Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

O marihuanie

Autor: Nieznany
Odsłony: 10881
Data: 15-05-2005


Spis treści:
Historia konopii
Informacje o narkotyku
Działanie
O skutkach czyli o przekleństwie
Szkodliwość fizyczna
Szkodliwość psychologiczna
a) Teoria syndromu amotywacyjnego
b) Teoria eskalacji
O skutkach przemilczanych
a) porównanie z alkoholem i papierosami
b) marihuana jako lek
Dlaczego więc nielegalna?
O prohibicji
Co przemawia za legalizacją?
Wypowiedzi
Marihuana jako element kultury
Epilog

Historia konopii

"Radziłem mu [...],iżby siemię konopne w kieszeni
nosił i po trochu spożywał. [...] Od tej pory tak mu
się dowcip zaostrzył, że i najbliżsi go nie poznają.
[...] Bo w konopiach oleum się znajduje, przez co i
w głowie jedzącemu go przybywa.[...] trzeba co
najwięcej wina pić: oleum, jako lżejsze będzie na
wierzchu, wino zaś, które i bez tego idzie do głowy,
poniesie ze sobą każdą cnotliwą substancję."
Zagłoba

Konopie znane są od niepamiętnych czasów. [_1_] W Chinach używane prawdopodobnie już 8500 lat temu (do wyrobu ubrań i powrozów), wzmiankowane były w pismach sprzed 5500 lat temu. W indyjskiej księdze Ahterva-Vedzie sporządzonej ok. 4000 lat temu Cannabis indica występuje jako jedna z pięciu świętych roślin. O konopiach pisał Herodot (V w. p.n.e.) opisując kraj Scytów. Występowały one w pismach rzymskich, galijskich, ruskich, krzyżackich, etc.

Haszysz stosować mieli osławieni przez krzyżowców morderczy Asasyni [_2_], których nazwa pochodzi prawdopodobnie od al-hasziszijjin ('zjadacze haszyszu', haszyszowcy), którzy swoich mordów dokonywać mieli 'na haju'. Zdaje się jednak, że jest w tym więcej legendy niż prawdy historycznej (tym bardziej, że haszysz raczej gasi niż wzmaga agresję). [_3_] Również sufi [_4_] mieli do swoich praktyk stosować czasami haszysz (ich wtajemniczonych nazywano hasziszijjin).

Konopie uprawiali ojcowie demokracji amerykańskiej - J. Waszyngton i T. Jefferson. I jak wnioskujemy z pamiętników Waszyngtona - bynajmniej nie tylko w celach przemysłowych [_5_]. Jak wiemy ze zwierzeń Billa Clintona, poszedł w ślady swoich wielkich poprzedników już w latach szczenięcych.

Informacje o narkotyku

Marihuana (inne określenia: ganja, grass, czyli trawa, Mary-Jane, czyli maryśka i in.) to wysuszone kwiatostany i końce pędów konopii [_6_] zawierające substancje psychoaktywne.

Marihuana zaliczana jest do tzw. narkotyków miękkich, czyli takich, które nie powodują biologicznego uzależnienia. Zażywana jest w różnych formach (m.in. reefer, czyli papieros z marihuaną, zwany też joint, skręt; lufka, czyli szklana lufka papierosowa nabita w szerszej części marihuaną; fajki wodne, woda w roli swoistego filtra; jako 'przyprawy' do innych potraw [_7_]) i odmianach (m.in. skun, czyli konopie maczane w różnych preparatach, np. w LSD, opium, eterze - to najczęściej spotykana odmiana skrętów na naszym rynku).

"Konopie są wyjątkowym narkotykiem. Trudno jest je dokładnie farmakologicznie sklasyfikować, ponieważ ich działanie jest tak różne. W zależności od warunków mogą one działać jako środek pobudzający, uspokajający, znieczulający lub lekko halucynogenny. Mają pozornie wspólne cechy z innymi narkotykami, ale ogólnie rzecz biorąc, różnice pomiędzy konopiami a innymi narkotykami są bardziej uderzające niż podobieństwa. Pod względem składu chemicznego konopie stanowią substancję wyjątkowo skomplikowaną. Podstawowe składniki aktywne to kanabinoidy - grupa związków, które, aby nie komplikować sprawy, nazywamy THC. Jest to skrót pochodzący od słowa tetrahydroksykanabinol, który wydaje się być najważniejszym składnikiem psychotropowym. Moc narkotyku jest różna w zależności od rośliny, z której pochodzi, przy czym czynniki genetyczne odgrywają tu ważną rolę. Mocniejsze konopie wyrastają zazwyczaj z nasion roślin, które zawierały dużo THC [_8_]. Roślinę tę można wyhodować z odpowiednich nasion na większości terenów o klimacie umiarkowanym i w Anglii i Kanadzie wyhodowano konopie o dość dużej mocy." (Narkotyki - przewodnik)

Działanie

Marihuana działa przede wszystkim na psychikę. Wzmaga reakcje osoby na bodźce zewnętrzne (prowadząc głównie do intensyfikacji przyjemności). W umiarkowanych dawkach nie wytwarza czegoś typowego dla innych narkotyków, czyli halucynacji. Nie jest źródłem przeżyć, lecz wzmaga reakcje danej osoby (stąd np. nie powinno się jej palić w stanach depresyjnych, gdyż może je spotęgować). Mózg, na który działa haszysz, spowoduje normalne zjawiska typowe dla danej osoby, tyle, że w większym nasileniu. Człowiek nigdy nie uwolni się od przeznaczonego mu fizycznego i moralnego temperamentu: haszysz będzie zwierciadłem dla jego impresji i prywatnych myśli - szkłem powiększającym, to prawda, ale tylko odzwierciedleniem. (Baudelaire).

Tak więc nie można ustalić obiektywnego odziaływania tego narkotyku, gdyż będzie ono zawsze miało charakter indywidualny. W wielu opisach pojawia się jednak najczęściej:

  • wesoły nastrój, śmiech, poczucie absurdu; największy banał może się wydać niezwykle interesujący i zabawny
  • euforia
  • zwiększona wrażliwość np. na muzykę, która staje się czymś jakby żywym (daje ona wówczas szczególnie intensywne i przyjemne wrażenia, ale mroczna może przerazić)
  • zanik agresji
  • spowolnienie i zaburzenia wypowiedzi (choć jednocześnie palący marihuanę staje się bardziej aktywny i rozmowny...)
  • zmniejszają się zahamowania
  • raczej nie pojawia się zniekształcanie percepcji, lecz jej rozszerzanie. Jednak może się zmienić postrzeganie czasu, który zwalnia.
  • osłabienie koncentracji (nie wsiadać za kierownicę)
  • wielki apetyt, zwłaszcza na słodycze
  • suchość w ustach
  • przyspieszone tętno
  • rozleniwienie

Muzyka, jedzenie, seks [_9_] wydają się o wiele bardziej przyjemne i intensywne niż bez marihuany, jednak palący pozostaje w ścisłym kontakcie z rzeczywistością. "Muzycy są przekonani, że grają swobodnie i w natchnieniu, gawędziarze że są bardziej dowcipni i interesujący, kochankowie że ich seksualne zdolności i doznania są mocniejsze niż zwykle, a pisarze że ich wyobraźnia nie zna granic." Erich Goode, amerykański socjolog, podkreślił, że prawie wszystkie przedstawione efekty działania konopi są fanaberyjne w swej naturze - człowiek staje się "wesoły, śmieszny, pełen euforii, odprężony, hedonistyczny, zmysłowy, nierozsądny i zdecydowanie niepoważny".

Na języku polskim uczyliśmy się być może o zjawisku tzw. synestezji, która pojawia się w niektórych artystycznych duszach. Warto więc wiedzieć, że marihuana jest głównym źródłem owego zjawiska (z pewnością może je wywołać). Synestezja polega na wzajemnym przenikaniu się wrażeń zmysłowych, dźwięk przybiera kształty, kolor zyskuje zapach, etc. W tym stanie Gautier Nota biograficzna, członek Club des Haschishchiens [_10_], pisał o wazonie z kwiatami: "Mój słuch stał się cudownie czuły. Naprawdę słyszałem dźwięki kolorów. Z ich błękitów, zieleni i żółci docierały do mnie dźwięki o doskonałej wyrazistości" Zapewne samą synestezję Gautiera można na polskim poznać i się nią zachwycać, tudzież analizować. Co poeta miał na myśli? - pyta pani od polskiego. Wówczas trzeba zachodzić w głowę i cudować: o co mu do cholery chodziło? Cóż on chciał wyrazić? On nie chciał niczego wyrazić, ani niczego na myśli głębszego nie miał. Pisał o swym 'haju' i się nim zachwycał...

Przy większych dawkach:

  • mogą się pojawić stany lękowe
  • zaburzenia pamięci
  • duża dawka marihuany, zwłaszcza zażyta doustnie, wywołuje stan delirium, z nieodłącznym poczuciem chaosu, halucynacjami i przywidzeniami

O skutkach czyli o przekleństwie

Warto rozważyć przesłanki jakie mają być przyczyną delegalizacji marihuany. O jej szkodliwym oddziaływaniu możemy się dowiedzieć z różnych źródeł - od kościelnego Licheńskiego Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym do Gazety Wyborczej. Posługuje się przede wszystkim poniższym arsenałem:

  • Marihuana niszczy psychikę, wpływa destrukcyjnie na mózg, osłabia pamięć, prowadzi po dłuższym czasie do uzależnienia, wpływa na debilizm i w ogóle czyni całą moc negatywnych skutków
  • tzw. teoria eskalacji, czyli zwiększa szansę na przejście do cięższych narkotyków
  • tzw. teoria syndromu amotywacyjnego - odejście od 'normalnego' życia w społeczeństwie. Zanik zainteresowań, aktywności, oderwanie od życia, etc.
  • demoralizuje, zwiększa przestępczość

Czas przyjrzeć się tym argumentom, w świetle badań.

