Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Samokaleczenie

Autor: Nieznany
Odsłony: 27998
Data: 15-03-2005

W okresie nastoletnim głównym przedmiotem troski jest ciało, które bardzo się zmienia. Wraz ze zmianami w ciele, pojawia się świadomość, że także inne zmiany są nieuchronne i konieczne. Mówiąc w wielkim skrócie: kończy się dzieciństwo i powoli, niuchronnie rozpoczyna się dorosłość. Nie da się ukryć - to czas potężnych napięć, dla niektórych czasami, dla niektórych często - bardzo trudnych do zniesienia. Pisze o tym Maxta - właśnie wtedy, szukając ulgi, sięga po żyletkę. To jest jej patent na rzeczywistość, na "upuszczanie pary", próba "pozbycia się" nie dających się znieść, "rozsadzających" od wewnątrz emocji. Okaleczanie siebie, w rzeczywistości czy choćby w wyobraźni (fantazjowanie o tym), powiem wprost, jest zawsze oznaką poważnych psychicznych problemów.

W listach Maxty widać poczucie samotności, niemożność i niewiarę w porozumienie z innymi, depresyjne nastroje, stany irytacji i rozdrażnienia, ale też - chęć posiadania czegoś wyjątkowego, co odróżnia od innych, co czyni ją w jej własnych oczach kimś wyjątkowym. Ale nie tylko we własnych: "ja to robię ale innym nie radzę".

Powodów dla których ktoś zaczyna się ciąć, czy okaleczać w jakiś inny sposób, może być wiele. U każdej z tych cierpiących (tak!) osób może być inny. To bardzo osobista sprawa. Samookaleczanie to tylko objaw, podobnie jak odurzanie się narkotykami czy alkoholem. Jest to, można powiedzieć, pewien sposób "radzenia sobie" z problemami psychicznymi, który jednak ich nie likwiduje, a sam w sobie jest bardzo szkodliwy, niebezpieczny a przede wszystkim - na dłuższą metę nieskuteczny, bo trzeba go powtarzać ciągle i ciągle, a zniszczenia są coraz większe (więcej sznytów). Nawet jeśli ktoś przestanie się ciąć, problem nie znika, bo zazwyczaj taka osoba popada w inne uzależnienia, czy trafia w końcu do szpitala psychiatrycznego. Jeżeli okaleczacie się lub bez przerwy o tym myślicie, czy choćby od czasu do czasu, szukajcie pomocy psychologicznej. Nie bójcie się również kontaktu z psychiatrą. Ważne, żebyście wiedzieli, że potrzebujecie leczenia, bo to jest choroba a nie wybryk, jak czasem myślą o tym dorośli, ale nie tylko oni , bo przecież Wy sami często myślicie, że to nic poważnego i można przestać w każdej chwili. Sprawa jest poważna i raczej przygotujcie się na dłuższe leczenie. Polegać będzie ono na poznawaniu swoich uczuć, myśli, fantazji- świadomych i nieświadomych i ich wpływu na Wasze zachowania, poznawaniu tego, co sprawia Wam największe cierpienie. O tym będziecie rozmawiać z terapeutą. U niektórych z Was psychoterapia może być wspomagana lekami, jeśli zajdzie taka potrzeba. Zachęcam Was do szukania pomocy. Nie zwlekajcie. Cięcie się jest tylko objawem skrywającym głębsze problemy psychiczne.

Autor: Dorota Kaja,
psychoterapeutka z Zespołu Pomocy Psychoterapeutycznej w Warszawie.



#Wojtek: Czy da się pomóc koledze/koleżance? Co robić jak zauważy się, że ktoś znajomy się tnie? Sam się z tym zetknąłem 2 razy i starałem się przekonać ludzi do tego, żeby się nie cieli, a porozmawiali ze mną o swoich problemach.

#Anna Lissewska: Tak naprawdę, to ktoś taki i tak nie posłucha, albo posłucha i dalej będzie się ciąć. To równie bez szans jak w przypadku narkomana. Pomoc koleżeńska może polegać jedynie na powiedzeniu wprost, dobitnie, bez zbytniej delikatności (ktoś taki tak naprawdę czeka, żeby go ktoś powstrzymał, postawił granicę), że ten ktoś ma poważny problem i jak natychmiast nie zgłosi się po fachową pomoc, sam z tego nie wyjdzie, co oznacza pogrążanie się. Taka agresja skierowana na siebie eskaluje, co oznacza, ż nie skończy się na cięciu, nieuchronnie prowadzi do zniszczenia a nawet śmierci.Rozmawiać z tym kimś oczywiście nie zaszkodzi, ale myśl, że się w ten sposób pomoże, jest złudzeniem, w które lepiej nie wpadać. Można co najwyżej podesłać link do tego tekstu.



Teksty czytelników Nastolatek.pl:
»Żyletka - wielkie ukojenie
»Żyje w świecie krwii, gdzie rządzi żyletka...
»Uzależnienie od...żyletki...
»Nie boli? To tylko pozory...
»Ja i moje odbicie.
»Historia mojej przyjaciółki
»ONA...- moja autoagresja

Patrz też:
»Samobójstwo nastolatka
»Jak wybrać terapeutę?


Średnia: 3.8/5 Oceniony 20 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Jak dodać własny artykuł?
Komentarze
Lucyyy7-06-2010 17:04
x2x2x2 Skoro się okaleczałaś to nie wiesz czemu to robimy? w takim razie nie miałaś ważnych pobudek by się okaleczać jako osoba która to robiła nie powinnaś tak mówić i wiecie co? MNIE JEST Z TYM DOBRZE nie chce z tym kończyć^^

x2x2x21-12-2009 02:08
rok temu jeszcze się ciełam. to był najgorszy okres w moim życiu, popadłam w pewnego rodzaju uzależnienie...
Ale wyszłam z tego! I to bez niczyjej pomocy!
Dziewczyny? co wam to daje, że to robicie? oszpecacie swoje ciało jedynie, nic więcej. Ja mam do tej pory blizny i przyznam, że wstyd mi czasem przed innymi! Co będzie w lecie kiedy nie będziecie mogły ubierać bluzek z długimi rękawami? Zastanówcie się nad tym. Okaleczanie nie przynosi żadnego porzydku.

Nastka...3-10-2009 23:45
Dlugo nie mozna zyc w strachu i pochloniety myslami ktorych nie mozesz wyrzucic z glowy...nie mozesz ukryc wszystkiego...nie mozesz sobie poradzic...nie masz gzie uciec...tak wszyscy majo problemy...ale kazdy inaczej sobie radzi...te osoby ktore tutaj piszo...w miejszym i wiekszym stopniu sobie nieradzo...ale ja sie im niedziwie....bo zycie dla mnie jest cioglo ucieczko...chce byc taka jak kiedys...usmiechnieta...cieszoca sie zyciem...ktora sie nie tnie....niestety te czasy minely...niepotrafisz sie cieszyc zyciem...nie widzisz sensu...i nawet nie potrafisz sie dobrze ukryc przed swiatem...a wszegolnosci...to o czym niechcesz zeby wiedzeli inni...przeciesz chce zeby o mnie mysleli ze jestem szalono...usmiechnieto osobo...ktora nie ma problemow...ale im dluzej udaje tym bardziej sie domyslajo co robie...zyje w strachu ze dowiedzo sie o czym mysle i ze sie tne...Boje sie...co raz bardziej...

EmoNatalka29-09-2009 19:19
Wiecie...nietylko wymacie
problemy wiem jakie to trudne..aby zrozumiec takie zwłaszcza dziewczyny...one nieumieja! (ja takze sie tne) sie powstrzymac..wiedza ze po tym bedzie im lzej ...przejdzie im złosc ...
sa tez takie co taką "sznytą" konczą jakis okres życia..próbója życ od nowa ,

Nastka...21-09-2009 18:13
Przeczytalam wiele wypowiedzi na temat samookaleczen i samobojstwa...a wszczegolnosci te ktore powiedzo jak ukryc slady na na ndgarstkach...Tne sie zawsze wtedy gdy mam problem...jak nic niedziala...to to robie...ale mam obawy ze duzo osob wie co robie...jak przy mnie moji znajomi rozmawiajo o smierci i zyletkach...to jest podejrzane...ale udaje ze nie wiem o co im chodzi i potwierdzam ciecie sie jest zle...ale przeciez to robie...po tych wypytywaniach moich znajomych...przestraszylam sie i dostalam bzika na punkcie ukrywania sladow...nosze zawsze potowke...ubieram ciuchy na dlugi rekaw...unikam znajomych...nierozmawiam z nimi w szkole...znikam na cale przerwy...zaczynam oklamywac ich...jak sie pytajo gdzie znikam to mowie ze sie skims spotkalam...albo poszlam na spacer...bo adna pogoda...ale boje sie ze sie dowiedzo...jak by sie dowiedzieli niezrozumieli by mnie...nie chce ze by wiedzieli ze cierpie i niechce ich pomocy...ani nikogo...poprostu chce zniknoc...naprawic swoj swiat...swoje problemy...ale ich zamiast ubywac jest co raz wiecej...boje sie i nie wiem co robic?? Jak sobie z tym wszystkim radzic i co moge zrobic by sie nie domyslili...

Lucyyy8-06-2009 23:20
No ciesze się że nie uznano mnie za warietke, idiotke albo co najgorsze za EMO. Co do noża nie polecam za tępy xD Ciesze się z odpowiedzuwiedzi, napewno kiedyś napisze^^ jakby co to omje gg to 11653527 tylko podpisywać isę prosze no a co najważniejsze cieszy mnie bardzo żę ktoś przynajmniej w części podziela moje obserwacje i to jak postrzegam świat^^ o czywiście ot nie przerwało mojegi samookaleczania, co się zmienilo od ostatniego razu gdy pisałam. Teraz wie o tym cała rodzina ale też nie prawią mi kazań może przeraża ich moje innosc nie wiem...

duch_bitwyDonia29-05-2009 19:35
ja też się tnę od 5 lat!Poprostu jak ta krew spływa po rękach i innych częściach ciała to czuje się ulgę.

Kuzi20-05-2009 12:28
Cóż artykuł jest dobry osobiście nie wiedzę w nim nic śmiesznego ale to kwestia gustu i charakteru ^^.
Powiem tak samookaleczenie wiele razy myślałem o tym jednak w żaden sposób nie mogłem sięgnąć po nóż (może dlatego że tępy :D) i zadać sobie ból. Teraz znowu mam na to ochotę ale cóż chyba znowu sobie odmówię mam brata i nie chce aby patrzał na mnie i uczył się tego ode mnie. Co do postu Lucyyy to żal mi twojej matki i koleżanki. Powinny jakoś ci pomóc chociaż spróbować ale to ich sprawa może one też nie wierzą w Boga (bez urazy ja też powoli zaczynam nie wierzyć :D) a co do twojej nienawiści do ludzi i świata. Fakt też taki jestem i też to mam ludzie to potwory a świat to ich miejsce gdzie się skryli.

Jeśli chcesz ze mną pogadać to napisz lubię konwersacje na różne tematy.
9606726 gg :D.

Lucyyy13-04-2009 03:03
Bawi mnie ten artykuł... Czy naprawde ludzie wierza że psycholog lub psychiatra im pomoże... to nie tu leży pomoc.... ja się okaleczam 2 lata... od 4 miesiecy codziennie... moaj mama wie, moje koleżanki i mają to gdzies i dobrze bo nie rozumieja o co mi chodzi i co czuje choćbym nie wiem ile razy to tłumaczyła. MOja koleżanka cieła się... podegag jej pomagał ale i tak do tego wróciła więc jaki to ma sens... nienawidze ludzi i nienawidze świata... nie wierze w Boga ani w coś podobnego... Już postanowiłam popełnić samobójstwo przed 20-tką, narazie zbieram to co jest mi do tego potrzebne i żyje jak pasożyt. Moim marzeniem ejst zabić człowieka i nie szukam pomocy bo dobrze mi z tym... tylko chciałabym mieć też schizofrenie, niestety to choroba dziedziczna więc trudno ją mieć. dziękuję za ciekawy aczkolwiek z jednej strony zabawny artykuł^^

skryta20-03-2009 19:12
ja się kiedyś cięłam, ale przestałam, bo mama zagroziła mi, że wyślę mnie do szpitala podziałało.

black_cat_11-03-2009 16:18
cześć.
pomyślałam,że napisze.może ktoś pomoże na GG 5658326.
tnę się od jakiś 6 miesięcy mam 13 lat.
często myśle o samobójstwie i o śmierci.
gdy nikt nie widzi tnę się nawet w łazienkach na szkolnych przerwach.
przestałam to robić wytrzymałam może 4 tygodnie zaczęłam znowu.
robię to z byle jakiego powodu kłotna z koleżanką/chłopakiem,zła ocena,złe samopoczucie,jak ktoś odbierze mi chłopaka,gdy ktoś bliski był w szpitalu itp.
możesz mi pomóc.?
przez internet,by nikt z mojej rodziny sie o tym nie dowiedział.?


ave.
pe.es. jest to uzależnienie
nie moge z tym skoncvzyc,probowalam wileu rzeczy.
nie zaczynajcie tego bo nie skonczycie

pomozcie.
prosze.
piszcie na GG nawet jak niedostepna bede.

