| Jeden krok ku przepaści |
|
Autor: Anhela
Odsłony: 3066
Data: 15-09-2009
|
|
|
|
|
13- letnia dziewczyna. Sympatyczna, ambitna - harcerka. Z reguły grzeczna, z milionami pomysłów na minutę. Rodzice (zwłaszcza ojciec) wyprowadzali ją z równowagi, ale chowała to w sobie. Co ją pchnęło do tego, żeby napić się alkoholu ?
Ten błogi stan, o którym słyszała od starszych koleżanek. Zawsze zadawała się ze starszymi ludźmi. Myślę, że chciała ''uzupełnić'' tymi znajomościami brak miłości w domu.
W jej rodzinie nigdy nie było czułości. Był gniew, strach i alkohol. No właśnie... był.
Kiedy tylko wszystko zaczęło się układać, kiedy tylko ojciec odstawił alkohol - ona wpakowała się w to samo bagno.
Zaczęła w wieku 13 lat, na jakimś ognisku. Najpierw było jedno piwo. Posmakowało. Potem coraz więcej, aż w końcu piwa jej nie wystarczały. Zaczęła pić wódkę. Na każdej imprezie coś wypiła. Uważała że to tylko zabawa, że chce mieć lepszy humor. Nigdy nie potrafiła, wręcz nie chciała, powiedzieć sobie dość.
Wcześniej zawsze miała dobry humor. Wiecznie uśmiechnięta, mimo tylko bolesnych przeżyć w domu, potrafiła cieszyć się życiem. Teraz? Teraz nie cieszy ją nic. Wpada w ogromne dołki, z których tak trudno jej się podnieść.
Aby nie odczuwać bólu psychicznego, zaczęła zadawać sobie fizyczny. Całe ręce pocięte. Od nadgarstków do łokci. Co jej to daje? Potrafi skupić się tylko na tej jednej rzeczy. Nie myśli już o tym, że chłopak ją rzucił, że z rodzicami się nie dogaduje, że życie jej ucieka...
Za każdym razem powtarzała sobie ''STOP już tego nie zrobię'', patrzyła na swoje ręce z obrzydzeniem, nie chciała wychodzić z domu, z nikim rozmawiać. Często wymykała się w nocy, tylko po to, żeby iść na jakieś ognisko z przyczyn oczywistych. Tam zawsze było coś do picia.
Potem zaczęła palić. Na jednym z wesel poznała dziewczynę. Uznała że to jej bratnia dusza: nie stroniła od wódki, paliła. Spodobało jej się. Chciała być taka jak ona. Z każdym dniem, przychodziło jej to coraz łatwiej.
Teraz, po 3 latach oszukuje się, że wszystko jest okej. Że te blizny, jeszcze świeże sprzed paru dni - to tylko ulga. Że to nie jest nic złego. Że dalej jest tą samą, wesołą dziewczyną. Tą - co każdemu umiała pomóc, bo jej cel życiowy - to zostać psychoterapeutką. Myślę, że z tych planów nic jej nie zostało. Sama nie potrafi pomóc sobie, swojej schorowanej psychice.
Brakuje jeszcze, żeby zaczęła zażywać narkotyki. Na szczęście w jej mieście są one rzadko dostępne więc nie ma okazji. Ale jestem pewna, ze gdyby się nadarzyła - skorzystałaby.
***
Ja 16- letnia dziewczyna. Zepsuta, zdołowana. Bez siły, bez motywacji. Jak to życie w dzisiejszych czasach zmienia człowieka...
Po co to tutaj napisałam Chciałam to komuś opowiedzieć. Nie chcę nikogo ostrzegać, bo wiem, że to nic nie da. Sama czytałam wiele o alkoholu, o uzależniających fajkach ale mnie to nie powstrzymało. Wiem jak wiele ludzi ma takie problemy, lecz myślę, że największym jak dla mnie jest podłamana psychika. Czasami po prostu trudno jest mi się uśmiechnąć. Myślę, że nie jestem nikomu potrzebna. Nic nie warta...
