Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Oczy ukochanej kobiety, przez które patrzył na świat

Autor: Nieznany
Odsłony: 1119
Data: 8-10-2004

Dźwięki jego ulubionej muzyki powoli wprawiały go w coraz lepszy nastrój. Dokładnie słuchał każdego taktu, każdej nuty...

Nic nie uchodziło jego uwadze. Liczyły się tylko te dźwięki.
Rozmyślał o minionych dniach, miesiącach, latach swojego życia i zastanawiał się czy przeżył je tak, jak miał to zaplanowane, mając lat 15. Do dziś przechowuje w szufladzie swego biurka karteczkę, na której wtedy wypisał wszystkie swoje marzenia i cele, które tak bardzo pragnął w życiu osiągnąć. Część z nich zdążył już zrealizować, z czego był bardzo dumny. Miał swój dom, pracę, był samodzielny, choć osiągnięcie tego celu sprawiło mu najwięcej trudu, w wolnych chwilach mógł robić to, co lubił najbardziej- słuchać muzyki. Nieważne, czy była ona szybka, skoczna, czy nastrojowa, melancholijna, zawsze wywoływała u niego jedno uczucie- radość. Taką, jakiej nie dawało mu nic innego. To była radość szczególna, radość, której nikt nie mógł mu odebrać, która była tylko jego. Dlatego tak często lubił tu przychodzić. Do tej małej kawiarenki, gdzie często grano jego ulubione piosenki. Zawsze zajmował to samo miejsce- mały stolik z tyłu pomieszczenia. Zawsze również zamawiał to samo- kawę ze śmietanką i słodkie ciastko. Gdy muzyka szczególnie przypadała mu do gustu i zostawał dłużej, zamawiał jeszcze jedną kawę. W taki sposób spędzał większość wieczorów. Nie wydawało mu się to monotonne, w muzyce za każdym razem odnajdywał coś innego, coś nowego. Coś, co kazało mu codziennie tu przychodzić i wsłuchiwać się w takty najróżniejszych melodii. Coś, co szeptało mu do ucha, że on też kiedyś będzie mógł grać, że usiądzie na tej scenie, ludzie będą go słuchać, a on będzie im dawał taką niespożytą radość. To marzenie też miał zapisane na kartce...

Jego rodziców nigdy nie było stać na edukację muzyczną syna, a i on ich na to nie namawiał, widząc jak ciężko pracują na to, aby mieć co zjeść na obiad. Potem oni odeszli, a on musiał radzić sobie sam...

Radził sobie całkiem dobrze, ale nie aż tak, aby zapisać się do szkoły muzycznej. Cały czas miał jednak nadzieję, że kiedyś weźmie do ręki czerwony flamaster i skreśli to marzenie ze swojej listy...

Ostatnia nuta cicho wydobyła się spod palców gitarzysty. Ludzie nagrodzili go gromkimi oklaskami, on również. Poczekał, aż z kawiarni wyjdzie największy tłum, po czym sam powoli wstał, założył płaszcz i udał się powoli w stronę wyjścia. Każdy krok stawiał bardzo ostrożnie, jakby bał się, że szybsze ruchy jego nóg zniszczą ten podniosły nastrój budowany cały wieczór przez tutejszych muzyków.

Nogi same prowadziły go w takt niedawno jeszcze słyszanej melodii. Lecz nagle coś stanęło na jego drodze, pozwalając wkraść się fałszowi w ten niezwykle miarowy krok. Zatrzymał się bardzo szybko, budząc się z jakże przyjemnego snu na jawie. Nikogo przed sobą nie widział, patrzył w pustkę, aż w końcu usłyszał cichy, przestraszony zdarzeniem głos. Głos, który od razu skojarzył mu się z najpiękniejszym dźwiękiem melodii granej przez harfistę. Oczami wyobraźni widział, jak każde słowo wypowiadane przez młodą damę, z którą przypadkowo się zderzył, wygrywane jest na najdroższej i jednocześnie najdelikatniejszej i najsubtelniejszej harfie. Tak, jak każda inna, tak i łagodna muzyka jej głosu sprawiała mu ogromną radość. Jego myśli zostały przerwane przez kolejne nuty cudownej melodii:
- Przepraszam... Ja... Nie wiedziałam... Zamyśliłam się i tak... Bardzo pana przepraszam.
- Pani również zdarza się zamyślać? Uciekać od tego świata do drugiego? Do świata naszych marzeń, fantazji i nadziei?- Zapytał, jakby machinalnie, nie zastanawiając się dokładnie co mówi.
Zawsze wyobrażał sobie, że gdy wreszcie spotka kobietę, która wyda mu się tą jedyną, oczaruje ją pięknymi słowami, tak często powtarzanymi w marzeniach i w myślach... W tym drugim świecie.
- Tak. Widzę, że zna pan to uczucie- Instynktownie wyczuł, że się uśmiechnęła. Nic nie mówił. Chciał tylko słuchać melodii jej głosu.- Czy podobał się panu dzisiejszy występ? Piękna muzyka, prawda?
- Piękna... to za skromne słowo, aby określić ten cud, jakim jest muzyka. Także ta dzisiejsza. Często pani tu przychodzi?- Zapytał, czując przechodzących obok niego ludzi, kierujących się do wyjścia.
- Jestem tutaj co piątek. Widziałam pana już wcześniej. Wydawał mi się pan wtedy człowiekiem zanurzonym w granej muzyce.
Widziałam w wyrazie pana twarzy, jak bardzo stara się pan zrozumieć tą grę i jak wielką ona sprawia panu radość- Uśmiechnęła się, podnosząc wzrok i patrząc mu głęboko w oczy.
Wyczuł ten wzrok. Poczuł go nie tylko na swojej twarzy, ale również w sercu. Stał na granicy dwóch światów. Niby o niczym w tej chwili nie śnił, nie marzył, a stała przed nim kobieta, która do tej pory pojawiała się tylko w świecie marzeń...