xxJusssszzxxx18-02-2009 12:00
Ja tne się od trzech lat... wiem to dla kogoś może wydawac się śmieszne i bardzo dziwne i zastanawia się po co ja to robie! ale ten kto nigdy tego nie robił nie potrafi zrozumiec dlaczego osoby okaleczające się nie potrafią przestac. Ja robie to poto by nie płakac by uciec i zapomniec o problemach. Samo to że obiecuje bliskiej osobie że więcej tego nie zrobie nie wystarczy bo to głupie gadanie. czasem jest tak że siedzę w pokoju i mam totalnego doła i jedyna rzecz która wyciąga mnie z depresji to żyletka. ja wiem i dociera to do mnie że robię coś złego.. ale nie umiem sobie z tym poradzic lubie zadawac sobie ból i lubię widok własnej krwi..To chore..! pamiętam jak to się zaczeło... najpierw było niewinne cięcie z powodu chłopaka a teraz zaczęły się takie problemy w moim życiu ze wciąż się tne.. nie obchodzi mnie to że mam ręce w bliznach.. to jest mój sposób by się odstresowac ! gdy nie mam żyletki zawsze znajde coś ostrego! szczerze ówiąc boję się tego i nie chcę tego robic ale nie umiem sobie z tym poradzic.. czasami przez głowe przechodzi mi myśl że może byc gorzej ze powinien mi ktoś pomóc bo następnym razem zamiast się pociąc zrobie sobie coś gorszego...! już wiele razy podcinałam sobie żyły! raz się udało ale zbyt słabo przeciełam i weszła moja siostra która zaraz mi pomogła.. nie umiem nikomu wytłumaczyc dokładnie dlaczego to robie po prostu.. tak jak ktoś lubi jeśc lizjaki tak i ja lubię się ciąc..! wiem że to nie załatwi moich spraw i nie zapomnę dzięki temu o problemach ale choc przez chwilę mogę poczuc się swobodnie...! czesto sama zastanawiam się co ja mam zrobic.. boje się powiedziec komuś z dorosłych bo jeszcze zamkną mnie w jakimś psychiatryku a ja tego nie chcę..! sama już nie wiem....! Mówią że to choroba.. ale to nie prawda to zaburzenia na bazie psychiki i na to nie ma leku na to jest potrzeba rechabilitacja i szczera rozmowa z kimś dorosłym ale zaufanym który się na tym zna... ale przecież to oczywiste że w rl ciężko jest o tym mówic...no bo kto z was potrafił by pójśc do jakiejś obcej baby czy faceta(psychologa) i opowiedziec mu dlaczego to robi.. założę się że nijt bo to trudne...

andzia108-02-2009 12:46
Ja tne sie od paru miesiecy i wiem ze to jedyny sposob zeby zapomniec chociaz na chwile o tym co mnie dreczy. Bylam z tym u psychologa,ale skoro to nic nie daje to odpuscilam. Wiem ze nie powinnam ale to sprawia mi ulge. To moja ucieczka od problemow. Nie czuc przy tym bolu ani nic tylko jak to co ci dreczy odplywa chociaz na chwile:(

Sylwusss7727-01-2009 22:11
Tnę się bo mnie zmuszają psychicznie do tego ludzie ;( ciągle coś się dzieje cięłam się już drugi raz pierwszy raz miałam lipę chodziłam do psychologa ale i tak nic nie pomogło uzależniłam się ;(

ma?aBurza18-01-2009 19:12
cięcie się to coś w podobie nałogu...nie zaczynajcie z tym bo potem ciężko jest od tego się odciąć ;((

ma?aBurza15-01-2009 20:08
Może to nie jest najlepsze rozwiązanie ale naprawdę jest mi lepiej...do tej pory siedziała po kątach i płakałam, byłam załamana...teraz chce mi się żyć.! Nie wiem co się ze mną stało jestem zupełnie inna. Pełna radości ;))

"kocham to życie kiedy ma styl i nie nudzi mnie żadna z chwil"

...a tym co myślą, że cięcie się jest chore i tną się debile życzę wesołych świąt w kaftanie xD

ma?aBurza15-01-2009 20:03
...i nadszedł ten czas gdy się odważyłam.! Wszystkie problemy zniknęły i teraz jestem szczęśliwa wiem że nie na zawsze ale chociaż na trochę.! To jest coś niesamowitego ;) odrazy jest lżej, a ja czuje się jak nowo narodzona xD

ma?aBurza15-01-2009 18:18
Ja się jeszcze nie tnę ale mam taki zamiar[!] Gdy opowiadam o tym innym to oni stwierdzają że nie załatwię tym swoich problemów. Ja patrze na to z innej strony...wraz z krwią odpłynął moje problemy.! [dziewczyna a jak było z wami? pomaga to wam?]

monn_1520-12-2008 14:13
Tnę się już ponad rok,
korzystam z pomocy psychiatry i psychologów,
jednak to nic nie daje.
Kilka razy próbowałam popełnić samobójstwo. Próbuję z tym walczyć, nie wiem czy się uda.
Jest to jak uzależnienie, wcześniej robiłam to by wzbudzić w kimś litość, a teraz po prostu chcę sobie ulżyć.

Avrilxdxd7-12-2008 17:32
Ja tnę się od roku . Gdy ktoś mnie wkurzy, jest mi smutno, z kims sie pokloce to żyletka zawsze pomaga. Raz próbowałam się zabić tabletkami. Niestety przezylam.

Marlenkao324-11-2008 23:13
Tnę się od jakiegoś czasu..wtedy kiedy się bardzo zdenerwuję...przynosi mi to ulgę i lepiej się czuję..nie czuję prawie w ogóle bólu..po prostu chce żeby mi ulżyło..

Dare?ka9127-06-2008 20:41
Ja równiesz się okaleczam. Z tym, że w przeciwieństwie do pauliny418 jestem uzależniona.
Jest mi bardzo ciezko przestać.
Kiedy przeciągam żyletkę po skórze czuje ulgę. Nie czuje bólu. Lubię patrzeć kiedy krew sływa mi po ręku, czuję w tedy ukojenie!
Ludzie w moim otoczeniu nie rozumieja tego. Nie rozumieja dlaczego to robię. Karzą mi przestać. Tak, łatwo się komus mówi co ma robić. Ale ja nie potrafię przestać.
Wpadłam w nałóg. Mam zaledwie 16 lat, a życie dało mi takiego kopa, że tylko żyletka mnie ratuje.
Czasami zdarza mi sie tak, że muszę zrobić jakąś sznyte w szkole, lub gdziekolwiek poza domem. Biorę w tedy co popadnie! Szkło, cyrkiel, pierścionek, bądź zapałkę.
Mówia mi, ze mam być silna i wygram z nałogiem, lecz nie jest to takie proste. Jest to tak jakby powiedzieć narkomanowi, że ma przestać brać...
Nierealne...

paulina4181-06-2008 12:13
Ja się tne ale nie jestem przecież uzależniona.Mogłabym przestać w każdej chwili.Chociaż to tak dokładnie nie jestem tego pewna, bo ciągle myślę żeby tylko na chwilę być sama z żyletką i ile sobie dzisiaj zrobie cięć i gdzie.Jak się nie potne to się dziwnie czuję.Podejrzewam, że mogłabym przestac, bo chyba się nie uzależniłam(?) Już sama nawet nie wiem dlaczego to robie... Nawet jak mam dobry humor to jakoś muszę sobie zrobić przynajmniej z 2, 3 blizny, bo będe zdenerwowana.Tne się już rok i mam wszędzie blizny.Na całym ciele...Lecz w lato nie chodze w długim rękawku, bo nie będe się "gotowała".Ukrywam blizny przez ludzmi ze szkoły, bo by mi żyć nie dali.Moje przyjaciółki wiedzą co robie, a mama myśli, że przestałam (wlała mi, żebym już tego nie robiła)...Z nikim o tym nawet nie chce gadać, bo i tak mi nie pomogą.Czasami tylko marze żeby mnie zamknęli w psychiatryku i dali mi święty spokój.Tylko tego pragne tak samo jak śmierci...

domisia_1912-05-2008 14:46
przecztałam całość japierwszy raz zaczełam sie ciać w grudniu 2007 roku miałam problemy typu rodzice mnie juz nie kochaja ,nikt mnie w szkole nie lubi, i z powodu chłopaka ze mnie zdradza. zrobiłam tylko 7 sznyt i przestałam bo bałam sie ze moja mama to zobaczy lecz pozniej ja jej to powiedziałam i powiedziałam ze tego nie bede robic zniewazyłam to i od tamtej niedzieli znowy zaczełam robic po kłutni z mama zrobiłam dwa ciecie i pozniej zdraptywałam strupy dzisiaj nie poszłam do szkoły ale pokłuciłam sie z babacia poddałam sie i zaczełam sie ciac wiem jaki to jest ból kiedy sie zaczyna ktos ciac sama to przezywam i staram sie to ukrywac teraz kiedy jest ciepło chodze w swetrach nie raz załuje to co robie nie raz mowie trudno zrobiłam nie da sie tego odwrocic blizny zostana na zawsze ale boj po jakims czasie zniknie wiecieco wam powiem SMUTNO MI JEST I SMUTNE TO JEST WASZE KOMENTARZE I MOJ. Wy to rozumiecie aleci ktorzy sie nie tna nic nie rozumieja myslą głupia dziewczyna walnieta albo co ona wyprawia ale to moje zycie nie kogs innego to co robie to moja decyzuja na całe zycie a nie tego mowiacego.... nie wiem co napisac moze sie jeszcze odezwia kiedys a na razie pozdrawiam wszystkich zagubionych smutnych tnacych sie i nie tylko...pzdro

Mariola0111-04-2008 21:14
Też się cięłam, ponad 2 lata....

moli22-02-2008 20:12
Ja ciełam się blisko 3 lata...ciełam się,ale tak by było wiecej krwi a mało śladów...jak jestem opalona to moja ręka wyglada okrutnie:kreska na kresce...wygląda to jakbym grała w kółko i krzyzyk na ręku...Robiłam przy tym zdjęcia...Nio mówię Wam,że okres cięcia był mi bardzo pomoznym tzn.w ten sposób wyładowywałam napięcie,stres,nieakceptacje itp.Teraz poznałam wspaniałego chłopaka,którego bardzo mocno Kocham i przestałam to robic bo wiem,ze jakbym to zrobiła to bym go straciła:(a tego bym nie przeżyła!.Każdy człowiek w życiu po prostu musi odnalezc sens im wcześniej tym lepiej!!!

pidraf1-11-2007 19:56
Ja postanowiłem się ciąć z powodu mojej dziewczyny...ale uważam że nie jestem uzależnimy od tego, ani nic, robie to gdy wiem że Ona tez to zrobiła. czy to ma sens? czy to pomoże? nie czuje w tym nic przyjemnego, nie dodaje mi sił, czy oddala problemów. Czuje tylko mocny bul, ale myślę że jest on mniejszy niż bul związany z widokiem nowej rany u Niej! :(

kajus19923-10-2007 09:35
zaczełam w lipcu, 2 miesiace przerwy i od nowa.. komentarz krotki bo niewiem co pisac.. nie szukam pomocy, nikt o tym nie wie... i dobrze :) na tą strone trafiłam przypadkiem. Okazała sie bardzo pomocna, dziekuje za jej stworzenie :*

Dazuji31-08-2007 16:12
Hm.. nie rozumiem ludzi, którzy widząc że się tnę.. próbują mi w tym przeszkodzić... "Pomóc". Nie kapuję ich "wielkiego zdziwienia", jak taki "ułożony" chłopak może to robić.. najgorsze są pytania typu: Dlaczego, co Ci to daje... itp. byłem u masy "specjalistów"... wszyscy mnie przebadali... odpowiadałem szczerze na zadawane mi pytania... tylko jakimś dziwnym trafem wychodziło im, że jestem normalny... zero zaburzeń psychicznych itd. A otoczenie swoje... schizuje jaki ze mnie psychol... bo jestem "inny"... bo cięcie sprawia że czuję się lepiej... ludzie nie rozumieją tego, że wole się pociąć, niż zrobić komuś fizyczną krzywdę. Mówię fizyczną, bo często słyszę że wyrządzam krzywdę bliskim... bezsens... tak w ogóle... to nie wiem czemu to pisze... może akurat mi tego nie przepuści... albo już nikt nie przeczyta... kto wie... zawsze pisałem tak... echm.,.. chaotycznie(?) a z resztą.... przepraszam :(

Paulinha925-07-2007 00:45
hej..Wiem jhak sie czujesz...Cielam sie przez ok rok pozniej mialma pol roku przerwy ... a niedawno ... znow zaczelam ;( milam juz psychologa przez to i przez inne problemy a teraz mama kiedy wroci z zagranicy chce isfc ze mna do psychiatry :( od razu jej pwoeim zeby mnie zamknela w zakladzie ... bo po co sie meczyc ... nie chce wam zawracac głowy wiec juz koncze ... pa dasz rade zerwac z tym nalofiem na pewno wierze w Ciebie ... jestes silna ...

patocha9122-06-2007 19:28
Robiłam to przez ok. rok... Byłam w tak ciężkim stanie, że postanowiłam podciąć sobie żyły... Niestety (a może na szczęście) nie udało mi się... Żyję dalej i lepiej... Staram się zapomnieć o 2,5- miesięcznym pobycie w szpitalu psychiatrycznym, nie biorę już leków... Teraz może być tylko lepiej... Jeśli nie, to mam jeszcze schowaną żyletkę... Pozdro 4 all

onirex8-06-2007 20:25
Nie robię tego już od 7 lat z czego cieszę się bardzo,a lat mam 27.Najgorsze jest lato,kiedy odsłaniam skórę.
Czubek - tak ludzie postrzegają.Chcę mieć dziecko,a boję się szpitala i wszelkich badań,bo oni zobaczą moje blizny,a widać je tak samo mocno jak zaraz po wygojeniu.Nie wiem czy bardziej się brzydzę,czy może wstydzę,a może jedno i drugie ...
A tak chciałabym mieć gładką skórę.

komet@31-05-2007 22:06
ja już sama nie wiem...:( pisze tu bo odczuwam taką potrzebe... ale teraz jeszcze częściej odczuwam potrzebe żyletki... nie było jeszcze minuty aby o niej nie myślała:( to jest jak jakiś chory korzmar... w jednaj chwili wszystko sie wali... a jak się wali to razem z najmniejszym fundamentem... to wszystko już jest chore... a najbardziej to chyba ja...:(

komet@17-05-2007 20:34
może mi nie uwierzycie... ale z tego jednak da się wyjść... jeszcze nie dawno byłam pewna że to koniec, ale jednak się już nie tne... po 2 latach:/ a po 7 miesiącach jak mnie zgwałcono... pewnie zastanawiacie się co się stało że tak mnie coś cudownie uleczyło... to dla mojego chłopaka:) poprostu mi ostatnio wyznał że jest powarznie chory i najprawdopodobniej nie dorzyje 40 roku życia... a ma we wrześniu dopiero będzie miał 18 lat:( przynajmniej tak mu moge się odwdzięczyć że jest przy mnie... dla niego już nigdy się nie potne!! kocham Cię Skarbie:* pamiętajcie Wam też się uda... jak mi się udało to i Wam się uda, życze Wam powodzenia:*

Wida12-05-2007 15:59
Według nich każdy z nas taki jest. Tylko oni są normalni. Ale co oznacza ta normalność? Uważanie się za lepszych? Noszenie głowy wyżej niż inni? Pouczanie? Ehh... Brak słów...

Sathe11-05-2007 21:00
czyli ja też jestem nienormalna...

