Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Zwariowała „Dla Odrobiny Szczęścia”

Autor: BabyGiRL:
Odsłony: 1320
Data: 12-02-2010

- Wszystkie moje koleżanki miały chłopaków. Więc dlaczego ja nie mogłam zażyć odrobiny szczęścia? I wcale nie chodziło mi o popis, czy o seks, jak większości tych płytkich idiotek. Tak - płytkich, i nie głupio mi nawet o tym mówić, bo one same o tym wiedzą. One się tym SZCZYCĄ. Za to ich nienawidzę, za tę bezczelność. Ale byłam za cicha, żeby im to wykrzyczeć. Każdy dzień wyglądał podobnie do poprzedniego. Nawet nie miałam wielu przyjaciół. Raczej, bo widziałam w tak wielu „przyjaznych” oczach fałsz - mówiła młoda dziewczyna o niemal błękitnych, zapadniętych oczach i jasnych blond włosach. Na tle szarości wygląda magicznie, a zarazem przerażająco.
- Taka młoda... Boże, jak ona skończy! W psychiatryku chyba... - rozległy się szepty.
- I tak sobie żyłam, jako jedna z jedynych, samotna w każdym znaczeniu tego słowa, czekając na kogoś, kto pokocha. Pewnie wiesz, o co chodzi, chyba każdy tego pragnie?... Nie być samotnym. Każdy chce swój własny kawałek nieba, odrobinę szczęścia. Więc czekałam. Aż pewnego zwyczajnego dnia, kiedy stałam w korytarzu szkolnym... Wszedł on. Nie mogłam od niego oderwać wzroku, nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułam i wiedziałam, że jak nie on, to żaden. Czułam go. Bo to był ten jedyny, który miał się dla mnie liczyć. I ja miałam dla niego... - dało się słyszeć krótkie westchnięcie. Wokół panowała wymuszona cisza i czuć było woń stęchlizny. - Takie rzeczy się wie, prawda? Chciałam, żeby mnie wysłuchał - odezwała się po kilkusekundowej przerwie, jakby czekała na odpowiedź. Ale twarz miała niewzruszoną, mimiką nie okazywała żadnych uczuć. - Ja bym wysłuchała jego. Chciałam się w niego wtulać i chciałam być jego osobistym słońcem, oderwaniem od rutyny... Nie był przecież pozerem, jednak miał ten błysk w oku i nie tylko ja to zauważyłam. A może one zauważały tylko jego ładną buzię? On chyba nie chciał dziewczyny. Odrzucał każdą po kolei, patrzył, jak się o niego biją, kłócą - chwila ciszy. - Tak, ja byłam jedną z odrzuconych! Nie wybaczę mu tego nigdy. Mam nadzieję, że on sobie tego też nie wybaczy. W sumie wiem to - mówiła bez zastanowienia, obojętnie, tak jakby parzyła codzienną szklankę herbaty. Ale w oczach pokazała się iskierka nienawiści i tylko ona obnażała w tej chwili jej uczucia.
- Oj, tego możesz być pewna!... - Zaśmiał się ktoś cicho, ale dziewczyna obrzuciła osobę tak wrogim spojrzeniem, że śmiechy i szepty szybko ucichły. A ona sama nie przerywała.
- Żałuję i wiecznie będzie żałować... Widzisz wściekłość w moich oczach? Mogłabym tą wściekłością zabijać - głuchy śmiech. - I tak już na niczym mi nie zależy - w oczy dziewczyny wkradło się ciche zadowolenie. Czuła, że zrobiła coś, co powinna. Reszta już się nie liczyła, życie skończyła wraz z jedną sekundą znacząca tak wiele dla tak wielu; ale nie dla niej. Dla niej to był krótki moment, który okazał się bardzo łatwym. Pierwszy taki wybuch w życiu, a nie czuła się winna. Czuła dumę. Szacunek, kiedy inni czuli stratę i ogromne cierpienie. I niechęć do tej małej blondynki, co wcale jej nie przeszkadzało. Bali się - to jej się podobało. - Pełno takich jak on. Udaje dobrego chłopaka, a łamie serca naiwnym dziewczynom. Ja już nie jestem naiwna - mówiła pewnie, bez przerywania. - Myślałam, że te suki pozabijam!... Wyszło trochę inaczej. I szczerze mam nadzieję, że ktoś to jeszcze powtórzy - ciągnęła dziewczęcym, niewinnym głosem. - Pamiętam, jak okazało się, że mam z nim lekcje. Uśmiechał się do wszystkich. Nauczyciele go lubili, co było minusem od niektórych chłopaków, a plusem od tych wrażliwszych dziewczyn. Mnie to było szczerze obojętne, chociaż w głębi wiedziałam, że wszystko to robi, by pokazać się panienkom z jak najlepszej strony. Przecież nie mógł być tak niewyobrażalnie uroczy, nie zdając sobie z tego sprawy!
- Widzę, że się pani niecierpliwi - Skrzywiła się. Agresja powoli w niej wygasała. Życie w niej gasło.
- 13.03.2009, piątek. Jak zwykle siedział w klasie wcześniej. Nie dbałam, czy ktoś mnie przyłapie... W każdym razie, może to i dobrze - trochę uwagi na mnie, zwykłą, szarą licealną kociarę. Weszłam do klasy, uśmiechnął się niepewnie, widząc moją minę. Czy się domyślił? Nie mogę tego określić. „Jak mogłeś? Miałeś być mój. To było takie przeznaczenie” - powiedziałam mu. Milczał lekko zdziwiony. Ale już po chwili był cały mój. Tyle!... Jednocześnie zlikwidowałam szkodnika... - Nie zdawała sobie nawet sprawy, że sama gubi się w swoich słowach. - [...] A pani Karolewska powinna kupić nową wykładzinę - dodała znów, przybierając tę niewinną minę, jakby nic nie zrobiła i mówiła o kimś zupełnie innym, nieobecnym. Tak tez się czuła - niewinnie. A może tylko udawała? To już nie miało znaczenia.
- Ale dlaczego go zabiłaś? - Pani psycholog opadły ręce. Liczyła, że usłyszy coś więcej, że dowie się czegoś mniej uczuciowego, co mogłaby zapisać i przedstawić odpowiednim władzom. W końcu wbiła nóż w klatkę piersiową młodego, utalentowanego i inteligentnego chłopaka niegdyś z... przyszłością. Jej samej pisała się kariera, kto by się spodziewał?... Szok.
- Nie rozumiesz? Chciałam SWOJEJ WŁASNEJ odrobiny szczęścia! Nie patrzenia na cudze. A było to tak: wszystkie moje koleżanki...
- Doszczętnie zwariowała - szepnął ktoś zza sąsiednich krat.

Powiało chłodem. Zwariowała.

Dla Odrobiny Szczęścia.


Średnia: 4.3/5 Oceniony 29 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Komentarze
Ewcurek1-04-2010 11:49
Świetne ;D

kanonierka7-03-2010 00:59
taaa, idealnie, perfekcyjnie oddany stan emocjonalny. szkoda, że nie było seksu x)
uwielbiam wariatów psychopatów xpxd

Rytm_Ciszy13-02-2010 23:15
Masakra . !!!! ; ooo

To jest świetne ( moim skromnym zdaniem )
B. Mi sie podoba : DDDD

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...