Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Ewolucja muzyczno-filozoficzna

Autor: Nieznany
Odsłony: 1426
Data: 27-09-2004

Tak z autopsji o rozwoju fana rocka i metalu. Pod wpływem przeczytanych tu wywodów.

Początek nie wróżący nic dobrego. Środowisko niezbyt miłe, walka o byt, bo jak inaczej nazwać nieustanną bitwę o przynależność do popularnej grupy, o pozycję wśród znajomych, etc. Taki mały świat, w którym liczy się znajomość pięciu list przebojów, ilość ludzi, którym powiesz "cześć" na ulicy, markowe ciuchy. I te nieustające intrygi, z kim się kolegować, kogo nienawidzić, a układy między ludźmi zmieniały się jak w kalejdoskopie. Jeśli dodać do tego fakt, że mieliśmy po 9-13 lat, brzmi to dość żałośnie. Bywa. Nieznośna przeszłość, uroki dzieciństwa, choć byliśmy wszyscy doroślejsi, niż inne dzieciaki, przynajmniej tak nam się zdawało.

Muzyka była wtedy dodatkiem do tej całej walki, ot, kolejny miernik popularności. Nie było miejsca dla inności, więc słuchało się tej samej, co wszyscy sieczki, żaden jedenastolatek nie poradziłby sobie z wiecznymi szykanami. Potem zmiana szkoły, nowe środowisko, więc czas dla nowych ideałów, ale przyzwyczajenia są zbyt silne, sześć lat podstawówki robi swoje. Więc nieważne, co się podoba tobie, ważne co się podoba innym. I czasem, przypadkiem w telewizji, zobaczyło się coś innego, coś co poruszyło, więc drzwi zamknięte, dźwięk ściszony, bo a nuż siostra usłyszy dźwięk gitary i będzie wstyd.

Więc zaczęło się od słuchanych ukradkiem zespołów, które miały szansę zaistnieć na mtv, czy vivie, bo skąd indziej można było brać ich nagrania. Więc LP, Blink 182, czy Nickleback. Pomieszane wciąż z tą sieczką z radia, której się nie znosiło, a której wypadało słuchać.

Ale ten dzieciak rośnie i zaczyna się buntować przeciw rzeczywistości, która go otacza. Stada skatów na szkolnych korytarzach teraz już tylko irytują, wypacykowane panienki nie są już guru, budzą tylko śmiech i odrazę. I wyrzuca się stosy skrzących się mazideł do twarzy, bo to nie ta droga, bo już ma się siłę, żeby mieć własne zdanie.

I najpierw ostrożnie, potem z jakąś zawziętością i euforią, wprowadza się zmiany. Z początku nikt niczego nie zauważa, najpierw rodzina, że z głośników w pokoju dobiega inna muzyka, potem znajomi, że gdzieś po drodze zgubiły się różowe wstążki i fioletowe bluzeczki, których tak się nienawidziło.

Już lawinowo, stare płyty lądują w koszu, z taką mściwą satysfakcję wyrzuca się je z półek i z myśli, a ich miejsca zajmuje skromna kolekcja trzech kaset, z czasem rozrastająca się coraz bardziej. I rewolucja, gdy znów zmienia się szkołę, bo nic już nie trzyma, ostatni znajomi z podstawówki i z osiedla zostają gdzieś w tyle i nareszcie można krzyczeć głośno, że jest się kim innym. Chwila strachu, że ci, którzy lata już strawili na słuchaniu metalu i rocka, nie przyjmą, odrzucą jako pozerkę. Ale przecież trzeba próbować, bo inaczej znów wyląduje się na dyskotece, ze smakiem porażki na języku. Ale przyjmują, więcej nawet, wprowadzają w swój świat, pożyczają płyty, cierpliwie wyjaśniają pomyłki.

I stoisz przed kilkoma drogami i za chwilę odkrywasz, że i tu, tak jak w tej znienawidzonej podstawówce, panuję pewne zasady. Trzeba znać tytuły płyt, mnóstwo zespołów, bo inaczej wezmą cię za sztucznego. Więc śmiejesz się z tych panienek, które z dnia na dzień zmieniają blond włosy na czarne, zapominając, że samemu przeszło się taką metamorfozę. Hipokryzja. Wyśmiewanie "pozerów", którzy ubierają się na czarno słuchając LP, podczas, gdy samemu od tego się zaczynało, tak jak oni w nowych glanach, bo starych i zniszczonych nie da się przecież kupić, za wszelką ceną starając się nie wyglądać na takiego, który metalu słucha od niedawna. Ale przecież teraz jestem już Prawdziwy Metal, więc będę śmiać się a tamtych "pozerów". Do czasu, gdy się odkryje, że ze mnie też lichy metal, skoro nie lubię Maidanów, kocham za to grunge, czy punk. I znowu szarpanina, nie tylko ze znajomymi, ale z samym sobą, bo ciężko jest pogodzić Alice in Chains z Anathemą, wielbi się obu, ale oni każą wybierać, albo czarne spódnice, albo kraciaste koszule. Znów rozdarcie. Można to pogodzić?

