<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Nastolatek.pl News &#187; Nowości wydawnicze</title>
	<atom:link href="http://nastolatek.pl/news/kategoria/warte-uwagi/nowosci-wydawnicze/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://nastolatek.pl/news</link>
	<description>Wiadomości vortalu Nastolatek.pl</description>
	<lastBuildDate>Mon, 30 Aug 2010 12:27:48 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Wczesna jesień z Jaguarem &#8211; Zapowiedzi wydawnicze</title>
		<link>http://nastolatek.pl/news/2010/08/30/wczesna-jesien-z-jaguarem-zapowiedzi-wydawnicze/</link>
		<comments>http://nastolatek.pl/news/2010/08/30/wczesna-jesien-z-jaguarem-zapowiedzi-wydawnicze/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2010 12:27:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>endriu</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Warte uwagi]]></category>
		<category><![CDATA[błękitnokrwiści]]></category>
		<category><![CDATA[córka laguny]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo]]></category>
		<category><![CDATA[Henry Chancellor]]></category>
		<category><![CDATA[jaguar]]></category>
		<category><![CDATA[john flanagan]]></category>
		<category><![CDATA[Klucze do repozytorium]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[melissa de la cruz]]></category>
		<category><![CDATA[Michelle Lovric]]></category>
		<category><![CDATA[nowość]]></category>
		<category><![CDATA[Okup za Eraka]]></category>
		<category><![CDATA[patronat]]></category>
		<category><![CDATA[Sarah Prineas]]></category>
		<category><![CDATA[Ukryty Świat]]></category>
		<category><![CDATA[zapowiedź]]></category>
		<category><![CDATA[zwiadowcy]]></category>
		<category><![CDATA[Złodziej magii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nastolatek.pl/news/?p=1266</guid>
		<description><![CDATA[Michelle Lovric Córka Laguny The Undrowned Child tłum: Grzegorz Komerski ISBN: 978-83-76-86-019-0 Oprawa miękka, ok. 400 str. Cena ok. 34,90 15 września 2010 Jedynie ktoś, kto otarł się o śmierć, może spojrzeć za zasłonę światów&#8230; Koniec XIX wieku – czas rozumu i triumfu logiki nad porywami serca, era postępu. Jednak przyszłość Wenecji, maluje się w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: right;"><a href="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/corka-laguny-72-ww1.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1268" title="corka laguny 72 ww" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/corka-laguny-72-ww1-202x300.jpg" alt="" width="202" height="300" /></a><br />
<strong>Michelle Lovric<br />
Córka Laguny</strong><br />
The Undrowned Child<br />
tłum: Grzegorz Komerski<br />
ISBN: 978-83-76-86-019-0<br />
Oprawa miękka, ok. 400 str.<br />
Cena ok. 34,90<br />
<strong>15 września 2010</strong></p>
<p style="text-align: left;"><strong>Jedynie ktoś, kto otarł się o śmierć, może spojrzeć za zasłonę światów&#8230;</strong></p>
<p style="text-align: left;"><strong> </strong>Koniec XIX wieku – czas rozumu i triumfu logiki nad porywami serca, era postępu. Jednak przyszłość Wenecji, maluje się w ciemnych barwach. Wezbrane wody kanałów grożą zatopieniem najpiękniejszego z miast.</p>
<p style="text-align: left;">Wśród najtęższych umysłów, które debatują jak zapobiec katastrofie, są również rodzice dwunastoletniej Teodory. Nikt z przybyłych do miasta uczonych nie wątpi, że zacne grono szybko znajdzie naukowe rozwiązanie problemu. I nikt z nich nie wie, że takiego rozwiązania nie ma&#8230;</p>
<p style="text-align: left;">Wenecja żyje podwójnym życiem, łączy dwa odmienne światy. Ten drugi – w którym gromady duchów patrolują uliczki, syreny plotkują, a bibliotekarze zamieniają się w koty, widzialny jest tylko dla nielicznych. Wśród wybrańców jest Teodora, dziecko z przepowiedni, dziewczynka, która otarła się o śmierć&#8230; Tylko Teo, swobodnie przekraczająca granicę światów, może rzucić wyzwanie szukającej pomsty złej istocie i ocalić Wenecję przed zagładą.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>Michelle Lovric</strong> to brytyjska pisarka, autorka powieści historycznych na stałe związana z Wenecją. Debiutowała w 2001 roku książką „Carnevale”, a trzecia z jej powieści, „The Remedy” została nominowana do prestiżowej nagrody Orange Prize. „Córka Laguny”, bardzo dobrze przyjęta przez krytyków i czytelników nowoczesna, liryczna baśń o magii, odwadze i zemście, jest jej pierwszym tytułem skierowanym do młodego czytelnika. Na listopad 2010 zapowiedziano wydanie drugiej części przygód Teodory, „The Mourning Emporium”.</p>
<p style="text-align: left;"><strong>Z recenzji prasowych:</strong></p>
<p style="text-align: left;">Oszałamiający debiut! „Undrowned child” łączy cechy baśni i powieści historycznej, to przepiękna, pełna życia książka.<br />
<em>Jack Hope, Bookseller’s Choice, The Bookseller</em></p>
<p style="text-align: left;">Duchy, syreny, śmierć i żądza zemsty, wreszcie ogromna odwaga – zniewalająca książka. Jedna z tych, które absolutnie musisz przeczytać!<br />
<em>Sue Chambers, Waterstone’s, Harrods</em></p>
<p style="text-align: left;">Ta tajemnicza, osadzona w historycznej (choć nie do końca) Wenecji, jest pięknie napisana, oryginalna i bardzo wciągająca.<br />
<em>Daniel Hahn, The Independent</em></p>
<p style="text-align: left;">Epicka i bardzo nastrojowa opowieść, która łączy historię Wenecji z magią. Sugestywny, liryczny styl i piękne, drobiazgowe opisy sprawiają, że pod piórem autorki, ulice Wenecji zdają się tętnić życiem. To książka, która wciąga od pierwszej strony.<br />
<em>Best New Books for Children</em></p>
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;"><strong>Melissa de la Cruz<a href="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/dziedzictwo-72.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-1270" title="dziedzictwo 72" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/dziedzictwo-72-202x300.jpg" alt="" width="202" height="300" /></a><br />
Dziedzictwo</strong><br />
(Błękitnokrwiści – tom IV)<br />
Van Alen Legacy<br />
tłum. Małgorzata Kaczarowska<br />
ISBN: 978-83-76-86-027-5<br />
stron. ok. 350<br />
cena: 34,90<br />
<strong>22 września 2010</strong></p>
<p>Lawrence Van Alen nie żyje. Winną jego śmierci uznano Schuyler, córkę Allegry, wnuczkę Lawrence’a i ostatnią nadzieję błękitnokrwistych&#8230; Schuyler ucieka przed starszyzną i stara się wyrzucić z pamięci imię Jacka. Na próżno. Gdy wydaje się jej, ze podjęła właściwą decyzję, ten, który jest Abaddonem, Aniołem Zagłady, przewraca jej świat do góry nogami. Czy naprawdę dla tej miłości warto umrzeć? Czy przeznaczeniem Schuyler jest popełnić te same błędy, które popełniła kiedyś jej matka?<br />
Bliss ledwie pamięta własne imię. Jest czirliderką. Sympatyczną dziewczyną z Teksasu. Uczennicą Duchesne&#8230; Srebrnokrwistą? Co robiła przez ostatnie miesiące? Czym się stała? Zwodzona głosem Lucyfera, który traktuje jej ciało jak marionetkę, ze wszystkich sił stara się odzyskać swoje życie i odkryć prawdę o własnym pochodzeniu. Prawdę, która może ją uleczyć lub zniszczyć.<br />
Ze wszystkich błękitnokrwistych, tylko Mimi wydaje się szczęśliwa. Podróżuje, tropi, knuje. Jest sobą. W pogoni za Jordan, młodszą siostrą Bliss, która okazała się Obserwatorem, towarzyszy jej Kingsley Martin – człowiek, który skazał Mimi na śmierć.<br />
Czas błękitnokrwistych właśnie się dopełnia&#8230;</p>
<p><strong>„Błękitnokrwiści”</strong> to obecnie jedna z najpopularniejszych serii o wampirach, jakie ukazują się na polskim rynku. Unikalne połączenie powieści gotyckiej, wątku upadłych aniołów oraz klimatu rodem z serialu „Seks w wielkim mieście” sprawiło, że od czasu premiery w marcu 2010 roku, seria zyskała grono fanek nie tylko wśród młodzieży, ale również dorosłych kobiet.</p>
<p><strong>Melissa de la Cruz</strong>, amerykańska pisarka i dziennikarka, jest autorką wielu poczytnych książek dla młodego czytelnika (bestsellerowa, również w Polsce seria o au pairs), jak również stałą korespondentką „New York Timesa”, „Cosmopolitan”, czy „Vogue”.</p>
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: right;"><strong><a href="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/Zlodziej-magii-72.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1271" title="Zlodziej magii 72" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/Zlodziej-magii-72-230x300.jpg" alt="" width="230" height="300" /></a>Sarah Prineas<br />
Złodziej magii</strong><br />
(Trylogia Złodziej Magii – tom I)<br />
The Magic Thief<br />
tłum.: Ewa Bobocińska<br />
ISBN: 978-83-76-86-022-0<br />
Stron: ok. 400<br />
Wiek: 8+<br />
Cena: 32,90<br />
<strong>22 września 2010</strong></p>
<p style="text-align: left;"><strong> </strong>Pierwszy tom wciągającej, wypełnionej akcją trylogii dedykowanej młodszym miłośnikom fantasy.</p>
<p>Conn powinien był zginąć, gdy podwędził z kieszeni potężnego czarodzieja Nevery’ego jego najcenniejszy artefakt – locus magicalicus, magiczny kamień służący do magazynowania mocy i zaklęć. Ale jakimś cudem Conn przeżył! Zaskoczony i zaintrygowany Nevery postanawia przyjrzeć się bliżej chłopcu. Conn zostanie jego uczniem pod jednym warunkiem – przed upływem miesiąca musi znaleźć własny locus magicalicus. Jednak powracający z wieloletniego wygnania Nevery nie znalazł się w Wellmet przypadkiem. Ktoś okrada miasto i jego mieszkańców z magicznej energii. Gdy śledztwo Nevery’ego nie przynosi rezultatów, z pomocą przychodzi mu Conn&#8230; Któż inny lepiej wytropi złodzieja niż drugi złodziej?</p>
<p><strong>Z recenzji prasowych:</strong></p>
<p>Kapitalna narracja w wykonaniu młodego bohatera wynosi książkę wysoko ponad inne w tym gatunku!<br />
<em>Kirkus Revievs</em></p>
<p>Przepyszna lektura! Młodzi czytelnicy będą zachwyceni tym, że Conn często wie odrobinę więcej niż jego mistrz i na pewno zapragną dowiedzieć się, czego jeszcze nauczy się o magii młody kieszonkowiec.<br />
<em>Booklist</em></p>
<p>Wspaniała książka! Ci, którzy sięgnęli po pierwszy tom, na pewno wrócą po więcej.<br />
<em>The Bulletin of the Center for Children&#8217;s Books</em></p>
<p style="text-align: left;"><strong>Henry Chancellor<a href="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/TomS_UkrytySwiat_72.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-1273" title="TomS_UkrytySwiat" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/TomS_UkrytySwiat_72-205x300.jpg" alt="" width="205" height="300" /><br />
</a>Ukryty Świat </strong><br />
Remarkable adventures of Tom Scatterhorn. The Hidden World<br />
Seria: Niezwykłe przygody Tomka Scatterhorna<br />
Tłumaczenie: Stanisław Kroszczyński<br />
ISBN: 978-83-76-86-016-9<br />
Stron: ok. 380<br />
Cena 34,90 zł</p>
<p>Dwunastoletni Tomek, syn zagorzałych podróżników, powrócił wreszcie do muzeum, które teraz należy do niego. Chłopak ma nadzieję, ze po mrożących krew w żyłach przygodach, otworzy wreszcie niezwykłą ekspozycję i zazna choć odrobiny spokoju&#8230; Nic z tego!<br />
Pewnego dnia w muzeum pojawia się tajemnicza Pearl Smoot, a wraz z nią kłopoty. Dziewczyna twierdzi, że znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Twierdzi także, ze dawny wróg Tomka, don Gervase Askary, porwał jej rodzinę, i, co jeszcze bardziej niepokojące, więzi również państwa Scatterhorn. Tomek i Pearl wyruszają na ryzykowną misję, której stawką jest życie ich najbliższych. Nim osiągną swój cel i odkryją zamiary okrutnego dona Gervasy’ego, czeka ich wiele niebezpiecznych przygód. Królestwo ich śmiertelnego wroga jest świetnie ukryte i trzeba nie lada odwagi, by przebyć długą drogę z bezpiecznego domu do egzotycznego świata niezwykłych roślin i stworzeń&#8230;</p>
<p><strong>Henry Chancellor</strong>, znany dokumentalista i autor licencjonowanej biografii Jamesa Bonda, urodził się w Wielkiej Brytanii i z wykształcenia jest historykiem. Znakomita seria o Muzeum Scatterhornów to jego debiut w dziedzinie literatury młodzieżowej.</p>
<p style="text-align: right;"><strong><a href="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/Okup-za-Eraka-prev.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1274" title="Okup za Eraka prev" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/Okup-za-Eraka-prev-195x300.jpg" alt="" width="195" height="300" /></a>John Flanagan<br />
Okup za Eraka</strong><br />
Zwiadowcy tom 7<br />
Erak’s Ransom<br />
Tłum: Stanisław Kroszczyński<br />
ISBN: 978-83-76-86-023-7<br />
Stron. ok. 400<br />
Cena ok.: 34,90<br />
<strong>Premiera: 6 października 2010</strong></p>
<p>Siódmy tom fantastycznej serii Johna Flanagana, która sprzedała się na świecie w wielomilionowym nakładzie i od czasu premiery nie schodzi z listy bestsellerów „New York Timesa”. Rozgrywający się niedługo po wydarzeniach opisanych w „Bitwie o Skandię”, „Okup za Eraka” jest chronologicznie wcześniejszy niż „Czarnoksiężnik z Północy” oraz „Oblężenie Macindaw”.</p>
<p>Marzenie Willa wreszcie się spełniło. Po długiej, pełnej niebezpiecznych przygód nauce, otrzymał wreszcie odznakę królewskiego zwiadowcy&#8230; Araluen zawarł właśnie przymierze z wojowniczymi Skandianami, jednak pakt staje pod znakiem zapytania, gdy przywódca wojowników Północy znika, porwany przez tajemnicze pustynne plemię. Will, Halt, Gilan, Evanlyn, Horace i Svengal ruszają tropem Aridianów, aż na bezlitosną, spaloną słońcem pustynię. Od tego, czy uda im się uwolnić Eraka, zależy przyszłość Araluenu. Ale bezmierne, pozbawione życia piaski rządzą się własnymi prawami, a zasady, które obowiązują na ziemiach koczowników nie są tymi, których nauczył się Will&#8230; Obcy na obcej ziemi, bohaterowie muszą zmierzyć się nie tylko z porywaczami, ale stawić czoła burzom piaskowym i koszmarnemu gorącu, które przemieniło krainę Aridianów w piekło – piekło, w którym nic nie jest takie, jakim wydaje się na pierwszy rzut oka.</p>