Dark Lady10-05-2007 17:20
Ten artykuł mnie załamał. Więc jestem nienormalna i potrzebuję pomocy psychiatry? I zapewnie nawet jak przestanę tak robić to uzależnie się od czegoś innego a jak nie to w koncu trafie do psychopatów?
Życie jest piękne.
Pozdrawiam.

komet@9-05-2007 20:57
dalej się tne... to już jakoś 2 lata będą teraz mijały:/ pewnie spytacie dlaczego-ale ja nie wiem... spytacie po co-nie wiem... poprostu już nauczyłam sie tak żyć i bez tego nie wytrzymam... a żyletke musze mieć zawsze przy sobie bo inaczej świruje... może poprostu jestem psychiczna... zaczynam sie bać nawet samej siebie, boję się że zrobie cos głupiego... że to wszystko się masakrycznie skończy...:( moi rodzice mnie nie rozumieją... mówią "poprostu się nie tnij", dla nich to takie proste... też bym tak chciała, ale życie jest zjebane i nic nie jest już proste:( pozdrawiam wszystkich:*

pagoda28-04-2007 13:28
mówicie, że "blizny".
ale to nieważne.
Rodzina ?
Nieważne.
I co da to gadanie ?
Nic nie da.
"Nie tnij się."
Prośba ?Rozkaz ?
Na złość sobie i innym, na złość.
I dobrze.
Zajmijcie się sobą ... Po co patrzeć na blizny, któe taki wstręt w Was budzą ?
Na ludzi, którzy nie potrafią radzić sobie sami ze sobą ?
M O D A ?
O czym Wy w ogole mówicie ? Jaka moda ?
Na cierpienie ? Na psychiczny ból ? To jest teraz modne ?
Mam 'zakaz'. Od kogoś bliskiego.
Ale ja nie wytrzymam. I stracę kogoś bliskiego.
I kto wtedy będzie mi zabraniał ?
Nikt się nie przejął, i dobrze.
A nóż widelec, może za mocno, za szybko, za daleko ?
I ... koniec ?
Straszny ze mnie egoista. Straszna ze mnie egoistka.
Egoista czy egoistka ?
Ja tego nie wiem.
Ale wiem jedno, jak teraz zaboli, to będę mogła/mógł się określić.
Śmieci trzeba usuwać. Robię tę przyjemność i usuwam się.
Ależ jestem dobra/y.
Prawda ?
Tego nie da się z niczym porównać. Ani z narkotykami, ani z alkoholem, ani z żadnymi tytoniowymi używkami.
To jest jak deszcz, co zmywa śnieg z szyb.
Ból.
To jest teraz modne ?

"I hurt myself today
To see If I still feel"
Ci, co mówią, że to modne...Każdy z nas czuł coś, co nazywa się tak ładnie "I hate myself and I want to die".
Ale nie każdy ciągle.
I nie każdy wie, jak to jest.
Egoista.

Pozdrawiam
Pagoda

Kosista30-03-2007 21:31
Zgodze się z Wida . Ci którzy nie wiedzą jak my przeżywamy niektóre momenty życia . . Nie powinni nas oskarżać .

milko?25-03-2007 14:56
no cóż... życie to kręcąca się karuzela. Kto się mocno nie trzyma, ten wylatuje...

Pani Zima25-03-2007 10:54
Hej... ja zrobiłam to wczoraj po raz pierwszy , kilka sznytów naraz, nożyczkami i nozem...;/ i czuje satysfakcje;/

Wida5-03-2007 21:08
Jak to łatwo oskarżać ludzi, którzy to robią. Jak łatwo powiedzieć, że interesują się tylko sobą, jak łatwo powiedzieć, że to tylko na pokaz... Jak łatwo... Tylko dlaczego Ci co w tym siedzą widzą to inaczej? Samolubstwo? Tak to określicie? Nie... Ja staram się zauważać problemy innych, staram się im pomagać, jak trzeba to mogą na mnie liczyć. Ale ja nie mogę liczyć na nikogo. Najbliższe osoby odwracają się kiedy ja mam problem. Powracają, gdy im coś trzeba... Czy jestem samolubna? Czy chcę się pokazać? Nie... Bo niewiele osób o tym wie... W takim razie co to jest? Jak to teraz nazwiecie? "Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia"? Być może...

Mika:(5-03-2007 15:21
Jestem na tej stronie bo kumpela mi podała link....jak można sie domyśleć właśnie dlatego, że się tnę... Robię to od 6 miesięcy...Była krótka przerwa, myślałam, że z tym koniec, no i nagle spadły na mnie kolejne problemy, z którymi sobie nie radzę... Cięcie się pomaga mi rozładować emocje...Wiem, że to chore, a mimo tego nadal to robię... Nikt mi nie broni, więc zawsze droga wolna do żyletki...Kiedyś jeszcze przyjaciółki się tym przejmowały, a teraz już ich to nie obchodzi...Jedna z nich powiedziała, że to moja sprawa...Więc, jak moja to moja...i robię co chcę... Moja matka nic nie wie i nie mam zamiaru jej o wszystkim mówić...Ona nie zrozumie....Tak więc zostaję z tym wszystkim sama...i gdy tylko mam kolejną poważną załamkę sięgam po moją jedyną oddaną "przyjaciółkę"żyletkę..... Mam świadomość, że to co robię jest złe, ale nie łatwo z tym skończyć jeśli już się w to wdepnęło.... Jak najbardziej odradzam to innym... I wiem, że to dziwne, iż ja to mówię, lecz jeszcze pół roku temu sama nigdy bym nie pomyślała, że zacznę się ciąć.... Może i jestem chora.... Ale to "już tylko moja sprawa"....

milko?27-01-2007 18:21
Kochani "żyletkowicze" - proszę przeczytajcie do końca ;)
Ten tekst napisałam w odpowiedzi na jeden z artykułów, ale widzę, że niestety jest Was więcej :( :
"Sorry, ale Wasze wypowiedzi są użalaniem się nad sobą samym. Żyjecie swoimi problemami, zapominając o świecie który isnieje dokoła Was. Problemy ma każdy z nas, a umiejętność radzenia sobie z nimi, jest jednym z przejawów dorosłości. Okaleczacie się mając nadzieję, że to przyniesie ulgę. Jeżeli tak jest, świadczy to o chorobie psychicznej, głębokiej depresji. Zdrowy człowiek stara się znaleźć zródło swoich problemów i je rozwiązywać - Wy odkładacie je na później a nawet ściągacie sobie na głowę nowe. Postarajcie się spojrzeć na Wasz problem obiektywnie: "Czy naprawdę mój problem jest tak wielki, żebym mógła mu pozwolić niszczyć moje życie, czy może mną rządzić, niszczyć mnie?"
Warto mieć w życiu pasję (na pewno jest coś w życiu co lubicie robić i co robicie dobrze) i dzielić ją z innymi. Warto mieć w życiu małe cele, które wiodą do wielkiego celu. Przestańcie się zadręczać i zacznijcie marzyć. Zdejmijcie klapki z oczu, dopiero wystartowaliście z życiem i już chcecie należeć do przegranych? Nie warto mieć wolnego czasu - jeżeli ten czas spędzacie na ponurych myślach i robieniu sobie krzywdy. Pomyślcie ile radości sprawicie bawiąc się z dzieckiem niepełnosprawnym, odrzuconym przez rówieśników, ile dacie nadziei odwiedzając ludzi w hospicjum, zanosząc im własnoręcznie zrobione pamiątki. Może sklecicie zespół i zaśpiewacie osobom starszym w przytułku:) Warto też, zamiast sobie robić dodatkowe dziury w ciele (:)) przeznaczyć ten czas na robienie małych kroczków do swojego wielkiego celu np. hobby (podróż dookoła świata, dom z ogrodem, nurkowanie w rafie koralowej...)
Ja też musiałam stoczyć taką walkę jak Wy. Moją odpowiedzią na problemy, boła głodówka. W końcu pojęłam, że karzę siebie samą, mój biedny organizm, który i tak jest już wystarczająco udręczony psychicznie. A problemy pozostawały a nawet było ich coraz więcej... Po latach wiem, że było warto walczyć. I chociaż niecały miesiąc temy zmarł mój ukochany Tatuś (następny kopniak od życia), to się nie poddam! A co!!!
Na złe chwile (i nie tylko) polecam piosenkę Myslovitza "Acidland" i jakieś bardzo męczące zajęcie (np. sprzątanie, malowanie, kopanie ogródka). Warto mieć też jakiegoś zwierzaka - razem Wam będzie raźniej!!! Buziaki!!!********** "

aniuuulka8-01-2007 16:34
nie no spoko ja sie tne wy sie tniecie...mówice że to nałóg, że choroba...ale ja powoli z tego wychodze...odpowiedźcie mi na pare pytań...Co na to wasi rodzice?Co powiecie swoim dzieciom jak zobaczą wasze rece i sie zapyta "mamo/tato co Ci sie stało?"co z tego ze ich oklamiecie oni dorosna i beda odczowac do was gniew ze nie byliscie z nimi szczerzy.Teraz juz wiem ze zamiast sie kaleczyc to wole sie wypłakać do poduszki albo porozbijac szklanki uwierzcie to naprawde lepsze od cięcia sie....ja juz bylam u spychologa i u dyrektora a nawet i u psychiatry...bylam w osrodku ale nawet tam brałam moją "przyjaciółke"i sie ciełam..nie bylo miejsca na rekach to znalazlo sie na plecach i na nogach...odliczalam dni od naciecia do zagojenia...jestem taka mloda a juz mam tyle ran..prowadziłam bloga z mrocznymi i krwawymi obrazkami.Szczerze to zaluje ze to robiłam...ulzylo mi za kazdym razem na pare chwil a blizny zostaja do konca zycia,nawet nie mam jak sie pokazac na basenie bo ludzie na mnie patrza jak na nienormalna...Bóg obdarzył mnie zdrowiem po to abym byla i mu sluzyla a ja to chcialam zignorowac bo widzialam wszystko w ciemnych barwach:(taka depresie mialam przez 2lata...takze przestancie poki mozecie bo naprawde nie warto:(nie myslcie ze sie wymadrzam ale chociarz sprobojcie mnie zrozumiec dajcie sobie szanse...mam nadzieje ze chociaz niektozy mnie wysluchają.

Panna.Powabna2-01-2007 00:45
To jest chore... Człowiek nie potrafi inaczej sobie pomóc tylko tnie się. Oczywiscie pozostają problemy i na dodatek blizny na rękach.Ale to nieważne , ważne jest cięcie się. Tak wiem jestem kolejną która to robi . Pierwszy raz pociełam się 3 lata temu. Ale to była takie niewinne. Nie myślałam nigdy , że będę to robić do tej pory. Kiedy mam problem ,a nikogo bliskiego nie ma obok mnie biore żyletkę. Dzisiaj np. przez głupstwo... znowu pociełam się.Uśmieża ból daje chwilowe ukojenie... Nie chce tego robić ,a jednak robie... Wiem , że to idiotyczne . Mam chorą psychikę sama się zastanawiam czemu nie poszłam jeszcze do psychiatry . Boję się myśli , iż ktoś może powiedzieć ,że jestem nienormalna . Nie ejstem ja mam tylko problem. Wstydzę się iść do psychologa... Wstyd mi za siebie za moje zachowanie. Pare osób wie , że się tne i na dodatek niektórzy to popierają! Nawet kilka osób też zaczeło się ciąć! To jest jak jakaś plaga... Ja już nie chce tak żyć , nie chce się męczyć. Trudno mi z tym wszystkim... Czasem mam chwile całkowitego załamania. Jak tak dalej pójdzie to nie wiem jak ze mną będzie. Zagubiłam się w tym wszystkim. Ludzie błagam nie zaczynajcie się ciąć , to jest straszne i ciężko z tym walczyć. Co chwile za ną chodzi perspektywa żyletki w dłoni i widoku mej krwi. Dosyć!

adam1611-11-2006 19:22
http://gazetakepno.blog.onet.pl

t o jest moja gazeta internetowa. zamiesciłem na niej opracowany rpzezemnie artykul o auto agresji.

mam nadzieje ze wszystkim da sie jakos pomóc...



Awaria systemu8-11-2006 12:40
Hmm... Nie mam problemów. Rodzina całości, ja też, wszystko gra. Była taka wypowiedź 11.06.05 pani Anny o byciu innym, a raczej o walce o indywidualizm. Kiedy to czytałam, czułam się jakby było to napisane specjalnie o mnie, dla mnie. Ja taka jestem=/. Silę się na oryginalność. Próbuję zwrócić na siebie uwagę. Tnę się (dwa najgłupsze słowa świata=/), żeby pokazać, że jestem inna (nie jestem), żeby ktoś to zauważył. I paradoksalnie ukrywam te moje głupie, bezsensowne blizny, a kiedy ktoś już zwróci na nie uwagę, czuję wstyd, kłamię, choć właśnie w tej chwili, w tej, w której chciałabym zmienić rzeczywistość, nie za bardzo mi to wychodzi. Samookaleczam się w chwilach złości, wku*wienia. Najczęściej na samą siebie, na mój egoizm, głupotę, chamstwo lenistwo, na to coś, czym jestem=/. Już to gdzieś pisałam, ale czasem mam myśli 'prawie-samobójcze'. Idę po krawężniku - chcę wskoczyć pod samochód, leżę w łóżku - mam wizje... no dobra, nie będę pisać jakie, bo dużo tam krwi=/. Trudno mi to pisać, choć i tak kiedyś było gorzej. Chyba się przyzwyczajam. Ostatnio wpadłam na 'genialny' pomysł=/. Jem dwa posiłki dziennie. Boli mnie od tego brzuch i przynosi mi to jakąś dziwną satysfakcję. Patrząc z psychologicznego punktu widzenia, to pewnie cieszę się, że niby jestem taka silna, inna, cud-dziewczyna. Ale dalej nie wiem, dlaczego tak robię. To głupie. Bardzo głupie. Okropnie głupie. Jak ja. Pewnie kiedyś minie. Okres dojrzewania to najgorszy czas w życiu człowieka...=/

komet@5-10-2006 18:23
jak się samookaleczam używaną żyletką, albo szkłem znalezionym na ulicy, to moge być chora na AIDS?? Jak tak to jakie jest prawdopodobieństwo?

