Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Historia, która mogła się przydarzyć każdemu

Autor: Nieznany
Odsłony: 1503
Data: 4-10-2004

Zgodnie z tytułem, historia pełna jest moralizatorskich przesłanek, mających na celu ustrzeżenie młodzieży przed robieniem głupstw, tudzież popadaniem w nałogi. Posłuchajcie, więc o śmiertelniczce, której nie dane było czytać takich ostrzeżeń.

W poprzednim odcinku:
Nasza przykładowa bohaterka ukończywszy podstawówkę, wielkim fartem dostała się do jednego z lepszych LO w mieście, gdzie kontynuowała żywot szarej myszy odrabiając lekcje i nie imprezując. Ukończywszy pierwsza klasę ze średnią 4.8, drugą– 4.7, nasza przykładowa bohaterka siłą rzeczy nie strzela kibla, jeno zdaje do klasy kolejnej. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że zaczyna przeżywać okres młodzieńczego buntu (rychło w czas). Przychodzi na rozpoczęcie roku w czerwonych majtkach i czarnym staniku, a przestawszy lubić swoją klasę, zaczyna ignorować miłe towarzystwo inteligentnych rówieśników na rzecz „świeżego mięsa” z którego z biegiem czasu powstaje jej nowa gwardia...

Rozdział 1

Wrzesień roku pańskiego 2002. Nasza przykładowa bohaterka (dajmy jej na imię Aleksandra) zaczęła właśnie naukę w klasie trzeciej jednego z lepszych ogólniaków w mieście. Tak, więc Aleksandra korzystając z korzystnej koniunktury wynikającej z napływu świeżo zrekrutowanych klas pierwszych, nie marnuje dni na naukę. W żadnym wypadku. Uczęszcza za to często i gęsto na tzw. „integracje kotów” odbywające się od poniedziałku do piątku na plaży miejskiej, z czego czerpie pełnymi garściami. Przygląda się młodzieży pijącej reddsy i gingersy, tudzież panienkom sączącym piwo z sokiem (yuuuck). Weźmie łyka wareczki tu i ówdzie ale sama nie pije. Nie, żeby abstynentka, tylko jeszcze nie wie, co to balangi i nie wie, że w Polsce na imprezach trzeba chlać na umór. Tego w szkole nie uczą, wiec skąd ma wiedzieć?

Ale rok szkolny postępuje a życie kwitnie. Aleksandra ma mnóstwo znajomych wśród kotów i żyje jej się pięknie z jednego posiedzenia plażowego na drugie. Z racji niedawnego rozpoczęcia roku szkolnego, obywatelka Aleksandra ani myśli o przykładaniu się do nauki i trudno się dziwić, na dworze lato. Ludzie z klasy i nauczyciele pojąć nie mogą dlaczego dziewczyna nosi swetry na lewą stronę, podarte spodnie i zniszczone trampki, mało kto nie patrzy na to krzywo. Aż tu pewnego razu coś jej odwaliło i ubrała się w rajstopy, spódnicę a nawet majtki(!) i w szkole zaczepił ją jeden koleś. Jakiś typ z równoległej klasy, włosy miał długie, ubrany na czarno, ciężkie buciory na nogach, i pytał się o coś. Zdziwił się kiedy ni z tego ni z owego nieznajoma odparowała, że „ma ochotę na zbyt wielu facetów naraz”. Co było robić. Rozmowa się zaczęła rozkręcać, Aleksandra się zreflektowała i rumieniąc się powiedziała, że „ona już tak ma” na co, nieznajomy, chciał wiedzieć jak ona ma na imię i tak tez się poznali. Dziwił się, że ona nie interesuje się fantastyką i pożyczył jej pierwszy tom wiedźmina.

Pół godziny później zabrzmiał dzwonek na przerwę i przyszli jego kumple. W ten oto sposób Aleksandra poznała kolejnych 3 długowłosych uczniów jej liceum, z których jednemu było pisane wmieszać się w jej życie na dobre. Ale, o tym żadne z nich wtenczas wiedzieć nie mogło...