Szkodliwość fizyczna

Marihuana nie powoduje fizycznego uzależnienia organizmu [_11_]. Nie ma głodu narkotycznego, ani wzrostu zapotrzebowania organizmu. Praktycznie nie można jej przedawkować. "Konopie są jednym z najmniej toksycznych narkotyków znanych człowiekowi i nie ma dowodów, aby ktokolwiek zmarł w wyniku przedawkowania." (Narkotyki - przewodnik) Przyjmowana jest do organizmu poprzez dym spalanej trawy. Tym samym powoduje w tym zakresie podobne skutki (zanieczyszcza płuca) jak palenie papierosów (zawiera m.in. substancje smoliste). Jednak jest ona mniej trująca niż takie używki jak alkohol czy nikotyna! "W wyniku niedawno opublikowanego badania chronicznych palaczy konopi z Kostaryki pojawiła się niepokojąca sugestia, jakoby palacze konopi, również palący papierosy, mieli zdrowsze drogi oddechowe niż osoby, które paliły wyłącznie papierosy (jest to zgodne z tym, co stwierdzają czasami palacze konopi cierpiący na astmę; palenie konopi łagodzi ich ataki astmy). Wynik ten jest zaskakujący i należy do niego podchodzić z pewną ostrożnością z powodu ograniczonego charakteru badań kostarykańskich, lecz autorzy sugerują, że palenie konopi może w pewnym stopniu chronić przed szkodliwym wpływem dymu tytoniowego." (Narkotyki - przewodnik)

Niemniej jednak pojawiają się 'naukowe ekspertyzy', w których dowodzi się szkodliwości marihuany. Oczywiście nie jest ona zupełnie nieszkodliwa. Jakaż substancja przez nas spożywana nie ma jakichś skutków 'ubocznych'. Wszystko jest nafaszerowane 'chemią' (biznes), syntetyzowane i w jakimś stopniu szkodliwe. Podaje się więc fakty, że marihuana wpływa na to czy owo, nie dodając jednak, że są to na ogół skutki nadmiernego spożycia narkotyku. Jak wiadomo to co w nadmiarze jest szkodliwe w umiarkowanych ilościach może mieć zgoła przeciwne działanie. Czyż sól nie poprawia smaku? Proszę jednak zjeść kilogram soli. Będzie jeszcze więcej pola do opisywania negatywnych skutków niż przy nadużyciu marihuany (dla porównania - marihuany nie da się praktycznie przedawkować). A jakież pole do porównań z alkoholem...

Co więcej, pojawiają się nawet głosy, że nie tylko ma ona pewne niekorzystne oddziaływanie na organizm, ale wręcz sieje "spustoszenie w komórkach mózgu" (tak - kościelny ośrodek z Lichenia). "W celu zrozumienia pochodzenia poglądu, że konopie powodują uszkodzenie mózgu, musimy przyjrzeć się mechanizmom kierującym pracą naukową. Choć badania naukowe są procedurą racjonalną, naukowcy pozostają równie ludzcy, omylni i nieracjonalni jak każdy z nas. Kiedy dążenia i emocje naukowca są dostatecznie silne, mogą one wpłynąć na jego pracę, prowadząc do pożądanych przez niego wniosków. W nazistowskich Niemczech istniał pęd do znajdywania 'naukowych dowodów' na genetyczną niższość Żydów. W stalinowskiej Rosji mieliśmy niesamowity przypadek T.D. Łysenki, którego całkiem bezpodstawna teoria dziedziczności na wiele dziesięcioleci zdominowała naukę rosyjską (...) To zjawisko, choć na mniejszą skalę, stale występuje w nauce i w ostatnich latachpsychologowie zaczęli badać, w jaki sposób działa taki 'efekt eksperymentatora'. Istnieje pewna liczba naukowców o głęboko zakorzenionej potrzebie wykazania, że konopie są złym i niebezpiecznym środkiem odurzającym." (Narkotyki - przewodnik)

Szkodliwość psychologiczna

Wraz z dłuższym i częstym zażywaniem może wystąpić uzależnienie subiektywne (psychiczne) - czyli przyzwyczajenie i pożądanie przyjemnych doznań, jakie wywołuje palenie. Zależy to jednak od indywidualnej psychiki i od rozmiarów zażywania, od sytuacji osobistej i zawodowej. Podobnie jak z alkoholem - można używać regularnie racjonalizując ilość spożywania, chroniąc się przed możliwością nałogu. Czasami jednak sytuacja życiowa bądź słaba wola wpływa na przekroczenie umiarkowanych ilości, tworząc sytuację grożące bezpośrednio uzależnieniem (w tym przypadku nie ma wprawdzie takiego nasilenia pozytywnych doznań, jednak jest zapomnienie i możliwość fizycznego uzależnienia)

Teoria syndromu amotywacyjnego. Mówi się ponadto o zerwaniu więzi z rzeczywistością, popadaniu w coraz częstsze stany upojenia narkotykowego, osłabienie chęci podejmowania wyzwań życiowych, trudność podejmowania decyzji, osłabienie aspiracji, ambicji, zainteresowań, etc. Opinia ta wywodzi się jeszcze z czasów raportu Komisji ds. konopii indyjskich, odnoszącego się do dziewiętnastowiecznych Indii. "Badania" przeprowadzone były w latach 1893-1894. Chodziło o to, czy konopie powodowały pomieszanie zmysłów. W artykule z "Indian Medical Gazette" jeden z najwybitniejszych ówczesnych ekspertów, lekarz wojskowy Crombie, określił konopie jako "rzeczywistą i bezpośrednią przyczynę... szaleństwa". Jednak gdy komisja ponownie przeanalizowała dowody, miały uzasadniać te wnioski, okazało się, że chwieją się one u podstaw: nie były to bowiem dane oparte na diagnozach medycznych, lecz wyłącznie uwagi wpisywane przez pracownika izby przyjęć i pochodziły zazwyczaj od policjantów czy osób sprowadzających pacjenta do szpitala. Sędzia śledczy wymagał podania konkretnej przyczyny choroby i standardową procedurą było wpisywanie "narkotyków z konopi indyjskich" jako przyczyny w przypadku, gdy wiadomo było, że dana osoba je stosuje. Komisja w podsumowaniu stwierdziła, że "może to się wydawać niepojęte, że dane oparte na tak kompletnie niewiarygodnych informacjach mogły być co roku przedstawiane w raportach szpitalnych". Opisani w nich ludzie wywodzili się głównie z marginesu społecznego, żyli niezdrowo, prawdopodobnie cierpieli z powodu niedożywienia, używali silnej marihuany w bardzo dużych dawkach przez długi czas. W raporcie tym pojawia się również informacja, że marihuany w nadmiarze używają częściej osoby "psychicznie niezrównoważone", a tym samym to brak równowagi psychicznej był przyczyną, a nie skutkiem zażywania marihuany. W zachodnich badaniach nie znaleziono dowodów na występowanie "zespołu amotywacyjnego". Badania prowadzone na Zachodzie wykazują, że częstotliwość występowania poważnych schorzeń psychicznych u umiarkowanych stałych palaczy nie jest większa niż w całej populacji. "Przeprowadzone badania psychologiczne dały sprzeczne wyniki. Niektóre nie wykazały żadnych różnic pomiędzy palaczami i osobami nie palącymi; inne wykazały, że osoby stosujące konopie czasami gorzej radziły sobie w sytuacjach wymagających wysokiego poziomu energii i ambicji, lub przy wykonywaniu rutynowych i powtarzających się czynności. W artykule w "Journal of the American Medical Association" (l971) zakwestionowano istnienie jakiegokolwiek związku pomiędzy stosowaniem konopi a wynikami w nauce. Palacze konopi nie osiągali lepszych wyników niż osoby nie palące ich; ale nie osiągali również wyników gorszych. Było tak niezależnie od ilości stosowanego narkotyku. Co ciekawe, 18% nałogowych palaczy planowało pisać doktorat (11 % wśród osób nie palących). Jednak tam, gdzie pojawiają się różnice tego typu, najczęściej są one uzasadniane cechami psychicznymi osób biorących udział w badaniach, a nie bezpośrednim wpływem narkotyku. Pamięta się o tym, kiedy wyniki sugerują, że osoby stosujące narkotyki uczą się lepiej od osób go nie stosujących. Natomiast zapomina, gdy wyniki wskazują na jakieś dolegliwości psychiczne wśród osób go stosujących. W przypadku 'syndromu amotywacyjnego' istnieje wiele powodów, dla których dana osoba, która nie chce aktywnie angażować się, wybiera konopie a nie alkohol." (Narkotyki - przewodnik)