juliett143-10-2006 18:18
Mój kumpel ostatnio zaczął rysować sobie różne rzeczy cyrklem albo igłą na ręku. Nie wiem czy wcześniej sie ciął bo znam go krótko. Wiem tylko że to co kiedyś bylo na jego ręku napisane długopisem teraz jest wydrapane cyrklem.
Czy to jest samo okaleczanie?? Jeśli tak to jak mogę mu pomóc??

zjebana16-09-2006 00:16
tne sie i nie uwazam ze jestem chora. jak jest mi smutno to nie siegam od razu po zyletke mam inne wyjscia..
ostatnio pocielam sie z kumplem zeby polaczyc nasze wiezi
ja za to jak inni nie czuje takiej wielkiej ulgi uwazam ze to klamstwo ktore jest nam wmawiane....
i tak lubie sie pociac robie to lekko ale sprawia mi to sadysfakcjie*(mala)

zjebana16-09-2006 00:07
tne sie i nie uwazam ze jestem chora. jak jest mi smutno to nie siegam od razu po zyletke mam inne wyjscia..
ostatnio pocielam sie z kumplem zeby polaczyc nasze wiezi
ja za to jak inni nie czuje takiej wielkiej ulgi uwazam ze to klamstwo ktore jest nam wmawiane....
i tak lubie sie pociac robie to lekko ale sprawia mi to sadysfakcjie*(mala)

zjebana16-09-2006 00:07
tne sie i nie uwazam ze jestem chora. jak jest mi smutno to nie siegam od razu po zyletke mam inne wyjscia..
ostatnio pocielam sie z kumplem zeby polaczyc nasze wiezi
ja za to jak inni nie czuje takiej wielkiej ulgi uwazam ze to klamstwo ktore jest nam wmawiane....
i tak lubie sie pociac robie to lekko ale sprawia mi to sadysfakcjie*(mala)

zjebana16-09-2006 00:06
tne sie i nie uwazam ze jestem chora. jak jest mi smutno to nie siegam od razu po zyletke mam inne wyjscia..
ostatnio pocielam sie z kumplem zeby polaczyc nasze wiezi
ja za to jak inni nie czuje takiej wielkiej ulgi uwazam ze to klamstwo ktore jest nam wmawiane....
i tak lubie sie pociac robie to lekko ale sprawia mi to sadysfakcjie*(mala)

ania1515-09-2006 16:30
Nie. To jest gówno. To nie jest ukojenie kurwa !! Z tego trudno wyjsc, o ile da sie wyjsc... wiem, bo sama w tym siedze od 3 lat.Zaczyna sie niewinnie, tu jakis cyrkiel tu cos tam, a pozniej juz lecisz po kolei zyletka do miesa i nie patrzysz gdzie i nie przejmujesz sie czy ktos zauwazy czy nie:/

hendrix5-09-2006 17:20
Dziś pierwszy raz się pociełem ;/, nawet nie bolało, może to niektórym wydawać się głupie i okropne, ale poczułem swego rozdaju ulgę. Boję się tylko co zrobi matka, lub ktoś inny gdy to zobaczy ...

Kacziii16-08-2006 15:22
hmm zawsze sie zastanawiam jak to jest... nie probowalam tego, ale nie daje rady juz sobie sama i zagladam wszedzie gdzie moze byc jakie sukojenie, moze to wlasni rto...??
przed chwilka na rece wyrylam cyrklem inicjaly kogos kogo kocham ehhh... :(

karollka12516-08-2006 13:02
ja mam 14 lat i od jakis 2 miesięcy się tne!!!To nie jest fajne kiedy zostają takie blizny, owszem gdy widzisz krew na swoicg rękach od razu czujesz się lepiej!!!I muwisz dobrze mi tak, należało się za.....(coś taM) ja juz jestem uzależniona od samokaleczenia się niestety!!!!Chciałam ostrzeć wszystkie dziewczyny które zaczeły się ciąć żeby jak najszybciej z tym skończyły!!!! Pozdrowionka!!!! jak cos to piszcie do mnie na gadu 6921244 SPRÓBUJCIE PRZESTAĆ SIE CIĄĆ!!!!

Sa?atka11-08-2006 23:31
kara12 - ja też miałam 13 lat... a teraz nadal siedzę z żyletką w dłoni...

natusiaa159-08-2006 22:31
Wiem że to może dziwnie zabrzmieć że mozecie sobie pomyśleć że was nie rozumiem,bo się nigdy nie ciełam i nie chcę tego zrobić.. ciarki mnie przeszły kiedy przeczytałam te wszystkie komentarze.. trzy moje kolezanki tez się tną.. na darmo poszło nasze [moje i reszty kolezanek] gadanie zeby tego nie robiły,bo zaraz po tym było widać nowe rany.. ale ich nie opuszczamy.. kiedy patrzę na ich ręcę a poźniej na swoje jestem dumna że tego nie zrobiłam i mogę się poszczycić tym że jestem silna.. rozumiem że są bardzo różne problemy ale uwierzcie mi że cięcie się nie jest najlepszym rozwiązaniem.. to może pomóc na chwile.. a później znowu wrócą te wspomnienia i co wtedy.. nowe rany? to bez sensu..dziewczynki :* mówię do was ze szczerego serca i nie chcę was obrażac ale to smutne kiedy ktoś się tnie.. trzeba myśleć o ludziach którym na nas zależy i liczyć na lepsze jutro.. :) pozdrawiam wszystkie dziewczyny i naprawde.. postarajcie się z tym skończyc.. przykra prawda ale w życiu spotkają was o wiele gorsze problemy i co wtedy? lepiej nawet o tym nie myśleć.. jesteście jeszcze młode i macie na wszystko czas.. :)

ale wprawdzie..
to uzależnia jak narkotyk..

}i{MoTyLeK}i{7-08-2006 22:35
pierwszy raz pociełam sie w wieku 12 lat....od tego czasu jest zle...przestalam na kilka miesiecy...moze juz tego nie zroibe??ale nie obiecjue tego sobie.Ma slaba psychike...to pieklo co mialam w domu( jest troche lepiej), i powiem wprost dobitnie- molestowanie przez mojego wujka( nie nawidze drania);/;/;/wszystko doprowadza mnie do szalu jak tylko zaczynam myslec o tych roznych sprawach...mozecie mowic -to bylo i juz nie wroci- ale to siedzi ci w glowie i nęka...ostatni raz pocielam sie w styczniu-dzisiaj chyba to zrobie.chociaz troche.Moze zycie mi ulży;]pozdrawiam....

kacha199222-07-2006 00:20
dużo myślalam nad moim samookaleczeniem ... chcialabym przestać się ciąć ... ale nie potrafie ... wiem że sama sobie z tym nie poradze ... mialam iść do specjalisty ... ale za bardzo się boję ... strach paraliżuje moje życie ... nie chce tak żyć ... nie chce aby żyletka nadal byla częścią mojego życia ... tak bardzo się boję :(:(:(

kara1216-07-2006 15:28
ja zaczełam się ciąc w wieku 13 lat


olaK27-06-2006 20:44
szczerze mówiąc to uważam że cięcie się nie było takie złe ...Tzn Od kąd się weydało załwarzyli to moi rodzice zaczeli mnie kontrolować...nie mogę już tego robić, nie chce ze względu na nich bo oni potwornie się tym przejeli...ale teraz kiedy codziennie sprawdzają czy nie mam nowych ran... :( Nie mogę się Ciąć ale nie umiem znaleść czegoś co by równie mnie uspokajało narazie jak jestem zdenerowana to się obiadam, , jem wszystko co mi wpadnie pod ręke potem wymiotuje...i czuję się taka pełna, a przy tym brudna ii ...straszne...ale nie umiem inaczej , nie mogę tego dłużej Ciągnąć bo jeszcze popadne w jakąś bulimię ...Samookalweczanie było jednak mimo wszystko najlepszym rozwiązaniem

noone2312-06-2006 22:26
zaczełam w wieku 16 lat... odchorowałam sie od tego dwa lata temu... nie pomoglo, to jest jak narkotyki, alkohol, raz zaczales to zawsze pozostanie twoim cieniem, masz objawy, zaczales idz to lecz!! wybaczcie ale to jest choroba.... teraz siedze i patrze na zyletke ktora lezy na stole.. nie mam pewnosci co zrobie... ale to nic nie daje.. procz trudnych pytan: 'co to za blizna?' wybaczcie, ale leczmy sie! ot co..

ilonka179-06-2006 23:29
Boze ludzie co wy tu piszecie!! tne sie od dobrych dwoch lat i to nie jest uzaleznienie(popieram ale po czesci slawka) zeby sie ciac dla szpanu to tzreba sie pir** w lep!!! ktos sie tnie bo to sposob na problemy kazdy radzi sobie w inny sposob wiec jezzeli sie tniesz ... bo masz problemu to moze czas zaczac unikac tych bedow i uczyc sie na nich!!! np zaczynajac od tego ze naet na starych mozna sie zawiesc i ze nie powinno sie bezgranicznie oddawac serca drugiej osobie bo kazdy doslownie kazdy moze cie zranic!!!!! jak cos czekam na prywatne wiadomosci :) pomyslcie nad tym bo nawet sama bozia wam nie pomoze wasze zycie jest w waszych rekach bo bog dal wam wolna wole !!!

kacha19929-06-2006 20:20
nikomu nie polecam cięcia się ... bo naprawdę trudno z tego wyjść ... to nalóg ... ja zaczęlam i nie moglam przestać ... nadal nie mogę ... :( ... ale nie czuje się chora ... cięcie się stanowi pewną uciecczkę od problemów ... chwilowe zapomnienie o nich ... ale wiem że nie jest dobre ... :(


slowak909-06-2006 14:57
Skonczie pisac ze to trzeba leczyc jak sie ktos tnie bo juz nie moge tego czytac. Ktos zaczol sie ciac bo ma problemy??? moze i ma i napewno jest czesc osob ktora robi to bo ma jakies problemy ale wiekszosc poprostu robi to zeby zwrocic na siebie uwage "dla szpanu " to robia. Tu zaden psycholog czy terapeuta czy inny psycho cos tam nie pomoze. Bylem kiedys u psychologa nie pytajcie dlaczego ale napewno nie z powodu ciecia ale mniejsza o to ale u psychologa to jest CZYSTE PRANIE MOZGU i nic wiecej wiec jesli teraz czyta to osoba ktora chce isc do psychologa to mowie ci NIE IDZ !!!!! to najgorsza rzecz jaka mozesz zrobic w zyciu.!!!!! musisz sama przestac to robic ! nie ma takiego czegos ze jestes od tego uzalezniona uzaleznienie to moze byc od szlugow albo narkotykow ale nie od CIECIA poniewaz gdy palisz szlugi albo jarasz zielsko to pierw uzalezniasz organizm od tych substancji (uzaleznienie fizyczne) a pozniej jest uzaleznienie psychiczne (ze musisz jarac) uzaleznienie nie moze byc najpierw psychiczne a . pozniej fizyczne albo samo uzaleznienie psychiczne. to tyle co chcialem napisac a teraz sie zastanowcie nad soba......pozdro.

olaK19-05-2006 20:28
...może i racja ...ale dość okrutna...:(:( może więc zadam inne pytanie: Gdzie istnieją organizacje, placówki co kolwiek organizujące terapię jeśli chodzi o Łódź?? albo gdzie szukać informacji na ten temat (bo szukając przez wyszukiwarkę nic nie znalazłam). będe wdzięczna za informację :):):):)

Anna Lissewska18-05-2006 23:47
Psychoterapeuta swoje, Wy swoje... więc po co pisać wciąż to samo?

olaK18-05-2006 22:48
Mam jedno pytnie( postaram się nie powielać tego co już zostało tutajwielokrotnie napisane) tylko prosze o obiektywną odpowiedź bez wyolbrzymiania problemu...wreszcie chciałabym czegoś obiektywnego ...nie chcę się bać chyba nie tędy droga...
Bo ja właściwie się nie tnę , tnę się to zdecydowanie za dużo powiedziane tzn...trudno to określić ale właściwie legularnie (coidziennnie) robie to dopiero od jakiś 3 miesięcy, moje rany nie są głębokie, krew leci mi tylko po parę minut, nie "tnę się" "wszędzie" a jedyniue na rękach i nogach (w porównaniu do niektórych wypowiedzi umieszczonych tutaj t właściwie nic) niestety blizn nie mogę się pozbyć pomimo stosowania różnych kremów...Czy są jakieś sposoby na to???!!! Tylko proszę bez wyolbrzymiania, bo czy ja powinnam mimo wszystko zdecydować się na psychoterapię , szczerze mówiąc chciałabym tego uniknąć ale nie jeszcze bardziej chcę z tym skończyć prubowałam kilka razy i jak na razie....Jeśli tak to gdzie właściwie znaleść taką pomoc ??...aha bo w jednym z poprzednich postów czytamy "To częste, że ktoś, kto chodzi na terapię, zwłaszcza pierwszy rok" to ile właściwie trwa taka terapia??!! moje najśmielsze oczekiwania zakładały że to maksimum miesiąc może 2!!
no i najwarzniejsze pytanie: Czy da się przez to wszystko przejść tak zeby nikt się nie zorjętował co było , jest...nawet, zwłaszcza rodzice!!! (bo o moim "problemie " jak narazie nikt nie wie czy realne jest to rzeby tak zostało??) a jeśli nie tto jak własciwie zacząc taką rozmowę??

Ulcia29-04-2006 11:12
Znam dobrze Maxte, juz nie raz mi tlumaczyla, co dało nam ciecie sie, ze jednakwarto życ itd....lubie ja bardzo....Pozdrowienia

ilonka179-04-2006 20:35
nie mam problemow tyllko szlak mnie trafi jak piszesz takie smuty poprostu strasznie zamulasz chlopcze ;/ to moze nie tu bedziemy pisac napisz mi wiad .


Hellsing7-04-2006 20:54
E, zaproblemiona jesteś.

ilonka176-04-2006 20:22
Hellsing wez sie walnij w ten pusty leb i nie pisz takich smutow bo az mnie skreca;/ ala mnie jestesidiota do kwadrat a z takimi tekstami to wylatuj na bravo girl i tam pisz o swoich problemach ;/ zalosne :/

Hellsing6-04-2006 18:43
A tak na marginesie nawiązując do samego samookaleczenia: próbowałem innych form typu biczowanko z kabla czy uderzanie pięścią ścianę itp. Czasami ze złości (gdyż jestem powiedzmy "nadpobudliwy"), czasami ze smutku żalu...