Ale ewolucja postępuje i wkrótce odkrywa się, że tak naprawdę to wszystko nie ma znaczenia. Tak, miło jest należeć do grupy, miło mieć wspólną tożsamość, ustaloną choćby przez ubiór, ale tylko pod warunkiem, że nie zgubi się w tym siebie. Liczy się muzyka. Zatopić się w niej, upić się nią i nic więcej się nie jest ważne. Kolejność utworów na płycie Nightwish? Na co mi to, ważne, że ich muzyka gra mi na duszy. I prawdą jest, że nie można być jednocześnie metalem i grungowcem, ale można słuchać i jednego, i drugiego. Nie jestem metalem. Nie jestem punkiem. Jestem fanką Anathemy, Alice in chains, Nirvany, Nightwish, Pearl Jam, Cool Kids of Death, Myslovitz, Pink Floyd, Artrosis, etc. I to wszystko można połączyć, można nie śmiać się z przemiany fanki Scootera w fankę Metallici (a znam taką), można nie kpić z nu-metalu (który, fakt, do metalu nijak nie przystaje, ale ma w sobie jakiś jego zalążek) i nie robić z siebie Wielkiego Metala.

Ostatnio ktoś mi powiedział, że ze mnie jest taki pseudo-metal. I to chyba jest największa niesprawiedliwość wszystkich subkultur. Nie ma odstępstw. Albo metal, albo zjeżdżaj, bo "rasowi" metale nie słuchają Jimiego Hendrixa (tekst znajomego: "Nie będę słuchał jakiegoś gówna w stylu Hendrixa, jestem metalem, a nie jebanym rockowcem"). Więc ja podziękuję za taką subkulturę, na szczęście są ludzie, którzy też, podobnie jak ja, mają problem z pogodzeniem różnych ideologii. Oni właśnie tworzą nowe mieszanki, niepowtarzalne style, w których skórzaną kurtkę można połączyć z trampkami, a ćwieki z pasiastymi spodniami. Tak trzymać!


Średnia: 3.3/5 Oceniony 7 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Jak dodać własny artykuł?
Komentarze
Kisia14-08-2007 08:27
Ja mam bardzo podobnie, jak Ty, tylko zespoły troszkę inne :P Zaczęłam wcześniej i nie miałam z tym problemu, ponieważ siostra kiedyś była mroczna, brat poniekąd jest do teraz, więc było to niejakie wsparcie. A ja nie jestem ani mrokiem, ani punkiem; jestem sobą. I to jest chyba w tym wszystkim najważniejsze, żeby, tak jak napisałaś, nie zatracić siebie.

jedyna_nadzieja25-06-2007 15:46
a ja tam słucham wszystkiego ;D Począwszy od disco polo skończywszy na metalu ;D ;P

Nieznany1-05-2006 11:27
I dlatego nie chcę sie ju z żadną subkulturą utożsamiac.
Przeszłam przez Ich Troje, metal... Jeszcze niedawno lubiłam słuchac rocka (choc to lubię do teraz),
a dziś poznaję brzeminie regge...

Jedno czego słucham zawsze z przyjemnością i nigdy mi się nie nudzi to muyka z dzieciństwa, której słuchała mama w kuchni czyli Maanam, Pod budą i Grechuta
Pozdrawiam :-P

yo_anna17-07-2005 22:40
hejho, hejha pozdrawiam wszystkich was:) a ja sie pochwale jaka jestem "czru" bo słucham perfectu razem z sepulturą, skinny puppy z metalliką, maidenów z APC. niejestem "czru" subkulturowo, jestem "czru" osobowo, znam swoją wartosc, oraz wartosc innych ludzi, gówno mnie obchodzi czego oni słuchaja, bo słuchaja tego co chca, własciwie to szanuje ich za własne zdanie it o nieprawda ze istnieja pozerzy...w koncu od czegos sie zaczyna prawda?

