III klasa gimnazjum. Na jakiejś lekcji plastyki były potrzebne nam noże do wycinania różnych wzorów na kartonie. Po wykonaniu pracy, przyniesienia noża do domu, nie odłożyłam go na miejsce, został w szufladzie.
I to był błąd, bardzo duży błąd...
Kłótnia z rodzicami, nawet nie pamiętam o co, ale pamiętam moją wściekłość, bezsilność. Otworzyłam szufladę, wzięłam nóż do ręki i nawet nie zastanowiłam się nad tym, co robię. Blizny, pełno blizn... Od nadgarstków po łokcie. Co prawda nóż nie był zbyt ostry, ale wystarczyło, by poczuć ból i to cudowne ukojenie topione w bólu...
To było 12 listopada 2007 roku, dwa dni później miałam wizytę u okulistki. Kazała mi umyć ręce, bo chciała mnie nauczyć, jak używać soczewek kontaktowych. Podwinęłam rękawy bluzy, zapomniałam o bliznach, niestety zauważył je mój tata... W domu, po przyjeździe od okulistki, miałam rozmowę z rodzicami, kazali mi pokazać ręce. Pokazałam. Mama zapytała, skąd to mam. A ja co na to? „Wpadłam w krzaki”. Może to brzmi bardzo śmiesznie, ale to była jedyna rzecz, która przyszła mi wtedy do głowy. I tak mi nie uwierzyli. Płakałam, obiecałam, że nigdy więcej już tego nie zrobię. Nikt już nie wracał do tego tematu w domu.
W szkole pewnego dnia też niestety zapomniałam o bliznach, już nie bolały, tylko strasznie swędziały, goiły się. Przez moje zapomnienie podwinęłam rękawy swetra i moje blizny ktoś musiał widzieć, bo nie pozostawił tego samemu sobie...
W klasie niestety po pewnym czasie się dowiedzieli, że to zrobiłam, a to przez moją koleżankę, Dominikę (to właśnie ona wtedy widziała moje blizny). Czasem mówiła za głośno i niestety nie udało się chyba tego uniknąć, że pewnego dnia powiedziała to na jakiejś lekcji.
Wprawdzie nie uważałam to za jakąś tragedię, ot tak, mały błąd, przypadek. Ale od 10 grudnia sprawy nabrały rozpędu. Od tego właśnie dnia w naszym gimnazjum zaczęła pracować pani Iza, pedagog. W ten sam dzień musiałam do niej przyjść, bo ktoś poinformował ją, co ponad miesiąc temu sobie zrobiłam. Do dziś dnia nie wiem, kto jej o tym powiedział, może właśnie Dominika, a może ktoś z klasy. Nie mam pojęcia kto.
Po wizycie u pani pedagog znów to zrobiłam, ale nie dlatego, że moi rodzice byli wezwani do szkoły i nie dlatego, że już dużo osób o tym wiedziało. Zrobiłam to pod wpływem przeczytania książki „Chuda”. Była to książka o anorektyczce, która skaleczyła się nożyczkami, bo nie wytrzymywała w szpitalu psychiatrycznym. A ja zrobiłam to dlatego, że nienawidziłam siebie takiej grubej, nie potrafiłam nic z tym zrobić. Dlatego zrobiłam to po raz drugi 10 grudnia 2007 roku.
Gdy tylko po weekendzie przyszłam do szkoły, miałam iść do pani Izy. Kazała mi pokazać moje ręce. Pokazałam. Kolejne blizny. Zapytała dlaczego, a ja jej nie potrafiłam odpowiedzieć, przecież nie powiem jej o książce... Uznała, że to dlatego, że teraz każdy o mnie mówił w szkole...