<p>„Zwiadowcy” to unikalny przykład serii czytanej z równym zainteresowaniem zarówno przez młodzież, jak i starsze pokolenie. Bezpretensjonalne, pełne humoru i promujące pozytywne wartości książki mają w Polsce liczne grono oddanych wielbicieli. Z ich inicjatywy powstała między innymi strona internetowa dedykowana serii oraz zrzeszające fanów forum.</p>
<p><strong>Melissa de la Cruz<a href="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/Klucze-do-repozytorium.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-1275" title="Klucze do repozytorium" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/Klucze-do-repozytorium-197x300.jpg" alt="" width="197" height="300" /></a><br />
Klucze do repozytorium</strong><br />
(„Błękitnokrwiści” – dodatek)<br />
Keys to Repository<br />
tłum. Małgorzata Kaczarowska<br />
ISBN: 978-83-76-86-031-2<br />
stron. ok. 220<br />
cena ok. 29,90<br />
<strong>6 października 2010</strong></p>
<p>Wygnani z niebios, przeklęci przez Boga, trwają na ziemi, pijąc krew śmiertelnych. Elita elit, twarze z pierwszych stron gazet, wampiry z Manhattanu&#8230; Nieśmiertelni, którym grozi zagłada.</p>
<p>Życie Schuyler, Jacka, Mimi i Bliss toczy się własnymi torami. Kruche sojusze, seria tajemniczych morderstw, zakazana miłość&#8230; Kim są naprawdę ci, którzy żyją setki i tysiące lat, ci, którzy odradzają się pod różnymi postaciami, którzy noszą różne imiona i zmieniają twarze jak karnawałowe maski? Głęboko pod ziemią, za zamkniętymi drzwiami, znajduje się repozytorium – miejsce, gdzie, skryte przed oczyma niepożądanych gości, spoczywają dokumenty i świadectwa.</p>
<p>Część z nich za chwilę ujrzy światło dzienne&#8230; Nieznane wydarzenia, urywki historii, zaginione oficjalnie listy i tajne dokumenty, one właśnie składają się na „Klucze do repozytorium” – klucze do tajemnicy błękitnokrwistych.</p>
<p>_____________________________________________________________________________________</p>
<p><strong>„Klucze do repozytorium” </strong>to zbiór luźnych tekstów, opowiadań, korespondencji i dokumentów przybliżających czytelnikom historię postaci występujących w serii „Błękitnokrwiści” i odsłaniających rąbka tajemnicy o historii niezwykłej rasy. Opatrzona licznymi detalami graficznymi, skomponowana w oryginalny sposób, książka skierowana jest do tych, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej o Schuyler, Mimi, Jacku, czy tajemniczej Allegrze.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nastolatek.pl/news/2010/08/30/wczesna-jesien-z-jaguarem-zapowiedzi-wydawnicze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Błękitnokrwiści: Dziedzictwo&#8221; &#8211; fragment</title>
		<link>http://nastolatek.pl/news/2010/08/28/blekitnokrwisci-dziedzictwo-fragment/</link>
		<comments>http://nastolatek.pl/news/2010/08/28/blekitnokrwisci-dziedzictwo-fragment/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Aug 2010 15:43:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>endriu</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Warte uwagi]]></category>
		<category><![CDATA[błękitnokrwiści]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo]]></category>
		<category><![CDATA[fragment]]></category>
		<category><![CDATA[jaguar]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[melissa de la cruz]]></category>
		<category><![CDATA[nowość]]></category>
		<category><![CDATA[patronat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nastolatek.pl/news/?p=1250</guid>
		<description><![CDATA[Premiera czwartego tomu &#8222;Błękitnokrwistych&#8221; co prawda dopiero 22 września, jednak my już dziś przedstawiamy wam fragment powieści Melissy de la Cruz. Miłej lektury! Melissa de la Cruz, Dziedzictwo &#8211; fragment O dziesiątej wieczorem zaczęli przybywać pierwsi goście. Flotylla wynajętych autentycznych dżonek, zgodnie z orientalną tematyką przyjęcia, płynęła w dostojnej procesji. Na masztach powiewały sztandary z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: right;"><em><a href="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/dziedzictwo.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1254" title="dziedzictwo" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/dziedzictwo-216x300.jpg" alt="" width="216" height="300" /></a></em></p>
<p style="text-align: left;"><strong>Premiera czwartego tomu &#8222;Błękitnokrwistych&#8221; co prawda dopiero 22 września, jednak my już dziś przedstawiamy wam fragment powieści Melissy de la Cruz. Miłej lektury!</strong></p>
<p style="text-align: right;"><em>Melissa de la Cruz, Dziedzictwo &#8211; fragment</em></p>
<p>O dziesiątej wieczorem zaczęli przybywać pierwsi goście.<br />
Flotylla wynajętych autentycznych dżonek, zgodnie z orientalną tematyką przyjęcia, płynęła w dostojnej procesji. Na masztach powiewały sztandary z herbami największych europejskich rodów. Habsburgowie. Burbonowie. Sabaudowie. Liechtensteinowie. Sachsen-Coburgowie. Błękitnokrwiści, którzy woleli pozostać wierni Staremu Światu niż szukać nowej ojczyzny za oceanem.<br />
Schuyler stała na warcie wraz z zastępem kelnerek czekających wzdłuż schodów. Miała nadzieję, że wygląda po prostu jak jedna z bezimiennych kukiełek. Każda z nich trzymała inny poczęstunek: różowy cosmopolitan w kieliszkach do martini, puchary z najlepszym burgundem i bordeaux z należących do gospodyni winnic w Montrachet, a dla abstynentów woda mineralna z plasterkami cytryny. Na ciężkiej tacy Schuyler stały smukłe kieliszki szampana, pełne jasnozłotych bąbelków.<br />
Słyszała trzepoczące na wietrze liczne żagle. Niektóre dżonki naśladowały wyglądem smocze łodzie, ozdobione pozłacanymi łuskami i głowami o przejrzystych, szmaragdowych oczach. Inne przerobiono na „okręty wojenne”, a z ich burt wystawały barwne „armaty”. Ogromna królewska parada, jednocześnie zbytkowna i piękna. Zauważyła coś jeszcze: herby na sztandarach poruszały się, zmieniając w zależności od światła, przekształcając się w płynnym tańcu kształtów i barw.<br />
– Widziałaś? – zwróciła się do stojącej obok dziewczyny.<br />
– Co niby? Bogaczy w obciachowych łódkach? – parsknęła kelnerka, patrząc na nią z powątpiewaniem. W tym momencie<br />
Schuyler uświadomiła sobie, że lśniące symbole są widoczne tylko dla obdarzonych wampirzym wzrokiem. To były sigule błękitnokrwistych, pochodzące ze świętego języka.<br />
Omal się nie zdradziła, ale na szczęście nikt niczego nie zauważył.<br />
Jej wargi zadrżały, poczuła, jak całe jej ciało sztywnieje, kiedy goście zeszli na nabrzeże i zbliżyli się do kelnerek. Co będzie, jeśli ktoś ją rozpozna? Jeśli na przyjęcie zawita ktoś ze Zgromadzenia Nowojorskiego? Co wtedy? Szaleństwem było sądzić, że jej i Oliverowi może się udać coś takiego. Przecież na pewno pojawią się venatorzy. Jeśli ktokolwiek spośród błękitnokrwistych rozpozna ją, zanim zdąży przedstawić swoją prośbę hrabinie, nie będzie miała najmniejszych szans. Co wtedy się z nimi stanie? Bała się nie tyle o siebie, ile o Olivera. Obawiała się tego, co wampiry mogą zrobić z zausznikiem, którego istnienia sobie nie życzą.<br />
Należało mieć nadzieję, że goście pozostaną równie obojętni, jak wyglądają – kolejna porcja goniącej za przyjemnościami śmietanki towarzyskiej, jak to zauważyła jej koleżanka z pracy. To, że byli nieśmiertelni, nie znaczyło, że nie cieszyli się drobiazgami. Schuyler starała się nie gapić na kobiety, z których większość wyglądała jeszcze bardziej fantastycznie od łódek. Damy były przebrane za japońskie gejsze z upudrowanymi biało twarzami i w kolorowych kimonach, chińskie cesarzowe w ozdobionych frędzlami, szpiczastych, czerwono-złotych nakryciach głowy, lub perskie księżniczki z prawdziwymi klejnotami przylepionymi na czołach. Znana z ekstrawaganckiej garderoby niemiecka znakomitość przebrała się za pagodę – ciężki, metalowy kostium nie pozwalał jej chodzić ani usiąść przez cały wieczór. Wytoczyła się z łodzi na wózku elektrycznym, a Schuyler zapomniała na moment o zdenerwowaniu i omal nie wybuchnęła śmiechem, widząc, jak arcyksiężna omal nie skosiła grupy kelnerek niosących bliny z kawiorem.<br />
Mężczyźni mieli na sobie mundury carskich oficerów, cienkie, długie wąsy jak doktor Fu Manchu oraz turbany. Wszystko to było całkowicie niepoprawne politycznie, a przy tym niesamowicie wspaniałe i anachroniczne. Jeden z gości, prezes największego europejskiego banku, wytoczył się z łodzi w ogromnej futrzanej czapie i aksamitnej pelerynie obramowanej wilczurą. W sierpniu! Musiał niemal dusić się w upale, ale – podobnie jak dama w pagodzie, która nie mogła siedzieć – cierpiał, żeby zostać zauważonym. Schuyler miała nadzieję, że to cierpienie mu się opłacało.<br />
Wśród zgromadzonych krążyli także familianci, których zdradzały małe, dyskretne blizny u nasady szyi. Poza tym byli równie odświętnie przyodziani i praktycznie nieodróżnialni od wampirów.<br />
Nocne powietrze było czyste i balsamiczne. Z rotundy dobiegały dźwięki cytr, charakterystyczne, wysokie zawodzenie – a kolejka dżonek czekających, by wysadzić na brzeg wystrojonych pasażerów, cały czas rosła. Wepchnęło się w nią kilka motorówek, wiozących błękitnokrwistą młodzież w kostiumach znacznie śmielszych niż stroje starszego pokolenia. Jedna z dziewcząt, córka rosyjskiego ministra finansów, miała na sobie tylko metalowe taśmy i udrapowany strzęp czarnego szyfonu. Inna wysmukła nimfa nosiła półprzejrzystą kolczugę. Oczywiście chłopcy wystroili się w czarne jedwabie skrytobójców ninja lub zbroje samurajskie z ozdobnymi katanami.<br />
Kiedy jej taca się opróżniła, Schuyler ruszyła z powrotem.<br />
Po drodze rzuciła okiem na piętro i zobaczyła Olivera przygotowującego turkusowe koktajle ozdobione syczącymi zimnymi ogniami.<br />
Skinął jej głową, więc wiedziała, że ją zauważył. Rzuciła tacę w jakiś ciemny kąt i szybko przeszła przez główny hol do zagrodzonej linami części mieszkalnej. Tu właśnie ona i Cordelia zatrzymywały się podczas dawnych wizyt. Łazienka mieściła się po prawej stronie, za freskiem przedstawiającym porwanie Sabinek.<br />
Nikogo w niej nie było. Schuyler zamknęła drzwi na klucz i wzięła głęboki oddech. Pierwszy krok planu miała za sobą.<br />
Udało im się wkręcić na przyjęcie. Teraz przyszedł czas na krok drugi.<br />
Rozpuściła włosy i zrzuciła kolejne warstwy stroju kelnerki. Wyjęła spod umywalki mały plecaczek, który wcześniej tam schowała. Wyciągnęła jego zawartość i przebrała się w sari z lśniącego, różowego jedwabiu, ozdobionego brylancikami. Oliver pomógł jej wybrać je w sklepie w 10. arrondissement. Uparł się, żeby je kupić, mimo że było nieprzyzwoicie drogie.<br />
Jedwab ułożył się elegancko na jej nagich ramionach, a intensywny róż ładnie kontrastował z długimi, kruczoczarnymi włosami. Przejrzała się w lustrze. Była szczuplejsza niż kiedykolwiek: brak snu i poczucia bezpieczeństwa zmieniłyby w ten sposób każdego. Jej kości policzkowe, zawsze wystające, były teraz jeszcze bardziej uwydatnione, jak krawędź ostrza. Intensywna barwa sari udzieliła się jej policzkom, a klejnoty migotały w świetle. Wciągnęła brzuch, chociaż jej kości biodrowe wystawały wyraźnie nad przynależnymi do stroju luźnymi szarawarami.<br />
Z plecaka wyjęła także malutką kosmetyczkę i zaczęła nakładać makijaż. Upuściła puderniczkę na podłogę i dopiero w tym momencie zauważyła, że jej ręce znowu drżą.<br />
Nie była na to gotowa. Ile razy próbowała zastanowić się nad tym, co zamierza zrobić i o co poprosić, zaczynała się dusić.<br />
Co będzie, jeśli hrabina odeśle ją z kwitkiem? Nie może uciekać całą wieczność, prawda?<br />
Jeśli hrabina nie udzieli im audiencji, nie będą mieli dokąd iść.<br />
Ponad wszystko Schuyler pragnęła wrócić do domu. Chciała być w miejscu, w którym mieszkali jej dziadkowie. Z powrotem w małej sypialni z obłażącą farbą i brzęczącym grzejnikiem.<br />
Straciła już cały rok nauki. W przyszłym miesiącu w Duchesne zacznie się nowy rok szkolny. Chciała wrócić do tamtego życia, chociaż wiedziała, że jest już dla niej stracone. Nawet jeśli Zgromadzenie Europejskie udzieli jej azylu, to nie oznacza, że będzie mogła wrócić do Nowego Jorku.<br />
Na zewnątrz zespół grał Thriller Michaela Jacksona z towarzyszeniem muzyki bhangra i cymbałów. Wepchnęła zwinięty w torbie strój kelnerki do kosza na śmieci, a potem wyszła z łazienki, prześlizgując się przez pluszowe liny.<br />
– Szampana? – zaproponowała kelnerka. Na szczęście nie pamiętała Schuyler ze wspólnej podróży autokarem.<br />
– Nie, dziękuję – odmówiła Schuyler.<br />
Przebrana za hinduską księżniczkę ruszyła w stronę schodów. Niosła głowę wysoko, chociaż jej gardło ściskał strach. Była gotowa na spotkanie tego, co miała przynieść ta noc, miała tylko nadzieję, że nie będzie musiała czekać zbyt długo.</p>
<p>- Popatrzcie tylko – mruknął Oliver, podchodząc od tyłu i kładąc ciepłą dłoń na odsłoniętym biodrze Schuyler. Odwróciła się ku niemu z lekkim uśmiechem i położyła rękę na jego dłoni, tak że praktycznie znalazła się w jego ramionach. Cokolwiek wydarzy się dzisiaj, mieli w każdym razie siebie nawzajem. Dla obojga było to wielkim pocieszeniem.<br />
– Ty też nieźle wyglądasz – odparła. Oliver nosił strój mongolskiego księcia, ozdobiony złotym brokatem kaftan do jazdy konnej i biały turban na jasnobrązowych włosach.<br />
W odpowiedzi Oliver podniósł jej ozdobioną klejnotami dłoń i przycisnął do ust, aż poczuła rozkoszny dreszcz. Jej przyjaciel i familiant. Stanowili drużynę. Niepokonani jak Los Angeles Lakers – pomyślała Schuyler. Kiedy się denerwowała, zawsze przychodziły jej do głowy głupie dowcipy.<br />
– Co to? – Poczuła, że Oliver wkłada jej coś w dłoń.<br />
– Znalazłem to wcześniej w ogrodzie – pokazał jej zgniecioną czterolistną koniczynkę. – Na szczęście.<br />
Nie potrzebuję szczęścia, mam ciebie – chciała powiedzieć, ale wiedziała, że Oliver uzna takie słowo za pretensjonalne. Wzięła więc koniczynę i wsunęła ją w sari.<br />
– Zatańczymy? – zapytał, kiedy umilkły dźwięki bhangra popu, a orkiestra zaczęła grać Norwegian Wood Beatlesów, w rytmie walca.<br />