Teoria eskalacji. Kiedy zawodzi argument o szkodliwości samej marihuany, jej przeciwnicy wysuwają kolejny koronny argument - no dobrze, może i sama w sobie nie jest szkodliwa bezpośrednio, ale niechybnie wpływa na zwiększenie prawdopodobieństwa, że kolejnym krokiem będą cięższe narkotyki, bo "64 % narkomanów opiatowych zaczynało od trawki". Jest w tym tyle sensu co w twierdzeniu, że skoro każdy gwałciciel czy zboczeniec zaczynał od seksu, którym się jednak nie mógł nasycić dostatecznie, pragnąc czegoś więcej, tedy należy zakazać seksu (co zresztą funkcjonuje w pewnych ideologiach, by wspomnieć tylko nasze święte dziewictwo i nienawiść kościelną do seksu, jako źródła przyjemności). Profesor Mikołaj Kozakiewicz Nota biograficzna dodaje jeszcze: "Ta analogia jest tak samo prawdziwa jak stwierdzenie, że każdy, kto pije piwo, przechodzi potem do autovidolu. Ja sam nigdy w życiu nie paliłem marihuany, bo nie było mi to potrzebne. To wszystko kwestia uwarunkowań psychicznych. Może być tak, że ktoś jest słaby psychicznie i tylko zaczyna od marihuany. Może, w bardziej złożonej sytuacji życiowej, przejść na cięższe środki. Ale przyczyna nie tkwi w marihuanie, lecz w jego braku odporności i w jego sytuacji życiowej" [_12_]

Podkreśla się jednak, iż nielegalność marihuany może wpływać w niektórych przypadkach na motywację prób z innymi narkotykami - skoro jest ona nielegalna, a nie szkodzi mi, więc może warto spróbować czegoś mocniejszego. Gdyby jednak istniało wyraźniejsze rozgraniczenie między miękkimi i twardymi narkotykami, przejście od jednego rodzaju na inny stanowiłoby większą barierę psychologiczną. Tymczasem na fali zapału walki antynarkotykowej poddaje się czasami w wątpliwość sensowność podziału na narkotyki miękkie i twarde, przesądzając - wszystkie jednakowo szkodliwe. Skoro jednak nie można zlikwidować problemu narkomanii, trzeba więc choć łagodzić jego skutki, ale poprzez racjonalne działania.

Tymczasem "dużo osób nadal wierzy w teorię eskalacji, ponieważ chcą oni, aby była prawdziwa" (Narkotyki - przewodnik). W sukurs przychodzą media. Np. Gazeta Wyborcza w artykule Twarda marihuana z dnia 10 VIII 1999 r. ogłosiła jedną z takich ekspertyz, która przesądza o słuszności wiary w syndrom amotywacyjny, spustoszenia w mózgu i całą gamę szkodliwego oddziaływania marihuany, poruszając się w dość gęstych oparach ...absurdu, piszą autorzy raportu (jakby na 'haju depresyjnym'): "Obraz palacza marihuany niewiele różni się od osoby uzależnionej od heroiny (...) Marihuana niewiele różni się z biologicznego punktu widzenia od narkotyków takich jak np. heroina" Wystarczy jeszcze zamieścić jakieś zdjęcie ćpuna marihuanowego we własnych wymiocinach, by ze społeczeństwem w ten sposób 'poinformowanym' można było doprowadzić do uchwalenia prohibicji absolutnej i moralnego potępienia. Tym bardziej, że wszystko znów można zahaczyć o ten wstrętny seks, tym razem jako młodzieżowe wyuzdanie i rozpusta (połączone na dodatek z AIDS - mieszanka wybuchowa): "Nie powoduje co prawda wzrostu agresji, jak to się dzieje w przypadku zażywania amfetaminy czy picia alkoholu - przyznają niechętnie - ale upośledza rozsądek i samokontrolę. Młodzież paląca marihuanę wcześniej rozpoczyna życie seksualne, ma licznych partnerów, uprawia seks bez zabezpieczenia, a to prowadzi do większej liczby niechcianych ciąż, chorób wenerycznych i AIDS."

O skutkach przemilczanych

I. Wedle raportu opracowanego przez Uniwersytet w Amsterdamie na zlecenie WHO [_13_], nad którym pracowano aż 15 lat, stwierdzono, że szkodliwość marihuany jest wyraźnie mniejsza niż szkodliwość tytoniu i alkoholu, nawet wtedy, gdy jest zażywana z intensywnością równą tej z jaką ludzie używają alkoholu i papierosów! Marihuana nie prowadzi do blokady dróg oddechowych i rozedmy płuc oraz nie upośledza funkcji płuc, jak czynią to papierosy. Badania prowadzono w środowisku najbardziej do tego odpowiednim, tj. w Holandii, gdzie od 1976 marihuana jest zalegalizowana, przez co tam właśnie najlepiej prowadzić analizy jej długofalowego oddziaływania. Co równie istotne: od tego czasu w Holandii liczba osób używających 'twarde' narkotyki utrzymuje się na stałym poziomie i nie wzrosła przez legalizację marihuany (co głosi wspomniana hipoteza eskalacji). Oczywiście raport zatajono. Był zbyt niewygodny. New Scientist pisał, iż WHO postąpiła tak pod presją amerykańskich doradców...

Warto podać, że wedle obliczeń skutków śmiertelnych stosowania używek w USA (Nadelmann, 1991), na 3.562 śmierci z przedawkowania narkotyków, przypadało 320.000 śmierci z powodu nadużywania tytoniu oraz 100.000 śmierci z powodu alkoholizmu.

Oczywiście nie było to w istocie sensacyjne odkrycie, gdyż fakty te znane były dużo wcześniej:

  • Raport La Guardia (1944), oparty na bardzo szczegółowych badaniach medycznych, psychologicznych i społecznych aspektów stosowania marihuany w Nowym Jorku głosił, że nie ma dowodów wskazujących na to, że marihuana wywołuje zachowanie agresywne lub antyspołeczne, że zwiększa liczbę przestępstw na tle seksualnym lub znacząco zmienia osobowość zażywającego. Nie znaleziono też dowodów działania uzależniającego czy powodowania strat psychicznych lub fizycznych
  • Raport z 1968 opracowany na zlecenie rządu brytyjskiego: "Biorąc pod uwagę wszelkie dostępne nam materiały, stwierdzamy zgodność naszych wniosków z opinią wyrażoną przez Komisję Narkotyków z Konopi Indyjskich, utworzoną przez rząd Indii (1893-94), a także spostrzeżeniami Komitetu Burmistrza Nowego Jorku ds. Marihuany (1944), że długotrwałe, umiarkowane używanie marihuany nie ma szkodliwych skutków". Komisja pani Wooton nie znalazła również argumentów na poparcie teorii eskalacji
  • Brytyjski Królewski College Psychiatrów oświadczył w 1987, że "marihuanę powinno się zalegalizować wcześniej niż tzw. narkotyki rozrywkowe"

II. Marihuana jest naturalnym i prostym lekiem działającym pozytywnie na bardzo wiele schorzeń. Znam historię pewnej młodej 'plantatorki' marihuany, która hodowała konopie w domu przy zupełnej nieświadomości matki (mamo, to roślinka na biologię...), do czasu kiedy zwróciła na nią uwagę ciocia przybyła z dalekiej Syberii (a może innej części Rosji) - O wy tu też hodujecie to ziele lecznicze. Mama się jednak dowiedziała co to za ziele i bynajmniej nie była skora do jego stosowania, mówiąc oględnie.

Znamienity jest tytuł pewnej witryny internetowej: Marihuana - zakazana medycyna (www.rxmarijuana.com). Oprócz pewnych niewątpliwych negatywnych skutków stosowania marihuany, działa ona pozytywnie na wiele schorzeń i dolegliwości, m.in.:

  • koi ból mięśni i ścięgien
  • ma właściwości przeciwwymiotne (przydatne np. w chemioterapii)
  • żaden inny narkotyk nie jest w stanie rozluźnić skurczonych mięśni w ogóle, a zwieracza w szczególności (przy stwardnieniu rozsianym)
  • poprawia apetyt (np. dla anorektyków, czy chorych na AIDS)
  • zmniejsza ciśnienia wewnątrzgałkowe (np. łagodzenie skutków jaskry)
  • istnieją teoretyczne przesłanki, że marihuana ma działanie antybakteryjne i przeciwgrzybicznie
  • może leczyć objawy odstawienia opiatów i innych narkotyków oraz całej gamy zaburzeń psychologicznych i zachowania
  • zapobiega bezsenności
  • migrenom
  • różnym bólom

Łącznie mówi się o pozytywnym działaniu na ok. 50 różnych chorób. Jednak nie wszystkie właściwości tej rośliny zostały zbadane.

Dlaczego więc nielegalna?

Przede wszystkim nieco historii jej stosowania. W XVIII w. zaczęto stosować ją jako lecznicze ziele. Do XIX w. marihuana stała się rutynowo stosowanym lekiem zachodniej medycyny. Lista wskazań stale rosła. Uznawano ją za skuteczny środek przeciwbólowy, przeciwdrgawkowy, nasenny, łagodzący mdłości i pobudzający apetyt. Uważano, że jest użyteczna w leczeniu chorób płuc, takich jak zapalenie oskrzeli i astma, oraz w łagodzeniu chorób psychicznych, np. melancholii i manii. W Amerykańskiej Farmakopei z 1851 roku stwierdzono, że marihuana jest skuteczna w zwalczaniu podagry, reumatyzmu, tężca i delirium tremens. Przy czym jej rozrywkowe stosowanie na Zachodzie utrzymywało się w ograniczonym zasięgu.

