strony moze ta dziewczyna zle sie czula w tym zwiazku,chciala troche spokoju,luzu.sa rozni ludzie.niektorzy sa w zwiazku,zeby sie zabawic,a potem bezlitosnie rzucic,beznadzieja,ale co zrobic :) a niektore takie,ktore chca sprobowac zwiazku,a po pewnym czasie twierdza,ze sie dusza i daja sobie czas,czasem rozpad zwiazku jest spowodowany klotnia czy czyms podobnym.
nie znam do konca waszych sytuacji,jedynie z wypowiedzi,ktore czytam na tej stronie,tak naprawde tylko wy wiecie,jak bylo,ja tylko moge sprobowac sie postawic i doradzic wam moze w jakis sposob,nie wiem,czy skorzystacie,wasza sprawa:)
ale pamietajcie zycie jest za piekne,zeby je sobie odbierac,niektorzy maja o wiele gorsze sytuacje,ale probuja jakos zyc,jest ciezko,ale probuja.dacie rade!!:*
zastanowcie sie,czy byscie nie zalowali,gdybyscie juz lecieli z ktoregos tam pietra?czy byscie nie zalowali?
po co ja sie rozpisuje,takitak prawie nikt tego nie przeczyta,moze chce komus w jakis sposob pomoc,nie umiem tego okreslic.
:*
| rubi18: 2-06-2006 19:53 NO WLASNIE KTO WIE... JA TEZ CZEKAM AZ MOJA SIE ZDEYDUJE.TYLKO IM DLUZEJ CZEKAM TYM BARDZIEJ TRACE NADZIEJE TO JEST WSZYTKO CHORE ALE DUZO MNIE TO NAUCZYLO NP. TO ZEBY SIE NIE ANGAZOWAC BO TO ZA BARDZO BOLIKIEDY SIE KONCZY MOZE JUTRO SIE Z NIA ZOBACZE I WSZYTKO SIE WYJASNI!!!!!!!
| tuptus: 2-06-2006 16:54 "kiedy rozum kaze zwatpic..." wlasnie rozum mowi co innego i serce... moze w dzisiejszych czasach nie powinno sie patrzec sercem? eh... nie chce mi sie myslec... czekam... "milosc cierpliwa jest..." podobno... zobaczymy co przyniesie czas... co przyniosa wakacje... bedzie w domu... moze zateskni. A moze spotkamy sie przypadkowo na miescie i zaczniemy gadac...? Kto to wie...
| rubi18: 2-06-2006 11:10 Moja mi powiedziala prosto w oczy ze wtedy byla jej bardziej potrzebna praca i zrewala ze mna NO i zrewala i poszla do pracy potem jeszcze 2 razy i zrezygnowala Dlaczego? nie wiem!! Wiem jedno jak do niej wroce to juz nie bede potrafil byc taki sam dla niej jaki bylem Poprostu nabralem dystansu stracilem zaufanie przez pewna rzecz (o ktorej tu nie chce pisac) Ale kocham ja i potrzebuje moze kiedys wszytko odbudujemy A jezeli chodzi o twoja dziewczyne to ci powiem ze nie warto do takiej wracac (a sam wracam:/ ) Nie wiem co mam myslec o twojej sytuacji poprostu zrob jak uwazasz chodz na bibki do znajomych tak jak ja na takich domowych bibkach poznaje sie fajne dziewczyny wiem cos o tym:)))) albo chodz na dyskoteki ze znajomymi lub do baru na piwo to pomaga ale po czasie Moze poznasz gdzies prawdziwa dziewczyne!!! A tak szczeze im wiecej tak o tym mysle to ci powiem ze juz chyba nie ma takich dziewczyn co potrafily by zycie oddac za chlopaka i za jego milosc Tak jak my!!!! Gdzie one sie podzialy Albo ich nie ma albo my mamy pecha do dziewczyn i tyle
| tuptus: 1-06-2006 23:59 wiesz, to nie chodzi o tesknote... znam ja... chociaz mi sie tak wydawalo. Ciagle sms, sygnalki. To byla(tak mi sie wydawalo) milosc... czekala. I to z wielkim utesknieniem. Zapewniala ze kocha. Mi sie wydaje ze zmienily ja studia... inna dziewczyne poznalem... inna. Zobaczyla ze moze sie bawic, po co jej chlopak. Chodzila do klubu... nie zawsze mi sie to podobalo, ze ona sie bawi a ja nie moge byc przy niej... Moze to byl blad... ale... jakby kochala naprawde co by wybrala?? Mnie? Czy zabawe? Dokonala wyboru, nie patrzac na to ze niszczy co budowalismy przez 4 lata... zabila mnie...
| rubi18: 1-06-2006 20:36 wiesz co ci powiem ona miala juz dosc tesknoty i zerwala Moze teraz zaluje tylko nie wie jak ci to powiedziec bo 4 lata to jednak jest duze uczucie i ogromne przywiazanie tego nie da sie tak z dnia na dzien wymazac
| rubi18: 1-06-2006 20:28 poprostu z tego co piszesz to twoja zostawila cie z tego samego powodu co moja dziewczyna BRAKU CZASU!!!!!!!!!
| tuptus: 1-06-2006 18:20 Nie miala od czego odpoczac, przez ostatni rok widywalismy sie raz w miesiacu... a jak mnie widziala, to nie moglem sie od niej opedzic, taka byla szczesliwa... tylko nie wiem czy to czasem nie byly klamstwa... niby nie miala powodu... a jednak jej teraz nie ma...
Czekam, pewnie... jedyna rzecz jakiej pragne to jej.... tylko ile mozna czekac, badz ile mozna sie oszukiwac??
| rubi18: 1-06-2006 17:16 "zycie nie konczy sie na jednej lasce" *..Malutka..*Moj kolega sie powiesil w lesie bo z nim dziewczyna zrewala ja prawie wyskoczylem z okna Dla niektorych zycie sie konczy na jednej lasce:(( A mowia ze cholpacy nie maja uczuc!!:)
| rubi18: 1-06-2006 17:06 tuptus moze ona chciala poprostu odpoczac troche zlapac nowy oddech i wrocic nie wiem nie chce ci tu robic glopich nadziej i nie znam dokladnie twojej sytuacji ale czasem moze tak byc Ja BYm po jej sesji napisal do niej i sie zapytal dlaczego to zrobila A to ze jestes troche dziwny to ci powiem ze kazdy jest dziwny kazdy ma jakies odchyly Ja naprzyklad jestem masochista Nikt nie jest doskonaly jak by kazdy byl idealny to swiat byl by nudny!!! Ja teraz czekam az moje kochanie sie zastanowi czy chce ze mna byc czy nie!! Boli mnie to ze mnie zostawila
| tuptus: 1-06-2006 14:18 i kto to mowi:) laska!:) szkoda tylko ze ten czas tak wolno plynie... jakby tak wziac taka pigulke jak w matrixie i obudzi sie po wszystkim, albo taka pigulke na szczescie... nalykac sie nalykac i byc szczesliwym.... ale tak sie nie da..:(
| *..MaLuTkA..*: 1-06-2006 13:16 ojj chłopaki :)
tuptus jezeli ona od Ciebie niczego nie oczekuje to odpusc sobie:)
znajdziesz jeszcze dziewczyne,ktora bedzie Ciebie warta :)3-majcie sie !zycie nie konczy sie na jednej lasce!buźka ;*
| tuptus: 1-06-2006 12:29 tylko... ze ona juz ode mnie niczego nie oczekuje... nigdy nie gadala ze cos nie pasuje... nawet nie wiem o co chodzi. Poprostu "nie byla szczesliwa" walczyc o nia? Trudno... nie ma jej w domu - studiuje. Wakacje ida wiec mam mala nadzieje... chyba ze sobie wyjedzie z "przyjaciolmi" chcialbym walczyc, tylko narazie sie nie odzywam - sesja. Niech sie dziewczyna uczy... niech bedzie szczesliwa... mam tylko nadzieje ze chociaz raz pomyslala o mnie... tylko po co? Sam jakis dziwny jestem.. eh...
| rubi18: 1-06-2006 12:09 Tuptus skoro tak bardzo ja kochasz to walcz o nia Ja sie jeszcze nie poddalem walecze o swoja dziewczyne Pokaz jej jak bardzo ja kochasz i jak ci bardzo zalezy Ludzie popelniaja bledy musisz z nia powaznie porozmawiac i dowiedziec sie czego ona oczekuje od ciebie a ty jej muszisz powiedziec czego ty od niej oczekujesz Trzeba sprobowac Nic nie stracisz a moze tylko zyskac
| tuptus: 1-06-2006 00:06 "jeszcze znajdziecie ta swoja druga polowke" a co jesli juz ja znalazlem tylko stracilem. Zawsze jest mowa o drugiej polowce... ale nikt nie mowil ze koniecznie musza byc razem...:( nadzeja jest piekna... tylko na jak dlugo??
| *..MaLuTkA..*: 31-05-2006 17:38 tak...
myslę,że ta panienka po prostu nie była was warta! i zapomnijcie o niej,wiem,że wam jest teraz bardzo ciężko,ale mówię wam ''tego kwiatu to pół światu ''!
jeszcze znajdziecie tą swoją drugą połówkę :) buziaki dla was chłopaki :*
| tuptus: 31-05-2006 00:38 Byc moze ze nie jest warta... dokonala wyboru... szkoda ze nie ulatwilem jej tego duzo wczesniej... moze inaczej bym czul. Teraz juz minelo... nie wroci... Tesknota? Jest... ale staram sie nie myslec... od samego rana staram sie wypelnic dzien praca, az do poznej nocy... pomaga...
| rubi18: 30-05-2006 19:56 Tydzien temu chcialem sie zucic z okna bo juz mialem dosc swojego zycia Gdyby nie kolezanka to bym to zrobil juz mialem okno otwarte pisala do mnie cala noc eski zebym tego nie robil!!!!!!! I teraz wiem ze gdybym to zrobil to by byla najgorsza i najbardziej debilna rzecz jak bym zrobil w swoim pojeb**** zyciu I jezeli ktos bedzie mial dola bo go dziewczyna/chlopak zucil/a to niech tego nie robi bo na swiecie sa osoby (przyjaciele znajomi rodzina nawet pies) ktorym zalezy na was I nie warto tego robic bo jedna osoba was nie docenila!!!!!!!!!! POZDRAWIAM WSZYTKICH TAKICH LUDZI KTORZY PRZEZYWAJA TO CO JA
| rubi18: 30-05-2006 19:49 TY nic nie musisz robic zeby zalowala Kiedys bedzie miala zly dzien cos sie zdazy w jej zyciu I w tedy sobie pomysli o tobie o tym ze bys byl przy niej i bedzie zalowac tego co zrobila ze ciebie juz nie ma,ze nie ma sie do kogo przytulic i takie tam A skoro ona woli zabawe niz byc z taba to ci powiem cos Nie byla ciebie warta Zadna dziewczyna ktora tak postepuje nie jest warta chlopaka Wiem to z wlasnego doswiadczenia Kiedys sie przejedzie i zateskni za toba Ja juz sie do tesknoty przyzwyczailem co dzinnie za moja kochna Magda tesknie od miesiaca i to juz nie jest nic nadzwyczajnego I wiem jedno tak jak ja ja kochalem to juz nikt nie bedzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!! A bardzo bym chcial z nia byc "Chwile sa ulotne" tak samo jak milosc
| tuptus: 29-05-2006 17:19 Nachodza mnie czasem mysli, zeby jej pokazac, zeby zalowala... tylko... po co? Jak bedzie zalowac, nie bede wiedzial nawet o tym i nawet satysfakcji mi to nie przyniesie... jak to mowia "to nie smierc jest cudowna, tylko zycie jest podle!"
| rubi18: 29-05-2006 16:50 Zobaczysz ona jeszcze kiedys pozaluje tego ze cie zostawila!!! Moja kochana juz do mnie nie wroci powiedzial mi to ze lzami w oczach w parku kiedy sie spotkalismy zeby wszytko wyjasnic Powiedzial mi to a potem sie rozplakala Tak to juz jest na tym swiecie nic nie trwa wiecznie
| tuptus: 26-05-2006 23:39 A co jesli ja nie chce kogos lepszego? Ona byla idealne, nie ma lepszej... moze bedzie inna... ale nie taka sama... a szkoda...
| Vstee: 26-05-2006 12:13 Ja powiem że miałam już taki kryzys i te wyżej wymienione rady sa niezbędne:) Serio:)
| @ngel!k@: 25-05-2006 16:49 Właśnie wczoraj zerwał ze mną chłopak. Mam nadzieje że ta porada mi się przyda. Chce zapomnieć o nim...
| rubi18: 24-05-2006 09:49 Ja jeszcze nigdy nikogo tak nie kochalem i zaluje tego uczucia do niej Jeszcze nigdy w zyciu nie mialem takiego dola Wiem co teraz czujesz naprawde ci i sobie bardzo wpolczuje tuptus Trzymaj sie znajdziemy sobie kogos lepszego Pozdrawaim
| tuptus: 23-05-2006 23:10 No patrz jakos nie dane mi bylo z "nia" byc... 4 lata nic dla niej nie znaczyly. Woli zabawe, to dla niej jest szczescie w 100%, ze mna miala tylko 70... Kobiety sa dziwne, moze nie wszystkie... ale... Nie mam zamiaru sie wiecej "przyzwyczajac" kobiete sie powinno traktowac jako dodatek, nie jako niezbednik... po co mi to teraz? Ten bol... Ta zanikajaca nadzieja...
"Opuszczona nadzieja i milosc, ktora zmienia sie w nienawisc
i soba pogardza,
bardziej gorzka jest do picia niz krew
bol, ktory nie zauwaza zadnych przychylnych slow
wyje i jest spragniony krzyku,
dzien po dniu jakiegokolwiek piekla
lub ostrego strachu piekla"...
szkoda ze ja kocham... prosciej byloby nie...
| rubi18: 23-05-2006 19:57 Tak definitywnie koniec Nie mowie bardzo bym chcial z nia byc ale to juz nie ma sensu wiesz I raczej nic to nie dalo to sie okaze A ciebie tez dziewczyna zostawila tuptus czy jak???
| tuptus: 23-05-2006 11:00 definitywnie koniec? A po co jej to pisales? Jej to nie obchodzi.. a tobie zalezalo na tym zeby wiedziala jak sie czujesz. Co to dalo? Pewnie nic...
| rubi18: 23-05-2006 09:48 Bo to jest tak zalezy ci na tej osobie kiedy ona cie potrzebuje to ty przy niej jestes A jak ty jej potrzebujesz to odchodzi Wczoraj jak mialem mature dowiedzialem sie ze moja bylo obsciskiwala sie z jakims typem w pobliskiej dyskotece Wpadlem w szal ale potem napisalem jej eska ze zyce jej jak najlepiej i ze nie bede sie mieszal w jej nowy zwiazek I to juz jest definitywnie koniec!!!!!!!!!!
| tuptus: 22-05-2006 12:39 A mi napisala sms... Jeszcze mialem nie ograniczony dostep do broni... Ciekawe czy wogole zdawala sobie z tego sprawe...
Choc... "4dni do studniowki" "2 tygodnie temu przed moja matura" przeciez "ich" to nie obchodzi... im nie zalezy... dla "nas" to wazne dni... dla "nich" to zwykly poniedzialek, wtorek czy niedziela...
| slonko17: 10-05-2006 12:25 heh.. no to wiesz.. mnie koles wystawil na 4dni przez 100dniowka stwierdzil,ze mna tam nie pojdzie,czujecie?? to bylo juz totalne chamstwo... dobrze,ze mam kuzynow;)
| rubi18: 9-05-2006 15:54 Mnie dziewczyna zostawila po 14 miesiacach 2 tygodnie temu przed moja matura. Kiedy jest mi bardzo potrzebna jej juz nie ma! Zostawila mnie dla pracy w hipermarkecie jako hostessa. Poprostu zaczela mnie olewac nie spotykac sie w weekendy cagle tylko praca, praca, praca, Pewnej niedzieli poklucilem sie z nia o to i zerwala ze mna:(
| slonko17: 6-05-2006 15:58 sara... ja tez bylam 1,5 roku z kims.. jednak mija 4 miesiac a on nie wraca;/ ma kogos i podobno jest szczesliwy hm...;/
| vlad: 6-05-2006 12:09 A KURDE NAJARAJCIE SIE KLEJU DO DREWNA ZIOLA ALBO CZEGOŚ A NIE BEDZIECIE TU MAZAĆ. ludzie no! nie robcie ciśnień
| sara1600: 5-05-2006 22:13 a ja bylam z KIMŚ 1,5 roku i sie skonczyło odszedł;( a po pol roku wrocił bo drugi raz nie porafił tak kochac jak mnie:D happy end ale jak było ciezko tylko ja wiem;(
| slonko17: 2-05-2006 16:27 no ladnie,ladnie.. to juz wiem co robic hehe.. po 1,5roku pieknego zwiazku zostalo mi tylko wspomnienie,bol i cierpienie;/ i juz 4 miechy walcze z przeszloscia,bo ona wciaz do mnie wraca;/ ale wierze bardzo,ze kiedys wreszcie sie od tego uwolnie!!! a po jaki mczasie by uwoliniliscie sie? od mysli,ze on jeszcze wroci,ze przeprosi i bedzie happy end???
| *..MaLuTkA..*: 29-04-2006 12:43 a jakies rady dla mnie??please o nie! :) moja rada dla was?jak sie odkochac?zakochac sie w innej osobie! skitoch to nie była prawdziwa miłość i sądze, że tak naprawdę jej nie kochasz,tylko jesteś zwyczajnie zauroczony,a tak na przyszłość czemu w siebie nie wierzyłeś,jeżeli już z Tobą była tzn,ze coś jednak miała.
| vlad: 29-04-2006 10:39 ja też mam wesoło... dziewczyna w której miałem nieszczęście sie zakochać (3 lata temu) od czasu kiedy sie poznalismy miala juz paru chlopakow (co tu kryc, piekniejszej jeszcze nie widzialem, podobnie jak cala okoklica). dla siebib jestesmy przyjaciolmi - chociaz moze to za duze slowo. no i jest wesolo. ostatnio prosila mnie o rade, jak sie ubrac na wesele siostry swojego chlopaka. pozniej on przyszedl, pocalowali sie i poszli... cholera lekko mnie wziela:-)
ale mam dobry sposob moze nie jak sie odkochac ale jak zapomniec. pół szklanki spirytusu, drugie pół soku jabłkowego, następnie zanim nas wezmie udajemy sie w ustronne miejsce (polecam jakieś krzaki) i oddajemy sie słodkiej kontemplacji. na pare godzin zapominamy o milosci i czujemy sie wspaniale. GORĄCO POLECAM
| vlad: 29-04-2006 10:38 ja też mam wesoło... dziewczyna w której miałem nieszczęście sie zakochać (3 lata temu) od czasu kiedy sie poznalismy miala juz paru chlopakow (co tu kryc, piekniejszej jeszcze nie widzialem, podobnie jak cala okoklica). dla siebib jestesmy przyjaciolmi - chociaz moze to za duze slowo. no i jest wesolo. ostatnio prosila mnie o rade, jak sie ubrac na wesele siostry swojego chlopaka. pozniej on przyszedl, pocalowali sie i poszli... cholera lekko mnie wziela:-)
ale mam dobry sposob moze nie jak sie odkochac ale jak zapomniec. pół szklanki spirytusu, drugie pół soku jabłkowego, następnie zanim nas wezmie udajemy sie w ustronne miejsce (polecam jakieś krzaki) i oddajemy sie słodkiej kontemplacji. na pare godzin zapominamy o milosci i czujemy sie wspaniale. GORĄCO POLECAM
| skitoch: 29-04-2006 08:27 w sumie tekst spoko mam jednak troche inna koncepcje, bardziej zblizona do tego :http://www.tscpulpitseries.org/polish/tsh urt.htm polecam,moj przypadek dopiero jest szczegolny,pokochalem dziewczyne o ktorej teraz sam nie wiem co myslec,jest siostra mojego kumpla ktory wzial ja na 18tke naszego kolegi,tam blizej sie poznalismy, Boze alez ona jest piekna,kazdy na imprezie do niej startowal mi wydawalo sie ze mam najwiecej szczescia, milo nam sie rozmawialo i naprawde fajnie spedzilismy czas, nie chcialem jednak jakos sie angazowac bo zdawalem sobie sprawe ze Ona jest najpiekniejsza dziewczyna na swiecie(zaraz odezwa sie glosy, calkiem zrozumiale, ze to kogos innego dziewczyna jest najpiekniejsza, coz milosc panowie :) )a ja jestem jaki jestem, nie jakis specjalny, ale jej brat drugiego dnia wciska mi jej numer i mowi zebym zaprosil ja gdzies, no luz fajna dziewczyna moze sie udac, poszlismy do restauracji, bylo spoko(tak mi sie wydaje), zaczely sie spotkania, raz ja do niej, raz ja ja gdzies zaprosilem, staralem sie przez dwa miesiace, robilem co moglem, zdawalem sobie sprawe, ze nie mam u niej szans i wiele razy z nia o tym rozmawialem, czy rzeczywiscie jestem Jej wart, ona zapewniala mnie, ze chce sie spotykac, jak mowilem trwalo to przez dwa miesiace i balem sie zrobic dalszego kroku bo wiedzialem, ze taka dziewczyna moze miec kazdego i szybko znajdzie sobie kogos lepszego, kiedys napisala mi ze dziwnie sie czuje bo tyle sie spotykamy i jeszcze nic z tego nie wynika, pomyslalem ze moze rzeczywiscie warto, tym bardziej ze jej brat mowil mi ze sama narzekala ze tyle sie spotykamy a ja jej nawet nie przytule czy nie pocaluje, zrozumialem ze naprawde chce ale nawet wtedy kiedy prosilem ja o chodzenie, pytalem czy to ma sens bo nie jestem jej wart, ona powiedziala ze chce ze mna chodzic, myslalem ze najtrudniejsze mam za soba, bylismy ze soba 2 (slownie dwa)tygodnie, spotkalismy sie dwa razy, powiedziala mi ze nie czuje sie z tym dobrze, ma problemy zeby sie do mnie zblizyc, ze nie dorosla do takiego zwiazku ?? Nie rozumiem sama narzekala ze nic nie robie a kiedy zaczelem okazalo sie ze jej to nie odpowiada, paskudnie sie czuje bo chyba zostalem wykorzystany, dziewczyna dorosla do fajek,wodki ale nie do zwiazku, wiem to zly przyjklad bo nie mozna tych rzeczy porownywac, ale tak czuje sie potraktowany, wykorzystany i odrzucony,tak bardzo Ja kocham,pisalem listy, sms-y mowiace o tym co do Niej czuje, ostatnio byla pewna uroczystosc i ona tez tam byla, spojrzala na mnie i nawet nie podeszla, rzeczywiscie chyba nigdy nic do mnie nie czula, gdybym nie byl jej obojetny to przynajmniej nie robila by mi nadziei, sam nie wiem co o tym myslec, wiem tylko ze zawsze bede Ja kochal
| *..MaLuTkA..*: 28-04-2006 22:30 odkochanie sie!hmm ja nie wierze,ze mam szanse u tej osoby,wiec probuje sie odkochac!moze dla niektorych to smieszne,ale ja jakos nie potrafie w siebie uwierzyc?:Dhmm a ta osoba nawet nie wie,ze cos do niej mam!prosze o rady,z gory dziekuje:*
| Karoola: 27-04-2006 19:47 JA wątpie żebym zapomniała o swojej wielkiej miłości. Mam dopiero 16 lat i wiele osób mówi: "Tobie sie tylko wydaje że go kochasz a naprawde tak nie jest" ale ja wiem że napewno to jest ten jedyny. Od roku próbuje zapomnieć i nie moge. Tak jak mojemu przedmówcy drobiczkowi mi także wszystko przypomnina Marcina. Wycierpiałam dużo już przez tą miłość. Ja też chciałabym zapomnieć bo mam już dość łez i cierpienia. Dzieki tej miłości bardzo dojżałam stałam sie zupełnie inną osobą. Pozdrawiam wszystkich zakochanych
| drobiczek: 27-04-2006 15:29 ja nadal nie moge zapomnieć. bo choć ta osoba jest daleko ode mnie i bardzo bardzo bardzo rzadko bywa w moim mieście to wszystko do okoła mi ją przypomina... Qbek ma dużo racji ale ja na razie nie potrafie zapomnieć. za bardzo go kocham. ale to musi minąć MUSI
| vlad: 26-04-2006 14:40 he he... mowicie że to przejdzie? trzy lata jakoś ku#$% nie przechodzi
| Shaman: 25-04-2006 16:17 heh ja niestety straciłem moja dziewczyne ktora naprawde kochałem :(
moj sposób to starac sie nie myslec o tym, pomagalem sobie chodzac na silownie i bieganiem i treningami boksu... to 5 miesiacach takiego treningu nie dosc ze ne myslalem o niej to jeszcze lepiej wygladalem :D mysle ze moje wczesnejsze mysli samobujcze byly bezpodstawne wkoncu drugie życie nam sie juz nie trafi...