Hellsing6-04-2006 18:37
Ciekawy byłem waszej reakcji ;) Chociaż tylko jedna osoba odpowiedziała... szkoda, boście ciekawymi ludźmi...

Schizka6-04-2006 13:31
Mi wydawało się, że to tak łatwo przestać. Spróbowałam z ciekawości. tylko parę sznytków żyletką. Wtedy zaczął się mój spacer po równi pochyłej. Doszły poparzenia od żelazka, wrzącej wody...Pierwsza próba samobójcza...Znajomi wiedzą, co robię, ale nie reagują. Dla nich nie ma problemu. A ja najbardziej potrzebuję wsparcia, żeby z tym nie oszaleć. Pozdrawiam wszystkich!

ilonka176-04-2006 06:51
Hellsing jestes glupi moj pierwszy raz... to nie chdzi o to zeby cos zaczynac to jest problem z ktorym nie umieimy sobie juz sami radzic a ty piszesz to jakby na pokaz i co pocieles sie czy tylko tak pisales... nie lubie falszywych ludzi :/ pozdo dla szczerych i olewajachych sobie wszystko ludzi narka :*

Hellsing4-04-2006 22:56
Już od dawna o tym myślałem... Dziś będzie mój pierwszy raz, na żyletkę się chyba nie porwę, nóż wystarczy. Życie jest piękne, dajcie mi sznur...

Paluszek (ona)3-04-2006 22:16
Fretka7 - ja miałam tak samo... Jednak stwierdziałam że są inne sposoby rozladowania emocji... ja chodziałam na łyżwy i jedździłam pełnym pędęm dopuki nie poczułam, że już wystarczy... Nie tne się od podnad pół roku... Ale nie wiem czy po zamknięciu lodowiska wytrzymam... Trzymam kciuki za wszystkich żeby chodź próbowali z tego wyjść!! Nadzieja jest zawsze, ale nie zawszej jej widać...

Nieznany3-04-2006 18:08
Też się tnę i to coraz częściej. Każdego dnia o tym myśle, wciąż wyobrażam sobię moje podcięte żyły, widok własnej krwi tak mnie uspokaja...na chwilę. Póżniej znów mam taki mętlik w głowie, nie widzę nic tylko czerń, nie czuje nic tylko psychiczny ból...Nikt o tym nie wie. To nie próba zwrócenia na siebie uwagi, bo moich blizn nie widać. To mój krzyk, który nie zostanie usłyszany, tkwie w świecie samotności i w dużej części to ja sama go stworzyłam. Tne się by zapomnieć kim jestem - nikim - i by zapomnieć, że się tnę... Włagam nawet nie próbujcie tego robić, to jak narkotyk, powolne samobójstwo...



Schizka29-03-2006 13:09
Ja tnę się od 3 lat. Teraz minęły na początku marca. Próbowałam przestać, ale nie potrafię. Miałam przyjaciela, który miał mi pomóc, obiecał...Kontakt się urwał i zostałam sama

ah18-03-2006 12:59
Zrobiłam tak samo. Ciełam się przez 2 lata, a teraz cięcie się zastąpiłam papierosami i alkoholem.. ale nie wiem czy to jest dobre rozwiązanie często zastanawiam się co ja w ogule robię. Po co to wszystko? Kiedyś może zacznę normalnie żyć. Tylko to "kiedyś" nie wiem czy nastąpi.

Anima Vilis18-03-2006 11:59
Miałam taki sam problem... okaleczałam swoje ciało i miałam próby samobójcze... moje rany niektóre musiały być zszywane... leczyłam się u psychologa i psychiatry i to nic nie dawało... tabletki wykańczały mnie... byłam po nich śpiąca, nie mogłam się skupiać na lekcjach... pani psycholog narzucała mi pewne rzeczy, a jedynie pani psychiatra była najukochańszą z tych wszystkich ludzi osobą... po kolejnej próbie samobójczej, które się o mało dla mnie źle nie skończyła dostałam się do szpitala psychiatrycznego... po wyjściu obiecałam sobie, że już nigdy więcej tam nie wrócę! Czasami jeszcze zdażaly się okaleczenia, ale całkowicie z nich wyleczyła mnie miłość... nie żadni lekarze, czy szpital... po prostu miłość... i już nigdy nie wrócę do szpitala psychiatrycznego... samookaleczanie zamieniłam na palenie... nie wiem czy to możliwe, a teraz uspokojenie dają mi papierosy... o cięciu się zasadniczo nie myślę... chyba, że jestem zła na siebie to wtedy mam ochotę się nie raz pociąć..

ilonka1711-03-2006 20:03
ja tez sie cielam mam 17 lat i kiedys robilam to caly czas i czasami bardzo mocno... teraz zdarza mi sie to ale juz sporadycznie a po mojej wojnie ze swiatem zostaly tylko liczne blizny na lapkach.... nie da sie tak poprostu wyleczyc mi pomogl facet :) pozdro ps. jak macie jakies problemy to piszcie ja tez mimo wieu bardzo duzo przezylam :(

madosia10-03-2006 15:00
ja sie tez kiedys ciełam ale przestałam...i nie chce juz tego robic!czasami tlyko jak jest mi naprawde zle to mysle sobie ze jak tylko wroce do domu to siegne po ta ostatnia zyletke ukryta głeboko w szafce...

Anna Lissewska14-02-2006 13:04
Ile razy mam pisać, że najwyższa pora iść na psychoterapię?! Tylko tam się dowiecie, co wami kieruje, po co to robicie i nie to co myślicie, ale co nieświadomie was popycha. Bez świadomości źródeł problemu nie rozwiążecie go sami. Co najwyżej zamienicie na inny. Ale wybór należy do was.

Nieznany11-02-2006 18:43
Chlip, chlip ;(... Pocięłam sie znów... dzisiaj w nocy... Mam dziwne wahania nastrojów. Najpierw jestem wściekła na cały świat, potem sie śmieje, a następnie ryczeć mi sie chce (kolejność przypadkowa). Nie wiem co ze mną jest...

dorka13222-01-2006 20:22
Niedawni miałam problem. Chciałam tym razem rozwiązac go bez użycia żyletki. Nie udało się. Znów sięgłam po żyletkę. Nie potrafię z niej zrezygnowac, choc wiele razy się starałam!

Anna Lissewska18-01-2006 13:22
Może pora przyznać się do tego, że żaden z Ciebie wzór do naśladowania, odkryć prawdę, wtedy ilość napięcia będzie mniejsza, nie trzeba go będzie "popuszczać" z krwią.
Tak trudno rozczarować innych sobą, czy zrezygnować z takiego obrazu siebie? Wydaje się, że dalej wolisz udawać kogoś, kim nie jesteś i czerpać z tego profity,a w samotności ciąć się, gdy już dłużej nie masz siły dźwigać fałszywej maski.

naamah18-01-2006 11:51
No i pocielam sie znowu, heh, a niby powinnam byc juz dorosla i myslec dorosle, najwidoczniej ja nie chce... Kazdy mi mowi, ze trzeba byc silnym, dawac przyklad innym, wspierac ich. Moze to wszystko przez to, ze pare osob robi ze mnie wzor do nasladowania, tzn mama wzor dla siostry, przyjaciolka bierze nie za wzor dla siebie, a jakim ja moge byc wzorem- zadnym.
Najsmieszniejsze jest to, ze nie jestem glupiutka nastolatka, ktora nie wie jakie moga byc skutki ciecia sie, ja nawet wiem jakie sa tego przyczyny, mimo tego ta chwila z zyletka sam na sam daje mi duzo ulgi, splywajaca krew to symbol mojej pokuty za winy i za tych ktorym nie jestem w stanie pomoc, a ktorzy tej pomocy ode mnie oczekuja...

naamah15-01-2006 19:19
Zawsze myślalam, ze cicie sie jest dobre dla nasolatkow, glupich nastolatkow, ktorzy nie potrafia poradzic sobie ze swoimi problemami. Nie moglam zrozumiec, co oznacza samookaleczanie sie i po co wogole sie to robi.

Mam prawie 21 lat, nigdy niczego sobie nie zrobilam, nigdy, az do wtorku tydzien temu, sama nie wiem, czy bylo to tylko ciecie sie, czy chec pozbawienia sie zycia, wiem, ze moj nadgaerstek wyglada masakrycznie, z tym, ze mi sie to podoba i to mnie przeraza. Wiem, ze to nie jest wyjscie, wiem, ze mozna inaczej, ale...

ah15-01-2006 14:07
To prawda nie można się z tego samemu wyleczyć. Szukałam szczęścia w żyletce potem przyjaciólka namówiła mnie bym poszła do psychologa. Dzięki niemu jeszcze bardziej zapragnęłam ciąć się, znienawidziłam psychologówi wszystkich ludzi boję sie zaufać dlatego nikomu kto mnie zna już nic nie mówię. Jest mi bardzo trudno...

Anna Lissewska9-01-2006 22:36
Już parę razy o tym pisałam, ale powtórzę - z tego samemu się nie można wyleczyć, co najwyżej można zmienić objaw na inny (tzn. przestaniecie się ciąć, ale zaczniecie w inny sposób niszczyć siebie lub swoje życie). Samokaleczenie to TYLKO (a może AŻ) OBJAW, ale tylko znając jego przyczynę, źródło, można się z niego wyleczyć. Samemu do tego nie można dojść, stąd żaden mądry psycholog nie zada takiego głupiego pytania "jaka jest przyczyna". Od tego jest psychoterapia, by powoli (czasem trwa to kilka lat) docierać do źródła, a psychoterapeuta jest po to, by pomóc nazwać po imieniu to, czego sami nie wiecie ale na różne sposoby pokazujecie swoim zachowaniem i o czym mówicie ale nie wprost. Jak będziecie mogli mówić wprost, objaw będzie mógł zginąć. Poczytajcie artykuł w Miłość i seks FAQ "Psychika czyli odkrywanie zaginionego lądu"

elisha9-01-2006 20:36
Zaczęłam mając 13 lat... dlaczego? Nawet już nie pamiętam. Tyle prób przestania za mną. I za każdym razem, gdy myślałam, że już się wyleczyłam- problem powracał. Psycholog? Jak można iść do psychologa po pomoc, gdy się problemu nie ma? Tzn. nie licząc autoagresji. Zapyta o przyczynę, a ja jej nie znam, dziwne, ale nie pamiętam czemu akurat zdecydowałam się na ten krok. To był moment który rujnuje mnie, zżera od środka. I co zrobić? Tnę się z przerwami, gdy staram się powstrzymywać całymi dniami myślę o żyletce, o przyjemności wbijania jej w ciało... Czuje obrzydzenie do siebie, gdy patrzę na blizny, które tyle przypominają. Chcąc zapomnieć uwieczniłam złe chwile na własnym ciele... I co zrobić w takiej sytuacji, gdy chcę z tym skończyć raz na zawsze, a ciało domaga się kolejnych okaleczeń?

Aga_9-01-2006 19:41
....wczoraj znowu to zrobiłam...i żałuję, bo było już tak dobrze...ponad rok było dobrze!
Ale źle się czułam, znowu ból, i ciasno w głowie, serce pękało, i choć MAM dla kogo tego nie robić zrobiłam to...i żałuję, ale żal nic nie da...
Powiedziałam o tym chopakowi...
on chce mi pomóc! Ale jak skoro ja sama nie potrafie....
I choć z pozoru wszystko jest tak dobrze, to warto pamiętać, że "nawet w śmiechu może boleć serce", nie jest łatwo zapomnieć o czymś co daje choć chwilowe zapomnienie. "Bo tarce to co powoduje cierpienie psychiczne, i zadaje ból ciału..."Ale zadaje też ból wszystkim tym, którzy mnie kochają....
A jak o tym pamiętać?I mimo tego, ze też kocham, tonie moge dać się ponieść miłości....Bo jest dom, rodzice, którzy choć nieświadomie, zadają straszny ból psychiczny....
Myśli szaleją.... a koło dalej sie toczy...
On mi pomoze ....
warto uwierzyć, i warto spróbować...
Ale "JAK"???

i to mnie znowu dołuje, bo odp. jest prosta!
Kierować siemiłoscią

błądze....

?yletka9-12-2005 22:27
Wiecie co,spadłam na samo dno dlatego nie byłam tu przez jakiś czas.On zakochała sie w mojej przyjaciółce..nie mogę już o ty,m mówieć...Wczoraj popełniłam samobójstwo swojej duszy,czyli zabiłam tę osobę która go kochała która się cięła,któr wylewała litry łez,która nie mogła spać,której ciągle trzęsły się ręce,która nie potrafiła myśleć pozytywnie i która zaiła swoje uczucia.nic mi nie pozostałąo oprócz wiary,muszę od nowa wszystkiego się uczyć,muszę odbudować moje życie kawałek po kawałaku.Nie wiem jak będzie z cięciem,narazie nie mam ataków..Czas pokarze...Jeśli chcecie to piszcie do mnie mogę pomóc autoagresywnym tak jak jedna osoba pomogła mi.Mój mail to : cavs1@op.pl

agha9-12-2005 18:18
zaczęłam i teraz załuje, ale nie potrafie, nie moge, nie chce z tym skończyć... Zrobiłam do dopiero kilka razy i o kilka za dużo....gygy:6367432


?yletka2-12-2005 01:59
Chcę być normalna!!!Ale nigdy nie byłam...Chcę żyć tym czym mogę czyli koszykówką,którą kocham nad zycie,przyjaźniąi innymi rzezcami,a nie myślą kiedy znowu mogę sobie ulżyć...Tak bardzo pragnę miłości,tak strasznie...ale nie mogę jej dostać i muszę radzić sobie sama.Boję się każdego dnia,boje się przyszłości,odrzucenia...Chcę kochać,ale okoliczności mi nie pozwalają.TO straszna,ale po samym akcie czuje się taka spokojna,taka wyciszona,nawet mówić o tym mi jest lepiej.Jestem chora,nienormalna,mamchory umysł,tylko miłość by mogła mi pomóc,ale jej nie ma,czyli wsszystko spada na mnie i muszę sama sobie radzić.Jestem zmęczona...płaczem,rozmową,życiem...wpadnę jeszcze...