Jeśli nie idzie więc o zdrowie, to jakie interesy przeważają na niekorzyść 'trawki'? Skoro nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o jedno - pieniądze.

Niestety (dla marihuany) upowszechniła się ona w XIX w. wśród robotników w brytyjskich koloniach. Przemysł gorzelniczy poczuł się zagrożony w interesach, gdyż robotnik miał pracować, a po pracy - pić, zabijając poczucie podłego losu. Marihuana działała lepiej. Powzięto się więc 'zbadać' jej 'rzeczywiste' skutki. Wyszło, że jest szkodliwa i robotnicy winni, dla swojego dobra oczywiście, wrócić do gorzały.
Z czasem posypały się prohibicje:

  • została prawnie zakazana w Wielkiej Brytanii w 1928 roku, po ratyfikowaniu przez brytyjski rząd Konwencji Genewskiej z 1925 roku, dotyczącej m.in. wytwarzania, sprzedaży i transportu narkotyków.
  • również w USA podjęto się podobnych kroków. Oczywiście wcześniej tworzono odpowiedni 'klimat'. W gazetach zamieszczano sensacyjne opowieści łączące użycie marihuany z niebywałą przemocą (!), przestępstwami oraz seksualnym wyuzdaniem (por. późniejszy raport, który temu zaprzeczył), wywołując w niektórych kręgach prawdziwie histeryczne reakcje. Przynajmniej w części było to wzmagane nienawiścią i strachem przed imigrantami i murzynami, wśród których marihuana była szczególnie popularna. Wzrost liczby siejących przerażenie opowieści, w większości fałszywych, spowodował, że w 1930 roku 16 stanów zdelegalizowało handel marihuaną.
    W tym samym roku utworzono Urząd ds. Narkotyków. Pierwszym jego komisarzem został Harry Aslinger, który z gorliwością fanatyka przez następne trzydzieści lat propagował potępienie marihuany. W 1937 roku, wbrew sprzeciwowi wielu lekarzy i psychiatrów, jak również ludzi broniących wolności obywatelskich, wydano ustawę (Marihuana Tax Act), która zakazywała używania marihuany na terenie całego kraju.

Warto zwrócić uwagę na to, że eskalacja działań antymarihuanowych nastąpiła w latach 30., czyli wówczas kiedy dokonano bardzo 'niepokojących' odkryć: konopie są doskonałym, tanim w uprawie i przeróbce źródłem tłuszczu, celulozy i białek, z którego można wytwarzać
całą gamę produktów poczynając od włókna przez papier, oleje, paliwa aż na żywności skończywszy; do tego konopia rośnie rok i daje 4 razy tyle masy papierowej co drewno w przeliczeniu na ha
.

  1. Pierwsze skrzypce w amerykańskim lobby antykonopnym grał Du Pont de Nemouros and Co Incorporated - największy w świecie koncern chemiczny, którego zakres produkcji dziwnym trafunkiem kolidował z produktami konopnymi - produkcja włókien chemicznych, tworzyw sztucznych i in., w 1938-39 podjął produkcję pierwszego włókna poliamidowego - nylonu. Po I wojnie światowej koncern kontrolował większość gałęzi przemysłu chemicznego w USA. Koneksje: pierwszy bojownik antykonopny USA - Harry Aslinger był kuzynem Anrewa Mellona, dyrektora finansów Du Ponta. Kiedy Mellon został Sekretarzem Skarbu USA, mianował swojego krewniaka szefem nowopowstałego Federalnego Biura ds. Narkotyków; wówczas Alinger objawił społeczeństwu całe zło marihuany, wytrwale je indoktrynując, tzn. informując. Np. znanym jego argumentem było to, że marihuana jest narkotykiem wywołującym nieopanowaną agresję, podczas kiedy wiadomo, że jest zupełnie odwrotnie. Widać zdarzyło mu się jednak wypalić jakiegoś jointa, gdyż po porażkach amerykańskich w Wietnamie objawił już inne argumenta; mianowicie, że za porażki odpowiedzialna jest marihuana, gdyż ..."zmienia młodzież w pacyfistów". To jest cała istota historii propagandy przeciwko marihuanie - najpierw lekiem, by później stać się złem odpowiedzialnym za wszystko co najgorsze.
  2. Lobby konkurencji używkowej: Wzrost spożycia marihuany powoduje spadek zapotrzebowania na inne używki, zwłaszcza alkohol. Tym bardziej, że pojawiają się coraz częściej głosy, iż jest ona mniej uzależniająca niż typowe i legalne używki (papierosy, alkohol), a zarazem jest używką znacznie przyjemniejszą w doznania. Mamy więc naturalne lobby 'antymarihuanowe'. I oto pojawia się kolejny wielki koncern zatroskany o zdrowie obywateli - Philip Morris Companies Inc. - pierwszy i największy sponsor organizacji Parentship for Drug-Free America. Philip Morris, oprócz budującego wspierania organizacji antynarkotykowej, jest największym na świecie producentem artykułów spożywczych (m.in. oleje roślinne, kawa, piwo), ponadto jest właścicielem kilku czołowych marek papierosów (m.in. Marlboro)...
  3. Lobby farmaceutyczne: firmy farmaceutyczne opracowują niezwykle skomplikowane i drogie leki syntetyczne, tymczasem marihuana jest skuteczna na wiele chorób i jest zarazem lekiem naturalnym. Lobbing w tej sprawie był żywy zwłaszcza w latach 70. (kiedy rozpowszechniło się domowe stosowanie marihuany w celach leczniczych). W 1988 roku amerykański Najwyższy Sąd Administracyjny d/s Wprowadzenia Leków, po 15 latach (!) badań i rozpraw wydał orzeczenie: "Marihuana stanowi jedną z najbezpieczniejszych czynnych substancji jakie znamy". Podnosi się larum, firmy farmaceutyczne podejmują lobbing i pomimo tego orzeczenia marihuana nie ląduje w legalnym lekospisie. No cóż, wizja tego, że tak prosty środek może leczyć 25-50 różnych chorób może przerażać przemysł, który na skomplikowanym leczeniu owych chorób ciągnie całkiem pokaźny dochód. Taki lek jest ...po prostu za tani.
  4. Zagrożenia dla innych zyskownych dziedzin:

  5. - olej konopny ma pecha być dobrym paliwem napędowym, co wcale nie jest po myśli wszechpotężnym wydobywcom i przetwórcom ropy naftowej (również w USA, np. spółki z Teksasu i ich wpływ na politykę), tedy istnieje konieczność zaprezentowania przekonywujących 'ekspertyz' świadczących na niekorzyść konopii i jej bękartów - marihuany i haszyszu.
    - papier, jaki może być wytworzony z konopii jest bardzo dobrej jakości, co godzi w przemysł przetwórstwa celulozowego

  6. Lobby policji: policja amerykańska otrzymuje na walkę z narkomanią ogromne sumy pieniędzy z budżetu, a dodatkowe zyski ciągnie z istniejącego w USA prawa o konfiskacie majątku ruchomego i nieruchomego narkomanów.
  7. Państwo na truciu się obywateli papierosami i alkoholem ma więcej poważnych zysków niż strat (dużo więcej...), podczas kiedy nie wiadomo, czy dochód z marihuany mógłby zrekompensować spadek na innych używkach, tym bardziej, że chałupnicza hodowla 'trawy' jest niezwykle łatwa

Ktoś mógłby zarzucić budowanie kolejnej teorii spiskowej. To nie jest jednak żaden spisek, lecz zwykła kalkulacja i gra interesu ekonomicznego, gdzie liczy się pieniądz, a nie dobro konsumenta czy inne wartości społeczne, nie wspominając już o względach ekologicznych... Przeciwko upowszechnieniu konopii i marihuany mamy taką siatkę żywotnych interesów ekonomicznych i taką potęgę finansową, że znajdzie się nie jeden prof., który napisze, że wedle wiedzy pewnej i sprawdzonej, nie dostrzega on zauważalnej różnicy między marihuaną, heroiną i innymi opiatami. Że stokroć lepiej wypalić paczkę 'Popularnych' niż jednego 'jointa', że przy 'haju marihuanowym' zalanie się 'w trupa' to jak wycieczka do ogrodu botanicznego w porównaniu do komory gazowej Auschwitz-Birkenau. Że 'maryśka' winna być uznana za wichrzyciela porządku publicznego, wroga wyjątkowo podstępnego, na wieki wieków - amen. Po czym czołowe gazety przedrukują tą 'ewangelię' i w lot staje się ona 'ciałem' i podstawą 'wiedzy' o marihuanie...

O prohibicji

Problem narkomanii jako zjawisko społeczne pojawił się w Polsce w latach 60.-70. W roku 1985 uchwalono dość liberalną ustawę o zapobieganiu narkomanii. Przyjęła ona (zgodnie z tzw. koncepcją permisywną) założenie niekaralności narkomanów, których nade wszystko należy leczyć, a nie karać. Wówczas to ograniczono możliwość hodowli maku oraz konopi włókienniczych uprawianych dla potrzeb przemysłowych (ustalono areał upraw na ok. 6 - 8 tys. ha.). Wcelu uniknięcia tzw. narkomanii ukrytej (zejścia osób przyjmujących środki do "podziemia społecznego"), ustalono, że leczenie będzie dobrowolne i bezpłatne, zaś nielegalne (czyli bez zezwolenia lekarskiego) posiadanie środka narkotycznego nie będzie karane. Liczba narkomanów spadła (zwłaszcza chodzi o najgroźniejsze opiaty).

