Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Nikogo nie zatrzymasz przy sobie na siłę...

Autor: samowystarczalna
Odsłony: 1321
Data: 9-03-2010

Wspomnienia wróciły i tego najbardziej się obawiałam. Starałam się zapomnieć, wypierdolić Cię z pamięci, lecz wystarczyło jedno Twoje spojrzenie, jeden głupi uśmiech, jedno głupie „cześć”, by wszystko wróciło, wszystkie chwile spędzone razem.

Wszystko zaczęło się 11 czerwca 2007 r. Byłam wówczas w I klasie gimnazjum. Postanowiłyśmy wraz z koleżanką, że po szkole pójdziemy nad jezioro - tak też zrobiłyśmy... Nad jeziorem zobaczyłam Ciebie – zwykłego, a jednak tak bardzo niezwykłego. Serce zaczęło mi bić jak oszalałe. Nieśmiało się do siebie uśmiechnęliśmy. Pokazałam Cię mojej koleżance, okazało się, że mieszkasz naprzeciwko niej i masz na imię M. Zrobiło się późno, postanowiłam, że pójdę już do domu. A. odprowadziła mnie. Na schodach siedziałeś Ty, chłopak z jeziora - idealny byłeś..

- Cześć wam. A., jak Twoja koleżanka ma na imię?
- W.
- Aha, dobrze wiedzieć.

Odeszłyśmy. Cały czas o Tobie myślałam, nie mogłam przestać myśleć, że spotkałam takiego ślicznego chłopaka. Nawet mama to zauważyła, że taka wesoła jestem, jak nigdy dotąd.

Następnego dnia w szkole A. opowiedziała mi trochę o Tobie. Pamiętam, miałam wtedy fizykę...

Po kilku dniach zostaliśmy parą. Szliśmy wtedy całą paczką na mostek. Złapałeś mnie za rękę, uśmiechnąłeś się do mnie. Zostawili nas na tym mostku samych. Pocałowałeś mnie, byłam w siódmym niebie. Był to piękny, nieśmiały pocałunek... Spytałeś mnie wtedy, patrząc prosto w oczy, czy zostanę Twoją dziewczyną. Bez namysłu zgodziłam się...

Nie będę opisywała każdego dnia związku, bo jest to według mnie zbędne. Opiszę teraz dzień, który najchętniej wyrzuciłabym z pamięci, dzień, w którym zerwałeś ze mną... Nie znam nawet przyczyny, nie wiem, czy to z mojej czy z Twojej winy. I chyba nigdy mi tego nie powiesz... Ale mniejsza o to... Twój kolega napisał mi w SMS’ie: „zrywam”. Nie bardzo wiedziałam, o co chodzi. Nie dopuszczałam myśli, że to napisałeś właśnie Ty - mój ukochany... A jednak. Skończyło się.

Dzisiaj mija 991 dni od dnia, w którym wszystko się zaczęło, zaczęła się miłość. Mogę teraz szczerze powiedzieć, że moje uczucie nie wygasło, nadal Cię kocham.

Kilka dni temu widziałam Cię, widziałam mojego M. Zrozumiałam, że nie mogę tego zostawić, że brakuje mi Ciebie... Pisaliśmy, bałam się, ale wyznałam Ci, że się nie odkochałam. Bałam się Twojej reakcji. Teraz piszemy jak przyjaciele. Napisałeś mi, że mam pamiętać, że mnie nie przekreślasz, ale aktualnie przeżywasz zły okres w życiu, Twój związek się rozpada... Napisałam, że życzę szczęścia i żebyś pamiętał, że zawsze będę na Ciebie czekać...

Nie wiem, czy zrobiłam dobrze czy źle. Nieważne to teraz. Cieszy mnie to, że wyrzuciłam to z siebie, bo już nie wytrzymywałam.

PS: Kocham Cię ;(


Średnia: 4.3/5 Oceniony 28 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Komentarze
samowystarczalna9-03-2010 21:34
To mój pierwszy artykuł, wybaczcie mi, ale i tak się zdziwiłam, że się tu pojawił i aż się ucieszyłam.
A co historii, jest ona niestety prawdziwa ;(.
Napisałam ten artykuł jakiś czas temu, od tego czasu się troszkę zmieniło, spotkałam się z Nim..całowaliiśmy się, potem dowiedziałam się że ma dziewczynę i cały świat legł w gruzach ;((

BezbleAmencholijna9-03-2010 19:35
Zdecydowanie za krótki ten art, mogłaś trochę rozbudować fabułę, bo sam temat jest bardzo ciekawy. Jeśli to historia rzeczywista, życzę szczęścia i dużo siły! ;) Na pewno nie jest łatwo żyć w takiej niepewności.

kanonierka9-03-2010 19:24
moze dojrzał... daj temu jedną szansę, jedną. W imię miłości, o którą trzeba walczyć!

BellaSwan-Cullen9-03-2010 14:53
Ta historia przypomina mi historię mojej przyjaciółki, która zerwała kontakt z tym chłopakiem i od tej pory znów jest szczęśliwa!

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...