Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Co ta "miłość" robi z człowiekiem...

Autor: Nieznany
Odsłony: 2018
Data: 2-04-2009

Nie oczekuję wielkich ocen czy pozytywnych komentarzy, po prostu czuję potrzebę wygadania się.

Dziewczyna, koleżanka, później przyjaciółka, no, dalej się można domyślić. Z tym, że jest kompletnym przeciwieństwem mnie i moich idei. Lubi popić, popalić, o narkotykach nic nie wiem, chociaż nie zdziwiłaby mnie taka ewentualność. Cięła się. Wszelkie używki uważam za niepotrzebne podtruwanie organizmu, a samookaleczenie za... oznakę braku zaradności. Wiele się w moim życiu złego działo i nigdy nie sięgnąłem i nie sięgnę po żyletkę. Ale wracając, owa dziewczyna ma jeden bardzo niebezpieczny atut - jest w stanie każdego chłopaka owinąć sobie wokół palca. A ja byłem (i w zasadzie jestem) jedną z jej "ofiar".

Zaczęło się niewinnie. Nagle stała się jakaś taka ładna. Ładniejsza od innych dziewczyn. Zaintrygowała mnie swoim charakterem, zachowaniem. Zagadałem na przerwie, coś tam pogadaliśmy, później rozmowy ciągnęły się godzinami, na drodze komunikacji internetowej. W tym momencie poczułem, że coś jest nie tak. Tak jakby zauroczyłem się? Z czasem zaczęła mi się zwierzać. Wszystkie te używki, imprezowy tryb życia, lekkomyślność, nierozważność wyszły na jaw. Całkowite przeciwieństwo mnie. Z reguły gardziłem takimi osobami. I na moje nieszczęście, w tym przypadku wcale mi to nie przeszkadzało. A nawet wręcz przeciwnie...

Zacząłem podrywać. Krótko mówiąc, długo się to ciągnęło i tylko po to, żeby się dowiedzieć, że pociąga ją inny typ chłopaków. Mniejsi od niej, loki, blondyni, ogólnie mówiąc strasznie się zdziwiłem. Ja, wysoki brunet z długimi włosami wypadłem z gry. Nie podobałem się jej. Powiedziałem sobie: "Ok, nie to nie, cóż poradzić?". Ale było za późno - żeby nie nazwać tego zakochaniem, powiem: zaawansowany, nieleczony stan zauroczenia.

Stałem się... zazdrosny. Zwyczajnie zazdrosny. Jeden z moich przyjaciół wpadł jej w oko. Siedzimy na przerwie na ławce, przychodzi ona, siada mu na kolanach i gładzi włosy. Zaczyna mu słodzić, jemu się spodobało, no i się całują.
Ciężko opisać to uczucie, ale moim zdaniem było to coś między mroźnym zatrutym ostrzem wbijającym się w serce, a skokiem na minę przeciwczołgową. Po tym makabrycznym widoku cały trzęsłem się ze złości, a ona nagle się zorientowała, że siedzę obok. "Cześć!"- rzuciła na powitanie.
Heh, na 6 lekcji wysilając swoją siłę woli zdecydowałem udać niczym niewzruszonego bezuczuciowego buca, zdobyłem się na oschłe: "Ta, cześć".

Od tamtego incydentu nosi mną ze złości. I zazdrości, nie ukrywam. Część emocji tłumię, część wypada wraz z wyżywaniem się na worku treningowym. Pan przyjaciel z rangi przyjaciela spadł na listę osób, które ukrzyżowałbym w pierwszej kolejności (oczywiście tylko żartuję). Przed każdym dniem spędzonym w szkole zastanawiam się, jak wytrwać te widoki, które teraz już należą do normy. Całe dnie, kiedy gram, czytam książki, oglądam telewizję, szukam informacji w internecie, ciągle przed oczyma stoi mi ten cholerny obraz, który wyżej opisałem. I bezlitośnie psuje humor. Wiecie, co mnie w tym najbardziej dziwi? Że uważałem się za kogoś, kto nie jest w stanie obdarzyć uczuciem. Całe życie radziłem sobie sam, ufałem tylko sobie, mogę nawet powiedzieć, że nie lubię ludzi, jestem aspołeczny.

Nie wiem, co robić. Najsensowniejszym wyjściem wydaje mi się przeczekać, chociaż to tak jak z przypadkiem Prometeusza, któremu codziennie sępy wyżerały wnętrzności. "Miłość" zamiast szczęścia zawsze musi mi przynieść cierpienie. Cholernie nie lubię uczucia bezradności.

Średnia: 4.1/5 Oceniony 37 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Jak dodać własny artykuł?
Komentarze
rossenrot4-04-2009 22:24
Widocznie nie jest warta twoich zabiegów, skoro tak się zachowuje. To już jest wg mnie totalne chamstwo i perfidia.

ready2fall4-04-2009 17:59
Hej. Też tak miałem. Nie martw się, bo tak naprawdę nie ma czym : )

Wyjdź z domu gdzieś, na miasto, poznaj innych ludzi, inne dziewczyny a nim się obejrzysz zapomnisz o tym co Cię gnębi. Jest wiele rybek w tym oceanie ;)

"na drodze komunikacji internetowej."
NIGDY nie używaj smsów/komunikatorów do pogawędek z dziewczyną, z którą chcesz być - chyba że chcesz wpaść do szufladki "przyjaciel"

PS. też jestem wysokim brunetem, ale zauważyłem że dla dziewczyn bardziej liczy się osobowość a nie wygląd

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...