Wówczas już pojawiały się propozycje, aby zalegalizować marihuanę, wskazując na to, iż jest mniej szkodliwa niż legalny alkohol. Jednakże specjaliści ogłosili, że w wyniku marihuany pojawiają się poważne choroby psychiczne (zapewne natchnienie dla 'specjalistów' stanowiły również owe indyjskie raporty z XIX w...), oraz powikłania hormonalne (wedle współczesnej wiedzy konopie nie powodują istotnych zmian w aktywności hormonalnej czy w morfologii).

Nowa koncepcja karania wiązała się ze wzrostem przestępczości popełnionej po wpływem narkotyków. Już w 1993 r., kiedy pojawił się projekt nowego prawa, obejmujący karanie nie tylko za posiadanie heroiny czy kokainy, ale i za marihuanę, prof. Mikołaj Kozakiewicz mówił: "To zupełne nieporozumienie. Marihuana czy haszysz to nie są klasyczne substancje uzależniające, jak heroina czy amfetamina, a nawet alkohol czy papierosy. Dlatego uważam, że marihuana powinna znaleźć się w całkowicie legalnym obiegu, w klubach, kawiarniach. Oczywiście w uznanych za legalne dawkach. (...) Domagam się całkowitej legalizacji marihuany i haszyszu z jeszcze jednego powodu. Posiadam wyniki wielu badań - m.in. z periodyku ,Marijuana Digest' lub ostatnio wydanej książki Jacka Herera Hemp and the Marijuana Conspiracy. Ich wyników się nie upowszechnia, gdyż przemawiałyby przeciw prohibicji. A z łodyg konopi wyrabia się znakomity papier, z nasion wytłacza bardzo dobry olej (jadalny, leczniczy, ale też może być używany jako paliwo napędowe). Z włókien konopi wytwarza się tkaniny. Rozbudową uprawy konopi nie są jednak zainteresowani przemysłowcy, którzy wolą wycinać lasy dla wytwarzania papieru albo szukać ropy i olejów napędowych na dnie mórz i oceanów. Jak zwykle chodzi o pieniądze i zyski. Co więcej - po joincie z marihuany ludzie czują się odprężeni, odświeżeni, mają wyostrzoną wyobraźnię itd. W medycynie - koi mdłości i wymioty u chorych na raka, którzy stosują chemioterapię, skutecznie leczy jaskrę i stwardnienie rozsiane. Te wszystkie informacje się przemilcza, bo jeśli ktoś chce coś tępić, to nie mówi o dobrych stronach." [_14_]. Marek Kotański, szef Monaru, który od wielu lat leczy narkomanów, nie twierdzi wprawdzie, że marihuana jest bezpieczna, lecz kiedy go zapytano o jego stosunek do projektowanych zmian w prawie odparł: "Napisz, że wbrew policji i wielu organizacjom społecznym uważam, że posiadanie marihuany nie powinno być karalne!" [_15_]

W walce przeciwko narkomanii liczy się jednak wszystko, tylko nie rozsądek. Kiedy na Zachodzie występują tendencje do legalizacji marihuany (jej sprzedaż dopuszczono m.in. w Holandii, Hiszpanii, Włoszech), lub faktycznej depenalizacji przy formalnej bezprawności (m.in. w Szwajcarii, Danii, Wielkiej Brytanii, a nawet w Niemczech), to w Polsce tendencja jest przeciwna.

W 1997 r. zastąpiono ustawę z 1985 r. ustawą o przeciwdziałaniu narkomani, wprowadzając karalność posiadania środków odurzających lub substancji psychotropowych (kara pozbawienia wolności do lat 3). Z jednym wszakże zastrzeżeniem: "Nie podlega karze sprawca występku określonego w ust. 1, który posiada na własny użytek środki odurzające lub inne substancje psychotropowe w ilości nieznacznej" (art.48 ust. 4). W roku 2000 w wyniku nowelizacji skreślono ustęp 4. art. 48. Odtąd 3 lata grozi już za posiadanie nawet 1 g. marihuany.

Co przemawia za legalizacją?

  • Możliwość kontroli jakości marihuany. Palenie 'trawy' nie jest samo w sobie szkodliwe dla organizmu w stopniu większym niż legalne używki, najgorsze są jednak dodatki, którymi dealerzy wzmacniają działanie narkotyku słabej jakości. Coraz częściej się zdarza, że niskiej jakości marihuana impregnowana jest w celu spotęgowania działania bardzo niebezpieczną fencyklidyną. Ponadto marihuana uprawiana w Stanach Zjednoczonych, albo importowana z Meksyku lub z Ameryki Środkowej, może być skażona parakwatem lub innymi silnie trującymi środkami ochrony roślin, rozpylanymi z samolotów w celu odchwaszczania. Obrót legalny pod państwową kontrolą jakości może temu zapobiec.
  • Nie ma sensu utrzymywać kolejnego martwego prawa. Nikt nie jest w stanie i nikt przy zdrowych zmysłach nie podejmie się rzetelnego jego wykonania (nie starczyłoby miejsc w więzieniach, ani sal na rozprawy, gdyby chcieć połapać tych co palą i posiadają przy sobie na własny użytek kilka działek 'trawy' - na publicznych imprezach wcale się z tym nie kryjąc). Mówi się, że prawo takie ma spełniać rolę wychowawczą i kształtującą pożądane postawy obywateli. Primo: nikogo ono nie ukształtuje, gdyż wśród tych, których ono dotyczy (ludzie młodzi lub w średnim wieku), nie ma potępienia postaw zakazanych przez owo prawo, przeważa ich akceptacja. Secundo: Nie można tworzyć prawa wbrew społeczeństwu (istota demokracji). Większość żądań grzmiących przeciwko marihuanie wynika najczęściej z niewiedzy o niej.
  • Delegalizacja 'lekkich' narkotyków przyniosła wiele negatywnych konsekwencji i w istocie pogłębia jedynie zagrożenie narkomanią: to prohibicja spowodowała, że zaczęły się pojawiać skręty ze szkodliwymi domieszkami, to prohibicja sprowadziła dealerów do szkół. Jak mówił prof. M. Kozakiewicz: "Jak wykazują badania, najwięcej narkomanów jest tam, gdzie prawo jest najsurowsze, np. w USA. W Europie takim krajem są Niemcy. A w Polsce po 1985 r., kiedy wprowadzono liberalną ustawę antynarkotykową, liczba narkomanów spadła. Surowe prawo powoduje nasilenie narkomanii. W takich warunkach mafie i dealerzy pracują nad rynkiem, rozdajądzieciom narkotyki za darmo, podbijają ceny i gromadzą ogromne zyski, oczywiście nie płacąc podatków. Ale to już zmartwienie ministra finansów. Mnie obchodzi zdrowie społeczeństwa. Chciałbym, żeby nikt nie używał narkotyków, ale to niemożliwe. Wobec tego należy patrzeć, jak z najmniejszymi stratami społecznymi temu zapobiegać.". Również prof. Wiktor Osiatyński opowiedział się w 1995 r. za legalizacją 'miękkich' narkotyków, jako sposobu na zmniejszenie szkód narkomanii. [_16_] Pisał m.in.: "Wzorem może tu być stosunek do nikotyny. Niemal nikt nie domaga się jej delegalizacji, choć wszyscy zgadzają się, że papierosy należy obłożyć wysokimi podatkami, zakazać palenia w określonych miejscach, nakazać drukowanie napisów ostrzegawczych na pudełkach, ograniczyć reklamę, a także prowadzić publiczną kampanię informacyjną o szkodliwości nikotyny. Wszędzie, gdzie podjęto taki program, lawinowo spada liczba palaczy." Pedagog Lucyna Bojarska, rzecznik praw ucznia, mówiła: "Legalizacja marihuany byłaby ryzykowna, bo zbliża palaczy do twardych narkotyków. Ale jeżeli młodzież sięga po kleje, amfetaminę czy kompot, może lepiej postawić na trawkę?" [_17_]
  • Choć częściowe zastąpienie wódki marihuaną może mieć pozytywne skutki. Marihuana jest mniej szkodliwa, działanie ma bogatsze. Po wódce często pojawia się agresja, popełnianych jest dużo przestępstw pod wpływem alkoholu. Natomiast jak wiemy marihuana łagodzi agresję. Znamienite jest, że po legalizacji marihuany w Holandii nie tylko nie odnotowano wzrostu narkomanii, ale ponadto znacznie spadła przestępczość. [_18_]
  • Możliwość rozwinięcia rzetelnych badań nad użytkowym wykorzystaniem właściwości konopii (m.in. wyrób lin, tkanin, paliw, nasiona mają właściwości odżywcze, mogą być składnikiem posiłków)
  • Papier jaki może być wytwarzany z konopii jest bardzo dobrej jakości, a przede wszystkim jest tańszy i bardziej ekologiczny od papieru z celulozy drzewnej. Zyskują na tym nasze lasy i nasze środowisko.
  • Możliwość wykorzystania w szerokim zakresie leczniczych właściwości marihuany i zastąpienia przynajmniej jakiejś części leków syntetycznych lekiem naturalnym. Są jednak schorzenia, przy których nawet leki syntetyczne nie mają właściwości dorównujących marihuanie. Zmniejsza napięcie, łagodzi występujące coraz częściej stresy. Wprawdzie wprowadzono już w 1986 na amerykański rynek Marinol, zawierający syntetyczny THC, którym leczono wiele dolegliwości (przy chemioterapii, ochrona komórek mózgowych po udarze [notabene - marihuana ma siać spustoszenie w tych komórkach...]), jednak nie udało mu się dorównać marihuanie - jego działanie następuje po 2-4 godz. Po zapaleniu jointa to samo osiąga się po kilku minutach...
  • Dochód ze sprzedaży tych wyrobów może zasilić podatkami kasę państwową, a nie dilerów i mafie narkotykowe. Mogą powstać nowe miejsca pracy w przetwórstwie, hodowli i handlu
  • Zysk z turystyki. No bo po cóż młodzież dzisiaj się wybiera do Holandii? Aby patrzeć na stare rowery, wiatraki, tudzież na dorodne krowy? Otóż nie, do Holandii 'w celach turystycznych' (czyli nierobotniczych) się jedzie po to, aby odwiedzić marihuanowy coffee-shop...Zostawiając przy okazji nieco gotówki i w innych sklepach.