Aleksandra na przerwach zaczęła gadać z nowymi kumplami, aż bardzo silnie zaprzyjaźniła się z jednym z nich, człowiekiem pt. „death”. Był on bardzo zaintrygowany nową znajomą i z biegiem czasu zaczęli razem wymykać się z lekcji na piwko do pobliskiego parku.

Któregoś razu Death stwierdził, że żałuje, że jest zajęty, co zabrzmiało bardzo niedwuznacznie. Później zaczął zanudzać Aleksandrę opowieściami o swojej byłej i obecnej dziewczynie. Aleksandra słuchała pałając do niego miłością przyjacielska. Death doszedł wreszcie do wniosku, że Aleksandra musi zostać wkręcona do JEGO towarzystwa i uczynione to zostało w kolejna sobotę roku pańskiego 2003 miesiąca października. Była to impreza domowa u jednej koleżanki Death, gdzie Aleksandra poznała jego dziewczynę, Idę. Na owej pamiętnej imprezie obywatelka Aleksandra przeżyła inicjację z winem pt. jabol. Były to dokładnie 2 szklanki, popite połową puszki tyskiego. Sama zainteresowana stwierdziła, że dobry soczek wiśniowy i fajnie się we łbie kreci, po czym impreza zaczęła toczyć się własnym tempem, poniekąd w rytmie „ride the lightening”. Po twarzy Aleksandry widać było, że niezbyt jej się podoba co wyprawiają Ida z Deathem, zwłaszcza, że sama partnera nie miała. Ale przynajmniej mogła bez przeszkód absorbować sączące się z wątpliwej jakości odtwarzacza prorocze riffy „the call of khtulu”.

Imprezy takie odbywały się, jak nietrudno zgadnąć, co piątek przez kolejnych kilka tygodni.

W międzyczasie Alek wpadł w oko jeden grandż z czwartej klasy, i zaczęło się utęsknione wypatrywanie go na przerwach, ale w końcu była prawie zima i hormony szalały. Nadszedł jednak dzień, kiedy nieznajomy podszedł do niej i spytał się o coś, a ona zaprzeczyła i zamruczała, że nikt nie chce zmyć się z lekcji. Usłyszała, że nie ma sprawy i „możemy iść”. Osłupiała Alek wgapiła się w piękne blond włosy nieznajomego, które miękko opadały mu na ramiona, i tchu jej brakło. Kilka dni później Alek straciła dziewictwo z lufką nabitą mieszanką trawy z tytoniem. Tego samego popołudnia pierwszy raz w swoim 17 letnim życiu całowała się.

Rozdział 2

Sprawy przybrały zabawny obrót. Alek spędzała wolne chwile z Deathem, a 25.10.2002 pojechała sobie kupić glany jako, że na trampki było już za zimno. Wciąż spijali piwo na placu zabaw albo w klatkach schodowych.

16.11.2002 cała paczka wybrała się na koncert metalowy do pobliskiej meliny (gdzie grandż był basistą notabene) i tam nastąpił moment zwrotny w całej znajomości dwojga przyjaciół. Dokładnie przed sceną, niemal na oczach Idy, Death skosztował warg Aleksandry, na co usłyszał „zawsze chciałam wiedzieć jak smakujesz”. Wróciwszy do przytomności Aleks, odepchnęła go jednak stanowczym ruchem w obawie, że Ida się odwróci i zostanie świadkiem całego zajścia. Nic takiego jednak się nie stało, a Death był urżnięty wódką z sokiem pomarańczowym 1litr marki Garden. Aleks znalazła go później na zewnątrz, rzygał pod płotem jak schlany gówniarz. Ulitowała się i związawszy mu włosy (żeby ich nie orzygał), dotrzymała mu towarzystwa przez następną godzinę. Aż przyszła Ida z koleżanką, z troskliwym pytaniem „co mu jest”, po czym Ida odeszła, a koleżanka wziąwszy Aleksandrę na bok spytała, czy ta leci na Deatha. Została wyśmiana po czym nie miała więcej pytań, więc Aleks wróciła do Deatha. Wieczór ogólnie zakończył się happy endem, Aleks zawlokła Deatha do domu o godzinie 00:30 (za co był jej dozgonnie wdzięczny), Ida z koleżanką bawiły się beztrosko do 3:00 nad ranem.

