Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Nasza historia homoseksualnej miłości

Autor: alfonsik92
Odsłony: 1609
Data: 2-03-2010

Michał o Kamilu - chłopak jak ze snów, ktoś, na kogo zawsze czekałem. Całe swoje życie, czyli wtedy prawie 19 lat. Nie wiem szczerze, co on w sobie ma, ale coś w nim jest takiego, że po jednym spotkaniu z utęsknieniem czeka się na kolejne. Zawsze pomocny, zawsze przy mnie, mimo tego, że cały czas mamy jakieś problemy związane albo z jednym albo z drugim z nas, ale razem dajemy radę. Najważniejsze, że ze mną wytrzymuje, bo wiem, że to nie jest łatwe, może też dlatego tyle czasu byłem sam. Teraz jest całkiem inaczej. Nie wyobrażam sobie poranka bez słodkiego SMS-a na dzień dobry czy zaśnięcia bez usłyszenia jego głosu. Mimo, że jest wkurzający, nawet bardzo często, to nadał mojemu życiu koloru i sensu. Wiem teraz, co jest ważne, zmienił moje priorytety, sprawił, że zacząłem dbać o uczucia i emocje. Mogę nawet powiedzieć, że dużą ilość emocji we mnie obudził, a raczej mnie ich nauczył, bo kiedyś myślałem, że nie mam emocji i wszystko przyjmowałem na chłodno. Teraz jest zupełnie inaczej, bo to wspaniały nauczyciel. Uczy mnie wszystkiego i mimo tego, że jestem starszy, to jednak ja nie wiedziałem, co to życie. Uczę się tego, jak żyć w związku, dosłownie uczę się wszystkiego. Jednym słowem, jest cudownym człowiekiem, kochanym i szczerym, a gdy jego piękne piwne oczy spotkają się z moimi, to dosłownie się rozpływam. I chyba mnie kocha, a to najważniejsze, bo ja się czuję kochany i czuję się szczęśliwie jak nigdy. I mam nadzieję, że żadne z nas tego nie spieprzy i mam nadzieję, że jego szczęście będzie trwało jeszcze bardzo, baaardzo długo ;)


Michał o sobie - co tu dużo mówić. Nic specjalnego. Sam na siebie patrzę w lustrze i mam siebie dosyć. Chyba się nie wyróżniam, raczej taki zwykły ze mnie chłopak z sąsiedztwa. Jak to mówią matki koleżanek, idealny materiał na zięcia, a tu taka niespodzianka - idealny zięć woli facetów. Cóż, nikt nie jest idealny. Duszą towarzystwa raczej nie jestem, zaliczam się raczej do tych spokojnych i wolących obserwować niż się udzielać. Nieśmiałość to chyba jeden z moich większych problemów. To pewnie przez kompleksy związane z wyglądem zewnętrznym. Uważam, że zawsze mogę wyglądać lepiej. Nie lubię o sobie pisać, bo uważam, że nie ma o czym. Żaden ciekawy ze mnie człowiek, raczej tylko nudna ze mnie persona. Teraz uczący się wszystkiego, uczący się życia, także tego w związku i pod przykrywką, ale tego, że jestem szczęśliwy ukrywać nie potrafię i ludzie mówią, że to widać. No i chyba dobrze. Niech widzą i niech zazdroszczą mi mojego szczęścia, bo mają czego. Mój facet jest najcudowniejszy na świecie i szczerze, to dziwię mu się, jak wytrzymuje z takim okropnie zazdrosnym i zawsze panikującym facetem - ale sam chciał. Jak to mówię, widziały gały, co brały. Teraz się już wycofać nie może... Życia bez Niego sobie nie wyobrażam i mimo, że mamy różne, różniaste problemy i kłopoty, to jednak razem przejdziemy przez wszystko i jak to my zawsze mówimy „damy radę, bo nie ma innej opcji”.

Kamil o Michale - 19-letni chłopak, który zmienił mnie całkowicie. To on nadał mojemu życiu barwy, smak i dzięki niemu wiem, że istnieje miłość i przyjaźń w związku. Wiadomo, posiada zalety i wady. Jest kochany, czuły, delikatny, wrażliwy i to bardzo, romantyczny, uczciwy, wierny... I dużo tego. Jego wady to kłótliwość, upartość, zaborczość, zazdrośnik niesamowity. Mimo tego się kochamy. Każde nasze spotkanie poprzedzone jest tym, że czuję się, jakby to była nasza pierwsza randka. Mimo, że jest zakompleksiony, to uważam, że jest mega przystojny i wiem, że mi zazdroszczą takiego jak on. Wiem także, że jest on moją drugą połówką pomarańczy i wszystkie problemy pokonamy we dwójkę. Jest odważny - dla mnie przyznał się swojej mamie do swojej orientacji. Pozostał jeszcze tato. Ale wystarczy mi to, że mnie kocha i mam wobec niego wielkie plany. Jakie? Ano takie, że chcę z nim mieszkać, wspólnie gotować, sprzątać, prasować, robić zakupy. Chcemy żyć jak normalna para, chociaż wiemy, że będzie wiele stało na przeszkodzie. Ale przecież: „damy sobie radę, bo nie ma innej opcji”. I wiem, że takie motto będę miał wyryte na nagrobku lub urnie.