| Średnia: 4.6/5 Oceniony 41 raz(y). |
Pokaz arty autora
|
|
|
Komentarze
Jake: 25-06-2010 17:03 tsa... Ja miałem problem. Koledzy moi palili, pili i wciągali. Ja się im ie dałem namówić. ty tesz sobie poradzisz. Pozdrowienia
| Paty: 13-11-2009 16:28 Ja mam 16 lat Tez przed problemami zawsze uciekałam do alkoholu i fajek;( Ale naszczescie od ponad 3 miesiecy mam chłapaka który mi bardzo pomaga i nie pije juz 3 miesiące :)))
Bedzie dobrze laska :**
| naamah: 6-10-2009 23:43 heh kiedyś też byłam młoda i nadużywająca (nie tylko alkoholu), później zaczęły się inne problemy, skończyło się szpitalem (psychiatrycznym) i bogu dzieki terapia... dopiero na niej ucze sie (bo nie powiem za juz nauczylam) jak sobie radzic z problemami i cieszyc zyciem...
nadal pije alkohol, ale nie staram sie juz nim "rozwiazywac" swoich problemow... Tobie tez tego zycze i wierz mi, im wczesniej zaczniesz tym wieksze masz szanse na zmiany, im dluzej zwlekasz tym problem bardziej narasta i sam sie nie rozwiaze :)
| mala_xd: 27-09-2009 17:37 Przezylam to samo do 8 akapitu. ZAczeło sie 2 lata temu w czwatrej kl. podstawowki, zaczelam palic(chorujac na cukrzyce). Przed tym bylam inna wesola zawsze piatki a przez to ze zaczelam palic ludzie nie chcieli na mnie patrzec. Straciłam wszystko, przyjaciółke, zaufanie rodzicow, no i chbyba siebie tez. Teraz jestem inna, chce mi sie palic ale wiem ze nie moge zadac taki cios po raz drugi mamie ktora tez choruje na cukrzyce. Ostatnio zaczelam sie okaleczac. Na lekcjach cyrklem. Nie wiem czemu. Czuje ze nie ma miejsca na tym swiecie dla mnie.
Od wrzesnia znowu zaczelam chodzic ze zlymi ludzmi, ale nie moge z nimi zkonczyc, poprostu za duzo z nimi przezylam.
Tobie nie wiem jak pomuc ale zycze odnalesienia wlasciwej drogi, bo chodz teraz bladzisz ktoregos dnia odnajdziesz te wlasciwe drzwi i bedziesz szczesliwa ;))
pozdrawiam
| zostawcie mnie: 26-09-2009 21:23 To nie jest takie łatwe kto nie próbował nie wie o czym jest wogle ten art... Trzymaj sie dziewczyno może się uda trzeba miec tylko dobre chęci
| kal444: 17-09-2009 17:04 Weług mnie masz powazny problem powinnas zacząc wszystko od nowa, poukładac sobie życie. Ja na twoim miejscu zglosiła bym sie na odwyk
powiedziała sobie uuz wystarczy chce z tym skończyć.
| Fantazja: 15-09-2009 22:53 Bla, bla, bla. Każdy ma problemy w życiu, każdy ma złe dni/tygodnie/miesiące. Każdy. Nie ma osoby, która jest ZAWSZE szczęśliwa.
I wiesz co jest największym problemem? Nie podłamana psychika , a słaba. Tylko i wyłącznie. Ostatnio zauważyłam coraz więcej ludzi, którzy uważają, że siedzenie na dupie i użalanie się nad sobą to sposób na życie. Nie łatwiej po prostu wstać, skończyć z wódką i pomyśleć o przyszłości? Cóż, nie, bo lepiej po prostu pić i stwierdzać, że życie jest złe. Życie wcale nie jest złe, to każdy, kto użala się nad sobą, robi to życie złe. Trzeba tylko wstać, wypiąć się na wszystko i otrząsnąć, bo nic nie przychodzi łatwo, nawet szczęście.
| Ju?: 15-09-2009 20:38 Czasem trzeba się zatrzymywać i mówić sobie stanowcze STOP, które przynosi efekty, ale dopiero po czasie.
Ale czasem też trzeba samą siebie popychać do przodu, szczególnie gdy droga jest pod górkę. Rzecz w tym, że nie wolno się poddać, bo tych, którzy to robią, czeka zjazd w dół. Ty masz cały czas szansę się wznosić, tylko potrzebna Ci odrobina silnej woli w momencie kulminacyjnym i cała masa cierpliwości przez długi czas potem.
Pozdrawiam i głowa do góry - będziesz lepiej widzieć słonko nad Tobą. :-)
|
|
Dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...
|