Jakiś czas później...
Ida rzuciła Deatha (!), Aleks jako wierna przyjaciółka była przy nim, po czym Death stwierdził, że Aleks pociąga go jako kobieta, co też oświadczył jej pewnego razu w kościele (na koncercie kapeli chrzescijańsko-metalowej znajomego ze szkoły). Aleks spotykała się co prawda od czasu do czasu z grandżem, a Deatha traktowała jak kumpla, ale los zrobił swoje i dwoje przyjaciół zaczęło mieć się ku sobie.

Był początek grudnia. On był sfrustrowany bo nigdy nie mógł być jej pewien, ona- zatopiona w jego wargach, notorycznie spóźniała się do domu. Od kiedy zamknęli się na którejś kolejnej imprezie w osobnym pokoju na szczerą rozmowę, po szkole poszła plotka, że „Aleks uprawia seks z Deathem”. Ale żadne z bohaterów nie przejęło się specjalnie (o Aleks w zeszłym roku po szkole chodziły plotki, że jest lesbijką...). Słowem, życie toczyło się dalej, a Aleks jeszcze parę razy zdarzyło się palić marihuanę. Ale, co to było za życie: w ciągu tygodnia sporadyczne wagary (na browar albo trawę z kumplem), w weekend impreza zakrapiana piwem tudzież dobrym winem za 4 złote. Ale przynajmniej nie paliła. Jeszcze.

Był środek zimy, a dla Aleks jedynym wyraźnym sensem życia były co piątkowe imprezy alkoholowe. Słaby łeb miała, więc dużo nie piła, ale fakt faktem głupotę czyniła olbrzymią i mózgu jej sporo wyżarł ten tryb życia.

Aleks kochała Children Of Bodom i „Something wild” na zmianę z „the silent enigma” towarzyszyło jej w wieczornych eskapadach po zaśnieżonym osiedlu, z pewnością przeszkadzając w racjonalnym zastanowieniu się nad dziecinnością swoich poczynań.

Żyła weekendem i dniami wolnymi. Żyła zbliżającym się sylwestrem. Znasz ją już na tyle dobrze, że nietrudno wyobrazić sobie jej wizje sylwestra. Litry alkoholu i urżniecie się. Stało się jednak inaczej. Skończyło się na trzech piwach, mimo że na imprezie gin i smirnoff lały się strumieniami. A około godziny 21:00 Aleks wyszła z imprezy z Deathem, „wziąć prysznic”. Wzięli prysznic u niego i poszli do łóżka. Chciał się z nią kochać, ale wiedział, że JEJ nie zmusi do niczego. Spędził w jej ramionach kilka godzin i było mu dobrze. O 4:00 Aleks była głodna i wrócili na imprezę.

Obiektywnie patrząc Aleks kochała Deatha, ale nie wiedziała o tym do końca, więc, gdy pytał się czy ona cos do niego czuje, odpowiadała tylko, że ona „nie umie kochać”. Odrzekł jej wtedy że umie, tylko się boi. Aleks wiedziała że Death ma racje, ale o niebo łatwiej było być nieczułą, myślała wtulona w jego długie ciemnoblond włosy i nie mówiła nic.