Powodzenia życze :)
| Karoola: 23-04-2006 09:21 Ja także jestem zakochana w zonatym chłopaku ale napewno cały czas będę próbowała walczyc o niego. Spotykamy sie kiedy tylko możemy problem w tym że on mieszka 200 km ode mnie. ale za 2 miesiące przeprowadzam sie do tego samego miasta co on w nim miesza. Wiele osób mówi to nie ma sensu jest od ciebie starszy o 8 lat, ma żone itp. Ale są i ludzie którzy wierzą że mi się uda i tych jest więcej. Bo widzą że małżeństwo tego chłopaka jest bez sensu. On wcale nie kocha tej swojej żony. ja mam cały czas nadzieje i nie wiem czy kiedyś uda mi sie zapomnieć
| mesia18: 20-04-2006 17:10 A ja zakochałam się w kimś, kto nie może mi tego odwzajemnić... Jest żonaty i sporo starszy ode mnie... Ktoś może myśleć,że nie można się zakochać, jeśli nie zna się wad drugiej osoby... Ja je znam, i toleruję... Wiem ze jest uparty, i Jego zdanie musi być na pierwszym miejscu... Ciągle się wtrąca, czasem wogóle zapomni o kimś... A jak Go proszę o coś, to mówi,że nie ma czasu (ale nie zawsze)... Znam Go takiego już drugi rok, zakochana jestem od półtora... Widzę Go codziennie, będę widywała jeszcze trzy dwa lata... i wątpie,że tak łatwo zapomnę... Mam Jego zdjęcie, wspomnienia...nawet numer telefonu, choć rzadko z niego korzystam... Kocham Go i na razie nie chcę tego zmieniać... Chciałabym tylko,zeby to zauważył... Bo wprost nie mogę Mu tego powiedzieć :(...
| Karola: 15-04-2006 20:21 Zgadzam sie ze ten tekst jest świetny.Doskonale przedstawia sytuacje człowieka ktory najprawdopodobniej myslał,że już znalazł drógą połowke jednak sie pomylił bo ta osoba go zostawila.Sama jestem w podobnej sytuacjii (pewnie tak jak więkrzość osób które sie tutaj wypowiadają) więc kiedy to czytalam strasznie utożsamialam sie z autorem tego tekstu.Znalazlam w nim wiele cennych rad, i teraz juz wiem ze zle robie spotykajac od czasu do czasu ta osobe, jednak nie spotykam sie z nim nigdy sam na sam tylko z nim i jego obecna dziewczyna....moja znajoma.Nie czuje sie o niego zazdrosna tylko od kiedy sie z nimi od czasu do czasu spotykam to gdy na nich patrze przypomina mi sie kiedy to ja bylam na jej miejscu....moje i jego stosunki sa tylko na pozor normalne poniewaz co najgorsze mamy wiele nie wyjasnionych spraw.....
| krzysiek347: 15-04-2006 15:54 Uwierz mi, ze kontakt z byłym/byłą, to nie jest dobre rozwiązanie, naprawde:), wiem z doświadczenia. Pamiętaj, ze skoro was łaczyło coś więcej to zawsze tak bedzie ze jedna z dwóch osób będzie mi mo wszytsko w podsiadomości liczyc na więcej ..., nie rób juz tego błeu.:)
| MaBu: 13-04-2006 16:19 Tekst według mnie świetny. Jestem teraz w sytuacji, którą moge okreslić za raczej... tragiczną. Ten tekst mi pomógł zrozumieć,ze ON to nie wszystko i postanowiłam znaleść swoją wartość. Dzisiaj ON mi powiedział: "chcę,żebyśmy byli przyjaciółmi". Nie wierze w miłość damsko-męską... Ale jestem na takim etapie,że dla mnie to strasznie dużo i ja sie zgodze na taki układ, chociaż wiem,że bede strasznie cierpieć. Uważacie,że dobrze robię? Wiem,że powinnam zapomnieć,ale nie potrafie tak z dnia na dzień powiedzieć,że nie chce mieć z nim nic wspólnego... Myślałam,że tylko ja mam taki problem,ale po przeczytaniu tego tekstu zrozumiałam,że to chyba normalne... Niespełniona, nieszczęśliwa miłość... Zazdrość... Samotność... Jednak masz racje- przez takie sytuacje dojrzewamy do tego,żeby kiedyś wreszcie pokochać na nowo i być szczęśliwym... Jedna za taką cenę... To wydaje sie dla mnie w tym momencie nieosiągalne,żeby jeszcze kiedyś kogoś pokochać równie mocno... Nie wyobrażam sobie tego,co będzie... Nie potrafie żyć z zasadą,że czas leczy rany... Czy można żyć ze świadomością,że jak pójde do szkoły to znowu ich zobacze razem? Czy można przestać płakać po nocach? Czy można powiedzieć,że sie nie ma czasu,żeby pogadać przez telefon, gdy tak naparwdę bardzo tego potrzebuje? To jest niemożliwie straszne uczucie... :/ PozDrO:*
| króliczeq: 10-04-2006 20:02 art komentowałam, skomentuje youwannadie
człowieku wiem że to trudne, ale nie pozwól, żeby rodzice zmarnowali szanse na Twoje szczęście...ja tak właśnie straciłam chłopaka...jego starzy nie mogli się pogodzic że jest ze mną bo im się nie spodobałam...proszę Cię RATUJ SWÓJ ZWIĄZEK bo sam mówisz że warto...a rodzice?jeśli Cię kochają to zrozumieją...
| krzysiek347: 9-04-2006 17:58 Założyłem konto tylko po to żeby skomentować to co przed chwilką przeczytałem, uważam że txt jest dobry, ale ,,, co jeśli zawiodą i te metody?, kocham dziewczyne, zktóra kiedyś byłem, i trwa to jakieś 6 lat, teraz ona ma innego, bo nasze drogi sie rozeszły przez zbyt wielką odległość.., a te metody.. nie pomagają, choć na pewno, dobrze jest nie patrzeć na zdjęcia i nie wspominać. Fajna praca.:)
| korop: 8-04-2006 22:36 rzucić się w wir zajęć i samo przejdzie
| youwannadie: 8-04-2006 08:55 Witam...
Tekst jest dobry, w istocie widac, ze autor przezyl to, o czym mowi. Pisze tutaj, bo wydaje mi sie, ze ten temat troche pasuje do mojej sytuacji, a nie spotkalem sie wsrod komentarzy z podobna sytuacja(no dobra, byla jedna, ale nikt nie odpisal nic autorowi tego commenta).
Mam 16 lat.Jestem z dziewczyna od 1,5 roku.Kochamy sie bardzo mocno, od bardzo dawna.Sytuacja z ta dziewczyna jest patowa-kochamy sie, chcemy byc ze soba, ale moi rodzice chca, zebym przestal sie z nia spotykac gdy pojdziemy do liceum. I na 100% nie bedziemy razem w tej samej szkole(choc na razie jestesmy). Ojciec mojej dziewczyny rozwiodl sie z jej matka 15 lat temu, pierwszy raz widziala go A(moja dziewczyna, nie chce podawac zadnych imion) niedawno, na rozprawie sadowej o alimenty, ktorych nie chcial placic). Jej mama wyszla za maz za kolejnego czlowieka, ktory z kolei nienawidzi (z wzajemnoscia zreszta) A.
Wracajac do mojej sytuacji: moi starzy nie chca, zebym byl z A wlasnie z powodu jej rodziny, bo boja sie, ze problemy tej rodziny zwala mi sie na glowe, gdy tylko zwiazemy sie mocniej. A i ja bardzo chcemy byc razem i zrobilibysmy naprawde wiele, zeby moc byc ze soba zawsze.
Jest jeszcze jeden problem, o ktorym powinienem wspomniec. Jest to psychika mojej dziewczyny. Ma sklonnosci do histerii i ciezkiej depresji, ma za soba 2 proby samobojcze (raz podcinala sobie zyly, raz przedawkowanie lekow na uspokojenie, z obu sytuacji szczesciem udalo sie ja odratowac).Obie proby miala za soba jakis czas zanim sie poznalismy, odkad zas jestesmy ze soba byla szczesliwa i spokojna. Kilka razy juz z powodu moich rodzicow chciala ode mnie odejsc, jednak udawalo mi sie ja przekonac, by tego nie robila.
Dwa dni temu powiedzialem jej, ze moi rodzice zabronia nam sie spotykac. Miala atak histerii przy mnie, znowu chciala sobie zrobic krzywde. Gdy z nia rozmawiam przez telefon, na gg lub poprzez smsy, ona nie jest w stanie myslec o niczym innym niz o smierci. Na kazde moje stwierdzenie (potwierdzenie raczej) mojej milosci do niej czy checi bycia ze soba zawsze odpowiada rzeczy w stylu "a jakie to ma znaczenie, skoro i tak odbiora mi Ciebie i nasza milosc nikogo nie interesuje?"
Nie chce sie odkochiwac i boje sie, ze gdybym umozliwil jej odejscie, naprawde zabilaby sie. Jest mi z Nia dobrze i bardzo mi na Niej zalezy.
Jeszcze wzmianka na temat moich rodzicow. Mam lepszy kontakt z mama niz z ojcem, z nia jestem w stanie normalnie rozmawiac i wyzalic sie jej. Gdy zrobilem to dwa dni temu jednak, przypominala mi ojca w swoim rozumowaniu i logice.
Co do ojca: czlowiek inteligentny(podobnie jak matka, oboje przy tym po wyzszych studiach), ale z paskudnym charakterem: cynik, Upartość we wlasnej osobie, czlowiek niemozliwie impulsywny i niepanujacy nad emocjami. Denerwuje sie mocno sytuacja miedzy mna a A, jest tym wrecz rozdrazniony i przez wiekszosc czasu jest wobec mnie niemily, zamiast mowic, czesto "odburkuje" na moje pytania.
Ech...Napisalem sie. Bardzo prosze wszystkich ewentualnych zainteresowanych o jakas porade, cokolwiek, co mogloby mi pomoc.
PS.Nie pojde do psychologa-nie mamna to czasu i nie chce zeby sie o tym dowiadywali moi starzy, a musieliby sie o tym jakos dowiedziec.
PPS.Wydaje mi sie, ze bylbym w stanie poswiecic wszelkie relacje z moimi rodzicami dla tego zwiazku.
PPPS.Jeszcze raz prosze o pomoc...Jakąkolwiek.
| króliczeq: 5-04-2006 21:24 swietny text naprawde.tylko co jesli ja juz to wszystko wiem a nie potrafie wcielic w zycie?
| Atu: 5-04-2006 00:19 Cześć..!;]
Mam taki problem....chyba jestem zakochany w dziewczynie z która kiedyś chodziłem do klasy...nistety ona i ja nie zdalismy..ja zostałem w tej szkole, a Ona poszła do innej!
Problem tkwi w tym ze zakochałem sie w niej po naszym "rozstaniu" klasowym i Ona o moim uzuciu do niej nic nie wie.
Nie wiem co mam zrobić?
troch boje sie ze za puzno sie zdecyduje.
a może ktoś doradzi mi jak sie odkochac?
| inka87a: 30-03-2006 13:28 Hej wszystkim! Ostatnio pisałam tu 30.06.2005. Trochę się od tego czasu zmieniło. Pisałam o nieszczęśliwej (jak mi się wtedy wydawało) miłości. Chłopak mnie zranił, ja go kochałam. Dwa razy z nim byłam a przecież nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody. Myślałam że go kocham. Teraz wiem że to wcale nie była miłość. I większość z was też to kiedyś zrozumie. Opowiem wam coś, na końcu napisze dlaczego. Minęło kilkanaście dni i nadszedł 9.07.2005 - sobota. Poszłam do tej samej dyskoteki w której z "byłym" się zeszłam. Tylko że tym razem poszłam żeby o nim zapomnieć. Po tym jak mnie potraktował nie miałam żadnego powodu by siedzieć w domu i płakać. Bawiłam się super i w tym czasie umówiłam się z pewnym chłopakiem,(tydzień wcześniej zaproponował mi dyskotekę ale się nie zgodziłam bo nie miałam czym do domu wracać) którego numer miałam już dość długo ale jakoś tak wyszło że nie pisałam nigdy do niego tylko czasem puściłam dzynka i on odpuścił. Tyle mi wystarczyło. No więc umówiłam się z nim. Wyszłam z dyskotegi zziajana, zostawiając torebkę i sweter i poszłam w jego kierunku a on wyszedł z pubu w moim kierunku. Poznaliśmy się, dał mi swoją katanę i poszliśmy do pubu. Ja byłam już po piwie i on też już coś wypił. Ale rozmowa bardzo się kleiła i była konkretna. Potem mnie odprowadził. Wtedy też pierwszy raz się całowaliśmy. I teraz już wiem że to było to. Mięliśmy na początku problemy bo jego była zaczęła się wpieprzać i on się zaczął gubić(podobnie jak ja z byłym, on również był z nią dwa razy i ona bardzo go zraniła, dlatego też bał się kolejnego związku), ale ja byłam cały czas przy nim kiedy miał te swoje przemyślenia i wtedy właśnie zrozumiał, że to na mnie czekał całe życie. Dzięki mnie zapomniał o niej, ja dzięki niemu zapomniałam o byłym. I ustaliliśmy, że mimo tych początkowych wątpliwości 9.07.2005 uznajemy za datę od kiedy jesteśmy razem. Dziś kochamy sie jak nigdy, z każdym dniem coraz bardziej! Nawet coraz śmielej rozmawiamy o ślubie i nie jest to dla nas tak odległe mimo mojego młodego wieku:) Niesamowite! I pomyśleć, że kiedyś myslałam że kogoś kochałam. Teraz wiem jak bardzo człowiek się myli. Prawidziwą MIŁOŚĆ poznałam po tym dupku który mnie skrzywdził. KOCHAM CIĘ WOJTUŚ!!!!!!!
Swoją historię opisałam po to, by pokazać że nie zawsze naprawdę kochamy. Nasza nieszczęśliwa "miłość" może okazać sie zwykłym zauroczeniem, po którym dopiero poznamy tą drugą połówkę! Powodzenia wszystkim życzę i oczywiście miłości, miłości, miłości!!!!!!!!!!!
| martonka: 21-03-2006 21:20 ja pisalam juz daaawno temu tutaj jak moj zwiazek zaczynal sie psuc...i wiedzialam ze w koncu nastapi rozstanie...:( to jest okropne...mam fale raz sadze ze on jest wspanialy a ja taka beznadziejna a innym razem mam taka ochote sie zemscic i pokazac ile stracil...ale i tak tesknie...najgorsze jest to ze tak na prawde wiele winy bylo we mnie...ja robilam mu na zlosc, robilam camowy i zostalam w koncu ukarana ze sie rozstalismy.potem prosilam go zeby dal mi jakas sznase ostatania, nie chcial.i z tego co wiiem na nastepny dzien zaczal smsowac z jakimis dziewczynami... to jeszcze bardziej boli.a najgorsze jest to ze chodzimy ze soba do klasy, chodzilismy ze soba przez 1rok i 3 miesiace prawie caly dzien spedzalismy razem...a teraz on stawia mi warunek ze moze jak sie zmienie...czuje sie podle dosyc ze mnie zostawil to pozbawil mnie honoru...bo co?nie kocha mnie takiej jaka jestem?
| anussia14: 19-03-2006 13:10 Ja próbowałam się odkochać i mi się nie udało. Od kiedy go poznałam tkwił w mym sercu. Chodziłam z innymi chłopakami, by o nim zapomnieć, ale takie związki nie mają przyszłości. Przyjaźniliśmy się i mówiliśmy sobie o wszystkim. Kiedy napisał mi, że ma dziewczynę (ja byłam też akurat w związku), to rozpłakałam się i nie mogłam przestać płakać długo... Ten, z którym wtedy byłam nie potrafił mnie pocieszyć, nie chciałam z nim rozmawiać. Po prostu leżałam i ryczałam... Bo w sumie tego płaczem nie można było nazwać. Odnosiłam wrażenie, że teraz na zawsze straciłam chłopaka, którego kochałam... Ale oni się rozstali. Ja z tamtym również się rozstałam i pozostała iskierka nadziei. Któregoś dnia spotkałam się z tym, którego kochałam (i kocham nadal). Akurat mijał jakoś rok od naszego poznania... I tak samo, jak wtedy coś do siebie poczuliśmy, tak teraz to czujemy. On kocha mnie, a ja jego. A przez rok próbowałam zapomnieć. I po co? Czasem los daje nam po dupie, ale czasami jednak wszystko przybiera niespodziewanego zwrotu wydarzeń i zaczyna dziać się dobrze. Są momenty, że sama nie potrafię w to wszystko uwierzyć. Tyle łez, tyle bólu, tyle nieprzespanych nocy, tygodnie tęsknoty, miesiące rozmyśleń... Aż miłość jednak musiała wygrać :) Dlatego do wszystkich nieszczęśliwie zakochanych powiedziałabym, żeby nie tracili nadziei, bo nigdy nie wiadomo jak sprawy się potoczą i nagle z najnieszczęśliwszej osoby na Ziemi (a może i we Wszechświecie) możesz zmienić się w kogoś, kto buja non stop w obłokach i lata 5 metrów nad ziemią na skrzydłach miłości. Nigdy nie warto tracić nadziei!
| Ma?aMadzia: 14-03-2006 14:58 Jeszcze cos musze dodac.To fakt on mi jest obojetny ale co bedzie jesli go spotkam,a co gorsze jego i ja razem...jesli jego widok sprawi ze coś we mnie odzyje(nie widzielismy sie ani razu od tamtego dnia)...co wtedy...?Nad tym nie myśle...żyję tym co jest teraz...jednak troche sie boje.
| Ma?aMadzia: 14-03-2006 14:52 Jeżeli ktos chciałby coś powiedziec na temat tego co napisałam wyżej to bedzie mi miło.
| Ma?aMadzia: 14-03-2006 14:44 No coż, myślałam ze nigdy mnie to nie spotka a jednak, jednak ktoś mnie porzucił dla innej...poszłam w odsawke...to było szokiem tym bardziej że tego samego dnia najpierw mówiac kocham Cie powiedział że to koniec...cały związek zakończył przeklętym smsem...i juz wiecej sie nie widzieliśmy.
Nawet nie probowałam myslec nad tym czemu to zrobił, bo to byłoby zbyt trudne i skomplikowane dla mnie, dla mojej psychiki.
Oddałam w ten związek wszystko...wszystkie swoje uczucia a on tego nie docenil...Czy w ogole warto było z nim być...?
Trzy miesiące 10 dni...-Tyle już mineło od mojej wydawać by sie mogło "małej" tragedii jednak dla mnie to byl ogrom...On nigdy nie dowie sie jak bardzo to przezyłam, jak cierpiałam,on na pewno tego nie zrozumie nigdy...zakładam że i tak mu to było obojętne-ma ją.
Teraz juz jestem spokojna... nie płacze , nie boje sie niczego.Najgorsze przeszłam... w zasadzie byłam z tym zupełnie sama ale dałam rade.Dzis juz wiem ze jest mi on zupełnie obojetny.Ostatnio zadał mi pytanie(smsem)co czuje?A ja nic...nic nie czuje w stosunku do niego.Zadnych uczuc zadnej nienawiści, złości, zadnej miłości...zupełnie nic. Stał mi sie zupełnie obcym człowiekiem.
Prosił o wybaczenie, o to byśmy mogli zyc w dobrych stosunkach-niestety nie dostał go.Nie potrafie.Za dużo zla doświadczyłam z jego strony...Teraz znów zyje jak wcześniej...jest mi dobrze, chociaz czasem wracam myślami do tego co było jednak wiem ze z nim juz byc bym nie chciała.To prawde ze na poczatku marzyłam o tym by znow byl ze mna ,przez długii okres nie mogłam uwierzyc ze zniszczył to uczucie ale w koncu to do mnie dotarło... on pokazal siebie z najgorszej strony.On zranił mnie tyloma słowami że nie wiem czy kiedys mu to wybacze...
Po tym co przezylam wiem jak ciężko potrafi byc... potrzeba czasu by miłość odeszła.Miłość niechciana...w moim wypadku rowniez ZRANIONA niesłusznie.
Ja uwazam ze jezeli to miała byc prawdziwa miłość to wciaz bysmy byli razem jednak on na pewno nie czuł tego uczucia.Nie wiem co to było z jego strony i juz nawet nie chce wiedziec ale to na pewno nie było miłość.To przykre i bolało strasznie ze w ciagu kilku chwil najbliższa osoba staje sie ...no własnie..."nikim"dla Ciebie.
Po tym co sie stało moje zycie troche sie zmieniło. Na wiele spraw zaczelam patrzec doroślej.Wierze ze bede szczesliwa.Miłość przyjdzie tylko trzeba dac jej czas.Naprawde gdy ktoś Cie porzuci nie można sobie wmawiac że "chce byc z nim , z nikim innym...tylko on itp."NIE WARTO.On na to nie zasługuje...to on traci.
| Juma: 6-03-2006 23:12 dla osob z duza wyobraznia:
usiadz wygodnie lub poloz sie na łóżku, zadbaj aby była cisza.
Wyobraź sobie że jesteś w pokoju. Stoisz na środku i rozglądzasz się dookoła. Wzdłuż ścian stoją puste regały i szafki. Nie ma żadnych okien, ściany są obite boazerią. Jedynym źródłem światła jest świeczka,która stoi na stole tuż obok ciebie.
masz to? postaraj się dotknąć stołu, poczuć zapach drewna, ciepło świecy.
Teraz przypomnij sobie tę chwilę gdy ją poznałeś. Na pewno masz ją w pamięci. Wyobraź sobie że stoisz obok z aparatem fotograficznym. Robisz zdjęcie.
Nagle w pokoju pojawia się to zdjęcie i rama. Oprawiasz fotografię i kładziesz ją na półce.
Teraz przypomnij sobie pierwsze spotkanie sam na sam. I znów stoisz z boku, tym razem z kamerą. Nagrywasz wszystko.
Taśma pojawia ci się w rękach. Powoli kładziesz ją na półce.
Teraz po kolei przypominasz sobie wszystkie sceny związane z nią, które najbardziej zapadły ci w pamięci. Pierwszy pocałunek, widok jej ślicznych oczu patrzyła na ciebie godzinami. Fotografujesz i nagrywasz. Odkładasz na półkę.
Przypominasz sobie jej zapach, który tak cię podniecał. Łapiesz go w butelkę i szczelnie zamykasz korkiem. Odkładasz na półkę. Nagrywasz piosenkę, przy której tańczyliście godzinami wtuleni w siebie. Odkładasz kasetę na półkę.
WSZYSTKIE inne mniej ważne chwile, wspomnienia, odczucia. wrzucasz do jednego worka i zawiązujesz. Kładziesz worek na stole.
I nagle ona pojawia się przed tobą. Żegnasz się z nią, całujesz ją ostatni raz.
Gasisz świeczkę i Wychodzisz przez drzwi.
Zamykasz je
Zamykasz je na kłódkę. Jedną, drugą. Zakopujesz klucz, drugi wrzucasz do oceanu, trzeci połykasz. Zadowolony wracasz do siebie, do domu, do przyjaciół.
Teraz gdy tylko o niej pomyślisz, widzisz te drzwi i tą kłódkę.
Gdy ją spotkasz gdzieś na ulicy widzisz drzwi i kłódkę.
Czujesz wobec niej tylko obojętność. Wszystko co kiedyś czułeś zostało w tamtym pokoju. Tego już nie ma w tobie. Klucza już nie masz, a oddzielają was drzwi i kłódka.
| Ines18: 26-02-2006 11:46 Kochani nie ma konkretnej recepty na to jak się otrząsnać z nieudanego związku !!! I uważam ze należy warto walczyc o miłości jeżeli chłopak na to zasługuje bo tylko miłosć jest ważna ja mam chlopaka od 8 miesiecy bardzo sie kochamy choć zdarzaja nam sie sprzeczki które są nam nie potrzebne i nie wiem jak bedzie za rok za 5 lat mam nadzieje ze nadal bedziemy razem już na zwasze ale wiem że jeśli by coś sie psuło walczyłabym o mo związek z całych sił tego jestem pewna życzę wam wsyzstkim żeby się wam udało i pamiętajcie SZANUJCIE miłośc bo jednak nie zawsze da sie ja uratowac
| Angelo2803: 24-02-2006 15:57 Kurde... Tydzień temu zakończył sie związek z moją ukochaną dziewczyną:( Bylismy razem 8 miesiecy i sie skonczylo... jestem zalamany bo mimo to bardzo ja kocham, ten artykul nie pomaga, nie dopuszczam do siebie zadnej mysli, ona powiedziała ze zrozumiała ze nie dorosła do związku, ze chce pozyc bez miłości:( Kiedys leciała do mnie na kazdej przerwie z miłością w oczach a od niedawna tylko stała z koleżankami i sie smiała:( Nie wiem moze zrozumiała ze woli ich towarzystwo a ze mna czuje sie jak w więzieniu:( Ale najgorsze jest to ze to ona mnie w sobie rozochała, latał za mna z pół roku a ja w koncu uległem:( Tak bardzo ją pokochałem ze nie widziałem swiata poza nią:( a teraz jej juz nie ma... czasami pogadamy na gg to ja jej mowie ze ją bardzo kocham i ze tęsknie a ona ze mi to minie ze jeszcze spotkam miłość swojego zycia:( ale to ona jest moją miłością:( Wygląda teraz na taką szczęsliwa beze mnie:( A ja nie mge sobie dac rady:( Nic mnie nei cieszy, modle sie do Boga by sie opamiętała ale to nic nie daje:( Czy kiedys wroci? Co mam zrobic:(?
| Becik: 18-02-2006 00:00 A co ja mam powiedzieć... Nie wybaczę sobie chyba nigdy mej głupoty Zerwałam z chłopakiem, bo stweirdziłam, że chce być sama. Dopiero potem zrozumiałam jak mi na nim zależy. Udało mi się do niego wrócić po tygodniu, ale... tydzień później on ze mna zerwał.. i do tego w walentynki ehh Chciaż wciąż twierdzi, że coś do mnie czuje tylko nie wie już co, po tym co mu zrobiłam. A ja teraz cierpię, przynajmniej mam nauczke. Też rada dla innych, żeby nie podejmowali pochopnych decyzji przez głupie kaprysy. Potem wszystko by można dać żeby tylko móc cofnąć czas... No ale cóż, trzeba sie pogodzić ze swoją głupota i życ dalej.
| ...#Dianka#...: 16-02-2006 15:30 Artukuł naprawdę super Jak sie go czyta to wydaje sie to takie banalne a zarazem głupie. Pewnie karzdy/karzda z nas byli nieraz zranieni przez niespołniona miłośc. Tak jak pisze w tekscie myśli samobójcze, płacz...Ze mna tez tak było gdyby nie przyjaciele to bym.....wole nie psiać co by sie stało pozdrawiam autora i wszystkich czytelników:*
| justi: 12-02-2006 12:20 Artykuł zajebisty ale... chce opowiedzieć Wam moją historie i prosic o rade... No wiec miałam w zyciu tylko jednego chłopaka.Wczoraj minął rok odkąd go rzuciłam.JA GO RZUCILAM CO BYŁA NAJWIEKSZYM BŁEDEM MOJEGO ZYCIA!Nie wiem czemu to zrobiłam,nie potrafie tego zrozumiec.On bardzo przez to cierpiał,bo kiedy bylismy razem było nam ze soba tak dobrze.5 miechow z Nim byłam.
Jakies 3 miechy chciał zebym do Niego wróciła.A ja na przekor Jemu byłam taka głupia.Potem sie spotkalismy i mi wróciło.I juz było wszystko ok,moze pare spotkan i bylibysmy razem ale...on znalazl sobie laske.No ale chyba nic dla niego nie znaczyła,bo na imprezach na ktorych bylismy razem przytulał mnie i w ogole...nawet raz pocałował.Potem ja zostawił.Myslalam ze juz bedzie ok,ze wróci do mnie bo juz jest wolny.Ale on cały czas proponuje mi przyjzn.Jak sie go pytam czy kiedys jeszcze da mi szanse to mi mowie,byłoby ciekawie ale jeszcze nie teraz.Pisze mi esy "czas pokaze" i "mamy jeszcze czas" Zaprosil mnie na sylwka na ktorego bardzo chcialam isc ale za pozno sie obudzil bo ja byłam wtedy u kumpeli na drugim koncu polski...A ubieglego sylwka spedzilismy razem bo wtedy jeszcze bylismy razem.Nie mieszkamy w tym samym miescie tylko 100 km od siebie.Spotykamy sie na zawodach mniej wiecej co tydzien,lub dwa bo uprawiamy ten sam sport.Nie mam mozliwosci go nie wiedzieć,bo musze startowac na tych zawodach.Strama sie go olewać czasme mi sie to udaje.Kiedy rozmawiam z jakims chlopakiem na zawodach to on jest zazdrosny i gapi sie jak głupi.Ale jak jestem sama to zachowuje sie jak kumpel albo oboje siebie unikamy,zerkajac na siebie ukradkiem.Wtedy zawsze gadamy o wszystkim i o niczym.Od 8 miesiecy próbuje o nim zapomniec ale kiedy mi sie zaczyna to udawac to on pisze do mnie "Justyna zaostnmy dobrymi przyjaciółmi.To nie ma sensu przynajmniej na razie.Czas nam jeszcze pokaże.Buziaki" Albo dzwoni do mnie pijany z imprez i mowi ze on by chcial czegos wiecej ale nie ma odwagi i mowi takie rzeczy ze sie wprost rozpływam przy słuchawce.Albo mowi ze chetnie wybrałby sie ze mną na studniowke...Czasem dowiaduje sie tez ze całuje sie z 13 latką,ktora takze nic dla niego nie znaczy,ale on sie Nią bawi po pijanemu.Nie wiem co z nim zrobic.Tylko jego jednego w zyciu kocham i kochac bede.Zaden chłopak w świecie nie ma tego "czegos" w sobie.