mastema8-01-2005 11:50
Arcik mioodzio ;)
Moj gust muzyczny ksztaltowal siem jak u wiekszosci ludzikoof :) z tym ze od poczatku podobal mi siem rock :) . Jush w wieku 6 lat < rodzice mi opowiadali> namietnie sluchalam takiego zespolu jak Queen, heh.. wiem dziwne to zeby w tym wieku podobala siem taka muzyczka , ale ja cala jestem dziwna < w pozytywnym sensie oczywiscie > Teraz slucham roznej muzyczki : Reggae , Ska, Rock, Grunge ,Metal < i rozne odlamy tego gatunku> a na impreskach to niewazne co leci , wazne tylko zeby fajnie bujalo ;)


goopya_peezda8-12-2004 18:15
inteligentna refleksja,zgadzam sie co do zdania!w tym wszystkim nie mozemy przeciez zgubic samy siebie,nigdy nie zabije za idde.mysle ze te subkultury sa nam potrzebne do podpowiedzenia z jakiej strony mozna na swiat spojrzec i zainspirowac do tworzenia własnych idei,stylu bycia!

FaGeT20-11-2004 23:02
bardzo mi sie podoba ten Art... przypomina mi nawet troche... samą mnie... heh :) choć czasami nadal chce mi sie smiac(a moze plakać?) jak widze stadko "panów hardcorowych" z nazelowanymi wlosami i koszulkami LP :P :/

Kosa15-11-2004 19:53
heh
art jest życiowy
i to jest najlepsze

a co do muzyki
i tych ideologii
itp.
są ze sobą powiązane
ale nie są nierozdzielne
ja słucham Punka, troszke Metalu i nu-Metalu, Hardcore`u troche
ale nie widze siebie w żadnej subkulturze
ubieram sie tak jak chce
i mi to odpowiada :D
i nie jestem anty-
owszem nie nawidze HH i techno
ale ludzie którzy tego chcą słuchać
mają u mnie tolerancje
niech sobie słucha
ale niech mi nie karze tego słuchać
:D

agrafqa6-11-2004 23:01
w sumie to co tu napisałaś to prawda! u mnie jeszcze tylko była okropna świadomosć jakim się było głupim :P ale chyba wszyscy tak mają :P :)

Inkwizytorka26-10-2004 18:29
O, to jest piękny tekst!!! U mnie w szkole jest paru "true" metali, którzy zgrywają wielkich panów, bo znają wszystkie najpopularniejsze zesppoły, potrafią ci wymienić kolejność piosenek na danej płycie, noszą się cały czas na czarno, mają włosy do pasa i nie tolerują "nowych" czy też bardziej "nu-metalowych" czy "rockowych"... Ot, taka smutna prawda. Bardzo podobał mi się artykuł - opowiada całą "ewolucję" z kogoś bez własnego zdania, w kogoś kto wreszcie siebie odnalazł, ale... czy na pewno środowisko go przyjmie??? Tak jest... I co z tego, że ubieram się na czarno, noszę glany, mam kostkę, a słucham LP, Korna, Slipknota etc. ? Nie wolno mi? Czy to źle, że nie słucham prawdziwego "hardcore'u"? "Prawdziwi metalowcy" powiedzieli mi, że nie powinnam się tak ubierać, bo słucham jakiejś skomercjalizowanej sieczki. A jeżeli mi to odpowiada??? Podobało mi się. Mądre.

Megaloman16-10-2004 23:15
zdan, co mnie to obchodzi czy jakaś kapela jest podziemna czy nie? słucham i kupuję to co mi się podoba, oraz "dziwne żebym znał kapele podziemne z drugiego końca polski"

Zdan10-10-2004 20:03
A ja zagaję z innej mańki....ilu polskich metalowców ma prawdziwe pojęciu o metalu i wspomaga podziemną scenę w swoim mieście (choćby chodząc na koncerty, kupując płyty...)???

Ilu z was "metalowcy" zna takie zespoły jak: Omen, Axehammer, Hirax, Forbidden, Blessed Death, Satan, Attacker, X-Wild, Halloween, Jag Panzer, Bulldozer, Evildead, Assassin, Nuclear Assault, Dark Angel, Death Angel, X-Wild, Atomkraft czy choćby rodzime sławy lat 80: Lord Vader, Hammer, Stos, Voodoo, Wolf Spider, Destroyers, Dragon....???

Ilu ma oryginalne płyty??? Wydaje pieniądze na muzykę którą uwielbia...