Później były ferie. Aleks udało się cudem wyrobić na swoja najniższą życiową średnią- 4,2. Wywiadówka, i nadeszło nieuniknione. Matka dowiedziawszy się o wagarach i alienowaniu się córki, wysłała ją na przymusową rozmowę ze szkolnym psychologiem. Z rozmowy owej Aleks wyniosła nauki nie byle jakie: heavy metal i ciężki rock to muzyka degeneratów, robiąca sieczkę z mózgu, agresywna i niebezpieczna dla młodzieży dojrzewającej, a kumple Aleksandry SĄ nieodpowiednim towarzystwem, które sprowadza ją na złą drogę. Akurat drugie stwierdzenie było racją, jednak zaślepiona Aleks nie widziała świata poza tymi ludźmi i jakiekolwiek próby wyperswadowania jej złych stron tych znajomości kończyło się wybuchem żywiołowego nastoletniego buntu.

Aleksandra przeżyła jeszcze jedną imprezę, na której rozprawiali z Deathem o swojej znajomości i stwierdziła, że on wciąż nie może zapomnieć o Idzie, pomimo jego zapewnienia, że kocha tylko Alex. Była, co prawda jeszcze jedna kobieta w jego życiu, Mirthe, i Death prosił Aleks by nie kazała mu wybierać. Ale Aleks była z kolei z grandżem o czym Death wiedział, więc kontynuowali swój związek otwarty. Był to pierwszy w życiu Aleksandry związek, a zwłaszcza związek poligamiczny, i już po krótkim czasie zaczęło ją to drażnić.

Na osiemnastce kumpli ze szkoły Death schlał się tak, jak niegdyś na koncercie i miarka przebrała się po raz pierwszy. Aleks martwiła się o niego, bo zgubiła go w drodze do domu (wypadł z autobusu nocnego) i spędziła bezsenną noc myśląc o nim. Kochała go, jak jasna cholera, jednocześnie nienawidząc. Scenariusz nieszczęśliwego małżeństwa.

Było to ostatnie takie deja vu i po jakimś czasie stopniowo zaczynała się nudzić i czuć, że należy ten toksyczny związek zerwać. Nagle on zadzwonił, spotkali się i powiedział, że uważa że ich związek nie ma sensu. Ukłuło ją, ale w końcu ona uważała tak samo. Dziwili się tylko, że wpadli na to w tym samym czasie.

Rozdział 3

Później? Była wolna, było jej dobrze. Chodzili jeszcze na piwo, ale większą grupą. Dowiedziała się od Mirthe, że z nią też zerwał, bo nagle zdał sobie sprawę, że kocha tylko Idę. Aleks była trochę zazdrosna. Ale, tylko trochę. Spotykała się z grandżem i czuła się trochę jak dziwka. A Deatha zaczęła ignorować. W szkole widziała go na każdej przerwie i trudno było uniknąć spotkania, więc udawała że go nie widzi. Deatha to zaczęło boleć po jakimś czasie, ale prędzej dałby się zabić niż dać po sobie poznać, i trwali tak osobno przez kilka długich tygodni. Rezygnował z imprezy kiedy wiedział, że Aleks też tam będzie. Kiedy ktoś jej o tym powiedział, zabolało. Ale prędzej by zginęła niż dala po sobie poznać. Zawsze unosiła się dumą. Aleks już taka była.

Koniec lutego. Aleksandra wyjęła paczkę Marlboro czerwonych z szafki rodziców i odtąd ta stała się jej nieodłącznym towarzyszem wyjść poza dom. Pierwszy wypalony papieros.

Środek marca.
Aleks pali na wszystkich imprezach.

21.03.2003 dzień wagarowicza. Impreza na plaży, pierwsza w tym roku. Pijana Aleks zaczęła nawet konwersować z Deathem. O 18:00 już prawie całkiem trzeźwa wróciła do domu i uwieczniła ten dzień na kartach historii chwytając za klawiaturę. Zaczyna jej się podobać SY, koleś o najdłuższych włosach w szkole, zwłaszcza po tym, jak leżeli na jednej kanapie na imprezie u kumpla.