Nie potrafiłam zrozumieć jednego. Tłumaczyłam pani Izie, jak byłam u niej pierwszy raz, że ja już o tym zapomniałam, że przecież od tamtego zdarzenia minął miesiąc. Po co miałam do tego wracać? Powiedziała wtedy, że jak już raz się zaczyna to nie można skończyć. Śmiałam się wtedy po cichu z tego, co powiedziała, przecież drugi raz to zrobiłam po przeczytaniu książki. Zaledwie trzy małe blizny, to było nic z porównaniem do pierwszego razu. Ale ona o tym nie wiedziała. Widziała tylko na moich rękach te trzy świeże blizny i białe ślady po pozostałych, wcześniejszych. A śmiałam się z niej wtedy, bo naprawdę nie zamierzałam już robić tego nigdy więcej. Nie po kolejnej wizycie rodziców w szkole.
Bo oczywiście, jak pani Iza zobaczyła moje blizny, to poinformowała o tym moich rodziców. Była kolejna awantura w domu, nawet gorsza niż po tym, jak rodzice się dowiedzieli o moim pierwszym razie. Tata miał do mnie żal, że w nasze życie rodzinne ingerują osoby trzecie. Znów bardzo długo płakałam. Od tamtej pory postanowiłam, że nie zrobię tego nigdy więcej...
Przez resztę roku szkolnego nie zrobiłam tego. Chodziłam do Pani Izy, ale tylko dlatego, że ją polubiłam. Na rękach połowa blizn mi pozostała, już nie były białe, tylko różowe. Nie było ich jakoś za specjalnie widać, ale gdy ktoś przyjrzał się uważnie, mógł je zauważyć.
Wakacje też przebiegły spokojnie pod tym względem. Nawet o tym nie myślałam. Wkurzał mnie jedynie fakt, że miałam nadwagę. Cały czas w wyobraźni widziałam siebie jako nic nie jedzącą dziewczynę, tak jak ta z książki, ale w rzeczywistości nie chudłam ani trochę.
Nadszedł nowy rok szkolny, nowa szkoła, nowi znajomi. Dużo nauki. Przez pierwsze dwa tygodnie jakoś radziłam sobie z nauką, bo nie było jej wiele. Ale potem zaczęłam mieć problemy, bo nie dawałam rady na wszystko się nauczyć.
23 września 2008 roku znowu się pocięłam. Blizn miałam jeszcze więcej niż za pierwszym razem. Jeszcze do dziś pamiętam siebie pochyloną na książką od biologii z tym samym nożem w ręku co rok temu...
W szkole dowiedziała się o tym Dominika (poszłyśmy do tego samego liceum, do tej samej klasy) i Magda. Z Magdą zaprzyjaźniłam się już w wakacje. Wiedziała o tym, że pocięłam się w gimnazjum. Ale nie chodziło mi o to, żeby się nade mną litowała. Po prostu jeśli komuś zaufam, to mówię wszystko. Nawet to, że się tnę... Dziewczyny postanowiły mi pomóc. Bez mojej wiedzy poszły do pani Moniki, szkolnego pedagoga, tym razem w liceum. Znów musiałam iść do pani pedagog na rozmowę. Było to 6 października. Spytałam panią Monikę, czy oprócz dziewczyn, Dominiki i Magdy i niej samej, ktoś jeszcze wie o moim problemie. Wiedziała moja wychowawczyni, musiała wiedzieć, tak mi powiedziała pani Monika. No OK, jedna osoba nie robiła różnicy. Moi rodzice znów musieli przyjść do szkoły.
Póki co na tym zakończę moją historię. Nie mam siły pisać dalej. Nie wiedziałam, że to będzie dla mnie takie trudne. A jeszcze przecież były rozmowy z moją wychowawczynią, wizyty u psychologa, próba samobójcza i historia z Sebastianem...
Moja bezsilność, zatapianie się w inne światy i ucieczka przed czasem...
Jeśli kogoś zainteresowała moja historia, to mogę ja opisać dalej, bo ona wciąż trwa. Ale już nie dziś...