Wyprowadził ją na środek parkietu w wielkiej sali balowej, przylegającej do dziedzińca. Salę ozdabiały girlandy chińskich lampionów, delikatnych, rozświetlonych kul, wyglądających nie na miejscu na tle klasycznej architektury francuskiej. Niewiele osób tańczyło, a Schuyler niepokoiła się, że mogą wyglądać podejrzanie, młodsi o kilkadziesiąt lat od innych par na parkiecie.<br />
Ale zawsze uwielbiała tę piosenkę, będącą nie tyle piosenką miłosną, ile jej przeciwieństwem. I once had a girl, or should I say, once she had me. I była zachwycona tym, że Oliver chce zatańczyć. Wyciągnął ramiona, a gdy podeszła do niego, opierając mu głowę na ramieniu, objął ją w talii. Żałowała, że nie mogą tańczyć przez cały wieczór. Tak miło było cieszyć się chwilą, jego bliskością, udawać przez moment, że są tylko dwojgiem zakochanych i nikim poza tym.<br />
Oliver prowadził ją gładko i pewnie przez kolejne tańce – zawdzięczał to obowiązkowym lekcjom tańca towarzyskiego organizowanym przez jego mającą obsesję na punkcie etykiety matkę. Schuyler czuła się pełna wdzięku jak balerina.<br />
– Nie wiedziałam, że umiesz tańczyć – uśmiechnęła się.<br />
– Nigdy nie pytałaś – odparł, obracając nią tak, że jedwabne szarawary zafalowały z wdziękiem wokół jej kostek.<br />
Przetańczyli jeszcze dwie piosenki – wpadającego w ucho poloneza i popularny przebój rap. Muzyka stanowiła schizofreniczną mieszankę kultury niskiej i wysokiej, od Mozarta do M.I.A. i od Bacha do Beyoncé. Schuyler zaczęła się naprawdę dobrze bawić. A potem muzyka nagle ucichła, więc obejrzeli się, by sprawdzić, co jest tego przyczyną.<br />
– Hrabina Paryża, Izabela Orleańska – zaanonsował dyrygent, a do sali wkroczyła imponująca, piękna mimo zaawansowanego wieku kobieta o czarnych jak węgiel włosach i królewskiej postawie. Była przebrana za Królową Saby, z diademem ze złota i lapis-lazuli. Na grubym złotym łańcuchu prowadziła czarną panterę w wysadzanej brylantami obroży.<br />
Schuyler wstrzymała oddech. A więc to była hrabina. Perspektywa proszenia tej kobiety o azyl wydała jej się nagle jeszcze bardziej ryzykowna niż do tej pory. Spodziewała się pulchnej starszej pani, może nawet trochę zaniedbanej – staruszki w pastelowej garsonce i ze stadem corgi. Ale ta dama była wyrafinowana i szykowna, wydawała się odległa i niedostępna niczym bogini. Dlaczego miałby ją obchodzić los Schuyler?<br />
Ale może mimo wszystko hrabina tylko sprawia wrażenie władczej i nieprzystępnej. Ostatecznie to przyjęcie nie było dla niej przyjemne. Schuyler zastanawiała się, czy hrabina odczuwa smutek z powodu utraty domu. Hôtel Lambert od pokoleń stanowił własność jej rodziny. Schuyler wiedziała, że ostatni globalny kryzys finansowy dotknął nawet największe rody i najbogatsze rodziny. Majątek Hazard-Perrych okazał się dobrze zainwestowany: Oliver powiedział jej, że wycofali się z giełdy na długo przed krachem. Ale Schuyler słyszała, że na całym Upper East Side trwały licytacje biżuterii, wycena dzieł sztuki i likwidacja portfoliów. Tak samo było w Europie. Żaden z błękitnokrwistych rodów nie mógł pozwolić sobie na zakup pałacu Hôtel Lambert. W grę wchodził jedynie koncern.<br />
Hrabina pożegnała gestem zgromadzonych w sali balowej gości, którzy odpowiedzieli gromkimi oklaskami. Schuyler i Oliver bili brawo tak samo gorliwie, jak wszyscy. A potem Izabela opuściła salę, muzyka znowu zabrzmiała, a napięcie opadło.<br />
Dało się słyszeć zbiorowe westchnienie ulgi.<br />
– Więc co powiedział baron? – zapytała Schuyler, gdy Oliver prowadził ją w tańcu na bok sali.<br />
Baron de Coubertin był sługą hrabiny i jej osobistym zausznikiem, tak jak Oliver był zausznikiem Schuyler. Anderson powiedział im, że audiencja u hrabiny będzie możliwa tylko za jego wstawiennictwem. On był kluczem do wysłuchania ich prośby – bez jego zgody nie zdołają się nawet zbliżyć do hrabiny. Plan zakładał, że Oliver przedstawi się mu, kiedy tylko baron pojawi się na przyjęciu, zatrzymując go zaraz po zejściu z łodzi.<br />
– Niedługo się przekonamy – Oliver wyglądał na pełnego obaw. – Nie oglądaj się. Właśnie do nas idzie.</p>
<p>Baron de Coubertin był ubrany w pełną zbroję bojową Huna Attyli, z łukiem i kołczanem strzał przewieszonym przez ramię, a także tarczą i włócznią. Na głowie miał perukę z długimi, czarnymi włosami i szpiczasty hełm. Nosił też fałszywą brodę. Zbliżył się do nich z przerażającym grymasem na twarzy i poklepał Schuyler po ramieniu.<br />
– La contesse voudrait que vous me suiviez, s’il vu plait. – Hrabina prosi, aby pani udała się ze mną.<br />
Obrócił się na pięcie. Schuyler i Oliver ruszyli za nim, ale baron ich zatrzymał.<br />
– Hrabina spotka się jedynie z panną Van Alen – powiedział perfekcyjnym angielskim, patrząc surowo na Olivera, jakby stanowił zawadę. – Pan zostanie tutaj.<br />
Schuyler skinęła głową, tłumiąc protesty Olivera.<br />
– Nic mi nie będzie. Potem się spotkamy – powiedziała. – Nie martw się.<br />
Czuła spojrzenia innych gości, oglądających się za nimi. Z kim rozmawia baron? Kim jest ta dwójka? Stawali się podejrzani. Musieli zejść z widoku, zanim ktoś zwróci na nich uwagę.<br />
– Mam się nie martwić? Ale wtedy nie będę miał nic do roboty – Oliver uniósł brwi.<br />
– Poradzę sobie – zapewniła go Schuyler.<br />
– Właśnie o to się martwię – westchnął Oliver. Ścisnął jej odsłonięte ramię. Jego ręce były szorstkie i pokryte odciskami po roku podróży i pracy. To nie były delikatne dłonie chłopaka, który spędzał kiedyś całe popołudnia w muzeach. Oliver, jakiego znała Schuyler, nigdy w życiu nie zatrzymywał się w hotelu gorszym niż pięciogwiazdkowy, nie wspominając o podrzędnych hotelikach, w jakich obecnie mieszkali. Widziała, jak spierał się o cenę chińskiej zupki w Szanghaju, targując się o pięć centów.<br />
– Nic mi nie będzie – zapewniła. I wyszeptała cicho, tak aby baron nie usłyszał: – Mam przeczucia, że tylko tak mogę się zobaczyć z hrabiną.<br />
– Daj mi z nim jeszcze pogadać, może go przekonam – szepnął Oliver, wodząc wzrokiem od barona do Schuyler. – Gdyby coś się stało&#8230;<br />
– Nie będziesz mógł sobie tego wybaczyć – skończyła za niego Schuyler. Delikatnie odsunęła jego rękę. – Ja też się boję, Ollie. Ale zgodziliśmy się, że musimy to zrobić.<br />
Oliver zgrzytnął zębami.<br />
– Nie podoba mi się to – powiedział, patrząc z wściekłością na barona. Ale pozwolił jej odejść. Schuyler w ślad za baronem przeszła z dziedzińca do głównego holu pałacu. Poprowadził ją przez amfiladę – szereg komnat leżących w jednej linii, do biblioteki i dalej, przez sale bankietowe.<br />
Na końcu długiego korytarza otworzył drzwi do antyszambra i wpuścił ją do środka. Było to niewielkie pomieszczenie, wykładane złotą mozaiką i puste, jeśli nie liczyć obitej czerwonym pluszem ławy na środku.<br />
– Arrête. – Poczekaj.<br />
Wyszedł, zamykając za sobą drzwi.<br />
Schuyler rozejrzała się. Na przeciwległej ścianie dostrzegła drugie drzwi, prowadzące zapewne do gabinetu hrabiny. Mogła wyczuć zabezpieczenia, strzegące tego miejsca. Drogę wyjścia stanowiły wyłącznie dwie pary zaryglowanych drzwi. Jedną z lekcji, udzielonych jej przez Lawrence’a, było wyczuwanie niewidzialnych zabezpieczeń w otoczeniu i znajdowanie sposobów na ich obejście. Jej dziadek mawiał, że ucieczka zależy w dziewięćdziesięciu procentach od przygotowań i w dziesięciu procentach od szczęścia.<br />
Schuyler miała wrażenie, że już od godziny siedzi sama w małym pomieszczeniu. Pokój był całkowicie izolowany od zewnętrznych dźwięków. Nie dochodziły jej żadne odgłosy przyjęcia.<br />
W końcu drzwi się otworzyły.<br />
– Baron de Coubertin? – zapytała.<br />
– Pudło – usłyszała boleśnie znajomy głos.<br />
Nie. To niemożliwe. Schuyler poczuła, że ogarnia ją paraliż. Zupełnie jakby przeszłość postanowiła sobie z niej zakpić. Ktoś wymyślił niesmaczny dowcip. To niemożliwe, żeby on był tutaj.<br />
Jedyna osoba w Nowym Jorku, o której tak bardzo starała się zapomnieć&#8230;<br />
Jack Force wszedł do środka. W odróżnieniu od pozostałych gości był ubrany skromnie, w czerń. Strój venatora. Krótkie, po wojskowemu ścięte, platynowe włosy dodatkowo podkreślały jego arystokratyczne rysy. Poruszał się z naturalnym wdziękiem, jak drapieżnik okrążający swoją ofiarę. Zapomniała już, jaki jest przystojny. A może tylko wmawiała sobie, że zapomniała.<br />
Nie widzieli się od ostatniego spotkania w apartamencie przy Perry Street. Od wieczoru, kiedy powiedziała mu, że kocha innego. Jakiż ból sprawiał jej teraz widok jego przystojnej twarzy, tak surowej i poważnej, jakby przez ten rok postarzał się o całe życie!<br />
Ból był niemal fizyczny, stłumiona tęsknota uderzyła ją z nową siłą, nagle rozpalając się znów do czerwoności. Niemożliwe pragnienie, dziura w jej sercu, błagająca o wypełnienie.<br />
Nie. Przestań. Nie wracaj do tego. Była wściekła na siebie za to uczucie. Nie chciała go, nie chciała być nielojalna wobec życia, jakie wiodła przez rok i zdradzać tego, co ona i Oliver razem zbudowali.<br />
Gdyby tylko mogła zrobić coś ze swoim sercem. Bijącym gwałtownie, zdradzieckim sercem. Ponieważ jedno czego w tej chwili pragnęła to rzucić się w ramiona Jacka.<br />
– Jack – powiedziała, tracąc oddech. Nawet wypowiedzenie jego imienia sprawiało jej trudność. Czyżby aż tak bardzo pragnęła zobaczyć go znowu? Bóg świadkiem, że próbowała przestać o nim myśleć, zepchnęła wszystkie wspomnienia do najciemniejszego zakamarka swojej pamięci.<br />
Ale Jack pozostał: w snach wracała zawsze do apartamentu nad miastem, do miejsca przy kominku. Nie można walczyć ze snami, prawda? To nie była jej wina. To tylko irytujące przyzwyczajenie. Niezależnie od tego, czego chciała, podświadomie ciągnęło ją do niego.<br />
Zobaczyć go żywego, oddychającego, tuż przed sobą, odebrała jak bezpośredni cios we wszystko, czego starała się trzymać przez ten ponad rok na wygnaniu. Wmawiała sobie, że jej miłość do niego jest martwa i została pogrzebana, zamknięta we wrzuconej na dno oceanu skrzyni, która nie miała już nigdy zostać otwarta. Kochała Olivera. Byli tak szczęśliwi, jak tylko można w ich sytuacji. To nie ona powinna kochać Jacka, ani teraz, ani nigdy. Cokolwiek znaczyli dla siebie, przestało istnieć. Stał się dla niej kimś obcym.<br />
Poza tym był już połączony więzią ze swoją wampirzą bliźniaczką, ze swoją siostrą, Mimi. Nie miało znaczenia, czy Schuyler nadal – niestety – czuje coś do niego. To się już nie liczyło.<br />
Związał się z inną. Ona była dla niego nikim, podobnie jak on dla niej.<br />
– Co tu robisz? – zapytała, ponieważ patrzył w milczeniu, nawet gdy wypowiedziała jego imię.<br />
– Przyjechałem po ciebie – odparł, zaciskając ponuro usta. W tym momencie Schuyler zrozumiała. Jack został przysłany przez Radę. Był tutaj, żeby zabrać ją z powrotem do Nowego Jorku. Do aresztu. Miał ją doprowadzić przed oblicze inkwizytora, żeby wysłuchała wyroku. Winna czy niewinna, to nie miało znaczenia, wiedziała, jaki będzie wyrok – zwrócili się przeciwko niej. Jack był teraz jednym z nich. Członkiem Rady. Wrogiem.<br />
Schuyler wycofała się pod przeciwległą ścianę, do drugich drzwi, chociaż wiedziała, że to nic nie da. Zabezpieczenia tego miejsca oznaczały, że jedyna droga ucieczki biegła w górę. Będzie musiała spróbować – odbić się od ściany i skoczyć dostatecznie wysoko, aby przebić się przez szkło.<br />
Jack zauważył, że rzuciła okiem na sklepienie.<br />
– Zniszczysz ten pokój, jeśli tego spróbujesz.<br />
– A co on mnie obchodzi?<br />
– Myślę, że cię obchodzi. Myślę, że kochasz Hôtel Lambert tak samo, jak ja. Nie ty jedna bawiłaś się kiedyś w tych ogrodach.<br />
Jasne, Jack na pewno był tu wcześniej. Jego ojciec był przecież Regisem. Force’owie prawdopodobnie zatrzymywali się w tych samych komnatach gościnnych, co ona i Cordelia. Ale co z tego?<br />
– Zrobię to, jeśli nie będę miała wyjścia. Przekonasz się.<br />
Jack zrobił krok w jej stronę.<br />
– Nie jestem twoim wrogiem, Schuyler, niezależnie od tego, co myślisz. Mylisz się. Tędy się nie wydostaniesz. Jest tam zabezpieczenie, którego nie wyczuwasz, Lawrence ci o nim nie mówił. Rozbijesz się o szybę. A ja nie chcę, żeby ci się stała krzywda.<br />
– Nie?<br />
– Nie masz wyboru. Chodź ze mną, Schuyler, proszę. – Jack wyciągnął rękę. Jego lśniące, zielone jak szkło oczy stały się nagle łagodne, proszące. Nieprzystępny wyraz jego twarzy zniknął całkowicie. Wyglądał na wrażliwego i zagubionego. Tak samo patrzył na nią tamtego wieczora. Kiedy poprosił ją, żeby została.<br />
Odpowiedziała to samo, co wtedy.<br />
– Nie.<br />
Zanim jeszcze zaczerpnęła oddechu, zerwała się do biegu, rozmywając w różową smugę na złotej ścianie, a potem rzuciła się górę, przebijając szklany dach i zasypując marmurową posadzkę deszczem kryształowych odłamków. W jednej chwili było po wszystkim.<br />
Mylił się. Znała zaklęcie otaczające to miejsce i znała odpowiednie przeciwzaklęcie. Contineo i Frango. Lawrence był starannym nauczycielem. Przynajmniej pod tym względem go nie zawiodła.<br />
Wybacz, Jack, ale nie mogę wrócić do tego, co było.<br />
Nigdy.<br />
A potem rozpłynęła się w nocy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nastolatek.pl/news/2010/08/28/blekitnokrwisci-dziedzictwo-fragment/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Córka Laguny&#8221; &#8211; przeczytaj fragment</title>
		<link>http://nastolatek.pl/news/2010/08/23/corka-laguny-przeczytaj-fragment/</link>
		<comments>http://nastolatek.pl/news/2010/08/23/corka-laguny-przeczytaj-fragment/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Aug 2010 12:38:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Daniel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Patronaty]]></category>
		<category><![CDATA[Warte uwagi]]></category>
		<category><![CDATA[córka laguny]]></category>
		<category><![CDATA[fragment]]></category>
		<category><![CDATA[Michelle Lovric]]></category>
		<category><![CDATA[przeczytaj]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nastolatek.pl/news/?p=1227</guid>
