Uzależnienia Subkultury Zdrowie Filozofia Miłość Szkoła Seks Inne Wywiady Opowiadania Poezja
Skok na główn±!

Różowy pamiętnik

Autor: korri93
Odsłony: 1159
Data: 29-11-2009

Czerwone kafelki przybliżały się i oddalały. Stworzyły wrażenie organizmu, który niegdyś uśpiony, teraz się zbudził i tętnił życiem. Jej zaczerwienione oczy zaszły szklaną powłoką. Każda podstawowa czynność - nawet oddychanie - wymagały od niej dużo wysiłku. Wdech i wydech powtarzane w niekończącej się ilości serii. Skulona przywarła do ściany. Zamknęła oczy i ukrywa twarz w dłoniach. Gorąca fala przeszła przez jej wnętrze. Unosiła się coraz wyżej i wyżej. Dziewczyna resztkami sił powstrzymywała się od zrobienia tego, co i tak było nieuniknione.

Morski zapach, jaki dobiegał z muszli, mieszał się z wymiocinami. Spłuczka była zbyt daleko, by móc się go pozbyć.

Pot spływał po jej twarzy, mieszał się ze łzami. Spod sterty ubrań, które lada chwila miały zostać wrzucone do pralki, wyciągnęła swój pamiętnik. Musiała go tu ukryć, kiedy młodsza siostra przeczesywała jej pokój. Gdyby Majka przeczytała wszystko, co zostało w nim zapisane, mogłyby zacząć się ogromne kłopoty.

Znów to zrobiłam. Zaczynam czuć, że nie mam nad tym kontroli. Pamiętam, że zaczęło się tak niewinnie. Chciałam zostać psychologiem, to ja zawsze pomagałam innym, dlatego to niemożliwe, żebym to właśnie ja zmagała się z tym problemem. Nie chcę już tak żyć.

Podniosła się z podłogi i usiadła na pralce. Znów poczuła mdłości. Nie zdążyła się pochylić, wymiociny wylądowały na jej nowej koszulce. Przeklinając ściągnęła ją czym prędzej i wrzuciła do zlewu. Płukała w zimnej wodzie dopóki wszystkie resztki jedzenia nie zniknęły z materiału, po czym wraz z innymi ubraniami koszulka wylądowała w pralce.

Agata stanęła przed lustrem. Opuszkami palców dotknęła swojego policzka - nie poznawała siebie. Podkrążone oczy i wystające kości policzkowe zdawały się zdradzać całą prawdę o niej. Niegdyś zdrowa, piękna dziewczyna, stała się wrakiem człowieka. Najgorsze było to, że nawet nie spostrzegła, kiedy to wszystko tak bardzo ją zmieniło. Wzięła do ręki długopis i, co chwila zerkając w lustro, notowała.

Pamiętam, jak oskarżałam ludzi o to, że kompletnie się mną nie interesują. Łukasz wtedy powiedział, że mam wokół siebie zbyt dużo osób, którym na mnie zależy i nie doceniam tego. Prawda jest inna. Rodzina jest ze mną kilkanaście godzin dziennie. To niemożliwe, żeby nikt z nich nawet się nie domyślał, co się ze mną dzieje. Przyjaciółki poodchodziły, kiedy tylko przestałam je wspierać po każdym nieudanym związku. Miłość mojego życia uznała, że to tylko fanaberie, chwilowe problemy, które lada chwila miną. Nieraz mam wrażenie, że Łukasz tak naprawdę wyśmiewa się z tego wszystkiego. Brak wsparcia z jego strony boli mnie najbardziej. Nie radzę sobie, już nie wiem, co robić...