~Moim zdaniem tnięcie się jest bezsennsowne-nie ma sensu ciąć się,obojętnie z jakiego powodu, a tym bardziej jeśli to ma przynieść "uzależniającą" ulgę lepiej zwalczyć cierpienie z płaczem niż później cierpieć przez całe życie
~Mam nadzieje że już tego nie zrobisz.
~Bardzo ciekawy artykuł.
~Ja równierz jestem bardzo ciekawa co wydarzyło się dalej.
Cholera jasna... Dzisiaj, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów mam ochotę się pociąć... Chce mi się płakać... Nawet nie chce mi się pisać tego komentarza... Co ze mną? Wiem, że moja wypowiedź jest chaotyczna i bez sensu, ale całe moje życie to jeden, wielki i bezdenny chaos... I znowu. A taaam...
Ja kocham ból, ale szczerze Ci współczuję, bo to jest jak narkotyk: uzależniające i bardzo ''kojące''. Sama przechodzę przez samookaleczanie, ale w mniejszym stopniu. Miałam koleżankę w psychiatryku i ona właśnie dwa razy próbowała się zabic, a później zaczęła się ciąc. Naprawdę mi Ciebie szkoda i życzę powodzenia w walce z nałogiem.
Ludzie się interesują nie tym, co mają.
Niby chcą dobrze, ale tak na prawdę samemu trzeba sobie odmówić cięcia się.
A jak się jest od tego uzależnionym to nawet jak się nie tnie rok,a później dzieje się coś z czym sobie nie radzimy to cholernie trudno powiedzieć sobie nie.
Zainteresowała mnie twoja historia i chętnie bym przeczytała dalszy ciąg.
Kiedyś też miałam zamiar coś takiego zrobiś, ale się nie odważyłam. Yeraz się z tego cieszę. Ale nie popełnieaj tego błedu poraz kolejny, wiem, że czasami jest na prawdę ciężko, chyba najbardziej w wieku nastolatki. Przecież to normalne. Nie zawsze jest z górki, niestety. Lecz nie rób tego wiecej, to w niczym nie pomaga, choć tak sie może wydawać. < Po burzy zawsze jest słońce ! (ale czasami burza może trwa długo) Kiedyś musi przyjść lepsze jutro> pozdrawiam !
Mnie też bardzo ciekawi Twoja historia.. mam 19 lat, teraz juz jestem mądrzejsza i wiem że 3 lata temu robiłam podobne błędy co Ty,również się kaleczyłam, do dzisiaj mam słabo widoczne blizny o których mało osób wie, lecz ilekroć patrze na nie znów przypomina mi się mój koszmar..proszę Cię nie rób więcej tego, ponieważ w rzeczywistości to nic nie pomaga, pozostają po tym okropne blizny no i w dodatku psycha siada, lepiej usiąść, popłakać się aniżeli robić sobie tę okropna krzywdę, po dzisiejszy dzień żałuję tege! a co do nadwagi..Dziewczyno, musisz akceptować siebie taką jaką jesteś, pamiętaj że każda kobieta jest piękna niezależnie od wagi, wygląd nie świadczy o człowieku, ważny jest charakter a skoro tak bardzo przeszkadza Ci Twoja waga może zacznij uprawiać jakieś sporty, ogranicz słodycze, głowa do góry!!! po prostu trzeba chcieć
Dziewczyno!.
To co robisz jest zupełnie bez sensu!!! Naprawdę nie rozumiem takich osób jak Ty! Dla mnie to kompletna głupota, ludzka głopota! Okalaczeasz się po to by zapomnieć o jakimś innym bólu, by ciepieć z innego powodu niż dotychczas. Tak? Bo ja np. tak właśnie to rozumiem.. Ale mniejsza o to nie ważne dlaczego to robisz! Ważny jest fakt, że w ogóle to robisz. Jejku! Z tego co zrozumiałam to masz jakąś tam nadwage.. no tak rozumiem może Ci być ciężko, ale gdybyś chciała to schudłabyś! No to dalej.. kłócisz się dość często z rodzicami, gdybyś chciała to każdą kłótnie doprowadziałabyś do wyjaśnienia nieporozumień. No co chłopak? Nieszczęśliwa miłość? No powiedz co jest powodem tego, ze się tak okaleczasz?! No co?! Czy jest jakiś wystarczający powód żeby to robić?! Naprawdę nie rozumiem.