		<description><![CDATA[Córka Laguny, Michelle Lovric Opowieść o czarnej magii Tego wieczora Wenecję oplotły gęste, przypominające ciasny bandaż, pasma mgły. Pierwsze zniknęły wysokie wieże kościołów. Potem miękka, biała pajęczyna pochłonęła pałace nad Canale Grande. Wkrótce nie było już widać zupełnie nic. Przechodnie pokonywali mosty niepewnie jak ślepcy, z wyciągniętymi przed siebie rękami. Przycichły wszystkie dźwięki, w tym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/córka-laguny-72.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1228" title="córka laguny 72" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/08/córka-laguny-72-202x300.jpg" alt="" width="202" height="300" /></a></p>
<p><em><strong>Córka Laguny, </strong></em><strong>Michelle Lovric</strong></p>
<p><strong>O</strong><strong>powieść o czarnej magii</strong></p>
<p>Tego wieczora Wenecję oplotły gęste, przypominające ciasny bandaż, pasma mgły. Pierwsze zniknęły wysokie wieże kościołów. Potem miękka, biała pajęczyna pochłonęła pałace nad Canale Grande. Wkrótce nie było już widać zupełnie nic. Przechodnie pokonywali mosty niepewnie jak ślepcy, z wyciągniętymi przed siebie rękami. Przycichły wszystkie dźwięki, w tym posapywanie przebijających się przez czarne fale parowych promów.</p>
<p>W taką noc wpadnięcie do wody oznaczałoby niechybną śmierć, wołania o pomoc nie usłyszałby bowiem nikt.</p>
<p>W ciemnym zaułku, przy Fondamente Nuove, w nikłym kręgu rzucanego przez gazową latarnię światła, stało dziewięcioro członków pewnej rodziny. Wszyscy odświętnie ubrani, prowadzili właśnie ożywioną dyskusję ze starym gondolierem, kołyszącym się nieco niżej w swej łodzi.</p>
<p>– Po prostu musimy dostać się na Murano. Nasza córka ma dziś zostać ochrzczona w San Donato podczas nieszporów – tłumaczył schludny, poważnie wyglądający młody człowiek, tuląc do siebie noworodka w różowym czepku. Z dumą wyciągnął dziecko ku przewoźnikowi. Dziewczynka, jak na urodzoną w Wenecji przystało, radośnie gaworzyła słysząc chlupot fal kanału.</p>
<p>– Nie w taką mgłę.</p>
<p>– Podniesie się, gdy tylko odbijemy od brzegu – wtrącił się nagląco brat młodzieńca. Wszyscy oczekujący entuzjastycznie pokiwali głowami.</p>
<p>– Signori, dziś w Wenecji nikt donikąd nie popłynie – odparł gondolier.</p>
<p>– Ale na nas czeka ksiądz… – rzuciła błagalnym tonem siwowłosa kobieta, która musiała być matką młodych mężczyzn.</p>
<p>– Jeśli to prawda, signora, to gotów jestem połknąć swoje wiosło. Ojczulek zapewne zdaje sobie sprawę, że przy takiej pogodzie wypłynąłby tylko głupiec. – Gondolier ruchem ramienia wskazał wszechogarniającą biel.</p>
<p>Wtedy słodkim, cichym głosem odezwała się matka dziecka.</p>
<p>– Ale czy nie nazywasz się przypadkiem Giorgio Molin, signore? Jeśli tak, to moja kuzynka jest żoną brata twojego wuja, nieprawdaż?</p>
<p>Przewoźnik zajrzał pod czepek kobiety.</p>
<p>– Ajajaj! Marta! Najładniejsza dziewczyna w całej Wenecji. To ty postanowiłaś spędzić życie dusząc się w Archiwum – zagdakał. – Pomyśleć tylko, taki cud natury pośród nudnych bibliotekarzy! Zapewne dostawali palpitacji na sam twój widok!</p>
<p>Gdy gondolier wypowiedział słowo „Archiwum”, przez twarz Marty przemknął cień lęku. Rozejrzała się pospiesznie dokoła.</p>
<p>– Proszę nie wypowiadać tej nazwy na głos. Zwłaszcza dziś.</p>
<p>Skryta we mgle woda niespokojnie zafalowała.</p>
<p>Nagle niemowlę zachichotało i wyciągnęło ku przewoźnikowi maleńkie rączki.</p>
<p>– Patrzcie, ta mała poznaje swoich! – ucieszył się mężczyzna.</p>
<p>– Przepraszam najmocniej, drogi Giorgio, nie wiem, co się stało z moim dobrym wychowaniem – usprawiedliwiła się Marta, po czym przedstawiła swoją matkę, ojca, kuzyna, wuja, szwagra i teściów. – A to – uśmiechnęła się czule, spoglądając na schludnego i poważnego młodzieńca – jest Daniele, mój mąż. Jest jednym z bibliotekarzy, których raczyłeś wspomnieć.</p>
<p>Wymieniono zwyczajowe uprzejmości.</p>
<p>– A więc, czy nadal nie zechcesz nas zabrać, kuzynie Giorgio? – spytała wreszcie Marta Gasperin. – To dla mnie szalenie ważne.</p>
<p>– Cóż, rodzina to jednak rodzina… – westchnął gondolier.</p>
<p>– Rodzina to wszystko, co mamy – przytaknęła Marta Gasperin i pochyliła się, by ucałować starego przewoźnika. Zalał się rumieńcem. – Rodzina i książki, rzecz jasna – dodała z szelmowskim uśmiechem.</p>
<p>– Widzę, że cięty dowcip cię nie opuścił – mruknął Giorgio Molin, pomagając kobiecie wsiąść do gondoli. – Będziesz musiała uważać, żeby twoje dziecko nie wyrosło na mądralę. A u dziewczynki to wcale nie zaleta.</p>
<p>– Dziękuję, dziękuję uprzejmie – szeptali kolejno wujowie, ciotki i kuzyni, wsiadając do łodzi. Dla gondoli takiej jak ta, dziesięć osób stanowiło znaczące obciążenie. Gasperinowie byli jednak z dziada pradziada raczej niscy i wątłej budowy. Siadając na ławkach, starannie układali fałdy swoich świątecznych strojów.</p>
<p>Gdy Giorgio Malin odbił od murowanego nabrzeża, mgła wcale się nie uniosła. Przewoźnik stał zwrócony w kierunku Murano i ponuro patrzył przed siebie. W duchu stwierdził, że uprzejmość wymaga, by nie dzielił się złymi przeczuciami z krewnymi, którzy zaczęli właśnie wesoło rozprawiać o uroczystej kolacji, którą mieli spożyć po chrzcie.</p>
<p>Wokół nich wirowało skłębione, gęste i białe powietrze. Fale połykały ich słowa i śmiechy. Wszystkie te dźwięki tonęły w morzu i szły aż na samo dno, na którym od sześciuset lat spoczywał pewien spętany łańcuchami szkielet.</p>
<p>Zbielałe ze starości piszczele przeszedł dreszcz. Pustą przestrzeń między żebrami rozjaśnił czerwony blask. Kościane palce zadrgały i szmaragdowy pierścień posłał pomiędzy rozkołysane fale i wodorosty zielony promień światła. Niedługo potem na dnie laguny pojawiła się ciemna, wijąca się macka, dostatecznie długa, by objąć swym uściskiem cały dom.</p>
<p>Wyobraźcie sobie tych spokojnych, dobrotliwych ludzi w gondoli, krzepiących się wesołością pośród mgły, podających sobie maleńką dziewczynkę z jednych kochających rąk do drugich, całujących paluszki jej rąk i nóg, powtarzających jej imię szeptem, niczym modlitwę.</p>
<p>Do końca ich żywotów zostało ledwie kilka sekund.</p>
<p>Zbliżających się mew nikt nie zauważył. Szukając zwady i padliny, nadleciały w ciszy znad wysp na zatoce. W sytuacjach, gdy nie były w stanie znaleźć żadnego martwego stworzenia, którego ciałem mogły się pożywić, nie wahały się zabijać. Wenecjanie znali te ptaszyska jako <em>magoghe – </em>zażarte, przerażająco wielkie istoty o szarych grzbietach.</p>
<p>Ptaki musnęły dachy Murano i przeleciały nad cmentarną wyspą San Michele. Kiedy doleciała do nich woń świeżo pochowanych tam ludzi, ich dzioby zagrały złowrogo. Przez chwilę zawisły w powietrzu, raniąc fale swymi cieniami.</p>
<p>I wtedy w ich łbach rozległ się zew.</p>
<p>– Słudzy moi! Dziś w nocy dostaniecie świeże ciała!</p>
<p>Na żółtych dziobach <em>magoghe </em>wykwitła piana. Puste, zimne oczy łypnęły ponuro.</p>
<p>– O Panie – odezwały się w myślach ptaki. – Wskaż nam, co robić.</p>
<p>W odpowiedzi, z duszy pogrzebanego pod falami szkieletu, padły rozkazy, które wniknęły w ptasie umysły, sącząc w nie głód i wściekłość. Mewy krążyły nad falami, skrzecząc głośniej wraz z każdym oddechem.</p>
<p>Nad zdławioną przez mgłę zatoką agresywne wrzaski ginęły jednak natychmiast. Na Promie Parowym Numer 13 nie usłyszał ich nikt.</p>
<p>Prom odbił od Fondamente Nuove ledwie minutę po gondoli, na której pokładzie płynęła rodzina Gasperin. Nie powinien wyruszać w takiej mgle, ale kapitan sam pochodził z Murano i spieszno mu było dotrzeć tej nocy do domu. Trasę tę pokonywał przedtem już tysiące razy. Wiedział, że jeśli obierze północno-wschodni kurs przez lagunę i utrzyma stałą prędkość, za sześć minut przybije do molo wyspy Murano. Był pewien, że na jego drodze nie znajdzie się żaden inny statek, nie przy tak przeklętej pogodzie.</p>
<p>Gdyby w odpowiedniej chwili kapitan uniósł latarnię, mógłby zobaczyć smukłą, czarną gondolę mknącą wśród fal tuż przed jego promem. W tejże jednak chwili pierwsza z mew wytrąciła mu latarnię z dłoni. Chwilę później do jego kabiny wpadł tuzin innych ptaków. Dziobały go w oczy, szarpały ubranie. Mężczyzna padł na ster i osunął się na podłogę. <em>Magoghe </em>przesłoniły swą zgrają całe jego ciało. Na szczęście, gdy rozpoczęły swą paskudną</p>
<p>ucztę, był już nieprzytomny.</p>
<p>W pasażerskiej kajucie wszyscy poczuli wyraźne szarpnięcie, które nastąpiło, gdy kapitan stracił kontrolę nad sterem. Może do czyichś uszu doleciał też nikły trzask drewna, gdy dziób <em>vaporetto</em>, niczym miecz rozrąbał gondolę signora Molina. Krzyki pasażerów promu zagłuszyły wołania członków rodziny Gasperin, wykrzykujących żałośnie swe imiona, gdy przepływał nad nimi prom. Mgnienie potem wielka zielona macka oplotła rozpłatany dziób gondoli i wciągnęła ją głęboko pod wodę.</p>
<p>Marta utonęła na samym końcu. Ostatnimi jej słowami, które uniosły się ponad obojętnymi falami były: „Ratujcie moje dziecko! Błagam, ratujcie moją dziewczynkę…”.</p>
<p>W tej samej chwili po zatoce poniósł się bezcielesny śmiech, dźwięk jeszcze bardziej gorzki i odpychający niż wrzaski <em>magoghe</em>. Rechot wzbił się nad mgłę i zabrzmiał echem na weneckim brzegu, niczym warkot nadciągającej burzy.</p>
<p>Płynący na oślep prom przeorał molo w porcie Murano, zamieniając jego potężne bale w drobne drzazgi. Uciekający na brzeg pasażerowie odkryli niebawem ciało martwego kapitana. Przez kilka następnych godzin wszyscy zajęci byli rozgłaszaniem wieści o jego niesłychanej śmierci i błogosławieństwie udzielonym im samym przez gwiazdy – poza kapitanem nie zginął nikt, a katastrofa mogła przecież pochłonąć o wiele więcej ofiar.</p>
<p>Na gondolę nikt na Murano nie czekał. Giorgio Molin miał rację co do jednego: ksiądz już dawno uznał, że z dzisiejszego chrztu i wystawnej kolacji, na którą miał uprzednio wielką chrapkę, nic nie będzie. Założył, że mgła zmieniła plany wszystkich. Także żona gondoliera ani przez chwilę nie zaniepokoiła się nieobecnością małżonka, który często sypiał na łodzi, zwłaszcza w takie gorące, czerwcowe noce.</p>
<p>Dopiero, kiedy mgła się ostatecznie podniosła – cały dzień później – zaczęto pytać o rodzinę Gasperin. Niemal w tej samej chwili, morze wyrzuciło na brzeg Murano pierwsze z ciał. Był to Daniele, wciąż ściskający w dłoni czepek swej ukochanej Marty. Ją samą znaleziono kilka godzin potem, wypłynęła z rozdętymi spódnicami, niczym piękna meduza, w zatoce Torcello. W pobliżu, twarzą do dołu, unosił się na falach jej teść.</p>
<p>Wreszcie odnaleziono wszystkich topielców, z wyjątkiem niemowlęcia.</p>
<p>Natychmiast pojawiły się plotki, szeptane przypuszczenia.</p>
<p>– Taka z niej była kruszynka. Na pewno zjadły ją ryby.</p>
<p><strong>1. Z</strong><strong>askakujące popołudnie</strong></p>
<p><em>1 czerwca, 1899</em></p>
<p>Cios nadszedł znikąd i zupełnie bez uprzedzenia. Zaledwie sekundę wcześniej Teodora radośnie myszkowała po staromodnej, weneckiej księgarni – tonącym w półmroku, sypiącym się pomieszczeniu, którego drzwi otwierały się na plac nad kanałem. Trzeba powiedzieć, że nie był to zwyczajny sklep z książkami. Po pierwsze, wnętrze oświetlone było jedynie blaskiem szepczących cicho lamp gazowych i żółtawych ogarków świec. Na zakurzonej ladzie, miast kasy, stał wielki, mosiężny moździerz. Nie widać też było stert dzieł słynnych poetów czy opowieści detektywistycznych lub opasłych romansów dla dam. Prawdę mówiąc, wszystkie rozmaite i interesujące prace występowały w owym kantorku tylko w jednym egzemplarzu. „Syreny, które poznałem” pióra profesora Marina, a także</p>
<p>„Najlepsze sposoby na zbłąkane duchy” spisane przez anonimowego autora podpisującego się jako „ten, który się z nimi zadawał”.</p>
<p>W księgarni nie było też żadnych klientów poza jednym jasnowłosym chłopcem mniej więcej w wieku Teo. Nieznajomy odziany był elegancko: w lnianą kamizelkę, buty, na których nie można było dostrzec najmniejszej choćby plamy i zawadiacko przekrzywioną czapeczkę. Stał przy pulpicie i czytał „Powstanie i upadek imperium Wenecji” – księgę wielką jak szafa i zupełnie pozbawioną obrazków. Co jakiś czas podnosił wzrok, by obrzucić Teo arystokratycznym, ganiącym spojrzeniem.</p>
<p>Patrzył na nią w ten sposób, ponieważ dziewczyna nie ograniczała się do oglądania wysokich półek, lecz także je wąchała. Przypominały jej rafy koralowe, majaczące wysoko ponad jej głową, usiane głębokimi, tajemniczymi jamami i wykrotami. Sięgały malowanej powały, górowały nad nią tak bardzo, że dziewczynka (uwielbiająca wyobrażać sobie różne rzeczy) niemal widziała spływające z ich szczytów wstęgi wodorostów. Na poziomie jej oczu jednak – a jak na jedenastolatkę Teo była zawstydzająco niska – gdzieś pomiędzy książkami</p>
<p>pachniało rybą i woń ta przebijała się nawet przez słodkawe aromaty pleśni i kosmyki kurzu.</p>
<p>W tym miejscu należy uczciwie przyznać, że Teo czuła ryby przez cały czas od chwili, gdy trzy dni temu przybyła do Wenecji. Nie jadała ich, ponieważ zabijanie żywych stworzeń uważała za okrucieństwo (Teo była wegetarianką), lecz rybi zapach w księgarni był tak pyszny, tak świeży i orzeźwiający – zupełnie jak wonne sole – że nagle pomyślała sobie: „Tak właśnie pachniałyby perły, gdyby tylko miały zapach!”</p>
<p>Jasnowłosy chłopiec chrząknął i wbił wzrok w swoją książkę. Wydawał się mówić tym gestem: „My w Wenecji książki czytamy, nie uważamy za stosowne zajmować się ich wąchaniem”.</p>
<p>Teo przyjechała z Neapolu, miasta leżącego setki mili na południe. Jej rodzice – to znaczy ludzie, którzy ją adoptowali i wychowywali – przywieźli ją do Wenecji po raz pierwszy</p>
<p>i to z wielką niechęcią. O tym, że została przysposobiona, powiedzieli jej, gdy tylko dorosła na tyle, by mogła to zrozumieć. Nigdy jednak nie znała żadnej innej rodziny poza nimi, ani innego miasta poza Neapolem i była z tego wielce zadowolona. Przynajmniej do chwili, gdy skończyła szósty rok życia. Właśnie wtedy bowiem natknęła się w bibliotece na książkę zatytułowaną „Moja Wenecja”. Przerzucając stronice ilustrowane wizerunkami orientalnie wyglądających, unoszących się na szmaragdowozielonej wodzie pałaców, Teo poczuła nagle coś przypominającego ukłucie głodu.</p>