Wypowiedzi

"Jestem za legalizacją. Marihuana to używka, jak alkohol. Jednak po joincie ludzie nie są tak agresywni, jak po pół litra." (Olga Jackorwska, Kora z Maanamu) [_19_]

"Po joincie ludzie przestają się bać, rozkaz staje się śmieszny. Wiadomo, że do utrzymania posłuszeństwa dobra jest wódka, a nie trawa. Stąd opór polityków przed zalegalizowaniem marihuany." (Krzysztof Grabowski, lider Dezertera) [_20_]

"Dla mnie uprawa gandzi to rytuał, związany z jej kilkusetletnią historią. To czas kontemplacji zjawisk przyrody i mistyczny kontakt z ziemią" - mówi Gazecie Wyborczej 27-letni właściciel poletka konopi indyjskich pod Warszawą, na co dzień współwłaściciel firmy komputerowej

Marihuana jako element kultury

Afrykańskie plemię Zulusów [_21_] przyjemność wywołaną konopiami ceni sobie nad inne, życzyliby sobie spędzać w tym stanie jak najwięcej czasu.

Jako ciekawostkę można podać wierzenia Rastafarian [_22_]. Otóż w religii tej ganja jest czymś jakby sakramentem, a sami przywódcy niejednokrotnie namawiają wyznawców do popalania. Stosują ją także w celach leczniczych. Marihuana, określana przez nich jako 'zioło mądrości', jest stałym elementem ich wierzeń - Jah stworzył 'trawkę' w czasie 7 dni stwarzania i nakazał ją człowiekowi spożywać. Po wypaleniu jointa uważają, że mogą doskonalej uczcić swego boga, gdyż wówczas człowiek staje się mądrzejszy i swobodnie uwalnia uczucia. Znane jest powiedzenie Boba Marleya (proroka rastafarianizmu, który rozreklamował): "Ziele jest uzdrowicielem narodów. Politycy to diabły, które przywodzą do zepsucia. Nie palą ziela, ponieważ sieje ono zgodę między ludźmi, a oni nie chcą zgody". Oczywiście same niebiosa usankcjonowały ten zbożny odlot. Rastafarianie wytropili w Biblii (która też jest ich księgą) oczywiste ślady marihuany. Już w czasie przegnania naszego czcigodnego rodzica z raju, na osłodę jakby Jahwe proponuję żucie 'trawki': "...będziesz pożywał ziela polnego." (1 Moj. 3:18, BG). Apokalipsa powiada: "A liście drzewa życia służą do leczenia narodów". W Psalmach również doszukali się całkiem przyzwoitego ustępu: "Każesz rosnąć trawie dla bydła i roślinom, by człowiekowi służyły." (Ps 104 (103), 14). Jako, że są wegetarianami, mają też na usługach fragment Przypowieści Salomonowych: "Lepszy jest pokarm z jarzyny, gdzie jest miłość, niżeli z karmnego wołu, gdzie jest nienawiść." (Przyp. 15:17, BG). Wprawdzie przeciwnicy 'trawki' mogliby im zarzucić, że to nadinterpretacja. Jest to niesłuszne o tyle, że nie tylko oni to praktykują. Prawdę mówiąc łatwiej jest dostrzec w Biblii Adama ze skrętem, niż Jahwe jako boga miłości, tudzież koncepcje jego troistości. A zresztą czyż Jezus, który był zadeklarowanym pacyfistą nie jest bliższy kulturze 'dzieci kwiatów' (pokój i miłość - peace brother... [_23_]), niż papieżom błogosławiącym krzyżowców i innych zbrodniarzy? A czyż bohaterowie opowieści biblijnych nie działają na ogół jakby 'na haju'? Generalnie jak widać - za pomocą Biblii można z całkiem niezłym rezultatem bronić dowolnej naszej idei...

Epilog

Oczywiście marihuana nie jest czymś tak pożytecznym jak jedzenie owoców. Jest narkotykiem (choć niektórzy zaprzeczają słuszności tego określenia mówiąc: używka) i tak jak każda używka ma również działanie szkodliwe (choćby dla płuc). Nie na każdego ma pozytywny wpływ, mogą pojawić się niekorzystne skutki i reakcje. Po cóż więc legalizować coś co może być szkodliwe? A po cóż się pali papierosy, pije alkohol, uprawia sporty ekstremalne, skoro to wszystko może szkodzić? A po cóż chodzi się do kina i czyta powieści fantastyczne? Czyż można człowieka winić za to, że pragnie się czasami oderwać na chwilę od prozy życia, od dość smutnej czasami rzeczywistości? Oczywiście nie każdy tego potrzebuje, niektórzy potrafią żyć pełnią życia i satysfakcji swoją rzeczywistością. Niektórzy jednak potrzebują lub chcą czegoś więcej. Nie można propagować marihuany jako środka dobrego na życiowe zmartwienia i porażki, gdyż dla ludzi słabych psychicznie, może być ona czymś co ściąga w dół. Zwłaszcza nie można propagować marihuany wśród młodzieży (jakże jednak jest to postulat oderwany od rzeczywistości - myślenie życzeniowe...), gdyż z pewnością nie uczy ona odpowiedzialności. Ale jednocześnie nie możemy się poruszać w oparach politycznego absurdu - skoro marihuana nie jest bardziej szkodliwa niż legalne używki, to albo należy je zdelegalizować, albo zalegalizować marihuanę. Swoboda podejmowania decyzji winna być pozostawiona obywatelowi w tej kwestii. Jak słusznie wyrażał to plakat promujący płytę Marihuana zespołu Róże Europy: "Zalegalizować marihuanę! Nie pal, decyduj sam."...



 Przypisy:


[_1_] Niektórzy pobożni palacze mniemają, iż Bóg je stworzył w ostatnich dniach swej tygodniowej pracy, kiedy budował nasz świat.
[_2_] Sekciarska grupa islamska siejąca postrach wśród rycerzy Chrystusa wyprawiających się na podbój tamtych ziemi
[_3_] Zob. Asasyni, Lech Stępniewski, http://www.czytanki.and.pl/asasyni.html
[_4_] Islamscy mistycy
[_5_] Pisał o oddzielaniu 'żeńskich' i 'męskich' roślin, co wpływa na polepszanie 'parametrów' psychoaktywnych rośliny, ale nie ma dodatniego wpływu dla celów przemysłowych
[_6_] Konopie (Cannabis) - jednoroczna, dwupienna roślina zielna pochodzenia azjatyckiego o małych wymaganiach glebowych i klimatycznych; występuje w różnych odmianach,. m.in. konopie siewne (Cannabis sativa), konopie indyjskie (Cannabis indica). Z tych ostatnich przede wszystkim powstaje marihuana. Roślina ta może być wykorzystywana do wielu zastosowań. Z łodyg uzyskuje się włókno (produkowano z niego bardzo mocne liny odporne na gnicie i tkaniny stosowane w żaglowcach). Po oddzieleniu włókien konopnych z paździerzy wytwarza się dobrej jakości papier. Nasiona konopii (nie zawierają THC), owalne orzeszki (zawierają do 25% białka, ok. 30% tłuszczu), używane do wyrobu oleju konopnego, też jako pasza (jak odkrył niegdyś Janusz Weiss, można je kupić w Polsce całkiem legalnie, jako ...pokarm dla kanarków; hurtownia nasion do której dzwonił Weiss importuje cannais indica z Holandii, można sobie nabyć ów produkt, minimum: worek 50 kg). Z żywicy konopii powstaje podobna do marihuany odmiana narkotyku: haszysz, o zbliżonym działaniu, choć na ogół bywa nieco mocniejszy.
[_7_] Spotkałem się też z taką reklamą: "Zielone mleko - to jest to! Przepis: 1 i 1/4 szklanki suchych słabych liści MJ; 1 i 1/2 litra mleka tłustego 3,5% tł.; 1 i 1/2 łyżki masła (dla łatwiejszego rozpuszczenia tłustego THC). Czas podgrzewania ok. 5 godz. - pod przykryciem. Nie dopuścić do wrzenia. Z czego wychodzi ok. 1 litr mlecznego zielonkawego napoju (smak całkiem znośny)"
[_8_] Jego zawartość w marihuanie waha się od 1-4% (choć niektóre źródła mówią, że może to być nawet do 10%), a w haszyszu - 10-15%
[_9_] W "Baśniach z tysiąca i jednej nocy" znajdujemy opowieść o nałogowym zjadaczu haszyszu. Na końcu bohater budzi się z narkotykowego snu bez odzienia, otoczony roześmianą gawiedzią, patrzącą na jego "sztywne stojące narzędzie".
[_10_] Do klubu tego należeli m.in. Dumas, Balzac, Flaubert, Baudelaire i in. Zażywali ogromne w porównaniu z dzisiejszymi dawki haszyszu.
[_11_] Choć oczywiście są głosy, że jednak tak - na poziomie 10%. Nawet jeśli przyjąć to za prawdę, wówczas należy dodać, że uzależnienie palących od papierosów wynosi 30%, zaś 15% pijących alkohol staje się alkoholikami
[_12_] Legalne narkotyki, Gazeta Wyborcza, 13 XII 1993
[_13_] Światowa Organizacja Zdrowia z siedzibą w Genewie, jest organizacją wyspecjalizowaną ONZ
[_14_] Legalne narkotyki, Gazeta Wyborcza, 13 XII 1993
[_15_] Miękkie uderzenie trawy, Dariusz Rostkowski, Gazeta Wyborcza, 16 XI 1993
[_16_] Gazeta Wyborcza, 27 VI 1995
[_17_] >Miękkie uderzenie trawy, Dariusz Rostkowski, Gazeta Wyborcza, 16 XI 1993
[_18_] Ibidem
[_19_] Ibidem
[_20_] Ibidem
[_21_] Lud z grupy Nguni, zamieszkujący RPA, Lesotho
[_22_] Jamajska religijna sekta, która wierzy w boskość etiopskiego imperatora Haile Selassie i odmawia uznania raportów o jego śmierci. Ruch ma również wymiar polityczny. Członkowie grupy są często oskarżani o handel narkotykami. Ich wyróżniające się swą obfitością fryzury (dredy) stały się popularne na całym świecie wraz z rosnącą popularnością ich muzyki znanej jako reggae. Uznają tylko ekologiczne jedzenie, nie stosują chemikaliów, lecz korzystają z płodów naturalnych. Herbata jest dozwolona, alkohol i kawa - nie.
[_23_] Przypomina się w tym miejscu film Jesus Christ Superstar