Kamil o sobie - krytyczny wobec siebie chłopak. Brzydal, chudzielec - po prostu okropność w najczystszej postaci. Nigdy nie mogłem znaleźć sobie ładnej dziewczyny. Później okazało się, z prostej przyczyny - moje feromony działają na facetów, a ich na mnie. Jestem gejem. Uświadomiony w bardzo młodym wieku. Uświadomiony - czyli doświadczyłem seksu. Od tamtego okresu było bardzo różnie, bardzo nieciekawie i już wspomnienie o tym przyprawia mnie o mdłości i płacz. A teraz coś z dobrej beczki - znalazłem sobie faceta - takiego wspaniałego, kochanego, jedynego w swoim rodzaju. Jestem szczęśliwy. Jestem kochany. Nareszcie. I wiem, że to tak szczerze i ja to odwzajemniam. Uczę się tego, tak jak i on. Cieszy mnie każdy dzień, gdyż codziennie wita mnie słonecznym SMS-kiem, a także kładę się spać uszczęśliwiony i wyciszony jego kojącym każdy mój nerw głosem. Czy jestem zazdrosny? Tak. Bardzo. No ale to z miłości. Wiem, gdzie są granice tej zazdrości i ich nie przekraczam. Co do moich zachowań - raczej normalny, po alkoholu mi odbija i zawsze beczę, więc muszę się ograniczać, co zresztą mi nie wychodzi. Myślę, że nudny raczej nie jestem - zawsze jestem uśmiechnięty, nawet gdy jestem smutny - to tego staram się nie okazywać. Zarażam optymizmem. Jestem empatyczny. Kocham życie. Z nim.

NASZA HISTORIA

Poznaliśmy się na pewnym portalu branżowym. Zaciekawiony jego tajemniczym zdjęciem, zagadałem i po krótkiej wymianie zdań przeszliśmy na komunikator. Na początku rozmowy się nie kleiły, były dosłownie o niczym, np.: „jaka pogoda?”, „co robisz?”, „co tam?”, czyli nuda. Później ja zacząłem spotykać się z chłopakiem, o którym marzyłem od początku jego zobaczenia na innym portalu. Z mojego miasta, w moim wieku, przystojny, dojrzały. Marzenie. W końcu z nim się spotkałem - zauroczony w nim rzucałem dla niego każde zajęcie tylko po to, by się z nim zobaczyć. Po miesiącu uświadomił mi, że się za bardzo staram i że nie jestem jego wart. Rzucił mnie. Nie wprost. Nie miał odwagi. Rozstaliśmy się w gniewie, moim płaczu... Michał okazał się wspaniałym przyjacielem. Zwierzałem mu się z problemów, doradzał mi, pocieszał. Nasze rozmowy nabierały kształtu, zaczęliśmy rozmawiać o sprawach ciekawszych niż pogoda. W czasie mojego załamania związku, kumpele wyciągnęły mnie do kina na opowieść o pewnym znanym czarodzieju z Hogwartu. Jako, że miałem numer telefonu Matiego, gdyż często pisaliśmy do siebie, napisałem, czy dałby radę z nami wyskoczyć. Dał radę. Postarał się. Dla mnie. Zobaczyliśmy się na żywo pierwszy raz. Jego loczki były wspaniałe. Zamiast oglądać, zerkałem na niego. Wydał mi się dziwnie przyjacielski i bliski. On również to robił. Niestety, film się skończył i się pożegnaliśmy. Miałem niedosyt i po pożegnaniu nalegałem na kolejne spotkanie. I się odbyło.