?yletka2-12-2005 01:44
On zadzwonił,czyli chłopak na którym mi zależy.Powiedziaąłm mu wszystko,trochę załuję,on powiedział że jak dalej będę to robić,to już się do mnie nie odezwei.Potrafię kłamać i to bardzo dobrze,ale nie potrafię okłamywać jego i dlatego musiałam to powiedzieć.Nie wiem jak ale muszę z tym skończyć...nie mam pojęcia jak to mogę zrobić,potrzebuję kogoś kto mnie będzie kontrolował,sprawdzał czy zegoś nie robię.przez dwa lata o tym nie mówiłam i pewnie dalej by tak było,gdyby nie pojawił się on,nie umiem mu nie mówieć chociaż myślałam że mi się uda, i powiedziałam.Dla niego samego za to że go tym obarczyłam spróbuję spróbować z tym skonczyć...nie mam pojęcia czy się uda.Mam ataki cięcia i gdy wpadnę w trans to istnieję we wszechświecie tylko ja i żyletka,mój przyjaciek polsilwer.To straszne, tak właśnie wyładowuję szmery z mojej chorej psychiki i brak miłości o którą wręcz krzyczę,ale nikt do tej pory mnie nie usłyszał.Czytam blog maxty,i zayważyłam masę podobieństwa między nami.MAm problem i boje się że sama sobie nie poradze z rozwiązaniem go...Potrzebuje...sama wiem kogo...

me_peace18-11-2005 17:58
Samookaleczanie nie jest cool. JA sama to robie choc juz kiilka razy prubowałam przestać. Trudnie jest mi się z tym uporać.

neko8-09-2005 16:21
Wow, wiec jednak mam problemy... sama sobie czasem nie wierze ze powinnam isc do psychologa, mam takie idealne zycie, tylko czemu nie jestem szczesliwa?!?!
A ciac sie nie potrafie, za bardzo sie boje, a chcialabym chociaz do tego byc zdolna, zawsze mialabym pretekst ze jednak mam problemy i satysfakcje z blizn.

lysa163-09-2005 20:37
Dobrze wiem z doświadczenia ,że samookaleczanie zaczyna się niepozornie i każdy sądzi, że jest w stanie nad tym panować a to nieprawda!! Człowiek w końcu tnie sie bo musi lecz nie umie już bez tego żyć.A przysięgam ,że wyjście z cięcia się to droga przez męki dzień po dniu. Jeśli ktoś wejdzie w to i np. tak jak ja będzie robił to przez prawie 6 miesięcy już zawsze w chwilach słabości będzie myślał o okaleczeniu się:-(.Więc jedynym sensownym wyjściem jest nie próbować tego robić bo jest wiele sposobów na rozwiązanie próblemów i to napewno nie jest cięcie.!!

Anna Lissewska30-08-2005 16:08
Stara zasada mówi: jak poznać alkoholika? Po tym, jak zapewnia, że nim nie jest. A narkomana? Mówi, że kontroluje branie. A osobę która ma głębokie problemy psychiczne?...

Nieznany26-08-2005 16:25
Nie ma Pani do końca racji.. Ja przeczytalam pewien artykuł na nastolatek.pl o dziewczyna, która sie cieła. Ja mam wiele odjazdów czasem :) Wziełam nóż i tak jak tamta robilam kreski, uznawalam ze jak zostaną ślady będzie satysfakcja. Powiedzialam o tym przyjaciółce i tniemy sie razem.Lekko żeby sie nie okaleczyć. Robimy to od 2 dni i zamierzam przestać skoro to jest tak niebezpieczne. To mi w niczym nie pomaga no moze troche ukaja smutki. Uważam ze nie ma Pani racji bo ja troche sie tne, i moja przyjaciolka a nie mamy (nie wiem czy ona na pewno nie ma ale na tyle ją znam że wiem że chyba nie) żadnych problemów lub uraazów psychicznych. Czasem myśle że może i mam... ale na pewno cięcie mi tego nie udawadnia bo nie jest tak źle. Normalna nastolatka.. Jak każdy.

Venus22-08-2005 12:49
Kontrole nad swoim życie traci się często, i trzeba sobie jakos ją odzyskać, i samookaleczanie napewno nie jest na to sposobem. Wydaje mi sie że duzo lepsza jest wizyta u psychologa, bo on z pewnością wie jak pomóc takim ludziom.
Autoagresja nie jest sposobem, jest raczej głupotą... Nie milo jest pozniej patrzec na swoje ręce pełne blizn... Przynajmniej mi sie to nie podoba... A blizny tak łatwo nie schodzą, minęly od początku mojego cięcia ze dwa lata, a blizny nadal są widoczne... Ostatnio się w ogole nie tnę... Tak mnie to ciesz... =D pozdrawiam i życzę skończenia z tym...

Anna Lissewska17-08-2005 10:56
Nikt nikogo nie „wysyła do psychiatry”. Psychiatra, psychoterapeuta to nie obóz karny, lecz osoby mogące pomóc, gdy samemu traci się kontrolę nad swoim życiem. Gdy nie radząc sobie z pewnymi uczuciami sięgacie po żyletkę i szukacie ulgi w bólu i widoku krwi, znaczy, że tę kontrolę tracicie. A czy tak dzieje się raz czy wiele razy, znaczy to samo – przychodzi taki moment, że nie umiecie poradzić sobie ze sobą i swoim życiem w zdrowszy, dojrzalszy sposób i może warto wtedy skorzystać z pomocy, zamiast niszczyć siebie. Ale to Wasze życie i Wasz wybór.

Fox.3886.14-08-2005 21:32
No dobra, zmiany w ciele, dorastanie.. dla niejednego i niejednej dorastani je jest usłane różami i takim ludziom (w ich mniemaniu) juz nic nie pozostało... hehs, moze to glupio zabrzmi, ale samookaleczenie jest gorsze niz samobojstwo - po samookaleczeniu zostaną blizny, a po smierci... raczej niewiele ;) Ja juz mam za soba, tyle dołów, mysli samobojczych i innych rzeczy, ale o samookaleczeniu nie chcialem myslec.. nie wiem czemu... ale to lepiej..

chadaa-153-08-2005 21:34
Ja sie pocięlam 2 razy żyletką na ręce nie wliczając tego że robilam sobie ślady na dloniach cyrklem na lekcji... Robiłam tak gdy mialam naprawde olbrzymiego doła i widzialam świat w bardzo pesymistycznych barwach....To byly straszne dni, czasem takie mi się zdarzaja, trwaja najczęsciej od 1-3 dni... Teraz myślę , że juz nie bede tego robic bo pozostaja blizny;/ Ale kto wie czy nie zrobie tego ponownie kiedy załapie nastepnego wielkiego doła :( I zachęcam wszystkich żeby tego nie robili.... bo na serio nie opłaca sie... lepiej wyjść na świeze powietrze, pobiegac albo powalić w poduszke;] Są różne lepsze sposoby niż robienie sobie blizn zgodzicie sie ze mną?;]

Monika862-08-2005 11:34
Dwa lata temu chyba pierwszy raz się pocięłam, ale nie żyletką tak jak większość- były to nożyczki, akurat pod ręką. Z początku cięłam się często, prawie zawsze jak pokłóciłam sie z mamą, a kłócę się codziennie. Później miałam jakieś kilka miesięcy przerwy. Pewnego dnia była znowu wielka kłótnia i znowu to zrobiłam. Pocięłam się dość głęboko. Jak spojrzałam na rany to chciałam znowu to zrobić, bo czułam wielkie obrzydzenie do siebie samej, do tego co zrobiłam. Jak narazie przestałam sie ciąć, chociaż czasami łapie za coś ostrego. Jak już się tnę to tylko po ręce, nie mam odwagi gdzie indziej, bo brzydzą mnie rany. Czy problem autoagresji mnie też jeszcze dotyczy, bo przecież nie robię tego cały czas? Kiedys chciałam iść do lekarza, ale stwierdziłam, że nie pójdę, że nie mam żadnego problemu. Proszę o odpowiedź.

sistersiak28-07-2005 00:19
aj :/ moje kolezanki sie ciely ale to bylo jendorazowe chociaz do tej pory mamy po tym zle wspomninia ja jako ich przyjaciolka a one same w sobie i szcezgulnie jedna jak widziala jakie zalamanie ja wtedy przezylam :/

RULEZka22-07-2005 15:13
Wiecie co? Ktoś mówił, że do wyjścia z tego nałogu potrzeba duuuuuuuuuuuużo czasu. Mi wystarczyło kilka dni. A może mi się wydaje, ze z tym skończyłam. Wiem, że na pewno już tego nie zrobię. Nadal jak patrzę na żyletkę to chcę ją wtopić w ciało, ale teraz już przynajmniej sięgam wyobraźnią dalej niż minutę do przodu. Teraz już sięgam o wiele dalej. I wiem co będzie później. Na ciele blizny i znamiona i jak ja będę wyglądać?! Już polubiłam moje niedoskonałe ciało! Dzięki wszystkim którzy pisali tu swoje arty:to po części wasza zasługa. Pewnie niektórzy saobie pomyślą, co za idiotka pewnie tylko kłamała że ma problem z autoagresją. Nie ludzie! Uwierzcie mi z tego da sie wyjść wystarczy dużo dobrych chęci i trochę optymizu! POZDRO! :*

sweet_lady22-07-2005 13:11
Moim zdaniem to nie jest problem psychiczny tak do końca... Wielu moich znajomych się tnie i jakos żaden z nich nie wydaje się nie normalny... To jest chwila moment u wiekszości... Chwila w której nie mają komu powierzyć swoich problemów... Oni sa bezsilni, uważają, ze to jest wyjście z sytuacji... Takich ludzi trzeba zrozumieć i wspierać... a nie wysyłać do psychiatry... Przy nich trzeba, być i rozmawiac... Tak przynajmniej twierdzą sami Ci, co sie pocieli kiedyś.. Pozdro:*

RULEZka19-07-2005 18:59
Ktoś powiedział, że patrząc na pociętą rękę nie czuje brzydzenia czy żalu. Ja czuję się zupełnie przeciwnie czuję obrzydzenie tak samo jak przed cięciem. Nienawidze swojego ciała jest takie niedoskonałe i pełne wad. Nienawidzę....

Venus15-07-2005 11:06
Autoagresja.... wydaje mi sie że czasem każdy ma ochote to zrobic, ale nie zawsze ma na to odwage... mi starczyło...i teraz żałuję, bo mam tyle blizn... ale to mi pomagało, przez jedna chwilke o niczym innym nie myslalam, to mi dawalo odetchnąc.... i teraz niby z tym skończyłam... nie tnę sie od miesiąca gdzies, ale ja czuje ze to sie nie skończy juz, wiem ze kiedys do tego wróce, bo juz mialam takie chwile kiedy sie nie cielam przez miesiac czy dwa, a pozniej znów.... zawsze to bede pamietala, te chwile jak krew splywala po ręce, i ta niesamowita ulga....

Nieznany13-07-2005 17:38
ja próbowałam z tym skończyć... miesiąc bez żadnej sznyty... ŻEDNEJ. i wtedy moje koleżanki powiedziały to mojej wychowawczyni... miliony rozmów z pedagogiem i obniżone sprawowanie...
a że jestem szkolnym prymusem siłą woli musiałam skończyć. To wszystko wina mojego ojca, któremu się nie podobał mój chłopak 2 lata starszy (ale wyglądał doroślej) po prostu zadzwonił do jego rodziców (a są jego znajomymi) i grzecznie poprosił o urwanie kontaktów między jego córeczką a ich synkiem, potem doszły jeszcze durne plotki na temat mojej wysokiej średniej, wyzwiska, zabieranie telefonu itp...
zrobiłam to naście razy, nie wiem nawet czy tego żałuję... ostatecznie wszyscy zapomnieli, na świadectwie miałam wzorowe, a ojciec już się tak nie interesuje moimi sprawami.
a Ja nauczyłam się walczyć z uczuciami...
i nie okazuję ich - nie mam przyjaciółki i nawet nie jest mi potrzebna, nie mówię "lubię" "nie lubię" "kocham" itp. te słowa skreśliłam z mojego słownika... CO NAS NIE ZABIJA TO NAS
WZMACNIA!
nikogo do tego nie zachęcam bo to się matematycznie nie opłaca... (pomijam fakt wewnętrznej ulgi).

NinEtyNiNe11-07-2005 21:53
Strasznie głośno jest teraz o autoagresji, o kaleczeniu swojego ciała. Kiedy ja pierwszy raz złapałam z nóż nie słyszałam nawet o terminie "AUTOAGRESJA". Pociełam sie wtedy nożem takim małym ostrym na lewej ręce. I poczułam dziwną ulgę. Rano jak sie obudziłam i spojrzałam na swoją ręke nie wierzyłam, że zrobiłam sobie takie rany, szczerze mówiąc byłam w szoku. Nie pokazaywałam tej ręki przez dłuższy czas, wstydziałm sie swojego zachowania, nie byłam z tego dumna bo szczerze mówiąc chyba nie ma do tego powodów. Później ciełam sie dosyć często ale ręce dalej zakrywałam, ostrze kierowałm na żyły ale chyba tak napawrde nigdy nie miałam zamiaru sie zabić. Wyobrażałam sobie moich rodziców, bliskich koleżanki, kolegów nad moim grobem i doszłam do wniosku żę nie moge wyrządzić im takie krzywdy. Anna Lissewska pisze:Tak naprawdę, to ktoś taki i tak nie posłucha, albo posłucha i dalej będzie się ciąć. To równie bez szans jak w przypadku narkomana
Moim zdaniem nie do końca to prawda. Można wyjśc z tego bez pomocy terapeuty, oczywiście nie uważam że nie mają oni uczuć, ale nikt nie powie mi że każdego pacjęta traktują tak samo. Przyjdzie do nich dziewczyna która ma 14-15 lat i pokaże szntyt na rękach psycholog jej powie że to taka moda. Maxta ma tu świętą racje. Najlepiej znają nas nasi bliscy to oni znami są najbliżej nawet czasami my o tym nie wiemy, starają sie nam pomóc czasem lecz często nie wiedzą jak. Wyszłam z tego dzięki mojemu wspaniałemu cchłopakowi, bo dla osoby którą sie kocha jest sie wstanie zrobić WSZYSTKO. Świat naparwde jest dziwny, i bywa cholernie zaskakujący ale napawrde żyje sie o wiele lepiej bez żyletki, noża , szkła i wsyztskich innych ostrych narzędzi! Wiem że nie każdy na swojej drodze spotyka miłośc która pozwala mu pokonać takie trudności, no ale kurczę kto powiedział że bedzie łatwo i przyjemnie.I nie mówcie że mi jest już łatwo mówić bo nie tnę sie i mam wspaniałego chłopaka. teraz też czasmai jest nieciekawie bo nie zawsze jest tak wspaniale jakby sie to komuś wydawało myslałm już kilka reazy o nozu ale poiwiedziałam sobie NIE bo nie chce go stracic z własnej głupoty wole sie wypłakać porządnie i mi przejdzie czasami to napawrde pomaga. Do olci_cch jak chcesz bardzo chętnie pogdadam z toba możesz spokojnie walić na gg 5477092. Ale sie rozpisałam pewbie nikt tego nie przeczyta :) pozdrawiam :)