Przypomniała jej się babcia, która zawsze powtarzała, że problemy można rozwiązać jedynie analizując przyczynę, a nie skutek. Dziewczyna zastanowiła się nad tym głębiej, po czym wyszła z łazienki. Podążając do swojego pokoju przewracała kartki pamiętnika.
Usiadła na łóżku w momencie, kiedy znalazła - data 23 lipca 2007 roku. To był dzień, w którym po raz pierwszy zwymiotowała. Musiała znaleźć przyczynę. Czuła, że jeśli jej się to uda, problem zniknie i wszystko znów wróci do normy.


poniedziałek
Bardzo, bardzo dziwny dzień. Okazało się, że zjadłam przeterminowane kiełbaski. Nie wiem, jak to możliwe, że nie wyczułam tego, kiedy je jadłam. Potem zaczął boleć mnie brzuch, musiałam to wszystko zwymiotować. Strasznie się przy tym męczyłam, po prostu nie umiem. Próbowałam wszystkim: szczoteczką do zębów, palcem, ale nie umiałam ich sprowokować. Wreszcie wyczytałam w Internecie, że po wypiciu wody z solą od razu się rzyga. Nigdy więcej tego nie wypiję, to największe paskudztwo, jakie kiedykolwiek wzięłam do ust.

Kiedy zwymiotowałam, towarzyszyło mi dziwne uczucie. Czułam się pusta. Byłam taka lekka, że mogłabym latać. Zupełnie jakbym była pod wpływem narkotyków czy alkoholu. Może mi odbija, ale dokładnie takie uczucie mi towarzyszyło.



Żadnych kompleksów na temat swojego wyglądu. Nigdy nie wydawało jej się, że musi przejść na dietę. Zawsze wyśmiewała wieszakowate dziewczyny z reklam i gazet. Akceptowała siebie taką, jaka była. Skoro tak było, to nie zachorowała. To najzwyczajniej na świecie niemożliwe.

Miała zamęt w głowie. Zastanawiała się nad tym, dlaczego w ogóle wymiotuje, skoro nie chce być chuda. Przekartkowała pamiętnik. Gorączkowo przeglądała daty, szukając w notatkach słowa „rzygać”.


7.11.2007 środa
Majka trafiła do szpitala. W sumie nie stało jej się nic groźnego - to tylko kilka sińców po upadku z rowera, ale rodzice zawsze martwili się o nią na zapas. A co ze mną? Czemu zapomnieli o moim dzisiejszym występie? Dlaczego oboje siedzą tam teraz zostawiając mnie kompletnie samą?

Jest dwudziesta. Już mi lżej. Rzygałam. Teraz czuję się wolna, a przejmować będę się jutro.



Wymioty ucieczką od problemów? Przecież to chore. Przed oczami pojawiały się jej obrazy, zupełnie jak urywki jakiegoś filmu. Starała się je poskładać, ale nie była w stanie. Czuła, jakby nie dotyczyły jej. W momentach, kiedy opychała się jedzeniem i wymiotowała, nie była sobą, ale kimś innym. Kimś zagubionym i samotnym.

Wieczór sprzed czterech dni był jednym z najgorszych. Los chciał, że ze wszystkimi problemami została sama w domu. Zmarł wujek. Ktoś na drodze negatywnie skomentował jej wygląd, tata znów stawił się po stronie siostry, mimo że to Agata miała rację. I nie zostali przy niej. Problemy gromadziły się, było ich coraz więcej i mimo, że większość wcale nie była poważna, dziewczyna nie potrafiła sobie z tym poradzić. To trwało tylko przez chwilę. Jeden z momentów, które można wyrwać z życiorysu i zakopać tak, jakby ich w ogóle nie było.

Weszła do kuchni. Jeszcze przez chwilę stawiała opór samej sobie, jednak nie dała rady - znów przegrała. W jej głowie kłębiło się zbyt wiele negatywnych myśli. Emocje eksplodowały. Podbiegła do lodówki i wyrzuciła na podłogę niemal całą jej zawartość.

Poddała się. Znów nie była sobą.

Nie widzą, co się ze mną dzieje, a może nie chcą widzieć? Cztery kiełbaski zagryzała pomidorem. Jedzenie wypadało jej z ust, wpychała w siebie jak najwięcej. Połykała prawie bez gryzienia. Co kilkanaście sekund dławiła się, wypluwała do dłoni wszystko i znów to jadła.

Przyjaciółki zostawiły mnie tu kompletnie samą. Ciastka. Rodzice kupili je dla gości, którzy mają zjawić się jutro rano. Czekoladowy krem spływał jej po brodzie.