Kolejne spotkanie okazało się randką, gdyż nie byłem już z Patrykiem. Poszliśmy do parku, usiedliśmy na ławce, rozmawialiśmy, śmialiśmy się z oazówek bawiących się w chowanego. Wstydził się mnie objąć, ale to zrozumiałe w tym okrutnym kraju. Kolejne spotkanie było bardzo ważnym dla nas wydarzeniem. Spacerowaliśmy, odkrywaliśmy tereny katowickiego parku i nagle dotarliśmy do miejsca, które zawsze będzie dla mnie najważniejszym miejscem na ziemi. Szliśmy wąską ścieżką, gęsiego - ja za nim. Gdy się zatrzymał przed dołkiem i się nim zachwycał, ja z wielkim biciem serca podszedłem, i go objąłem za pas od tyłu. Obrócił głowę. Nie pamiętam, czy coś powiedział, bo byłem w siódmym niebie. Nasze wargi się zbliżyły, aż w końcu osiągnąłem ekstazę - pocałowaliśmy się. Tak z języczkiem. To był jego pierwszy pocałunek z facetem. Później pocałowaliśmy się jeszcze kilka razy, ale trzeba było wracać. Po powrocie do domu ciągle o tym myślałem - czy to się uda, czy będziemy szczęśliwi. Ale zaryzykowaliśmy. Trzeba. Trzecie spotkanie - najpierw wspólne zakupy, później nocka u niego - mieliśmy oglądać film. Ale chciał masażu - więc od masażu do ... niedaleko. Niesamowite uczucie kochać się z człowiekiem, który odwzajemnia uczucie, jakim się go darzy, naprawdę. Kolejne spotkania obfitowały w romantyczność, przytulenia, pocałunki, słodkie słówka. Ona zna każde moje marzenie, ja próbuję spełniać każde jego zachcianki.

Spędzamy ze sobą czas tak często, jak tylko możemy. Jeździmy na zakupy, do przyjaciół, do kina, na spacery. Naszym najdłuższym i najwspanialszym spędzonym czasem była wyprawa w góry na Sylwestra. W miejscowości Stryszawa przywitaliśmy Nowy Rok 2010. To były bardzo upojne, cudownie spędzone dni. Po przyjeździe nie mogłem się przyzwyczaić, że on przy mnie nie leży, nie śpi ani nie mogę zjeść z nim śniadania. Ale on mi pomógł - dzwonił, pisał słodkie i ciepłe SMS-y.

Uzupełniamy się. On uważa, że jest za gruby, ja wiem, że jestem za chudy. Każde nasze wady nawzajem widzimy jako zalety. Skoczyć za nim w ogień to dla mnie pestka. On nawet nie wahałby się porzucić studiów dla mnie. Mamy wspólne marzenie - wyjechać za granicę. Ostatnio zamarzyłem sobie Szwecję - tam są takie słodkie domki. Lecz wiadomo - nie ma zwycięstw bez porażek. W naszym związku dużo się dzieje. Wiele jest problemów i burz. Problem z moim nauczycielem, potem jego coming out, mój coming... Ale zawsze wychodzimy na prostą. Zawsze dajemy radę, bo innej opcji nie ma. Każde wydarzenie w naszym życiu bardziej nas zespala i łączy. Stajemy się silniejsi, odważniejsi, mądrzejsi. Doskonalimy się i dojrzewamy. Odkrywamy się codziennie na nowo.

Coming out - tak. On przed mamą, ja przed bratową. Bo z nią i bratem mieszkam z powodów rodzinnych. On to zrobił podczas rozmowy, było bardzo ciężko, popłakali się. Ale mama chyba zrozumiała. Albo zrozumiała, albo doskonale udaje. Ja zaś zrobiłem to podczas mojej imprezy 18-tkowej. Pod wpływem alkoholu powiedziałem A. o mnie i Michale, o tym, że jestem szczęśliwy. Jednak to dla niej za dużo było wrażeń. Za dużo jej powiedziałem. Ale powiedziała, że ona to musi przemyśleć i poukładać. Wiem, że jest to facet, którego szukałem całe swoje życie. On czekał na mnie. Jestem jego pierwszym facetem i mam nadzieję, że ostatnim. Tak już do grobu.

To tyle naszej historii. Dla jednych może być ciekawa, dla innych obrzydliwa, innych może wzruszać, a niektórych denerwować. Ale tak naprawdę - nie obchodzi nas zdanie innych. W końcu to nasze życie i na pewno nikt nie będzie się w nie mieszać. I sobie damy radę, bo jak nie my - to kto? Myślę, że nasza historia nie jest wyjątkowa i innym także przytrafiło się szczęście, jakim jest prawdziwa miłość i szczęście.


Średnia: 4.1/5 Oceniony 44 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Komentarze
tallmnik12-03-2010 23:03

świetne, czytajac czułem jak łzy ciekną mi po policzkach...
Dlaczego ja nie mam takiego szczęścia- poznać przyjaciela...:(

zizufreak8-03-2010 12:32
super to jest. bardzo mi się podoba :)

mloda14-142-03-2010 19:21
Podoba mi się :)
Fajnie zrobiłeś ten początek, te wzajemne charakterystyki.


Jaca942-03-2010 17:08
brawo

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...