Bo bycie metalem to nie ideologia tylko uwielbienie dla muzy...życie nią....i to czy opluwasz dresa czy hip-hopowca przy tym nie ma żadnego znaczenia...

Więc ilu z was nazwałoby się prawdziwymi metalowcami...hmmm???

szpilka10-10-2004 13:34
kiedys kumplela - zagorzala fanka black i death metalu z pewna doza irytacji zapytala mnie kim ja w kncu jestem - metalem, gothem,punkiem czy rasta. stwierdzila ze mnie nie rozumie, bo lacze umilowanie do punk rocka z optymizmem rasta. stwierdzila ze punk nie moze byc wege, ze nie obchodza go losy innych. prawdziwy metal nie slucha dzemu ani boba marleya, a goth nie wlpata w bordowe glany pomaranczowej sznorowki i nosi dlugie czarne kudly [ a moje sa obciete na 8-9 cm i sa zdecydowanie brazowe] zdebialam szczerze mowiac bo takiej bzdury w zyciu nie slyszalam. jestem. po prostu. slucham muzyki w ktorej moge znalesc siebie. nie laze do parku i nie chleje z nimi wina bo nie lubie. wole siasc ze znajomymi w domu czy w pubie i napic sie w spokoju, nie strzelajac oczami w krzaki czy przypadkiem policjant nie wyjdzie. ale to juz nie czyni mnie tru. who cares? jestem inna od nich, nie zamykam sie w klatce na wlasne zyczenie. zyje wedlug siebie a nie innych.

Karl J.9-10-2004 18:07
Ja:metalowco-rockowco-hipiso-hiphopowiec sluchajacy muzyki poważnej,reggae,dub,jazzu,bluesa,czasem celtic folku,zdarza się jakaś techniawka czasem.I nie mam przez to problemów w grupach takich czy innych.Zacząłem w wieku 11 lat słuchać muzyki i się nią interesować.Podobnie jak w arcie:pop,komercha,że aż oczy bolą.Potem wpadłem do kumpla,u którego leciał 2Pac,raper,do którego wciąż mam wielki szacunek za teksty(zarówno utwory śpiewane jak i wiersze).Potem R.A.T.M.Jeja,co to było wtedy!Początek zapuszczania włosów,jakieś dziwne coś,wyglądające jak z innej planety,na mojej głowie.Dalej:Metallica,Nirvana.Cały na czarno,niemalże wyznawałem tych twórców.Dalej już coraz mocniej:Vader,Canibal Corpse,Dimmu Borgir itd. Skórzana kurtka po ojcu,największe marzenie:płaszcz skórzany do kostek.Dostałem moje pierwsze glany.Wielka radość.RASCALe,które wciąż mam(a kilka lat upłynęło).Ledwo się kupy trzymają,szwy łączone agrafkami.Klimacik.Później gotyk Artrosis,Crematory.Sytuacja podobna do poprzedniej.Płaszcza nie dostałem-za drogi,używanego ciekawego nie znalazłem.Ogólny dół,bo "prawdziwy goth nie może być optymistą".A teraz?Muzyka taka,jak wymieniłem wcześniej.Wygląd:podarte jeansy,biało-czarne glany(bo się starzy uparli,że trza mieć nowe),kolorowe sznurówki,rozpuszczone włosy spływające po ramionach,związane bandamką czerwoną.Od czasu do czasu,jak jest cieplej,trampki czerwono-czarne.I jest dobrze.Zwracam uwagę,lubię to i to jest mój cel.Ale nie,żeby wyglądało to tak:"Patrz,on am nowe ______ firmy______".Po prostu wyglądam inaczej niż reszta,bardziej kolorowo,odcinam się od powszechnej niestety w naszych czasach szarości.I jest pozytywnie!

nyarlathotep169-10-2004 15:05
Zapomniałem dodać, że sam oprócz Metalu słucham muzyki dawnej (XIII, XIVw.) i wcale nie dodaję do mojego ubioru średniowiecznych elementów:)
P.S. W muzyce metalowej też jest wiele naleciałości z innych stylów muzycznych.


nyarlathotep168-10-2004 19:40
Mam kilku kolegów Metali, którzy oprócz Metalu słuchają jazzu, muzyki klasycznej czy właśnie starego, dobrego rocka. I nikt ich nie wyzywa od pozerów. A ubierają się zgodnie z kanonami "metalowej" mody ponieważ Metal jest ich ulubionym gatunkiem.
P.S. Podałaś bardzo Metalowe zespoły:) Normalnie kwintesencja ciężkiego grania: Nightwish i Anathema (dobra, żartowałem:))

a niebo gra...3-10-2004 22:36
dla mnie facet, który trzyma się określonych wzorców w stylu: Irona słuchaj, a Rammsteina już nie, bo to nie metal, jest po prostu paserem. Słucha tego, co narzucają mu inni, zamiast robić to, nco uważa za słuszne. to zupełnie nie tak...