Średnia: 3.9/5 Oceniony 19 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Jak dodać własny artykuł?
Komentarze
Gecho21-12-2008 19:10
Gandziaaa Thc ulatnia się z naszego organizmu barrrdzo długo i tak naprawde nic nie pomoże w jej szybszym ulatnianiu jedynym sposobem jest jakieś wymigiwanie się od tego badania

matekun27-10-2008 13:08
wypij durzo mleka i jec durzo tłuszczu to powino pomuc

matekun27-10-2008 13:05
wypij durzo mleka i jec durzo tłuszczu to powino pomuc

Gandziaaa_24-10-2008 16:44
potrzebuje pomocy.... czy moze mi ktoś szybko odpowiedzieć na pytanie?? mam 16 lat i od 2 miesiecy popalam maryśke.... niedlugo bede miala badanie krwi ze szkoły i boje się że coś wykryje.... co mam zrobić i po jakim czasie od palenia do badania, nic nie wykryje?? BŁAGAM ODPISZCIE!!!

Niuuu?ka23-10-2008 19:35
bez sensu :/ pisał to chyba ktos kto nie wie co to buch :/

jacex8-06-2008 22:05
Posłuchaj boba m. i powiedz w gronie ujaranych osob: szedł facet koło koparki i sie nabrał.Taja euforia ze hahaha

karol935-06-2008 01:44
zwyczajna ma racje... to jest taka przestroga głupia jak np. "nie uprawiajcie sexu bo zachorujecie i umrzecie" xD trochę realizmu.! niech ktoś napisze że jak sie zajara sqna to jakoś wszystko wygląda lepiej;P zajarajcie kiedyś i zjedzcie coś.. mowie wam normalnie odlot. taki smak... i jeszcze posłuchajcie muzyki <wow> albo niech wam ktoś opowie kawał to normalnie będziecie leżeć na ziemi i turlać sie ze śmiechu xDxDxD

zwyczajna22-05-2007 08:28
O kurcze!!!
Kto to napisał? Nie obrażcie się, ąle z książek nie można się dowiedzieć całej prawdy! Ten kto to czytał chyba nigdy nie jarał! Wiem jak to jest bo jaram po kilka razy dziennie! Ale ludzie! ten tekst to absurd! Ale tylko po części bo jest i troche prawdy:)

zwyczajna22-05-2007 08:28
O kurcze!!!
Kto to napisał? Nie obrażcie się, ąle z książek nie można się dowiedzieć całej prawdy! Ten kto to czytał chyba nigdy nie jarał! Wiem jak to jest bo jaram po kilka razy dziennie! Ale ludzie! ten tekst to absurd! Ale tylko po części bo jest i troche prawdy:)

DrirryLotrzyk20-04-2007 22:15
Dawno nie widziałam tak stronniczego tekstu. Rozumiem, każdy ma prawo się wypowiedzieć, jest wolność wyboru itp. ALE: powołując się na badania o rzekomej nieszkodliwości marihuany... autor powołuje się na badania z lat 40-tych i 80-tych, podczas gdy nauka tak poszła do przodu... po pierwsze - nauki o człowieku, biologia, a przede wszystkim - genetyka (odmiany konopii uprawiane dzisiaj, a te kilkanaście lat temu, są o wiele silniej uzależniające, ponieważ nasiona są poddawane modyfikacjom genetycznym!)...
Kwestia uzależnień - uzależnienia fizycznego marihuana nie powoduje, to fakt, zresztą podobnie jak bardzo wiele innych środków, od których ludzie jednak się uzależniają - amfetamina, internet, seks itp. Dlaczego? ponieważ istotą uzależnienia jest uzależnienie psychiczne - POTRZEBA, CHĘĆ, i to ten aspekt jest poddawany terapii w ośrodkach. Uzależnienie fizyczne likwiduje się detoksem, czyli gdyby istotą było uzależnienie fizyczne, po pobycie w szpitalu, nie byłoby się narkomanem...
Ostatnia kwestia, którą chcę poruszyć: kwas THC utrzymuje się pół roku w mózgu i tam robi powolną jajecznicę, dlatego osoba nie jest w stanie wychwycicć zmian w swoim zachowaniu. Każde zapalenie bez półrocznej przerwy powoduje kumulacje kwasu w mózgu i jeszcze większą jajecznicę...
Na koniec rada - jeśli nie macie do roboty nic ciekawszego jak ćpać, rozejrzyjcie się - może blisko was jest ktoś, kto aktualnie poszukuje pomocy - może ten ktoś jest uzależniony...?

mikaaaaaa17-01-2007 13:38
Monev chyba źle zrozumiałeś ten kto to napisał wyraźnie powiedział ''Marihuana zaliczana jest do tzw. narkotyków miękkich, czyli takich, które nie powodują biologicznego uzależnienia.''

Monev4-01-2007 12:30
Lol co za czubek to pisał? Uzaleznia? LOL2 :D chyba ten kto to pisał nigdy jej niepalił, ja paliłem prawie rok (zszargało mi psychike lekko) wiec dlatego odrazu rzuciłem powiedziałem nie i koniec to wogóle nieuzależnia (śmiki mnie po tygodniu uzalezniły!) wiec n/c

hehehe pozdro dla byłych i obecnych bakaczy

Areiks16-12-2006 21:14
Swietny ten art. Naprawde duzo historii i prawdziwych informacji. Nie wiedzialem, ze mozna nasza Mery wykorzystac do celow przemyslowych z tak pozytywnym skutkiem O.o. Znam duzo osob, ktore pala juz bardzo dlugi. Sam przez 3-4 miesiace palilem dzien w dzien (w tej chwili od 3 tyg raz na pare dni). Naprawde niezauwazylem jakichs supernegatywnych skutkow. Wrecz przeciwnie, czuje sie duzo lepiej. Dawniej bardzo duzo pilem, teraz ograniczylem alkohol co wg mnie jest bardzo pozytywnym skutkiem. Fakt to jest uzywka, ale denerwuje mnie fakt traktowania jej na rowni z amfetamina i heroina w naszym prawie, rzadzie i mediach. To paranoja.

KamilHarry28-11-2006 22:35
Ale co najgorsze palenie to grzech.

KamilHarry28-11-2006 22:30
ale popieram nie mozna za często palić.. jednak co jakąś imprezke czy to nie lepsze od alkocholu i papierosów ? na imprezach są dwie grupy u mnie :) jedni pijący co potem sie albo awanturują albo żygają albo jeszcze inne bajery wyczaniają.. albo palący maryche którzy sie pośmieją pośmieją :D wszyscy opowiadają liczne hitorie potem są strasznie głodni hehehehe i idą sobie spać ;) grzecznie w spokoju i miłości. Ale wiadomo nie można przesadzać.

