Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Amfetaminowy terror

Autor: Vice_Versa
Odsłony: 2072
Data: 1-02-2010

Pierwszą kreskę posypał mi kolega, był o 7 lat starszy ode mnie. Byłam wtedy w II klasie gimnazjum, pamiętam to jak dziś...

Mówił, że to sproszkowany apap, oczywiście wiedziałam, że to ściema. Spróbowałam, bo dlaczego niby nie? Zawsze wychodziłam z założenia, że wszystkiego w życiu trzeba spróbować (w granicach rozsądku oczywiście).

Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że to feta, zresztą mało mnie to interesowało.

Powiem szczerze, że nie czułam się jakoś świetnie, jak to zazwyczaj bywa po amfetamince. Uznałam, że szkoda pieniędzy na taką zabawę, skoro mogę pić alkohol, jarać zioło i jest „fantastycznie”, więc nie wracałam już do tego.

Oczywiście zawsze miałam pociąg do substancji psychoaktywnych. Po przeczytaniu słynnej książki o narkomanach: „My dzieci z dworca zoo” ten pociąg był jeszcze silniejszy, chciałam poczuć się jak to jest „być na haju”. Zaczęłam kminić LSD, jakieś tabletki (typu Acodin czy Tussipect), pozostałam przy ganji i w sumie na tym poprzestałam, bo skupiłam się na nauce. W grę wchodziły tylko melanże „alkoholowo-ziołowe”.

Minął rok od pierwszej kreski, kiedy zapragnęłam to powtórzyć. Zgadałam się z koleżanką, że wciągniemy sobie speeda po raz kolejny. Ogarnęłyśmy siupę, poszłyśmy do szkolnej łazienki i wciągnęłyśmy szczurki. Specjalnie na mnie nie zadziałała, szczerze mówiąc - była kiepska.

Znowu uznałam, że mnie to nie bawi. Żyłam dalej w tej pięknej nieświadomce pt. „Jak to jest fajnie bytować bez amfetaminki”.

Skończyłam gimnazjum, poszłam do najlepszego liceum w moim mieście i żyłam tak sobie przez pół roku, kiedy inny kolega posypał mi szczura za free. Miałam być wtedy na urodzinach u koleżanki, a okazało się, że w efekcie włóczyłam się nocą po mieście „naspidowana”. To była piękna noc, czułam się bosko. Od tego momentu nieustannie zaczęło się kminienie fety. Trzeba było ogarnąć pieniądze, iść i wciągnąć. Nic więcej się nie liczyło. Nieustannie byłam „na ciśnieniu”. Ten błogi stan, który mnie ogarniał po fecie, był dla mnie wszystkim.

Wtedy jeszcze się hamowałam, bo nie miałam zbytnio pieniędzy, a nie chciałam sprzedawać rzeczy z domu.

Przyszły wakacje, a wraz z nimi ciągły napływ gotówki, co za tym idzie - ciągłe ćpanie. Oczywiście nigdy nie ćpałam sama! Zawsze ktoś się znalazł chętny.

Doszło do tego, że brałam po 5 g amfetaminy, robiłam z niej 10 g, mieszając ze sproszkowanymi lekami, i sprzedawałam ludziom, którzy wiedziałam, że nie rozpoznają, że jest kiepska.

Za zarobione pieniądze kupowałam dla siebie. Sielanka trwała, uznałam, że dla siupy mogę stoczyć się na dno, ale z drugiej strony miałam w głowie mamę, którą bardzo kocham i nie mogłabym jej tego zrobić (ona w tym czasie była w Anglii, w pracy).

Schudłam, stan mojej cery się pogorszył, cóż. Takie są skutki uboczne ćpania. Nie przeszkadzało mi to.

24 na 7 myślałam tylko i wyłącznie o wciągnięciu szczura. Kiedy dopadała mnie zwała, mówiłam sobie: „cóż to za shiiiit, rzuć to!”, ale i tak szłam i wciągałam kolejne szczury. Jak nie miałam pieniędzy, brałam złoto, złom, rzeczy z domu, cokolwiek i sprzedawałam.

Pewnego razu dostałam cynk, że jest lipa, że psiarnia patrzy na ręce. Wpadłam w panikę, mało brakowało, a byłabym zgarnięta i posądzona o posiadanie amfetaminy, a miałam wtedy przy sobie przeszło 3 gramy.

Następnego dnia na wielkim „wstrzyku” i tak wciągnęłam fetę, ale zaczęłam być rozważniejsza.

Tak przeżyłam wakacje. Przyszedł rok szkolny, trzeba było się ogarnąć, ale myśl o fecie nie dawała mi spokoju. Uznałam z koleżanką, że trzeba spróbować czegoś mocniejszego - metaamfetaminy.

Nie spróbowałyśmy, na szczęście...

W głowie ciągle świtała mi myśl: „amfetamina!”. Wtedy dla amfetaminy byłabym w stanie rzucić szkołę. Kochałam ją (kocham nadal). Nie ćpałam wtedy tak często, bo miałam już lekką „dziurę w głowie” i zdawałam sobie z tego powoli sprawę.