Metropolis30-09-2004 23:14
A ja nie mam jeszcze wyrobionego zdania.. slucham zupelnie rozniacych sie od siebie rytmow.. bo poszukuje... jestem na etapie odkrywania.. poki co ...

Lubie sobie posluchac clubbasse.. jak jestem w pracy ( nie pozwala mi to zadnac w samochodzie no i sprawia ze jezdzi sie dynamicznie)

Lubie posluchac czegos spokojnego dla odprezenia.. jak jestem w domu.. i czytam.. tj. David Bowie, Boba Marleya

Czasem gdy jestem podbuntowany..albo wsciekly ... to slucham.. punku (nie pytajcie jakiego.. bo co kazdy utwor to inny.. - zrobilem sobie skladanke tych ktore mi wpadly w ucho.. )

a gdy sa wakcje i jestem leniwy.. to lubie posluchac .. Radiostacji... gdzie puszczaja czesto duzo.. skomercjalizowanych utowrow i wykonawcow.. ale nawet da sie tego sluchac.. i np. robic cos na kompie..

Gdy jestem absolutnie wkurzony.. to slucham metalu.. tj. Metallicy, Iron Maiden, Hunter, Marylin Manson, czasem tez nu... Rammstein, LP.

Gdy mam ochote na lekkie zeswirowanie.. to slucham Systemu i Nirvany.. - mozna przy tym kompletnie odjechac... a i TOOL jest fajny.. naprawde wkreca sie fazka..

No i tak cala muzyka to dla mnie rytm.. zycia.. to jakby esencja.. bez ktorej zyloby sie ciezej.. natomiast nie potrafilbym sluchac i nie chcialbym muzyki przygnebiajacyej w pracy... albo na wakacje.... bo to bezsensu...

Muzyka u mnie kieruje sie moimi uczuciami... i codziennoscia... pomaga mi ... a nie truje zycia ..

Tak wiec chcialbym powiedziec wszystkim ze ludzie.. nie badzcie zatwardzialymi rekrutami subkultur.. chyba ze w 100% tylko jeden typ muzy sie wam podoba :)



Nieznany29-09-2004 15:51
W końcu nie wiem czy jesteś chłpakiem czy dziewczyną.
Ja do żadnej subkultury nie należe więc nie mam problemów związanych z pozerstwem lub jakimiś innymi zażutami.
Osobiście uważam, że subkultury są nam potrzebne.
Skoro czujesz się metalem to nim jesteś. Nawet jeśli czasem zamiast kasety z ciężką muzyką do radia włożysz kasete z rockiem, hh, czy jakąś balladą =).

Gosia_KSC28-09-2004 21:58
hmm bardzo podoba mi sie Twoj art, chyba lepiej nie dalo sie tego opisac, ja na szczescie przeszlam te wszystkie dziwne okresy w moim zyciu i moge powiedziec ze jestem soba robie to co chce i slucham czego chce ...pozdrawiam

Czaderka28-09-2004 20:27
hehehe :D

wilkfenriz28-09-2004 20:22
Na jaja Odyna- CZADERKA, ave !! ja Cie uwielbiam dziewczyno :D

Czaderka28-09-2004 18:59
Dobra wescie przestańcie z tym metalem :p

wilkfenriz28-09-2004 14:18
nie zgadzam sie Megaloman, bo czym oni byliby bez ludzi ktorych ta muzyka by napedzala? to tak jak nazwac prawdziwym katolikiem ksiedza bo glosi slowo boze


Megaloman28-09-2004 10:37
każdy jest pozerem kto pokazuje wzrokowo otoczeniu to czego słucha;) prawdziwym "metalem"?? nazwałbym jedynie tych co tworza własną muzykę, konsumenci to tylko konsumenci;)

Nieznany28-09-2004 09:51
Spoko art
Sam słucham głównie metalu chociaż podobnie jak ty także grangu czy rocka, to fakt że z czasem kręci mnie coraz ostrzejsza muzyka i w tej chwili raczej death metal, ale nie spotkałem się w swoim środowisku opini, ze ktoś jest "jebanym rockowcem", w moim środowisku ludzie słuchający grangu, rocka, punku i metalu pod różnymi postaciami trzymają się razem, znam osoby które słuchały metalu i np:dżemu czy owego hendrixa, co wcale nie prowadziło to jakiejkolwiek dyskryminacji.
Dziwią mnie troche sytuacje które opisałaś i tacy ludzie, bo to raczej cfaniaki niz prawdziwi fani muzyki...
Pozdrawiam

Di@niz@s28-09-2004 08:01
Bardzo fajny art.
Ja się nei ograniczam i słucham każdego rodzaju muzyki (co nie znaczy oczywiście nie mam zdania i że słucham wszystkiego:].