KamilHarry28-11-2006 22:28
z tego co wiem to krew jakoś miesiąc ale w cebulkach włosów masz nawet eo 15 lat :P w moczu najprędzej nie wykryją.. bo jako.ś szybko mija. a co do maryhy to ciężki temat. Artykuł dobry i jestem za legalizacją. Bo marzeniem jest chyba :D wyjśc na ulice i zobaczyć najaranych ludzi którzy podchodzą do Ciebie z uśmiechem bez skrupułów. Marzniem jest żeby duży bydlak zamiast skrojć z telefonu podszedł i powiedział że piękny dzień mamy i żeby sie z tego śmiał razem z Tobą :D wierzcie mi takby było.. nikty by nie chciał dużo kasy wazne by było szczęście i radość :)) ale niestety nie doczekam tego :((( i to mnie dobija.. Ale maryha to dwa sposoby na życie. Te piękne branie buchów jak pisałem lub gdy jarach chemicznie przeriobioną i zamulsz czego nie polecam :P le gdyby wsszyscy palili :)) było by pięknie.. naprawde.. po co by pić alkochol jak można by odlecieć na godzinke dwie. po co iść sie bić jak radość daje maryśka. Wszyscy z uśmiechem na twearzy by byli a Ci zdołowni by zostali pocieszeni przez reszte. Wiadomo brzmi to głupio bo nie można być na odlocie cały czas ale maryha to nie narkotyk jak dla mnie. znam ludzi co palą trawke od wielu wielu lat ale uwarzają narkotyki za wielkie zło i ja też tak uwarzam. Ale Maryśka sie do tego nie zalicza. i napewno wolałbym zioło niż te głupie papierosy co psują mi zdrowie. ale niestety w gre w chodzi dobro świata wiec nie mamy szans.. koncerny nie doprowadza sie do bankrudztwa a rząd chce sie nachapać kasy.. policja zresztą też.

agus00713-09-2006 16:13
MAM PYTANIE- w jakich badaniach można wykryć, ze paliłam trawkę? chcę ją palić, ale od czasu do czasu mam robione rżne badania, jak badania moczu czy krwi i nie chce, żeby moi rodzice się o tym dowiedzieli. słyszałam, że ganja utrzymuje się w organizmie tylko 3 dni i potem nie można jej już wykryć, chyga że za pomocą specjalnych badań, ktos inny wspominał, że za pomocą badania krwi można ją wykryć nawet do pół roku od ostatniwego zapalenia. kto ma o tym jakieś pojęcie, bardzo proszę, niech pisze. z góry dzięki :*

blacktofik28-08-2006 21:26
elo. ja zaczelam od paru miesiecy palic ganje. podoba mi sie ale niezachecam. mam slaba psychike i moze mnie cos po tym zlapac... np jakis big dolek ciagnacy sie latami... niewiem czy juz mnie nie zlapal.! sie okaze.

kara1218-07-2006 09:21
ja widziałam w sklepie kadzidełka o zapachu marychy:D

witek198830-06-2006 18:45
jaranie jest fajne na poczatku jak sie jara raz na 2 tygodnie. ale to wciaga i pozniej zycie jest takie pojebane ze chuj. wiec lepiej za czesto nie palcie. ja palilem 1,5 miesiaca i w tym czasie nie było dnia bez lufki. zjebalem sobie zycie krzywdzac przez palenie osoby ktore kocham i na ktorych mi zalezy... nie palcie za czesto raz na miesiac to tez duzo... pozdrawiam

sowka19907-04-2006 14:21
ja tam się zabardzo nie zgadzam, ze trawka powoduje jakieś dziury w pamięci.Mój kumpel jara praktycznie codziennie,a jak się am czegoś nauczyć,to robi to bezproblemu

upadly_aniol19-03-2006 20:49
hmmm... ja palę jakieś 5 lat początkowo to było szaleństwo pierwsze wakacje z ganją i reggae :) to było to... teraz palę okazjonalnie.. ostatnio 3 miechy temu... nie wydaje mi się żeby to uzależniało ale przyznam że jak pali się często to się jest trochę przymulonym i łapie się zawiechy ... najlepsze uczucie nie palić jakiś czas i nagle buuuuch :D:D ci co to przeżyli wiedzą o czym mowię... buźka

Lady_D20-01-2006 14:29
niech się Ci naukowcy zdecydują na innej stronie czytałam , że palać marihuane ma się większą szanse dostania raka płuc niż paląc fajki... szczerze nie wierze , że można dostać raka płuc od maryśki szybciej , bo znam osoby co palą po 7-9 lat i normalnie funkcjonują :P Ja pale od roku teraz mam przerwe i jest dobrze ;)

0eweLiiiinQa12-12-2005 18:53
_Oo .. sztuka ochamia,
moda omamia.. _Oo


Ziółko spożywane z "głową" nie jest złe !! :P Zwykła szara rzeczywistość może stać się czymś pięęęknym ^_^
raz zasmakujesz,chcesz więcej i więcej ... i nie widze w tym nic złego :D Trzeba też wiedzieć kiedy przestać,bo marihuana po kilku latach,ciągłego jarania,psuje głowe gorzej niż alkohol ; ] i człowiek staje się 'obiektem zamoolonym' PZDR!

krystian1713-10-2005 23:46
Marihuana oczyszcza pluca naukowo udowodnione!
czytalem wyzej ze marihuana prowadzi do zamknięcia sie w sobie jak ja zaczołem palic poznalem MAASE naprawde równych ludzi na ktorych moge polegac po dzis dzien pale dos dlugo 4 lata ? cos takiego i nigdy nie nazekalem na brak przyjaciol jak po takim maczasie moge odmowidz ziomowi zapalenia to chyba nie jestem w nalogu to kurwa po ilu latach wpada sie w nalog narihuany 10-20? nie ciagnie mnie do twardszych dragów no bo poco? zielsko wystarczy. Mowi sie ze trawa jest poczatkiem z całego cyklu i przygod z dragami moze i tak ale jesli uie sie powiedziec nie to nie stanowi zadnej przeszkody BO NIGDY NIE UWIEZE W TO ZE ' PRAGNIENIE JEST WIEKSZE' GOWNO PRAWDA

NIE ZACHECAM DO BRANIA JAKICH KOLWIEK NARKOTYKOW A JESLI JUZ TO ROBISZ TO KONTROLUJ NAD SOBA !
pOZDroo

zielarka8922-09-2005 20:32
Pale juz (dopiero) od 3 lat (mam 16).Zdarzaly sie okresy,ze palilam codziennie,a czasem mialam przerwe tygodniowa,albo i miesieczna.Wiec to gowno prawda (jak sadza niektorzy) ze ona uzaleznia!Przez 2 lata palilam szluczki,ale mialam problemy z plucami i przestawilam sie na Marie.Teraz rzadko choruje,nie mam problemow z oddychaniem i w ogole czuje sie wspaniale:) Nie chce zachecac do palenia,jedynie opisac moj stosunek do tego-jak najbardziej pozytywny.~~Zeby palic,trza umiec to robic~~ PALCIE Z GLOWA

michciu24-08-2005 12:38
ta ziólko jest dobre. ale trzeba palic z głową!! tak sie zastanawiam czy ten kto pisał ten tekst tez jarał skręty?! jakby zajarał to by napisał o wiele wiecej na ten temat!!! ja tam pale i bede jarał ale trzeba tez umiec zrobic se przerwe. pozdro dla jaraczy wariacików

taki_ktos1-08-2005 17:42
wachałem sie czy wziąść to czy nie, teraz wiem. Spróbuje w najbliższym czasie i napsize co o tym mysle. W końcu jestem człowiekim i wszystko co luckie nie powinno byc mi obce ;)

naamah16-07-2005 15:49
Pierwszy raz zapalilam w wieku 14 lat, teraz mam 20, pale dosc czesto, ale jak nie pale to swiat sie dla mnie nie konczy;) moge zyc normalnie, uczyc sie itd. Najlepsza marihuana,to jednak naturka z pewnych zrodel, chemia to juz nie to samo, bo nigdy nie wiadomo czego tam dosypia.

Maciej20011-07-2005 01:44
W wieku 16 lat zauważyłem, że w szkole kumple oraz na podwórku, palą marihuanę, tak sobie z nimi chodziłem i tylko obserwowałem po roku spróbowałem to tu 3 „buchy” tam 2 tu na połowę z kumplem. No i po spaleniu tego „zioła” w większych ilościach moje serce biło jak głupie (miałem ogólnie swego czasu lekkie nadciśnienie, oraz lęki) kiedyś dosyć dużo spaliłem i myślałem, że serce wyleci mi, z klaty, dobrze, że nie byłem sam, bo denerwowałbym się jeszcze więcej (lęki). Ogólnie tłumaczyli mi, że to są tzw „wkręty”, a ja myślałem, że to są moje lęki, gdyż bałem się, że coś mi będzie itd.; ale pamiętam, że to był mój ostatni dzień, w którym paliłem narkotyk, miałem wtedy 18 lat. Mogę wywnioskować z tego, że można się odzwyczaić od palenia, tylko trzeba mieć twardą psychikę. Teraz mam 20 lat i czynnie uprawiam sport (jazdę na rowerze).

m18rta19871-07-2005 20:43
..... bardzo bliski dla mnie art...... jednak jak sie cokolwiek jara lub wciąga nie myśli sie o skutkach.. jak masz to wciągasz.. pozdrowioNka. a jak nie masz.. to i tak zdobędziesz jak chcesz.. chyba każdy ma swój rozum..... ja też... mimo tego że ten temat nie jest mi obcy to już we mnie wsiąkło.. chyba na zawsze. pozdrawiam

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...