A przecież jeśli uważasz, że jesteś za gruba to chcesz być piękniejsza tak? To powiem Ci, że te okropne bilzny nie dodadzą Ci w żadny stopniu urody! A świadczą tylko i wyłącznie o tym, że jesteś zupełnie niedojrzała jak na swój wiek bo piszesz, ze chodzisz do liceum. A moim zdaniem w liceum ma się jakiś tam rozum! I stara się rozwiązywać swoje problemy a nie.. niszczyć swoje ciało.! To okropne! A i moim zdaniem to świadczy jeszcze o tym, ze kompletnie się nie szanujesz!
Wiem, ze jak już zaczęłaś się ciąć to trudno Ci przestać ale naprawdę powinnaś dobrze sie nad tym zastanowić.! Bo wiesz.. ja np. nie chciałabym mieć na miejscu jekiegoś chłopaka takiej dziewczyny jak Ty, a na miejscu jakiej laski takiej przyjaciółki! Bo Ty jesteś zwykłym tchórzem! Uciekasz w ten sposób od problemów! A sama dobrze wiesz, że to okaleczanie w niczym nie pomaga i nie rozwiązuje kłopotów! I sprawia ból nie tylko Tobie ale również Twoim bliskim! Gdybyś pomyślała co muszą czuć Twoi rodziece..gdy się o tym dowiadują! Obwiniają wtedy siebie, ze to ich wina bo za pewne popełnili jakiś błąd wychowawczy! Ale nie mają racji! To Twoja wina! I to Ty zadajesz im ten ból! Wiec jeśli sprawia Ci to przyjemność no to oby tak dalej! Powodzenia w okaleczaniu się..!
A i jeszcze jedno! Powinnaś cieszyć się życiem! Bo masz je tylko jedno.! Ono zdarza się tylko jeden raz! A miłość a miłość może się zdarzyć wiele razy!. Nie warto się załamywać! I pomyśl też o tym, że Ty myślisz o odebraniu sobie życia a wiele tysięcy osób walczy o swoje życie w szpitalach! Zdajesz sobie sprawe z tego jaki ból zadałabyś bliskim odchodząc z tego świata?!
Naprawdę powinnaś się dokładnie nad tym wszystkim zastanowić.
No to tyle ode mnie.! Potępiam takie zachowania jak to o czym piszesz!
I bardzo Cię przepraszam autorko tego arta jeśli czymś Cię uraziłam..! Nie bierz tego wszystkiego tak bardzo do siebie.. tylko po prostu pomyśl..!
Być może za bardzo mnie poniosło, więc naprawdę przepraszam!
Ale ja wiem jak cenne jest ludzkie życie.. dlatego uważam, że każdy powinien o nie dbać bo jeszcze raz powtarzam ono jest tylko jedno! I uwierz naprawdę nie chciałam Cię tu niczym urazić..! Pozdrawiam! I wierze, że poradzisz sobie z tym wszystkim, nim będzie za późno!
Dodaj komentarz
Komentarze
~Mam nadzieje że już tego nie zrobisz.
~Bardzo ciekawy artykuł.
~Ja równierz jestem bardzo ciekawa co wydarzyło się dalej.
Pozdrawiam
Najlepiej wyrzuć ten nóż.
Niby chcą dobrze, ale tak na prawdę samemu trzeba sobie odmówić cięcia się.
A jak się jest od tego uzależnionym to nawet jak się nie tnie rok,a później dzieje się coś z czym sobie nie radzimy to cholernie trudno powiedzieć sobie nie.