Rozdział 4

2 dni później (23.03.2003) Aleks wylądowała na koncercie metalowym w jednej melinie w centrum miasta. Znajomi przedstawili jej 2 kolesi, długowłosy brunet i blondyn ścięty na krótkiego jeża. Zainteresował ja pierwszy towar. Facet był obłędnie hipnotyzujący. Okazało się, że mieszkają po drodze, więc wracali jednym autobusem, rozmawiając o ulubionych browarach i muzie. Nie sądząc, aby miała go kiedyś jeszcze spotkać, wysiadając powiedziała wreszcie to, co myślała przez cały wieczór, „fajne z ciebie mięso”. Kolesia zatkało. A Aleks wróciła do domu i próbowała o nim zapomnieć. Los bywa jednak przewrotny i zdarzyło jej się parę razy spotkać go jeszcze na plaży, czy na koncercie, przy czym za każdym razem wracali razem.

Skończyło się na tym, że umówili się „do lasu”. Aleks umówiła się z kumplem (nazwijmy go „forest”) do lasu. Tylko, że w lesie patrzeli w niebo i zasłuchani w ciszę kontemplowali. A leżąc w liściach przysunęli się za blisko siebie i zaczęły przeskakiwać iskry. Ale, to wszystko wina chwili. Aleks nie była nawet wtedy wybitnie głodna, tylko kochała flirtować, a pokusa skosztowania świeżego mięsa przesądziła o reszcie. Tak oto, w lesie, w łożu liści (lub tez bed of razors:) narodziło się cos, co Aleksandra będzie później określać jako swój pierwszy normalny związek.

Aż, parę tygodni później, na którejś klubowej osiemnastce 2 kumpli ze szkoły, Aleks zjawiła się ze swoja paczka, ale bez Foresta. Siedząc na kolanach SY, po 2 godzinach zobaczyła Deatha w pobliżu. On też ją widział. Później był już bliżej, tak że wstając od stolika mogła go schwycić za rękaw i pociągnąć w kąt. Zrobiła to bardzo spontanicznie, i musieli się w siebie wtulać żeby się słyszeć. I tak musiała wrzeszczeć. I wykrzyczała mu to, co leżało jej na sercu, że właśnie przestała go nienawidzić. On jej odkrzyknął, że bał się, że znienawidziła go jak cholera. Aleks tylko przytaknęła, ”tak właśnie było”, ale jest inaczej, i brakuje jej go. Tak mu właśnie powiedziała. „Tęskniłam za tobą”. A euforia, która ujrzała w jego oczach była nie do opisania, i w przypływie tejże samej euforii rzuciła się na niego. Kochała go jak brata, tak mu powiedziała, on też, i obiecali sobie, że znowu będą chodzić na piwo jak dawniej, i pocałował ją mocno w same usta. Aleks czuła, że jej miłości do niego nie da się opisać, i czuła, że za chwilę ją rozsadzi. Jakby nigdy nic wróciła do ludzi, siadając SY na kolana, i zaczęła się zagłębiać w rozmowę z nowo poznanym długowłosym studentem I roku psychologii, odzianym w koszulę w kratę i trampki (nazwijmy go „wolverin”). Aleks bardzo wciągnęła rozmowa z psychologiem, sporadycznie rozpraszana przez subtelny dotyk SY na jej nagich plecach tudzież lecąca nonstop muzykę gatunku hip-hop.

W niedalekiej przyszłości nastąpiła długo oczekiwana domóóówa u jednego kumpla na której był Forest, Wolverin i SY. Aleks cieszyła się że pogada sobie z Wolverinem, no i w trakcie rozmowy dowiedziała się, że Wolverin chce ją, jako swoją partnerkę, co stwierdził bez ogródek, na co oczywiście Aleks odparła, że jest zajęta, o czym zresztą on doskonale wiedział, i co tylko wzmagało jego zazdrość.
Sytuacja przedstawiała się wówczas następująco: jakiś czas temu Aleks przestała się widywać z grandżem, była w związku z Forestem, niemoralne propozycje składał jej SY, kochała Deatha i leciał na nią Wolverin, a wielkimi krokami począł zbliżać się koniec roku i nawał sprawdzianów. Nasza przykładowa bohaterka miała więc ponownie niewiele czasu na trzeźwy osąd okoliczności w jakich osadził ją los.