<p>Dotarcie do Wenecji zajęło jej pięć lat zręcznie prowadzonego i pełnego determinacji wiercenia rodzicom dziury w brzuchu, wspomaganego rozstawianymi na pianinie pocztówkami z Wenecji, pierścionkiem z weneckiego szkła, który sprezentowała</p>
<p>mamie na urodziny i innymi podpowiedziami, którym daleko było do subtelności. Jej opiekunowie, zwykle chętni i skorzy do rozpieszczania dziewczynki, od samego początku wydawali się dziwnie niechętni pomysłowi przyjechania tu z Teo. Wymyślali w tym celu jedną po drugiej nieprzekonującą wymówkę.</p>
<p>Zdarzały się chwile, kiedy Teo zastanawiała się nad zrobieniem czegoś strasznego, na przykład nad ucieczką z domu i dotarciem do Wenecji na własną rękę. To mogłoby się nawet udać, gdyby tylko miała przyjaciela, który chciałby wspólnie z nią odbyć taką wyprawę. Problem jednak w tym, że mole książkowe w typie Teodory, rzadko mogą się poszczycić kręgiem przyjaciół o duszach chętnych do awanturniczych podróży i właśnie dlatego większość swoich przygód przeżywają jedynie w wyobraźni.</p>
<p>Wreszcie sprawie pomogło Przeznaczenie (tak przynajmniej szeptała do siebie Teo w chwilach, gdy była pewna, że rodzice jej nie słyszą. Oboje byli naukowcami i szczycili się swą nowoczesnością i racjonalnością. Innymi słowy – raczej nie wierzyli w Przeznaczenie.) Na przestrzeni kilku ostatnich miesięcy Wenecję zalała fala dziwnych i złowieszczych wydarzeń. Z tego właśnie powodu wenecki bilet Teo przybył pod postacią zaproszenia na nadzwyczajny zjazd „największych naukowców świata”, wezwanych w celu ocalenia zagrożonego miasta. Wszystkie potrzebne dokumenty zatrzepotały pewnego dnia w skrzynce pocztowej jej rodziców.</p>
<p>I pomyśleć, że mimo wszystko chcieli zostawić Teo w domu! Z początku twierdzili, że nie powinna opuścić ani jednego dnia szkoły. Lato zbliżało się co prawda wielkimi krokami, ale do wakacji zostało jeszcze nieco czasu, a na horyzoncie majaczyły już egzaminy. Na szczęście dziewczynkę wybawił jej nauczyciel, mówiąc przy wszystkich: „Teodora zostanie zwolniona z egzaminów. Zamiast tego napisze mi piękne wypracowanie na temat Wenecji”. Pupilków nauczycieli nie lubi nikt: naturalnie więc inni uczniowie zaczęli patrzeć na nią krzywym okiem. Teo była przerażona.</p>
<p>Następnie rodzice uznali, że sytuacja w Wenecji jest w tej chwili zbyt niebezpieczna. Jakby myśleli, że ten argument może ją przed czymkolwiek powstrzymać!</p>
<p>– Przecież nikt jeszcze nie zginął – powiedziała.</p>
<p>Musieli przyznać jej rację.</p>
<p>Wreszcie więc znalazła się tutaj. Prawdziwa Wenecja, pomimo – a może właśnie z powodu swego tragicznego położenia – wydawała cię co najmniej dwa razy wspanialsza od tego, co sobie Teo wyobrażała.</p>
<p>Stara wenecka księgarnia urzekła ją nie mniej niż bogate pałace i kamienice, które oglądała z rodzicami przez cały dzień. Podobały się jej wyryte nad drzwiami kamienne syrenki i igrające na ścianach świetlne refleksy odbite od fal kanału. Polubiła też starego, pachnącego talkiem i woskiem księgarza z jego pomarszczoną twarzą, aksamitnymi spodniami i kamizelą. Przyglądał się jej chwilami z dziwaczną miną, zupełnie jakby ją poznawał, a tylko nie był pewien, skąd dziewczynkę pamięta. Nigdy nie zabronił jej niczego dotykać. A „Gładkiego jak węgorz i dwakroć bardziej śliskiego” pióra Arnona Rodenta</p>
<p>polecił nawet trzymać mocniej niż inne książki.</p>
<p>– Ten tom ma tendencję do wymykania się ludziom z rąk – wyjaśnił uprzejmie.</p>
<p>Przyjrzała mu się uważnie, a raczej spojrzała uważnie tuż ponad jego głowę. Albowiem Teo była dzieckiem obdarzonym bardzo szczególnym talentem. Kiedy ludzie mówili, widziała słowa pojawiające się w powietrzu nad ich głowami. Co więcej, owe zdania pojawiały się różnymi krojami pisma: jedni odzywali się zwięzłą, sprawną czcionką maszyny do pisania, słowa innych przybierały formę wyrafinowanej kaligrafii, część ludzi mówiła zamaszyście, z wieloma zawijasami. Mowa starego księgarza wyglądała jak rozwijający się zwój pergaminu. Każde jego słowo było pięknie staromodne i czytelne.</p>
<p>Teo nie miała tak naprawdę pojęcia, czego szuka na tych półkach, ale naszło ją bardzo silne przeczucie, że znajduje się na nich coś szalenie wspaniałego, co wystarczy tylko odnaleźć.</p>
<p>– Teodoro, kochanie, naprawdę musimy już iść! – zawołał z zewnątrz jej ojciec. Tomasso i Aurelia Naccaro, przyjaciele i koledzy naukowcy z Neapolu, czekali na nich w hotelu z córką Marią. Na wspomnienie Marii buzia Teo ściągnęła się w raczej mało przystojny ciup.</p>
<p>Rodzice Teo mieli już dosyć starzejącego się w oczach, zakurzonego kantorka z książkami. Jako naukowcy, cenili sobie rzeczy nowe i lśniące, podobne laboratorium, w którym pracowali i takie jak ich dom w Neapolu, będący arcydziełem i ucieleśnieniem nowoczesności.</p>
<p>– Jeszcze chwileczkę – odkrzyknęła Teo. – Jedną, jedyną minutkę, proszę…</p>
<p>I właśnie wtedy się to stało.</p>
<p>Teo stanęła na palcach, by sięgnąć po „Stwory z laguny – przyjaciele czy wrogowie?”, kolejną pozycję autorstwa niezwykle płodnego profesora Marina. Poczuła gwałtowny podmuch powietrza, mocne uderzenie w głowę, ostry ból i ciepło spływającej po twarzy krwi.</p>
<p>Potem nie czuła już nic.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nastolatek.pl/news/2010/08/23/corka-laguny-przeczytaj-fragment/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Starcie Demonów &#8211; Przeczytaj fragment!</title>
		<link>http://nastolatek.pl/news/2010/04/23/starcie-demonow-przeczytaj-fragment/</link>
		<comments>http://nastolatek.pl/news/2010/04/23/starcie-demonow-przeczytaj-fragment/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 Apr 2010 19:57:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>endriu</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Patronaty]]></category>
		<category><![CDATA[Kroniki Wardstone]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[patronat]]></category>
		<category><![CDATA[Starcie Demonów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nastolatek.pl/news/?p=675</guid>
		<description><![CDATA[Mam przyjemność przedstawić Wam fragment nowej książki z serii Kroniki Wardstone, a mianowicie Starcia Demonów. Zapowiada się nieźle, zobaczcie sami! Starcie demonów, Joseph Delaney (Wydawnictwo Jaguar) Obudziłem się nagle z dojmującym uczuciem, że coś dzieje się nie tak. Za oknem zajaśniała błyskawica, po której niemal natychmiast zabrzmiał ogłuszający łoskot gromu. Jednak wcześniej już wielokrotnie przesypiałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/04/okladka.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-676" title="okladka" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/04/okladka-207x300.jpg" alt="" width="207" height="300" /></a>Mam przyjemność przedstawić Wam fragment nowej książki z serii Kroniki Wardstone, a mianowicie Starcia Demonów. Zapowiada się nieźle, zobaczcie sami!</p>
<p>Starcie demonów, Joseph Delaney (Wydawnictwo Jaguar)</p>
<p>Obudziłem się nagle z dojmującym uczuciem, że coś dzieje się nie tak. Za oknem zajaśniała błyskawica, po której niemal natychmiast zabrzmiał ogłuszający łoskot gromu. Jednak wcześniej już wielokrotnie przesypiałem burze, toteż nie ona mnie zbudziła. Nie, natomiast poczułem, że zbliża się niebezpieczeństwo.</p>
<p>Wyskoczyłem z łóżka i nagle lusterko, stojące na stoliku obok, pojaśniało. Oglądałem przez moment czyjeś odbicie, które natychmiast zniknęło. Zdążyłem jednak rozpoznać twarz. Należała do Alice.</p>
<p>Choć przez dwa lata pobierała nauki u czarownicy, Alice stała się moją przyjaciółką. Po tym, jak stracharz ją przegnał, wróciła do Pendle. Tęskniłem, ale dotrzymałem danego mistrzowi słowa i nie zwracałem uwagi na wszelkie podejmowane przez nią próby nawiązania kontaktu. Tym razem jednak nie mogłem jej nie zauważać. Napisała na lustrze przeznaczoną dla mnie wiadomość. Mimowolnie odczytałem treść, nim zniknęła.</p>
<p><em>Uwaga, zabójca! Menada w ogrodzie!</em></p>
<p>Co to takiego menada? Nigdy w życiu o niczym podobnym nie słyszałem. I w jaki sposób mógł do mnie dotrzeć jakikolwiek zabójca, skoro najpierw musiał pokonać ogród stracharza – ogród, którego strzegł potężny bogin? Kiedy ktokolwiek przekraczał granicę, bogin najpierw wydawał z siebie ryk, słyszalny w promieniu wielu mil, a potem rozszarpywał intruza na strzępy.</p>
<p>I skąd w ogóle Alice wiedziała o grożącym mi niebezpieczeństwie? Znajdowała się przecież wiele mil stąd, w Pendle. Mimo wszystko jednak nie zamierzałem lekceważyć ostrzeżenia. Mój mistrz, John Gregory, ruszył rozprawić się z natrętnym duchem, więc zostałem w domu sam. Nie miałem przy sobie niczego, co mogłoby posłużyć do obrony. Moja laska i torba zostały w kuchni. Musiałem do nich dotrzeć.</p>
<p>Bez paniki, powiedziałem sobie w duchu. Nie śpiesz się i zachowaj spokój.</p>
<p>Ubrałem się szybko, naciągnąłem buty. Do wtóru kolejnego grzmotu ostrożnie otworzyłem drzwi sypialni i wyszedłem na pogrążony w mroku podest. Tam przystanąłem, wytężając słuch. W domu panowała cisza. Byłem pewien, że nikt nie zdołał wejść do środka,</p>
<p>zacząłem zatem na palcach schodzić po schodach, starając się zachować ciszę. Korytarzem przekradłem się do kuchni.</p>
<p>Wsunąłem do kieszeni portek srebrny łańcuch. Ścisnąwszy w dłoni laskę, otworzyłem tylne drzwi, po czym z obawą przestąpiłem próg. Gdzie się podziewał bogin? Czemu nie bronił domu oraz ogrodu przed intruzem?</p>
<p>Czekałem, nie zważając na chłoszczący mi twarz deszcz. Wytężając wzrok, wypatrywałem jakichkolwiek oznak ruchu na trawniku i pośród drzew. Powoli moje oczy przywykały do ciemności, nadal jednak niewiele widziałem. Mimo to skierowałem się w stronę drzew w zachodnim ogrodzie.</p>
<p>Zdążyłem pokonać zaledwie dziesięć kroków, gdy z mojej lewej dobiegł mrożący krew w żyłach wrzask i usłyszałem głośny tupot. Ktoś biegł przez trawnik wprost ku mnie. Naszykowałem laskę, nacisnąwszy zagłębienie tak, że z końca ze szczękiem wyskoczyło ukryte ostrze.</p>
<p>Błyskawica znów przecięła niebo. W końcu zobaczyłem, co mi grozi. Dostrzegłem wysoką, chudą kobietę, wymachującą trzymaną w lewej ręce długą, morderczą klingą. Włosy związała z tyłu, wychudzoną twarz, pokrytą ciemną farbą, wykrzywiał grymas nienawiści. Miała na sobie długą suknię nasiąkniętą wodą; zamiast butów jej stopy okrywały strzępy skóry. A zatem to jest menada, pomyślałem. Przyjąłem pozycję obronną, wznosząc ukośnie laskę, tak jak mnie nauczył mistrz. Serce biło mi szybko, wiedziałem jednak, że muszę zachować spokój i wykorzystać pierwszą sposobność do zadania ciosu.</p>
<p>Jej ostrze opadło nagle ku mnie, o cal chybiając prawego ramienia. Odskoczyłem w półobrocie, próbując zachować dystans do przeciwniczki. Potrzebowałem miejsca, by móc zamachnąć się laską. Mokra od deszczu trawa była bardzo śliska i gdy menada znów pomknęła</p>
<p>ku mnie, straciłem równowagę. O mało nie wywróciłem się na plecy, zdołałem jednak opaść na kolano.</p>
<p>W ostatniej chwili uniosłem laskę, blokując pchnięcie, które inaczej przebiłoby mi ramię. Uderzyłem ponownie, trafiając mocno w przegub menady. Jej nóż poleciał na ziemię. W górze zalśniła błyskawica: zobaczyłem furię na twarzy kobiety, gdy pozbawiona broni znów zaatakowała. Wrzeszczała na mnie, oszalała z wściekłości – pośród ochrypłych gardłowych dźwięków rozpoznałem parę greckich słów. Tym razem odstąpiłem na bok, unikając wyciągniętych rąk oraz długich ostrych paznokci i poczęstowałem ją potężnym ciosem w bok głowy. Upadła na kolana; w tym momencie z łatwością mogłem wbić ostrze w jej pierś.</p>
<p>Zamiast tego przerzuciłem laskę do prawej dłoni, sięgnąłem do kieszeni, oplotłem wokół lewego przegubu srebrny łańcuch. Srebro działa na wszystkie sługi mroku – ale czy skrępuję menadę zabójczynię? Nie miałem pojęcia.</p>
<p>Skupiłem się. W chwili, gdy wstawała, oświetliła ją kolejna błyskawica. Idealnie! Doskonale widziałem cel. Z głośnym trzaskiem wypuściłem łańcuch. Wzleciał w górę, utworzywszy idealną spiralę, a potem opadł na jej ciało, powalając menadę na ziemię.</p>
<p>Ostrożnie okrążyłem kobietę. Łańcuch krępował ręce i nogi, zaciskał się wokół szczęki, nadal jednak mogła mówić. Obsypała mnie gradem słów, z których żadnego nie zrozumiałem. Czyżby była to greka? Tak mi się zdawało – ale jakiś osobliwy dialekt.</p>
<p>Wyglądało jednak, że łańcuch się sprawdził, toteż, nie tracąc czasu, chwyciłem menadę za lewą stopę i powlokłem przez mokry trawnik w stronę domu. Stracharz z pewnością zechce ją przesłuchać – jeśli oczywiście zrozumie, co mówi. Władałem greką co najmniej tak samo dobrze jak on, ale z bełkotu menady niewiele pojmowałem.</p>
<p>Z boku domu stała drewniana szopa, w której trzymaliśmy drwa na rozpałkę. Zaciągnąłem ją tam, osłaniając przed deszczem. Potem zdjąłem z półki w kącie lampę i zapaliłem, by lepiej przyjrzeć się schwytanej zabójczyni. Kiedy uniosłem lampę nad jej głowę, splunęła na mnie, różowa lepka ślina wylądowała mi na spodniach. Teraz czułem otaczający ją smród – mieszaninę starego potu i wina. Oraz coś jeszcze. Słaby odór gnijącego mięsa. Kiedy ponownie otworzyła usta, dostrzegłem tkwiące między zębami strzępki ciała.</p>
<p>Wargi miała fioletowe, podobnie język – oznaki, że piła czerwone wino. Twarz pokrywał misterny wzór, spleciony w zawijasy i spirale. Wyglądał jak czerwonawe błoto, lecz deszcz go nie zmył. Splunęła ponownie, cofnąłem się więc i powiesiłem lampę na jednym z tkwiących w suficie haków.</p>
<p>W kącie stał też stołek. Przesunąłem go pod ścianę, poza zasięg plującej kobiety. Do świtu została jeszcze co najmniej godzina, oparłem się zatem o ścianę i zamknąłem oczy, słuchając deszczu, bębniącego o dach komórki. Byłem zmęczony, mogłem sobie pozwolić na drzemkę. Srebrny łańcuch mocno skrępował menadę, nie miała szans się uwolnić.</p>
