Cześć, jestem Paulina. Opowiem wam historię, bo muszę komuś się wygadać.
Pewnego dnia przed moimi imieninami napisał do mnie chłopak - Piotrek. Wysyłał mi buziaczki itp. Na początku nie myślałam o tym, że mogę się w nim zakochać. Pisałam z nim na różne tematy, strasznie fajnie mi się z nim pisało. Z czasem coś do niego poczułam.
On miał dziewczynę, której nie kochał (tak mi mówił). Pisał mi, że jestem fajną i ładną dziewczyną, ale na razie, dopóki jest Ola (jego dziewczyna), nie będziemy mogli ze sobą być. Ja to zrozumiałam, bo wiedziałam, że musi z nią skończyć, zanim ze mną będzie.
Gdy jednak chciał z nią zerwać, ona zagroziła mu, że się powiesi. On spanikował, powiedział, że boi się ją zostawić, bo może sobie coś zrobić. I kiedy mi to napisał, nie pisaliśmy przez tydzień. Aż pewnego dnia mi napisał, że zerwał dla mnie. Poczułam, że on może być tylko mój. Ucieszyłam się.
Postanowiliśmy się więc spotkać. Kiedy nadszedł ten dzień, nie mogłam się doczekać, a z drugiej strony się bałam, czy mu się spodobam. Mimo to zaryzykowałam i doszło do tego spotkania. Całowaliśmy się, rozmawialiśmy, obiecał mi, że będzie ze mną. Jednak gdy wróciłam do domu, poczułam się dziwnie, bo nie znałam go tak dobrze, a całowałam się z nim. Może jest to nienormalne, ale naprawdę się w nim zakochałam.
Następne dni pisaliśmy, aż napisał o swojej byłej. Ona dzwoniła do niego, prosiła, żeby jej nie zostawiał itp. Napisałam mu, że musi postanowić, z kim tak naprawdę chce być.
I zdecydował. Wybrał ją, której „niby” nie kochał. A mnie „niby” kochał.
Zawalił mi się świat. Tak bardzo go kochałam, ale jakoś żyłam dalej. Gdy już byłam na dobrej drodze, by o nim zapomnieć, znów powróciło to uczucie. Spotkałam go przypadkowo na mieście. On napisał mi potem, że mnie widział, a ja mu odpisałam, że ja jego też. Zapytał, czy jestem na niego zła. A co on myśli, że nie? On jednak wiedział, że tak. I pisał mi, że chciał ze mną być, ale nie chciał mnie ranić, więc postanowił się ze mną w ogóle nie wiązać. Pisał, że nie ma dziewczyny i nie ma zamiaru mieć.
Nie wiem, czy mu wierzyć. Już potem do mnie nie pisał. W głębi duszy chciałabym mu się rzucić w ramiona i go przytulić. Ale czy on by tego chciał? Nie mam pojęcia.
Moje uczucie do niego powróciło. Nie wiem, jak sobie teraz poradzę, czy zdołam zapomnieć. Tak bardzo mi go brakuje :(
Dodaj komentarz
Komentarze
bo z twojego opowiadania sądzę, że zupełnie niewiele.
Miłość to nie pisanie na gg, to może być jedynie FASCYNACJA. Urzekł Cię swoją rozmową, wspólnymi tematami.
Ale miłość moja droga to nie internetowa czy telefoniczna wymiana zdań, ale wspólne problemy przede wszystkim i ogromna siła, by je razem pokonać. Żeby kochać kogoś naprawdę, trzeba z tą osobą zjeść przysłowiową beczkę soli.
Myślę, że przesadzasz. Powinnaś być troszkę bardziej dojrzała i nie załamywać się, bo w gruncie rzeczy Ty go nawet nie znasz...