Wszystko, co wydarzyło się potem, było budowaniem pewnego mostu, będącego połączeniem tych dwóch, jakże innych światów. Tylko w pewnym momencie ta budowa zatrzymała się w miejscu...

Zastanawiał się, czy to on ma przejść na tę wyśnioną, nierealną stronę, czy chce tylko sprowadzić stamtąd kobietę jego marzeń...

Budowali razem. Powoli. Po kolei zdobywając i dodając cegiełkę po cegiełce. Nie musieli się spieszyć... Mieli czas. Byli szczęśliwi, a to najlepiej spowalnia bieg czasu. Jemu radość sprawiała już nie tylko słyszana muzyka, ale również melodia jej głosu, jej dotyk, śmiech, zapach... Kochał wszystko czego dotknęła, co należało do niej. Uwielbiał zapach kawy, którą zaparzali i pili razem przy kuchennym stole, jej krzątanie się po pokoju, kiedy wybierała się do pracy, czekanie na nią, jej kroki na schodach, odgłos klucza w zamku, ciepłe powitanie, wspólne wieczory i wreszcie jej miarowy oddech, kiedy zasypiała... To wszystko było dla niego radością. Już nawet zapomniał o tym, że nie widzi. Ona stała się jego oczami, przez które patrzył na świat, na nowy świat.

Obudził go nieśmiało wkradający się do pokoju świergot ptaków. Wsłuchiwał się w niego, jednak brakowało mu w nim jednego głosu, takiego który do tej pory dopełniał wszystkie inne, dodawał im wyrazistości, a zarazem delikatności i spokoju. Bał się poruszyć. Leżał jak sparaliżowany. Już wiedział, że dziś nie wypiją razem kawy, że nie usłyszy jej kroków na schodach, że nie będzie na nią czekał przez pół dnia... Nie słyszał jej głosu, jej oddechu, bicia jej serca, nie czuł jej zapachu. Zrozumiał, że most się zawalił, a ona nie zdążyła przejść na tą stronę, na stronę rzeczywistości. Została tam. I prawdopodobnie znów pojawi się na drodze innego mężczyzny, będącego przekonanym, że przyszła z krainy jego snów...

Wstał i podszedł do swojego biurka. Myślał o swoim dzisiejszym, pierwszym koncercie, o którym marzył od dziecka. Mieli się do niego przygotowywać razem, miała go wspierać, a potem oklaskiwać, wraz z innymi słuchaczami... Otworzył szufladę i wyciągnął z niej książkę. Wypadła z niej malutka, zniszczona kartka. Miał wtedy 15 lat, sprecyzowane plany na przyszłość, uwiecznione na tym skrawku papieru i ogromną determinację.

Potem był wypadek i wszystko się zmieniło. Ale pamiętał tą kartkę dokładnie... Znał ją na pamięć. Dlatego nie sprawiło mu wiele kłopotu skreślenie z niej jednego z marzeń... Tego, które miało dla niego ogromne znaczenie. Tego o rodzinie- kochającej żonie i dzieciach. Skreślił je, choć wcale nie zostało osiągnięte. Uczynił to z zupełnie innego powodu- w tej chwili było już niemożliwe do zrealizowania. Tak zdecydował. I zdecydował jeszcze, koślawymi literami, dopisać u dołu kartki kolejne marzenie, kolejny cel:
"Nikogo nie pokocham tak, jak jej..."
Ten cel został osiągnięty...



Średnia: 2.6/5 Oceniony 11 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Jak dodać własny artykuł?
Komentarze
zapalarka bez siarki14-10-2004 09:39
bardzo mi się podobało i historia i treść ale trochę inaczej opisałabym zakończenie

ailuja10-10-2004 20:45
Bardzo mi się spodobało.....

Edyta878-10-2004 21:47
szczerze - nie doczytałam do końca... po prostu nudny początek mnie zniechęcił...
może przeczytam kiedyindziej...

Dobrawka8-10-2004 21:01
martini- weź wytnij jedno zdanie z tego i wklej do google.pl zobaczysz, że mogłaś to czytać tylko tu, lub na nauce.pl ...

Opowiadanie jest super!

martini8-10-2004 15:02
czytalam juz to..:/

Nieznany8-10-2004 14:21
Ładny art. Szkoda tylko, że nie napisałaś dlaczego go zostawiła.

Czaderka8-10-2004 11:47
Biedny facet :( jednak kobiety też są bez serca :( Ładna historia

Di@niz@s8-10-2004 11:14
Całkiem fajna historia, choc można ją było lepiej opisać.

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...