<p>Spałem zaledwie kilka minut, gdy obudził mnie głośny dźwięk. Usiadłem gwałtownie. Uszy wypełnił mi szum, ryk i świst, zbliżający się z każdą sekundą. Coś pędziło ku szopie i nagle pojąłem co.</p>
<p>Bogin! Zamierzał zaatakować!</p>
<p>Ledwie zdążyłem zerwać się ze stołka, a potem lampa zgasła, a mnie podmuch odrzucił na plecy, pozbawiając tchu. Chwytając powietrze, słyszałem trzask polan uderzających o ścianę, lecz wrzaski menady niemal go zagłuszały. W ciemności trwało to i trwało bardzo długo; a potem zapadła cisza, zakłócana jedynie szumem i bębnieniem deszczu. Bogin zrobił, co do niego należało. Po czym zniknął.</p>
<p>Bałem się ponownie zapalić lampę. Bałem się spojrzeć na menadę. Ale i tak to zrobiłem. Była martwa, bardzo blada – bogin wysączył z niej całą krew. Na gardle, a także na ramionach pozostały rany oraz skaleczenia, suknia zwisała w strzępach. Twarz zastygła w grymasie przerażenia. Nic już nie mogłem zrobić. Nigdy wcześniej podobny przypadek mi się nie zdarzył. Skoro już ją skrępowałem, bogin nie powinien nawet tknąć intruzki. I gdzie w ogóle się dotąd podziewał, zamiast bronić ogrodu?</p>
<p>Wstrząśnięty tym wszystkim, zostawiłem trupa menady i wróciłem do domu. Przez moment zastanowiłem się, czy nie skontaktować się z Alice przez lustro. Zawdzięczałem jej życie, chciałem podziękować. Omal się nie złamałem, ale złożyłem stracharzowi obietnicę. Toteż, po dłuższych zmaganiach z własnym sumieniem, umyłem się tylko, przebrałem i czekałem na powrót mistrza.</p>
<p>***</p>
<p>Zjawił się tuż przed południem. Wyjaśniłem, co się stało. Poszedł obejrzeć martwą zabójczynię.</p>
<p>– No cóż, chłopcze, twoja przygoda budzi wiele pytań – rzucił stracharz, drapiąc się po brodzie. Wyglądał na mocno zaniepokojonego. Wcale się nie dziwiłem. Ja też czułem poważną troskę. – Zawsze posiadałem pewność, że mój dom w Chipenden jest zupełnie bezpieczny – podjął – ale to zdarzenie daje do myślenia. Rodzi wątpliwości. Od tej pory nie będę już tak spokojnie jak dotąd spał we własnym łóżku. Jakim sposobem menadzie udało się dostać do ogrodu, unikając przy tym bogina? Wcześniej żaden intruz tego nie dokonał.</p>
<p>Pokiwałem głową na znak zgody.</p>
<p>– I kolejna rzecz mnie martwi, chłopcze. Czemu bogin zaatakował i zabił później, kiedy już ją skrępowałeś? Wie, że nie powinien się tak zachowywać.</p>
<p>Ponownie przytaknąłem.</p>
<p>– Interesuje mnie jeszcze jedno: skąd wiedziałeś, że dostała się do ogrodu? Grzmiało, lał ulewny deszcz. Niemożliwe, żebyś ją usłyszał. Logicznie rzecz biorąc, powinna była wtargnąć do domu i zabić cię we śnie. Co zatem cię ostrzegło? – spytał stracharz, unosząc brwi.</p>
<p>Przestałem potakiwać. Wbiłem wzrok w podłogę, czując na sobie palące spojrzenie mistrza. W końcu odchrząknąłem i opisałem dokładnie, co zaszło.</p>
<p>– Wiem, że przyrzekłem, że nie użyję lustra do rozmów z Alice – dokończyłem. – Ale to się stało tak szybko, że nic nie mogłem poradzić. Już wcześniej próbowała się ze mną skontaktować, ale zawsze byłem posłuszny i odwracałem wzrok – do tej chwili. I dobrze, że tym razem przeczytałem jej wiadomość – dodałem z lekkim gniewem. – W przeciwnym razie już bym nie żył!</p>
<p>Stracharz zachował spokój.</p>
<p>– Cóż, owszem, jej ostrzeżenie ocaliło ci życie – przyznał. – Ale wiesz, co myślę o używaniu lustra i o rozmowach z tą małą czarownicą.</p>
<p>Najeżyłem się. Być może to zauważył, gdyż zmienił temat.</p>
<p>– Orientujesz się, czym jest menada zabójczyni, chłopcze?</p>
<p>Pokręciłem głową.</p>
<p>– Wiem tylko jedno: kiedy zaatakowała, była niemal obłąkana z wściekłości.</p>
<p>Stracharz przytaknął.</p>
<p>– Menady rzadko zapuszczają się poza granice swej ojczyzny, Grecji. To szczep kobiet, które zamieszkują tamtejszą głuszę, żywią się wszystkim co znajdą – od leśnych jagód po zwierzęta, które wpadną im w ręce. Oddają cześć krwiożerczej bogini o imieniu Ordyna i czerpią moc z mieszaniny wina oraz surowego mięsa, doprowadzając się do morderczego szału: wówczas ruszają na poszukiwanie nowych ofiar. Zazwyczaj żywią się ciałami zmarłych, ale bywa, że pożerają też żywych. Ta wymalowała sobie twarz, by wyglądać jeszcze groźniej; zapewne miksturą wina i ludzkiego łoju – a także wosku, który je utrwalił. Bez wątpienia niedawno</p>
<p>kogoś zabiła. Dobrze się spisałeś, ogłuszając ją i krępując, chłopcze. Menady są wyjątkowo silne. Zdarza się, że rozszarpują ofiary na kawałki gołymi rękami! Całe ich pokolenia żyły w ten sposób. W rezultacie tak bardzo cofnęły się w rozwoju, że ledwie przypominają ludzi. Bliższe są dzikim zwierzętom, ale nadal mają w sobie pewien spryt.</p>
<p>– Po co jednak przypłynęła aż tu, do Hrabstwa?</p>
<p>– Żeby cię zabić, chłopcze: to akurat jasne. Ale nie potrafię pojąć, jak miałbyś im zagrażać tam, w Grecji. Przebywa tam jednak twoja mama, walcząc z mrokiem. Możliwe zatem, że ów atak miał z nią coś wspólnego.</p>
<p>Potem stracharz pomógł mi odplątać łańcuch z trupa menady. Razem zaciągnęliśmy ją do wschodniego ogrodu, wykopaliśmy wąski, lecz głęboki dół – jak zwykle głównie ja machałem łopatą – po czym wsunęliśmy ją do ciemnego szybu, głową naprzód. Nie była wiedźmą, ale stracharz mając do czynienia ze sługami mroku, wolał nie ryzykować – zwłaszcza jeśli niewiele</p>
<p>o nich wiedzieliśmy. Którejś nocy podczas pełni księżyca nawet martwa mogłaby próbować wykopać się na powierzchnię. Dzięki zastosowanemu podstępowi nie miałaby pojęcia, że kieruje się akurat w przeciwną stronę.</p>
<p>Po wszystkim stracharz wysłał mnie do wioski, bym sprowadził miejscowych kamieniarza i kowala. Do późnego wieczora przykrywali grób kamieniami oraz prętami. Mój mistrz tymczasem znalazł odpowiedź na dwa inne pytania. Na skraju ogrodu odszukał dwa niewielkie drewniane koryta, pokryte plamami krwi. Zapewne krew wypełniała karmidła po brzegi, nim bogin ją wypił.</p>
<p>– Przypuszczam chłopcze, że do krwi domieszano czegoś, co uśpiło bogina albo zamąciło mu w głowie. Dlatego właśnie nie wyczuł, jak menada wdziera się do ogrodu, a później zabił ją, choć nie powinien. Szkoda, że zginęła. Moglibyśmy ją przepytać i dowiedzieć się, po co przybyła oraz kto ją przysłał.</p>
<p>– Czy może za tym stać Zły? – spytałem. – Może to on wysłał ją, by mnie zabiła?</p>
<p>Zły, zwany też Diabłem, od zeszłego sierpnia swobodnie krążył po świecie. Przywołały go trzy klany czarownic z Pendle – Malkinowie, Deanowie i Mouldheelowie. Teraz toczyły ze sobą wojnę – niektóre wiedźmy wstąpiły na służbę u Złego, inne jednak należały do jego najzacieklejszych wrogów. Od tamtego czasu zetknąłem się z nim trzykrotnie. Choć po każdym spotkaniu pozostawałem wstrząśnięty do szpiku kości, wiedziałem, iż mało prawdopodobne, by Diabeł próbował zabić mnie własnoręcznie. Bo został spętany.</p>
<p>Tak jak koń, którego pęta się, wiążąc mu nogi, by nie odchodził zbyt daleko, Zły został spętany w przeszłości przez kogoś nieznanego, kto ograniczył jego moc. Gdyby osobiście mnie zabił, władałby światem zaledwie sto lat, a według niego to stanowczo zbyt krótko. Toteż, zgodnie z zasadami, musiał dokonać wyboru: sprawić, bym zginął z rąk jednego z jego dzieci albo też powinien spróbować przeciągnąć mnie na swoją stronę. Gdyby zdołał tego dokonać, rządziłby światem do kresu dni. To właśnie usiłował zrobić podczas naszego ostatniego spotkania. Oczywiście gdyby zabił mnie ktoś inny – na przykład menada – Zły i tak mógłby powoli zapanować nad światem. Czy zatem jej nie wysłał?</p>
<p>Stracharz patrzył na mnie z namysłem.</p>
<p>– Zły? To możliwe, chłopcze. Musimy bardzo uważać. Miałeś szczęście, że przeżyłeś atak.</p>
<p>Omal mu nie przypomniałem, że ocaliło mnie nie szczęście, lecz interwencja Alice. Ale uznałem, że lepiej zmilczeć. To była ciężka noc, niczego bym nie zyskał, irytując mistrza.</p>
<p>***</p>
<p>Następnej nocy nie mogłem spać. Po jakimś czasie wstałem z łóżka, zapaliłem świecę i znów zacząłem czytać list od mamy, który dostałem wiosną.</p>
<p><em>Mój drogi Tomie,</em></p>
<p><em>Po długiej i ciężkiej walce z mrokiem w mojej ojczyźnie, zbliża się przełomowa chwila. Mamy jednak wiele do omówienia, muszę też odsłonić przed tobą pewne sprawy i o coś poprosić. Potrzebuję czegoś od ciebie. A także twojej pomocy. Gdyby w jakikolwiek sposób dało się tego</em></p>
<p><em>uniknąć, nie prosiłabym cię. Ale tę rozmowę musimy odbyć twarzą w twarz, nie listownie, toteż zamierzam wrócić do domu z krótką wizytą, w przeddzień letniego przesilenia.</em></p>
<p><em>Napisałam do Jacka, informując go o moim przyjeździe, liczę zatem, że zobaczymy</em></p>
<p><em>się na farmie w ustalonym dniu. Tymczasem przykładaj się do nauki, synu i nie trać otuchy, nieważne jak mroczna wydaje się przyszłość. Jesteś silniejszy, niż ci się wydaje.</em></p>
<p><em>Całuję,</em></p>
<p><em>Mama.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>Do przesilenia letniego pozostał niecały tydzień – wkrótce ruszymy ze stracharzem na południe, by odwiedzić farmę mego brata Jacka i spotkać się z mamą. Tęskniłem za nią, nie mogłem się już doczekać, kiedy ją zobaczę. A do tego bardzo chciałem się dowiedzieć, czego ode mnie oczekuje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nastolatek.pl/news/2010/04/23/starcie-demonow-przeczytaj-fragment/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wywiad z Melissą de la Cruz &#8211; autorką &#8222;Błękitnokrwistych&#8221;</title>
		<link>http://nastolatek.pl/news/2010/03/29/wywiad-z-melissa-de-la-cruz-autorka-blekitnokrwistych/</link>
		<comments>http://nastolatek.pl/news/2010/03/29/wywiad-z-melissa-de-la-cruz-autorka-blekitnokrwistych/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Mar 2010 20:31:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>endriu</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Warte uwagi]]></category>
		<category><![CDATA[jaguar]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nastolatek.pl/news/?p=665</guid>
		<description><![CDATA[Otrzymaliśmy dziś świetny, pełen humoru wywiad przeprowadzony przez naszą znajomą z wydawnictwa Jaguar. Dowiecie się z niego, co Melissa de la Cruz &#8211; autorka m.in. &#8222;Błękitnokrwistych&#8221; &#8211; ma do powiedzenia. Warto poświęcić kilka minut na lekturę, bo cała rozmowa jest naprawdę ciekawa&#8230; Gdy specjalistka od celebrytów i wybryków gwiazd bierze się za temat wampirów, musi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/03/melissa-72.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-664" title="melissa 72" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/03/melissa-72-197x300.jpg" alt="" width="197" height="300" /></a></p>
<p><strong>Otrzymaliśmy dziś świetny, pełen humoru wywiad przeprowadzony przez naszą znajomą z wydawnictwa Jaguar. Dowiecie się z niego, co Melissa de la Cruz &#8211; autorka m.in. &#8222;Błękitnokrwistych&#8221; &#8211; ma do powiedzenia. Warto poświęcić kilka minut na lekturę, bo cała rozmowa jest naprawdę ciekawa&#8230;</strong></p>
<p><strong></strong>Gdy specjalistka od celebrytów i wybryków gwiazd bierze się za temat wampirów, musi być inaczej niż do tej pory. Tym razem okazało się, że do grona nieumarłych powinniśmy zaliczyć również znaczną część towarzyskiej śmietanki Nowego Jorku! Na pytania o „Błękitnokrwistych”, boom na martwych facetów oraz to, co z niego wynika, odpowiada Melissa de la Cruz, amerykańska pisarka i dziennikarka, korespondentka między innymi „Cosmopolitana” i „Vogue”.</p>
<p>Chwała temu, kto wymyślił Internet – choć mnie i Melissę dzieli ocean, możemy pogadać bez zbędnych formalności i zwłoki. Choć zwłoki, skoro rozmawiamy o wampirach, byłyby pewnie na miejscu…</p>
<p><strong>Jaguar: </strong>Jesteś autorką wielu poczytnych powieści dla nastolatek i o nastolatkach. Co zainspirowało Cię do pisania o wampirach?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Tak naprawdę zawsze uwielbiałam opowieści o wampirach – w dzieciństwie zaczytywałam się “Miasteczkiem Salem” Stephena Kinga i książkami o Lestacie Anne Rice. Mój wydawca, z którym współpracuję przy serii „Au Pairs”, zapytał któregoś dnia, czy nie miałabym ochoty zmierzyć się z horrorem… Podrzuciłam jej pomysł „Błękitnokrwistych” – opowieść o należących do elity nastolatkach, które odkrywają, że są wampirami. Zaskakujące, ale pisanie o tym przychodzi mi dość naturalnie. Poza tym czułam ogromną chęć, by odświeżyć nieco cały gatunek, tak więc – zero trumien, zero kołków i żadnego umierania na słońcu!</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Czyli interesowałaś się wampirami, zanim nastąpił cały ten medialny boom na krwiopijców?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> O tak! Kocham powieści Anne Rice i samą ideę umęczonych, pięknych i tragicznych istot!</p>