Nie kazcie mi zapominać bo cały czas próbuje.nie mowicie tez ze jest chamem i nie jest mnie wart bo sie tak zachowuje.Ja to wiem.Powiedzcie mi tylko czy są jeszcze szanse...zeby wrócił@I jak to zrobić.W pstatni tydzien ferii bedziemy na wspolnych treningach 2 dni,konczy się to całonocną impreza...co robic??? HELP!
| klaudunia0: 31-01-2006 17:44 Powiem Ci tylko tyle: ZAJEBISTY ART!! Pomogłeś bardzo... Pozdrawiam gorąco:*
| martolina15__: 29-01-2006 21:47 Spoko spoko, mam nadzieje ze go nie zaraze chociaz juz raz to zrobilam, wtedy jak sie poznalismy na wycieczce. Zcze ci wytrwania do czasu ferii, ja juz sie ciesze wolnym czasem, ale ..........................yhy........
niedokladnie, musze jeszcze wyzdrowiec
| dr_halogen: 29-01-2006 20:12 No to pierw wyzdrowiej, bo jeszcze się bardziej obrazi jak go zarazisz ;) yh...a ja mam dopiero 14 lutego ferie :/ (juz nie zaśmiecam :P)
| martolina15__: 29-01-2006 18:08 To naprawde nie jest łatwe, tym bardziej, ze moje jakze mile przjaciolki zrobily ze mnie idiotke w jego oczach. On jest dorosly, a ne przedstawily mnie jako najwiekszego dzieciucha. Wie nie dziw sie, ze ja po prostu sie boje. Ale zastosowalam sie po czesci do twojej rady, a z nim nie gadalam, ale gadala moja kumpela i po prostu podeszlam do nich i cos zaczelam sciemniac. Ale teraz niestety zachorowalam, a od poniedzialku mam ferie, wiec teraz nic nie zdzialam :::):)):):)
| dr_halogen: 29-01-2006 15:27 "przeciez pierwsza czesc mu nie powiem bo pewnie on ma mnie za wielka idiotke"
Sora, z takim podejściem tego nie zmienisz. Po prostu bez zbędnych gadek, podejdź do kolesia oczywiście jak będzie sam, i najważniejsze wytłumacz całą sytuację na spokojnie... wiem to nie jest takie łatwe? błąd! uwierz w siebie pierwszy krok jest najdrudniejszy... (jak będziesz tak myślała)
Jeśli chcesz to osiągnąć to się przełam. Powodzenia dasz sobie radę :)
| martolina15__: 24-01-2006 19:25 A moze mnie ktos by cos doradzil?? Flirtowalam z pewnym kolesiem na wycieczce, ale moja inteligentna przyjaciolka uganiala sie za ni mowiac ze to ja ją przysylam, a ze on jest o 3 lata starszy wziął mnie za straszna malolate, kiedys w pociagu jak wracalismy z wycieczki gadal ze mna tak, ze chcial uslyszec ode mnie prosto w oczy ze go kocham, ale ja bylam tak wkurzona na podryw mojej przyjaciolki mojego wybranego kolesia, ale nie powiedzialam mu tego. Po tamtym zajsciu nie gadalismy ze soba, ale teraz na kazdej przerwie patrzymy na siebie, ja go przylapuje na tym jak mnie obserwuje i odwrotnie, ale zadne nie powie czesc. I co ja mam robic zeby znowu z nim normalnie gadac?? przeciez pierwsza czesc mu nie powiem bo pewnie on ma mnie za wielka idiotke, na dodatek niedorosnieta. PORADZCIE!!!!!
| paulinkok: 20-01-2006 22:25 kolejna glupota (wybaczcie ze ja tak negatywnie pisze ale tak jestem nastawiona do milosci ;)) tu tez kazdy sam powinien odnazlezc droge do ulozenia sobie zycia samemu na nowo, no bo jesli potem spoyka go jakies podobne zalamanie to co wtedy? jak sobie poradzi? bedzie szukal pomocy w poradnikach? z kazdym problemem powinnismy sie uporac sami bo uczymy sie na bledach i z tego tez samodzielnie powinnismy wyciagnac jakąś nauke.
| Nieznany: 14-01-2006 20:24 Dzięki, przydadzą mi sie te rady...
| wiwaldi: 11-01-2006 20:50 hej, wy tu mówicie o przypadkach kiedy jest sie z kimś, a ja mam taki rpoblem że zakochałem się w dziewczynie która ma już chłopaka, zakochałem sie tak że świata poza nią nie widze, trwa to już dwa lata, a ja nie moge o niej zapomnieć , próbowałem ale nic z tego, może to dlatego że uczy się ze mną w jednej klasie, doradźciem i coś jak możecie :) , strzałeczka
| Pia Gizela: 9-01-2006 14:04 to znowu ja, poznałam kogoś, kto do wczoraj wydawalo mi się spotyka sie ze mną bezinteresownie, nie całowaliśmy się, nie przytualiśmy się, nie kochaliśmy się; zorganizował imprezę sytwestrową prawdopodobnie tylko ze względu na mnie, bo gdyby nie on spędziłabym tę noc na jednej imprezie z moim byłym. Sylwester był boski, kameralnie 5dziewczyn i 3chłopaków-same single;bylo bosko,przytuanie, buziaki w policzek, głaskanie, siedzenie na kolanach, ale to wszystko od niego miala każda, wystarczyło poprosić, prosiłam i dostawałam, pierwszy raz w życiu nie bałam sie prosić, nie myslałam co dalej, bo to byl pierwszy facet z tąd, z miejsca gdzie mieszkam, zwykle byli to ci, którzy mieszkali w miejscowosci i okolic mojej babcii nie bylo ich wielu, raptem 3 z którymi wiązala mnie moja fizyczność. No i kiedy czekałam aż tata po mnie przyjedzie zawołał mnie do drugiego pokoju skad było okno na osiedle i nie wiem jakim cudem ale pocalował mnie, delikatnie jeden raz u usta, myślałam że odpłynę, oddałam pocałunek i na tym koniec;niby normalnie i wczoraj telefon i zaproszenie, żebym przyszła, żarty o jednoznacznej tematyce. Czy wszyscy faceci są tacy sami?? I co ja mam o tym mysleć?Powiedzcie sami jak to jest bo ja sie na tym calkiem nie znam, po prostu dobra jestem tylko w slowne gierki i flirt, dalej są dla mnie tylko schody... Ratunku
| Stokrotka:): 23-12-2005 17:34 Witajcie:) Wbs19 => a może to jest tak, że dziewczyna o której mowa, traktuje Cię po prostu na zasadzie qmpel + koleżanka, tzn. traktuje Cię wyłącznie, jak świetnego kolegę i właśnie dlatego się zgodziła na tą studniówkę. Jednak, gdy zobaczyła, że "coś się kroi" (chęć spotkania z Nią, itp.) zaczyna powoli się wycofywać, gdyż nie chce nic poza tym, co już jest między Wami, czyli koleżeństwo. Ty myślisz, że jak Ona zgodziła się z Tobą iść na studniówkę, to z Jej strony jest też COŚ.. No chyba, że wcześniej coś po między Wami iskrzyło...
Może dziewczyna po prostu się czegoś obawia, a może po prostu nie taktuje Cię, jak chłopaka, z którym mogłaby być.. A Ty po prostu źle to zinterpretowałeś?
Trudno jest mi oceniać tą sytuację, bo nie znam jej szczegółow, ale tez nie chcę orazu potępiać dziewczyny i mówić, że tylko się Tobą zabawiła, bo tylko Ona wie, co najlepiej czuje i sądzi...
Mam nadzieję, że jednak wszystko się niebawem wyjaśni z dobrym skutkiem dla Ciebie:)
Pozdrawiam Wszystkich:)
| ajnika: 21-12-2005 22:48 wbs19-> ja sie wcale chlopakom nie dziwie... ale to nie jest tak, ze wszystkie dziewczyny sa takie, tak samo jak nie mozna powiedziec, ze wszyscy chlopacy sa zli i rzuczaja... takich ludzi jest duzo... ale kazdy czlowiek jest inny. Zapomnijmy na chwile o tej podctawowej roznicy, o plci. Ludzie dziela sie na kilka takich grup:
1. Ludzie, ktorzy sie zakochuja i chca byc z druga osoba do konca, wszystko wybaczaja, dbaja itp. (tacy sa chyba wszyscy, ktorzy tu pisza...) kochaja i chca byc kochani, traktowani w podobny sposob, a przynajmniej nie chca byc rzucani.
2. Ludzie, ktorzy bawia sie innymi, a dokladniej uczuciami innych... tych jest chyba najwiecej, chociaz nie wiem.
3. Ludzie, ktrozy sami nie wiedza czego chca.Nie wiedza, czy kochaja czy nie i probuja byc z druga osoba, chociaz nie zawsze to wychodzi.
...i pewnie jest jeszcze kilka innych grup, ale to wg mnie te najwazniejsze.
A tak poza tym to milosci jeszcze nikt nie zrozumial, ale coz trzeba probowac i niestety czasem proby bola. Wiem, ze to malo pocieszajace ale takie sa realia. Trzymaj sie wbs19 :* papa
| wbs19: 21-12-2005 22:03 no jak przecież mogła powiedzieć: "sory ale nie chce" albo coś a nie się zgadza a później jakby oddala się od Ciebie....No a czemu później się dziwicie że chłopaki są szorstcy i niezbyt mili w stosunku do Was:>
| SloneczkO15: 21-12-2005 19:03 wbs19-> ja Ci towytlumacze....oczywiscie nie jest to w porzadku co one robia ale oznacza to ze od samego poczatku nie mialy ochoty isc z Toba studniowke....a wczesniej glupio im bylo odmowic....nie ma co ukrywac...dziewczyny sa do tego zdolne..:(
| wbs19: 19-12-2005 18:59 Hmmm tak czytam tylko ostatnie posty i nie wiem co powiedzieć.... Otóż nie wiem czemu ale jak to jest że dziewczyny dają chłopakowi nadzieje, zgadzają się iść na 100dniówke, ale jak chcesz się spotkać to nei mają czasu nagle i ochoty.... Wytłumaczy mi to ktoś:>
| SloneczkO15: 18-12-2005 11:19 ajnika--> dziekuje....walsnie kazdy doradza mi zebym z nim pogadala ale czy to ma jakis sens?? sadze ze on kocha swoaj dziewczyne ale nie chce mi tego powiedziec ....on chce mnie uwodzic...ale on chyba nie wiem ze ja juz tak dluzej nie wytrzymam :( pozdrawiam i caluje :*
| Szymek2: 15-12-2005 03:16 jesli chodzi o artykul to nie zgadzam sie ze milosc minie. jesli uczucie to jest prawdziwa miloscia to bedzie w sercu do konca. nie znacz to jednak ze trzeba sie dolowac z jej powodu. milosc polega na szczesciu drugiek osoby wiec jesli jest ona szczesliwa to i my powinnismy. a przeciez kochac mozna wiecej niz jedna osobe dlatego nie zalamujmy sie jesli cos sie nie ulozylo. widac pisane bylo nam aby to przezyc i dosiadczyc tego wszystkiego co sie z tym wiaze. jednak nie bierzcie tego co pisze do serc gdyz ja sie nie znam:)
| ajnika: 11-12-2005 19:44 SloneczkO15-> nie moge powiedziec czemu cos takiego obiecuje. Nie rozumiem go, dlaczego jest z dziewczyna, ktorej nie kocha? Moze dlatego nie ma dla niej czasu.
Mam taka jedna małą rade- porozmawiaj z nim, a nie z jego kolega, bo takie sprawy najlepiej zalatwiac osobiscie, a nie przy pomocy "pośredników". 3maj sie, życze powodzenia i pozdrawiam
| SloneczkO15: 10-12-2005 21:20 jest mi bardzo cieżko bo chlopak ktorego baaardzo kocham mieszka w innej miejscowosci i robi mi niepotrzebne nadzieje...bo nawet o mnie nie mysli :( a jego kolega powiedzial mi ze on ma dziewczyne ale jej nie kocha i nawet nie am dla niej czasu....a tym bardziej nie mialby dla mnie czasu kiedy ja mieszkam w innej miejscowosci...ale po co te obiecywanki?? ja go tak bardzo kocham ....prosze pomozcie....:(
| Pia Gizela: 8-12-2005 16:54 wstaję rano i myślę, że on i cała reszta z nim to mi sie tylko śniło;nie zawsze wychodzi. Stokrotka:) duże dziękuję. czytam to co piszecie i wmawiam sobie, że się pozbieram, że przeżyję bo wy żyjecie i też nie macie łatwo. p.s czy nie wnerwia was gdy ktoś mówi"nie przejmuj się, nic się nie stało"? ja przytakuję a moje serce wtedy krzyczy NIE
pozdrowionka, trzymajcie się cieplo szczególnie w te śnieżne dni:)
| kubak: 3-12-2005 00:32 Bardzo dobry artykuł! Osobiście podobny problem mam już za sobą:) Jednak nikogo nowego jescze nie znalazłem:( A to już blisko 1,5 roku mineło. Obecnie nie mam już problemów ze wspomnieniami, meczy mnie natomias myśl o tym że czas upływa nieubłaganie i tak na prawde nie moge nic zrobić. I jedyna żeczą której się naprawdę boje to to, że któregoś dnia obudze się i zauważe ze moji przyjaciele pozakładali już szczęsliwe rodziny, mają dzieci a ja stoje w miejscu tak jak stałem 5 czy 10 lat temu. I wtedy przypomne sobie tekst jednej z moich ulubionych piosenek PINKFLOYDÓW "Time" który brzmi:
"And then one day you find ten years have got behing you
No one told you when to run, you missed the starting gun"
i uswiadomie sobie to że to sie spełnilo. Przegapiłem ten moment, a czasu sie nie da cofnąc.
Na koniec chciałbym jescze dodac ze chyba o pare lat przewyższam srednie wieku na tym forum ale moze to i dobże. Jeśli rozumiecie co mam namysli:) to nie zmarnujcie najlepszych lat swojego życia. Potem będzie już za puźno!
| Stokrotka:): 2-12-2005 16:35 Malutkakasiam przede wszystkim musisz dać sobie trochę czasu. Tylko czas jest Ci w stanie pomóc. Wiem coś o tym, gdyż sama zostałam skrzywdzona (pisałam o tym we wcześniejszych komentach) i długo nie mogłam się pozbierać. Szczerze mówiąc jeszcze dziś boli, choć minęło już prawie 0.5 roku od rozstania. Kocham nadal, ale nic nie mogę zrobić. Żyję z moich byłym chłopakiem obok siebie. Każdy idzie swoją drogą, choć czasem te drogi biegną bardzo blisko siebie. A Jego ślady są wciąż obecne na mojej ścieżce. Czasem to wszystko wraca z bardzo potężną siłą, ale przyzwyczaiłam już się do tego. Kiedyś ktoś powiedziałą "Od tego się nie umiera. Przecież to tylko złamane serce". Wierzę, że z czasem spojrzysz na swój problem z pewnym dystansem i powiesz sobie, że dobrze zrobiłaś, iż odeszłaś od Niego i nie pozwoliłaś znowu siebie ranić. Piszesz zdradził raz, wybaczyłaś, teraz znowu... więc czy jest sens kolejny raz wybaczyć, by znowu znaleźć się w punkcie wyjścia... zastanów się poważnie nad tym, bo "gdy człowiek raz czegoś spróbuje, często do tego wraca".. mam nadzieję, że rozumiesz co chcę Ci przez to powiedzieć.. Nie powinnaś czuć się winna, bo jeśli ktoś jest w tym wszystkim winny to Twój chłopak. On Cię zdradził, On nie wyjaśnił Ci tego wszystkiego, czy chociaż przeprosił? Zastanów się nad tym i spytaj szczerze samej siebie, czy On jest Ciebie wart. Czy nie zasługujesz na kogoś o wiele lepszego. Ja wiem, że są wspomnienia jest szybsze bicie serca na Jego widok, itp, ale..... Mam nadzieję, że w końcu natrafisz na kogoś, kto będzie Cię szczerze kochać i przede wszystkim będzie Cię szanować! Powodzenia i 3maj się:):*
| Pia Gizela: 2-12-2005 14:04 dzięki sloneczko15 za miłee słówko, nawet nie wiesz jak teraz jest mi potrzebne:) trzeba mam wszystkim czasu, dużo ciepła i zrozumienia, tylko czy ktoś kto tego nie przeżył może rozumieć?
| SloneczkO15: 1-12-2005 12:56 dlaczego czujesz sie winna?? przeciez nie jestes winna!! to raczej on powinien sie czuc winny....Tobie zalezy na tej milosci...jasne ze zaslugujesz na szczerosc...a te jego wymowki ze nie chce sie jemu nic to tylko po to zeby pokazac Tobie ze nie chce juz z Toba byc bo w koncu....nic mu sie nie chce! pozdrawiam pa:*
| Pia Gizela: 30-11-2005 14:40 to znowu ja, minął niecały miesiąc i nic; nadal jestem zawieszona w próżni, nie dzwini, nie pisze, ja też nie będę żebrać o jego miłość, która skąd innąd zawsze jest po jakiejś dziewczynie pozostałością;wczoraj odbyła się krótka rozmowa nagg; że nic mu się nie chce, że ma dość życia i musi się napić-koniec. czuję się jakbym to ja była winna,że to z mojej winy jego podły nastrój. ale czy ja nie zasługuję na szczerość/ co robić powiedźcie...
| SloneczkO15: 29-11-2005 13:35 zaczne od tego ze jestem nieszczesliwie zakochana :(...od jakiegos czasu podobal mi sie Michal wiec zechcialam jego numer komorkowy ale nikt ze znajmomych niestety nie mial ale mieli nr jego najlepszego przyjaciela Dawida wiec napisalam do Niego z prosba zeby dal mi nr Michala a on powiedzial ze mi nie da bo Michal bylby zly a poza tym Michal jest zajety... :( no cóż troche przykro mi bylo. Wiec Dawid korzystajac z okazji zaproponowal mi spotkanie...a ja glupia zgodzialm sie z mysla ze wtedy bede blizej Michala! Spotkalam sie z nim a on sie w emnie zakochal na zaboj a ja natomiast wiedzialam od razu ze nic doo Niego nie czuje bo kocham tylko Michala....oklamamlam Dawida ze moja przyjaciolka zakochalam sie w Michale i zeby mi dal Jego nr wiec dal mi...i ja na drugi dzien wyznalam Michalowi milosc a on powiedzial ze chce sie ze mna spotkac tylko nie wie jeszcze kiedy wiec ja bylam bardzo szczesliwa....co sie okazalo nadrugi dzien Dawid mi napisal ze go zrobilam w ..... ;( z tego co mi sie wydajemoge zapomniec o spotkaniu z Michalem bo w koncu nie zrobi on tego swjemu przyjacielowi.....a ja go tak KOCHAM!! pomozcie!!
| ....: 14-11-2005 13:23 to nie jes tak,że zakochanie przejdzie, tylko trzeba czasu..... jeśli jest to tylko zauroczenie, to owszem, ale nie w przypadku prawdziwego zakochania..... wiem to, bo doświadczam tego we własnym życiu..... byłam zakochana rok w chłopaku,z którym w końcu udało mi się zacząć spotykać, chodziliśmy ze sobą niedługo, bo niecałe 2 miesiące, ale minęło już 3 lata, a ja nadal o Nim myśle, nadal jest w moim serduchu, jak Go widze przypadkowo na ulicy, to serce skacze mi do gardła i czuję się jak przed tymi 4 latami.... po prostu wciąż kocham do Niego to samo.....i wydaje mi się,że nigdy się z Niego nie "wylecze".... oooo własnie pojawił się na gg, a moje serce mało nie wyskoczy....
| ....: 14-11-2005 13:23 to nie jes tak,że zakochanie przejdzie, tylko trzeba czasu..... jeśli jest to tylko zauroczenie, to owszem, ale nie w przypadku prawdziwego zakochania..... wiem to, bo doświadczam tego we własnym życiu..... byłam zakochana rok w chłopaku,z którym w końcu udałomi się zacząć spotykać, chodziliśmy ze sobą niedługo, bo niecałe 2 miesiące, ale minęło już 3 lata, a ja nadal o Nim myśle, nadal jest w moim serduchu, jak Go widze przypadkowo na ulicy, to serce skacze mi do gardła i czuję się jak przed tymi 4 latami.... po prostu wciąż kocham do Niego to samo.....i wydaje mi się,że nigdy się z Niego nie "wylecze".... oooo własnie pojawił się na gg, a moje serce mało nie wyskoczy....
| martonka: 10-11-2005 18:21 juz kiedys pisalam tu o moim chlopaku ze mamy problemy i zanosi sie na rozstanie...i rozstalismy sie...na 3 nid.potem przyszedl do mnie i prosil bym mu wybaczyla i wybaczylam ale chyba za szybko bo po krotkim czasie znow zaczal zachowywac sie jak zachowywal niepatrzyl jak kiedys,zycie uszlo z niego byl chyba ze mna z przyzwyczajenia i nadal jest...kiedy poszlismy razem do nowej szkoly(jednej klasy) to zaczelo sie.u nas w klasie byly super dziewczyny wipindrzone i te sprawy wypieral sie oczywiscie ze to z ich powodu mnie traktuje tak lekcewazonco ale kiedy zobaczyl zes ie oddalam i probuje sie odkochac,kiedy zaczelam sie kumplowac z innymi chlopakami nagle go olsnilo i zaczal sie starac...nadal na krotko...nastepuje to wszystko falami raz dobrze raz zle i dobrze zwykle wtedy kiedy widzi ze na prawde chce sie od niego uwolnic...probuje i probuje ale nie wiem czy to milosc czy to przyzwyczajenie ale nie potrafie sobie wuyobrazic siebie bez niego talka jakas dziwna wiez...jestesmy o siebie zazdrosni i podobno mu zalezy wszyscy tak sadza ale nie widze tego po prostu w jego oczach i to sie po prostu czuje...nei wiem co z tym zrobic dlatego prosze o rade!!;(((
| dorka :(: 8-11-2005 17:41 ja rozstalam sie z chlopakiem w te wakacje... bylam z nim 7 miesiecy... bardzo go kocham i nadal nie moge o nim zapomniec mimo to ze mam jeszcze bardzo duzo zycia przed soba to dla mnie ono nie ma juz sensu... cholernie go kocham... i nie da rady zebym starcila z nim kontakt... bo jestem z nim w jedenj klasie... on uwaza mnie za dobra kolezanke... i nie wiem jak mam sie odkochacc juz probowalam mu odmawiac jesli mnie o cos prosil... aleee nie dam rady odmowic osobie ktora kocham... innemu chlopakowi odmowie bez watpienia... ale jemu nie dam rady.... nie zbiore sie na odwage i chyba nigdy mu nie odmowie jesli mnie o cos poprosi i to pogarsza sprawe bo za kazdym razem jak na niego patrze to coraz bardziej go kocham a wiemmm ze juz nigdy nie bedzie tak jak bylo kiedys i nigdy on nie bedzie moj... prosze was pomozcie mi.... bo strace glowe.... probuje juz na wszystkie sposoby.... aleee nie daje juz rady.... wydawalo mi sie ze to mineloo.... ale jak zaczal sie juz do mnie odzywac.... to dalej czuje to uczucie... dla mnie nie ma nikogoo wazniejszego od niego.... nie chce zeby tak byloo pomocyyyyyy........:(:(
| Pia Gizela: 7-11-2005 13:56 właśnie rozstaję sie z facetem; to nie była miłość prędka i sdzalona, trochę czasu minęło zanim mu uwieżyłam, że tak można. Bo on młodszy o rok i w dodatku dzieli nas 350km.Kocham go, chociaż mnie zdradza, wybaczyłam mu za pierwszym razem. Tym razem nie powiedział mi; oglądałam zdjęcia u mojego kuzyna(znamy się przez małżeństwo mojego kuzyna i jego kuzynki); na jednym on z jakąś panienką-jednoznaczne.Problem w tym,że oni mi nic nie chcą powiedzieć choć wiedzą, kryją go; Najgorsze jest to że dla niego zosawiłam kogoś z kim byłam przez 2lata, kto kochał mnie, lecz wtedy tego nie wiedziałam. A teraz kocham tego krzyśka i nie chcę go stracić, choć w chwilach przebłysków rozumu wiem, że nie jest mnie wart. I co ja mam robić??
| Nieznany: 31-10-2005 22:22 odkochac sie nie da jesli to prawdziwa milosc.ja kocham GO od 3 lat i nie przeszlo. i nie ma zamiaru przejsc. ja mam lat 15 on 23 to juz nienormalne, ja - bez szans, on- olewacz. ja-nieszczęśliwa. nic . nie przechodzi.. chcoiaz podobali mi sie inni to kocham tylk ojego
| Kacziii: 23-10-2005 14:56 kurde od ostatniego wpisu obiecalam soebie ze bede tu czesniej zagladac ale jakos nie wychodzi :)
wiecie co zakochalam sie <jupi> o tamtym facecie zapomnialam tak na 100% i jestem bardzo szczesliwa z tego powodu! jestem ciakwa czy znow nie przezyje tego zawodu, mam nadzijee ze nie! Hmmm nie wiem czemu ale on tez jeste starszy ma 20 lat, moze ja tylko takich lubie (hehe) ale jest naprawde zajebisty! trzymajcie kciuki:) przesylam buziaki ;*
| ajnika: 15-10-2005 22:15 AsIuLkA2505 -> jeśli tak sie zachowuje to napewno nie jest Ciebie wart. Co na to wszystko Twoja przyjaciółka??