olcia_cch11-07-2005 19:01
Ja mam ten problem od jakiegoś roku:( a wszystko sie zaczeło do tego że rodzina(dalsze ciotki itp) zaczeli mi wmawiac ze to przezemnie moja matka zmarła;( mialam wtedy zaledwie 5 lat! spoczatku niesluchalam ich ale jak mi tak gadali raz, drugi i trzeci to zaczelam wierzyc ze to przezemnie;( Pozniej doszla jeszcze niemila sytuacja w domu i ... nieszczesliwa milosc!! bardzo nieszczesliwa bo pierwsza:( z poczatku sobie z tym radzilam ale po miesiacu jusz niemoglam! chodzilam jakbym byla w innym swiecie... ktoregos wieczora zostałam sama w domu i siegnełam po żyletke... w sumie to niewiem czy siegalam po nia z mysla zeby sie zabic czy moze zeby zobaczyc czy to boli. ale wiem ze mi pomoglo. wiem ze to glupie ale poczulam sie lepiej! za jakis czas w szkole mialam ostra jazde i znow w domu nieciekawie... wtedy bylam pewna ze chce sie zabic poprostu chialam skonczyc z tym wszystkim, mialam dosyc ciaglych klutni i obelg!!! znalazlam sie w szpitalu, stracilam ponad 1.5 litra krwi!! oczywiscie dostalam skierowanie go psychiatry... niepomoglo! teraz za kazdym razem gdy jusz psycha mi siada siegam po żyletke:( chcialabym moc sie od tego uwolnic ... ale nieumiem. wszyscy mi groza ze jesli jescze raz to zrobie to jusz mnie nieznaja a ja wtedy jeszcze bardziej chce... mialam chlopaka ale sam niewytrzymal i sie zalamal(nic sobie nie zrobil)! Szukam pomocy ale boje sie boje sie wrucic do tej szrej zeczywistosci... co mam robic??:( Z góry DZIA!!!

rybunia650011-07-2005 12:25
Łysa mam prośbe mogłabyś w jakiś sposób pdac swojego e-miala albo cokolwiek bo chciałabym z Tobą pogadac.Wydaje mi sie ze ty możesz mi pomóc! Daj jakoś znać.Rybka.Pozdówki:*

rybunia650011-07-2005 12:15
Mam prośbe.Mam koleżankę która robi to ciodziennie, zamkneła sie w sobie, mówi ze nie potrzebuje pomocy.Błagam jeżeli ktokolwiek wie jak moge jej pomóc to błagam dajcie znać bo boje sie że ona brnie w to głębiej i głębiej.Napisałam o niej arta ale ukaze sie on dopiero później.Błagam ona naparwde potrzebuje pomocy choć ta pomoc odrzuca!.Dzięki z góry!.:*

lysa167-07-2005 13:56
Pisze to będąc już po drugiej stronie.Stronie wygranej.Choć przyznaję zwycięstwo to nie wszytsko trzeba umieć obchodzic sie ze swoim zwycięstwem.Z cięciem jest tak,że zanika na moment gdy jest nam dobrze gdy jetsesmy szcześliwi ale gdy tylko cos się nam posypie wraca i potrafi mocno zranić nas i ludzi którzy walczą z nami.tak naprawdę wieć jeśli raz się zaczęło nigdy sie nei skonczy mozemy tylko to w sobie schować i próbowac nei szukać.

bez-imienna28-06-2005 10:52
hmm. jedni roba na pokazi inni zeby sobie ulzyc..ja napewno nie robie tego dla pokazówy.. bo to nie miałoo by sensu a keidy patrze na swoją reke czuje sie dobrze.. nie patrze z obrzydzeniejm mna to co zorbiłam...i wiem ze to jest choroba.. także nazywana autoagresja.. chce isc do sychiaztry bez powodu powiedzienia o tmy mamie ale sa same niepubliczne czyli płatne (w moim miejscie)

Cure6_6_625-06-2005 21:43
Tak,samookaleczanie,skąd ja to znam?Ale niektórzy faktycznie robią to na pokaz... Ja piszę o tym,bo skończyłem... I jedno wielkie gówno! Żyję w niepatologicznej rodzinie, mam dziewczynę-zyskałem prawdziwą miłość,dla której warto żyć i... Co z tego? Co mi to daje,skoro nie potrafię normalnie funkcjonować w tym świecie,nie umiem wykonywać swoich podstawowych obowiązków,nie potrafię żyć?Pewnie swoją biernością i apatią zniszczę Tą,którą kocham a dla której chę jak najlepiej i rozpieprzę wszystko,co jakoś osiągnąłem... Chcę żyć inaczej,ale nie potrafię,chociaż tak bardzo chcę...To jednak nigdy nie odchodzi,można to uśpić,ale nie zabić,a gdy już wszystko jest pięknie powraca w najgorszym momencie i obraca wszystko w pył.Pewnie znów czeka mnie wycieczka po grani życia i śmierci jak kiedyś...Mam nadzieję,że jeśli tak się stanie tym razem spadnę na właściwą stronę.

maxta11-06-2005 21:07
Bardzo bym chciała byc normalną, zdrową dziewczyną :(
Ale coś mi to nie wychodzi, mam nadzijeję jednak, ze kiedyś taka będę...

Anna Lissewska11-06-2005 18:35
Być może tak bardzo chcesz być inna i wyjątkowa, że udowodnisz, iż NA CIEBIE terapia nie działa (udowodnić to jest łatwo). Jest wielu takich, którzy dla poczucia wyjątkowości gotowi są poświecić nawet życie i zdrowie. Życzę Ci, byś stała się zwyczajną, zdrową dziewczyną.

maxta11-06-2005 10:42
Hmmm, jeśli chodzi o mnie to terapia składa się z 20 spotkań, czyli ok3 miesięcy, a nie roku... Ale to tylko taka ciekawostka.
A tak na marginesie to wcale mi nie przeszkadza to że uwaga nie jest skupiona na mnie. Raczej wolę słuchać innych, niż mówić o sobie. I tak nikt tego nie rozumie. I proszę nie mówić, że jest inaczej, bo to ja czuję.
Nie wiem, może jestem inna. Ale ja i tak nie wierzę, że to coś daje. Może innym tak... Zresztą 1/3 spotkań już za mną. Napisze wam czy coś dało jak to wreszcie się skończy!!! :)

Anna Lissewska11-06-2005 09:55
To częste, że ktoś, kto chodzi na terapię, zwłaszcza pierwszy rok, uważa że nic mu to nie daje, tymczasem zmiany zachodzą niepostrzeżenie i dopiero na koniec leczenia je zauważy. Bunt wobec dorosłych (a terapeuta jest ich przedstawicielem) sprawia, że przekłada się to na opór w terapii i niechęć do zobaczenia zmian, a także wzięcia odpowiedzialności za swoje leczenie. Terapia grupowa to bardzo dobre rozwiązanie dla młodej osoby, ale w jej trakcie musisz się pogodzić z tym, że uwaga nie jest skierowana wyłącznie na Ciebie i że terapeuta i grupa nic za Ciebie nie zrobią (gdy przekroczysz to w swoich emocjach, to już połowa sukcesu i ogromna zmiana w psychice). Odpowiedzialność za terapię leży po obu stronach. Jednak często wpadacie ze skrajności w skrajność - albo oczekujecie, że ktoś się do Was przedrze i uleczy mimo Waszej niechęci i bierności, albo że musicie poradzić sobie sami (co robicie też w swoim życiu i tylko powielacie na terapii). Każda z tych opcji jest błędna - terapeuta jest niezbędny, ale może tylko pomóc osobie, która sama chce pracować na grupie, czy w indywidualnej terapii: mówić otwarcie co myśli i czuje i myśleć samodzielnie. I warto wytrwać w terapii mimo niechęci (co nie oznacza zaciskania zębów tylko rozmowę o swoim oporze z terapeutą) i choć trochę wierzyć, że to działa.

maxta10-06-2005 15:27
a ja byłam najpierw u psychologa- beznadzieja. Teraz chodze na terapie grupową, mi to nic nie daje, chodze dla świętego spokoju. I zrozumiałam, że jeśli sama sobie nie pomogę to nikt inny tego nie zrobi. Życzę wam żebyście otrzymali profesjonalną pomoc która wam naprawdę pomoze.

Anna Lissewska10-06-2005 00:05
Każda

Pawe?*9-06-2005 16:10
Czy każda osoba, która się tnie wymaga pomocy psychoterapeuty czy też można z tego wyjść samemu?

Ulcia28-04-2005 18:26
Ehhh...niestety usunieto mój artykul, nie wiem czemu, mozedlatego, ze napisalam, ze chcesie zabic, nie wiem...mogli go zostawic.....ehhh.....

Ulcia28-04-2005 18:25
Mam na imie Ula, pisalam w tym dziele "żyje w świeci kri, gdzie rządi zyletka"....moój blog
www.cytrynka.blog.onet.pl
dos zlo do tego ze tne cale cialo....a bylam pewna ze skoncze tylko na reku...;( dobrze wiem, co czuje taka osoba, dobrze wiem jak ciezko....mysli samobojcze goszcza juz codziennie w mojej glowie...;(
trzymaj sie.....

ah19-04-2005 17:02
Choroby autoimmunologiczne, zwane autoagresywnymi, powstają w wyniku uczulenia układu odporności na własne tkanki. Zaczyna on traktować własne tkanki jako coś obcego i niszczy je.

Anna Lissewska19-04-2005 13:18
Jeśli to ja jestem tą panią psycholog, którą miało zatkać, to wyjaśniam, że po pierwsze nie jestem psychologiem tylko psychoterapeutą, po drugie nie opiekuję się tym działem, więc nie śledzę wypowiedzi, czasem tylko jestem przez redakcję proszona o komentarz.
Gothiko - masz rację, dobra psychoterapia często jest tylko za pieniądze, ale zostało jeszcze kilka placówek w tym kraju pomagających za darmo - służę pomocą w znalezieniu takowych w konkretnym mieście. I to kolejny problem - osoby z małych miejscowości mają utrudniony dostęp do wykwalifikowanych psychoterapeutów, a opór przed leczeniem może być na tyle duży, że pokonywanie odległości do najbliższego miasta staje się niemożliwe. Niestety - terapia jest tylko dla tych, którzy naprawdę chcą się leczyć. Pozostali będą nadal uciekać od swoich problemów w "łatwiejszy" sposób ich rozwiązywania, czyli w nałóg. Niestety ulga jest chwilowa, a niszczenie siebie postępuje. I wiem, że to nie takie łatwe! Osoby, które mają duże problemy, skłonne są myśleć (by czuć się wyjątkowymi), że inni nie mają o tym pojęcia - żyją na tym świecie miło, łatwo i przyjemnie. Większość niestety NIE.


monisia240314-04-2005 17:03
ciąć, to się nie tnę, ale robię sobie jak najgłębsze sznyty cyrklem...koleżanki mówią, że mam iść do psychologa, bo to sie moze dla mnie zle skonczyc, a ja nie wiem, co mam robic...probowalam przestac, ale nie moge...nie wiem czemu...

Gothika13-04-2005 19:59
jestem ciekawa dlaczego pani psycholog nie odpowiada na mego posta?czyzby ja troszeczke zatkalo? a moze ja jestem typem czlowieka na marginesie i naleze do tzw.ciezkich i nieuleczalnych przypadkow?=(

nisa12-04-2005 19:45
Gothika: ja jestem w bardzo podobnej sytuacji..tylko ze mnie nie pilnuja bo nie wiedzą co sobie robie.i moje zycie tez nie ma sensu.ja tylko przeszkadzam innym. czuje sie podobnie jak ty.
do niczego...
tylko ze ja to robie kiedy jest mi bardzo zle,jak sie wkurze czy mam wiekszego dola. chodze do psychologa ale on o tym nie wie!
pozdro...

maxta11-04-2005 21:15
gothika, może chcesz poklikać ze mną? podaje ci maila jeśli chcesz to napisz
marcia_hh@o2.pl
pozdro

Gothika11-04-2005 19:35
maxta przytulanie mi nie pomoze...ech wlasnie mialam przykra rozmowe z matka
nigdy sie nie zrozumiemy...
po prostu
po prostu nie mam checi do zycia
that's all

maxta11-04-2005 15:22
gothiko:
mogę powiedzieć tylko tule <przytul>
i jstem bardzo ciekawa jak pani psycholog to skomentuje...?