Rozdział 5

Czerwiec i wystawianko ocen. Pokuta za wagary, imprezy, alkohol, papierosy, narkotyki i facetów, to często uczenie się na sprawdziany poprawkowe do 2 w nocy. Jednak, obywatelka Aleksandra dzięki umiejętnemu naginaniu nauczycieli tudzież sprawnemu systemowi korzystania z pomocy naukowych na sprawdzianach, radzi sobie wyśmienicie, i nawet kiedy dostateczny z matematyki wydaje się nieunikniony, ostatkiem sił udaje jej się wybrnąć z niemal przesadzonej już sytuacji, i w ten oto sposób. Aleksandra pod koniec tego pełnego libacji roku szkolnego może pochwalić się ocenami następującymi:

Polski - 4
Matematyka - 4
Angielski -6
Niemiecki - 5
Historia -5
Chemia - 4
Biologia - 4
Geografia - 4
Fizyka - 5
Przedsiębiorczość - 5

Z przyczyn, od samej zainteresowanej niezależnych, taki stan ocen nie zadowolił jednej z osób które Aleksandrę na świat powołały, konkretnie panią N. Otóż pani N. zdarzyło się być osoba głosząca niepochlebne opinie na temat osób nieprzynoszacych do domu świadectw z wyróżnieniem. Siłą rzeczy Aleksandra jako taka, niechybnie zawiodła pokładane w niej od 18 lat matczyne ambicje i teoretycznie przekreśliła sobie szansę na uniknięcie tegorocznego wyjazdu na obóz koncentracyjny;) młodzież z całej ojczyzny pt. „kolonie w Bieszczadach”.
Po paru dniach od wystawienia ocen Aleksandra czuła, że wyrok zapada toteż często i gęsto chodziła koncerty metalowe tudzież imprezy na płazy, kosztując ostatnich dni wolności. Należy wspomnieć, że skazana nie korzystała z używek pt. ‘alkohol’ od dnia 30 maja bieżącego roku (czyli ok. 3 tygodni) czyli wszystkie imprezy przeżywa na trzeźwo (przez co zresztą skupiła na sobie ogromna troskę i miejscami przerażenie towarzyszy niedoli). Niemniej jednak twardo tkwiła w abstynencji (wraz z Forestem jako osobą wspomagającą).

1.07.2003, wtorek.
Skazana ma się nad wyraz dobrze a jej alkoholowa abstynencja trwa już miesiąc i jeden dzień (trzeba to oblać ;). W tymże celu Aleksandra w trybie doraźnym odwiedza pobliski sklep o wdzięcznym tytule ‘spożywczo-monopolowy’, gdzie nabywa butelkę 0,75 napoju pt. „Kubuś”, po czym z miną nałogowca udaje się z powrotem do domu, aby w przeciągu następnym kilku godzin opróżnić butelkę molestując przy tym krzemowy cud techniki (o całych 64Mb pamięci, wcale nie wolnych) w chwalebnym celu zaśmiecania nędznych 8Gb twardziela chorymi wynurzeniami tudzież w nie mniej wzniosłym celu katowania rodziny dźwiękami powołanymi niegdyś do życia przez osoby o imieniu Varg Vikerness (miał rozwarstwienie jaźni, grał na wszystkim naraz :). Po tak spełnionej misji our Lord jest zadowolony i Aleksandra może zażyć snu z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, co też czyni z nastaniem okolic godziny 24:00 strefy czasowej (GMT+01:00) Sarajewo, Skopie, Sofia, Warszawa, Zagrzeb.

the end

EPILOG: Wykonanie wyroku zostało odroczone do przyszłych wakacji. Zamiast „obozu w Bieszczadach” Aleksandra zakatuje się na śmierć podczas sielankowych 10 dni na wczasach z rodziną. A na razie jeszcze żyje i ma się całkiem nieźle. Ale nic, za miesiąc Woodstock...
Wytrzyma z niepiciem czy nie, nieistotne. Ważne ze rozumie i chce żyć na trzeźwo.