Wg mnie najlepsze, co mozesz zrobvic, to pokzac mu, ze mozesz zyc bez niego, bo jesli on tak sie zachowuje to naprawde nie ma sensu marnowac czasu ne niego. 3maj sie :**
| AsIuLkA2505: 15-10-2005 20:46 wlasnie rozstalam sie z moim chlopakiem ktorego nadal bardzo mocno kocham...on teraz przystawia sie do mojej przyjaciolki a najgorsze jest to ze chodzimy razem do klasy!nie umiem o nim zapomniec...widze go codziennie w szkole...co ja mam zrobic?! HELP!
| koniczynka7: 10-10-2005 10:20 juz dawno nie jestem nastolatka, ale problem ten sam - rozstalam sie z kims kogo uwazam za mezczyzne mojego zycie, kogos z kim potrafilam sobie wyobrazic rodzine i cale zycie, z kim WIEM ze bylam i bylabym szczesliwa... cholernie boli jesli wiesz ze z nikim innym nigdy nie laczyla cie taka kosmiczna wiez, ze bylo w tym cos niesamowitego, duchowego, ze cudownie sie dogadywaliscie, ze pasowaliscie sobie maksymalnie, tylko...akurat w tym momencie mieliscie inne potrzeby, plany do zrealizowania, ktorych w zaden sposob nie dalo sie pogodzic.. I jak tu zapomniec o tym wszystkim kiedy oboje macie nadzieje ze los was jeszcze zlaczy razem, kiedy tak naprawde nie chcecie zapomniec o tej milosci, bo jest tak piekna i prawdziwa? a jednak trzeba zyc jakos w tym czasie kiedy nie mozna byc razem.. tylko ze nie mam pomyslu jak...
wiem, ze komus moze sie nie miescic w glowie - kochaja sie i nie moga byc razem? a jednak.. przynajmniej nie teraz...
| Kacziii: 7-10-2005 18:24 hej wam :) odo mojego ostatniego wpisu minal ponad miesiac! to duzo! ale caly czas sledzilam wasze problemy i rozterki!
u mnie wiele sie zmienilo, odkad poszlam do nowej szkoly (liceum)! poznam nowych, zajebistych ludzi no i super kolegow! dzieki temu wszyskiemu zapomnialam o tym facecie! jakoc mi sie udalo, ale nie wiem czy to tak na bank, bo pewnie jak przypadkiem sie gdzies spotkamy to znow wszystkie wspomnienia wroca :(, ale jak na razie to jestem dobrej mysli! nie wiem co mam wam poradzic! ale wiem jedno czas leczy rany, a ze w moim przypadku az 5 lat to coz... <to siem wytnie> zycze wam wszyskim szczescia i przesylam pozdrowionka i buziaczki ;*
doszlo do nas paru nowych ludzi ze swoimi problemami, wiec jak chcecie to poczytajcie o moich problemach i jak chcecie to piszcie a napewno wam odpisze!! jeszcze raz buzka ;*;*;*
| Iv: 7-10-2005 04:07 siema ludzie :) właśnie przeczytałam, wszystkie komentarze i z jednej strony ciesze się że nie jestem sama, a zdrugiej trochę to dobijające że aż tyle osób cierpi, choć to niby piękne uczucie powinno być. dziwne trochę że trefiłam na tę stronkę, bo nastolatką już od jakiegoś czasu nie jestem. Ale powód jest tak prosty jak i oczywisty, przechodzę to samo :| po raz kolejny zresztą i niby powinnam być mądrzejsza i wiedzieć co robić ale nie wiem :/ W każdym razie to już 3 raz jak przechodzę coś takiego. Najpierw był trzyletni związek po którym facet odszedł do innej. Było strasznie... Ale przeżylam. Już po 4 miesiącach byłam znowu zakochana i co się stało??? Otóż niespodzianka, facet odszedł do innej.. ehh Ale nie minął miesiąc a stał przede mną i skomlał. No cóż dostał drugą szansę, ale, tu się pewnie baaardzo zdziwicie :p, od jakiegoś czasu nie jesteśmy razem, a on jest z laska, która upierała się że jest tylko koleżnką. Długa historia... Nie po to piszę zresztą żeby się żalić. Napisałam, bo pomyślałam, że może ktoś chce pogadać i skorzystać z moich doświadczeń. Chętnie pomogę jeśli będe w stanie. Pewnie będę tu też zaglądać, ale jak ktoś chce pogadać od serca to zostawiam nr gg 1091126 Buziaki dla wszystkich cierpiących, wiem jak to jest...
| alica: 2-10-2005 18:48 naprawde masz w niektrych punktach racje a moze i we weszystkich jeszcze tylko slowo co do tejk przyjazni. wspaniala jest przyjazn z bylym chlopakiem ale pod warunkiem ze nie wzdychasz do niego. ja przyjaznie sie teraz z moim bylym i jest fajnie.... przeszlo nam i zdalismy sobie sprawe ze nie jestesmy dla siebie a teraz przyjazn jest wspaniala...:)
| Nieznany: 27-09-2005 19:24 hmm mineło 11 miesiecy od ostatniego mojego wpisu wtedy napisałem ze juz jest coraz lepiej ze powoli zapominam ,a jednak wróclismy do siebie po to zeby ona po 10 miesiacach zerwała ze mna ponownie, zastanawiam sie czy warto kochac bo kochac to znaczy również cierpiec i tesknić.Teraz juz wiem ze nie powinno sie wracać do kogoś jesli raz sie nie udało.Najgorsze jest to ze nie było konkretnego powodu tak z dnia na dzien zostałem dosłownie kopniety w dupe.Napisała mi 2 dni póżniej ze chce abys my zostali przyjaciółmi ale ja nie uznaje czegos takiego jak przyjazń po tak długotrwałym zwiazku bo wsumie 2 lata to nie jest mało.Teraz nie szukam miłosci ale mam nadzieje ze jak kiedys ona znajdzie mnie to bedzie to druga i ostatnia miłość .Pozdrawiam wszystkich i pamietajcie Niebezpiecznie jest wiezyc ze cos trwa wiecznie!
| Mariah: 26-09-2005 22:12 A jak sie odkochac w facecie z ktorym tylko sie przyjaznisz (a nawet nie przyjaznisz tylko poprostu qmplujesz) ale wiesz ze nic z tego nie bedzie?? Widujesz go z dziewczyna i dalabys sie pokroic za jedno spojrzenie jakich on jesj posyla setki. Na dodatek wszyscy Ci mowia ze ona jest od Ciebie brzydsza ("jezeli jest taka brzydka to dlaczego on ja chce?? Jestem glupia, on lubi inteligentne dziewczyny itp. itd.")
| Cypis: 24-09-2005 17:25 Sport to właśnie powod mojego roztania moj chłopak nie chciał sie mna dzielić z mojim zainteresowaniem.Postawił mnie w sytuacj bez wyjścia kazał wybierać...kocham ten sport i jego również ale wybrałam sport.Mam ogromnego doła dlaczego...bo własnie za18 dni był rok wiem ze dla niektorych to mało..ale dla mnie to był najwspananialszy okres w zyciu..Straciłam faceta ktorego kocham:(:(:(:( płacze..
| monio123: 23-09-2005 14:46 Nom i tylko marzenia pozostały...Właśnie je powoli spełniam i mi to pomaga, na drodze ich spełniania spotykam też wiele osób, które wspierają duchowo moje wytwory wyobrazni... :-)
| Stokrotka:): 22-09-2005 21:36 Witajcie po mojej dość długiej nieobecności:).
Kacziii i Karola5 -> Dziewczynki co u Was słychać, jak mijają Wam dni? Jak Wasze serduszka?
Ja przechodzę teraz dziwny stan, choć pewnie za chwilę znowu przyjdzie "fala". Jakoś daję radę i próbuję się nie dołować. Widzę Go codziennie, czasami podchodzi do mnie na przerwie, zagaduje, zaczepia mnie. Ostatnio nawet mnie mile zaskakuje, nie to żeby było to coś wielkiego i bardzo częstego, itp. Jednak dla mnie ma to znaczenie. Choć nie jest nadal całkiem okej i nadal nie wiem o co mu tak naprawdę chodzi. Ale cieszę się, bo wiem, że mogłoby być gorzej, chyba gdzieś tam w sródku tli się wciąz maluśka nadzieja - czy potrzebnie okaże się niebawem. Wiele dziewczyny zrozumiałam, przede mną niedługo będzie szansa. Muszę ją wykorzystać.... Może wtedy coś się bardziej ruszy. 3majcie za mnie kciuki, choć wiem jak to jest, gdy czegoś bardzo się chce... Los lubi płatać niemiłe figle. Ale, ale pokonam nawet i to - muszę:). Odpukać! Pozdrawiam Was cieplutko:).
| kaska990: 21-09-2005 18:28 hmm.czytałam ten artykuł, ja jednak nie uważam ze czas leczy rany. ja chodziłam z chłopakiem tylko 2 miesiące, i minął juz ponad rok jak nie mogę o nim zapomnieć, fakt mysle o nim troche mniej ale jednak, dodam jeszcze ze nie mam z nim za duzej stycznośći, widzę go teraz najwyżej raz na miesiąć, a jednak, sądze ze jak sie kogoś naprwde kochało to nie da sie tego zapomnieć.ja teraz już zyję dosyć normalnie,dziękuję za to ze mogłam z nim być,i nie nienawidze.pozdrawiam, papa
| gabusia: 4-09-2005 10:46 Hymm ... Przeczytałam dziś ten art... dokładnie to samo próbuje stosować do mojego zapominania ... Poznałam Go na koncercie "ich troje" (nie myślcie ze ich lubie ;)) poprostu była fajna zajawka tam sie przejść i spotkałam znajomych w towarzystwie własnie jego... to było ponad rok temu... od razu mi sie spodobał taki wymarzony Brunecik ciemna karnacja... przystojny ;) Ehhh marzenie ! Postanowiłam skombinować jego gg ale sie nie udało jakoś wiec zaczełam krecić z jego kolegą który okazał sie wielkim macho;/ no wiec po nieudanym kreceniu ON sie pojawił :) odezwał sie do mnie na gg było super zagadywał pytał o różne rzeczy wyliśmy razem ze wszzystkiego i po jakimś miesiącu rozmów na gg .. postanowiliśmy sie spotkać :) wysiadłam z autobusu bo to ja do niego przyjehałam rozglądałam sie i nikogo nie widziałam nagle z zaskoczenia pojawił sie On taki cudowny powiedział mi ze ślicznie wyglądał i tak to sie zaczeło ... mineły 2.3.4.5.6.7.8 miesięcy było bosko wszedzie razem wszyscy nam zazdrościli ze jesteśmy tacy szczęśliwi zakochani Piekna z nas Para;] Ehhh.. ;( W ciągu ost 2 miesiecy zaczeliśmy sie kłócić o byle co ... on zaczał sie do mnie przypiepszać za to ze nei pisze do niego wystrarczająco dużo mesków.. ze nie okazuje mu miłości ze to ze siamto .. a ja byłam taka zakochana i nie wiedziałam co się dzieje ... byłam taka zdesperowana .. ale to nie jest tłumaczenie bo poznałam innego... hoć wciąz byłam z moim ideałem ;(całowałam sie z innym ... zdradzilam Mojego ukochanego ... on sie o tym dowiedział ja cała zamałana myślałam ze umre ... ale on mi wybaczył powiedział ze kocha ! i wie ze ja go też ... ja nie umiałam mu w oczy spojrzeć.. zerwałam .. po tygodniu obudziłam sie ze swiadomością ze go nie mam, ze go straciłam ze mi go brakuje ze go tak mocno kocham zaczełam płakać nie spać po nocach ...odważyłam sie do niego odezwać ...i udało się !! po miesiącu odbudowywania związku udało się !! wrócił do mnie ;)))) byliśmy ze sobą jeszcze przez 2 miesiące czyli razem 10 ... nagle zaczął stawać się ... holernie .. podejrzliwy .. z początku myślałam ' wiem to przez ten mój błąd.." ale to zaczeło być strasznie dziwne .. zaczał mieć to mnie waty ze nie wierzy mi w to co ja do niego mówie .. w to co mu pisze w smsah .. jak gdzies wyhodziłam z koleżankami i nie brałam komórki to pisał ze pewnie z jakimś hłopakiem sie umawiam ... eh długo to tak trwało wiec już sie poddałam .. nie dałam rady dalej tego ciągnąc to było męczące.. zerwałam.. on błagał prosił mówił ze sie zmieni.. dałam szanse ale sie nie zmienił wiec skończyłam to juz na zawsze ... ciągle w głowie mam jego słowa jego texty ... jego ehh ;((( Strasznie go KochaŁam... KOcham nadal :(( Poznalam nowego Hłopaka do którego też coś czuje jest dla mnie dobry taki jaki powinien być hłopak .. ale tamtej miłosći nie zapomne :( ale to długo napisałam hehe ;d pozdróweczKa dla wszystkich nieszczęsliwie zakochanyh !! to na prawde minie ;*:*:*
| ewelinax2: 3-09-2005 18:59 A ja z milości znienawidziłam....!! i piszcie co chcecie to pomogło...
| Przemii: 30-08-2005 12:31 Heh a ja to mam chyba problem odwrotny - kocham taką jedną ale nie jestem pewien czy ona mnie:) i to mnie dręczy:D czyli ja to odbieram jakby ona traktowała mnie bardziej jak kumpla (mimo pocałunków itp.). I to mnie chooolernie dręczy. I do tego dochodzi jeszcze jej "brak czasu", czyli to, że spotyka się z innymi znajomymi:] aaa jaki ja jestem głupi za dużo o niej myślę:P a ten artykuł świetny:) gratulacje dla Autora.
| Kacziii: 30-08-2005 01:06 Stokrotka:) - sorry ze nie pisalam ale nie mialam jak! Karola ma racje i powinnas sie tego trzymac co pisze! idz twardo przez zycie a szczegolnie gdy jest ten problem! powiem szczerze lubie komus pomagac tylko szkoda, ze sobie nie potrafie! pomoc innym pomaga mi choc troche zapomniec o mim problemie jak jest moja milosc, pisalam juz o tym wczensnej.
powiem wam szczerze, ze po woli o nim zapominam, ale znajac zycie, ze go przez przypadek zobacze na miescie czy gdzies to wszystkie wspomnienia wroca i znow koszmar sie zacznie! Jest duzo prawdy w stwierdzeniu, ze '' wspomnienia bardzo bola''!! nie wiem kiedy mi sie uda tak na dobre o nim zapomniec! moze wtedy gdy go zobacze przed oltazem z inna, ale tez w to nie wierze!
zyczem wam powodzenia! :)
| rozbity: 30-08-2005 00:21 6094546 gg :P
| Stokrotka:): 30-08-2005 00:07 Ps. Tak miało być "...niech On sobie NIE myśli, że ma mnie...."
Sorki - drobne, ale jakże istnotne przeoczenie.
Pozdrówka:)
| Stokrotka:): 30-08-2005 00:03 Karola5 -> W tym co piszesz jest chyba bardzo wiele racji. Brałam takie rozwiązanie - o którym piszesz - pod uwagę. Ale najgorsze jest to, że w człowieku jest tylke sprzecznych myśli, tyle wątpliwości (bo co będzie gdy skutek będzie inny od założonego). Ale ktoś kiedyś mądrze powiedział, że tonący łapie się wszystkiego, nawet brzytwy. Chciałabym już mieć całą tą burze za sobą, ale widocznie po coś ona jest, może po to własnie, żeby niebawem ujrzeć słońce :)? Karola5 masz rację niech On sobie myśli, że ma mnie na każde skinienie. Nie latam za Nim, nie wydzwaniam do niego bez przerwy, nie robię dla Niego żadnych wymówek, itp. Próbuję mieć swoją klasę (jeśli tak to można nazwać). A On? On mnie uniaka, najwyraźniej chyba się mnie boi. Ale jeśli to wszystko ma jakiś sens to prędzej czy później wszystko się wyprostuje :). Może On kiedyś to wszystko zrozumie....
Dziękuję Wam wszystkim za kilka słów otuchy i wsparcia, to naprawdę wiele dla mnie znaczy:). 3majcie się i nie poddawajcie:) , pewnie jeszcze niebawem się odezwe :) A tym czasem pisssss :*
Rozbity -> Oczywiście, że możemy porozmawiać :). Podaj swój nr gg, a na pewno się odezwę do Ciebie:).
| rozbity: 29-08-2005 17:00 cześć Stokrotka czy możemy pogadać na gadu gadu bądź na tlenie ?? :) a co do tego co przeżywasz też mam tak i ja powiedziałem sobie że nie poddam sie o miłość trzeba walczyć poprostu trzeba ! Nie chce potem myśleć że mogłem a nie próbowałem...
| Karola5: 29-08-2005 10:21 Stokrotka --> To nie jest głupie ze nie wiesz jak zakrecić, no co ty. To jest abrdzo trudne i sama nawet nie wiem jak dotego podejść. Wiesz co, skoro napisałas ze on wie co do niego czujesz i nic z tym nie robi to coś tu jest nie tak! Pomyśl.. Moim zdaniem powinnaś teraz dać klase w sensie, ze zanim nie latasz. Bo on to widzi i jak widać go to rajcuje! Teraz mu pokaż ze nie jest (chocaż jest) jak mysli. Gdy zobaczy ze przechodzisz obojętnie, wesoła pełna życia obok niego to sie zdziwi! On powinien zdawać sobie sprawę ze ty teraz cierpisz przez nigo. Spraw swoim zachowaniem tak, zeby on nie mysał sobie ze może cie mieć na skinięcie reki!! Ja bym przynajmniej tak robiła i zabrała mu tą satysfakcje ze to on zerwał! Bo na to wygląda. Chłopak lubi zdobywać,a on może mysli ze cie już zdobył! Daj mu mocno odczuć ze jesteś bez nigo niezależna! To go zadrażni i może sprawi ze zrobi jakiś ruch w waszym kierunku. Ale jezeli zostanie tak jak jest i nic nie bedzie robił to odpuść. Nie walcz już, bo to wtedy nie bedzie miało sensu tak na siłe. Wtedy spokojnie zakończć to z HONORMEM, a tak bedzie najlepiej (wg mnie oczywiście). Nie czekaj na jego telefon -żyj dalej, nastawiaj sie ze bedzie lepiej. To ci też pomoze gdy bedziesz go mijała(w taki sposób jak pisałam wyżej, nie inny)! No to tylko mogę ci życzyć powodzenia i wiary w siebie. Nie pozwól by twoje szczescie uzależniało sie od niego. Jest dużo lepszych, co bedą walczyli o Ciebie, a nie ty o nich! pozdro! *
| Stokrotka:): 29-08-2005 09:58 Ps. W sumie nie wiem co On teraz tak naprawdę czuje, choć pewnie w jakiś sposób też mu jest z tym wszystkim trudno. Ale ta duma i męska ambicja, nie pozwoli na to, żeby pokazał co i jak. Echh, a może ja jestem po prostu naiwna....
| Stokrotka:): 29-08-2005 09:39 Mówicie dziewczyny żebym walczyła. Ale w jaki sposób? Jak ta walka ma wyglądać, gdy On mi utrudnia nawet wyjęcie broni. Udaje obojętnego, takiego luuuuzaka, chce mi pokazać, że beze mnie jest mu lepiej. Ale wyprawiająć takie głupstwa mam wrażenie, że chce się przez to w jakiś sposób dowartościować, zwrócić na siebie (może też i moją) uwagę. Kiedyś Jego zachowanie było zupełnie inne. Cieszyłam się, że nie jest taki, jak większość chłopaków, ale teraz niestety jest. Mu się wydaje, że jest wszystko w porządku, ale to nie prawda. Choć mi serce ściska momentami próbuję być obojętna.
Karola5-> Może to głupie, ale ja nie wiem jak mam Go "zakręcić"? Mam spróbować Go jakoś poderwać? Jakoś naprawdę fajnie się ubrać, żeby zobaczył co stracił i Go trochę pokokietować? Nie wiem, czasem mam ochotę dać sobie spokój, ale z drugiej strony......
On dobrze wie co do Niego czuję, jedynie jak to może wykorzystać to tak, jak teraz. Może myśleć, że "trochę Ją pozbywam, a jak mi się znudzi to wrócę, itp". Ale to nie będzie takie proste!
Kacziii -> Telefon nadal milczy, choć On już wrócił do domu:(. Zadzwoni czy nie tego nie wiem. Ale strasznie się boję, że znowu będą łzy. Czas pokaże....
Dziękuję dziewczyny :*:*:*
| Kacziii: 28-08-2005 13:12 Stokrotka:) - i to mi sie wlasnie podoba! walcz i sie nie poddawaj, bo jesli jeszcze cos do Ciebie czuje, to bedziecie razem. Jak odbierzesz telefon to umowa sie z nim w jakims fajnym miejcu i na spokojnie sobie pogadajcie i wszysko bedzie OK! A to, ze sie rozpolkalas to nic nie skzodzi! Czasem tak bywa w milosci, po tym ten kolega wie, że zalezy ci na tym chlopaku i moze on mu szepnie slowko na ten temat, zobaczymy! Czas pokaze wszystko!
| Karola5: 27-08-2005 17:52 Stokrotka --> ps: nie wiem jaki on jest ale uważaj zeby nie wykorzystał tego ze ty nadal coś do niego czujesz. Bo w końcu to on skończył. A w chłopakach rózne ziółka dzemią.. papa :*
| Karola5: 27-08-2005 17:50 Stokrotka --> napisałaś ze ,,podobno przestał kochać". Jak dowiedziałaś sie o tym od niego i on ci to powiedział , to pewnie tak jest. Nie ma co tu życ nadzieją. Ale teraz ci radze: idz na całość i dowiedz sie czy on nadal coś do ciebie czuje. Jak tego nie zrobisz to zawsze bedziesz miała wyżuty ,,że może coś jeszcze dałoby sie zrobić gdybym..."!! Dopiero jak sie upewnisz do końca to odpuść sobie. Dowiedz sie również czy nie ma jakiegoś nieporozumienia, iczy nie ma on do ciebie jakiegoś żalu. Idz na całość, zrób to żebyś wiedziała, ze wszytko co mogłas zrobić -zrobiłaś. Szczere powodzenia! I pamietaj że jak dobrze zakrecisz to jego uczucie moze jeszcze wrócić...(albo jest nadal)! Spróbuj
| Stokrotka:): 27-08-2005 10:44 Kacziii > Dziękuję:). Może masz rację - dobiorę ten chloerny telefon, jeśli będzie dzwonił. Serce mi mówi, żebym była dzielna i czekała . Ale może się tym razem myśli? Bo podobno nadzieja umiera ostatnia i jest matką głupich. Z jednej storny chciałabym powiedzieć "Dosyć", a z drugiej nie dam rady wybić sobie Go z głowy. Wyjęłam zdjęcia, pochowałam rzeczy od Niego. Jednak po wczorajszym dniu znowu wyjęłam z szafy poduszkę od Niego i wtulona w nią poszłam spać. Kocham Go bardzo mocno, a wczorajszy dzień pokazał, że nadal strasznie to rozstanie przezywam. Kolega zaczął mówić o moim byłym, zaczął się wypytywać bez wniku na osoby 3cie, a ja jak małe dziecko rozpłakałam się...echhh tak bardzo chciałabym, żeby wyszło w końcu to słoneczko, ale wiem prawdziwa burza dopiero przede mną... ;(
| Kacziii: 26-08-2005 14:05 Stokrotka:) - nie wiem co ci powiedziec! ale jesli czujesz ze go naprawde kochasz to odbierz telefon jak bedzie dzwonil i pogadaj z nim na ludzie! a moze jak sie spotkacie i pogadacie szczerze, tak od serca to wszystko sie ulozy! moze jeszcze bedziecie razme czego ci z calego serduszka zycze! walcz nie poddawaj sie! ja sie poddalam i teraz zaluje ale nie mam juz sil walczyc i nawet nie chce! wiesz przyznam sie szczerze ze nie wiem co w tym momencie bylo by dla ciebie najlepsze! czy zapomniec o nim czy walczyc o niego! ale najlepiej bedzie jak bedziesz sie kierowac serduszkiem, ono zna dobra droge do tego abys byla szczesliwa!
| Stokrotka:): 26-08-2005 11:30 A ja dzisiaj złożę swoją miecz i zbroję...byłam z Nim rok, po czym On odszedł. Dlaczego? Bo podobno przestał kochać. W ciągu miesiąca wszystko się w Nim wypaliło. Tak po prostu...Do dziś nie mogę w to uwierzyć, znajomi też nie. Podobno bardzo pasowaliśmy do siebie, byliśmy świetną parą, widać było, że się naprawdę kochamy. Mówią, że nie wyobrażają sobie nas oddzielnie. Wierzą, że jeszcze się zejdziemy, ale może tak naprawdę chcą mnie tylko pocieszyć? Po rozstaniu mieliśmy zostać "przyjaciółmi", podobno tak bardzo chciał tego, a może tak naprawdę chciał zagłuszyć swoje sumienie? Nie wiem...On nawet nie potrafi być przyjacielem, odwrócił się ode mnie i choć co noc modlę się, żeby przyszedł, żeby wrócił.. wiem, ze tak nie będzie. Czekam już prawie 2 miesiące, a On używa życia w najlepsze. Traktuje mnie, jak powietrze, jakbym nie istniała. Zmienił się - stał się taki pewny siebie, przysłowiowy "cfaniaczek", na odległość zachowuje się tak, jakbym to ja zrobiła mu krzywdę, unika mnie. A gdy stoimi twarzą w twarz On już nie jest taki twardy. Ja nie potrafię tak. Ale muszę coś zrobić, bo to wszystko jest bezsensu. Wyjmę zdjęcia z ramek, pochowam prezenty, które od Niego dostałam, spróbuję się odciąć, choć wiem, że to nie będzie łatwe. Zrobiłam błąd, bo napisałam ostatnio do Niego smsa, takiego "na luzie", żeby spotkać się, pogadać. Nie ma Go w mieście, ale wróci i czuję, że wtedy zadzwoni do mnie. Ale ja nie odbiorę telefonu. Wiem, dziecinne to jest, ale muszę coś zrobić. Bo z każdym dniem czuję, że sił mi brakuje coraz bardziej. Nawet gdy nie chcę muszę zobaczyć Go gdzieś przypadkiem...wtedy ma taki dziwny wzrok - trochę smutny, trochę taki, jak kiedyś. Nadal patrzy na mnie tak, jak kiedyś...a może tak naprawdę jak chcę, żeby tak patrzył..Nie wiem już sama. Idzie rok szkoly (najcięższy ostatni rok przede mną pod względem również nauki) i będę widzieć Go codziennie. Nie wiem czy dam radę, bo nadal bardzo Go kocham. Ale spróbuję oszukać samą siebie, spróbuję uciszyć serce i powiedzieć "Dosyć". Ale czy to dobre rozwiązanie? Z jednej strony chcę czekać na Niego, a z drugiej wiem, że to czekanie nie ma sensu. Momentami czuję, że wariuję bez Niego, tak bardzo mi Go brak. A jeszcze teraz muszę się oddciąć. Powiedzcie co będzie lepsze?
| Karola5: 24-08-2005 23:57 no tak wszytko by było ok ale ja nie ma jak z nim nawet pogadać, ani zaczepić go rozmową.. Tym bardziej ze po zerwaniu za bardzo nie widziałam zanku ze mu zależało na mnie. I nawet odniosłam wrażenie jakby tak było przez cały czas. Kacziii - zgadzam sie z komentarzem maratonki. Chyba musisz zapomnieć, a na zapomnienie o chłopaku najlepszy jest inny chłopak! ;-) A napewno poznasz jeszcze kogoś! Zapewne dla ciebie jest On i tylko On i najchetniej bys tego nie zmieniała ale to samo sie zmieni! Pozdro i powodzenia w ŻYCIU papapa
| Kacziii: 24-08-2005 23:15 Karola5 - wydaje mi siem ze musisz z nim pogadac i o wszystkim mu opowiedziec! mysle ze zrozumie! pogadaj a bedziesz wiedziec na czym stoisz! nie popelnij takiego bledu jak ja bo bedziesz cholernie zalowac! bylam ze swoim chlopakiem ale ostatnio balam sie powiedziec co do niego czuje wiec teraz mam jego slub z inna! mam nadzieje ze wszystko ci sie jakos ulozy!
