Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Sport leczy umysł, pozwala wyzbyć się wad, urozmaica życie...

Autor: Nieznany
Odsłony: 1595
Data: 2-09-2004

Nigdy nie lubiłam sportu. W-f byl dla mnie koszmarem, jednak w pierwszej klasie gimnazjum nauczycielka dostrzegła mnie i spytała czy chciałabym trenować biegi. Na początku nie chciałam się zgodzić, jednak po tym jak uświadomiłam sobie, że w domu dostrzega sie jedynie mojego brata (mistrza polski w karate, kulomiota i dyskobola) a nie mnie - wzorową uczennicę, posłuszną rodzicom, przystałam na ten pomysł. Przyszłam na pierwszy trening, nikogo nie znałam, wszyscy wydawali się zadufanymi w sobie kretynami... Pomyślałam "pierwszy i ostatni raz". Do domu odwiózł mnie mój nowy trener. Okazał się bardzo sympatyczny, mówił o biegach, zawodach, obozach i żebym nie przejmowała się innymi, bo po kilku treningach zaakceptują mnie.

I tak się stało, wszscy okazali się wspaniali, świetnie się z nimi bawiłam, stali się moimi przyjaciółmi - wkrótce jedynymi, gdyż na nic innego niż terningi nie starczało mi czasu. Sport i nauka były całym moim życiem. Najmilej wspopminam wyjazdy na zawody. Każdy każdego dopingował - czy był słabszy czy lepszy, każdy każdemu gratulował - choć nie było czasem za co. Pocieszano gdy nie wyszedł start...
Na obozach chodziliśmy na pizzę, do kina, wybuchały wojny na deodoranty, wodę albo poduszki, różne bijatyki. Poznałam wspaniałą osobę z innego klubu, z którą koresponduję już trzy lata. Wspólne przechodzenie przez mordercze terningi dwa, trzy razy dziennie. Wspólne śniadania, kolacje, obiady. To niby nic takiego ale strasznie nas zbliżyło do siebie. Spędzaliśmy razem 24 godziny na dobę przez dwa tygodnie ale nikt nikogo nie miał dosyć i wszyscy z niecierpliwością czekali na pierwszy terning po obozie.

Jako człowiek posiadam wady... Chociaż nie - posiadałam, bo większośc z nich mój trener pomógł mi przewyciężyć. Często krytykował mnie za zachowanie: za arogancję, niemożność pójścia na kompromis - zawsze musiało wyjść na moje, zawsze chciałam mieć rację... i każdy mi ustępował. Pomagał mi gdy miałam prywatne problemy. Dzięki tym ludziom wyzbyłam sie moich najgorszych wad, stałam się bardziej otwarta, śmiała, szczera, pozbyłam się kompleksów. Mam większą siłę przebicia. Wiem w czym jestem dobra a w czym nie, znam swoje zalety i wady. Dzięki klubowi nie miałam nawet możliwości zajścia na złą drogę - omijam nikotynę czy dragi szerokim łukiem... Teraz jestem zupełnie inną osobą, niż te cztrey lata temu, nawet ja to widzę. Nauczyłam się pokory, wyrzekałam się wielu rzeczy.

Jednak mój raj niestety się skończył. W połowie dystansu na zawodach złamałam nogę - jednak i tak (jak prawdziwy zawodnik) dobiegłam do mety jako pierwsza. Skończyło się... cały mój świat, to co mnie podtrzymywało przy życiu. Gips, żmudne rehabilitacje doprowadzały mnie do szału - o bieganiu nie było mowy, byłam na granicy depresji... Jednak mój trener zaproponował mi "współpracę". Przychodzę czasem na treningi, pomagam w zajęciach, jeżdżę na zawody jako kibic. To naprawde mi pomaga. Dał mi również rozpiskę treningów nieobciążających mojej nogi. Trochę biegam, ale sama dla siebie...

Myślałam, że stracę moich przyjaciół, jednak oni byli cały czas ze mną. Teraz wspólnie organizujemy imprezy, ogniska, urodziny, a nawet wigilię we własnym gronie. Życie sportowca to zupełnie inna bajka - wspaniała bajka...
Jestem wdzięczna życiu, że mimo mojej niechęci trafiłam na stadion. Poznałam wspaniałych ludzi, na których mogę zawsze polegać, wiele się nauczyłam: pokory, samodyscypliny...

Dziękuję im za to, że po prostu są.

Średnia: 3.9/5 Oceniony 7 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Jak dodać własny artykuł?
Komentarze
jamal12-12-2004 00:50
Fajny art. Gdyby nie kumpel to nie wiem czy bym poszedł na siłownię. Ale dzięki niemu uprawiam ten sport i nie wyobrażam sobie jak bym złapał kontuje i bym miał z tym skończyć. Pozdro.

Mushashi10-12-2004 12:19
Ludzie uprawiający jakikolwiek sport potrafią być wspaniali.

kasia773-10-2004 15:00
super art.ja takze kocham sport-piłkę ręczną,,,,,ale za bardzio nie chce i sie wierzyc z ta noga-ktoz wiem moze to i prawda

wiktus5-09-2004 08:55
podczas treningów uwalnia sie hormon radości


Anonimek3-09-2004 16:35
hehehe co nieco wiem co czujesz ponieważ sam jestem pływakiem:) a może nawet bym powiedział że wiem wiecej, bo ja czesto wyjezdzam z tymi ludzmi nawet i na kilka miesiecy razem, razem praktycznie robimy wszystko, ale i razem obrywamy za cos jak przeskrobiemy. Prawdziwy sport to wspaniała rzecz ale jak wiadomo... kiedyś się kończy, twój już się skończył... mój na szczescie jeszcze nie, ale kiedyś też się skończy i w sumie boję sie tej chwili... bo wiem ze to bedzie koniec wielkiego kawałka mojego życia i jednocześnie początek nowego... ale zawsze smutno coś kończyć

mastema3-09-2004 06:50
Nio nIO art oki :)
4 czaderka, niedowiezasz ze mozna ze zlamana noga dobiec hmm... , to wyobraz sobie ze ja na koncercie rockowo - reggowym zlamalam noge (niefiem nawet kiedy :P ) i skakalam dalej, nieczulam bolu. Dopiero jak skonczyl sie koncert zaczelam czuc bol , takiego bolu nikomu nie zycze!

Czaderka2-09-2004 22:22
Fajny art :)
To wspaniale, że poznałaś swoja pasję jaka są biegi i, że zyskałaś przy tym wielu przyjaciół, pozbyłas się kompleksów i wad. Ale ze złamaną nogą biegłaś jeszcze :| może pełzłaś albo czołgałas się ;) POZDRO For You

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...