| Tibia - moja druzgocąca przegrana |
|
Autor: Kocz
Odsłony: 1557
Data: 14-02-2010
|
|
|
|
|
Etap 1. Ściema.
Zacząłem grać w tę grę po namowach kolegi. Cóż, na początku pokazał mi „co i jak”, chociaż wielu rzeczy sam musiałem dochodzić i nie wiedziałem co i jak... Dobra, teraz część życia z nałogowca:
Etap 2. Czeluści gry.
Jak to zwykle, po zobaczeniu grafiki gry, powiedziałem sam do siebie: „Czy to żart i kpina?! Przecież szkoda czasu grać w tak (...) grę”. Połaziłem chwilę tą postacią, kolega mi pokazał podstawowe funkcje. Gdy poszedł, oczywiście wyłączyłem Tibię, uznałem, że szkoda mojego czasu na coś tak żałosnego (dobry początek, hy). Po kilku dniach znów, gdy kolega mi opowiadał o tej grze, postanowiłem się zalogować. Tak się zaczął długi koniec mojego życia, grałem na początku mało - bardziej rozmawiałem z kumplami niż coś robiłem. Z biegiem czasu zacząłem coraz bardziej się uzależniać. Oczywiście oceny w gimnazjum były banalnie słabe, same 2, czasem jakieś 3, no ale cóż, nie przejmowałem się tym. Czułem, że z każdym moim zalogowaniem się, moja postać leci w górę... - Staję się coraz lepszy. - Muszę ciągle być 1... Nie mogę tak po prostu... expić, expić, aż gały wyjdą...
Etap 3. Kolejką do piekła & Powolna Śmierć mojej osoby.
W szkole liczyłem czas do wyjścia, przekalkulowałem cały tydzień planu, ile wyjdzie minut za każdą przerwę itp. (czułem się jak w więzieniu, chociaż od zawsze lubiłem chodzić do szkoły, nie zależnie od ocen). Oczywiście, po przyjściu do domu, od razu szedłem grać, mało jadłem, jak coś, to na szybkiego... lub przy komputerze. Z 1 godziny przy tej grze skończyło się czasem przy 15 godzinach! Żałowałem, że dzień się kończy, a ja jestem tak daleko ze swoją postacią. Oczywiście weekendy wyglądały tak samo jak cały tydzień - tylko i wyłącznie mój zbawca od świata realnego, w którym się czułem słabo. W grze mogłem wszystko, miałem mnóstwo znajomych, każdy liczył na moją przyjaźń.
Dla mnie Carpe Diem było tyle co nic, następny dzień i następny poziom.
Etap 4. Przebudzenie.
Oczywiście z biegiem czasu ciągle myślałem, że jednak jestem uzależniony. Robiłem sobie przerwy (wypoczynek, coś czego każdy potrzebuje), potem oczywiście znów zacząłem wracać do Tibii...
Obudziłem się od tej gry w ubiegłe wakacje, całkiem szybko. Jak pisałem, grałem dużo i przez kilka dni z rzędu grałem non-stop, nic nie jadłem (tylko piłem). Tak minęło z 4-5 dni. Pewnego dnia moja mama (pozdrawiam Ją;*) kupiła mi ciastka. Musiała mi oczywiście przynieść, bo nie raczyłem przyjść po nie. Wziąłem ciastko do buzi i... Blee, jakie to ciastko jest gorzkie!!! Myślę sobie, co jest?... Patrzę: data do spożycia itp. są w porządku. Kumpel, który w międzyczasie przyszedł do mnie, też zjadł i powiedział, że są słodkie. Wtedy uświadomiłem sobie, że tym razem przesadziłem z graniem. Mało jadłem = z tym, że ciastka były gorzkie... Ostatnie kilka tygodni wakacji spędzałem tylko na dworze (rower, alkohol, imprezy, co dusza zapragnie), żałowałem, że się kończą ;(
Etap 5. Narodzenie.
Po tamtym wydarzeniu przestałem grać, jedynie się logowałem, aby pogadać ze znajomymi (do teraz). Zacząłem życie na nowo. W pewnym momencie ustanawia ci się w głowie, co straciłeś, a co możesz zyskać. Oczywiście o mamie przenigdy nie zapomnę, jaki dar mi dała, że się narodziłem na nowo.
