Recenzja: “Płonący Most” – John Flanagan (tom 2 serii “Zwiadowcy”)

zwiadowcy

„Płonący Most” jest drugą częścią serii „Zwiadowcy”. John Flanagan raz jeszcze zabiera nas do krainy Araluen, byśmy wraz z nastoletnim Willem zgłębiali tajniki bycia tytułowym zwiadowcą.Tym razem wydarzenia zmuszają głównego bohatera, by wraz ze swoim przyjacielem Horace’m oraz młodym zwiadowcą Gilanem podjął wyprawę do sąsiedniej Celtii. Zadaniem trójki delegatów jest przekazanie celtyjskiemu władcy prośby o pomoc w walce z wojskami głodnego władzy Morgaratha.
U celu ich podróży sytuacja zaczyna się jednak komplikować. Czy Will poradzi sobie z przeciwnościami losu, gdy u boku zabraknie jego nauczyciela i mentora – Halta?


Fabuła książki jest ciekawa, ale nieskomplikowana. Nie ma co liczyć na wiele równoległych wątków i mrowie niespodziewanych zwrotów akcji. Nie znajdziemy tu miliona życiowych przemyśleń, głębokich opisów wewnętrznych rozterek ani odpowiedzi na odwieczne pytania ludzkości. Czemu jednak ktoś miałby się spodziewać, że to będzie książka filozoficzna? J Do czynienia mamy z powieścią przygodową, a przygody tu co nie miara. Ciekawi również fakt, że autor zdaje się całkiem nieźle orientować w dziedzinie, której się podejmuje – w wielu przypadkach stosuje fachowe nazewnictwo, wyjaśnia dokładne działanie opisywanych przez siebie przedmiotów.

„Zwiadowcy” są jedną z tych serii, w których każdy czytelnik odnajdzie coś dla siebie: przygodę, poświęcenie i przyjaźń. Wartką akcję i emocje. Miłośnikom płci pięknej na pewno spodoba się fakt pojawienia się ładnej Evanlyn, która pewnie jeszcze namiesza w życiu Willa.
Największym i niepodważalnym plusem jest fakt, że książka wchłania czytelnika i bezpowrotnie wysysa z jego życia kolejne godziny. Mało tego, zakończenie wręcz zmusza do sięgnięcia po kolejną część. Jakie to szczęście, że dwa kolejne tomy leżą już na półce, czekając, bym je przeczytał (co zresztą bezzwłocznie uczynię).

Kontynuacje dobrych książek zazwyczaj stają przed trudnym zadaniem dorównania swoim poprzednikom. „Płonący Most” nie jest wyjątkiem. I powiem Wam, że spełnia pokładane w niej nadzieje. Autor stanął na wysokości zadania serwując nam mnóstwo dynamicznej akcji, przyprawionej wciągającą fabułą i podanej niezwykle lekko i przystępnie. Wszystko to sprawia, że czytanie „Zwiadowców” to czysta przyjemność, której nie chce się przerywać.

endriu


dodajdo.com

Skomentuj!