<p><strong>Jaguar: </strong>Po sieci krążą rozmaite plotki, wyjaśnijmy więc raz na zawsze – ile będzie tomów „Błękitnokrwistych”?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Od dawna planowałam napisanie serii książek, bo marzyło mi się opowiedzenie dramatycznej, epickiej historii – i teraz mam okazję, by ten plan zrealizować. Nie chcę mówić, że zamierzam napisać tyle, a tyle książek, to byłoby nieszczere. Po prostu nie mam pojęcia, dokąd zaprowadzi mnie historia błękitnokrwistych i jak wiele stron zajmie opisanie całości. „Błękitnokrwistych” właściwie można podzielić na etapy. Pierwsze cztery książki koncentrują się wokół jednego wątku, w piątej zaś pojawia się nowa zagadka, która zostanie częściowo rozwikłana w tomie siódmym. Cóż, naprawdę nie umiem określić, ile książek będzie liczyła CAŁA seria. Mogę tylko obiecać, że koniec kiedyś nastąpi i że wszystkie wydarzenia właśnie do niego prowadzą.</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Jesteś dziennikarką ze sporym doświadczeniem, czy Twoje dotychczasowe perypetie w świecie gwiazd i celebrytów znalazły odzwierciedlenie w „Błękitnokrwistych”?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Celowo umieściłam akcję powieści w świecie, który doskonale znam – w świecie celebrytów, modelek, bogaczy – dzięki temu przy pisaniu mogę swobodnie korzystać z doświadczeń… A tych jest mnóstwo!</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Może więc ujawnisz nam, co z realnego świata wyemigrowało do świata wampirów?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to klub, do którego, za czasów collage’u często chodziłyśmy z przyjaciółką. Nazywał się „The Bank” i nie mogłam się powstrzymać, by nie umieścić go już w pierwszym rozdziale. Spędziłam tam mnóstwo czasu i mam wiele miłych wspomnień, więc czemu nie?</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> W „Błękitnokrwistych” jest wielu bohaterów – wszystkich wymyśliłaś ot tak, po prostu, czy ktoś Cię zainspirował?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Tak naprawdę każdy z bohaterów reprezentuje inny aspekt mojej własnej osobowości. Gdy miałam około piętnastu lat, zachowywałam się podobnie do Schuyler – byłam tak samo wyobcowana i nieśmiała. Mimi to ja około dwudziestki – znacznie pewniejsza siebie i obyta. Czyli, tak właściwie, wychodzi na to, ze sama się zainspirowałam…</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> A który z bohaterów jest tym ulubionym?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> O nie! Nie ma mowy, nie wskażę ulubionej postaci, nawet nie chcę się nad tym zastanawiać. Wszyscy bohaterowie są mi tak samo bliscy, każdy z nich jest częścią mnie i każdego z nich doskonale rozumiem.</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> A co sądzisz o boomie na wampiry, który obserwujemy od czasu „Zmierzchu” Stephenie Meyer?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Myślę, że ludzie zawsze byli zafascynowani wampirami – ich nieśmiertelnością, mocą, tym posmakiem lekkiej perwersji. Teraz stało się to po prostu bardziej widoczne. Sama mam słabość do niektórych krwiopijców, choćby do wspomnianego już Lestata z powieści Anne Rice czy bohaterów serii „Underworld”.</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Niektórzy pomstują na nowy typ wampira. Nie czujesz pewnej tęsknoty za tym dawnym krwiopijcą, straszliwym hrabią Draculą? Jak się odnajdujesz w rzeczywistości, w której drapieżniki masowo przechodzą na dietę i świętują Walentynki?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> O tak, teraz faktycznie nadeszła moda na wampira-chłopaka, milutkiego i seksownego Lestata po wizycie u dentysty i rwaniu kłów! To dość zabawne… Taki krwiopijca to bezpieczna opcja, atrakcyjna zwłaszcza dla nastolatek, dla których niegdysiejszy potwór staje się nagle bliski i kusząco dostępny. Myślę, że to jak ewolucja, po prostu współczesność dodała kolejną warstwę do starego mitu, uwspółcześniła go. Dla mnie Lestat jest tak atrakcyjny, bo de facto JEST potworem, śmiertelnie niebezpiecznym drapieżnikiem – ale może ja jestem ze starej szkoły…</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Wracając do „Błękitnokrwistych” – skąd wziął się pomysł na osadzenie postaci w historii USA? Purytanie wampirami…</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Któregoś dnia, gdy buszowałam po sieci, natknęłam się na stronę poświęconą genealogii ludzi wywodzących się od pierwszych osadników, którzy przypłynęli do Stanów na pokładzie Mayflower. To fascynujące, ze wśród tych, których przodkowie założyli osadę w Plymouth, znaleźli się nie tylko prezydenci USA Goerge Bush i Franklin Roosevelt, ale na przykład Marylin Monroe i Oprah Winfrey! Pomyślałam sobie wtedy – a co by było, gdyby ci wszyscy znani, bogaci i wpływowi ludzie byli znani, bogaci i wpływowi dlatego, że… nie są ludźmi?</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Wspomniałaś, że ludzi zawsze pociągała pewna perwersyjność w postaci wampira… A jak jest z Mimi i Jackiem? Rodzeństwo, a jednak kochankowie. Nie obawiałaś się głosów krytyki?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Krytycy zawsze się znajdą J Nie jestem zresztą pierwszą osobą, która sięga po temat zakazanego związku. Do moich ulubionych książek należą między innymi “Kwiaty na poddaszu” Virginii C. Andrews, „Tajemna historia” Donny Tartt i cała seria „Pieśń Lodu i Ognia” George’a R. Martina – we wszystkich tych powieściach pojawia się wątek takiej nieakceptowanej, ocierającej się o kazirodczą, miłości. Z jednej strony jest to szokujące, z drugiej zaś – ogromnie fascynujące. A poza tym to bardzo ciekawe pisać na temat tabu! Nie zapominajmy też, że związki pomiędzy blisko spokrewnionymi osobami były usankcjonowane kulturowo, co zresztą wpisuje się w historię „Błękitnokrwistych”. Egipscy faraonowie poślubiali własne siostry, nie inaczej czynili i rzymscy imperatorzy. No i najważniejsze: Jack i Mimi nie są bratem i siostrą w normalnym rozumieniu tego słowa. To w końcu wampiry. I mają inne zasady J</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Wampiry, anioły, upadłe anioły… A gdzie Lucyfer we własnej osobie?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Spokojnie! Lucyfer we własnej osobie pojawi się w kolejnych tomach!</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Świetnie, skoro pojawi się Lucyfer, może będzie również film?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Cóż, tego obiecać nie mogę. Jesteśmy w tracie rozmów z kilkoma producentami, więc zobaczymy. Hollywood jest zupełnie nieprzewidywalne. Filmowcy właśnie zaczęli prace nad ekranizacją serii „Au Pairs”, do której prawa zostały sprzedane cztery lata temu. Byłam przekonana, że projekt jest martwy, nagle jednak okazało się, ze nie tylko nie jest martwy, ale nawet został szczęśliwie reanimowany, wykazuje wszelkie oznaki życia i bardzo możliwe, że film będzie już w przyszłym roku. Więc, kto wie? Już kilka razy rozmawialiśmy o ekranizacji „Błękitnokrwistych”, jednak jeszcze nie udało się nam sfinalizować projektu. Mam tylko nadzieję, że dożyję chwili, gdy filmowcy wreszcie wezmą się za moje wampiry!</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Musieliby zacząć kręcić w Nowym Jorku, potem przenieść się do Wenecji, a później?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Najpierw do Rio, potem do Paryża… Piąty tom, „Misguided Angel”, rozgrywa się w kraju makaronu i oliwy, we Włoszech. A tak konkretniej, ekipa musiałaby się zabrać do Florencji.</p>
<p><strong>Jaguar: </strong>Abstrahując na koniec od wampirów w ogóle, jak to jest być pisarzem? Co jest w tej pracy najtrudniejsze, a co daje najwięcej radości?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Zdecydowanie najtrudniejszą rzeczą jest rozpoczynanie pracy. Nienawidzę zaczynać! Po prostu nienawidzę, zupełnie nie mogę się zebrać! Uwielbiam za to ten moment gdzieś w środku, gdy wszystkie elementy wskakują nagle na właściwe miejsce. A potem trzeba kończyć, związać wszystkie wątki – z tym też mam problem! Poza tym szalenie bawi mnie jedna rzecz &#8211; moje własne „zdecydowanie”. Często jest tak, że mam jakiś pomysł, do którego się zapalam, ale, gdy zaczynam pisać, uznaję, że wpadłam na coś lepszego. Więc poprawiam wszystko, piszę dalej, a potem dochodzę do wniosku, że ten pierwszy zamysł jednak był lepszy, więc odkręcam to, co poprzednio zakręciłam. Tego zupełnie nie da się przewidzieć! To zabawne, że pisząc, wiesz, co chcesz napisać, a jednocześnie nie jesteś tego do końca świadoma. Historia zmienia swój kształt niezależnie od twoich zamiarów i w efekcie wynik nigdy nie odpowiada do końca zamierzeniom. Ale to balansowanie pomiędzy tym, co znane, a tym, co jeszcze nieodkryte, jest tak naprawdę bardzo, bardzo fajne.</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Podejrzewam, ze jako dziennikarka i pisarka, nie masz zbyt wiele wolnego czasu… Ale gdy wyrwiesz chwilę dla siebie, przy czym najlepiej się relaksujesz?</p>
<p><strong>Melissa:</strong> Wstyd się przyznać, ale wydaje mi się, że moim hobby są zakupy. To koszmarne, usiłuję przestać, bo naprawdę nie potrzebuję kolejnych ciuchów. Moja szafa i tak pęka w szwach! Niestety, uwielbiam wszelkie gadżety oraz (nie)zbędne drobiazgi, kocham też modne ubrania i, choć bardzo się staram, rozsądek wciąż przegrywa z zachciankami…</p>
<p><strong>Jaguar:</strong> Dziękuję za rozmowę!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nastolatek.pl/news/2010/03/29/wywiad-z-melissa-de-la-cruz-autorka-blekitnokrwistych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Nielegalna&#8221; &#8211; legalnie na szczyt!</title>
		<link>http://nastolatek.pl/news/2010/03/02/nielegalna-legalnie-na-szczyt/</link>
		<comments>http://nastolatek.pl/news/2010/03/02/nielegalna-legalnie-na-szczyt/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 20:45:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Juś</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Warte uwagi]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Monika Przybyłek]]></category>
		<category><![CDATA[nastolatek]]></category>
		<category><![CDATA[nastolatki]]></category>
		<category><![CDATA[Nielegalna]]></category>
		<category><![CDATA[nowość]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nastolatek.pl/news/?p=618</guid>
		<description><![CDATA[Czy można napisać książkę mając 16 lat? Okazuje się, że można, a jeśli w dodatku ma się wystarczająco dużo samozaparcia, żeby ją jeszcze wydać, to sukces gwarantowany! O swojej przygodzie opowiedziała nam Monika Przybyłek, autorka niedawno wydanej „Nielegalnej”. Pomysł na napisanie powieści pojawił się w jej głowie&#8230; z nudów. „Przez długi czas prowadziłam bloga, a [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-medium wp-image-619" title="Nielegalna" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/03/Nielegalna-210x300.jpg" alt="Nielegalna" width="210" height="300" /></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-weight: normal;">Czy można napisać książkę mając 16 lat? Okazuje się, że można, a jeśli w dodatku ma się wystarczająco dużo samozaparcia, żeby ją jeszcze wydać, to sukces gwarantowany!</p>
<p>O swojej przygodzie opowiedziała nam Monika Przybyłek, autorka niedawno wydanej „Nielegalnej”.</p>
<p>Pomysł na napisanie powieści pojawił się w jej głowie&#8230; z nudów.<strong> „Przez długi czas prowadziłam bloga, a gdy przestałam, nie wiedziałam, co mogę robić &gt;w zamian&lt;. Zaczęłam więc pisać i od początku miałam nadzieję na to, że uda mi się wydać to opowiadanie w formie książki.”</strong> Wystarczyła do tego odrobina uporu i wytrwałości, a także kilka przyjaznych dusz gotowych do pomocy. Efektem jest kilkusetstronicowa opowieść o losach nastoletniej Maxi, o której Monika mówi, że <strong>„ma cięty język, wybuchowy charakter i naturę buntownika, przez co często pakuje się w tarapaty lub mówi coś, czego nawet nie przemyśli.”</strong><br />
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o książce i jej autorce, zapraszam do przeczytania najnowszego wywiadu:  <a href="http://nastolatek.pl/wywiad,35,Nielegalna---legalnie-na-szczyt!" target="_blank">CZYTAJ WYWIAD</a></p>
<p>Już niedługo możecie się też spodziewać recenzji &#8222;Nielegalnej&#8221; na Nastolatek.pl <img src='http://nastolatek.pl/news/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nastolatek.pl/news/2010/03/02/nielegalna-legalnie-na-szczyt/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Gone &#8211; Zniknęli. Faza druga: Głód” już w księgarniach!</title>
		<link>http://nastolatek.pl/news/2010/02/26/%e2%80%9egone-znikneli-faza-druga-glod%e2%80%9d-juz-w-ksiegarniach/</link>
		<comments>http://nastolatek.pl/news/2010/02/26/%e2%80%9egone-znikneli-faza-druga-glod%e2%80%9d-juz-w-ksiegarniach/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Feb 2010 20:06:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Juś</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Patronaty]]></category>
		<category><![CDATA[Warte uwagi]]></category>
		<category><![CDATA[gone]]></category>
		<category><![CDATA[jaguar]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Michael Grant]]></category>
		<category><![CDATA[nagrody]]></category>
		<category><![CDATA[nowość]]></category>
		<category><![CDATA[patronat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nastolatek.pl/news/?p=608</guid>
		<description><![CDATA[Nadeszła wreszcie chwila wydania długo oczekiwanej drugiej części „Gone. Zniknęli”, którą podsumowano tytułem „Głód”. 24 lutego, czyli dokładnie dwa dni temu, do księgarń trafiła kontynuacja opowieści o mieszkańcach Perdido Beach, miasteczka pozbawionego dorosłych. Tym razem bohaterowie muszą zmierzyć się z zagrożeniem, jakim jest kończąca się żywność. Jak sobie z tym poradzą? Jakie nowe konflikty wywoła [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-medium wp-image-574" title="głód" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/02/głód-199x300.jpg" alt="głód" width="199" height="300" />Nadeszła wreszcie chwila wydania długo oczekiwanej drugiej części <strong>„Gone. Zniknęli”</strong>, którą podsumowano tytułem <strong>„Głód”</strong>. 24 lutego, czyli dokładnie dwa dni temu, do księgarń trafiła kontynuacja opowieści o mieszkańcach Perdido Beach, miasteczka pozbawionego dorosłych. Tym razem bohaterowie muszą zmierzyć się z zagrożeniem, jakim jest kończąca się żywność. Jak sobie z tym poradzą? Jakie nowe konflikty wywoła ta okoliczność? Jak na losy bohaterów będzie wpływała tajemna siła będąca źródłem wszystkich niezwykłych wydarzeń w mieście? Tego wszystkiego możecie dowiedzieć się właśnie teraz.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p>Fragment najnowszej części serii „Gone” znajdziecie tutaj: <strong><a href="http://nastolatek.pl/news/2010/02/10/niesamowity-fragment-niesamowitej-ksiazki/" target="_blank">Fragment</a> </strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p>Jeśli jesteście ciekawi, co o powieści ma do powiedzenia jej autor, przypominamy, że macie możliwość przeczytania wywiadu z nim: <strong><a href="http://nastolatek.pl/news/2009/10/29/rozmowa-z-michaelem-grantem-tworca-serii-gone/" target="_blank">Wywiad</a> </strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p>Jeżeli natomiast po raz pierwszy stykacie się z tą książką i chcielibyście najpierw nadrobić zaległości, zapraszamy do przejrzenia recenzji części pierwszej:  <a href="http://nastolatek.pl/news/2009/09/16/recenzja-gone-znikneli-faza-pierwsza-niepokoj-z-kobiecego-punktu-widzenia/" target="_blank"><strong>Recenzja</strong></a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong>A co już niedługo?</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Już niedługo będziecie mogli przeczytać recenzję fazy drugiej, tym razem pisaną z męskiego punktu wiedzenia. Będzie też możliwość wzięcia udziału w konkursie, w którym nagrodami będą właśnie egzemplarze „Głodu”.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Zaglądajcie do nas często, żeby niczego nie przegapić!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nastolatek.pl/news/2010/02/26/%e2%80%9egone-znikneli-faza-druga-glod%e2%80%9d-juz-w-ksiegarniach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polecamy: Nowości Wydawnictwa Jaguar :)</title>