Pewnego dnia dopadła mnie ogromna zwała i wyrzuty sumienia: „mama tego nie przeżyje, jeśli dowie się, że jej córka ćpa...”. Powiedziałam sobie: „dość”. Przystopowałam. Maksymalnie ograniczyłam ćpanie. Najfajniejsze było to, że stwarzałam takie piękne pozory w szkole, w domu, że wszystko jest cacy, że jestem poukładana, że nie wiem, co to twarde narkotyki. Tylko w świecie ćpających byłam znana jako „trąbi ara”, zresztą ciągle tak na mnie mówią.

Minął już jakiś czas od tych wydarzeń. Niedługo czeka mnie matura. Obecnie amfetaminę wciągam bardzo rzadko, właściwie to „okazyjnie”, w planach mam spróbować kokainę, ale wiem, że ludziom, którzy lubią Speera, kokaina nie bardzo przypada do gustu. Koleżanka namawia mnie na helenę, ale wiem, że to byłby początek końca.

Szczerze zazdroszczę ludziom, którzy nie znają tego uczucia, stanu, jaki ogarnia nas po amfetaminie...


Średnia: 4.6/5 Oceniony 24 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Komentarze
annand3-05-2010 13:17
Ostatnio miałam propozycję - odmówiłam.. Obiecałam sobie, że nie wciągnę się w żadne większe gówno. Zresztą, do amfetaminy mnie nawet nie ciągnie, wystarczył mi widok dwóch kolegów, którzy od roku biorą regularnie. To jest tragedia. Nie wiem, skąd mają na to pieniądze.

jestem_?punem16-04-2010 10:10
a mi pierwszą kreskę posypał tez kumpel w moim wieku mieliśmy po 10 lat teraz jestem starym wyjadaczem w sumie mam 15 lata chyba próbowałem już wszystkiego wszystkich dragów bez wyjątków...

szuuuszu11-04-2010 14:17
Moja przyjaciółka zaczęła od zielska. Niby nic, wszystko w porządku. Większość jara. Później była zmiana towarzystwa. Przygody z fetą. Dilowanie itp. Kokaina. Rozpieprzyło się wszystko. Ona żeby ujść cało załatwiła sobie zółte papiery. Dla mnie i wspólnych znajomych ma jogurt zamiast mózgu. Gdy nie mogła brać przez tydzień feta zaczęła jej wychodzić. Rany na skórze. Ble! Mój przyjaciel mówił od zawsze, że on nie ma szacunku dla takich ludzi. Szukacie przygód? Po co? Nie macie luzu naturalnego, potrzebne są wam jakieś gówna? Żeby co, żeby się polansować? LUDZIE SZANUJMY SIĘ TROCHĘ.

Chcesz? Pchaj sie w to dalej. Będziesz się miała czym poszczycić wśród znajomych. ;]

ps. ''Po przeczytaniu słynnej książki o narkomanach: „My dzieci z dworca zoo” ten pociąg był jeszcze silniejszy, chciałam poczuć się jak to jest „być na haju”.'' <-- debilizm. Czytałaś tę książkę czy tylko fragmenty? Jak można jarać się TAKĄ książką. Jak?!?

justaelo13-03-2010 21:24
Tobie też na początku feta nie przypadła do gustu, bo dopiero po roku. Pomyśl sobie, że z koksem też tak może być a poza tym są ludzie, którzy właśnie po fecie przerzucili się na kokaine. Nie pogrążaj się jeszcze bardziej i tak już dość przeszłaś.

Vice_Versa21-02-2010 00:52
milkyday odezwij się na prv jeśli możesz

milkyday20-02-2010 18:04
kiedy to czytam to strasznie przypominasz mi moja przyjaciolke. ona bierze fete od niedawna, kilku miesiecy, ale jest juz uzalezniona. wczoraj napisala list ze chce sie zabic, ze oszukiwala siebie, wszystkich dookloa ze da sobie z tym rade. teraz nie potrafi skupic sie na nauce, dusi sie w sobie, nie chce juz zyc, chociaz zajebiscie boi sie smierci. chce dac sobie tzw. 'zloty strzal', a ja nie wiem juz jak jej pomoc, gadanie nic nie daje...bo ona po prostu nie chce zyc. boje sie, cholernie sie boje...

helciapl6-02-2010 10:06
kobieto.. napisz do mnie prywatnie zapraszam

psychodelicznaaaaa2-02-2010 08:37
ciekawy artykuł. Czytając go czułam się jakbyś pisała o mnie. Na pozór spokojna,ułożona dziewczynka,a z drugiej strony mająca styczność z narkotykami jaj mało kto w mojej szkole.
Ja białe zjadam już bardzo rzadko,bo widzę ,że mój mózg jest strasznie poharatany przez to wszystko,ale nie mam zamiaru skończyć z tym,już wystarczająco dumna jestem z tego,że ograniczyłam się bardzo.
Życzę Ci tego,abyś zrobiła wszystko,by Twoja mama nie dowiedziała się ,że ćpasz,żeby nie poczuła tego,co poczuli moi rodzice.
z farcikiem.

Rotaryman1-02-2010 17:07
słuchaj, sprawa jest prosta - jeśli chcesz coś z tym fantem zrobić, to poczytaj o NLP - za pomocą tego narzędzia możesz wyjść z tego, lub wywołać te same odczucia bez prochów, całkowicie legalnie i zdrowo. Łatwiej będzie z tego wyjść, ale... tu masz adres strony - nlppolska.pl/forum
pozdrowienia

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...