_FaTe_27-09-2004 23:32
Ja tam w sumie wbijam :P, prawdziwi metale huh. Wiesz, potwierdze taki maly wyjatek metala(mam nadzieje ze wyjatek).
Bylismy na wycieczce, on sie napierdolil wódą, przed wyjazdem i w autobusie od niego rypało alkoholem i czytał na cały głos o ozzim ozbornie 0_o wiecie jakie to było irytujące, skonczylo sie na tym ze go wzieli na posterunek i spisali,a na wyciecze nie pojechał rodzice go odebrali. Dowód na to, że głupota dosięga każdego. A, pozatym kogo obchodzi kto jest metalem, skatem, dresem(tych nie lubie), punkiem, wbijac : P te bzdety nie powinni istneic bo wygladacie jak hm...ludziik taie ktore sa pokolorowane na jeden kolor : P. (indiwidualiści phi rotfl)

wilkfenriz27-09-2004 22:13
uwazam ze art jest ciekawy i porusze bardzo wazne kwestie do ktorych sie (wczesniej czy pozniej) dochodzi (no chyba ze jest sie taboretem).
generalnie jestem metalem z duzym stazem, duzo przezylem i moj punkt widzenia tez sie zmienial wraz w wiekiem i tym co doswiadczylem. nie trawie i nie akceptuje nu metalu, ale zdaje sobie sprawe z tego ze sa ludzie ktorych to jara i ja nie mam nic do tego. metal powinien byc czlowiekiem wyzwolonym, zyjacym wg. pewnych zasad, lecz to slowo stalo sie sterta suchych stereotypow i ograniczen.

Prayer27-09-2004 20:34
Dlaczego praca anonimowa? Nie ma komu złożyć wyrazów uznania i podziwu, bo art jest naprawdę jednym z lepszych w serwisie. Pięknie zostało to wszystko opisane, może brakuje tylko dosłownego przedstawienia "zmęczenia" subkulturą metalowców i ich dość kontrowersyjnymi zasadami. Koleżanka słucha Anathemy, Nightwisha i Myslovitz no i chwała jej za to! Jeżeli ktoś jej nie rozumie, a prawdziwy metal może słuchać już tylko deathu czy dooma, no to sorry.
Ze mną natomiast było tak:
14-16 zatwardziały metalowiec, nic innego do mnie nie docierało, a każdy kto nie słuchał metalu był dla mnie profanem.
16-17 - okres uspokajania się
18 (obecnie) - znowu zapuszczam włosy, ale nie jest to w żaden sposób związane z preferowaną przeze mnie muzyką. Ubieram się jak najnormalniejszy człowiek, względnie modnie, ale nie latam co miesiąc do sklepu po nowe ciuchy. Ostatnio chyba kupiłem coś w kwietniu. Zacząłem słuchać Radio Rocka, spodobał mi się numetal i nikt, ale to nikt nie zabroni mi go słuchać. Na pierwszym miejscu nadal pozostaje Anathema, a ona już nigdy z niego nie zejdzie.
Czasami ciężko jest wytrzymać w hermetycznym środowisku, które tak jak napisała autorka, każdego kto słucha czegoś co nie podchodzi pod ogólnie przyjęte schematy, traktuje jak śmiecia i wyrzutka. Każdy chce być sobą i ja tę indywidualność znalazłem.

carrie27-09-2004 20:09
tak bardzo szczerze- podziwiam Cie. naprawde. genialnie opisales, to co ja mysle. chociaz u mnie moze posowa sie nawet dalej, bo, mimo, ze uwielbiam pearl jam, the cure, alice in chains czy nawet moonlight, i na dyskoteke lubie czasem wpasc- bo tanczyc tez lubie.

wazne jest to, by miec sile byc odrebnoscia. a to bardzo trudne, jak sie juz wpakujesz. ale jaka satysfakcja!

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...