Nie będę wam mówił, żebyście przestali grać w Tibię, kiedyś może i wam się ukaże taki znak i go rozpoznacie, a co zrobicie i jak przeżyjecie dany czas na ziemi, to leży tylko w waszych rękach...
W tym artykule zamieściłem swoje przeżycia z tą grą, nie piszcie głupich komentarzy, że byłem NO-LIFER itp.
Jeśli są błędy, to nic, jak ktoś chce czytać, to niech czyta, ja chciałem się wyżalić i napisać kilka lat z mojego życia.
| Średnia: 4.3/5 Oceniony 30 raz(y). |
Pokaz arty autora
|
|
|
Komentarze
Nieznany: 27-07-2010 13:50 Hmm gościu, po prostu jesteś beznadziejnie słaby psychicznie. Tibia jest na prawdę wspaniałą grą, wiem bo grałem w nią jakiś czas. Napisałeś: "po zobaczeniu grafiki gry, powiedziałem sam do siebie: „Czy to żart i kpina?! Przecież szkoda czasu grać w tak (...) grę”." - a teraz porównaj sobie grafikę najnowszego CoDa z grafiką Counter Strike'a. I do jakiego wniosku dojdziesz? Że nie grafika się liczy, a grywalność! Chodzenie "po kratkach" w Tibii nie dzieje się bez przyczyny, to jest bardzo ważna część strategiczna tej gry.
Nie wiem co to znaczy być uzależnionym, trzeba być na prawdę słabym psychicznie, aby przedkładać jakąś przyjemność (jak np. Tibia) przed obowiązki (tj. szkołę). Wszyscy piszą "podziwiam, gratuluję". Ja Ci powiem abyś udał się do psychologa, pogadał, może coś poradzi.
| lilaelin: 22-07-2010 21:38 Annand.... z całym szacunkiem, ale to, że jesteś babą nie wykreśla możliwości uzależnienia od gry komputerowej..
Kocz, pozdrawiam i podziwiam.
Powiem wprost: siedzimy (siedzieliśmy) w tym samym gównie. Ty-Tibia, ja-WoW. Ty rzuciłeś, ja nie. Źle mi z tym i za każdym razem jak o tym mówię czuję, że zbiera mi się na, krótko mówiąc, wymioty. Rodzice się drą, znajomi odeszli, powtarzam rok w szkole..
!!ALE!!
..mam 3 postacie na max lvlu, dobrze prosperującą, własną gildię, endgame'owy sprzęt i masę wspaniałych przyjaciół na serwerze. Tylko jeden fakt mnie frustruje: to wszystko co tak kocham, w czym siedzę od niemal 3 lat, to czemu poświęciłam tyle z mojej cennej młodości, to zaledwie plik komputerowy. Zanim ktoś go przemianował na Patches, Screnshots, Interface, nazywały się Nowym Folderem... Kilka pieprzonych pixeli, żałosne, nieprawdaż?
Niech to będzie przestrogą. Ludu, nie zaczynajcie z grami mmo rpg.
| annand: 3-05-2010 13:11 Tak szczerze powiedziawszy tibia to powód większości uzależnień od komputera. W sumie to dość dziwne, bo ja nic fascynującego w tym nigdy nie widziałam i nie będę widzieć - może to dlatego, że jestem babą
| munez3: 27-04-2010 17:05 osobiście mój młodszy 13letni brat w to gra,to jest jakiś koszmar
nie mam pojęcia jak ta gra może tak wciągać! rodzice zabronili mu grać,nawet poblokowaliśmy komputery,ale to na nic, on ciągle po kryjomu wchodzi i gra,a gdy odchodzi od gry jest nie do zniesienia.
Mam nadzieje,że mu przejdzie.
A Tobie gratuluje:)że udało Ci się skończyć z tą grą,szkoda czasu.
| Gecho: 27-02-2010 14:31 Który miałes lvl? ;D
| BabyGiRL:: 14-02-2010 20:54 moich paru kumpli w to gra, jeden jest uzalezniony i nie chodzi do szkoly, zeby ..pograc dla mnie to chore. dobrze, ze sie wkoncu polapales ;P...
|
|
Dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...
|