| Kacziii: 24-08-2005 23:10 martonka - chyba masz racje ze musze o nim zapomniec i wiem ze to bedzie strasznie trudne! do tego dochodzi jeszcze jeden problem moja przyjaciolka ktora mnie doluje zamiast mi pomo! Ona ma chlopaka i sa szczesliwi wiec teraz dla niej liczy sie tylko on i pisze mi ze na nia juz nie moge liczyc! Dzis gadalam z nim na gg i napisal pare slow kotre bardzo zabolaly! Kurde jak sie wali to wszystko na raz!! :( nie wiem czy jest sens zyc! przyznam sie, ze coraz czesciej mysle o smierci. ale coz moze taki oj los! Dzieki za odp! ciesze sie zemoge na ciebie liczyc!
| Karola5: 24-08-2005 22:27 thanks
| martonka: 24-08-2005 22:16 kacziii-> cholernie ci wspolczuje wiem co czujesz tez mialam problemy z moim chlopakiem i w koncu jestesmy razem ale mi sie wydaje ze bedziesz chyba musiala o nim zapomniec no bo przeciez jesli sie zeni no to marne szanse by porzucil narzeczona..wiem ze to trudne...6 lat wspolnie spedzonych na bannk cie to boli...ale czasu jak w tym arcie ci potzrba.pewnie bedziesz dlugo sie odkochiwac ale nie masz wyboru w koncu musisz uciac znajomosc i odkochiwac sie postaraj sie o dobrych przyjaciol zeby sie toba zajeli zebys nie myslala o tym...jest jeszcze jedna opcja porozmawiaj z nim powiedz co czujesz i spytaj sie czy kocha tmta(zepewne kocha skoro bierzez nia slub) ale porozmwiaj sczerze ustalcie cos...moze on ci sam pomoze jakos...mam nadzieje ze bedzie dobrze:) jak bedziesz chciala sie wygadac to jestem do twojej dyspozycji:)
karola5->skoro widzisz ze masz jakies szanse to moze jakos sie mozesz dowiedziec czy jeszcze jemu an tobie zalezy.jak nie chcesz o nim zapomniec to pokaz mu ze nie zapomnialas...a zerwalas z nim bo byl niemily...moze tego zalowal mopze powinnas byla mu dac sie wytlumaczyc moze tego zalowal mial nauczke wiec tego drugi raz nie zrobi a ty mozesz mu dac szanse..pogadaj znim:))
| Karola5: 24-08-2005 21:40 mam problem. przez cały rok szkolny uganiałam sie za jednym chłopakiem a on za mną ale o tym nie wiedzielismy. pod koniec roku udało nam sie coś zacząc, Pierwsze wyznanie, pierwszy znaczący krok który zaczął on. Zaczelismy chodzić. Z początku nie było aż tak słodko, jakoś sie nie układało. Na jakiejś imprezie zbliżyismy sie do siebie, bardziej poznalisy bo w szkole zabardzo nie było jak nawet zagadac. W całym naszym związku było kilka pieknych chwil, mimo ze nie mieszkał on w mojej miejscowości co nam utrudniało spotykanie. Lecz teraz jest tak ze z nim zerwałam bo był dla mnie nie miły , i można powiedzieć ze bawił sie w jakieś gierki. Musiałam to zrobić. Był wkurzony na mnie bardzo, tym bardziej ze umawialismy sie ze powiemy to sobie w oczy a ja zrobiłam to przez tel. Pewnie po tym zaczął troche na mnie nagadywać i pochwalił sie kolegom co mniedzy nami zaszło... Teraz jest w normie mijamy sie czasami, mówimy sobie cześć. lecz on mi sie nadal podoba. Zajebiśćie mnie kreci! Jak sobie pomysle ze już nie bedzie mój, ze nie mam szans (czego do końca nie wiem) to aż mnie skreca z rozpaczy Chwilami nawet mysle: ,,kocham go"... Co gorsza zaczął do mnie pisać jego starszy brat. Poznałam go troche przez smsy, i jakoś tak wyszło ze zaczelismy krecić. Nie chciałam ale samo z siebie wyszło. Po jakimś czasie ocknełam sie ze on mysli ze ja coś od niego chce, chodzić lub coś zacząć(a tak nie było) i przestałam sie do niego odzywać. w zasadzie to wrobiłam go niby zmianą numeru i go olałam. Teraz mi głupio wobec mojego byłego. Chciałabym jakoś do nigo startować na nowo ale nie sądze ze by już chciał. Coś czuje ze mu sie podobam. Odczuwam to gdy jest w moim pobliżu. Ale on zapewne nie zdaje sobie sprawy jak jak wielkie ma u mnie szanse. Powiedzieć mu to?? - raczej nie za duże ryzyko, a nawet jesi to nie mam zupełnie jak! (chyba ze jak go mine w sklepie a to nie jest najlepsze miejsce na takie wyzania). Teraz sie zaczne rok szkolny i dojdą nowe dziewczyny z młoszych klas. Każdy normalny chłopak wziął by sie za jkąś nową i pewnie już nie mam co mazyć o ,,szczesliwym zakończeniu". Ale czy jest jeszcze cien nadzieji? Doradzcie mi co mam robić i jak oceniacie moją sytuacje! Tylko mi nie doradzajcie bym zapomniała bo ja poprostu NIE CHCE i nie mam ochoty zapomnieć. Czekam na wasze rady i komentardze.
| Karola5: 24-08-2005 21:28 mam problem. przez cały rok szkolny uganiałam sie za jednym chłopakiem a on za mną ale o tym nie wiedzielismy. pod koniec roku udało nam sie coś zacząc, Pierwsze wyznanie, pierwszy znaczący krok który zaczął on. Zaczelismy chodzić. Z początku nie było aż tak słodko, jakoś sie nie układało. Na jakiejś imprezie zbliżyismy sie do siebie, bardziej poznalisy bo w szkole zabardzo nie było jak nawet zagadac. W całym naszym związku było kilka pieknych chwil, mimo ze nie mieszkał on w mojej miejscowości co nam utrudniało spotykanie. Lecz teraz jest tak ze z nim zerwałam bo był dla mnie nie miły , i można powiedzieć ze bawił sie w jakieś gierki. Musiałam to zrobić. Był wkurzony na mnie bardzo, tym bardziej ze umawialismy sie ze powiemy to sobie w oczy a ja zrobiłam to przez tel. Pewnie po tym zaczął troche na mnie nagadywać i pochwalił sie kolegom co mniedzy nami zaszło... Teraz jest w normie mijamy sie czasami, mówimy sobie cześć. lecz on mi sie nadal podoba. Zajebiśćie mnie kreci! Jak sobie pomysle ze już nie bedzie mój, ze nie mam szans (czego do końca nie wiem) to aż mnie skreca z rozpaczy Chwilami nawet mysle: ,,kocham go"... Co gorsza zaczął do mnie pisać jego starszy brat. Poznałam go troche przez smsy, i jakoś tak wyszło ze zaczelismy krecić. Nie chciałam ale samo z siebie wyszło. Po jakimś czasie ocknełam sie ze on mysli ze ja coś od niego chce, chodzić lub coś zacząć(a tak nie było) i przestałam sie do niego odzywać. w zasadzie to wrobiłam go niby zmianą numeru i go olałam. Teraz mi głupio wobec mojego byłego. Chciałabym jakoś do nigo startować na nowo ale nie sądze ze by już chciał. Coś czuje ze mu sie podobam. Odczuwam to gdy jest w moim pobliżu. Ale on zapewne nie zdaje sobie sprawy jak jak wielkie ma u mnie szanse. Powiedzieć mu to?? - raczej nie za duże ryzyko, a nawet jesi to nie mam zupełnie jak! (chyba ze jak go mine w sklepie a to nie jest najlepsze miejsce na takie wyzania). Teraz sie zaczne rok szkolny i dojdą nowe dziewczyny z młoszych klas. Każdy normalny chłopak wziął by sie za jkąś nową i pewnie już nie mam co mazyć o ,,szczesliwym zakończeniu". Ale czy jest jeszcze cien nadzieji? Doradzcie mi co mam robić i jak oceniacie moją sytuacje! Tylko mi nie doradzajcie bym zapomniała bo ja poprostu NIE CHCE i nie mam ochoty zapomnieć. Czekam na wasze rady i komentardze.
| Kacziii: 24-08-2005 10:53 Dopiero dziś przeczytałam ten artykuł, dał mi durzo do myslenia! Kocham chłopaka już 6 lat i w ciągu tych lat pare razy byliśmy razem i za każdym razem obiecywałam sobie, że to będzie ostatni raz! Teraz nie jesteśmy razem a ja jak zawsze próbuję zapomnieć o nim i o tym co było! :( Nie zawsze było tak jak chciałam ale on jest naprawdę kochany!! Zapomnieć ... nie potrafię bo jak mogę zapomnieć 6 letnia miłość. W każdym chłopaku szukałam jego wnętrza. On jest moja pierwszą miłością i nie potrafie zapomnieć! Fakt ja mam 16 a on 21 lat ale mi to nie prtzeszkadzało! Po ostatniej rozmowie z nim straciłam jakie kolwiek nadzieje na lepsze jutro! Powiedział, że się ŻENI! :( dla mnie ta wiadomość była jak cios w plecy, stałam obok niego i patrzyłam w ziemie i nie wiedziałam co powiedzieć! Nie potrafię zapomnieć! Pomużcie mi :(
| martonka: 18-08-2005 20:52 ajnika-> dzieki ze odp...i dzisija z nim gadalam na gg i juz wiem ze to koniec...tzn on mnie nie przekresla powiedzial ze nie jest jeszcze gotowy na taki zwiazek...yhy...a wczesniej mi mowil ze mnie nie zostawi i ze bedzie ze mna do konca- niedotrzymane obietnice najbardziej bola- ale powiedzial ze moze jeszcze kiedys do siebie wrocimy bo mnie kocha-to jedyne podtrzymuje mnie na duchu- ale i tak jest mi smutno...;(( najgorsze jest to ze ide z nim do klasy...i jak ja wytrzymam na lekcjach?
| ajnika: 17-08-2005 08:07 martonka-? kiedys mialam podobnie, teraz jedyna rada to porozmawiac z nim, czy on jeszcze chce. A do tego, ze jest mniej Toba zainteresowany to chyba musisz sie przyzwyczaic, bo tak juz z czasem jest, nie mozna juz do konca zycie 24 h myslec o tej drugiej osobie. My dziewczyny na upartego bysmy mogly, szczegolnie jak jestes,y tak bardzo zakochane, ale chlopacy szybciej wracaja do swojego normalnego trdybu zycia.
| martonka: 16-08-2005 23:12 ja jestem z moja miloscia ponad 7miesiecy...myslalam ze bedzie to dluzej trwac...jeszcze jestesmy razem ale chyba to koniec...po tym jak nie przyszedl ani nie napisal nic po 2tygodniowym wyjezdzie...w miedzyczasie napisal nawet ze nie teskni tak bardzo...to zdolowalo mnei jeszcze bardziej.najbardziej bola wspomnienia jak obiecywal ze bedzie pieknie jak mowil ze bedzie mnei kochal zawsze,mowil ze jestem jego narkotykiem tak mnie kocha ze zyc nie moze beze mnie,jak mowil ze bedziemy razem do konca swojego zycia,jak mowil ze zamieszkamy razem...te obietnice.wtedy bylam taka szczesliwa...a ostatnie 2 miesiace sa okropne...ciagle sie klocimy widze po nim ze nie kocha mnie tak bardzo jak kiedys.wczesniej to szalal na moim punkcie...ja na jego jeszcze bardziej...bylismy tacy zakochani...wszyscy mowili ze widac jak promieniejemy jak sie kochamy i jacy jestesmy szczesliwi.to byl pierwsza taka milosc.sadzilam ze mi szybko przejdzie ale kocham go nadal.nie wiem jak to jest miedzy nami.chce z nim porozmawiec dowiedziec sie jak to bedzie ale sie nie odzywa a kiedy go juz zlapie na gg to mi odpisuje ze nie wie kiedy bedzioe mogl...kiedys jak tesknil robil wsszystko zeby ze mna sie spotkac.ale to minelo.te wszystki chwile.chcialabym sie odkochac ale nie moge nawet jak zerwiemy to bede o nim jeszcze dluuugo myslec bo ide z nim do nowej szkoly,do tej samej klasy.bylismy szczesliwi ze bedziemy w jednej klasie a teraz to przeklenstwo...mowi sie "nie ten to nastepny" a ja nie moge myslec o innych bo zawsze o nim myslalam "ten jedyny" nie chce go stracic bo boje sie ze jest moja jedyna prawdziwa miloscia...czekam na rozmowe z nim...do tego czuje sie okropnie samotna bo on byl dla mnie najblizsza osoba chlopakiem a zarazem przyjacielem...on wszystko wiedzial o mnie a ja o nim.a teraz...?nie wiem czemu mu minelo...juz nie patrzy na mnie jak kiedys...boli mnie ze nigdy juz tak nie bedzie...pomozcie bo zwariuje...straszliwie mi na nim zalezy...:((( mam nadzieje ze czas mi pomoze i zapomne w koncu...ale na razie czuje sie tak nieszczesliwa ze zyc nie moge...tak...wlasnie cale zycie mialam z nim spedzic szczesliwie...ale jednak tak nie bedzie...:( co o tym sadzicie?
| Amika Wróbelki: 16-08-2005 09:29 A co do mnie...to...ja mam już o wiele łatwiej! Byłam teraz na wakacjach i poznałam pewnego chłopaka!Spędziłam z nim jeden dzień! Jeden dzień w najpiękniejszym i najromantyczniejszym miejscu jakie widziałam! Strasznie mi w głowie ugrząsł i non stop o nim myślałam i w ostatni dzień przyszedł do mnie ale mnie wtedy nie było! :( Ale żyję tym jednym dniem! Więc dziewczyny i chłopaki! ZAKOCHAJCIE SIĘ NA NOWO! A co do tego chłopaka, zauroczyłam się w nim bo załatwił mnie moją własną bronią! I dlatego można by było powiedzieć że był moją drógą połówką! Dokładnie wszystkie zainteresowania miał takie jak ja, i wogóle! A tamten gościu o którym wcześniej opowiadałam to zwykły dupek bo wyskoczył mi z sms-em"cześć kiedy wracasz bardzo tęsknie" Eeee...nie odpisałam mu! A nich się...cmoknie w trąbke! :)
| Amika Wróbelki: 16-08-2005 09:20 Do ewelinax2-> same wiemy jacy są chłopcy! =] Wstydliwi co do kwesti uczuć! Mało który pierwszy powwie Ci "kocham Cię" Wyznał Ci to co co czuje więc teraz się wstydzi tego co powiedział!A jescze nie daj Boże byś powiedziała jakiemuś jego koledze! TO BY SIĘ DOPIERO NAROBIŁO!! Poprostu wstydzi się teraz tego co Ci powiedział, bo znasz jego słaby punkt!
| cycler: 13-08-2005 20:40 Ja tam nie żałuje za bardzo swojej utraconej miłości. Nie byla wobec mnie lojalna- znalazła sobie innego. fakt, że szkoda że tak się stało, ale jak tak wyszło to chyba nawet lepiej, bo prędzej czy później okazałby sie jej charakter. ale najgorse jest to nie teraz nie widze celu w życiu. wcześniej wszystko miało sens i moja miłośc napędzała mnie do życia. a teraz?!?!dupa jednym słowem. nawet wszystkie plany wakacyjne runęły...
| inka87: 7-08-2005 12:56 A mi się udało. I chociaż nadal zajebiście mi się podoba to uważanm go za największego dupka, bo już trochę ze sobą nie jesteśmy a on zachował się niedawno jak jakiś szczeniak... Ale nie ważne. Ważne, że chciałam się odkochać i tak też się stało. Pamiętam o nim ale to mało ważny detal. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego. I powtarzam - czas to najlepsze lekarstwo na ból! Wierzcie lub nie ale się kiedyś przekonacie! Wszystko można zapomnieć jak się tylko tego chce! Pozdrawiam!!!
| ajnika: 30-07-2005 21:12 ewelinax2 -> czego nie mogl wytrzymac ten chlopak?? A o to czy nie bajeruje z inna mozesz jakos dyskretnia podpytac...
MoTyLek;) -> jesli sama nie chcesz sie odkochac to nic na to nie poradzisz. Wsponien tez pewnie nie zabijesz, chociaz bardzo bys chciala. To przykre, ale taka jest prawda :(
| MoTyLek;): 30-07-2005 16:24 Czym tak naprawdę jest "miłość"? Co tak naprawdę znaczy "zakochać się"? Osobiście to chyba do dziś nie potrafie sobie odpowiedzieć na te pytania... Byłam z kimś... Raczej nie kochałam... przywiązałam się... Wszystko skończyło się już pół roku temu... A jednak... jednak nie potrafię zapomnieć! Artykuł jest niezły. Chociaż przeczytałam go dopiero teraz to jakoś tak od zawsze stosowałam sie do tych samych rad. Tyle że one mi nie pomagają. Zapewne dlatego że ja nie chce się odkochać - bo nigdy nie kochałam - ale dlatego że chcę zapomnieć. A na zapomnienie nie ma chyba rady... Zeby tak zabić wspomnienia!!
| ewelinax2: 30-07-2005 13:25 Może jtoś mi pomoże bo nie wiem co mam o tym wszystkim myslec!! Niby pogodziłam sie z tym chlopakiem, napisał ze mu zle bezemnie i ze juz nie mogl wytrzymac.Ale potem wogóle sie do mnie nie odzywał.Może tylko chciał sie ze mna pogodzic i to wszystko a może o coś mu chodzi.Ja mysle ze on juz z inna bajeruje.Pomózcie moze jtos ma wieksze doświadczenie i mi pomoze!!
| ajnika: 29-07-2005 20:48 P.s. mam nadzieje, ze udalo mi sie Ci jakos pomoc :]]] Bo sama teraz stwierdzilam, ze ostro namieszalam w swoim zyciu ://
| ajnika: 29-07-2005 20:47 Amika Wróbelki-> myslę, że to dobry pomysł :] Gdybym była na Twoim miejscu zrobiłabym tak samo. Tzn. najpierw upewniłabym się, czy napewno nie ma juz żadnych szans na związek z nim i czy jesli bylyby szanse, to chcialabym tego. Jesli bylyby szanse i chcialabym to staralabym sie wrocic. A jesli nie to bylabym obojetna i nie bylabym na kazde jego zawolanie, tzn. ze jak chce jechac nad jezioro to od razu z nim jade, niech troche poczeka... moze mnie jakos przekona :P a moze innym razem. Tak pewnie ja bym zrobila.
| ajnika: 29-07-2005 20:46 Amika Wróbelki-> myslę, że to dobry pomysł :] Gdybym była na Twoim miejscu zrobiłabym tak samo. Tzn. najpierw upewniłabym się, czy napewno nie ma juz żadnych szans na związek z nim i czy jesli bylyby szanse, to chcialabym tego. Jesli bylyby szanse i chcialabym to staralabym sie wrocic. A jesli nie to bylabym obojetna i nie bylabym na kazde jego zawolanie, tzn. ze jak chce jechac nad jezioro to od razu z nim jade, niech troche poczeka... moze mnie jakos przekona :P a moze innym razem. Tak pewnie ja bym zrobila.
| ewelinax2: 29-07-2005 20:28 Do Amiki Wróbeli: Wiesz nie o wstydliwosc tu chodzi bo ja jestem smiała i to co inni o mnie mowią naprawde mało mnie obchodzi;) Ale wiesz ja boje sie jego reakcji.Ja wiem w jakies miejscowosci on mieszka i nic pozatym, iwec nie mam szans na spotakanie z nim.Raz sie spotakalismy zupełanie przez przypadek i opgadalismy sobie, może los da nam jeszcze jedna szanse a nawet jak nie to pocierpie i mi moze przejdzie.Czeka szkoła nowi ludzie moze kogoś poznam fajnego.Bo jak sie zakocham w kimś innym ze wzajemnośćią to o nim może zapomne ale napewno nie zupełnie.
| Amika Wróbelki: 29-07-2005 19:49 Do Ewelinax2. W sumie wiesz co idź na spontana! I rób tak jak Ci serducho podpowiada! W sumie to nie maż nic do stracenia a możesz tylko zyskać! :) kogoś ważnego dla Ciebie. A jeśli jesteś wstydliwa to napisz mmu list! I koniecznie wypsikaj go perfumami i z daj buziaka do środka! :) (to były dodatki ode mnie możesz sama coś wymyślić) Będzie dobrze! :)
| Amika Wróbelki: 29-07-2005 19:42 Do Magda17. Moim zdaniem powinnaś z nim pogadac choćby na przymus! Zadzwonić do niego na domowy albo mu zrobić nalot na dom. :) Nie możesz się radzić osób trzecich! Ta sprawa dotyczy tyklo was dwoje! Ja w swoim przypadku który opisywałam miałam coś takiego że moja przyjaciółka się w nim bójała i przez to że ona mi coś tam powiedziała zerwałam z nim! Ale potem zrobiliśmy konwersacje w 3 i wyszło szydło z worka! Pogadaj z nim! To że on nie jest komunikatywny to nie znaczy zę masz robić ten sam błąd co on! :)
| Magda17: 29-07-2005 17:54 Raczej tu nie chodzi o kumpli, a zreszta to własnie z nimi byłam nad jeziorem. Może to dziwne, ale własnie jeden z jego kumpli napisał mi, zebym dała sobie z nim spokój. Dlaczego ???Mówił, że nie ma pieniedzy na karcie. A kumpel mówi, że on kłamie i ma pieniądze. Teraz wierze jego kumplowi, bo mój były nie daje znaku życia od kilku tygodni a jego kumpel smsuje ze mną, pyta sie co u mnie i puszcza sygnały na komórke.
| ewelinax2: 29-07-2005 17:41 Do Magdy17.Ja mysle ze moze on poczuł ze sie w Tobie zakochał i boi sie jak zareagują jego koledzy itp.Może sie boi mieć dziewczyne.Wiesz ja miałam kiedys podobny przypadek.chłopak sie we mnie zakochał ale mu kumpel odradził. A wiesz dlaczego?? Bo jego kumplel sam sie we mnie kochał.I on sie do mnie nie odzywał i wogłe.Ale Twoj przypadek moze być wogóle inny.Wiem jaki czujesz mentlik w głowie bo ja teraz mam podobny, z powodu chlopaka.Pozdro trzymaj sie :)
| Magda17: 29-07-2005 17:06 Ja też mam podobny problem i teraz próbuje sie jakos odkochac. Moja rada napisać swoje wszystkie zale, smutki na kartce. Ja tak zrobiłam. Zapisałam 7 stron A4 o tym co było, co czułam i to pomogło. Od razu zrobiło mi sie lepiej i poczułam ulge. Nie jestem jeszcze wprawdzie odkochana, ale mam nadzieje, że z czasem sie odkocham. Co do mojego przypadku to poznalam mojego, juz bylego chlopaka na ognisku. Pózniej smsował do mnie ,ze chce sie spotkać i nie może przestac o mnie myslec. Zgodzilam sie na spotkanie. Na początku poszlam z kolezanką, ale nastepnego dnia umowilismy sie sam na sam. Strasznie mnie zaskoczyl, bo przyniosł mi róże. Gadalismy było całkiem fajnie. Chciał ze mną jechac nad jezioro na 4 dni. Mówilam mu, ze chyba zwariowal, za krótko sie znamy itd, ale pojechałam. Było fajnie, spacery przy swietle ksieżyca, pocałunki, siedzieliśmy przytuleni i wpatrzeni w niebo, po prostu zakochani. Ciągle mi mówil, ze mnie kocha. Ja w to za bardzo nie wierzyłam, bo sie za krótko znaliśmy. Po powrocie znad jeziora przestał sie odzywać. Mineło już kilka tygodni i nie dał znaku życia. Pytałam sie jego kolegów co z nim. Oni mówili mi, żebym sobie dała lepiej z nim spokój.... Nie wiem co mam o tym myśleć...........
| ewelinax2: 29-07-2005 14:10 Do Amika Wróbelki. Dzięki za radae naprawde duzo dała mi do myslenia.Wiesz tylko nie wiem czy ja sie odważe na taką szczerość.Wszyscy mi mowią zebył Go olała bo fajna ze mnie dziewczyna i on bedzie załował tego jak postąpił.Nie gadam z nim od poniedziałku i jest mi zle :( Staram sie o nim nie mysleć ale mysle.Mam supre przyjeciela który radzi mi zapomniec ale ja jakoś nie moge.Ciesze sie tylko ze on nie bedzie chodził teraz ze mna do tej samej szkoły.Moze w ciagu roku szkolnego znajde kogos odpowiedniego??
| Amika Wróbelki: 29-07-2005 08:23 Do Ewelinax2! Miałam bardzo podobną sytuacje! ;) i mój tata który zastępuje mi przyjaciela pomagał mi w tej sprawie. I zrobiłam tak jak on mi poradził. A mianowicie powiedział żebym mu powiedziała prawde, że "ja tak nie mówiłami jeśli mi nie chce uwierzyć to znaczy, żę sam szukasz pretekstu do tego żeby się odemnie odciąć, i sam że sam może kiedyś pożałować tego co stracił"! Mówię Ci gościa tak wcieło tą szczerością że...SZOK! Wkońcu chłopcy najbardziej lubią jak dziewczyna jest szczera. Więc dostarczmy im troszeczkę tej przyjemnośći ;)! Ale tylko troszeczkę! ;D Jeśli mu będzie na Tobie zależeć to się odrazu opamięta i będzie za Tobą latał. ;) a jeśli po tym wyznaniu nic nie zrobi to nie ganiaj za nim tylko lekko go olewaj! Nie zapominaj żę to chłopak chce łapać zwierzyne bo jak by to było gdyby to "mysz łapała pułapke" ;)
| Amika Wróbelki: 29-07-2005 08:13 Do Ajnika! No z tą trasą to dobry pomysł! ;) a miśkowi zakleiłam oczy plastrem i rzuciłam za zasłone! ;) Ale rano o 7,25 myślałam że zwarjuje! Wyobraź sobie że on przyszedł ze swoim przyjacielem a moim kolegą i chciał żebym pojechała z nimi nad wode! Ale poprosiłam babcie żeby powiedziała że śpię. Myślałam że...ale wiesz co mam go gdzieś i będę twarda! To jemu będzie głupio jak z obojętnością będę siedziała obok niego. Jestem dobrą aktorką więc może go w jakiś sposób oszukam. ;)
Jak byś mogła to podpowiedź mi czy to dobry pomysł. ;*
| ewelinax2: 28-07-2005 22:56 Ja poznałam chłopaka ktory mieszka koło mojej okolicy.W szkole sie widywalismy i wogle.Ale wszystko zaczęło się dziać ok 4 dni przed wakacjami.Któregoś dnia napisał do mnie na gg i zaczęło się.Powiedział mi ze mu sie podobam w wogóle.Dawał mi bardzo dużo znaków ze cos może z tego byc.Było swietnie.Spotkalismy sie pogadalismy.Ale kilka dni temu głupie zarty mój kolega napisał mu ze ze mna chodził( co było nie prawda) a moja miłość napisała mi "Żegnaj" i napisał mi ze i tak ja sie pierwsza odezwe. Ale ja mu nie chce dac tej satysfakcji.Może ktos powie czy on odezwie do mnie pierwszy?? Ktoś z doświadczeniem.Bo brakuje mi go.Próbowałam zapomniec wykasowałem sms i wogłe ale to nie działa:(
| ajnika: 28-07-2005 22:47 Ehhh...trudna srawa, moze tak na dobry poczatek zmienilabys trase, ktora chodzisz z psem... a prezenty radze spakowac w jakis karton i wrzucic gdzies do szafy, zeby zapomniec. A kiedys jak znow bedziesz szczesliwa mozesz otworzyc go sobie i powspominac, bedzie latwiej :]]] Bo znajomych to nie zmienisz napewno!!