Gothika11-04-2005 15:03
Wszystko wydaje sie pani takie latwe i proste a tylko osoby ktore to robia wiedza jak jest ciezka! dla pani to jest takie proste :isc do psychologa,psychiatry,terapeuty
a pieniazki skad?
mysli pani ze kazdego na to stac?kiedys dzwonilam do psychologow i pytalam sie po ile sa wizyty, okazalo sie ze po 60 zlote jedna
a gdybym powiedziala dla mamusi zeby mi dala 60 zlote na jedna wizyte u pani psycholog bo sie tne to by mnie wysmiala :/
i by inaczej sprawe rozwiazala
przypierniczylaby mi kilka razy kablem w tylek i tyle bym miala z tych pani rad!
zaczelam sie ciac rok temu,z glupiego powodu
chcialam pokazac dla przyjaciolki,ktora sie ciela ze mozna z tym skonczyc
sama sie pocielam 11 sznytow
bylo to idiotyczne z mojej strony bo sama wpadlam to
polubilam widok krwi
pokochalam moja krew i ten bol
bylam i jestem dumna ze swoich sznytow
hm... jakby tu tak ladnie powiedziec
...
oczywiscie mam problemy kto ich nie ma? przestalam o nich mowic dla kogokolwiek,i tak to nikogo nie obchodzi
powiedz "nie martw sie" na odczep sie...
moi rodzice sa rozwiedzeni
znalezli sobie swoje polowki
z ojcem widze sie co 3 tygodnie i tylko on mnie akceptuje
akceptuje to ze sie ubieram na czarno i slucham ostrzejszej muzyki
mieszkam w malej wiosce i dla wszystkich zawsze przeszkadzala moja "innosc"
w szkole bylam wyzywana na korytarzach,bita i wysmiewana
balam sie wychodzic z domu
moi znajomi sie ode mnie odwrocili
w tej chwili mam tylko jedna przyjaciolka,ktora choruje na bulimie, ona jezdzi do psychologa bo ja na to stac
mnie nie stac
nie naleze do bogatej rodziny poza tym mam problemy z matka
juz raz przylapala mnie na cieciu sie i od tamtej pory mnie pilnuje
denerwuje mnie to strasznie bo ja chce
chce!
tesknie do tego zeby sie ciac
ciagle to sobie wyobrazam
wyobrazam sobie co zrobie gdy pojde juz do innej szkoly kiedy bede pelnoletnia i matka nic nie bedzie mogla mi zabronic
a jezeli nadal bedzie mnie tak pilnowac to uciekne i zaczne cpac
nie widze sensu zycia
moje narodzenie to wielka pomylka
\nikomu nie jestem potrzebna chyba ze trzeba napisac jakies wypracowanie lub jakos pomoc
nie ma szczescia dla mnie
nie ma milosci
nie ma niczego
tylko krew i smierc

bello10-04-2005 01:00
Wiecie... nie wieżę w moc psychologów... z ciemnych czeluści myśli samobóczych, autoagresji, krwi oraz żyletki wyciągnął mnie przyjaciel!! I to oni są naszym największym pocieszeniem i tylko oni mogą w tmy naprawde pomóc... W ucieczce od autoagresji pomogło mi też wygadanie... znajdzcie sobie tatkiego kogoś.. to naprawde pomoże.. a jeżeli nie macie nikogo takeigo.. to napiszcei do mnie lex_xel@o2.pl

wandalka9-04-2005 14:45
mhh...ja mam problem samookaleczania się zaczeło sie odkad zaczełam brać narkotyki teraz jestem czysta ale dalej się tne dosyć czesto sie to powtarza chcem juz z tym skonczyc ale jak...? chodze do monaru i moj psychoterapeuta to widzial no ale nic nie zrobil

marza0079-04-2005 13:42
Mam chlopaka ma 25 lat !! w mlodości się ciąl - nie wiem dlaczego ,bo nigdy nie chcial o tym mowić !! Teraż jest w szpitalu..po latach krzywdzenia samego siebie są tego konsekwencje :( Nie wiem czy bedzie w pelni sprawny :( Dlatego mówię wam _DOSC przestańcie sie krzywdzić...bo krzywdzicie też bliskich..to jest jak bledne kolo..:(
trzeba je w końcu przerwać...

aska19859-04-2005 00:35
Powiem wa tylko jedno nie jest łatwo przestac się ciąć> ja najprawdopodobniej niegdy nie przestane tego robić. Pierwszy raz pocielam sie w 2 kl liceum-zła sytuacja w rodzinie i takie tam. Kolejny raz był po gwalcie i już poźniej polecialo. Conajmniej przez pół roku codziennie przybywalo mi sznyt. Każdy pretekst byl dobry ale postanowilam z tym skonczyc. Udalo sie ale na krotko.Po kilku miesiacach przerwy znowu to zrobilam. Tym razem tylko raz. Minelo kilka miesięcy i teraz znowu to robie. Juz 2 tydzień. Przyczyną tego jest rozstanie z osobą do której poczulam cos pierwszy raz w życiu, potrafilam nawet dla niej przestac ćpac. Ale nie poruszajmy tutaj tego wątku wiec mysle ze nie da sie tak po prostu przestać. Predzej czy później wraca się do tego niestety....

Pattusia8-04-2005 09:30
Hm... ja chciałam coś w tym temacie napisać. Wiem co oznacza okaleczać się... Robiłam to przez... niecałe dwa lata, ale przestałam. Umiałam przestać, teraz się nie tnę. Nie potrzebowałam pomocy psychologa czy...psychiatry! I nie jestem też chora psychicznie. Cięłam się... heh... z powodu (można by rzec) problemów miłosnych. Kochałam byłego chłopaka, ale już nic nie dało się zrobić. Ulgę w bólu i cierpieniu czułam podczas okaleczania się, ale nie w celu skończenia ze sobą. Czułam ukojenie... i nawet nie czułam bólu fizycznego, jak się cięłam. Nikomu o tym nie mówiłam, bo nie czułam takiej potrzeby spowiadania się z tego. Nie szukałam pomocy... Nikt o tym nie wiedział. Nie chciałam, żeby nagle ludzie zaczęli się mną przejmować, bo nie potrzebowałam tego. Chciałam być jak najbardziej samotna. Ale w końcu przestałam się ciąć... Chciałam żyć dalej bez blizn.. (Ale nadal je mam). Ten chłopak... powiedział, ze mnie nadal kocha i chce być ze mną... Jesteśmy razem. Już się nie tnę... od dłuższego czasu. I nie czuję takiej potrzeby. Tak więc... nie wszyscy potrzebują tej pomocy specjalisty, ale...masz rację... Są takie osoby, które bez tej pomocy sobie nie poradzą...

Fugi7-04-2005 22:22
Do agusiaczek6:
Mam dla Ciebie taka propozycje... wyobraz sobie sytuacje ze Twoja najlepsza przyjaciolka okazlala sie slaba i popelnila samobojstwo, jak bys sie wtedy poczula? A i czy Twoje przyjaciółki wiedza o tym ze sie tniesz, a jak wiedza to nie reaguja na to wogole?

ah6-04-2005 20:17
wiecie jak tak rozmawiam z moja kumpela to zauwarzylam ze ona nie ma uczuc wyplynely z niej. juz nie mam pojecia jak do niej dotrzec pomurzcie ja nie chce zeby ona tak byla do konca zycia ............

agusiaczek66-04-2005 18:20
Do ah:
Ja tez podciełam sobie rzyły, niedalej niz tydzien temu. A powodem byly problemy i złamane serce:( tak naprawde to bardziej to drugie...samobojstwo jest dowodem słabosci, a ja nie boje sie przyznac ze jestem słaba psychicznie:9 rodzina mnie ciagle poniza, wytyka mnie palcami, uwaza ze niepotrzebnie sie urodzilam ze przeszkadzam im. chłopak mnie rzucił...chlopka ktorego kochalam całym moim sercem. Potem patrzylam jak czarna krew cieknie z moich rzył...i pomyslalam o przyjaciolkach. zatrzymalam proces umierania...jednak wiem, ze predzej czy pozniej to zrobie, i nie bede patrzec na nic. poprostu niechce zyc w swiecie w ktorym nie ejstem potrzebna nikomu, a taka juz jestem ze lubie sie czuc potrzebna i otoczona miłoscia. a z tych tez powodow...niezle potrafilam sie okaleczyc..ludzie gadali ze ze mna cos nie tak i ich nie sluchalam...poprostu nie dbam o opinie innych. to moje marne zycie...ktore niepowinno istniec, bo sensem w nim, byla i jest miłosc ktorej nikt mi nien chce dac.

ulu?6-04-2005 17:36
ja też nie wiem co w tym takiego zabawnego... (jej) sama nie wiem... i też nie wiem jak można znaleźć bezpieczeństwo i miłość w żyletce.

maxta5-04-2005 19:27
A więc odpowiedź dla "ah" : ja zdaję sobie sprawę z tego co robie, wiem jak to się może skończyć, ale autoagresja daje mi poczucie bezpieczeństwa, ciepła i miłości dlatego nie potrafię z tego tak łatwo zrezygnować... wiem, że możecie tego nie zroumieć, ale właśnie tak jest

a odp do "uluś" : ty się bawisz w ciencie się, dla mnie jest to śmieszne, nie wiem co w tym zabawnego...

ulu?5-04-2005 13:12
"Cięcie się jest tylko objawem skrywającym głębsze problemy psychiczne." to nie jest zawsze prawda! ja się samookaleczam (nie jakoś drastycznie ;P) dlatego że sprawia mi to przyjemmość...nie dlatego żeby ktoś zwrucił uwagę, problemów to ja nie mam wogóle. może to masochizm? wątpię, bo uważam się za osobę względnie normalną... a jak nawet mam jakiś kłopot do rozwiązania to wtedy się nie tne... to takie zajecie jak mi się nudzi :) ciekawa jestem co na to inni

ah5-04-2005 09:41
Moim zdaniem ty Maxta robisz to bo taka jest moda moda nie moda może naprawde masz problemy z psychiką ale moja hmm ... koleżanka też zaczeła się ciąć... lecz nie wiem dlaczego. Kilka lat temu ja popadłam w cięcie i teraz wiem że to było pod wpływem mody bo nie miałam żadnych problemów psychologicznych, a całkiem niedawno podciełam sobie żyły lecz z innego powodu poprostu chciałam umżeć ale jak widać teraz pisze na tym forum i dalej żyje ale to inna historia. No więc od tego czasu jak sobie podciełam żyły moja koleżanka zaczeła nałogowo się ciąć... sama siebie wyniszcza kiedyś pewnie dojdzie do tego że się uśmierci. Ja okaleczałam się lecz mam silną wolę i wyszłam z tego po roku się nie ciełam, a osoby takie jak ty Maxta i moja koleżanka i wiele ,wiele innych osób które się z tym męczą nie potrafią z tego dołka psychicznego wyjść. Musicie wreszcie przejżeć na oczy i zrozumieć że wyniszczacie się psychicznie i fizycznie. Ja wpadałam w wiele nałogów poczynając od cięcia sobie dla przyjemności żył, picia alkoholu i odurzania się narkotykami po palenie tytoniu. Lecz wyszłam z nich wszystkich zawsze nie mijam nawet rok a ja zapzestałan z poszczegulnymi nałogami. Lecz to co zrobiłam niedawno tnz cięcie żył to było naprawde załamanie psychiczne rodzice mnie wykończyli psychicznie i jak dopadłam żyletkę to ... byłam wtedy w amoku nie pamiętałam co się ze mną w ogule działo i dlatego się podciełam. lecz to nasprawde długa historia jak wczesniej pisałam nie będę już więcej pisać bo zaczynam wypisywać bzdóry ...

Idril4-04-2005 14:01
Ja Ci się nie dziwię, też się cięłam.
Pomógł mi przyjaciel, ale ja w każdej chwili ma świadomość, że problem może wrócić.
To nie jest żadna moda - to ucieczka.

Nieznany2-04-2005 20:57
Maxta- Tego typu terapie łączą ze sobą zarówno leczenie u psychologa, a wiec dotarcie do głebi problemu a nastepnie proba lub pomoc w jego rozawiazaniu, jednak najpierw nastepuje leczenie farmakologiczne, stad te skierowanie do psychologa. Leki maja uspokoic, ze tak to ujme, a dopiero wtedy nastepuje kolejna faza- jak juz wczesniej wspomnailem psychoterapia. Fakt nie zawsze tak jest, jednak w ciezszych przypadkach to rzecz normalna. Nie przejmuj sie tym iz poslal Ciebie do.. To nic nadzwyczajnego a juz napewno nie powod byc rezygnowala z tego typu pomocy. A co do tej ,,mody" no cóż widocznie trafilas na kiepskiego psychologa, ale jak sama piszerz mieszkasz w dosc małym miasteczku.. Jednak mimo wszytko nie powinnas rezygnowac..

Pozdrawaim

maxta1-04-2005 07:25
Mieszkam w dość małym mieście. Jest tylko jedna poradnia, która przyjmuje pacjentów na koszt państwa- to ta w której byłam.
A na prywatne leczenie mnie nie stać.
Na forach internetowych nie szukam pomocy. Raczej potrzebuję się wygadać. Nie dusić tego co jest we mnie. A napisałam to tutaj, bo moje otoczenie żadko kiedy mnie rozumie.
I chyba ma pani rację- wybieram prostą drogę. Czasem ludzie przyjmują los takim jaki jest. Nie próbują nic zmieniać. Pogodziłam się z tym jak jest. I jest mi tak dobrze. Nie chcę nic zmieniać.

Anna Lissewska31-03-2005 11:25
Pomocy, jak wszystkiego, należy szukać uważnie. Nie każdy psycholog jest psychoterapeutą, psychoterapeuci są różni, zarówno pod względem doświadczenia i wyszkolenia, jak i szkoły psychoterapeutycznej, z których jedna jest bardziej, druga mniej skuteczna przy leczeniu danego zaburzenia. Pierwsza porażka w szukaniu pomocy jest jedynie sygnałem, że trzeba szukać dalej i bardziej się do tego przyłożyć (np. zasięgnąć języka u kogoś, kto się na tym zna), niestety na ogół jest wygodnym pretekstem, by pomocy nie szukać i nadal nie rozwiązywać swojego problemu tylko go „rozgrywać”. Takim pretekstem jest też szybkie rozczarowywanie się osobą terapeuty czy w ogóle terapią. Przy nałogach, jakim jest samokaleczenie, to niestety częsty scenariusz – osoba potrzebująca pomocy, dopóki sama w sobie nie znajdzie głębokiej motywacji do leczenia, która pozwoliłaby pokonać opory i zewnętrzne niedogodności (które też tak naprawdę są wyrazem wewnętrznego oporu), wybierze łatwiejszą, destrukcyjną drogę – nałóg i pozorne ruchy, np. szukanie pomocy na forach internetowych. Rzeczywistą pomocą w tym wypadku może być tylko długoterminowa, intensywna psychoterapia w relacji z tym samym terapeutą, sięgająca w głąb psychiki.

maxta31-03-2005 07:41
I jeszcze jedno, piszesz, że to wejście w dorosłość tak przytłacza młodych ludzi. Nie mnie, bo ja zawsze musiłam być dorosła. Jedyn słowem moi rodzice byli zbyt zajęci sobą, żeby myśleć o mnie.

maxta31-03-2005 07:39
Miło mi, że odwołaliście się w tym artykule do moich notek :)
Piszesz, żeby szukać pomocy... Ja jej szukałam i zawiodłam się. Poszłam psychologa, który powiedział mi, że cięcie się to dziś moda :/ Na koniec wizyty odesłał mnie do psychiatry. Ale nie pójdę do niego. Mam dość ludzi, którzy będą mi mówić, że to moda. Żadnych prochów, które mnie otumanią też nie chcę. Sama muszę dać sobie radę.

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...