Dobra, koniec z moralizatorskimi przesłankami. Tym optymistycznym abstynenckim akcentem zakończymy dzisiejszy odcinek magazynu kryminalnego „997”, dziękujemy za uwagę, w razie potrzeby kontaktować się z nami pod numerem dziewięćset dziewięćdziesiąt siedem, powtórzę jeszcze raz żeby państwo zapisali - dziewięćset dziewięćdziesiąt siedem.

Ps. Historia oparta na faktach. W myśl ustawy o ochronie danych osobowych wszelkie występujące w tekście dane osobowe zostały zmienione.

Ps2. Jak kogoś interesuje full wersja tego, co nasza przykładowa bohaterka wyprawiała w dzień wagarowicza, 54 KB worda siedzą w czeluściach mojego twardziela. Czekam na maile z prośbą o ekshibicjonizm.

Ps3. Aleksandra (ma pretensje, że robię z niej alkoholiczkę na odwyku) nie pali bo jest astmatyczką i po zaciąganiu się papierosem dusi się w nocy.

Ps4. Towarzyszką mi była ostatnia ma miłość: „Black Days”(!!!), „Awake Of Abuse”, „As A True King”/ Gardenian.

W celu wprowadzenia w klimat minionego roku szkolnego:
„Lucifer Over London” Current 93
„Oh Coal Black Smith” Current 93
„The Silent Fall” Gardenian
„Don’t Cry” Guns’n’Roses
„Neon Knights” Turbo
„Slavers” Vampires
„Solitude” Cathedral
„Soul Kitchen” The Doors
„Back Door Man” The Doors
„People Are Strange” The Doors
„My Journey To The Stars” Burzum
„The Thing That Should Not Be” Metallica
„Lil’ Bloodred Ridin’ Hood” Children Of Bodom
„Kissing The Shadows” (!!)Children Of Bodom
„Trollfan” (!!) ...And Oceans
„De Mysteriis Dom Sathanas” Mayhem
„Funeral Fog” Mayhem
„Black Daimon” Darkthrone


© Adrien, 02-07-2003, 15:59.

Średnia: 2.6/5 Oceniony 14 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Jak dodać własny artykuł?
Komentarze
Betman29-03-2005 01:15
A mnie sie dobrze czytalo, mimo dosc poznej godziny.

Smyku2014-01-2005 23:46
dziwie sie ze tyle osob wlacznie ze mna dobrnelo do konca tego shitu=/ art nudny, przesadzony i totalnie do odbytu... ciagnie sie jak nie wiem co, kazdy akapit jest meczarnia- ogolnie kicha=/

ailuja10-10-2004 21:09
Przeczytajcie książkę pt. "Ćpun".

Bad_Prophet10-10-2004 16:42
A mnie sie podobał, nawet bardzo, nawet bardzo,bardzo :P licze na kontynuację :] pozdro dla autora

Dobrawka10-10-2004 10:22
A mnie się bardzo podoba! :)
Miło się czyta. Napisane z humrem:). Oby więcej takich :).

mamiwi8-10-2004 19:05
a ja nie jestem ani na tak ani na nie....

Czaderka4-10-2004 22:06
Jedno słowo - ŻAŁOSNE
Art o jabolach, imiona wystepujących metalów jakieś nawiedzone w ogóle ten art nawiedzony
Ale tym wino za 4 zł to dobre wino to to normalnie śmiechem można kogoś zabić hahahaha!!!

optymistka4-10-2004 20:39
e..... nie jest takie złe... gorsze tu widziałam :)

Di@niz@s4-10-2004 16:10
Koncepcji oryginalnej nie ma, pomysłów na poszczegółne sytuacje również, język słaby, a przesłanie na siłę.
Jestem na "nie".

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...