| Amika Wróbelki: 28-07-2005 15:00 Artykół jest zaczepisty. Ja w 3 dzień wakacji roztałam się z chłopakiem moim pierwszym prawdziwym z którym byłam ponad pół roku. Byliśmy idealną parą przez pierwsze 4 miesiące nie pokłuciliśmy się ani razu. Tak bardzo go kochałam i kocham nadal. Rozstaliśmy się za moją ostateczną decyzją tylko dlatego że mu się znudziłam i się zmienił z romantycznego i idealnego chłopaka w głupiego macho! :( strasznie jest mi z tego powodu przykro. Chciała bym nadal się z nim przjaźnić ale najpierw musi sie dla mni stać obojętny. Nie jest to dla mnie łatwe bo zawsze go muszę spotkać czy chcę czy nie. Mieszkamy na tym samym osiedlu i mamy wspólnych znajomych. A dla mnie jest najboleśniejsze to, że cała paczka wita się buziakiem w policzek no i jak dochodzimy do siebie to mam taki mętlik w głowie że...SZOK!! Starałam się go unikać ale nawet jak idę z moim psiurem na spacer to przypomina mi się on i ja chodziliśmy tą samą drogą. A co mam zrobić z rzeczami od niego??? Dostałam na urodziny takiego fajnego misia z którym się nauczyłam spać i co teraz?? Może ktoś miły mi pomoże?
| ajnika: 27-07-2005 20:52 Milosc to wspanialwe uczucie, ale ja jej juz nigdy nie bede pewna!!! Nie potrafie uwierzyc komus jak mi mowi "Kocham Cie", a tak chcialabym...
| biedronka18: 27-07-2005 11:35 Aras
ja podobnie czuje.. tyle że od zerwania minęły ponad 2 miesiące. Czas mało zmienia, miłość i tak postawi na swoim...
| Aras: 27-07-2005 08:55 Dzięki za ten art!!!jetsem teraz w takiej sytuacji, że chce nienawidzieć pewną osobe...ale niestety niesamowicie mocną ją kocham i to niestety niemożliwe;(Ona niby też mnie kocha...ale to co robi...z pewnością wszystkiemu przeczy.Postanawiam być silny i za wszelką cenę doprowadzić do tego żeby stanąć przed tą osobą z kamienną twarzą i nic nie czuć. Chce żeby ta osoba żałowała tego, że tak postępuje....z drugiej strony momentami mam nadzieje, że minie czas i ona do mnie wróci...to jest główny problem i dylemat tej całej cholernej miłości;(
| Dex_88: 26-07-2005 19:14 Ja nie byłam z nim, chciałam ale nie umiem.. nie wiem.. moze mu sie podobalam ale nie wiem, moze moja kolezanka jestem wysoka nie wiem czy ładna i wstydliwa kurcze nie wiem.. źle mi jest marze zeby sobie byc z nim jak ejstem chodzimy tanczymy ale jak keidys go widzialam to sie rozesmailam i udawalam ze nie obchodzi mnie on ani nic... bo bylam z kolezanka, ktorej sie podobal ja zawsze odpuszczam a w ogole mam problem bo jak patrze na siebie to mysle ze jestem gruba a nie jestem ze jestem gorsza ze nie umeim sie ubrac bo co, nie lubie chdozic w spietych bluzeczkach dzinsy lubie ale w ogole mnie to chyba kazdy za kumpla uwaza nie umiem sie kumpeli przynzac ze ktos mi sie podoba bo od razu by powiedzialy łał kto sie tobie podoba to musi byc bardzo ktos wyjatkowy :| a ja co.. no nic.. bym powiedziala ze zartowalam nie umiem nie wiem moze nie ejstem ejszcze taka dojrzala ale ja chce ale nie moge bo pozniej widze jak wszyscy sie z mnie smieja ze takiego idiote wybralam czy co a o sobie to nie wiem mam tyle głupich mysli ze nie wiem co jest gorsze ja i moj styl czy on czasami, przedstawiam sobie siebie w swietle najlepszej super laski ale nie lubie chodzic w obcislych bluzkach bo mam 1 stanik bo sie wstydze i tak bym go nie zalozyla ale wtedy jechalam na kolonie i wzielam i ciagle w nim chodze.. ehh.. a do skzoly nigdy bym jakiejs fajnej mini bluzeczki nie zalozyla bo jak mnie ktos pyta o cos to sie wstydze i mam przeczuce ze nauczyciel zamiast patrzec na mnie i mi tlumaczyc to gapi sie na moj biust, kurde, zle sie czuje tak, i w ogole ja w takiej bluzece patrze na wilee ladniejsza kolezanke i patrze na siebie i pone:/ a w ogole shit kurde i ejszcze ta miesiaczka.. nienawidz poodpasek ;? sorry ja uzywam papieru toaletowego :/ bo moja mama nic nie wie.. :/
| biedronka18: 26-07-2005 10:29 A mój chłopak z którym byłam 1,5 roku tak zaczął się zachowywać, olewać mnie itd że doprowadził mnie do tego że zerwałam z Nim. O to właśnie mu chodziło, było mu to na rękę. Głupio mu było to robić bo to nie ja jego chciałam poznać tylko On mnie "szukał" i chciał poznać. Rozstaliśmy się w kłótni, bo On nie chciał, a może nie umiał inaczej tego zrobić. Od tego czasu minęły 2,5 miesiąca. Nie jest dobrze, nic nie jest dobrze. Ciagle przychodzą do mnie myśli tych dobrych chwil z Nim i tych złych. Próbuje gbybać co by było jeśli zrobiłabym tak czy siak... To chyba już nic nie zmieni. Tyle razy miałam ochote napisać do Niego, ale On to oleje, bo honor i duma jest dla Niego ważniejsze i nie napisałam. On też przez te miesiące nie napisał nawet słowa. Ehhh... gdyby mu rzeczywiście zależało na mnie, tak szybko by nie ustapił, nie dałby sobie spokoju. Dlaczego tak mnie boli rozstanie, spoko to wcale nie był idealny związek, w którym było tylko szczęście? :( od tej pory nie mam chłopaka, nie chce mieć już nikogo... nie chce przeżyć drugi raz czegoś takiego :/
| very_lonely: 25-07-2005 15:41 Moja miłość nigdy nie przejdzie!!Zresztą chyba nie chce żeby przeszła bo mam gdzieś tam malutki promyk nadzieji że on wróci:-(Było fajnie juz prawie byliśmy razem.Bardzo się cieszyłam i byłam pewna żę teraz to już nic nas nie rozdzieli i że na zawsze będziemy razem ale kiedy przyjechałam z wakacji okazało się że on kręci do innych lasek i powiedział mojej kumpeli że ze mną to koniec i mu wcale nie zależy.Zadzwoniłam do niego on wypierał się wszystkiego i ciągle mówił że mu na mnie zależ, ale ja mu nie wierze bo wiem że on ma mnie w dupie.Najgorsze jest to że ja juz njie wiem co mam o tym myśleć:-(Ale raczej już nic sie nie da zrobić.Znudziłam mu się i tyle:-(A miało być tak pięknie...On był moim marzeniem ale teraz wiem żę moje marzenie nigdy się nie spełni:-((
| ajnika: 24-07-2005 22:13 Kasiuniu89...
ja zawsze uważam i zawsze mowie, ze prawda jest najlepsza... mysle tak, bo sama nie lubie byc oszukiwana. Poza tym jesli jestescie przyjaciolmi i teraz bys Go oklamala, to czy to nadal bylaby przyjazn??
| Kasiunia89: 21-07-2005 19:20 Ludzie, mam problema! :(
Zakochałam się w pewnym chłopaku (banalne, nie?). Do tej pory mieliśmy ze sobą niezły kontakt, jako przyjaciele i nic więcej. Ale niedawno ktoś powiedział mu, co do niego czuje. I teraz on chce ze mną pogadać, bo traktuje mnie jak kumpelę i nic więcej, nie chce mi robić nadziei. Co ja mam mu powiedzieć? prawdę? Że go kocham? Po co, skoro on nic do mnie nie czuje? Pomocy!
| ajnika: 15-07-2005 13:12 Ja też wierze w to, że przejdzie i że się da. Byłam z chłopakiem, on mnie zostawił dla innej. Na poczatku plakalam, mowilam, ze innego nie bedzie. Fakt teraz nie mam chlopka, nie jestem zakochana w kims innym, ale jego tez juz nie kocham. Ktos mi powiedzial, ze w takim razie nigdy go nie kochalam, skoro tak latwo mi przeszlo. Ja go kochalam, ale zrozumialam, ze i tak nic nie zrobie, bo on jest szczesliwy i zycze mu szczescia. Zaczelam zajmowac sie czym innym, poswiecilam czas dla znajomych i teraz do szczescia wystarczy mi to. A milosc-> wiem, ze kiedys pewnie jeszcze przyjdzie, ale ja nie szukam jej, bo prawdziwie uczucie i tak przyjdzie nagle :]] Co najdziwniejsze krotko zajelo mi sie oswajanie z taka mysla, od tego czasu minal zaledwie miesiac i kilka dni, ale to dzieki mojej mamie, ktora w tych naprawde trudnych dniach bardzo mi pomogla, dzieki znajomym, ktorzy pokazali mi, ze moge na nich liczyc.
A co do tych fal, to prawda... napisalam ze zycze mu szczescia, bo tak jest, ale przychodza tez takie dni, chwile kiedy mowie, ze go nienawidze za to co zrobil, wtedy przypominam sobie co zrobil zlego itd. ale troche pozniej przypominam sobie ze jednak nie zawsze bylo zle, ze bylo dobrze.
| Ugly_Duckling: 13-07-2005 20:08 Żeby to naprawdę było takie łatwe,jak to opisujesz.........Chciałabym wreszcie skończyć z marzeniami...Chciałabym przestać żyć złudną nadzieją,że może jeshcze kiedyś...Chciałabym jeshcze kiedyś pokochać...Jeshcze kiedyś normalnie żyć...Dalej twierdzish,że to,co napisałeś jest dobrą nowiną...Ilu osobom stąd to pomogło ?! Ile,choć próbowało,dalej cierpi...Nie chciałabym nikogo rozczarować,ale teraz ja mam nowine...chyba nie najszczęśliwszą...Otóż to,co tu opisujemy,to ..miłość...a tu nie można kierować się rozsądkiem...
"Serce serce pokochało..." ...
| BrAwUrKa_klb: 13-07-2005 18:45 mi nic nie pomaga nawet inni chłopacy którzy mnie kochaja nadal kocham mojego rafałka od 10 misesiecy nie jestesmy razem a ja nadal go kocham:(:(
| eMa: 11-07-2005 11:51 heh... to nie jest łatwe kochać-i zapomnieć... ale z biegiem czasu trzeba... ja mam chłopaka nadal... z resztą teraz sama już nie wiem czy on jest ze mną czy nie;((( ale postanowiłam powoli zapomniec o nim... i jakoś sie trzymam... jasne, że o nim myśle, płacze... ale nikogo nie można zmusić do siebie... a ja nie wybaczę komuś kto mnie olewał, zostawiał samej sobie;((( więc zapominam powoli iii... myślę, że jak tylko pójdę do nowej szkoły, wyjadę na wakacje to... to bedzie okey... chociaż nie żałuje ze z nim byłam, czy jestem---nie wiem... ale żałuje zmarnowanego czasu... trzymajcie się zakochani nieszczęśliwie...
| malutka18: 8-07-2005 22:36 Ja byłam z moim szczęściem ponad rok.. Kochaliśmy oboje prawdziwie. A jednak nasz zwiazek sie rozpadl. Pomomo ze nie jestesmy razem juz ponad 4 miesiace ja nadal go kocham. Nie potrafie myslec o kims inym. Oddałabym wszystko zeby byc z nim. Niestety jest inaczej. Niepotrafie zapomnieć... yhhh
| love012: 6-07-2005 09:11 Czegoś tu nie rozumiem... jeśli się ma o tym nie myśleć, to jak mamy się komuś wypłakać? Ja poprostu nie umiem nie myśleć o mojej miłości i to mnie bardzo martwi. Moja miłość do niego jest zbyt silna by nie myśleć o niej...
| bartolomeo: 4-07-2005 16:23 10 dni temu widziałem ostatni raz moją miłośc jest mi strasznie cięzko żyć bez niej ale postanowiłem o niej zapomnieć tak będzie dla mnie lepiej moze już niedługo wstane z łóżka wczesnym rankiem i nie będe o niej juz myslał a w nocy śnił. Niszcze wszystko co mi o niej przypomina zdjęcia mojej klasy na których ona jest jej numer gg i numer telefonu wszystko usunołem a wszystko poto aby nie myślec o niej moze już niedługo przestane ją kochac a wtedy będe najszczęśliwszym chłopakiem na świecie.
| Maxwell: 3-07-2005 17:32 W odkochaniu sie pomagaja takze dobrzy (bo wspierajacy cie) przyjaciele a takze nowo poznane osoby. Ja na przyklad nie placze z powodu nieodwzajemnionej milosci dlatego, ze poznalem inna bardzo ciekawa osobe. Moze nic z tego nie wyjdzie, ale zawsze to jakas pomoc...
| ..:::LoLa:::..: 2-07-2005 21:07 SŁUCHAJCIE! UDAŁO SIĘ! JESTEM ZNOWU Z NIM RAZEM! WYBACZYŁAM MU WSZYSTKO I........JESTEŚMY PARĄ! KOHAM GO PONAD ŻYCIE!! CAŁUSKI DLA MOJEGO TOMUSIA :*:*:*:*
KOCHAM CIĘ!
| ..:::LoLa:::..: 1-07-2005 21:58 Klaudunia ja się z Tobą zgadzam, ponieważ sama jestem zakochana i nie mogę się odkochać, może z czasem się oskocham, ale nie wiem........
| klaudunia0: 1-07-2005 21:13 Ja uważam, że nie ma żadnych skutecznych rad dotyczących odkochiwania się... nawet jeśli są w miarę sensowe to i tak nie działają. Jak już ktoś powiedział: "serce nie sługa...". Moim zdaniem czas leczy rany i trzeba poczekać, choć wiem, że czasem czekanie bywa bolesne. Nie kierujcie się jakimiś głupimi radami!! Kto się ze mną zgadza???
| ..:::LoLa:::..: 30-06-2005 18:50 Nie widzałam się z nim 2 dni i dlatego kocham go a nie nienawidze, postanowiłam, że mu wybacze...:P Kocham go, a jeśli bez wzajemności to będę go kochać i może z czasem pokocham innego, albo on mnie pokocha! :*:*:*
| inka87: 30-06-2005 16:36 <Lola>Z własnego doświadczenia wiem że mam rację. Nie krytykuję cię bo wiem że naprawdę cierpisz, sama już to kilka razy przeżywałam. Ale ten ostatni facet naprawdę zrobił z siebie palanta, zranił mnie okropnie a jeśli teraz chciałby do mie wrócić to jestem święcie przekonana że zgodziłabym się. Kocham go i nie nawidzę!!! Ale muszę wytrwać czego i tobie życzę. 3m się:) Przetrwamy:):) Nawet jeśli kiedyś się zakocham z wzajemnością to napewno(jak kiedyś pisał Kilan) mój przyszły nie będzie mnie miał takiej jaką "posiadał" były..
| ..:::LoLa:::..: 30-06-2005 15:11 Inka87 może i masz racje, ale ja naprawde cierpie jak wspominam nasze chwile spędzone wspólnie z nim! Możę i to tylko zauroczenie, a nawet jeśli to jest bardzo silne!!
| inka87: 30-06-2005 10:30 Lola to twoje niezdecydowanie to właśnie fale... O ile naprawdę się zakochałaś bo w tak młodym wieku ludzie się raczej jarają drugą osobą a nie zakochują
| inka87: 30-06-2005 10:27 No i wczoraj odbyła się ostateczna scena. Wyszło na jego. Już nigdy z nim nie będę i nie chcę tego! Nie będę się poniżać prosząc go o cokolwiek. Nie chcę go więcej znać!!! Wolę być sama i nie mieć takich problemów jakie miałam będąc z nim. Nie nawidzę go!!!!!!!!!
Dzięki Qbek za artykuł:) Ludzie stosujcie się a będzie wam łatwiej przebrnąć przez to gówno
| ..:::LoLa:::..: 29-06-2005 22:51 Ale ja jestem niezdecydowana....:)
| ..:::LoLa:::..: 29-06-2005 22:51 Jednak nie....KOCHAM GO!!! Może szczęście się do mnie uśmiechnie i on też mnie pokocha ponownie i tak na serio!!!!!! WIELKIE WIELKIE BUZIACZKI DLA NIEGO, chociaż cierpie i płacze przez niego to wielkie całuski, bo wierze że te chwile wrócą...:*:*:*
| ..:::LoLa:::..: 29-06-2005 22:43 Wiecie co...(tak przy okazji to mam 14 latek) :D, chyba już go tylko lubie, przemyślałam wszystko i uznałam że nie będę płakać w poduszke za jakimś chłopcem, znajde lepszego!!! a jeśli wrócą te wspaniałe chwile spędzone z nim to beę najszczęśliwszą dziewczyną na tej kuli ziemskiej!!! :D:D:D
| inka87: 29-06-2005 13:35 Aha no i bez obrazy dla wszystkich porządnych chłopaków, z których to dziewczyny zakpiły. Bo przecież nie ma reguły że to same dziewczyny albo sami chłopacy łamią serca. Tak więc wszyscy załamani trzymajcie się(może mi też się uda to przetrwać)! Buzia papa
| inka87: 29-06-2005 13:28 Wiesz co Lola... Nie wiem ile masz lat(ja 18) i ile w życiu przeszłaś ale kiedy czytam co napisałaś to aż mnie skręca ze złości!!! Faceci robią z nami co chcą! Oni chyba uczuć nie mają! Naprawdę ci współczuję! Ja mam podobną sytuację. Byłam z nim, potem się rozstaliśmy i w ostatnią sobotę spotkaliśmy się na dyskotece. Wszystko wróciło, nawet postanowił że chce ze mną być. Niedzielę spędziliśmy razem, potem mięliśmy się wczoraj zobaczyć a on ani nie przyjechał, ani nie odpisywał na smsy, ani nawet nie odbierał telefonu. Na dodatek rozmawiałam na gg z jego najlepszym kumplem i co się okazało-że on nawet nie wiedział że z powrotem się zaszliśmy!!! To już szczyty! Moja myśl się sprawdza: jaki śliczny taki pierdolnięty!!! A ja głupia zakochałam się na amen i też już nie wierzę bym mogła kiedyś kogoś pokochać!!! Mogę mieć tylko nadzieję, ale jak tu mieć nadzieję skoro ja świata poza nim nie widzę?? Jest mi źle... Już nie będę się tak rozpisywać. Jak ktoś chce pogadać i się pożalić to zostawiam nr gg: 7194752.
PS. Wszystko jest do dupy, tylko pasta jest do zębów!!!!
| ..:::LoLa:::..: 29-06-2005 11:52 Wiecie co przemyślałam to wszystko....myślałam całą noc i płakałam w poduszke, ale stwierdziłam, że jest największym dupkiem na świecie i chyba kocham go mniej, a może to jedna z tych fal....
| ..:::LoLa:::..: 28-06-2005 22:10 Najgorsze jest to, że nie potrafie się znowu zakochać !!! ;'-(
| ..:::LoLa:::..: 28-06-2005 22:02 Jestem załamana...!!!!! Kocham go już rok...pisząc to płacze (zresztą płacze codziennie) ;'-(..Pozostawie dle niego słowa:
Kocham Cię słonko, chociaż wiem, że Ty mnie nie, ja Cię kocham i nie przestane Cię kochać.....:'-(
| ..:::LoLa:::..: 28-06-2005 21:54 Desperatka17 masz racje! Ja jestem w takiej samej sytuacji, uważam że moje życie nie ma już sensu! Kocham go, a on mnie nie..nawet chyba sobie robił żarty ze mnie ;'-(...ale jakoś może dotrfam do naturalnej śmierci...a jak dotrwam to moje życie jest już starcone ;'-(
| ..:::LoLa:::..: 28-06-2005 21:49 Kocham chłopaka - on pewnie o tym nawet nie wie...zaczepiał mnie i wogóle i się stało - zakochalam się w nim..było ok, myślałam, że coś z tego wyjdzie(no bo dawał mi takie sygnały) ja na początku nie byłam do niego przekonana, a jak się przekonałam było za późno..(ale w myślach sobie mówiłam : jak kocha to będzie się starał) a tu co...przestał mi odpisywać na SMSy, cięzko się do mnie odzywał - a ja go kochałam...odkochchiwałam się powoli, ale wyjechałam na obóz i on też...tam się całowaliśmy (normalnie w usta) było cudownie - zaczęło się od początku...znowu się zakochałam! a teraz wspominam każdą chwilę spędzoną z nim, słucham romantycznych, powolnych piosenek (nawet tych przy których z nim tańczyłam)..myśle, że już nigdy się nie odkocham, zawsze będę go kochać, nie pokocham już nikogo tak mocno, nie zapomne jego! Nie wiem czy czas wyleczy rany...Teraz nawet myśle, że on nawet się we mnie nie zakochał tylko poprostu robił sobie ze mnie żarty ;'-( to straszne ale tak właśnie myśle...poczekam i zobacze czy się odkocham, w co wątpie, bo myśle o nim cały czas i go nadal kocham i im jest dalej tym bardziej za nim tęsknie i go mocniej kocham..;'-(
| bartolomeo: 25-06-2005 19:41 Szkoda ze tak późno znalazłem tą stronkę. moim zdaniem arykuł jest świetny dał mi sporo do myślenia i postawienia sobie pytania po co mam duzej tak żyć? Kocham dziewczyne od kilku miesięcy napoczatku myślałem ze ona mnie też kocha lae sie przeliczyłem.Chodze z nią do jednej klasy. Na lekcjach gdy koło niej siedze przezywam horror, ale naszczęscie zaczeły się wakacje,. mam wielką nadzieje ze przez te 2 miesiace zmienie swoje życie, pzrestane o niej mysleć i wreście będe taki jak kiedyś wesoły lubiący spędzać całe dnie z kumplami. Wiem że to nie będzie łątwe każdy z nas musi przezyć na ziemi chwile słąbości, rozczarowania i smutku ale dzieki temu bedziemy silniejsi i odporniejsi na ból. Mój kumpel zawzsze powtarza sobie gdy ma chwile słąbości co nas nie zabije robi nas silniejszymi . Chce o niej zapomnieć i odkochac się w niej a za kilka lat będę ta miłośc spominał z uśmiechem na twarzy i z pogodą ducha.
| Desperatka 17: 21-06-2005 22:50 Wcale,ale to wcale się z Tobą nie zgadzam.Kocham kogoś kilka ładnych lat,jest to miłość nieodwzajemniona...Moje życie to udręka,nie potrafie zapomnieć,przestać kochać choć tak bardzo tego pragne.Próbowałam zapomnieć,poznawałam nowych facetów,chowałam jego zdjecie głęboko do szuflady,ale to gówno dało.Nie zawsze czas leczy rany.Przynajmniej moich nie.Moje życie już przeminęło...
| ardianek88: 19-06-2005 01:27 Hej. Ja chodziłem z dziewczyną 3 lata. Było nam wspaniale. Kochaliśmy się bardzo. Potem ona ze mną zerwała i po 3 miesiącach znalazła sobie nowego chłopaka. Jednak ze mna utrzymywała nadal bardzo bliski kontakt poprostu było tak jak byśmy byli razem. Jeździłem do niej gdy była bez swojego nowego mena i było tak jak wcześniej. W listopadzie tamtego roku (czyli po 8 miesiacach zerwania ze mna i 6 miesiacacvh znajoimosci z tamtym) powiedziała że ma zamiar wyjść za niego za mąż. Na początku jakoś to do mnie nie dotarło ale później bardzo to przeżyłe. Nie widzieliśmy się długi czas bo około pół roku i mieliśmy tylko telefoniczny kontakt i było wtedy bardzo dobrze bo anwet cieszyłem sie na świetna zabawe na jej weselu. Miesiąc przed jej ślubiem pojechałem do niej. Spędziliśmy wspaniałe 3 dni prawie. Wszystko jej powiedziałem jeszcze raz że ją kocham itp. Ona to zresztą wiedziała. Zachowywała się jakby nadal była ze mną i nie wychodziła za miesiac za innego. Wyjechałem od niej i wtedy się zaczęło praktycznie moje załamanie. Choć znów się uspokoiłem. Byłem na jej śubie i weselu nawet pomagałem w przygotowaniach do niego i sprzątaniu po nim. Jej już teraz mąż dowiedział się co ja do niej czuje gdyż przeczytał kiedyś mojego smsa do niej. Teraz poprosiła mnie żebyśmy zerwali ze sobą całkowity kontakt gdyż by to było nie fer wobec jej męża. To jest dla mnie straszne. Załamałem się dopiero naprawde tak to po jej ślubie. Bo już minęły 2 tygodnie od wesele a ja 2 tygodnie nadal jestem załamany i chodze tylko płacze i nie chce życ. Wszyscy sie pytają co sie dzieie i mówią żebym ja wyrzucił z serca ale ja tak nie potrafie wurzycic jej z serca i wszystkich lat spędzonych razem ( a znalismy sie 12 juz lat ). Nie wiem co mam robic mam nadzieje ze to keidys minie. Ten artykuł bardzo podniósł mnie na duchu ze nie jestem sam na tym swiecie ze z takimi problemami jest wiecej ludzi. Nie wyobrażam sobie narazie zebym kiedys jeszcze pokochał kogos innego i zebym był szczęśliwy. Pozdrawiam wszystkich.
| Lama: 16-06-2005 22:15 MilosC UskrzyDla UczY LATaC Za ToBa PujDe w OgieN lub Na konieC SwiaTa;)
| Lama: 16-06-2005 22:09 hmm...nie wiem od czego zaczac ale powiem tyle ze mam 15 lat;)
jeszcze 8 miesiecy temu nie myslalem ze sie zakocham
nie przypuszczalem opcji ze bede mial w takim wieku dziewczyne nadszedl czas ze poznalem wspaniala dziewczyne......:)<JUPI>
pieknie oczy nogi zgrabna sexi tyleczek zajebisty harakter wszystko cool:)spotkalismy sie
wiedzialem ze sie jej podobam ona mi sie tesh bardzo podobala..:)
no i przyszla chwila w której sie zakochalem.....:) jestesmy ze soba od pól roku razem jest nam dobrze mimo wielu klutni i wielkiej cholerniej zazdrosci mysle ze jest nam dobrze i bedzie jeszcze dlugo!!
poZdRaWiaM;)!!
| Ganja: 8-06-2005 20:53 szkoda że to nie jest takie łatwe:( mój chłopak zerwał ze mną 2 miesiące temu, najgorsze jest to że nie da się o nim zapomnieć!!! chodzimy do jednej szkoły mieszkamy blisko siebie mamy wspólnych znajomych i choć nie wiem jakbym się starała to wpadamy na siebie pare razy dziennie. nie dawno rozmawialiśmy tak szczerze dlatego powiedziałam że będzie lepiej jak zaczniemy się unikać a on powiedział że tak nie chce bo mnie kocha. NIE ROZUMIEM GO!!!po co takto ze mną zrywał. Powiedziałam otwarcie że mu nie wierze o on się smiertelnie obraził, odezwał się do mnie po tygodniu (niestety bo już mi było bez niego dobrze!!!)przywitał się porozmawialiśmy póżniej jakoś tak wyszło że zaczęliśmy się całować nie chciałam tego odpychałam go żeby już nic nie powróciło ale wróciło i nie wiem co robić tak bardzo go kocham nie potrafie bez niego żyć nie potrafie chodziliśmy ze soba 2 lata a teraz się wszystko rozpadło i nie umiem sobie dać z tym rady ....pomóż mi !!! moje gg9084459 odezwij się czekam
| naonea: 7-06-2005 13:41 I ja również podpisuję się pod listą osób, którym ten artykuł przypadł do gustu i być może pomógł nieco inaczej, może z boku, spojrzeć na nieudany związek, niedawne rozstanie lub nieodwzajemnioną miłość.