Okłamuję Łukasza, niedługo go stracę. Ogórki konserwowe - jeden po drugim, a przecież tak bardzo ich nie lubi. Podniosła się i wyjęła z chlebaka drożdżówki. Czuła, że jej gardło jest zapchane. Przewróciła się na szafki. Zrobiła kilka wielkich łyków mleka. Drożdżówki, znów mleko.

Ludzie mnie nienawidzą. Pochłaniała resztki jedzenia. Wyzbierała z podłogi wszystko, co spadło. Bolała ją szczęka, piekły oczy, Przetarła ubrudzoną z jedzenia ręką policzek, po którym spływały łzy. Kochała ten stan, jednocześnie nienawidząc go ze wszystkich sił.

Kilka minut później jej palce wylądowały w gardle. Im dłużej to robiła, tym wymiotowanie stawało się trudniejsze. Znów nie potrafiła tego zrobić. Trudno pojąć, w jaki sposób zdołała włożyć do ust pół dłoni. Dławiła się. Co chwila musiała przerywać, by złapać oddech i nie zemdleć. Jej ślina była wszędzie - spływała po rękach, po brodzie, szyi. Kapała na ziemię i deskę klozetową.

Agata miała już dość. Na dłoniach znów pojawiły się otwarte rany. Wytarła się ręcznikiem i wstała. Podskoczyła kilkanaście razy. Podniosła koszulkę i obwiązała swój brzuch ręcznikiem uciskając najmocniej, jak tylko potrafiła. Bez wątpienia czuła się gorzej niż kobiety, które niegdyś dusiły się w zbyt ciasnych gorsetach. Z trudem zrobiła jeszcze kilka podskoków.

Tym razem łatwo poszło, w ciągu kilku minut wyzbyła się całego jedzenia, jakie pochłonęła w ciągu ostatniej godziny.

Zamknęła pamiętnik. Tkwiła w czymś, czego nie potrafiła zrozumieć. Wiedziała, że wszelkie nadzieje i plany, gdy skończy z tym wszystkim, zakończą się tak samo jak zawsze. Nie miała już sił przeciwstawiać się temu, co bez wątpienia było od niej o wiele silniejsze. Położyła się ze łzami w oczach. Starała się wyrzucić to wszystko ze swojej głowy, a kiedy zapanował w niej spokój, usnęła.

Majka wpadła do pokoju z okrzykiem radości. Chciała pochwalić się nową bluzą, którą kupił jej tata. Kiedy zobaczyła, że siostra śpi, w ostatniej chwili powstrzymała się od krzyku. Podeszła do niej powoli z ciekawością patrząc na łzy zasychające na policzkach Agaty. Nadepnęła na coś. Cofnęła się szybko, w obawie, że zostanie wyrzucona z pokoju przez właśnie zbudzoną zrzędę. Jednak ona się nie ruszała. Majka spojrzała na różowy notes. Podniosła go i zaczęła czytać coraz szybciej i szybciej. Przekartkowywała go i zagłębiała się w lekturze coraz bardziej. Nagle podskoczyła. To dłoń mamy spoczęła na jej ramieniu.

- Maja, co tu robisz? Daj jej spać.

Dziewczynka bez słowa odwróciła się i wręczyła mamie różowy pamiętnik.


Średnia: 4.3/5 Oceniony 22 raz(y).

Pokaz arty autora

dodajdo.com
Komentarze
Ju?5-12-2009 02:02
Nieźle napisane, taka dokładna i wręcz fabularna analiza problemu.

Jeśli chodzi o mamę czytającą pamiętnik - czy w gruncie rzeczy nie o to właśnie chodziło? Żeby zwrócić na siebie uwagę, przypomnieć światu o swojej obecności, zażądać zainteresowania własnymi przeżyciami, problemami? W takim razie to jest krok do przodu.

BabyGiRL:1-12-2009 01:03
szczerze, to musze wyprobowac ten sposob z rzyganiem xd ha, co za matka czyta pamietnik corki! taka jak moja...-.-

menia29-11-2009 18:33


niezmiennievix29-11-2009 14:10
Znajome ; >

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz być zalogowany...