		<link>http://nastolatek.pl/news/2010/02/10/polecamy-nowosci-wydawnictwa-jaguar/</link>
		<comments>http://nastolatek.pl/news/2010/02/10/polecamy-nowosci-wydawnictwa-jaguar/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 21:09:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Daniel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[jaguar]]></category>
		<category><![CDATA[jestem jaka jestem]]></category>
		<category><![CDATA[przekleństwo odi]]></category>
		<category><![CDATA[wojna czarownic]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nastolatek.pl/news/?p=585</guid>
		<description><![CDATA[Zaprzyjaźnione z nami wydawnictwo wydało w ostatnim czasie dwie ciekawe pozycje. Pierwsza z nich to książka z serii o intrygującej nazwie &#8222;Ups!&#8221;: Cecilia Galante Jestem, jaka jestem W życiu dwunastoletniej Hershey nic nie układa się tak, jak powinno. Jej mama, zajmująca się na co dzień opieką nad dziećmi, ma nowego przyjaciela. Slade, choć pozornie przyjacielski [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zaprzyjaźnione z nami wydawnictwo wydało w ostatnim czasie dwie ciekawe pozycje. Pierwsza z nich to książka z serii o intrygującej nazwie &#8222;Ups!&#8221;:</p>
<p><img class="alignleft size-medium wp-image-586" title="jestem" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/02/jestem-202x300.jpg" alt="jestem" width="202" height="300" /></p>
<p>Cecilia Galante</p>
<p><strong>Jestem, jaka jestem</strong></p>
<blockquote><p>W życiu dwunastoletniej Hershey nic nie układa się tak, jak powinno. Jej mama, zajmująca się na co dzień opieką nad dziećmi, ma nowego przyjaciela. Slade, choć pozornie przyjacielski i sympatyczny, szybko okazuje się prawdziwym tyranem. Początkowo tylko Hershey dostrzega mroczną część jego osobowości. Zaczyna się od słownych przepychanek i wyzwisk, kończy na próbie uderzenia dziewczynki szklanką. Wydaje się, że nic i nikt nie jest w stanie zmienić stanowiska Elli i przekonać jej, że powinna zostawić Slade’a. Miłość jest ślepa, ale nawet ona kiedyś się kończy.</p>
<p>Gdy po nieudanej próbie przekonania matki, że powinna rozstać się z przyjacielem, Slade podnosi rękę na Ellę i zaczyna grozić Hershey, zakochana kobieta decyduje się uciekać przed brutalem i trafia do ośrodka dla ofiar przemocy domowej.</p>
<p>Niezwykła, opowiedziana z humorem i wrażliwością historia nastolatki, która, wraz z matką, musi za wszelką cenę bronić się przed przemocą ze strony najbliższych.</p></blockquote>
<p>Kolejna, to trzecia już część serii &#8222;Wojna Czarownic&#8221;:</p>
<p><img class="alignright size-medium wp-image-588" title="odi" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/02/odi-196x300.jpg" alt="odi" width="196" height="300" />Maite Carranza</p>
<p><strong>Przekleństwo Odi</strong></p>
<blockquote><p>Ostatni tom osadzonej we współczesnym świecie trylogii fantasy, wielkiego hiszpańskiego bestsellera dla nastolatek. Od zarania dziejów dwa klany czarownic, potomkinie pramatki bogini O, toczą ze sobą wojnę. Proroctwo mówi o tym, że pewnego dnia pojawi się wybranka, która zakończy waśń i raz na zawsze ustanowi prymat jednego z rodów… Jej czas właśnie nadszedł.</p>
<p>Anaid, córka Selene z Klanu Wilczycy, poznała swe dziedzictwo, historię własnych narodzin. Obdarzona niewyobrażalną potęgą, Anaid ma w żyłach krew zarówno dobrych Omar, jak i okrutnych Odish. Niedługo po spotkaniu z ojcem, zwodzona i manipulowana przez najbliższych, dziewczyna postanawia porzucić tych, których uważała dotąd za duchowych przywódców i podążyć własną ścieżką… Przechytrzywszy Selene, młodziutka wybranka ucieka, by stać się zabawką w rękach własnej babki – Lodowej Damy. Nieszczęśliwie zakochana, niezdolna do zapanowania nad własnymi pragnieniami, Anaid powoli staje się kimś, kogo najbardziej obawiają się Omar – egoistyczną, skoncentrowaną na sobie czarownicą, która używa magii, by folgować własnym zachciankom. Czy będzie miała dość sił, by zmierzyć się z ciemną stroną swojego charakteru i wkroczyć na ścieżkę umarłych?</p>
<p>Tocząc walkę z ciemnością, z Krwawą Hrabiną i podstępną Baalat, Anaid odkrywa, że największym zagrożeniem dla wybranki jest… sama wybranka.</p></blockquote>
<p>Książki znajdziecie na stronach Wydawnictwa Jaguar &#8211; warto zajrzeć, ponieważ są tam ich dość obszerne fragmenty:</p>
<p><strong><a href="http://wydawnictwo-jaguar.pl/book.php?sr=wojna_czarownic&amp;bt=03_przeklenstwo_odi&amp;fr=k" target="_blank">&#8222;Przekleństwo odi&#8221; &#8211; KLIK!</a></strong></p>
<p><strong><a href="http://wydawnictwo-jaguar.pl/book.php?sr=ups&amp;bt=01_jestem_jaka_jestem&amp;fr=k" target="_blank">&#8222;Jestem, jaka jestem&#8221; &#8211; KLIK!</a></strong></p>
<p style="text-align: right;"><em>Życzymy miłej lektury! </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nastolatek.pl/news/2010/02/10/polecamy-nowosci-wydawnictwa-jaguar/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niesamowity fragment, niesamowitej książki&#8230;</title>
		<link>http://nastolatek.pl/news/2010/02/10/niesamowity-fragment-niesamowitej-ksiazki/</link>
		<comments>http://nastolatek.pl/news/2010/02/10/niesamowity-fragment-niesamowitej-ksiazki/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 20:09:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Daniel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Patronaty]]></category>
		<category><![CDATA[Warte uwagi]]></category>
		<category><![CDATA[fragment]]></category>
		<category><![CDATA[gone]]></category>
		<category><![CDATA[głód]]></category>
		<category><![CDATA[Książki]]></category>
		<category><![CDATA[Michael Grant]]></category>
		<category><![CDATA[premiera]]></category>
		<category><![CDATA[zapowiedź]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nastolatek.pl/news/?p=573</guid>
		<description><![CDATA[Astrid usłyszała Sama, zanim go zobaczyła. Perdido Beach zawsze było małym sennym miasteczkiem, a teraz przez większość czasu panowała tu cisza niczym w kościele. Sam przemierzał dom, wołając ją po imieniu w kolejnych pomieszczeniach. – Sam! – krzyknęła. Nie usłyszał jej jednak do chwili, gdy otworzył tylne drzwi i wyszedł na taras. Jedno spojrzenie wystarczyło, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-574" title="głód" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/02/głód.jpg" alt="głód" width="333" height="500" /></p>
<p style="text-indent: 1.25cm; margin-bottom: 0cm"><em>Astrid usłyszała Sama, zanim go zobaczyła. Perdido Beach zawsze było małym sennym miasteczkiem, a teraz przez większość czasu panowała tu cisza niczym w kościele.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p style="margin-bottom: 0cm"><em>Sam przemierzał dom, wołając ją po imieniu w kolejnych pomieszczeniach.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p style="text-indent: 1.25cm; margin-bottom: 0cm"><em>– </em><em>Sam! – krzyknęła. Nie usłyszał jej jednak do chwili, gdy otworzył tylne drzwi i wyszedł na taras.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p style="text-indent: 1.25cm; margin-bottom: 0cm"><em>Jedno spojrzenie wystarczyło, by wiedzieć, że stało się coś strasznego. Sam nie umiał ukrywać swoich uczuć, przynajmniej nie przed nią.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p style="text-indent: 1.25cm; margin-bottom: 0cm"><em>– </em><em>Co jest? – spytała.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p style="text-indent: 1.25cm; margin-bottom: 0cm"><em>Nie odpowiedział, tylko przeszedł przez zachwaszczony, nierówny trawnik i ją objął. Przytuliła się do niego, cierpliwa, wiedząc, że wszystko jej opowie, gdy tylko będzie mógł się na to zdobyć.</em></p>
<p style="text-indent: 1.25cm; margin-bottom: 0cm">
<p></p>
<hr />
</p>
<p style="text-indent: 1.25cm; margin-bottom: 0cm"><span style="font-family: &quot;Plantin&quot;;"><span style="font-size: x-small;"> </span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: &quot;Plantin&quot;;">Przed nami, 24 lutego 2010, wielka premiera długo wyczekiwanej drugiej części serii &#8222;Gone&#8221;.  Jeszcze dwa tygodnie dzielą nas od możliwości zakupienia książki w księgarni (lub wygrania jej u nas w konkursie), a my już dziś prezentujemy jej fragment, całe sześć stron, po których Wasza ciekawość z pewnością sięgnie zenitu (a już na pewno, jeśli czytaliście cześć  pierwszą). Oto i ona, do pobrania w formie pliku .doc:</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-family: &quot;Plantin&quot;;"><strong><a href="http://nastolatek.pl/images/dan/Fragment2.doc" target="_blank">KLIKNIJ I POBIERZ FRAGMENT!!!</a></strong></span></p>
<p style="text-indent: 1.25cm; margin-bottom: 0cm">
<p><span style="font-family: &quot;Plantin&quot;;"><em>PS: Nie chwaląc się, ja drugą część &#8222;Gone&#8221; mam już u siebie w postaci egzemplarza recenzenckiego. Jest rewelacyjna! <img src='http://nastolatek.pl/news/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </em> </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nastolatek.pl/news/2010/02/10/niesamowity-fragment-niesamowitej-ksiazki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Błękitnokrwiści &#8211; zapowiedź.</title>
		<link>http://nastolatek.pl/news/2010/02/09/blekitnokrwisci-zapowiedz/</link>
		<comments>http://nastolatek.pl/news/2010/02/09/blekitnokrwisci-zapowiedz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 19:22:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>endriu</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości wydawnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Patronaty]]></category>
		<category><![CDATA[Warte uwagi]]></category>
		<category><![CDATA[błękitnokrwiści]]></category>
		<category><![CDATA[de La Cruz]]></category>
		<category><![CDATA[jaguar]]></category>
		<category><![CDATA[książka]]></category>
		<category><![CDATA[nowość]]></category>
		<category><![CDATA[patronat]]></category>
		<category><![CDATA[zapowiedź]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://nastolatek.pl/news/?p=562</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Pierwszy tom trylogii znanej amerykańskiej pisarki, Melissy de La Cruz, autorska wizja współczesnych wampirów żyjących pomiędzy normalnymi śmiertelnikami. Połączenie gotyckiego horroru i powieści obyczajowej z kryminalnym wątkiem. Nie tylko dla wielbicieli Stephenie Meyer. Pośród najbardziej elitarnych rodzin Nowego Jorku ukrywa się grupa tych, których przodkowie przybyli na amerykańską ziemię wraz z pierwszymi osadnikami na pokładzie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-medium wp-image-563" title="okladka" src="http://nastolatek.pl/news/wp-content/uploads/2010/02/okladka-202x300.jpg" alt="okladka" width="202" height="300" /><em>&#8222;Pierwszy tom trylogii znanej amerykańskiej pisarki, Melissy de La Cruz, autorska wizja współczesnych wampirów żyjących pomiędzy normalnymi śmiertelnikami. Połączenie gotyckiego horroru i powieści obyczajowej z kryminalnym wątkiem. Nie tylko dla wielbicieli Stephenie Meyer.</p>
<p>Pośród najbardziej elitarnych rodzin Nowego Jorku ukrywa się grupa tych, których przodkowie przybyli na amerykańską ziemię wraz z pierwszymi osadnikami na pokładzie statku Mayflower. Utrzymujący swoje istnienie w tajemnicy są bogaci, mają ogromne wpływy i… nie są ludźmi. To Błękitnokrwiści, starożytna rodzina wampirów.</p>
<p>Schuyler Van Alen nie sądziła, że jest kimś więcej niż tylko normalną nastolatką. Bardziej normalną niż jej koleżanki. W doborowym towarzystwie dziewcząt z elitarnej prywatnej szkoły, Schuyler wyglądała jak brzydkie kaczątko, ale nie przeszkadzało jej to… Do dnia, w którym skończyła piętnaście lat. Żyły na przedramionach dziewczyny nabrzmiały, tworząc przerażającą mozaikę błękitów i fioletu. Pojawił się głód – potworne łaknienie, którego nie mógł zaspokoić ludzki posiłek. Schuyler zaczęła się zmieniać – w kogo? Wszystko splata się w czasie z tragiczną śmiercią jednej z uczennic Duchesne. Czy tragedia ma coś wspólnego z Schuyler? I dlaczego Jack Force, najprzystojniejszy i najbardziej pożądany chłopak w szkole nagle zaczął zwracać uwagę na ignorowaną dotąd koleżankę? Schuyler chce poznać sekret Błękitnokrwistych, ale prawda może ją wiele kosztować. Świat wampirów rządzi się własnymi prawami, a ten, kto ich nie przestrzega – ginie.&#8221;<br />
</em><br />
Zapowiada się ciekawie. Jak jest, przekonamy się już 10 marca.<br />
Więcej informacji znajdziecie na stronie wydawnictwa Jaguar:<br />
<a href="http://wydawnictwo-jaguar.pl/book.php?sr=blekitnokrwisci&amp;bt=01_blekitnokrwisci&amp;fr=k#" target="_blank">http://wydawnictwo-jaguar.pl/book.php?sr=blekitnokrwisci&amp;bt=01_blekitnokrwisci&amp;fr=k#</a><br />
Zapraszam również do odwiedzenia bloga poświęconego serii:<br />
<a href="http://blekitnokrwisci.blogspot.com/" target="_blank">http://blekitnokrwisci.blogspot.com/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://nastolatek.pl/news/2010/02/09/blekitnokrwisci-zapowiedz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