Jestem osobą, w przypadku której trochę czasu musi minąć zanim mocno się zauroczy kimś, przelotne znajomości mnie nie interesują, jak kochać to raz a dobrze ;] I musi też trochę czasu minąć zanim pozbieram się po rozstaniu. Wiem, że jestem jeszcze młoda i z pewnością największe miłości jeszcze przede mną (oby ;)) jednak to co już było, też zostawiło jakiś ślad w moim serduszku.
Około dwa lata minęły jak zostawił mnie poprzedni chłopak. A był to związek w pewnym sensie wyjątkowy, bo to mój sąsiad, znamy się od pieluch prawie, ale dopiero jak weszliśmy w "odpowiedni ku temu wiek" zaczęliśmy się sobą interesować na stopie innej niż wyłącznie koleżeńsko-sąsiedzka. Było naprawdę wspaniale, ale musieliśmy się rozstać, z niczyjej winy (no, może raczej przez moich rodziców), ale zrobiliśmy to "po koleżeńsku", za jego i moją zgodą, tak było rozsądnie i chyba lepiej dla nas obojga. Mimo wszystko było mi później ciężko, bo on znalazł sobie dość szybko "nowy obiekt westchnień" i to był taki nóż w plecy. Ale teraz jesteśmy bardzo dobrymi znajomymi z sąsiedztwa.
I niedawno pojawił się w moim życiu ktoś nowy. Jednak i ta sielanka nie trwała długo. Wczoraj minął miesiąc jak, nazwijmy go "misiaczek", mnie zostawił. Nie byliśmy ze sobą długo, jednak wytworzyła się między nami jakaś przyjemna więź ;] Powoli też staje się to rodzinną tradycją, że dziewczynę z mojej rodziny chłopak zostawia w czasie matury. Gdy go poznałam, myślałam, że przytrafił mi się cud, że to ideał bez wad, że to mój książę z bajki, że... to jest właśnie to. Myliłam się mocno. Gdy powiedział 'żegnaj' płakałam po nocach, obawiałam się co dalej będzie z maturą, znowu straciłam wiarę w uczucia. Nie mogłam w to uwierzyć, że tak nagle przestałam mieć dla niego znaczenie. Początkwo chciałam błagać żeby do mnie wrócił. Na szczęście szybko się opamiętałam. Teraz mam do niego ogromny żal za to jak mnie potraktował i nie chciałabym już z nim być, widocznie nie był mnie wart :P
A przezwyciężyć trudne chwile bardzo pomogli mi moi najbliżsi znajomi (w tym nawet poprzedni chłopak - sąsiad). Po prostu nie pozwolili abym choć przez chwilę była sama - teraz się z tego śmieję, że to trochę tak jakby pełnili przy mnie dyżury. Ale dzieki temu naprawdę nie miałam czasu na dołowanie się. Oczywiście nadal mnie kłuje w serduszku, zwłaszcza gdy przechodzę obok miejsc w których razem bywaliśmy, gdy robię coś co kojarzy mi się z nami, lub gdy przypadkiem mijamy się na chodniku. Wtedy boli naprawdę...
Ale nie ma co się załamywać. Jak mówią mi moi znajomi: "Chłopak jest jak tramwaj. Nie ma co za nim gonić - będzie następny" albo "Musisz to wszystko potraktować jak kaca po piciu. Przejdzie. I następnym razem sięga się po lepsze trunki". I tymi optymistycznymi wypowiedziami zakończę moje i tak zbyt długie wywody. Ale muszę przyznać jeszcze, że możliwość wygadania się przynosi ogromną ulgę ;] Pozdrawiam, hej
| monio123: 6-06-2005 18:57 świetny sposób ja robie jedno przedsiewziecie i moja była się zdziwi....ale spoko sprawa tenartykuł
| inka87: 2-06-2005 19:50 Tekst naprawdę bardzo pomaga! Widać że autor napewdę przeżył nieszczęśliwą miłość. Ja już powoli zaczęłam się zbierać, gdy niespełna półtora tygodnia temu przyszła ta wspomniana "fala", która nie chce odejśc-trzyma do dziś. Wierzę w to, że kiedyś będę znów w stanie kogoś pokochać, ale już napewno nie w taki sposób jak jego. Mam ochotę całemu światu ogłosić jaki z niego ****, jak bardzo mnie skrzywdził. Sądzę jednak, że nigdy nie pozbędę się uczucia jakim go nadal darzę. On był moją drugą połową. Muszę się trzymać(chociaż piszę ten text ze łzami w oczach). Mam o tyle łatwiej, bo jego nie ma już tu(wyjechał) i może szybciej się odkocham... Ale pamięć o nim na zawsze we mnie pozostanie(19 czerwaca będzie rok). Trzymajcie się. Wytrwałości życzę papa
| 24/25 sierpien: 27-05-2005 17:18 Jak nie wiecie o co chodzi drugiej osobie, bo jest dziwna i w ogole nie ma dla Was czasu.... to znaczy ze ktos inny zajal calą jej uwage i dla Was miejsca nie starczylo... A normalnie to znaczy ze macie spadac bo dla niej znalazl sie ktos lepszy... Nie zawsze jest tak pieknie jak by sie tego chcialo ale jak wszystko trzeba przetrzymac i nie poddawac sie! PoWodzEniA!!!!
| Maxwell: 23-05-2005 21:28 nie wiem co tam pisano wczesniej w komentarzach, ale autorka pisze zeby unikac kontaktu z ta druga osoba, spojzen w oczy itp., ale jak tego dokonac jak to kolezanka ze szkoly? malo tego - z klasy?
| nalda: 14-05-2005 11:13 Jak to ktoś powiedział(nie pamietam juz kto =p ) "lekarstwem na zraniona milosc jest druga milosc"...heh....chociaz z poczatku trudno w to uwierzyc jednak po uplywie czasu ta mysl wciela sie w zycie...
| Agatha222: 2-05-2005 18:52 Hmm no potrzebne rady...i nie wątpie że skuteczne...ja jestem właśnie w trakcie korzystania z nich.Ale chłopka ze mną zerwał a mimo to chce się dalej spotykać...mi na nim zależy,nadal go kocham i dlatego sie godze choć wiem że nie powinnam...papa pozdro
| shell: 23-04-2005 11:28 ala mimo wszystko gratuluje ci napisania tego arta. zostawie go sobie na przyszłość kiedy znowu bedzie źle.
| shell: 23-04-2005 11:21 szkoda ze nie przeczytałam tego arta tydzień temu, kiedy przeżywałąm naprawde blesne zerwanie z facetem. teraz już na szczęście jest dobrze. pomogli mi przyjaciele i rodzina. i dzieki bogu nie musze go widywac. ma nadzieje, ze kiedyś go jeszcze zobacze. ale w tym momenice mam do niego tak ogromny uraz że kiedy spotkałabym go na ulicy to chyba bym rzuciła sie na niego z pięściami. Za to co mi zrobił, za to cierpienie które przez niego przeżyąłm. A tak bardzo go kochałam...
| k!n!@_16: 19-04-2005 19:53 boshe jak to czytam to serce mi pęka na pół ja nadal nie moge otrzasnac sie z tego ze moja najlepsza przyjaciolka odebrala mi moja milosc ......!!a tylko dla tego ze wyjechalam na 2 tygodnie na ferie zimowe!!!myslalam ze mnnie kocha tak jak ja jego ale jednak nie dla niego to byla przelotna przygoda!!mnie nadal to boli !!gdy sie o tym dowiedzialam chcialam sie zabic!!mama ciagala mnie po psychologach ale nic nie pomagalo !! nadal cierpie i mysle ze potrzeba tylko czasu!!!nie da sie tak od zaraz odkochac!!!
| Nieznany: 13-04-2005 19:16 niezłe, nie wiem czy skuteczne bo nie sprawdzałam, ale zgadzam sie co do sportu - jak ci kopyta odpadają to można myśleć o wszystkim ale o miłości sie nie da
| pyna123: 27-03-2005 17:23 Boshe, jaka ta miłość jest beznadziejna !! kocham Cię Wojtek...! Kolejne, nieszczęśliwe uczucie... Była szansa...mogłam z nim byc...ale ją zmarnowałam... I nic już z tego nie będzie :-( Tak bardzo go kocham, tak bardzo chciałabym z nim być!! ;-( i nie umiem sie odkochać... Moje mysli ciągle krążą koło niego...! Cały czas myślę jaka jestę głupia, dlaczego sie nie zgodziłam, dlaczego tak go raniłam...on mnie też ranił...BARDZO ! ale ja mu wybaczyłam, on mi chyba nie potrafi ! Zakochał sie juz w kimś, a mi ciagle daje nadzieje--> i pewnie przez to nie mogę o nim zapomnieć :-( przez to cały czas o nim mysle.... Odkochanie napewno nie jest proste ! Może jestem jeszcze młoda, w wielu chłopakach się zakochiwałam, w niektórych tez nieszczęśliwie...ale szybko mi mijało... zapominałam...wsród znajomych się usmiechałam.,.. a teraz... jest inaczej ! Cały czas o nim myslę ! cały czas...! To bardzo boli...
| -a-n-i-a-: 23-03-2005 16:53 Czytam to.. i uświadamiam soebie ze nietylko mnie to spotkało.. ale tak naprawde jest... kazde słowo zawarte w pierwszym kontekscie mowi to co czułam.. czuje do teraz.. ja przezywałam to 3 razy.. ale nieumie sie odkochac.. cały czas mam nadzieje ze cos bedzie.. a najgorsze jest to ze on mi robi nadzieje.. wystrczy ze na mnie spojzy i ja niewiem co robić.. ty mowisz zeby unikac spotkań z tą osobą.. ja tak nieumie i niemoge.. nawet gdybym chciała.. mam tych samych kumpli i kumele.. chodzimy do tej samej szkoły.. a co najwazniejsze przyjaźnimy sie od dawna.. a na tym mi najbardziej zalezy.. nikt tak jak on mnie nierozumie i niepotrafi doradzić.. Byliśmy ze soba 5 misięcy.. potem kreciliśmy ze soba.. a to wszytsko trwa juz 2 lata i ciagnie sie do teraz.. ale ja dalej mam nadzieje ze cos z tego bedzie.. moze i masz racje w tm co piszesz.. ale widocznie czas pokazde co bedzie dalej.. moze i jescze soebie przypomne to co tutaj pisze.. i powiem sobie.. "miałeś racje" Fajne opowiadanie.. :*
| cici: 19-03-2005 17:16 Hmmmm właśnie mija dziś 2 tydzień mojego miłosnego zawodu... Ten tekst czytam dopiero dziś i powiem tylko, że jest bardzo trafny:) Nie wiem jak ja na to wpadłem ale właśnie spełniałem większość tych rad... serducho nadal mocno szczypie ale naprawde nie wyobrażam sobie przejścia tych chwil w "przyjaźni" która była mi proponowana... 8 marca nie wytrzymałem pojawiłem sie u niej z kwiatami... W podziękowaniu uściskała mnie tak jak kiedyś... Odradzam każdemu ze złamanym sercem takich przeżyć! "Jak jest źle to dobry znak... bo na pewno będzie lepiej!" ;) ps. tym szczęśliwie zakochanym polecam piosenke Rh+ nasza miłość... ale tylko tym szczęśliwym, moje serce przy niej płacze, rozum mówi: to nie jej wina i tylko usta chcą wrzasnąć co za s***:/
| Singielka: 19-03-2005 13:33 Bardzo mądy tekst. Zawarte tutaj rady naprawdę mogą pomóc nieszczęśliwie zakochanym :) Trzeba tylko chcieć i wierzyć, że tak jak wszystko kiedyś się kończy, tak samo nieszczęśliwa miłość kiedyś przestanie istnieć. Coś się skończyło, ale też coś się zaczęło! Wolność nie jest taka zła, fajne też jest poczucie, że coś się jeszcze zdarzy w naszym życiu. Zrozumiałam, że nie ma co jęczeć, że go kocham, że żaden inny go nie zastąpi, że to miłość na całe życie, że bez niego jestem nikim i nic nie ma sensu... Życie ma sens, trzeba go tylko odnaleść. Jasne, że nie znajdziesz już drugiego takiego chłopaka czy dziewczyny. Ale znajdziesz być może kogoś lepszego. Czego wszystkim wciąż zakochanym życzę :)
| domuuusie?ka: 18-03-2005 16:32 esh ja jednak wychodze z zalozenia ze o takich rzeczach nie powinno sieeee zapominac ... ii pradwa jest taka ze ex chłopak czy dziewczyna zawsze beda kims waznym w zyciu.... a tak nota bene to poprosze o bilet na wenus .... tam wreszcie poczujee sie jak w domu ..bez facetow ktorzy tylko drecza i mecza noo moze nie tylko ale zawsze wszytsko sprowadza sie ku temu ;pp nie no joke ... chłopcy nie obrazajcie sie na mnie ;pp dobra nie wiem co napisac wiec zakoncze tak mało oryginalnie ;p a wiec pozdrawiam ii 3majcie sie cieplutko :*:*:*
| Doda_xx: 20-02-2005 15:45 ta,ja kocham od 3 lat i nie moge się odkochać.nie mam z nim co prawda kontaktu osobiście,ale to niemozliwe żebyśmy wogóle się nie widywali :/.ta miłość mi 'przeszkadza',bo nie potrafię nikogo innego pokochhać ;(
| Olunia:): 17-02-2005 17:38 Ehhh... Skad ja to znam... Tez byłam zakochana! Właściwie to było tak jakos złozone... najpierw poznaliśmy sie.. a raczej usmiechalismy się do siebie w szkole... tak, tak ;) pamietam to... później jakos tak zakumplowałam się z nim nadeszła ta chwila... ZAKOCHAŁAM SIĘ!!! było bardzo fajnie;) heh ...On się o mnie strał, ja byłam zakochan po uszy:P I nadszedł ten dzień... zaczęłismy byc razem... Było nam bardzo dobrze... Wspaniale to wspominam (choc jednak wg wskazówek nie najlepiej wspominać) nom ale ktoś chciał nam przeszkodzic w szczęściu... :/ rozeszły sie pliotki na mój temat i miałam lipe... najgorsze że on nie chciał znac mojego zdania... Zerwał ze mną ;( Bardzo długo nie mogłam się pozbierać... zrobił mi takie świństwo.. a ja nie byłam niczemu winna... Kochałam tylko jego... on jednak nie chciał tego słucchać :( po jakims czasie doszliśmy do porozumienia.. ale ja nadal czułam do niego cos ... i on miał juz inną a ja nie mogłam tego znieść... ;( ;( ;( długo rozpaczałam !!! Słyszeliście kiedyś takie stwierdzenie "Na nieudaną miłość są dwa lekarstwa: smierć lub druga miłość... " no i ja się uleczyłam... znów się zakochałam mam nadzieję ze teraz lepiej trafiłam... od nie dawna utrzymuję z tamtym kontakt... Hmm... mozna powiedzieć że jesteśmy kumplami :| heh.... ostatnio sie spotkalismy... i ja nic a nic juz nie czuję .. ale z ato on chyba zrozumiał jak źle wtedy zrobił :P a co tam! ja mam juz miska... Hmm... no bedzie niedługo mój!!! TO MÓJ CEL!!!!
| 17 NASTKA: 8-02-2005 14:23 Dzięki za tego arta jest naprawdę swietny.Jak to czytałam to tak jabbym czytała o sobie...:(widać że autor tego tekstu ma doświadczenie...pozdrowionka:P
| przystojniak: 26-01-2005 14:17 No tak... Wszystko co nas nie zabija to nas wzmacnia :D :D :D Madre, ale ja i tak kocham ta co ja kochalem i chociarz nie jestesmy razem od 3 lat kocham ja... hehehe a co do tego pomagania innym... hmmm... czy ten gostek czasem nie chcial sie poprostu wyzyc a pomoc innym jest pretekstem i skutkiem ubocznym ;)
| *eXnastolatek*: 19-01-2005 00:10 Napisze Ci tyle. O milosci wiesz tyle co przyslowiowe g**** :) Podam Ci przyklad. U mnie trwa to juz okolo... 5 lat. I jakos zamiast mi przemijac sie umacnia. Jak probuje zapomniec jest jeszcze gorzej. Plakalem nie raz - to tez raczej na nic sie nie zdaje. Kocham Ja nawet jak mi robi takie swinstwa jak dzis :( Wyzywa sie na mnie bo ma zly humor. Przez chwile sie gniewam a pozniej Jej wspolczuje i sie zamartwiam o Nia :( Tak wiec mysle, ze mylisz tu pojecia - milosci i zauroczenia. Z milosci sie tak latwo wyplatac nie da. O ile wogole. Moze bede zyl z inna (z roznych przyczyn :( - np. dlatego, ze ma chlopaka, nie wie ze Ja kocham). Ale Ją bede kochal do konca :) :(
Pozdrawiam
| JUDYTA: 17-01-2005 20:47 Spoko wszystko wytłumaczyłes i wogule ale ,,teoria z praktyka jest zupełnie sprzeczna'' ja jak już sie mzakocham bez wzajemności to nie mam ochoty kompletnie na nic, a już napewno na wyjście z kumpelkami na miasto, już lepiej jakbys napisał : ,, jak juz sie zakochałeś to lepiej idz i sie powies bo i tak zapewne nie masz szans u tej osoby'' chociaż to pewnie tylko moje postrzeganie świata w stanie zakochania, a może i nie, ale super wszystko opisałes, to mi sie podoba pozdrawiam papciaki ;*
| OZet: 2-01-2005 22:42 tak bywa jednak :/ sytuacje takie sie powtarzają... i umnie jest tak samo... tylko ja jednak potrafilem być przyjacielem po rozstaniu... dzwonilem, rozmawialem (ale tylko przez telefon,gg) spotkałem ją... ale tylko cześć, cześć i tyle... Teraz jednak wróciło.. przez dwa dni sie z nią widzialem, rozmawiałem nawet bawiłem... i wróciło :/ a miałem nadzieje ze już zpaomnialem. Ja jednak sam troche tego nie chce, chce zapomnieć... nie mieć z nią prawie nic wspolnego... prawie bo moge być znajomym... ale jak ją widze to wspomnienia wracają i źle sie z tym czuje. Nie weim jak ona, czy cos jeszcze czy tez woli zapomniec... ale spotkam sie z nią jeszcze moze sie coś wyjaśni, mam nadzieje :|
| jago: 31-12-2004 22:09 Świetny artykuł...wogóle świetna stronka!!!!
Ja z z moim misiaczkiem juz kilka razy się rozstawaliśmy ale miłość wygrała i jesteśmy razem. Kochamy się bardzo.Ale takie rozstania oboje przeżyliśmy i taka rozłąka, ten ból naprawde wzmacnia związek.
Denerwuje mnie to że młodzi ludzie wypowiadający się tutaj traktują związki rzeczowo.Piszą że "nie widać konca" itp. To oni wiążą się z drugą osobą wiedząc ze kiedyś się rozstaną?? Bez sensu, człowiekowi który naprawde kocha taka myśl nawet do głowy nie przychodzi. Chce z drugą osobą być zawsze a nie typuje kiedy koniec.
| michalm173: 25-12-2004 17:03 Wielkie dzięki za tego arta!!! Przynajmniej już wiem co teraz muszę zrobić...do tej pory nie wiedziałem co się ze mną dzieje, ale nie można się załamywać... Nie ta to inna! Jednak tej miłości nie zapomnę do końca życia... W końcu była to pierwsza miłość...podobno najważniejsza... ale to wszystko już nieważne...trzeba być bliskim dla bliskich, bo to oni niosą największą pomoc! Pozdro dla wszystkich nieszczęśliwie zakochanych!
| beeeee: 10-12-2004 11:24 no to zabawnie... ja też tak od półtora roku... niestety jak na razie nie widać końca... ale spox
| Niebezpieczna_Lady: 8-12-2004 10:04 To wszystko już przeszłam, a jednak... Dalej siedzi we mnie spustoszenie i coraz to nowe myśli samobójcze, bo nie mogę o nim zapomnieć. Nie mogę zapomnieć tym bardziej, że nie byliśmy ze sobą, coś się zaczęło i za szybko skończyło, bo on zdecydował wrócić do swojej byłej. Moze bym inaczej to przeszła, gdybyśmy ze sobą chodzili i miałabym świadomość, że nie straciłam wielu cennych chwil. Tak się nie stało.
Mam przyjaciół, pomagają mi, chwilami czuję, że wszystko jest już wporządku... jednak przychodzą chwile zadumy, udręki i wspomnień. Zadręczam już moich przyjaciół bezustannie, chwilami czuję, że mają mnie dosyć.
To wszystko trwa już miesiąc. Może to krótko, ale ten jeden miesiąc- był najokrutniejszym etapem mojego życia, który się jeszcze nie skończył.
Płacz, czekanie... wszystko to zbędne mity. Jeżeli ktoś naprawdę kocha, nie zapomni do końca życia!!
| monia2802: 24-11-2004 16:34 echhh mi to i tak nie pomaga nawet te rady ale coz napewno z biegiem czasu sie zapomni...
| mArTuSkA: 21-11-2004 22:00 Płakałam,bylam zalamana.Ciagle dręczyło mnie pytanie: DLCZAEGO JA?DLACZEGO NIE MOGE ZNIM BYĆ?Było smutno,źle...każdy mówił że bedzie dobrze,dasz rade przejdzie ci ale mi nie bylo łatfo.Ciagle kładąc się spać przypominało mi sie jak mnie przytulał,mówił piekne słowo KOCHAM.Nie dochodziło do mnie coś takiego jak : WKONCU ZAPOMNE I BEDE ŻYLA DALEJ.To nie wchodzilo w gre.Wmawiałam sobie że ja nie dam rady,ja sie zabije bo go nie ma przy mnie.Nie ma jusz nas...ale to przyszło z czasem ze mi przeszło.
Więc...czasami trzeba poczekac aby to samo przeszło nic nie robic tylko czekac.Ale jak dlugo mozna czekac?Popatrzyłam na świat inaczej, nie oczami które ciagle placza,widzą smutek i szrość.Popatrzyłam i zauwazylam ze mam przyjciół mam kogos kto mnie kocha mam rodziców mam przyjciół a miec przyjaciół to cos pieknego.Moze troche pogmatfalam to co napisalam ale dzieki przyjaciołom dzieki temu ze uwierzyłam ze bedzie dobrze ZAPOMNIALAM.Jest mi teras dobrze...CIESZE SIE ŻE ŻYJE, ciesze sie że nie zrobiłam tego poraz kolejny przes osobe któa tak naprawde nie była tego warta,ani nie była mnie warta...wiec na podsumowanie tego co napisałam.Jesli chce sie zapomniec to napewno nie przes samobójstwo bo to do niczego nie prowadzi....pozdrawiam:)
| hanika: 30-10-2004 12:07 No właśnie- minęły już dwa miesiące a ja nadal nie umiem przestać o nim myśleć. Tak bardzo mi go brakuje... nie umiem o nim zapomnieć i jak narazie nic mi nie pomaga. Tak bardzo chciałabym znów wtulić sie w jego ramiona. To już nawet nie ma sensu żebym próbowała go odzyskać! To ,że on zerwał było głównie moją winą!! Szkoda że to tak się zkończyło!!!
| Nieznany: 27-10-2004 10:40 NIEBEZPIECZNIE JEST WIEŻYĆ,ŻE COŚ TRWA WIECZNIE.
| Nieznany: 27-10-2004 10:28 Ten art naprawde mi pomógł,to wszystko co zostało w nim napisane jest prawdą.Mineło juz dwa miesiące ,ciagle boli ale coraz mniej.Pierwsze tygodnie były naprawde cieżkie ale z czasem czuje sie coraz lepiej,napewno nigdy jej nie zapomne na zawsze pozostanie w moim sercu .
Mam nadzieje że bedzie szcześliwa jesli nie zemna to z kimś innym.