Zainteresowała mnie twoja historia i chętnie bym przeczytała dalszy ciąg.
To co robisz jest zupełnie bez sensu!!! Naprawdę nie rozumiem takich osób jak Ty! Dla mnie to kompletna głupota, ludzka głopota! Okalaczeasz się po to by zapomnieć o jakimś innym bólu, by ciepieć z innego powodu niż dotychczas. Tak? Bo ja np. tak właśnie to rozumiem.. Ale mniejsza o to nie ważne dlaczego to robisz! Ważny jest fakt, że w ogóle to robisz. Jejku! Z tego co zrozumiałam to masz jakąś tam nadwage.. no tak rozumiem może Ci być ciężko, ale gdybyś chciała to schudłabyś! No to dalej.. kłócisz się dość często z rodzicami, gdybyś chciała to każdą kłótnie doprowadziałabyś do wyjaśnienia nieporozumień. No co chłopak? Nieszczęśliwa miłość? No powiedz co jest powodem tego, ze się tak okaleczasz?! No co?! Czy jest jakiś wystarczający powód żeby to robić?! Naprawdę nie rozumiem.
A przecież jeśli uważasz, że jesteś za gruba to chcesz być piękniejsza tak? To powiem Ci, że te okropne bilzny nie dodadzą Ci w żadny stopniu urody! A świadczą tylko i wyłącznie o tym, że jesteś zupełnie niedojrzała jak na swój wiek bo piszesz, ze chodzisz do liceum. A moim zdaniem w liceum ma się jakiś tam rozum! I stara się rozwiązywać swoje problemy a nie.. niszczyć swoje ciało.! To okropne! A i moim zdaniem to świadczy jeszcze o tym, ze kompletnie się nie szanujesz!
Wiem, ze jak już zaczęłaś się ciąć to trudno Ci przestać ale naprawdę powinnaś dobrze sie nad tym zastanowić.! Bo wiesz.. ja np. nie chciałabym mieć na miejscu jekiegoś chłopaka takiej dziewczyny jak Ty, a na miejscu jakiej laski takiej przyjaciółki! Bo Ty jesteś zwykłym tchórzem! Uciekasz w ten sposób od problemów! A sama dobrze wiesz, że to okaleczanie w niczym nie pomaga i nie rozwiązuje kłopotów! I sprawia ból nie tylko Tobie ale również Twoim bliskim! Gdybyś pomyślała co muszą czuć Twoi rodziece..gdy się o tym dowiadują! Obwiniają wtedy siebie, ze to ich wina bo za pewne popełnili jakiś błąd wychowawczy! Ale nie mają racji! To Twoja wina! I to Ty zadajesz im ten ból! Wiec jeśli sprawia Ci to przyjemność no to oby tak dalej! Powodzenia w okaleczaniu się..!
A i jeszcze jedno! Powinnaś cieszyć się życiem! Bo masz je tylko jedno.! Ono zdarza się tylko jeden raz! A miłość a miłość może się zdarzyć wiele razy!. Nie warto się załamywać! I pomyśl też o tym, że Ty myślisz o odebraniu sobie życia a wiele tysięcy osób walczy o swoje życie w szpitalach! Zdajesz sobie sprawe z tego jaki ból zadałabyś bliskim odchodząc z tego świata?!
Naprawdę powinnaś się dokładnie nad tym wszystkim zastanowić.
No to tyle ode mnie.! Potępiam takie zachowania jak to o czym piszesz!
I bardzo Cię przepraszam autorko tego arta jeśli czymś Cię uraziłam..! Nie bierz tego wszystkiego tak bardzo do siebie.. tylko po prostu pomyśl..!
Być może za bardzo mnie poniosło, więc naprawdę przepraszam!
Ale ja wiem jak cenne jest ludzkie życie.. dlatego uważam, że każdy powinien o nie dbać bo jeszcze raz powtarzam ono jest tylko jedno!