Tego kochanie Ci życze.Mam nadzieje że nigdy nie będziesz cierpiała tak jak ja teraz.
| karOOla_: 25-10-2004 14:18 suPer arCik ! pozdrowionka ! :*** :)
| kleopatra: 17-10-2004 15:02 dziękuję Ci Łukasz za słowa otuchy:) JUż minął miesiąc od kiedy napisałam to. Przez ten miesiać dużo sie wydarzyło. wrócił do mnie. i mnie zostawił. teraz jednak określił dosadnie wszytko to, co do mnei czuje. Czyli nic. Powiedział, ze jestem jemu obojętna, nie kocha mnie itp. Minęło trochę czasu od tej pory... I żyję. Jest to trudne, ale jak napisał autor tego tekstu, możliwe. Bywa ciężko i to bardzo. wiem jedna, że wiele ludzi przez to przeszło i ja tez muszę. Przynajmniej staram się.
| Moon_19: 29-09-2004 18:23 Genialny art, opisuje dokładnie moją historię.Męczyłam się tak przez rok czasu....Kiedy myślałam, że mi przeszło, spotkałam się z nim na zasadzie koleżeństwa...A po spotkaniu płakałam bez przerwy przez 4 dni, nigdzie nie wychodziłam, nic nie jadłam:(Minął rok, jestem z kimś innym, jestem szczęśliwa, znów moje zycie nabrało kolorów. Jeszcze raz gratulacje dla autora za świetny art;) Pozdrawiam.
| Female: 29-09-2004 01:40 No cóż, ja się męczę od trzech miesięcy - czuję się jak wyjałowiony robot - bez emocji - nie potrafiący nikogo pokochac... Tak wiem, czas wszystko wyleczy, a już n apewno wyleczy inna osoba dzięki której serce zabije mi szybciej i znów uwierzę w miłość. Tylko jak długo jeszcze mam czekac...? Kiedy przestanę o nim mysleć zaraz po obudzeniu się i tuż przed zaśnięciem.....?ech, nieszczęśliewa miłość zdarza się każdemu ale każdy musi swoje przecierpieć...
| Lukasz: 28-09-2004 00:10 kleopatra Twoja historia jest dokladnie co do slowa tym co mnie spotkalo, jak w lustrze. Tyle, ze ja bylem z ta dziewczyna o ponad rok dluzej. A juz myslalem, ze to tylko ja mam takiego potwornego pecha, widac nie jestem sam. Trzymaj sie mocno. Zycze powodzenia:)
| elinka_xxx: 23-09-2004 17:02 Ja mam 17 lat. Zakochałam się w I LO i dalej t niestety trwa... :( Po długich 10 miesiacach wszystko sie skonczylo, chodzę z nim do jednej klasy... Więc nasze kontakty beda takie a inne, i myślę ze sie juz nie odkocham :(:(:( Po prostu nie mogę, czasem z nim siedzę w ławce... Nie umiem sobie wyobrazic ze mogłabym sie zakochac w kims innym...Lubie bardz patrzeć na niego i choc wiem, ze to co było nie wróci to nadal przebywam w jego towarzystwie a to jest najtrudniejsze :( Bardzo boli mnie myśl ze juz nie bedzie tak jak kiedyś... :(
| primoslav: 4-09-2004 02:21 To ja wam napisze cos ciekawego, kilka a moze kilkanascie odpowiedzi wczesniej pisalem o moim problemie przeczytajcie ...JUZ? ok, tak wiec moja byla wrocila z USA spotkalismy sie na miescie ciezko tego uniknac w 40 tys miescie, spotkala mnie ze znajoma godzine pozniej dostalem kilka telefonow wrecz placzliwych , jutro ide z nia na spotkanie z jej inicjatywy czy szykuje sie wielki powrot? nie wiem ja sie boje zaufania juz do neij nie mam a jestem niestety esteta a ona bosko wyglada. Pewnie ulegne jesli cos z tego wyjdzie i znow sie przejade, a warto czy nie warto? odezwe sie jak sie przekonam pozdrawiam
| normalka: 2-09-2004 20:47 Artykuł - REWELACJA!!! ale to nie takie łatwe...;-( niestety...nie bede juz nic pisac, bo kazdy juz powiedzial ze to okropne uczucie gdy sie kocha bezwzajemnosci..;-/ pozdrawiam wszystkich zakochanych...<szczesliwych>
| hrynia: 31-08-2004 21:53 taaak. super! zeby to bylo takie proste, bylibsmy naprawdę szczęśliwą planetą! to w takim razie po co wierzyc w prawdziwą miłość, wieczną, szczęśliwą,spełnioną, bo taka przecież istnieje (mam na to dowody chociazby wśród rodziny)?!
ja jeszcze niczego nie bylam w zyciu tak pewna jak teraz tego, że Go kocham! znamy się od 11 lat, w sumie to było nasze 6. rozstanie, ale pierwszy raz z jego powodu. jak mam teraz uwierzyc, ze to juz koniec? 3/4 przyjaciół mówi, że to nie koniec, bo jestesmy dla siebie stworzeni, mam więc wierzyć 1/4??? no i podobno prawdziwie kocha sie tylko raz...
| BAKUSIOWY: 31-08-2004 09:44 Najpiekniejsze sa w zyciu chwile z TA osoba ktora byłeś/aś!!!!=)
| Megaloman: 27-08-2004 23:19 a ja napisałbym to w kilku zdaniach: jak zapomnieć o nieudanej miłości? przede wszystkim należy uświadomić sobie jedną rzecz: skoro ta osoba ode mnie odeszła nie jest mnie warta(o ile nie było to spowodowane moją winą), należy też pamiętać że czas wyleczy wszystko, a każda choćby najbardziej bolesna sytuacja zawsze jest nauczką, czyli zawsze czegoś nauczy, jak widac wszystko ma swoje plusy...
| esensja_zycia: 27-08-2004 17:59 czas leczy rany, ale cielesne... ciężko jest nie myslec o Tej Osobie. Wiem to p oSobie, ale mnie się udało. Łukasz juz nie jest dla mnie ta iwazny jak kiedyś. Zostawiłam sobie w sercu miłe wspomnienia. teraz jestem wolna i wszystko przede mną. Usunełam jego numer z książki telefonicznej. Zapełniłam czas do granic mozliwości. Zajełam się nauką, co odbiło sie na średniej (5.1) i wmówiłam sobie, że jeszcze będzie czas na miłośc i jeszcze się zakocham z wzajemnością. Spotkam kogoś kto doceni moją miłość. Nie powiem, ż ebyło łatwo, bo było chole*nie trudno, ale udało się. Wystarczy uwierzyć, że świat nie kończy się na Tej Osobie.
Pozdrawiam.
| K_I_Z_I_A: 20-08-2004 09:14 Niby rada wydaje sie skuteczna....spróbuje...może sie uda...Ja Mateusza bardzo kocham, pomimo, ze jest rok młodszy....Jest szansa ze cos z tego wyjdzie, ale ja sama juz niewiem....jestem załamana...
| Olcia!!! Malutka: 19-08-2004 01:11 Hej! Kurcze no wiesz co??? wszystko tu się dokladnie zgadza z moimi przezyciami!!! Byłam z jednym chłopakiem dwa razy! najpierw zerwał ze mna pod pretekstem,że nie chce mieć więcej dziwczyny, po nim miałam już 2 chłopaków, ale ciągle myslałam o nim więc nie chciałam być w stosunku do nich nie fair i zerwałąm z nimi! Ale potem znowu odezwał się on i na jego jedno miłe słówko zaczęłam się cieszyć jak głupia! od razu do niego poleciałam1 Było z nim wspaniale, wrecz cudownie, jego dotyk, pocałunek, coś pięknego! teraz zarywa do mojej dobrej kumpelki! Zerwał ze mną z niewiadmych do końca mi powodów! Ale zdieki za ta stronkę, na serio pomogła! papappapap :))))))
| A_n_k_a: 18-08-2004 16:52 Wszystko było tak jak napisałeś wyżej Qbek. Było... bo jak wiadomo czas leczy rany.. A było tak pięknie -"tańce-przytulance" w dyskotece, spacery, przychodził nawet do mnie do szkoły.. Trwało to ok. miesiąca. Niby krótko -ale jednak zdążyłam się zakochać, chociaż był młodszy ode mnie o rok.. Jak wiadomo wszystko się kończy!Zaczął mnie olewać.. Bardzo cierpiałam ale musiałam
powiedzieć "żegnaj". Po dwóch miesiącach znów zaczęliśmy rozmawiać jak dawniej [puste słowa i głupia gadka:( ]. Dał mi nadzieję, że znów możemy się spotykać, lecz nagle zmienił zdanie.. Minęło pół roku. Ja o Nim RACZEJ zapomniałam choć gdy Go widzę wszystko się przypomina.. Ale dzięki przyjaciołom dałam radę! :)) Dzięki że jesteście! :* :)
| justysia229: 17-08-2004 23:06 Prawda w słowach :) Autor tego teksu ma identyczne przemyślenia jak ja - tylko że ja jestem dziewczyną :] Ostatnio dostałam "kosza"od chłopaka, który udawał, że nie byłam mu obojętna. Zakochałam się, a on znalazł sobie inną...No ale co ja na to moge poradzić?! Najgorszy był pierwszy tydzień, a teraz jest już w miarę dobrze. Nie widuje go i to pozwala mi zapomnieć. Pozatym mam siostre i dwie super-kumpele, które nie dają mi się załamać :)
| Nieznany: 17-08-2004 22:31 Dzięki za to co napisałeś!! siedziałam i ryczałam (co mi się często nie zdarza...)ostatnio zabujałam się (bo nie powiem, że zakochałam, bo znałam go tylko parę godzin) w chłopaku, który mieszka ze 3 godziny ode mnie jest starszy o 4 lata...dał mi swój numer, napisałam mu mesa, a on...nic....nie odpisał:( pomyślałam,że może nie wziął ze sobą komórki...na drugi dzień napisałam znowu i znowu nie dostałam odpowiedzi ;( łudzę się, że może nie ma kasy na koncie, albo nie weim...próbuję sobie to jakoś wytłumaczyć, choć wiem,że to bezsensu...dla niego jestem pewnie mała siusiara co się zabujała, bo usłyszała parę miłych słów i juz mnie pewnie nie pamięta, a ja myślę o nim, nie potrafię cieszyć z rzeczy, które zawsze sprawiały mi radość....dzięki twojemu artykułowi weim,że muszę to przeczekać i będzie dobrze:)...tylko, że on ma być za jakiś miesiąc znów u mnie w mieście na koncercie i jak go spotkam to mi wszystko wróci...tak więc trzymajcie za mnie kciuki, żeby wszystko było dobrze. Życzę każdej nieszczęśliwie zakochanej osobie żeby przetrwała ten trudny czas...:)
| anus164: 11-08-2004 20:32 ja kocham sie w pewnym adasiu jest bardzo mi zle ale mam nadzieje ze z biegiem, czasu mi przejdzie!!
| Devils_ona: 10-08-2004 11:59 Artukuł jest naprawdę spoko właśnie takiej porady potrzebowałam mam jeszcze nadzieje, że poskutkuje
| primoslav: 5-08-2004 00:24 c4mil prawda po stokroc prawda dupa to najlepsze lekarstwo!
| mary_natalii: 2-08-2004 17:19 tu jest napisane o odkochaniu się po nieszcześliwej miłości... a ja jestem zakochana w przyjacielu który jest dla mnie wszystkim... jednak nie chce go kochać... ale nie zerwe naszej przyjaźni... bo obym straciła mojego opiekuna... moją tarcze... bo strace zbroje i miecz i bede bezbronna bez niego... wszystkie laski mówią że ja mu się podobam.... ale ja nie chce... ja wiem jak to bedzie... za chwile zerwiemy i koniec... nie bede miała chłopaka i nie będe miała przyjaciela... co ja mam zrobić?? musze sie odkochac :/
| c4mil: 1-08-2004 21:40 Istnieje jeszcze jeden sposob na odkochanie sie. Co prawda jest on dosc brutalny i zapewne wiele osob sie oburzy i mnie za niego zgani (i wcale nie bede temu dziwil) :/ .....hmm, a mianowicie znalezienie sobie nowego obiektu (jak by to nazwac?)...pozadania. Na pierwszy zut oka wydaje sie to bardzo brutalne ale to dziala. Tak czasem jest nawet latwiej (wiem jestem okropny! ale to nie ja ta metode wymyslilem). Z relacji wielu moich znajomy (ktorzy wykorzystali ta metode) wynika, ze jesli jedna ze stron (bylego zwiazku) znajdzie sobie nowa(ego) to wywoluje ona zlosc u tej drugiej osoby (tu jest kolejny "+", poniewaz prawie zawsze jest tak ze ta druga osoba bedaca pograzona w zlosci na ta pierwsza tez szybko sie odkochuje). A zlosc jest uczuciem szybciej przemijajacym od milosci. A teraz ta druga osoba bedzie chciala sie odegrac i tez sobie znajdzie partnera,czym i tak nie wywola zazrdosci u bylej(go), a jedynie osiagnie odwrotny od zamierzonego efekt, a mianowicie na powrot sie zakocha i bedzie mogla znow wypelnic swoje zycie radoscia :). [chcialbym tu podkreslic ze to nie jest bajka i z posrod osob ktore sie roztaly i skorzystaly z tej metody (ktora bron Boze nie jest moim wymyslem ja ja tylko przytaczam (wiem ze to wiecie ale dmucham na zimne:P)) to u wszystkich tych osob sprawdzila sie ona tak jak napisalem wyzej... Ale UWAGA!!! - tej metody mozna sie chwycic dopiero po pewnym okresie (trzeba swoje przecierpiec) bo jesli ktos znajduje partnera miesiac (no moze ciut wiecej) od rostania to moze okazac sie w oczach innych....... to pozostawie bez komentarza bo kazdy wywnioskowalby sam zdanie o takiej osobie...
[mam prozbe - nie bijcie mnie za przytoczenie tej metody, wkoncu to zawsze lepsze od samobojstwa albo samookaleczenia]
| Gabii: 28-07-2004 12:51 Nie ma to jak taki mądry art. !! to jest tooo !! :]
| Gustav: 24-07-2004 19:08 SUPER art !! Teraz wiem ze jestem w jak najlepszej drodze o niej i tym co bylo ...... kilka miechow temu zabrala mi serce ,by teraz mi je zlamac, poniewaz juz ma innego ...... nie oczekuje niczego wiecej poza zapomnienia o tym ze po raz kolejny mialem pierd***** pecha ...... nie chce zakochac sie ponownie zebym potem znow cierpial przez dluuugi czas
| primoslav: 21-07-2004 07:59 Dzieki za ten art autorowi pomaga mi walczyc z tym co teraz czuje.
| Peacemaker: 20-07-2004 16:36 Hej, misshim, prosze daj jakiś kontakt do Siebie ( gg czy coś ) widze że czujesz to co ja, a nie mam sie nawet z kim podzielić tym co czuje...
| MissHIM: 20-07-2004 14:47 Zajebisty tekst. Ja lecze sie już od 6 miesiecy a moj facet znalazł sobie nowa dziewczyne :/ chyba kolejnej chce złamac serce. Jak narazie nie widze świata poza nim ale to już chyba tak ma być. Najgorsze jest to, że ma inna! to strasznie boli. Wiem, że mojemu Skarbowi też jest ciężko i chce zapomnieć...
Bardzo chce zeby stał mi sie obojętny ale niestety tak nie jest i watpie czy bedzie...:/
| ewcia15: 12-07-2004 16:59 Nie wiem czy moja miłośc kiedys pzrejdzie,.... ale zachowuję sie dokladnie tak jak to opisałeś ! jednak miłośc jest zawsze taka sama tylko ma rózne imiona, mama nadzieję że niedługo.. będę mogła pokochac znowu.. a jak na razie to dzieks bo bardzop mi ta notka pomogłeś !!
| Sabinka: 6-07-2004 20:57 Ja też nie wyobrażałam sobie tego że miłość mi przejdzie..No i w końcu przeszła..Po 9 miesiącach...Ale ważne są skutki :) Teraz moje serduche jest całkowicie wolne :) Żadnej miłości bez wzajemności :)
| a54: 4-07-2004 14:29 Cóż. Ja przeżyłam już pół roku zamartwiania się i agonii. Czuję, że jeszcze długa droga przede mną...:/ Twoje rady są dobre, ale wiem, że mało pomocne, bo na TO po prostu nie ma rady... Trzeba to po prostu przeżyc... Chociaż... Ja nie widzę żadnego wyjścia. Wszystko przemija? Kiedyś pytałam "Dlaczego???", a teraz mówię "oby"...
| deser: 2-07-2004 22:43 A ja wciąż niemogę o niej przestać myśleć.jest wszędzie.W mojej cłowie,myślach,snach.Patrzę się na zdjęcie i myślę o niej.Nierozumiem jej zachowania.Raz jest miła,a potem jest zupełnie odwrotnie.Prowokuje mnie swoim zachowaniem,żebym wciąż o niej myślał.Rozłąka...?próbowałem,na nic się to zdało :(
Na jedno jej słowo potrafię rzucić wszystko co robię,i przybyć do niej.3 LATA!!!!!!!!!!!!
Niepotrafię pojąć dlaczego.dlaczego nic nie może wyjść :(
| sunflower: 21-06-2004 15:09 a ja jestem z chlopakiem juz rok... teraz wyjezdzam na 2 miesiace na wakacje a on ma pierdolone obozy pilkarskie <bo gra> 300 tys. wyjazdow i 2 miesiace spedzimy bez siebie wiem ze to nie przetrwa wiem.... teraz tylko fochy i gupie uwagi na temat wakacji :( ale ja niestety musze wyjechac a on nawet do mnie nie przyjedzie bo przez ta swoja gupie pileczke nie bedzie mial nawet kiedy... ja nigdy nie bylam przeszkoda w jego karierze pilkarskiej ale... teraz...
| kochaska ;(: 20-06-2004 16:30 Łatwo sie mowi.. trudniej to zrobic... chodzilam z kolesiem 2 lata teraz juz nie jestesmy ze soba prawie rok, robilam wszystko zeby go odzyskac, a gdy juz stracilam nadzieje robilam wszystko zeby zapomniec... hehe :( i to wcale nie jste takie latwe... chodzilam z innym chlopakiem mialam nadzieje ze bedac z nim uda mi sie zapomniec... i co?... tylko go zranilam bo on zakochal sie we mnie a ja nie umialam odwzajemnic tego uczucia... to jest naprawde bardzo trudne bo NIE DA SIE ZAPANOWAC NAD UCZUCIAMI, NIE DA SIE ZAPANOWAC NAD SERCEM... pozdrawiam i zycze wszystkim powodzenia... ;( pap
| Elusi@: 12-06-2004 18:58 Wiem co Przezywałaś ; ( u mnie to samo ... albo bardzo podobnie ... nie moglam bez Niego na poczatku żyć ; ( Cały czas o NIM myslalam ... nieraz go widzialam a wtedy (ehhh ; ( ) Ale teraz spotkalam chlopaka -Pawła; ) Moj swiat sie zmienil ... uznalam ,ze nie tylko jest jeden mezczyzna na świecie!!! Pamietajcie o Tym! Zalezy mu na mnie i mi na nim ; ) Myslalam ,ze nigdy do tego nie dojdzie ... a jednak ... ; ))
| kot_ori: 9-06-2004 21:44 Było nam razem świetnie..., ale on idzie na studia i najprawdopodobniej cała swoją przeszłość,w tym mnie zostawia za sobą , bo w końcu zaczyna nowy etap w życiu...... a ja naprawde byłam zakochana,niesamowicie to boli jak sie dowiadujesz ,że nie znaczysz nic dla tej osoby po tak długim czasie
| deser: 5-06-2004 19:30 Mi się podoba dziewczyna od 3 lat.Ale wcześniej nie było aż tak źle jak teraz.Rozmawiałem z nią tyle razy już.To nic nie dało.Nie mogę spać,jeść-schudłem już 5 kilo.uczyć się.wciąż o niej myślę.Jestem chłopakiem,a chce mi się płakać. Dla mnie jest ona ideałem dziewczyny.próbowałem nie raz,ale nie moge o niej zapomnieć...na dodatek tańczę z nią poloneza na zakończenie szkoły :( co mam zrobić?
| p@ul@: 31-05-2004 18:56 A co zrobic gdy chlopak jest starszy od ciebie o wiele lat? Probowala ale ja np. najwiecej kontaktuje sie z nim na gg a zablokowac go to sily nie mam:(
| kapusta: 27-05-2004 23:01 No dobra zgadzam sie ze art jest rewelacyjny :) ale co zrobic gdy ktos juz którys raz z rzedu zakochal sie bez wzajemnosci ?? :(((((
Bo mnie to wlasnie dotyczy....
| add-xor: 27-05-2004 10:29 Fajny art. Czuć w nim że autor rzeczywiście TO przeżył.
Jestem już może nieco leciwy i nie jestem nastolatkiem ale również tego doświadczam. Trwa to już jakieś 3 lata:( No ale co mam zrobić jeśli tej osoby nie mogę unikać na co dzień? Kurde - deprecha na całej linii i przez najbliższych kilkanaście miesięcy brak jakichkolwiek szans na wyjście z tego. Mam nadzieję że inni będą mieli więcej szczęścia niż ja....
Pozdrawiam
| Nieznany: 12-05-2004 18:16 tylko co zrobić jeśli chłopak wypełniał mi cały wolny czas, a teraz nie ma go ani przyjaciela, z którym można pogadać i wypłakac sie? samotny sobotni wieczór co tydzień wpędza mnie w całkowitą depresję... I powiedzcie mi jakim cudem osobie, której tak bardzo zależało nagle przestało? bo tego nigdy nie zrozumiem
| kotus: 10-05-2004 11:42 No OK? Jesli cie ktos zranil jest łatwiej. A co ja mam zrobic jesli bardzo kocham i on mnie tez, a nie moge z nim byc???? Starzy go nigdy nie zaakceptuja.
| Miszczo: 7-05-2004 16:44 Bardzo dobry artykuł. Bardzoooo sie przyda mojej kochanej bardzo dobrej kolezance, która nie może sie odkochać od pewnego chłopaka!!!!!!
| Tusiaaa...: 6-05-2004 12:36 ZAPOMNIAŁAM...
(P.S. Jeśli macie pomysły, to piszcie mi na maila)
| Tusiaaa...: 6-05-2004 12:33 Ja to dopiero mam problemy, we mnie zakochało się 3 chłopców i nie chciałabym złamć serca żadnemu z nich... (A w dodatku żaden z nich mi się nie podoba!!!) Błagam, POMOCY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
| Karla: 26-04-2004 07:00 Też kiedyś przez to przeszłam. Na szczęscie już po wszystkim :) Ach jak pięknie było znowu poczuć się wolnym. Coś cudownego. Sprawdziła się Twoja rada, że trzeba się modlić. Faktycznie trzeba wierzyć, że to może przejść. Jestem tego żywym przykładem. W
| loona: 17-04-2004 19:40 Hehe ze mną jest dokładnie tak samo.Na szcęście mam prawdziwe przyjaciółki.No i zajebistego sąsiada, który polecił mi tą stronke. Cóż, jeśli facet mnie zostawił, to znaczy, że nie był mnie wart. Burak jeden !! Próbuje to sobie wmówić, ale średnio mi to wychodzi. Moja rana jest jeszcze świeża, bo wczorajsza, ale DAMY RADE :)
| Pery: 15-04-2004 21:02 Zaje...sty art.Szczegolnie to zeby nie spotykac sie z byla.Doswiadczylem tego,Jedno spotkanie , drugie , trzecie i wszystko wrocilo ale bylem na tyle twardy ze potrafilem powiedziec sobie nie i ona tez to zrozumiala a teraz moje zycie jest naprawde GIT.
Wszyscy nieszczęśliwie zkochani! Nie łamcie się bo życie i tak jest piękne trzeba to tylko umieć dostrzec. NIECH MOC BĘDZIE Z WAMI!!!!!!!!!!!!!!!
| sweet_cherry: 1-04-2004 21:32 jeeeej jakbym czytała część swojego życia...Qbek artykuł jest poprostu ReWeLaCyJnY! w pełni się w Tobą zgadzam... miałam taką samą sytuacje... rozstanie bolało jak cholera...nadal boli ale już nie w takim stopniu...powoli zapominam i wierzcie mi...to da się wyleczyć!ale tak jak jest napisane : trzeba na to czasu, czasu i jeszcze raz czasu!najlepiej jest jak nie spotykasz się ze swoim/swoją eks...ale nawet jeśli jest to niemożliwe wierzcie mi da się i na to zaradzić!w moim przypadku chodzę ze swoim byłym do tej samej szkoły...także spotkania są nieuniknione... serce na początku podskakiwało mi do samego gardła ale to po pewnym czasie minęło...i mimo iż wspominam dobre chwile spędzone z byłym nie jestem już tak zaślepiona jak kiedyś...
powiedzcie sobie wprost... nie chciał/ła czegoś wiecej TO NIE... jesteście napewno wartościowymi ludźmi i na 100%spotkacie na swojej drodze jeszcze prawdziwą miłość...zaufajcie mi-wiem co mówię=]
| -=EmiksdwA=-: 31-03-2004 22:51 tia... jaasne! latwo powiedziane jak sie odkochac i nie u mnie nie zadziala! bo zakochalem sie w dziewczynie 2 lata temu. po jakims czasie mi to minelo,ale potem znow wrocilo,znow przeszlo i tak na zmiane...na jakis czas mialem kiedys spokoj,bo moznabylo powiedziec,ze mi przeszlo,ale ostatnio znow ja pokochalem! loodzie ja sie zabije!
| 1Aneta: 31-03-2004 14:37 To co jest napisane w tym artykule jest bardzo mądre.Pisze ten komentarz ponieważ mam prawie identyczny problem.Póltora roku temu zakochałam sie w chłopaku i on powiedział mi że nie mam u niego szans .Chciałm sie odkochać ale ta miłosc jest silniejsza odemnie .niewiem co mam robic.Napewno nie przestane z nim rozmawiać poniewaz chodzimy do tej sameej szkoly spotykamy sie na przxerwach ,chodzimy na podobne zajęcia.i po prostu nie mogłabym przestac z nim rozmawiac.Nie przychodzić do nirgo??hmmm. tez by było trudno ale juz to jest bardziej realne.Poniewaz jestesmy przyjaciolmi to nie moge przestac sie z nim zaDAWAC cO MAM ROBIĆ??Dajcie mi jakąś radce tylko prosze nie piszcie ze to samo przejdzie albo zebym sie z nim nie spotykała i nie rozmawiała bo to jest niemozliwe.Pomozcie!!!!!!Pisała Anecia!!!!!
| Anula: 6-03-2004 13:53 bardzo mądry art. jestem pełna podziwu. Ja czuje sie dokładnie tak jak jest tu napisane, czytając go czułam sie jakby to było o mnie .I mam tylko cichą nadzieje, ze to wszystko tez skączy sie dobrze. Ze bede w stanie sie jeszcze zakochać i bede szczęsliwa. Mam też ten problem co jest opisany w tym art. a mianowicie to ze niemam sił, aby całkowicie zakończyc naszą znajomość. Zabardzo mi na Nim zależy. Jestem zagubiona i nie wiem co mam robić :(
| Pery: 22-02-2004 19:18 Zajebiscie to napisales. Dodalbym jeszcze ze dobrze posluchac ciezkiej muzyki o agresywnym tekscie, wtedy zapominasz o wszystkim i chcesz isc do przodu!
| md: 21-02-2004 20:40 art na wielki zloty medal!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
| krecik_15: 21-02-2004 13:54 Kubus dzięki Ci za ten art! Musisz miec doświadczenie... Ale co tam! Mi bardzo pomogłeś... Dużżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżżża buźka dla autora!
| kilan: 21-02-2004 09:16 Naprawde zajebisty art.
Dzięki,że wrezcei ktoś mi poradził.Dzięki,że wiem,ze to minie...
A co najważniejsze-dzięki za to,że wiem,że moge jeszcze kochać...
Bałem sie,że nawet jeśli pokocham ta osoba nie bedzie miała mnie takiego jakiego "posiadała" Ona...
Jestem wdzięczny!
|
|
Dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...
|